Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
TAJEMNICE LAKETOP [2x05] Kto jest twoim tatusiem?
Tłumaczenie: Eelsky & yotemka
Korekta: moniuska
Znajdź nas: fb.com/RebelSubTeam
Nie budź jej.
Kocham cię.
Mam twoje buty.
Cześć.
Mary jeszcze śpi?
- Poszła sobie. - Serio?
Z nim?
Ona dzwoniła do niego czy on do niej?
Ona do niego. Przez całą noc.
Podała mu twój adres. To niepokojące.
- Nie boję się. - Nie?
Jak Mary może nadal go kochać po tym, co on ci zrobił?
Muszę ci coś powiedzieć.
Odebrałam ją wczoraj z podziemnego przejazdu.
Tam, gdzie stoją prostytutki?
Tak.
Zmusza ją do prostytucji?
Pozmywam.
Oddychaj.
- Dlaczego on chce skrzywdzić Mary? - Nie wiem.
Popełnił błąd.
Mary nie będzie tego tolerować. Prostytucja to za wiele.
Myślałam o tym, by go aresztować, ale nie będę mogła go trzymać.
Albo go zabiję.
Rozwalę go. Mam znajomości.
- Przyniosłeś mapę ciała? - Tak.
Daj mu krzesło.
To twoja mapa ciała?
Opisz długość włosów. Omów swój rysunek.
Czarne, zadbane, sięgają trochę poniżej pasa.
Zgadza się.
Dwa ciemne pieprzyki pod lewą piersią.
Ten bardziej po lewej jest położony niżej.
Zgadza się.
Jezu.
Coś jeszcze?
Zawsze nosiła złoty krzyżyk. Zdejmowała go przed spotkaniem.
Nie ma go. Pewnie umarła, jak ją zapinano.
- Goliła szparkę? - Tak.
Była krótko ogolona, jeden lub dwa milimetry.
Zgadza się.
Podejdź do ciała.
Potrafisz zidentyfikować zwłoki?
Tak.
Chciałbym się z nią pożegnać.
- Właśnie to zrobiłeś. - Nie.
Okryjcie ją. To niestosowne. Byłeś klientem, a nie członkiem rodziny.
Żadnych telefonów. Wyłącz go.
- Przestań. - Zignorowałeś polecenie.
To przestępstwo. Zabierz mu to.
- Skasuję to. - Teraz to dowód.
To dowód. Skasowane zdjęcie można odzyskać.
Chciałeś mieć pamiątkę?
Weź plecak, Brett. Odwieziemy cię.
Na razie.
Jak uważasz?
- Zatrzymać jego telefon? - Sam zdecyduj.
- Lubisz go? - Czy lubię?
No to jak?
Znał jej ciało na pamięć. Zwracał na nią uwagę.
- Zależało mu. - Ty tak uważasz, ja chcę wiedzieć,
- czy ją zabił. - Ktoś to zrobił.
Chcę z tobą być. Wkurza mnie to, bo chyba kogoś masz.
- Powiedz, czy kogoś masz. - Idź po auto.
Sam idź.
- Daj spokój, stary. - Pieprzenie!
Stall miewa obsesje na punkcie kobiet, więc lepiej zachowaj dystans.
- Nadzorujecie naszą sprawę. - „Nie” czasem znaczy „tak”.
Kobiety często zgrywają niedostępne. Niestety Stally się w tym gubi.
Zadzwoń, jeśli się pojawi.
Dzięki.
Zjem dziś przy stole. Mamy towarzystwo.
Gdzie moje maniery? Cinnamon, to moja mama.
Kto taki, skarbie?
Taki urok tej pracy. Thommo ma być w terenie.
To Chinka, zanim zmasakrowano jej twarz.
- Imię? - Cinnamon. To pseudonim.
Jacyś podejrzani?
- Którakolwiek? - Brett Iles, jest rozdrażniony.
Przyjrzałabym się też burdelowi.
Mówi się o gościu, który mieszka na górze.
A ty dokąd?
- Zostawiam was samych. - Siadaj. Poczekaj, dobrze?
Poświęć chwilę partnerce. Nie widzisz, że jest smutna?
Dostałem twoje wiadomości. O co chodzi?
Boję się, że coś jest nie tak i dziecko nie żyje.
Dlaczego? Krwawisz?
- Przy poronieniu się krwawi. - Poproś o USG.
- Trudno to zorganizować. - Ale...
przestaniesz się martwić.
- Franca z niej? - Tak!
Przykro mi.
Za rzadko cię widuję. Potrzebuję cię.
- Bywam przerażona. - Wiem.
- Sylvie! - Boże!
Tyle do mnie doszło pocztą pantoflową.
Cześć. Robin.
Pamiętam cię. Wróciłaś z Nowej Zelandii?
- Co u ciebie? - Dobrze. Jak Patrick?
- Spodobała mu się panda? - Co?
- Pluszowy miś. - Pomyliłaś go z innym dzieckiem.
- Patrick nie ma pandy. - Dokąd idziesz?
Zapomniałeś drugiego śniadania.
Masz do mnie pretensje o jego żonę? Nie wiedziałam, że przyjdzie.
Mam ci za złe, że się tym napawasz i nieustannie mnie atakujesz.
Nie tylko dziś, ale każdego dnia.
KLINIKA LECZENIA NIEPŁODNOŚCI
- Poznajesz ją? - Nie znam jej.
Pixie, przestań pieprzyć. Przyjrzyj się jej.
Naprowadzę cię, to nie studentka, tylko martwa prostytutka.
Boże.
Nie wiem, jak mogę pomóc.
- To na pewno prostytutka? - Tak.
Załatw mi jebane USG. Podnieś telefon i zadzwoń po dr. Chatterjee.
- Nie mogę, nie ma go. - Nie ma go?
Pierdol się, Pixie! Znajdź kogoś innego!
- Dość! Słyszała cię i to zrobi. - Dzwoń, kurwa!
- Zrób coś! - Prześlesz jej termin wizyty.
- Zabieraj łapy! - Posterunkowa, odejdź.
Nie. To moje dziecko.
- To moje dziecko! - Posłucha cię, a teraz odejdź.
Posterunkowa, wyjdź.
Możemy się spotkać i pogadać? Proszę dzwonić po siódmej.
- Musisz się wykrzyczeć. - Żebyś wiedziała.
Nie, dzięki.
Ogarnij się, jesteś w ciąży. Musisz o siebie dbać.
Daruj sobie. Masz mnie gdzieś.
Upokarzanie mnie sprawia ci przyjemność.
- Jak to usprawiedliwisz? - To?
Awanturę w klinice.
Domagasz się USG, by za chwilę palić i niszczyć szare komórki dziecka.
Dopilnuję, byś zadbała o dziecko. Będę cię nawiedzać.
Już to robisz.
Nie jestem twoją partnerką, lecz chłopcem do bicia.
Muszę być beznadziejna, byś ty mogła być mądra i silna...
- Do czego zmierzasz? - Nie masz pojęcia?
Oświeć mnie. Chcę to usłyszeć.
Śmiało.
To strasznie smutne.
Masz złamane serce i nawet o tym nie wiesz.
Każdy o tym wie.
Liam, Adrian, ja i twoja córka.
Próbuje cię uleczyć. Obejmij ją.
- Nic nie wiesz o moim życiu. - Boisz się jej dotknąć.
- Ostrożnie podchodzę do ludzi. - A ja nie?
Powinnaś. Po co zadajesz się z Liamem?
- Przyjaźnimy się. - On jest wrażliwy.
Ty tego nie zrozumiesz.
- Jesteś beztroska. - To mnie zależy!
Potrafię to zrozumieć. Jesteś niebezpieczna!
Nie masz pojęcia, ile masz.
Byłam w ciąży. Nie tylko z Mary. Cztery razy.
Trzy poronienia.
Nie waż się mówić, że mi nie zależy.
Za blisko?
A teraz? Lepiej?
Nie urodzę.
- Co robisz? - Kręcisz o mnie dokument?
- Mag ruchania kontratakuje? - Coś w tym stylu.
Zaczęliśmy na stojąco na schodach. Potem przerobiłem wszystkie pozycje.
Na łóżku, na wiedeńską ostrygę.
Było miło, ale zaskakuję ją, obracam się i jak diabeł wpatruję się w jej oczy.
- Oto mag ruchania. - Jak to wszystko pamiętasz?
Kiedy ja dam się ponieść chwili, nie wiem, co za chwilę zrobić.
Bo podchodzisz do tego zbyt emocjonalnie. Niech to będzie logiczne i naukowe.
Jak się zatniesz, daj jej wolną rękę. Ona zna wszystkie pozycje.
Głęboki sztych, rodeo. To je rozluźnia.
Cały promieniejesz. Byłeś u swojej GFE?
Spotkałeś się z Cinnamon?
- Co u niej? - Nie gadaj, wróciła?
W Silk 41?
Pewnie lubi wasze schadzki, bo odpoczywa od ssania tych fiutów.
Szczęka jej odpoczywa. To urocze i seksowne.
Obyś nie wrzucił mnie na YouTube'a.
Bo oberwiesz.
- Puszczą to w wiadomościach. - Serio?
- Kolejną kawę? - Będziemy w wiadomościach?
Przejrzałem listę jej pacjentek i było ich pełno.
Też mnie to zaskoczyło. Nie miałem pojęcia.
Myślę, że Pixie chciała pomóc, ale mamy teraz problem.
- Muszę wyprowadzić psa. - Przyjechała Pixie.
To pani detektyw.
Przepraszam, chciałam tylko pomóc. Aby ludzie mieli potomstwo.
Nie płacono mi. Przekazywałam tylko telefon.
Ludzie byli mi wdzięczni. Każdy mi dziękował.
Musisz im powiedzieć, by przyszli do ciebie.
Proszę przyjść do mojego mieszkania.
Zaproszę kilka par i powiem to, co wiem.
Dobrze.
To dobry pomysł. Prześle mi pani adres?
Do widzenia.
Mamy przyjechać do Pixie. Powie nam, co wie.
- Pojedziesz? - No jasne.
Dziękuję.
Za moje jedno sprawne jajeczko. Moją pierwszorzędną blastocystę.
- Za twoją małą... - Rosę. To dziewczynka.
Za Rosę!
- Myślałaś... - Że powinnyśmy przestać pić?
- Nie. Myślałaś, że Cinnamon... - Tak.
Kiedy zobaczyłam płód w kostnicy, bałam się, że to Rosa.
Ale to był czyjś chłopczyk. Nie mój, ale czyjś.
Adrian podarował pandę twojej surogatce?
Tak.
Molly miała poranne mdłości.
- A czemu pytasz? - Widziałam pandę w Silk 41.
Nie, to studentka.
Myślisz, że to prostytutka.
Myślę, że poroniła. Dlatego nie daje znaku życia.
Ale najgorsza jest alternatywa.
Może nasza córka przyjdzie na świat, a my nigdy jej nie znajdziemy.
Nie zobaczymy jej. Nie zaopiekujemy się nią.
Znajdziemy twoją córkę.
Znajdę twoją córkę, dobrze?
Jestem detektywem.
Superdetektywem.
- Wiem. - Znajdę ją.
Dziękuję.
Masz dobre serce. Przepraszam za moje słowa.
- Przepraszam. - Nie. Możesz się wypłakać.
Przepraszam.
Jak to się stało? Umieram z ciekawości.
To nie pies. To ludzkie zęby.
Chłopak Mary.
- To ten Niemiec z Silk 41. - Mój Boże. Naprawdę?
Dlatego nie powiedziałaś Adrianowi.
Biedna Mary. Musi od niego odejść. To niebezpieczny człowiek.
Kocha go.
- Na zabój. - Pieprzyć miłość. To choroba.
Ludzie na nią umierają.
Ale nie ona. Nie.
Nie, ta duża. Na samej górze.
- To nie moja walizka. - Nieważne, większa jest lepsza.
Opłaciłam już reklamę.
Nie jesteśmy na pierwszej stronie wyników wyszukiwania.
Mogę przesłać kwit, ale mówię, że już zapłaciliśmy.
- Nie wiem, czyja to torba. - To nieważne.
Przyjdziesz? Super. Tak, mamy Jade i Joy.
Mogą być bierne lub aktywne, jak wolisz.
Można się umówić albo przyjść i zobaczyć.
Dokąd się wybierasz?
Wyjeżdżam na wakacje.
Koniec z seksem. Koniec z kutasami.
- Dokąd? - Przyleć.
Do Tajlandii, kiedy wrócę. Poznasz moją mamę.
- Nie leć do Canberry. - Dokąd?
Do Canberry, jak Cinnamon.
Ona była głupia.
Nazbyt uczuciowa.
Angażowała się i wiecznie płakała.
Mary...
kochasz Pussa?
Powiedz mi.
Tak.
Ja chyba nikogo nie kocham.
Może ciebie?
Może je...
Ale nie zrobię tego.
Nawet jeśli je czuję.
Zysk.
Daj mi to.
Dziękuję.
Wyłącz!
Poczekaj w samochodzie.
- Chcę się pożegnać z Kamon. - Już się pożegnałaś.
Co tam robicie?
Podrzynamy jej gardło.
Co się stało z Cinnamon?
A kto pyta?
Mamusia?
Wypytuje cię?
Myślisz, że ją zabiłem.
Myślisz, że byłbym zdolny?
Idź do domu z buta.
Jasny chuj...
Nasze drzwi są otwarte. Weź, co potrzebujesz.
Pixie!
- Nie odbiera? - Niestety.
- Słyszę jakąś muzykę. - Dzwonię do niej.
- Gdzie ona jest? - Nie wiem.
Pixie, tu dr Campbell. Otworzysz nam?
Stoimy pod drzwiami. Wielkie dzięki.
Nie odbiera domofonu.
- Dzwonił pan? - Nie odbiera.
- To miało być dzisiaj? - Jestem tego pewny.
Jest puls?
Już dawno nie ma.
- Boże. Zabiła się? - Na to wygląda.
Mamy nieboszczkę w Bellevue przy Victoria Avenue 108.
Samobójstwo z przedawkowania.
Kobieta, po czterdziestce. Nie poinformowano rodziny.
Detektywi są obecni. Trzeba zabezpieczyć miejsce.
Tak, możemy zostać.
Zostaniemy na miejscu i poczekamy tu do odwołania.
Macie do mnie numer.
Wkurzyłam się na nią.
Była naszym kontaktem. To koniec.
Nic nie wiemy.
Wyłączycie tę muzykę?
Mamy jakąś godzinę do przyjazdu dochodzeniówki.
Poinformujmy ludzi, że nie będzie spotkania.
- Miri, zostawiła ci list. - Mnie obwinia?
Nie, nagabywali ją rodzice, których surogatki zniknęły.
Aż tyle osób?
Nie do wiary.
- Kto to organizuje? - Na pewno nie Pixie.
Jej kontaktem był dr Chatterjee, który wrócił do Bangaluru.
Bardzo się boję.
Nasze dziecko jest bezpieczne.
Jest w Mali. Nic jej nie grozi.
To młoda dziewczyna.
Nie utrzymuje kontaktu. Nie wychodzi jej to.
Zadzwoni, bo chce dostać kasę. 25 kafli to dużo pieniędzy.
Naprawdę sporo.
Jedna para chce porozmawiać. Wie, że jesteśmy z policji.
Co z ciałem, zostawimy?
Już ci lepiej?
- Jak się nazywała? - Pathma.
Spotkaliśmy się na początku,
a potem widzieliśmy się na pierwszym USG.
- Wiecie, ile miała lat? - Chyba mówiła, że 20.
Umówiliśmy się na spotkanie, bo myślę, że była samotna.
Tęskniła za rodziną. Przyleciała na studenckiej wizie.
- Chcieliśmy, żeby z nami zamieszkała. - I co odpowiedziała?
Że to niemożliwe i że będzie mieć problem.
Z kim?
Nie znała zbytnio angielskiego.
Uważam z Paulem, że Pathma...
Powie pan?
Beccy i Paul zastanawiają się, czy nie zabito ich surogatki.
Miesiąc temu straciliśmy kontakt.
Ma wyłączony telefon. Sama by tego nie zrobiła.
Macie jakieś zdjęcia?
Tak, bardzo dużo.
Też mamy zdjęcie.
To jej naszyjnik.
Boże...
Jak zginęła?
Według patologa poprzez uduszenie.
Jeśli to możliwe, chcemy pochować dziecko.
Rozumiem was doskonale, ale jeśli przyznacie się do surogacji,
- policja może wnieść oskarżenie. - Nie obchodzi mnie to.
Chcę, żeby moje dziecko miało nazwisko.
Chcę je zobaczyć.
I chcę, żeby rodzina też je zobaczyła.
Od ponad roku ich okłamujemy.
- Tak mi przykro. - Chce mi się wrzeszczeć.
- Będę wrzeszczeć wniebogłosy. - Lepiej już pójdziemy.
Na mnie czekasz?
Chciałem przeprosić za oszpecenie tak pięknej buzi.
Od dziecka mam problem z kontrolowaniem impulsów.
To mnie nie usprawiedliwia.
Bardzo przepraszam.
- Zostaw Mary w spokoju. - Tak jak ty na 18 lat?
Rozumiem, że matkę to boli.
Córka bzyka starego capa.
Ale nawet młodziki stanowią problem.
Bolą myśli o tym, co wyprawiają w nocy.
Ale takie jest życie.
Kiedy zaczniesz robić swoje?
Mary mówiła, że Cinnamon nie żyje.
Dlaczego nie przyszłaś do burdelu? Bo jest Tajką?
Bo to Azjatka i nikogo nie obchodzi?
Obchodzi.
Męczy mnie coś, co widziałem z miesiąc temu.
Nie przejąłem się.
Walizka stała w korytarzu, ale rano już jej nie było.
- Różowa? - Nie, zielona.
Zastanawia mnie ta walizka.
Zajmij się robotą ze względu na dziewczynę.
Na Pathmę. Tak miała na imię.
- Nie pojawiła się? - Właśnie nie.
Czekałam na nią. Myślałam, że tu jest.
Nie było jej od kilku dni.
Od razu mi ulżyło.
Co tak szykujesz?
Co robisz? Masz randkę?
Nie.
Proszę cię, Pykey. Widzę, że masz.
Koleżanka przychodzi.
Robin.
Mary u niej została, więc się odwdzięczam.
- Kiedy to było? - Została na kilka nocek.
Co takiego?
Cześć.
Właśnie wychodzę.
Mary nie przyszła na sushi.
- Odzywała się do ciebie? - Niestety nie.
Pyke mówił, że została u ciebie.
Wielkie dzięki.
Zrobiło się niezręcznie, więc każda pomoc się liczy.
To też moja córka.
- Tak myślisz? - Tak.
Zanim się narodziła, jeszcze nieprzytomna...
- Julio. - No co?
Pewnie, że jestem wdzięczna,
ale to ja się nią zajmowałam każdego dnia i każdej nocy.
- A ona? Dziewięć miesięcy. - Wystarczy.
Wystarczy? Ja jestem jej matką.
Nie „też”.
Powiesz coś?
Byłeś wierny Julii przez 20 lat.
Ciągnęło mnie do kogoś.
Zakochałem się we współpracownicy, ale zwalczyłem to.
- Cóż za opanowanie. - Nie, dramatyzowałem.
Wziąłem urlop. Udałem się do terapeuty.
Poszedłem do wróżki. Powiedziałem Julii.
I co się stało?
Wróżka powiedziała, że Maia nie była moją miłością,
tylko przebudzeniem.
I że przybędzie moja bratnia dusza.
Cierpiałem. Ona też.
Aż Maia nie dała rady. Wyjechała do pracy za granicę.
Zanim wyjechała, chciała tylko jednego.
Pocałunku. Musiał trwać tyle, ile chciała.
Zgodziłeś się?
Tak.
Ile trwał?
Dwie minuty?
- Pięć? - A co ty.
- Dłużej niż dziesięć? - Ponad godzinę.
Może dwie.
Był cudowny.
Nie lubisz się całować?
Zawstydziłem cię.
Zdenerwowałem cię.
Nie.
Fajna historia.
Mamy mnóstwo zdjęć.
I filmików.
Kiedy Mary była mała.
Ten warto obejrzeć.
Miała chyba trzy latka.
Zrobiłem kompilację na jej 13. urodziny.
Dorastała w tym domu.
Chcesz zobaczyć jej pokój?
- Mogę? - Pewnie.
No idź.
Drugi po lewej.
- Co to? - Test ciążowy.
Wynik negatywny.
Odłożę na miejsce.
Mogłam nie wchodzić.
Nie zabezpiecza się. Ryzykuje.
Bardzo dobre. Przyda nam się.
- Co to? - Moment.
- Sfilmujesz ją? - Nie. Bez szminki.
- Ma być biedną wieśniaczką. - Nawet biedni się stroją.
Nie, weź to zdejmij. Załóż ciuchy wieśniaczki.
Ja tu kręcę film. Dajcie mi te dzieci.
Gdzie one są? Muszę je znaleźć.
- Puss! - Tak?
Może liście podświetlimy od tyłu?
Dałem sześć stów za rośliny. Mają być z widoczne od przodu.
- Wyglądają jak biurowe. - To jest tajska wioska.
Tajska dżungla. Zrozum wreszcie.
Witam wszystkich. Proszę uśmiechnięte dzieci.
Dzisiaj mamy nieczynne. Dziewczyna czy trans?
Jutro? Jasne. 10:00?
Bootie, masz pieniądze?
Nie z przodu! To się dzieje w dżungli!
- Daj mi to. - Uważaj. Jest ze szkoły.
Płacz za dzieckiem. Radość, bo pieniądze.
- Jaki masz plan? - Bez ciśnienia.
Zapytamy, czy ją podwieźć. A jak nie, to zaprosimy na kawę.
Sprawdzamy, co u niej.
Dobra.
Cholera. Patrz, kto już czeka.
Kto?
- Chuj mu w dupę. - Przyjedziemy kiedy indziej?
- Nie. Potrzymaj. - Bądź ostrożny.
Wynoś się stąd i zostaw moją córkę.
- Zostaw moją córkę. - Mary jest otwarta na...
- Tato, co robisz? - To dobra cecha. Ciesz się.
Nie jesteś jej ojcem. To nie jest twoja córka.
Kąpałem cię. Karmiłem cię. Tuliłem cię. Kocham cię.
- Jestem twoim ojcem. - Poświęciłeś się. Cudnie.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Nigdy nie będziesz jej ojcem.
Nie zrobiłeś jej. Nie twoja sperma.
- Jestem jej ojcem. - Formalnie nie jesteś.
Żadne formalnie. Kocham cię.
I będę się o ciebie troszczył.
Zawsze ci pomogę, kiedy jego już nie będzie.
- Nic nie czaisz. - Oddam za ciebie życie.
Idziemy.
Chodźmy się napić.
No chodź.
To drink numer... cztery?
Liczysz?
Dzień dobry. Proszę się przyjrzeć.
Za ciebie.
- I miłość do córki. - Naszej córki.
- Masz... - Gumki?
Nie były mi potrzebne.
- Mam lecieć kupić? - Nie.
Nigdzie nie idź.
Przywrócę ci honor.
Dziękuję, Brett.
Oglądasz wiadomości?
Obejrzyj dzisiaj.
Dlaczego?
Za 20 minut będzie wolny pokój.
Dobrze. Do zobaczenia.
Klient. Idź powiedz.
- Obojętnie której. - Obojętnie?
Tak.
Miałeś powyżej pięciu?
Nie żartuj. Większość jest.
- Naprawdę? - Tak mi się wydaje.
Był tu minibrowar. Jedno mieli 7,6.
Wypiłeś dwa i miałeś w czubie.
Tak. Musi być system...
Gdzie jest Puss?!
Gdzie on jest?
Nie wnosimy tu broni.
Odłóż ją.
Nie, odłóż broń.
facebook.com/RebelSubTeam
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.