All language subtitles for game.of.thrones.s08e02.1080p.web.h264-memento

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Poprzednio:

A gdyby Siedem Królestw było rządzonych

przez sprawiedliwą kobietę i człowieka honoru?

Nazywasz się Aegon Targaryen i jesteś dziedzicem Żelaznego Tronu.

Zawsze byłeś królem.

Nie musi być moją przyjaciółką.

Ale jestem jej królową.

Do tej walki musimy stanąć razem. Inaczej zginiemy.

Czegóż się nie robi z miłości.

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

.:: GrupaHatak.pl ::. .:: Westeros.pl ::.

{y:u}GRA O TRON [8x02] Rycerz Siedmiu Królestw

{y:u}Tłumaczenie: kat & Igloo666

Gdy byłam mała, mój brat opowiadał mi coś przed snem.

Mówił o człowieku, który zamordował naszego ojca.

Zadał mu cios w plecy, a następnie poderżnął gardło.

A potem zasiadł na Żelaznym Tronie i patrzył,

jak jego krew spływa po posadzce.

Opowiadał także o innych rzeczach.

O tym, co zrobimy temu człowiekowi,

gdy już odzyskamy Siedem Królestw i schwytamy go.

Twoja siostra obiecała przysłać tu swoją armię.

- Tak. - I jakoś tej armii nie widzę.

Widzę jednego człowieka z jedną ręką.

Wygląda na to, że mnie okłamała.

Mnie również.

Nigdy nie zamierzała wam pomóc.

Ma flotę Eurona Greyjoya i 20 tysięcy nowych żołnierzy.

Złotą Kompanię z Essos.

Nawet jeśli tu zwyciężymy, Cersei pokona tych, którzy przeżyją.

„My”?

Przysięgałem walczyć za żywych i zamierzam tego dotrzymać.

- Znam mojego brata. - Tak jak siostrę?

Przybył tu sam, dobrze wiedząc, z jakim przyjęciem się spotka.

Dlaczego miałby to robić, gdyby nie mówił prawdy?

Może wierzy, że jego braciszek będzie go chronił do chwili,

w której poderżnie mi gardło.

Masz rację. Nie możemy mu ufać.

Napadł na mojego ojca.

Próbował zniszczyć także mój ród i rodzinę.

Chcecie, abym przeprosił? Nie uczynię tego.

Trwała wojna.

Uczyniłem to wszystko dla mojego rodu i mojej rodziny.

I zrobiłbym to znowu.

„Czegóż się nie robi z miłości”.

Dlaczego porzucasz swój ród i rodzinę?

Bo to wykracza poza rody.

Teraz liczy się tylko przetrwanie.

Nie znasz mnie zbyt dobrze, Wasza Miłość.

Ale znam ser Jaime'a. To honorowy człowiek.

Był niegdyś moim jeńcem.

Gdy nas schwytano i mało brakowało, bym została zgwałcona,

stanął w mojej obronie.

Przypłacił to utratą dłoni.

Gdyby nie on, byłabyś martwa, pani.

Dał mi miecz i zbroję, a potem wysłał, bym cię odnalazła.

Uczynił to, bo złożył przysięgę twej matce.

Ręczysz za niego?

Tak.

I jesteś gotowa walczyć u jego boku?

Tak.

Mogę powierzyć ci swoje życie.

Jeśli ty możesz powierzyć mu swoje,

powinniśmy pozwolić mu zostać.

A jakie jest zdanie namiestnika Północy?

Potrzebujemy każdego, kto jest w stanie walczyć.

Dobrze.

Dziękuję, Wasza Miłość.

Albo wiedziałeś, że Cersei kłamie i mnie zwodziłeś,

albo nie wiedziałeś,

co albo czyni cię zdrajcą, albo głupcem.

- Okazałem się głupcem. - Nie po raz pierwszy.

Cersei nadal zasiada na Żelaznym Tronie.

Jeśli nie potrafisz mi pomóc go odzyskać, znajdę sobie nowego namiestnika.

Pewnie jeden z was zostanie moim następcą,

zanim to wszystko się skończy.

- Nie masz lepszych rzeczy do roboty? - Moja broń jest już gotowa?

Jeszcze tylko kilka tysięcy tych i już się zabieram.

Powinieneś zacząć ode mnie. I ma być mocniejsza niż to.

Bez obaw.

W kryptach będziesz bezpieczniejsza.

Też tam będziesz?

- Nie, ale... - Potrafisz walczyć?

Zdarzyło mi się.

- Walczyłeś z nimi? - Owszem, z paroma.

- Z iloma? - Kilkoma.

Wystarczyło.

- Jacy oni są? - Źli.

Bardzo źli.

„Bardzo źli”?

Nawet czeladnika kowalskiego stać na lepszy opis.

Jak wyglądają? Jaki mają zapach?

Jak się poruszają? Jak trudno jest ich zabić?

Wiem, że chcesz walczyć i niestraszni ci gwałciciele czy mordercy.

Ale to coś innego.

To śmierć.

Chcesz wiedzieć, jacy są? Jak sama śmierć.

Znam śmierć.

Ma wiele twarzy.

I chętnie zobaczę tę.

- Moja broń? - Już się za nią biorę.

Przepraszam za to, co ci zrobiłem.

Wtedy nie było ci przykro.

Chroniłeś swoją rodzinę.

- Nie jestem już takim człowiekiem. - Ale nadal byś nim był,

gdybyś nie wypchnął mnie z tamtego okna.

A ja nadal byłbym Brandonem Starkiem.

- A nie jesteś? - Nie.

Stałem się kimś innym.

Nie gniewasz się?

- Nie gniewam się na nikogo. - Dlaczego nic im nie powiedziałeś?

Nie byłbyś w stanie nam pomóc, gdybym pozwolił im cię zabić.

- A co będzie potem? - A skąd pewność, że cokolwiek?

No proszę, jak to się potoczyło.

- W rzeczy samej. - Znów razem.

A lud się raduje.

- Co sądzą o swojej nowej królowej? - To także twoja nowa królowa.

Pamiętają, co stało się ostatnim razem, gdy Targaryenowie przybyli ze smokami.

Ale zmienią zdanie, gdy zobaczą, że Daenerys jest inna.

- A jest? - Tak.

- Jesteś pewien? - Tak.

- Ona nie była pewna co do ciebie. - Trudno ją winić.

To częsty błąd mądrych ludzi. Nie doceniłem przeciwników.

Cersei powiedziała mi, że ciąża ją zmieniła.

Uwierzyłem, że pragnie nowego początku dla was.

O dziecku też skłamała?

Nie. To akurat jest prawdą.

Zawsze potrafiła poprzeć kłamstwo prawdą.

Ale nie zadręczaj się. Najbardziej oszukała mnie.

No co?

Ciebie nigdy nie oszukała.

Zawsze wiedziałeś, kim jest, a i tak ją kochałeś.

Wygląda na to, że zginiemy w Winterfell.

Nie taką śmierć bym dla siebie wybrał.

Zawsze wyobrażałem sobie, że umrę we własnym łóżku,

w wieku lat 80, z brzuchem pełnym wina

- i fiutem w ustach dziewki. - W ustach dziewki.

Przynajmniej nie zabije mnie Cersei.

Z pewnością będę odczuwał płynącą z tego satysfakcję,

podczas gdy żywe trupy będą mnie rozszarpywać.

Może po śmierci zjawię się w Królewskiej Przystani

i rozszarpię Cersei.

Nie tak gwałtownie. Jeszcze raz.

- Ser Jaime. - Lady Brienne.

- Sporo sobie przyswoił. - Idzie mu dobrze.

- Ale nadal wiele przed nim. - Z pewnością dobrze go wyszkolisz.

- Dowodzisz lewą flanką? - Tak.

- Teren nam sprzyja. - To prawda.

To wzniesienie nam się przysłuży.

Jeśli utrzymamy zwarty szyk, może uda się ich odeprzeć.

Masz rację.

- Co ty wyprawiasz? - Co?

- Wiesz, o czym mówię. - Naprawdę nie wiem.

Nigdy nie mieliśmy tak długiej rozmowy bez obelg kierowanych w moją stronę.

Mam cię znieważyć?

- Nie! - I dobrze.

Przybyłem do Winterfell, bo...

Nie władam mieczem tak dobrze jak dawniej.

Ale będę zaszczycony, mogąc walczyć pod twoim dowództwem.

Będę już wracać.

Wybacz, Khaleesi.

- Uraziłeś mnie w jakiś sposób? - I to niejeden.

- To było dawno i już ci wybaczyłam. - Właśnie, wybaczyłaś.

Mimo że cię zawiodłem.

Gdy mianowałaś Tyriona namiestnikiem,

złamałaś mi serce.

Nie wiedziałam wtedy, czy jeszcze cię zobaczę.

To była słuszna decyzja.

Wydawało mi się, że za nim nie przepadasz.

Bo tak było.

Gęba mu się nie zamykała w drodze z Volantis do Meereen.

Hamowałem się, by nie wrzucić go do morza.

Ale jego umysł...

Popełnił poważne błędy.

Jak my wszyscy.

A on bierze za nie odpowiedzialność i wyciąga z nich wnioski.

Radzisz mi wybaczyć człowiekowi, który zajął należne ci miejsce?

Tak.

I mam jeszcze drugą radę.

Gdy ostatni żołnierze ruszą do bitwy, powinniśmy od razu zamknąć bramy.

Niech będą otwarte jak najdłużej. Wielu ludzi nadal tu zmierza.

Lady Sanso, możemy pomówić na osobności?

Chyba mało brakowało, abyśmy się wcześniej zgodziły.

Co do ser Jaime'a.

Brienne zawsze była wobec mnie lojalna.

Nikomu tak bardzo nie ufam.

Chciałabym pokładać taką wiarę w moich doradcach.

Tyrion to dobry człowiek. Zawsze dobrze mnie traktował.

Nie dlatego poprosiłam go, aby został moim namiestnikiem.

Zrobiłam to, bo był dobry, mądry i bezwzględny,

gdy zachodziła taka potrzeba.

Nie powinien był ufać Cersei.

Ty również.

Myślałam, że zna swoją siostrę.

Więzi rodzinne bywają skomplikowane.

Tak z pewnością było w naszym przypadku.

Przykra rzecz, którą przyszło nam dzielić.

Łączą nas też inne rzeczy. Obie wiemy, jak to jest rządzić ludźmi,

którzy nie chcą zaakceptować władzy kobiety.

I obie nieźle się sprawiłyśmy w tej roli.

A jednak czuję się, jakbyśmy były skłócone.

Dlaczego?

Chodzi o twojego brata?

Wiesz, że cię kocha, prawda?

Przeszkadza ci to?

Mężczyźni robią głupie rzeczy za sprawą kobiet.

Dają sobą manipulować.

Przez całe życie znałam tylko jeden cel.

Żelazny Tron.

Miałam go odebrać ludziom, którzy zniszczyli moją rodzinę

i omal nie zniszczyli twojej. To oni byli moimi wrogami.

Ale później poznałam Jona.

I teraz jestem tutaj, na drugim końcu świata.

Walcząc wraz z nim w jego wojnie.

Powiedz mi, kto tu kim manipulował?

Powinnam ci podziękować, gdy tylko tu przybyłaś.

Źle postąpiłam.

Jestem tu, bo kocham twojego brata.

Ufam mu. I wiem, że dotrzymuje słowa.

To drugi człowiek w moim życiu, o którym mogę tak powiedzieć.

- Kto był pierwszym? - Ktoś wyższy.

A co będzie po tym wszystkim?

Pokonamy umarłych i Cersei... i co dalej?

Zasiądę na Żelaznym Tronie.

A co z Północą?

Odebrano nam ją. Udało nam się ją odzyskać.

Przysięgliśmy sobie, że już nigdy nie pokłonimy się innemu władcy.

Co będzie z Północą?

Wybacz, pani. Wasza Miłość.

O co chodzi?

- Moja królowo. - A co z twoją siostrą?

Ma tylko kilka okrętów. Nie mogła się tu z nimi zjawić.

Płynie zająć Żelazne Wyspy w twoim imieniu.

Dlaczego z nią nie zostałeś?

Chcę bronić Winterfell, lady Sanso.

O ile się zgodzisz.

- Nie jesteśmy żołnierzami, panie. - Teraz już jesteście.

Przez większość życia z powodzeniem unikałem walki.

A potem przeżyłem Bitwę Bękartów tuż za tymi murami.

Skoro przeżyłem coś takiego, to i wy dacie radę.

W kuźni otrzymacie broń.

Dobrze.

Na początku bitwy zejdziemy do krypt. Tam będzie najbezpieczniej.

Wejście jest tam.

Dziękuję.

A dokąd ja mam iść?

A dokąd byś chciała?

Wszystkie dzieci zejdą do podziemi.

Ale obaj moi bracia są żołnierzami.

Też chcę walczyć.

Miło to słyszeć. Będę w kryptach z moim synkiem.

Czułabym się bezpieczniej, gdybyś mogła tam nas chronić.

Inni zapewne również.

Dobrze. Będę broniła krypt.

- Moja mała wrona. - Myślałem, że zginąłeś.

Niewiele brakowało.

- Jak na siebie trafiliście? - W Ostatnim Domostwie.

Umarli byli tam przed nami.

- A Umberowie? - Dołączyli do armii Nocnego Króla.

Musieliśmy ich okrążyć.

Każdy, kogo tutaj nie ma, dołączył już do nich.

Ile zostało nam czasu?

Będą tu przed świtem.

Jest tu moja olbrzymka?

Nadchodzą.

Dysponujemy smoczym szkłem i valyriańską stalą.

Ale jest ich zbyt wielu.

Stanowczo zbyt wielu.

Nasz wróg nie męczy się.

Nie zwalnia.

I niczego nie odczuwa.

- Nie pokonamy ich w otwartej bitwie. - Co w takim razie możemy zrobić?

Nocny Król stworzył ich wszystkich. To on nimi kieruje.

Naszą najlepszą szansą jest pozbycie się go.

Jeśli faktycznie tak jest, to nigdy się do nas nie zbliży.

Zbliży się.

Przybędzie po mnie.

Próbował już wcześniej, polując na kolejne trójokie wrony.

Dlaczego? Jaki jest jego cel?

Pragnie wiecznej nocy.

Chce zniszczyć ten świat. A to we mnie tkwi pamięć o nim.

Na tym polega śmierć, prawda?

Na zapomnieniu.

I byciu zapomnianym.

Jeśli zapomnimy, gdzie byliśmy i czego dokonaliśmy,

nie będziemy już ludźmi, a jedynie zwierzętami.

Twoje wspomnienia nie biorą się tylko z książek.

Twoje opowieści nie są zwykłymi opowieściami.

Chcąc wymazać ludzi z kart historii, zacząłbym od ciebie.

- Jak miałby cię odnaleźć? - Zostałem przez niego naznaczony.

Zawsze wie, gdzie jestem.

- Umieścimy cię w kryptach. - Nie.

Musimy zwabić go na otwartą przestrzeń, zanim jego armia nas zniszczy.

- Zaczekam na niego w bożym gaju. - Mamy użyć cię jako przynęty?

- Nie zostawimy cię tam samego. - Nie będzie sam.

Będę go chronił wraz z żelaznymi ludźmi.

Odebrałem ci kiedyś ten zamek. Pozwól, bym teraz cię bronił.

Będziemy ich odpierać, póki tylko będzie to możliwe.

W odpowiednim czasie ser Davos i ja damy sygnał do podpalenia okopu.

Ser Davos poradzi sobie z machaniem pochodnią.

Zaczekasz w kryptach.

Walczyłem już w bitwach. Dam sobie radę.

Będę wspierał mężczyzn i kobiety, którzy ryzykują...

Ich są tysiące. Ty jesteś tylko jeden.

Nie dorównujesz im w boju, ale jesteś od nich mądrzejszy.

Jesteś tu za sprawą swojego umysłu. Jeśli przeżyjemy, będę go potrzebować.

- Smoki powinny dać nam przewagę w polu. - Ale wtedy nie będą ochraniać Brana.

Musimy być niedaleko.

Nie na tyle blisko, by odstraszyć Nocnego Króla,

ale wystarczająco, by zaatakować go, gdy się zjawi.

- Smoczy ogień zadziała na niego? - Nie wiem.

Nikt nigdy tego nie próbował.

Wszyscy zginiemy.

Ale przynajmniej zginiemy razem.

Postarajmy się odpocząć.

Wasza Miłość.

- Pomóc ci? - Nie trzeba.

- Przeżyłeś wiele przygód. - Więcej niż większość ludzi.

Chętnie o nich posłucham.

To długa opowieść.

Szkoda, że nie utknęliśmy w zamczysku w środku zimy.

Dzień dobry.

Gdy Daenerys zdobędzie tron, nie będzie tu dla nas miejsca.

Jestem wierny mojej królowej.

Będę dla niej walczył, aż jej wrogowie zostaną pokonani.

Ale gdy wojna dobiegnie końca, a ona wygra...

Chcesz się tu zestarzeć?

Nie pragniesz robić niczego innego? Ani zobaczyć?

Naath.

Chciałabym znów ujrzeć te plaże.

W takim razie tam cię zabiorę.

Moi pobratymcy to pokojowy naród. Nie potrafimy się bronić.

Moi pobratymcy tacy nie są. Obronimy was.

Powiedziałeś jej?

Nie.

No tak, jesteś ostrożny.

Nie śpieszysz się.

Pewnie czekasz na odpowiednią...

Zaczyna się nasza warta.

- A Goździk i mały Sam? - Będą bezpieczni w kryptach.

Jeśli chcesz do nich dołączyć...

- By ich chronić. - Wszyscy łatwo zapominają,

że to ja pierwszy zabiłem białego wędrowca.

- Zabiłem też Thennów... - Jednego Thenna.

Ocaliłem wielokrotnie Goździk, wykradłem liczne księgi z Cytadeli

i przeżyłem bitwę na Pięści Pierwszych Ludzi.

Potrzebujecie mnie.

Skoro do tego doszło, to naprawdę mamy przejebane.

Co ty możesz wiedzieć o jebaniu.

Samwell Tarly.

Pogromca białych wędrowców i zdobywca kochanek.

A myślałem, że dość już zwiastunów końca świata.

Pomyślcie, jak to się zaczęło.

My, Grenn, Pip.

A teraz zostało nas trzech.

Ostatni przy życiu pali ciała pozostałych.

Szkoda, że nie ma z nami ojca.

Chciałbym zobaczyć jego minę, gdy zdałby sobie sprawę z tego,

że obaj jego synowie niebawem zginą w obronie Winterfell.

To byłby widok.

Pamiętam, gdy pierwszy raz tu przybyliśmy.

Gdy pierwszy raz wszedłem do tej sali.

Byłeś złotym lwem, a ja zapijaczonym kurwiarzem.

- Życie było wtedy proste. - Nie aż tak.

Ja sypiałem z siostrą, a ty miałeś tylko jednego przyjaciela,

- który sypiał ze swoją siostrą. - Proste w porównaniu do obecnej sytuacji.

- Tęsknisz za tamtymi czasami? - Oczywiście.

Złotym lwem już nie będę,

ale ty nadal możesz kontynuować żywot kurwiarza.

Wcale nie.

Choć wtedy byłoby łatwiej.

Za ryzko związane z samodoskonaleniem.

Pani.

Nie chcieliśmy przeszkadzać. Zamierzaliśmy się tylko ogrzać.

I pomyśleć nad nieuchronną śmiercią. Dobrze trafiliście.

Napijecie się tych szczochów? Nie są złe.

- Ani dobre. - Dziękuję, panie.

To niezbyt rozsądne. Bitwa może rozpocząć się w każdej chwili.

Pół kielicha.

- A ty? - Nie, dziękuję.

- Powinnam spróbować się przespać. - Myślisz, że ktokolwiek z nas zmruży oko?

Zapraszamy.

Dobrze. Ale tylko na chwilę.

- Co my tu mamy? - Ser Davosie, dołącz do nas.

Nie, dziękuję. Przyszedłem się ogrzać.

Mogę czekać na śmierć na zewnątrz, odmrażając sobie jaja,

albo zaczekać na nią tutaj, w przyjemnym ciepełku.

Wiesz, być może to nasza ostatnia noc na tym świecie.

Owszem. Bardzo cieszę się, że tu jesteś.

Że z nami walczysz. I przetrwałeś atak na Wschodnią Strażnicę.

- Może wina? - Mam swój napitek.

- Ponoć zwą cię Królozabójcą. - Może ktoś tak mówi.

Mnie zwą Zabójcą Olbrzyma. Chcesz wiedzieć dlaczego?

Bo zabiłem olbrzyma, gdy miałem 10 lat.

A zaraz potem wlazłem do łoża jego żony.

Obudziła się. I wiesz, co zrobiła?

Przystawiła mnie do swojej piersi. Na trzy miesiące.

Wzięła mnie za swojego dzieciaka.

To dzięki temu jestem taki silny. Ssałem mleko olbrzymki.

Może jednak się napiję.

Kiedyś gęba ci się nie zamykała, a teraz siedzisz jak niemowa.

Widać się zmieniłam.

- Co robisz na murach? - A jak sądzisz?

Na murach Winterfell.

Wstąpiłeś do Bractwa, udałeś się za Mur z Jonem.

Co tu robisz?

Kiedy ostatnio walczyłeś dla kogoś innego niż ty sam?

Walczyłem dla ciebie, czyż nie?

Ja pierdolę. Chyba Starkowie szykują tu wesele.

Dobrze cię znów widzieć, pani.

Przykro mi za okoliczności, w jakich się rozstaliśmy.

- Wpisałaś go na swoją listę? - Na chwilę.

Nie szkodzi.

Pan Światła i tak skrzyżował nasze ścieżki.

- To Jego dzieło. Gdy światłość... - Nie ma z nami Thorosa, daruj sobie.

Bo jak nie, to Pan Światła zastanowi się, czemu ożywiał cię tyle razy,

żebyś teraz umarł na zawsze, kiedy wykurwię cię za mury Winterfell.

A ty dokąd?

Nie zamierzam spędzać swych ostatnich chwil z takimi frajerami.

To dla mnie?

Nada się.

Gdy się ostatnio widzieliśmy, chciałaś, bym udał się do Winterfell.

Trochę mi to zajęło, ale...

Czego chciała od ciebie kobieta w czerwieni?

Mojej krwi, by rzucić jakieś zaklęcie.

Dlaczego akurat twojej?

Jestem bękartem Roberta Baratheona. To ona mi o tym powiedziała.

Po czym mnie związała, rozebrała i obłożyła pijawkami.

I to był twój pierwszy raz?

- Z pijawkami? Tak. - Z kobietą.

Słucham?

- Ale ja z nią... nie zległem. - A z innymi dziewczynami?

Dawniej, w Królewskiej Przystani? Albo później?

Nie pamiętasz?

- Tak, robiłem to już. - Z jedną? Dwiema?

- Dwudziestoma? - Nie liczyłem ich!

Liczyłeś.

Z trzema.

Być może wkrótce zginiemy.

Ale najpierw chciałabym tego spróbować.

Aryo...

Nie jestem kobietą w czerwieni.

Ściągaj te cholerne portki.

Los płata figle, nieprawdaż?

Niemal wszyscy z nas walczyli przeciw Starkom.

W takim czy innym momencie.

Teraz zaś siedzimy w ich rodowej twierdzy, szykując się do jej obrony.

Wszyscy razem.

Przynajmniej zginiemy z honorem.

A ja obstawiam, że przeżyjemy.

Poważnie.

Ile bitew łącznie przetrwaliśmy?

Ser Davos Seaworth,

przeżył bitwę nad Czarnym Nurtem oraz Bitwę Bękartów.

I to nie potrafiąc walczyć.

Ser Jaime Lannister, słynny bohater oblężenia Pyke.

I słynny przegrany bitwy w Szepczącym Lesie.

Prawda.

Ser Brienne z Tarthu, pokonała Ogara w pojedynku.

Przepraszam. Lady Brienne.

Co? Nie zrobiłaś rycerza?

- Kobiety nie są pasowane. - Dlaczego?

- Taką mamy tradycję. - Jebać ją w dupę.

Nawet nie chciałam zostać rycerzem.

Nie jestem królem, ale gdybym nim był,

pasowałbym cię z dziesięć razy.

Nie trzeba w tym celu króla.

Każdy rycerz może pasować nowego.

Zobaczycie.

Klęknij, lady Brienne.

Chcesz zostać rycerzem czy nie?

Klękaj.

W imię Wojownika nakazuję ci być odważną.

W imię Ojca nakazuję ci być sprawiedliwą.

W imię Matki nakazuję ci bronić niewinnych.

Powstań, Brienne z Tarthu, rycerzu Siedmiu Królestw.

Zdrowie ser Brienne z Tarthu, rycerza Siedmiu Królestw!

Z pewnością sobie poradzimy.

Przygotowałam wszystkich do bitwy. Walczyłam już i zrobię to ponownie.

Wysłuchaj mnie, proszę.

- Jesteś ostatnią z naszego rodu. - I kto mi o tym przypomina.

- Będziesz bezpieczniejsza w kryptach. - Nie będę się chować pod ziemią.

Przysięgłam, że będę walczyć za Północ i dochowam obietnicy.

Przepraszam. Nie chciałem się...

Nic się nie stało.

Skończyliśmy rozmawiać.

- Powodzenia, kuzynie. - Dziękuję, pani.

- Cóż tam masz? - Zwą go Jadem Serca.

To mój miecz rodowy.

- A zostało coś z tego rodu? - Owszem, i chętnie bym bronił krewnych.

Ale nie potrafię posługiwać się tym mieczem.

Twój ojciec uczynił ze mnie mężczyznę. Nauczył mnie postępować słusznie.

I wiem, że teraz tak postępuję.

To valyriańska stal.

Będę zaszczycony, jeśli przyjmiesz ten miecz.

Przyjmę, by uczcić jego pamięć.

By osłaniać krainę człowieka.

Zobaczymy się po wszystkim.

Obyśmy zwyciężyli.

- Czas odpocząć. - Zostańmy jeszcze trochę.

Wino się skończyło.

A może czas na pieśń? Któreś z was na pewno jakąś zna.

- Ser Davosie? - Zapragnąłbyś szybciej zginąć.

Ser Brienne?

W zamku królów dawno minionych

Jenny tańczyła z duchami

utraconych, odnalezionych

i tych, którzy ją kochali.

Zmarli tak dawno, przed wiekami,

aż zapomniała ich imion;

i wirowali w tańcu nocami,

wierząc, że jej żale przeminą.

Zaś Jenny nie chciała odejść,

nigdy nie chciała odejść.

Kto to?

Lyanna Stark.

Mój brat, Rhaegar...

Wszyscy powtarzali mi, że był dobrym, przyzwoitym człowiekiem.

Że uwielbiał śpiewać.

I dawał jałmużnę ubogim dzieciom.

- A jednak zgwałcił Lyannę. - Nie zrobił tego.

On ją kochał.

Pobrali się w tajemnicy.

Gdy Rhaegar poległ nad Tridentem, Lyanna powiła syna.

Robert zamordowałby to dziecko. Lyanna świetnie o tym wiedziała.

Wymogła ostatnią obietnicę, nim skonała w połogu.

Powierzyła chłopca swemu bratu, Nedowi Starkowi,

by ten wychował go jako własnego bękarta.

Moje imię, to prawdziwe...

brzmi Aegon Targaryen.

- To niemożliwe. - Niestety nie.

- Kto ci o tym powiedział? - Bran.

- Ujrzał to w wizji. - Słucham?

A Samwell wszystko potwierdził.

Przeczytał o tym małżeństwie w Cytadeli, nie wiedząc jeszcze, co oznaczało.

O sekrecie nieznanym nikomu. Poza twym bratem i najlepszym przyjacielem.

Nie wydaje ci się to podejrzane?

To prawda, Dany.

Wiem, że tak jest.

Gdyby tak było, zostałbyś ostatnim męskim dziedzicem rodu Targaryenów.

Mógłbyś zażądać Żelaznego Tronu.

Na stanowiska!

Cofnąć się!

.:: GrupaHatak.pl ::.

W zamku królów dawno minionych

Jenny tańczyła z duchami

utraconych, odnalezionych

i tych, którzy ją kochali.

Zmarli tak dawno, przed wiekami,

aż zapomniała ich imion;

i wirowali w tańcu nocami,

wierząc, że jej żale przeminą.

Zaś Jenny nie chciała odejść,

nigdy nie chciała odejść,

nigdy nie chciała odejść,

nigdy nie chciała odejść.

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.