Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Skończyłeś? To zrób ten, to dosyć pilne.
Tak jest.
Dziękuję, tato.
Drobiazg. To naprawdę nic wielkiego.
Jesteś ostatnio zajęta, prawda?
Wpadnij kiedyś do mnie.
Powinniśmy się chyba wybrać na grób mamy.
Dziadek znów przysłał jakieś paskudne ryby z Kanoshimy?
Yui właśnie wyszła z łazienki.
- Porozmawiaj z dziadkiem. - Nie no, przestań.
No wiesz co.
Przepraszam, tato. Tak, dobrze.
To pa!
Nie będę tego jeść.
Nie dam rady.
Mógłbyś pokroić tę rybę?
Ja? Nie, dzięki.
Zostawię na jutro.
Powiedz mu, żeby ich nie przysyłał, bo nikt z nas tego nie je.
Byłoby mu przykro.
Dziadek lubi sobie łowić ryby i pracować w ogródku.
To też się raczej nie przyda. Ale wygląda ciekawie.
- Przynieś mi jeszcze ryżu. - Sam sobie po niego idź.
Zupełnie zapomniałam.
- Co się dzieje? - Nie wiem, jakiś robak!
Dlatego nie cierpię warzyw naturalnych.
- Mój telefon. - Nie kładź tego tu!
Rusza się!
Przestań!
Przywitałbyś się chociaż.
Jadłeś coś?
Idiotyzm.
Masz jedzenie w domu. Po co kupujesz jakieś fast foody?
Co za głupota.
Gotowe.
EKONOMIA MIĘDZYNARODOWA
O kurde, to się nie dzieje!
NAKAMURA
- Halo, tu Suzuki. - Cześć, masz chwilę?
Tak.
Słabo cię słychać.
Już powinno być okej.
Zrobiłeś zdjęcia tablicy na zajęciach z ekonomii międzynarodowej?
Właśnie przerzucam je na dysk.
Super! Prześlesz mi?
Na jaki adres?
Ten z Disneyem.
Doszło, dzięki!
- Cześć. - Do jutra.
O rany.
Czas na pojedynek!
- Nie filmuj, tylko jedz! - Kretyn.
Jeden, dwa, trzy!
Jest urocza.
- CHCĘ SCHUDNĄĆ. - YUI, PRZECIEŻ JESTEŚ CHUDA.
NIE JESTEM.
To się robi nudne.
NISKI POZIOM NAŁADOWANIA BATERII
Skończ już.
Widziałeś rachunek za telefony dzieci?
Strasznie wysoki.
Powiedz im coś.
Słuchasz mnie w ogóle?
Jestem zmęczony. Jutro o tym porozmawiamy.
RODZINNA SZKOŁA PRZETRWANIA
DZIEŃ 1
- Która jest godzina? - Nie wiem.
- Jak to nie wiesz? - Wyłączyli prąd.
- Dlaczego? - Nie wiem!
To okropne. Nie działa światło ani telewizja.
Nie wiem, co robić.
- Dlaczego tak od rana hałasujecie? - Nie ma prądu.
Co?
Telefon! Z drogi!
Co jest? Gdzie on jest?
Pomóż nam szukać.
Dziwne.
Nawet tak prostej rzeczy nie umiesz zrobić?
Mniejsza z tym.
Co ze śniadaniem?
Nie działa ani kuchenka, ani maszyna do gotowania ryżu.
Pewnie nie chcesz zimnego jedzenia?
- Kupię coś po drodze. - Dobrze.
Dlaczego wszystko się zepsuło w tym samym czasie?
Wymieńcie baterie w latarce.
- Jaki jest numer do zegarynki? 117? - Co to jest zegarynka?
Też nie działa. Co się dzieje?
I do tego nie dostarczyli gazety!
Udało mi się!
Winda nie działa.
- Musimy zejść schodami. - Naprawdę?
Prądu nie ma w całym budynku? Naprawiają to?
Ten jak coś powie...
Zejście na sam dół będzie męczące.
Nie spóźnij się.
- Przez awarię pociągi nie jeżdżą. - Bardzo przepraszamy.
Obecnie żadne pociągi nie kursują.
Wszystkie pociągi stoją.
Proszę nie wchodzić na peron.
- Nie wiadomo, ile to potrwa... - Kiedy pociągi ruszą?
Nie wiadomo, ale proszę się nie martwić.
Chcę sprawdzić rozkład.
Rozkład ulegnie zmianie. Na razie stoimy.
Poinformujemy państwa, gdy będą nowe informacje. Proszę czekać.
- Nie możemy czekać na peronie? - Proszę zostać tutaj.
- Są autobusy zastępcze? - Na razie nie.
Szukamy przyczyn awarii. Prosimy o cierpliwość.
Co jest?
Kurde.
Fantastycznie!
Nareszcie!
W końcu znalazłem taksówkę. Można?
Niestety.
Chyba padł mi akumulator. Silnik nie chce zaskoczyć.
Zapłacę, ile pan tylko chce.
To wygląda na problem z zapłonem.
Znajdź świece.
To woda z kranu? Nie ma pan kwasu akumulatorowego?
Niewielka różnica.
Niech pan spróbuje.
Nadal nic.
Przydałby się rower.
Co się dzieje?
Dzień dobry.
- Rzadko się zdarza coś takiego. - To prawda.
I podobno to nie tylko u nas w bloku.
Naprawdę? Tam też?
Wygląda na to, że nigdzie nie ma prądu.
- Widać gdzieś jakieś światło? - Wszędzie ciemno.
- Muszę kupić świeczki. - Ja też.
- Do wieczora chyba włączą nam ten prąd? - Na wszelki wypadek też kupię.
Może też powinnam?
Gdzie mój portfel?
No nie!
Niedobrze.
- Nie otwierają się? - Nie możemy ich otworzyć.
Późno przyszedłeś. Przecież mieszkasz blisko.
Nie aż tak blisko.
Która godzina?
Przepraszam.
To jedyne wejście. Drzwi z tyłu otwierają się jedynie od środka.
Trzeba wyważyć te drzwi.
Jeśli firma będzie robić problemy, będziemy się tym martwić potem.
Wejść można tylko tędy.
Mogę prosić o kartę któregoś z panów?
Dobra.
Jeden, dwa...
Poszło!
Proszę uważać przy wchodzeniu.
Winda też nie będzie działać.
Zapalcie światło.
- Co z komputerami? - Nie działają.
- Da radę je włączyć? - Serwer padł.
- Co robimy? - Jak jest na innych piętrach?
Jak my mamy pracować?
Cześć.
Cześć.
Padł nam telefon!
- U was też? - A co, u was to samo?
To mega niewygodne!
Coś taka zdyszana?
Pociągi nie jeżdżą. Myślałam, że nie zdążę.
Przyjechałam rowerem mamy.
To było straszne.
- Trochę się spociłaś. - Trochę?
Pan Mochizuki nie dotrze na pierwszą lekcję,
- więc powtórzcie sobie coś sami. - Super!
Proszę o ciszę! Zapiszcie tę informację na tablicy.
Spoko.
- Pan Ando dziś nie przyjdzie. - Hurra!
Cześć.
Pociągi nie jeżdżą?
Tu też nie ma prądu.
Jaki jest zasięg tej awarii?
Nie wiem.
Jesteś z Kanagawy? Zadzwoń do domu i sprawdź.
- Telefon mi nie działa, głąbie. - No w sumie...
Suzuki, a ty gdzie mieszkasz?
Chyba nie słuchał.
Przepraszam, gdzie jest Nakamura?
Satomi? Nie widziałam jej dzisiaj.
- Co z nim? - Nie wiem, a co?
To było nagłe.
Przepraszam, nie ma zestawów lanczowych?
Chleb i zestawy lanczowe są chwilowo niedostępne.
- A kulki ryżowe? - Niestety.
Kupmy wodę.
230 jenów.
198 jenów.
128 jenów.
350 jenów.
Dzień dobry.
Nie da rady posprzątać ani zrobić prania.
Racja. Dziś sobie wszystko odpuszczam.
- Nawet nie ma jak ugotować obiadu. - My dziś będziemy jeść to.
- Nic nie poradzimy. - Trzeba się po prostu zrelaksować.
Uwaga! Z powodu braku prądu chwilowo nie można płacić kartą!
Przyjmujemy wyłącznie gotówkę!
Trzeba było mówić wcześniej. Po co my tu stoimy?
Bardzo przepraszamy.
I jak tu żyć?
Gorąco tu.
Radio też nie działa?
Wy, młodzi, w ogóle nie macie energii do pracy.
Pociągi nie jechały, jesteśmy zmęczeni.
Ja też szedłem na piechotę.
Ale pan przecież mieszka niedaleko?
Dwie stacje stąd!
Nie mamy dość wydruków, by pracować.
Większość danych jest w komputerach.
Nie zdążymy z raportem.
No cóż, nic nie da się zrobić.
Jest ciężko.
W firmie panuje kompletny chaos.
W kontaktach nie ma prądu, a baterie padły.
Nawet samochody nie działają. Czy to nie dziwne?
Wszystko, co elektryczne, przestało działać.
To nie jest zwykła przerwa w dostawie prądu.
Bez prądu nie możemy pracować.
- Możecie iść do domu. - Słucham?
To zalecenie kierownictwa.
Wracajcie do domów, zanim się ściemni.
Co to ma być?
Dziękuję bardzo.
Ile za ten rower?
To złom, który trzymam na części. Nie jest na sprzedaż.
Kupuję.
Wystraszyła mnie pani!
Wszystko w porządku?
Nawet w takim dniu przynosisz pracę do domu?
Przez awarię nie mogłem pracować.
Tylko ostrożnie!
Idziesz do łazienki?
Spłuczka nie działa, więc użyj wody z wanny.
Odpowiadaj, gdy matka mówi do ciebie!
Co za człowiek.
Zgasić te świeczki?
Dlaczego toaleta nie działa? Przecież nie jest na prąd.
Też tego nie rozumiem.
- Mogę wziąć ze sobą świeczkę? - Już zjadłaś?
Jutro wszystko wróci do normy.
Kochanie, chodź tu.
Dobra.
Okropne.
Chodźcie popatrzeć.
Gwiazdy są przepiękne.
Gwiazdy?
- Dlaczego są takie jasne? - Bo nie ma sztucznego światła.
Co to?
Droga Mleczna.
Droga Mleczna? Ona naprawdę istnieje?
Uczą cię czegoś w tej szkole?
Są i dobre strony tego wszystkiego.
DZIEŃ 3
Nie skończę tego prania.
Proszę o uwagę.
Dopóki nie będzie prądu, nasza praca jest zawieszona.
Bądźcie ostrożni i wracajcie do domów.
Przecież nie wiadomo, kiedy usuną awarię.
Drzwi do biura zostały wyłamane,
więc jeśli macie tu cenne rzeczy, zabierzcie je ze sobą.
- Powinieneś pomyśleć o rodzinie. - Co?
Pozostanie w Tokio jest bardzo niebezpieczne.
Skąd ten pomysł? Będzie dobrze.
Gdzie się wybieracie?
W góry, by być blisko źródła wody. Znam tam dobre obozowisko.
Co robisz?
WITAMY W PREFEKTURZE SAITAMA
Co jest?
Zbierajmy się.
- Ale to ciężkie. - Przestań.
Chodźmy.
A dokąd idziemy?
Najpierw do centrum zebrać trochę informacji.
Nie wszędzie wiedzą, jaka tu jest sytuacja.
Potem do supermarketu po coś do jedzenia.
Może uda się coś kupić.
Dzień dobry.
Czekam już dwie godziny. Stopy mi zamarzają.
Pani kuchenka gazowa działa?
Mamy indukcyjną.
Nawet gazowe już nie działają?
Gazomierze są na prąd.
Mąż zauważył, że cyfry przestały się zmieniać.
No i teraz kuchenka nie działa.
Proszę o uwagę.
W zbiorniku jest jeszcze woda.
To dajcie nam ją.
Ale pompy przestały działać.
- Nie można ich teraz użyć. - Teraz to mówicie?
- Dajcie nam dostęp do zbiornika. - Dawajcie wodę!
Tu nie dostaniecie wody, ale w parku jest studnia.
Przyszliśmy tu specjalnie po wodę!
Właśnie!
Proszę stanąć w kolejce.
Przepraszamy, ale nie przyjmujemy płatności kartą.
Konieczne jest pokazanie pieczątki i książeczki oszczędnościowej.
Można wypłacić maksymalnie 100 tysięcy jenów.
- Tylko 100 tysięcy. - Nie pchać się.
Proszę się nie pchać.
Cofnąć się! Nie pchać się!
Nie pchać się!
Co robisz?!
Chwila!
Proszę wracać!
Proszę się nie pchać!
DZIEŃ 7
UCZCIE SIĘ W DOMU, AŻ PRZYJDZIE POWIADOMIENIE ZE SZKOŁY.
Podobno w Saitamie można dostać jedzenie.
Wybrałem się tam.
Udało mi się kupić tylko małą butelkę wody.
Zastanawiam się, co jest tego przyczyną.
Tak jest na całym świecie. Calutkim.
Nie podoba mi się racjonowanie wody i jedzenia,
ale nie ma innego wyjścia.
Nie wystarczy nam nawet na miesiąc.
Trzeba stąd wyjechać.
To nie takie proste. Dokąd mamy jechać?
Patrzcie!
Tylko nie wracajcie!
Kiedy wszyscy się wyprowadzą, zaczną tu rządzić bandyci.
Swoje mieszkania trzeba chronić.
Podsumowując...
Nie mogę cię wypuścić.
Przepraszam.
Znasz panią Kato, która mieszka nad nami?
To ta samotna?
Spotkałem ją jakiś czas temu, a co?
Nie było jej na spotkaniu.
Nie widziałam jej ostatnio.
Naprawdę?
Co? Kagoshima?
Tam, gdzie jest dziadek?
Ale chyba niedługo włączą prąd?
Mówiłem, że jesteś bezużyteczny.
Minął już tydzień.
Myślałeś w ogóle, jak będziemy żyć, jeśli szybko tego nie naprawią?
Dobra, ale dlaczego akurat Kagoshima?
Tam, gdzie się urodziłem, został tylko cmentarz.
W Kagoshimie jest cieplej niż tu.
Może będzie tam łatwiej o wodę i jedzenie.
- Ale jak się tam dostaniemy? - Samolotem, z lotniska Haneda.
Polecimy?
Nie chcę jechać na tę zapadłą wieś.
Dlaczego? Kiedy byłaś mała, stale tam jeździliśmy.
Niedaleko jest plaża. Chodziliśmy tam pływać.
W ogóle czegoś takiego nie pamiętam. A jak dotrzemy na lotnisko?
Rowerami. Pojedziemy główną drogą.
Serio?
Róbcie, co mówię, a będzie dobrze.
Kagoshima... Co za bezsens.
Mówiłam, że nie chcę tam jechać.
To wystarczy na bilety?
Może będą jakieś tanie loty?
Odłożyłam trochę na czarną godzinę.
Posmaruj się tym.
Proszę bardzo.
Nawet teraz nie możesz żyć bez telefonu?
Jesteś obrzydliwy.
A ty co? Jak ty wyglądasz?
To nie czas, by się tak stroić.
Za mną!
Dawno już nie jeździliśmy razem rowerem.
Chyba tylko raz, odkąd mamy dzieci.
Odkąd macie dzieci? To nie aż tak dawno.
Wtedy był ostatni raz?
No pewnie. Jak masz wolny dzień, to tylko śpisz.
Dziękuję.
Proszę na to spojrzeć.
Może wodę? Okazja!
Tysiąc jenów za butelkę. Polecam!
Nic u ciebie nie kupimy!
Zapraszam.
BUTELKA WODY 2000 JENÓW
BUTELKA WODY ZA 2500 JENÓW OSTATNIE SZTUKI!
KONIEC PROMOCJI! 2500 JENÓW ZA BUTELKĘ. - Od razu trzeba było kupić.
- Może dalej będzie taniej. - Albo drożej.
Dzień dobry.
- Niczego nie potrzebujemy. - Tato...
W innym sklepie butelka wody kosztowała 500 jenów.
My sprzedajemy za tyle.
Ale tak niczego nie sprzedasz.
Wezmę wszystkie po 600 jenów za butelkę. Może być?
Co to w ogóle jest?
Radzimy sobie z tym, co mamy. Czy to nie ekscytujące?
Nie wyrzucaj fasoli.
Gdzie ten chłopak polazł?
Znów się gdzieś włóczy.
Szukam toalety.
Pilnujcie, czy nikt nie idzie. I się nie odwracajcie.
Dobra.
POSPRZĄTAJ PO SWOIM PSIE!
Przepraszam!
Co się dzieje?
Proszę się cofnąć!
Wszystkie samoloty są uziemione!
- Dalej nie jest bezpiecznie. - Proszę się cofnąć!
- Wytłumaczcie to! - Proszę się cofnąć!
- To bardzo niebezpieczne! - Proszę do tyłu.
Ile to jeszcze będzie trwać?
Na przedmieściach Tokio nie ma prądu. Nie wiemy, jak długo to potrwa.
- Tyle to i my wiemy. - Jesteście bezużyteczni.
- Zupełnie bezużyteczni. - Gdzie jest wojsko?
Dosyć tego!
Nie pchać się!
Proszę się cofnąć!
HOTEL ROYAL
Chodźmy tu.
Opłata z góry. 30 tysięcy jenów za osobę.
Dobrze.
- Nie mamy wody. - Rozumiem.
INDYJSKIE CURRY
Cieszę się, że jutro wracamy do domu.
Chwila.
Chcecie jechać dalej? Aż do Kagoshimy?
Nie mamy innego wyjścia.
To niemożliwe.
Widziałaś, jak wygląda lotnisko.
Miejsce bez wody i jedzenia nie jest bezpieczne.
Nie damy rady! Ja nie jadę.
Nie mamy wyjścia. Kiedyś nie było w tym nic niezwykłego.
Yaji i Kita szli pieszo z Tokio do Osaki.
Co z tego? Nie jestem jakimś starożytnym facetem!
Czułam, że tak to się może skończyć.
To dlaczego nic nie mówiłaś? Pojechaliśmy tam na próżno.
Nie mogliśmy wiedzieć, zanim nie sprawdziliśmy.
Potrzebujemy jeszcze jednego roweru.
- I map, jedzenia... - Już wiem!
Jest tu księgarnia. W takim żółtym budynku.
MAPY
Można się było spodziewać.
ATLAS DLA UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ
Ale super.
Co robisz?
Dotarcie do Kagoshimy zajmie nam jakiś miesiąc.
To aż tak daleko?
Ktoś ostatnio wspominał, że w okolicach Osaki mają prąd.
Naprawdę? Kto tak powiedział?
Ludzie, którzy tędy przechodzili.
Pojedziemy na zachód.
Jak ta wiadomość dotarła tu aż z Osaki?
- Nie wiemy, czy to prawda. - No tak, ale...
Zobacz...
SKLEP Z RYŻEM
Dorada.
Zapłata.
Prawdziwy Rolex.
- I co ja mam z tym zrobić? - To może to?
- A co to? - Maserati.
A daj mi spokój!
Nie przynoście mi bezużytecznych rzeczy.
Wyłącznie chleb albo wodę.
Błyskotkami się nie najecie.
Przepraszam...
Co macie?
Chodzi o ten rower za sklepem. Chcę go kupić.
No, nie używam go.
Ale pieniądze nie mają już wartości.
To moje!
Ale chcemy też tamten ryż.
ZAKAZ WJAZDU
Pojedźmy tędy.
Zobaczmy tam.
Co to za mapa? Nic nie mogę na niej znaleźć.
A może pojedziemy tędy?
AUTOSTRADA
- Świetnie! Pojedziemy tędy. - Przecież wiemy.
Ruszajmy.
Tak nie wolno.
ZAMKNIĘTE
Nie wejdziemy.
Trzeba będzie spać tutaj.
Przepraszam, dokąd się państwo udają?
Do Osaki. Podobno jest tam prąd.
- Słyszycie? - Co?
To prawda?
To tylko plotka, ale ludzie wydają się w to wierzyć.
Daliby nam państwo butelkę wody?
- Zapłacimy. - Tak, daj pieniądze.
Możemy się wymienić za jedzenie.
Nic nam już nie zostało.
Nam została tylko jedna butelka...
Ach tak.
- Chodźmy już. - Spytamy kogoś innego.
Ale zimno!
Co robisz? Łap go!
OPŁATA ZA PRZEJAZD TUNELEM - RYŻ LUB WODA.
Przeprowadzę was przez tunel.
Tunel ma dwa kilometry. Potrzebujecie przewodnika.
- Co to ma być? - W tunelu się chyba nie zgubimy.
Jeszcze tu wrócą.
- Ale tu ciemno. - I strasznie.
To na pewno dobry pomysł?
Jedziemy dalej.
Tu jest jakiś samochód.
- Co robimy? - Co robić...
- Co się dzieje? - Nadepnęłam na coś miękkiego!
To martwe wiwery. Nie chodźcie po nich.
To boli!
Dotarliśmy.
Wam również musi być ciężko.
Dziękuję.
DZIEŃ 16
Kończą się nam zapałki.
Co znowu?
- Ogień można rozpalić i bez zapałek. - Niby jak?
Kiedyś ludzie tak robili, więc my też damy radę.
Ale jak to robili?
Jak będzie trzeba, to cię nauczę.
- Przynieście mi wodę. - Masz ostatnią butelkę.
- Dlaczego wcześniej nie powiedziałaś? - Przecież mówiłam!
Tak? Nie słyszałem.
Chodźmy poszukać wody.
Tylko gdzie?
Co robisz? Można to pić?
- Przestań, nie pij jej. - Jest czysta.
Ależ wy jesteście słabi.
Cudowna!
Pycha.
Zostaw tak, jak jest!
- Już nie wytrzymam! - Gdzie idziesz?
Ma biegunkę?
To przez wodę ze strumienia.
O nie.
Tylko nie to.
Miałam to na sobie tylko raz.
Cholera.
O nie.
Co jest?
Tu może być jedzenie.
Super!
WYPRZEDANE TERMIN NOWEJ DOSTAWY NIEZNANY
OPONY ROWEROWE
ZAPAŁEK I ZAPALNICZEK CHWILOWO BRAK!
Mam.
- Myślisz, że można to zjeść? - Co?
Konserwy i kocie żarcie robią w tych samych zakładach.
Serio? To możemy z tego zrobić zupę...
ale nie mamy wody i zapałek.
SUPLEMENT PŁYNU DO AKUMULATORA
Nie pij tego!
Spokojnie.
To zwykła woda destylowana.
Faktycznie! Ale nie jest za dobre.
Co robicie?
Popatrz, co mam!
Znalazłem flarę.
Zostaw to drewno i użyj tego.
Najpierw wyjmij z opakowania...
Dlaczego mnie uderzyłeś?
Mam to zjeść?
Na surowo?
Tacie nie udało się rozpalić ognia.
Wolę to.
Jesteś pewien?
Nienawidzę tego.
DZIEŃ 22
Ohyda.
Musicie słuchać mamy. Albo będzie źle.
Dzień dobry.
Twoja kolej.
Proszę.
Wiedziałem.
Takie dostałem karty.
Skąd państwo mają wodę i jedzenie?
- My? - Tak.
Niedaleko wypływa woda z górskiego źródełka.
Rośnie tam mech, więc jest czysta. Zrobiliśmy sobie zapasy.
Można ją jeszcze przegotować.
Jedzenie najlepiej suszyć albo wędzić.
Dłużej wytrzyma.
W pobliżu rośnie dużo jadalnych roślin.
Na przykład babka azjatycka i mlecze.
Można jeść na surowo, prosto z ziemi.
Smak to inna sprawa,
ale można zrobić zupę pełną witaminy C.
- Polecam cykady. - Cykady?
Kiedyś pasikoniki były normalnym składnikiem jedzenia.
Insekty są bardzo pożywne.
- W Afryce je się gąsienice. - Zobacz!
Musicie dostosować swoje myślenie do sytuacji.
Uśmiech!
Działa wam aparat?
Nie jest cyfrowy. Nie potrzebuje prądu.
Wyślij nam odbitkę.
Jasne, ale nie wiem, kiedy to będzie.
- Macie tu kartkę. - Napiszę nasz adres.
By przetrwać, ludzie potrzebują kilku rzeczy.
Odpowiedniej temperatury ciała, wody i możliwości rozpalenia ognia.
Dopiero potem jest jedzenie.
No dalej.
Walczymy.
Nie jest źle.
- Wasz ojciec wyrwał do przodu. - Niech sobie jedzie.
Szybki jest.
- Co za widok. - Niesamowity.
Z drugiej strony krajobraz jest zupełnie inny.
Wiatr jest bardzo przyjemny.
Patrzcie.
Kochanie...
Przepraszam.
Idą z elektrowni Fukui.
Co się tam stało?
Nie wiedzą dlaczego, ale wszystko tam stanęło.
Idą sprawdzić, jak wygląda sytuacja w Shizuoce.
To prawda, że w Osace elektryczność działa normalnie?
Nie wiemy.
Nawet jeśli w Osace wszystko działa, my się tam nie wybieramy.
Powinniście po prostu cieszyć się życiem.
Właśnie.
- Uważajcie na siebie. - Jasne.
DZIEŃ 43
Mam dość!
To wszystko twoja wina!
Powiedziałeś, że musimy dotrzeć do Osaki.
Kiedy tak powiedziałem?
Co mamy zrobić? Nie mamy już jedzenia ani wody.
Nie można się wykąpać ani zmienić ciuchów.
- Głowa mnie swędzi! - To nie moja wina.
Nigdy nie jesteś niczemu winien!
Jeśli będziemy cię słuchać, wszystko będzie dobrze.
Tak mówiłeś, oszuście!
Nie mów tak do swojego ojca!
Dlaczego mamy słuchać kretyna, który nic nie potrafi?
- Co powiedziałeś?! - Wystarczy!
Przecież wiedzieliście, że tak będzie.
Wasz ojciec taki już ma charakter.
Proszę.
Może kraba?
Pachnie wspaniale.
To pewnie ryby z akwarium.
Idę.
Tylko ostrożnie.
- Wygląda smacznie. - Oj tak.
Ostrożnie.
Proszę bardzo.
Przepraszam, ale właśnie wszystko się skończyło.
Mógłby pan nam dać chociaż trochę?
- Mogę zapłacić. - Naprawdę nic już nie ma.
To boli.
Przynajmniej dla dzieci. Błagam.
- Ale nic nie mam. - Błagam.
DZIEŃ 67
Tato, łap ją.
Łapcie!
Szybko!
Tato! Łap ją!
Tato!
Tato, nic ci nie jest?
Nie.
Mamy ją.
Jak dobrze.
- Super! - Wreszcie zjemy mięso.
- Ty to zrób. - Nawet z rybami sobie nie radzę.
- Mam ciąć gdziekolwiek? - No już, tnij!
Co wy wyprawiacie?
Mamo, dokąd on nas zabiera?
Co?
- Możemy się napić wody ze studni? - Jasne.
Zepsuł nam się elektryczny płot i wszystkie świnie uciekły.
Bardzo przepraszamy...
Mam propozycję.
Pomożecie mi złapać moje świnie, a ja pomogę wam to przetrwać.
Co wy na to?
Jesteście głodni?
Mamy nie tylko ryż.
- Co to? - Wędzona wieprzowina.
Lodówka nie działa, więc tylko tak mogłem zrobić.
Dlaczego płaczesz?
Nie wiem.
Co to, goście?
- Myślałam, że wrócił twój syn. - Dziękuję za jedzenie.
Jak twoje świnie? Jeszcze ich nie złapałeś?
Oni pomogą mi je znaleźć.
Ach tak? Co za mili młodzi ludzie.
- Pójdę już. - Proszę, weź to.
Mam coś jeszcze.
- Świeżo wędzone. - Dziękuję.
Na początek pomóżcie mi pociachać Hanako.
Ta świnia ma imię Hanako?
Żartuję. Po co miałbym ją nazywać?
Pomóżcie mi.
- Trzeba zdjąć skórę. - Tak jest.
Trzymaj tu!
Złap tutaj!
- Przyciśnij. - Tak jest.
To ciężka praca.
Można to zrobić samemu, ale łatwiej z kimś.
- Wygląda smacznie? - Bardzo.
Spisaliście się. Dobra robota.
Za jakiś czas będzie można je zjeść.
Ale najpierw trzeba uwędzić.
- Ile trwa takie wędzenie? - Około tygodnia.
Tygodnia?
Co wy wyrabiacie? Musicie uważać.
Okayama.
Piżama pasuje?
Tak, to nawet mój rozmiar.
Kto to?
Mój syn z rodziną.
Mieszkają w Stanach.
Moje wnuczki są śliczne, co?
- Nie marnujcie oleju. - Dobranoc.
Jutro mamy dużo pracy.
Jak wygodnie...
Na pewno martwi się o swoje wnuczki.
Prawda?
Jest! Wszyscy razem!
No chodź.
Spokojnie.
Hej!
Chodź tu!
Mamy je. Dobra robota!
Mamo, dobrze to robię?
Bardzo dobrze.
Drewno jest zbyt wilgotne, by nim palić.
Jeśli chcecie, możecie tutaj zostać,
chociaż nie ma tu samochodów ani pralek.
Samemu ciężko się tu żyje.
Zastanówcie się nad tym.
Skończyłam!
No nie!
Nie jedz tego! Wynocha!
Miło, że pan Tanaka nas zaprasza,
ale wiem, że martwisz się o swojego tatę.
Jedźmy do Kagoshimy.
Zgadzacie się?
Nie możemy przecież zabrać tyle jedzenia.
Bardzo mi pomogliście.
Dziękujemy za wszystko.
Uważajcie na siebie.
Kochanie, poczekaj.
Jedźmy, póki jest jasno.
Jeszcze trochę.
No nie!
Dlaczego nie ma tu mostu?
Trzy dni jechaliśmy tą trasą. I co, mamy wracać?
Ta mapa jest trochę stara.
Cholera.
- Proszę. - Dziękuję. Odwróćmy ją.
Dacie radę?
Pamiętacie jeszcze lekcje pływania?
Przeprawimy dziewczyny na drugi brzeg,
a potem wrócimy po rowery.
Dobra.
Wchodźcie.
No już.
- Ja też popłynę. - Zostań tutaj.
Ładuj, bo jak tak dalej pójdzie, to nie przepłyniemy.
Wepchnij go z powrotem na tratwę! Pchaj!
Pchaj!
Tato, zostaw to!
Bracie!
Nie!
Tato!
Tato!
Tato!
Tato!
DZIEŃ 94
- Chodź tu. - Zostaw go.
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Nic ci nie jest?
Chodźmy.
Mamo, spokojnie, chodźmy.
Nie dam rady.
Jechaliście rowerami z Tokio?
Musiało być bardzo ciężko.
A wasz ojciec?
Zatrzymać pociąg!
Zaraz wjedziemy do tunelu.
Jeździłam tędy pociągiem, który nazywał się Hayabusa.
Hayabusa? To był shinkansen?
Jasne, że nie.
Obudziłeś się?
To był zwykły ekspres.
- Loty samolotem były wtedy drogie. - Oj tak.
Wasz dziadek był przeciwny naszemu małżeństwu.
Wiele razy jeździłem do Kagoshimy na rozmowy z nim.
Pierwszy raz słyszę tę historię.
Proszę zamknąć okna.
Będzie głośno.
- Okna. - Co?
Co to? Moje oczy! Zamknij okno!
DZIEŃ 108
Tato!
Dziadku!
DWA LATA i 126 DNI PÓŹNIEJ
I raz, i dwa!
- Wróciłeś? - Miałem udany połów.
- Pilnuj, by nie było za luźno. - Dobrze.
Wygląda dobrze.
Wrócili!
Wróciliśmy!
A z nami rybki. Złowiliśmy ich mnóstwo.
To był udany połów.
Kochanie.
Światła się włączają.
Dwa i pół roku temu doszło do ogólnoświatowej awarii prądu.
Naukowcy podejrzewają, że przyczyną był rozbłysk słoneczny.
Wiele osób sądzi, że był to atak terrorystyczny
na elektrownie i inne strategicznie ważne miejsca.
Tę wersję jednak wykluczono.
Prąd i baterie na całym świecie przestały działać.
Dlatego brak danych, które można by analizować.
Potrzeba czasu, by zbadać wszystkie możliwe przyczyny...
- Co to? - Zupa miso z makrelą na obiad.
Super!
- Śliczne. - No nie?
Wygląda smacznie.
- Do zobaczenia. - Pa, mamo.
Uważajcie na siebie.
Już.
Tak?
Czekajcie!
Co się stało?
Wasz tata zapomniał drugiego śniadania.
- Ktoś tu jest zapominalski. - Przepraszam.
- Dzięki. - Pani Suzuki, list do pani.
- Dziękuję. - Proszę.
Co to?
Zdjęcie, które nam wtedy zrobili.
Tekst polski - Ika Korekta - Gallegher
facebook.pl/AzjaFilm
facebook.pl/GrupaHatak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.