Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SPOKOJNA MUZYKA POZYTYWKI
Będzie rozpierdol jak w filmie o Rambo.
Przecież jak wyskoczy, to zrobi taki sajgon,
że klękajcie narody.
Ale, morda... On przecież stara szkoła jest.
Nie wiem, czy on dzisiejsze czasy w ogóle rozumie.
Wszystko jest legalne po pięciu minutach.
Od razu prane, czyszczone.
W knajpy, fundusze, deweloperkę, to, sramto.
A ten, kurwa, w lesie kazał trzymać.
Mówili mu: weźmiemy, upierzemy, zrobimy z tym, co chcesz.
A ten, kurwa, jak w 1991.
On taki głupi nie jest.
Przecież tam w torbie skitrane są euro, dolce.
Przecież będzie ze dwa razy więcej, niż zakopaliśmy.
HAŁAŚLIWE ODGŁOSY AUTOMATU DO GIER
Ty, to w Aninie było.
Tylko, kurwa, gdzie dokładnie? Polna? Szkolna?
Nie pierdol, że nie pamiętasz.
Kurwa, ty też nie pamiętasz!
Kurwa. Z osiem lat będzie, jak poszedł leżeć.
Przepraszam... Coś jeszcze?
Się nie wpierdalaj, tylko słuchaj tego jebanego disco polo, kasztanie.
- Pół dawaj białej i coś na sprzęgło. - Może być cola?
Dawaj.
Już wiem. Przy takim drzewie dziwnym było.
Tak wizualnie pamiętam.
No to chyba była Polna.
GŁOŚNE PUKANIE DO DRZWI
Otworzę.
Nie zamknąłeś?
Śniadanko?
Kto to jest?
Żuczku, daj nam pogadać.
No i co ty sobie, kurwa, cymbale myślisz?
- Że zapomniałem? - Sikor, ja teraz legalnie robię.
- Daj mi chwilę... - 10 koła mi wisisz
kurwo niemyta, od ponad pół roku.
Jakoś się nie garniesz, żeby oddać.
Ile to by było, gdybym cię naliczał, co?
Umiesz liczyć?
Sikor, kurwa, wiesz, jak jest.
Za wariata to by się w weekend odrobiło, ale już nie mogę.
Wiolce słowo dałem. Dzieciaka będę miał, chcę go wychować!
Chuj mnie to.
Hubert, nie podoba mi się to.
Nudzi ci się? Zdejmij ubranie i se pilnuj.
Sikor, daj mojej kobiecie spokój.
Wiolka, idź do pokoju.
Spod pazura mi wyjmiesz te 10 koła, ty kurwo niemyta, rozumiesz?
Bo jest moje i potrzebuję. Rozumiesz?
Poczekaj.
Słyszałem gadkę jakichś chłopów o pieniądzach zakopanych.
- Co? - Mówili, że dużo.
- Na wypiskę jakiegoś miastowego grubasa. - Gdzie?
- Nie wiem. Na Aninie. - Gdzie?
- Ulica Polna czy Szkolna... - Gdzie?
Na końcu ulicy, przy jakimś dziwnym drzewie.
NIEPOKOJĄCA MUZYKA
PIOSENKA HIPHOPOWA Z RADIA
Ja pierdolę.
Przy Polnej się zatrzymam.
Tam jest taki lasek.
Na Google View sprawdziłem.
Zakopię cię, kurwa, jak tam nic nie będzie.
Będzie, kurwa, będzie.
Czuję jakąś energię intuicyjnie.
Nie rozpierdalaj mnie, Pajda. Energię?
Intuicyjnie?
NIEPOKOJĄCA MUZYKA
O, jest.
Kurwa, rzeczywiście.
- Bierz łopatę, chodź. - Stój!
- Co, kurwa? - Nie lepiej poczekać, aż się ściemni?
GRZMOT
To na pewno tutaj. Mówili, że pod dziwnym drzewem jakimś.
To wygląda w chuj dziwnie. Jak z horroru.
Czuję jakąś energię intuicyjnie.
Kurwa! To ty mi wisisz hajs!
Kop!
GRZMOT
Pierdolę, idę do fury.
Jakby co, to mnie wołaj.
GRZMOT
UDERZENIE ŁOPATY O COŚ TWARDEGO
GRZMOT
Znalazłem, ale w chuju to mam! Bierz to!
Nie chcę tego!
Jezu!
Kurwa! Jest!
Polska!
Biało-czerwoni!
Polska! Biało-czerwoni!
Jest git, Pajda.
Nie jesteś mi nic winien.
Znaj moje dobre serce. To znaleźne.
Tak! Wiem, że nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałeś,
ale to jest hajs. Za to możesz sobie kupić rzeczy.
Nie chcę tego!
Dla dzieciaka nie weźmiesz?
Kurwa.
Japa na kłódkę, koniu.
Zaczynamy nowe życie, Pajda.
Nowe życie.
Wracamy.
Źle śpisz, widzę to z twych źrenic.
Kodeina zamiast protein.
Cii, nie ma nadziei.
Nas tylko mrok może wybielić.
P do I do O do R do U do N.
Elo!
Piorun, skurwysyny!
GRZMOT
ŚMIECH KOBIETY
Weź tu nie pal, no.
- Zgaś to. - Sorki.
Noż kurde, no.
Sorry. No weź!
- Noż kurwa! - Jezu!
PUKANIE DO DRZWI
Gdzie jest hajs?
Schowałam jak kazałeś.
Idź do pokoju.
Co ty?
Chodź do pokoju.
Zamknij drzwi. Zgaś światło.
- Rób, co mówię. - Kurwa!
PUKANIE DO DRZWI
Siemasz, Pajda.
Hubert?
Jezu, Hubert! Boże!
KOBIETA SZLOCHA
SPOKOJNA PIOSENKA
PROSTA MELODIA ELEKTRO
Co z Adamem?
Wszystko okej?
Ja go lubię, on mnie lubi.
Jest okej.
Wszyscy lubią wszystkich,
więc o co chodzi?
O to, że ja naprawdę nie lubię siebie.
Ale nie w takim zjebanym,
egzaltowanym, narcystycznym sensie typu
"Jezu, jaki ten świat jest straszny, jak ja siebie nienawidzę,
idę, pójdę sobie włączę Joy Division i się potnę".
Łapiesz?
Kontynuuj.
Chodzi o to, że jak ja bym spotkała taką laskę jak ja,
która wygląda tak jak ja, identycznie,
i robi to, co ja robię, to ja bym jej na maksa nie polubiła.
Pomyślałabym sobie: "kurwa, co to za jakaś idiotka".
A ty lubisz siebie?
Lubię to, kim jestem.
DZWONEK TELEFONU
Pazina, posłuchaj.
Może się czegoś nauczysz.
Halo, halo! Dobry wieczór! Potrzebuję dużo!
Jestem pusty.
Dla mnie jesteś pusty? Kolego! Ej, przyjacielu, halo!
Określmy "dużo".
30. Dobra! Może być 50.
Ja po prostu lubię, jak są możliwości nieograniczone
i wszyscy z tego powodu są szczęśliwi.
Twoje szczęście jest dla mnie bardzo ważne.
Kiedy będziesz i czemu tak długo?
- No? - Za godzinę.
Długo! No ale dobrze, że będziesz.
Czekam! Pa!
Znam go.
Wiem, kto to jest.
Ty go obsługujesz?
Nie chwalisz się?
Nie mogłem mu odmówić, rozumiesz?
Zjeb.
ŚMIECH KUBY
Dziękuję, naprawdę.
Czuję się o wiele lepiej.
Jestem twoją dłużniczką.
ŚMIECH KUBY
SPOKOJNA PIOSENKA POP
MUZYKA NAGLE CICHNIE
ZACHWYT
Kurwa. Nieźle.
Pozwiedzam.
O, stary!
Fuck!
Kto to wszystko sprowadza?
Hm?
Kto to wpuszcza do kraju?
Pazina, tu się nie pali.
Ja pierdolę, jaki purysta.
PUKANIE DO DRZWI
NIEPOKOJĄCA MUZYKA
SZCZĘK PRZEŁADOWANIA BRONI
Zapomniałam, panie Kubusiu, wczoraj. Listonosz dla pana zostawił.
Powiedział, że mu się do skrzynki nie mieściło.
Słyszałam, jak dzwoni, no to wzięłam, tak, jak pan prosił.
- Proszę bardzo. - Bardzo dziękuję.
A nikt może o mnie nie pytał od wczoraj? Nie było tu nikogo?
Nie, ale jakby ktoś pytał, to ja dałabym ten numer telefonu,
- który pan zostawił. Pamiętam. - Bardzo dziękuję jeszcze raz.
O!
Pan mi obiecał! Dobry wieczór pani.
- Dobry wieczór. - To ja zapraszam na herbatkę.
Bardzo proszę. Bez dyskusji, bez dyskusji!
Dobrze, dobrze, zaraz przyjdziemy.
I żebyście razem byli
w zgodzie, w zdrowiu, w spokoju.
Żeby wam się wszystkie marzenia spełniły.
Wszystkiego dobrego, pani Mario.
Dużo zdrowia przede wszystkim, pogody ducha.
Dziękuję bardzo. Pogoda ducha bardzo ważna.
- Dużo zdrowia, pani Mario. - Dziękuję, dziękuję bardzo.
Wszystkiego dobrego, Kuba.
To proszę bardzo, siadajcie, moi mili.
No, niestety taki mam tylko zakalec,
ale za to herbata bardzo dobra. Od pana Kubusia.
- Pyszne! - Naprawdę?
Mhm.
A mnie się wydaje, że ty, kochana, to troszkę oszukujesz.
Naprawdę mi smakuje.
No to dobrze, to poudajmy sobie razem,
że mówi pani prawdę.
O! Mam jeszcze jakieś pierogi! Chcecie?
- Chętnie wam dam. - Kubuś? Może zjesz pieroga?
- Nie? - Nie, dziękuję.
No to trudno.
Długo jesteście razem?
- Dwa lata. - Już dwa lata!
Ale widzę, że ślubu nie było.
Obrączek nie ma.
To nie znaczy, że ja jestem jakaś tam gorszycielka.
Nic z tego.
Ja tylko po prostu przypominam sobie, jak to było za moich młodych lat.
Pani Mario, spokojnie. Wszystko w swoim czasie.
No tak.
Ale jedziecie podobno na urlop. Mówił pan Kubuś.
Tak, pani Mario. Nie chciałem wtedy zapeszać,
ale potwierdziło się. Lecimy do Buenos Aires razem.
Na trzy tygodnie.
Do Buenos Aires?
Och, młodzi. Jacy wy jesteście fantastyczni!
Pamiętam, jak mój mąż marzył, żeby pojechać do Buenos Aires
na ten mundial, który był w Argentynie w 1978 roku.
- Przepraszam. - Boże, jak on marzył...
- Halo, święty Mikołaju, gdzie jesteś? - Niedługo będę.
- Dawaj, dawaj, dawaj! - Spokojnie!
No, ale w tej pracy to was w ogóle nie szanują.
W ogóle.
Zaraz będę.
Pani Mario, przeproszę na chwilę.
No cóż. Jak mus, to mus. Co zrobić.
Pa, kochanie!
NIEPOKOJĄCA MUZYKA
OŚLIZGŁE DŹWIĘKI, NIEPOKOJĄCA MUZYKA
SYK
Ty robisz zakupy staruszkom!
Kurwa, niesamowite.
Poczekasz tutaj?
Tak, tylko po co?
Rozglądaj się.
Za czym mam się rozglądać?
- Za tymi szafiarkami? - Po prostu rozglądaj się, dobra?
Czy ktoś nie patrzy na auto, czy ktoś nie patrzy na blachy.
Dzięki. Zajebisty wieczór.
Albo udaję twoją narzeczoną, albo mam ci trzymać płaszcz,
albo mam czekać w samochodzie. Zajebiście, naprawdę!
- Prawie jak randka. - Rozglądaj się.
Wyglądasz w tych okularach jak cipa!
PSYCHODELICZNA MUZYKA W ZWOLNIONYM TEMPIE
GŁOŚNE TECHNO
GŁOŚNE ŚMIECHY W TLE
STŁUMIONE JĘKI ROZKOSZY
Przepraszam was bardzo,
ale musicie stąd wypierdalać.
Ej!
Przepraszam cię, Mariusz, sorry. Przepraszam.
Głupia sprawa, już idziemy do salonu. Chill.
Nie, nie, nie zrozumieliśmy się, panowie.
Ja się wyraziłem niejasno.
Macie wypierdalać z mojego mieszkania!
Tylko ja rucham w tej łazience.
I powiem wam, dlaczego. Bo to jest moja łazienka w mojej sypialni.
Słuchaj, tak wyszło. To był moment. Wiesz. Fizjologia.
Mariusz, ona sama chciała. No powiedz, jak było.
Myślisz, że ja mam ochotę we własnej łazience wdeptywać w coś,
co wydostało się z twojego cielska na moją posadzkę?
Przepraszam cię, Kuba, najmocniej.
Nie gniewaj się, stary.
Załatwimy to jakoś, słuchaj, zadzwonię do ciebie po weekendzie.
Zawsze dowiesz się czegoś nowego o ludzkiej bezczelności.
Gdzie byli ich rodzice, kiedy trzeba było ich wychować?
Przywozili dywany z Bułgarii?
Nie piję.
Nie rozumiem.
- Prowadzę. - To rozumiem. Bo ja też prowadzę.
W rankingach.
Piętnaście i trzy zera. Świątecznie.
Słuchaj, Kubuś.
Mi promocje uwłaczają.
Najbardziej nieprzystojne ze wszystkiego jest semickie podejście do pieniędzy.
Kapitał nie rośnie w skarpecie.
Ludziom to wmówiono.
Ja wiem, że się ze mną zgadzasz,
bo rozumiesz, o co chodzi w forsie.
A niewielu rozumie.
No to dwie dychy. Nie kłócę się z klientami.
Wyglądasz, jakbyś chciał mi powiedzieć, że przesadzam.
To ciekawe.
Gość, który sprzedaje mi koks,
chce mi powiedzieć, że przesadzam.
Ty to powiedziałeś.
Widzisz...
Czasami dzieje się coś nie tak.
Znasz to, nie?
Coś niezaplanowanego.
Cokolwiek się dzieje, przykro mi.
ŚMIECH
A co to takie różowawe?
Spróbuj. Jak ci nie przypasuje, to zabieram.
Nie, spokojnie.
Masz moje dozgonne zaufanie.
- Muszę lecieć. - Poczekaj!
Właśnie zainkasowałeś 20 tysięcy. Możesz chwilę poczekać?
A powiedz mi...
Co sobie pomyślałeś, kiedy tu przyszedłeś?
Że jest sobota wieczór, więc się bawisz.
ŚMIECH
Myślisz, że ja chcę, żeby ci wszyscy ludzie byli w moim domu?
To dlaczego tu są?
Przeszkadzam?
O co chodzi?
Co się stało? Czemu oni wyszli?
Nie wiem, dlaczego wyszli. Z kolegą tu siedzimy.
Rozmawiamy o bardzo ważnych sprawach.
Kolega jest z konkurencji.
Jest, można powiedzieć, moim takim...
Cichym informatorem. O!
Widzisz. Jak to się nazywa po angielsku?
Marta! Przecież ty znasz te wszystkie piękne słowa.
- Whistleblower. - Whistlebower!
ŚMIECH
- Tak to pięknie wymawiasz. - Myślałam, że jest dilerem.
Musiała mnie pani z kimś pomylić.
ŚMIECH
A ona czemu płakała, jak wychodziła?
Co? Ja nie wiem, czemu płakała. Marta!
Ty oczekujesz ode mnie, żebym ja wiedział, czemu kobiety płaczą?
Tyle razy ci powtarzałam. Uważaj, gdzie wsadzasz, naprawdę.
Jesteś wulgarna. Idź powiedz moim gościom, że zaraz dojdę.
Od ciebie się tego nauczyłam. Naćpana świnio.
Kocham cię.
Ja powinienem cię wziąć do programu.
Tak! Ja mówię poważnie! To byłoby coś!
Tylko musielibyśmy cię wymyślić. Ty! Przedstawiłbym cię jako...
Prawnika celebrytów.
ŚMIECH
Chyba twoi goście na ciebie czekają.
Nie umrą.
SYGNAŁ PRZYCHODZĄCEGO SMS-A
PETARDY ODPALANE W TLE
Cicha noc...
Święta noc...
Pokój niesie ludziom...
Masz kogoś?
Masz jakąś kobietę?
Pytam, bo, wiesz...
Niektórzy tego potrzebują.
W sensie na stałe.
- Muszę iść, Mariusz. - Nie, poczekaj.
Jesteśmy kumplami.
Możemy o tym pogadać.
Ja nie mam potrzeby mówienia o tym.
Z reguły od razu wiem, z kim mam do czynienia.
Z tobą mam pewien problem.
Czegoś nie rozumiem.
DŁAW ISIĘ
Kurwa!
STĘKA CIĘŻKO
Kurwa!
Masz jeszcze więcej mojego zaufania, niż przedtem.
Fuck!
WZDYCHA Z ULGĄ
Na czym stanęliśmy?
ŚMIECH
Ty jesteś pedałem?
Nie powinieneś nazywać mnie pedałem.
A, tak, zapomniałem.
Przecież to u was największa obelga, co?
Co za to robicie? Obcinacie palce?
Wywozicie do lasu? Sasza i Grucha zapraszają do bagażnika.
Łopata gratis i ostatni telefon do narzeczonej.
Halo? Kochanie, nie mogę rozmawiać. Mam pistolet przy głowie.
A, bo nazwałem pedałem jednego takiego.
No, wyrwało mi się. Tak! Nie, nie... Tak!
To był ten, którego poznałaś na imprezie.
To jednak był dealer. To nie był whistleblower.
ŚMIECH
Bye, bye!
Żartowałem.
Ja znam taką jedną, która z tobą spała.
Dlaczego rozmawiasz o mnie z innymi ludźmi?
Taki mam zawód, Kuba. Rozmawiam z ludźmi o innych ludziach.
Mówiłem ci, żebyś tego nie robił.
- Wybacz. Po prostu... - Po prostu więcej tego nie rób.
Wracaj do swoich gości.
Lubię cię.
Jesteś ciekawym człowiekiem.
SPOKOJNA MELODIA NA GITARZE
SKANDUJĄCY RYTMICZNIE GOŚCIE
SPOKOJNA MELODIA NA GITARZE
MUZYKA CICHNIE
Dzięki, że poczekałaś.
I za tę sąsiadkę.
Nie ma za co.
To było miłe...
i jednocześnie smutne.
Poleć ze mną.
- Co? - No do Argentyny.
Poleć tam ze mną.
No co ty.
Wyobraź sobie.
Plaża, zachód słońca, my na leżakach, kolorowe drinki.
Tak samo źli i smutni jak tutaj.
Zawsze bierzesz siebie ze sobą.
Poza tym nie ma ten Argentyny. Ktoś ją wymyślił, mówię ci.
Możesz się zdecydować w ostatniej chwili.
Poczekaj.
Ty naprawdę mówisz serio?
Nie, nie robię takich numerów.
Nie jeżdżę z kolegami na wakacje.
Jestem z kimś.
Ale ty jedź.
Kuba, jedź.
Odpoczniesz. Nigdy tego nie robiłeś.
SYGNAŁ KARETKI W TLE
Kupiłam ci prezent.
Mam nadzieję, że ci się przyda.
Mam to teraz otworzyć?
Nie.
Otwórz to, jak naprawdę będziesz zmęczony.
Dobra, masz to. Gracias.
Todo saldrá bien.
Ta. Me gusta tua langusta.
Tequila usta...
ŚMIECH KUBY
Nie, serio.
Na razie.
Dzięki za uroczy wieczór.
SPOKOJNA AMBIENTOWA MUZYKA
Co się śmiejesz? Naprawdę schudłem, kurwa.
A moja żona mi mówi, że teraz wyglądam niezdrowo.
Proszę.
Kochanie, mówiłem, bez dressingu, koteczku.
Ja nie mogę żadnych sosów, żadnej omasty. Lekarz zabronił.
- Przepraszam. - Jadłeś coś?
Musisz jeść. Poczekaj, zamówię ci coś. Kochanie!
- Nie jestem głodny. - Kochanie, przynieś Kubusiowi pyszności.
- Same pyszności. - Coś konkretnego, szefie?
No wszystkiego tam po trochu przynieś, no nie wiem,
hummusik jakiś może, może jakieś curry, co?
Coś ostrzejszego?
Tą zupkę taką, tą wiesz, z krewetkami tą.
I ten taki, czekaj, czekaj, ten serek, ten grillowany taki
z tym sosikiem, tym orzechowym.
To jest najlepsze, co może być.
Wszystkiego po trochu przynieś, koteczku, dobrze?
Musisz jeść, chudy jesteś.
Jak tam? Dobre wieści masz dla mnie?
Podpisał.
No zuch!
W teorii papiery wchodzą w życie z Nowym Rokiem.
W praktyce to już jest nasze.
Kubuś!
Zajebiście się spisałeś!
Słuchaj. Zrobimy ten hajs.
Jak to już będzie nas legalnie, to to jest, kurwa, Zurich.
Restauracje... Sześć gwiazdek Michelina tam pierdolniemy, rozumiesz?
I hotel na czubek.
Opijemy to na weselu córuni. Musisz być.
A teraz? Sprawdzać coś jeszcze? Wsadzić tam kogoś?
Tak, wsadź, wsadź.
Na razie nic się nie dzieje, to jeszcze musi trochę pohulać.
- Mam jakiegoś chłopaka. - Dobrze go sprawdź.
Ten hummusik, kurwa, to marzenie jest, stary. Musisz spróbować.
Kurwa, tylko ten Sikor!
Co tam się narobiło?
Musiał się na kogoś nadziać.
Na pół miasta mógł się nadziać.
To wybitny gamoń był. Dobrze się zapowiadał, tak jak ty.
Skąd ty jesteś, misiu?
- Z Mazur. - Z Mazur? No.
Zajebiste miejscówki tam są.
Lubię se czasami tak łódeczką popływać po jeziorze.
- A ty lubisz? - Nie umiem.
ŚMIECH
Z Mazur jest, kurwa, i nie umie pływać, to jakieś dziwne, nie?
- Topiłem się, jak byłem mały. - O kurwa...
Ten chłopak ma fajne dojścia, można dać mu szansę.
- Fajne dojścia? - No, artychów, studentów.
Tych, hipsterów różnych zna, od mody różnych pojebów.
Inni do niego dzwonią niż do mnie, inni ludzie w sensie.
Ja nie mam dostępu do takich klimatów.
Fajne dojścia?
Powiedz mi tak:
masz kij i piłkę, nie?
Razem kosztują złoty dziesięć.
Kij jest droższy od piłki o złotówkę. Ile kosztuje piłka?
Jak wiesz, to się nie odzywaj.
Pięć.
Pięć groszy.
Dobry jest.
Dobry jest, umie liczyć.
Przepraszam, panowie, ale muszę na dzbana.
Przepraszam.
Brzydzisz się?
To intymny przedmiot.
Pomyśl, ile chcesz tygodniowo.
Wrócę z tronu, to mi powiesz, a potem ja ci powiem.
Morda, ale jak, kurwa, pięć groszy? Dziesięć.
Co z towarem dla mnie?
No niestety, nie mam dobrych wieści. Przechwycili pół transportu w porcie.
- Jak to przechwycili transport? - Grzeczniej trochę.
Dwa samochody z bananami jechały i jeden po prostu zatrzymali, a drugi...
- Cały. Tylko musi czekać. - To kiedy będzie?
Nie wiem. Jak będzie, to będzie. Kombinuję. Może jutro będzie.
Jacek, on znowu tu przyszedł.
No to niech siada, no, niech siada ze mną tutaj.
Naprawdę? A jak powtórzy się akcja z wczoraj?
Wczoraj mnie tu nie było.
- Jesteś tego pewien? - Spokojnie. Wszystko pod kontrolą.
ZDENERWOWANYM GŁOSEM MÓWI PO ARABSKU
Kurwa.
Kto to?
Znajomy ze starych czasów.
Wyskoczył właśnie i czegoś szuka, kurwa, nie wiem czego.
Ale na spokojnie, wszystko w rodzinie.
ŚMIECH JACKA
No morda, kurwa, Darek!
Kopę lat! No! Chodź tutaj!
Chodź tu, kurwa!
Bez Maciusia, widzę, zrzuciłeś.
Jacuś! Ty za to jadasz dobrze.
Proszę bardzo, czym chata bogata.
To jest Darek. Kuba, serdeczny kolega.
Zapraszamy, proszę, siadaj z nami, Darku.
My tutaj właśnie mamy malutką rozmowę o pieniążkach.
- Ale wszystko w rodzinie. - Wszyscy bez przerwy mamy
- rozmowę o pieniążkach. - Nic tajnego.
- Dzień dobry. - Czego się napijesz?
Butelka wódeczki dla nas, kotku.
Duża, pełna, litr Żołądkowej - obowiązkowe.
Tylko że ja, Dareczku, nie piję. Niestety nie mogę. Muszę uważać na cukier.
Cukier? Rucham twój cukier.
ŚMIECH JACKA I DARKA
Coś jeszcze?
Jeszcze coś? Co ja mogę ci zrobić jeszcze?
Żabusiu!
Daruś, Dareczku, zostaw panią.
Darek, spokojnie.
Słuchaj, dobrze cię widzieć, no, bardzo dobrze cię widzieć.
Tylko to już nie może się więcej powtórzyć, Darek.
To było bardzo niekulturalne.
O czym ty, Jacek, mówisz, kurwa, do mnie?
- No jak? - Ja przyjeżdżam się przywitać,
pokazać, po ośmiu latach.
Dzwonienie po 30, to jest niekulturalne.
Lej, młody.
O kurwa.
A ja cię już widziałem gdzieś.
Piękny jesteś, wiesz?
Piękny jesteś.
Ja cię już widziałem.
Ty też pijesz.
Jestem autem.
A ja człowiekiem.
Chuj mnie to. Pijesz.
Napij się, Kubuś, napij się.
Ale to się nie może więcej powtórzyć, Jacek.
Przychodzi 30 chamów i mnie stąd wyprowadza.
To nie może tak być. Wiesz, kim jestem? Wiesz.
- Ale Dareczku... - Wiesz, co oni mogą? Chuja mogą.
Ale przecież ja doskonale wiem, kim ty jesteś! Darek, no!
- No lej, młody. - Ja poleję, ja poleję.
Na drugą nóżkę, Kubuś, bo się wywalisz.
O, tak.
Za wolność, Dareczku.
Niech żyje wolność. Wolność i swoboda.
Tak jest.
Daruś, słuchaj, ja ci powiem tak. To jest kulturalny lokal.
A ty rozumiesz, wiesz, krzyczałeś na panie,
wiesz z fajfusem latałeś, spodenki zdjąłeś.
Darek! Z giwerą, wiesz, tu wymachiwałeś,
skakałeś na lożę, na ludzi skakałeś.
No ja rozumiem, bawić się trzeba, ja rozumiem, że miałeś okazję,
ale to trzeba było zadzwonić, byśmy ci zorganizowali...
A ten brudas, jak on się nazywa, ten brudas menadżer?
- Widziałem go, jak wchodziłem. - Daj spokój, no co ty.
Jacula, Jacula mój, chodź tu.
ŚMIECH JACKA I DARKA
Darek, słuchaj, słuchaj mnie, morda,
to jest ten, Abdula syn to jest, rozumiesz?
Ale to dobry chłopak jest, słuchaj.
My z Abdulem tutaj interesik robimy mały. Tę knajpę mamy razem.
Rucham go, tego pastucha brudnego.
Ale to dobry chłopak jest, mówię ci.
Darek, daj spokój.
Rucham go.
Rucham go, Jacuś.
ŚMIECH DARKA
Dareczku, proszę cię, kurwa, to naprawdę niepotrzebne jest.
Ej, napijmy się, napijmy się.
Kocham cię, Jacek. Wiesz o tym, że cię kocham.
Napijmy się.
30, kurwa, 30!
Wiesz, ilu tu może być zaraz moich chłopaków? 130!
Darek!
- Zaraz tu może być, kurwa, 130. - Darek, proszę cię.
Proszę cię, bawimy się, tak? Jest przyjemnie.
Darek. Siedzimy, rozmawiamy, po co to psuć? Proszę.
Ten menadżer, ten brudas, już go nie ma.
- Nie żyje. - Dobrze, Daruś.
Rucham tego pastucha brudnego.
Okej, spokojnie. Dobra?
Wezmę cię na dyskotekę, się wyszumisz,
A właśnie.
Jak tam ta twoja dyskoteka w centrum?
Miałem się ciebie zapytać, kolego mój drogi, serdeczny,
słyszałem, że jakiś hotel chcesz otwierać, restaurację drogą...
Ja się też w to bawiłem w latach 90.
Strasznie niewdzięczna praca.
Niewdzięczna sprawa tak do ogarnięcia samemu.
No przecież pamiętasz, żaliłem ci się, mówiłem ci.
Kubuś to mój najlepszy chłopak jest.
- Wiesz, na wczasy wyjeżdża teraz. - Państwowe?
- Nie, na normalne takie. - Ja też kiedyś jeździłem z Jacusiem.
A dokąd jedziesz, piękniś?
Dokąd jedziesz, młody?
Muszę już iść.
- To my pójdziemy sobie teraz z tobą. - Ale nic nie zjadłeś, Kubunia, poczekaj.
Pójdziemy z tobą, pójdziemy tam, gdzie idzesz, kolego piękny.
Idę do pracy.
Dobra, chodź.
Kochana, zapakuj mu na wynos to. Kubuś w detalu robi, musi iść, wiesz?
Tam, chuja, do pracy. Nie pierdziel, że wieczorem do pracy idziesz.
Do dupy swojej idziesz.
Weź nas ze sobą do swojej dupy, pokażę ci, jak się rucha dupę w dupę.
Wydaje mi się, że powiedziałeś już swoje.
O!
Ale to nie do mnie tak. Do mnie nie.
Do mnie też nie.
- Dobra, Kuba... - No i nie podobasz mi się.
Dobra, idź. Idź już, wiesz?
Wszystko załatwimy przed wyjazdem, idź.
- Nie podobasz mi się, kochaneczku. - Weź już, kurwa, Darek, daj mu spokój.
To jest, kurwa, mój człowiek, rozumiesz?
Daj mu spokój!
To jest, kurwa, fajny chłopak. To jest elegancki chłopak. Mój.
- Pewnie, że elegancki... - To, kurwa, daj mu spokój.
Ale nie podoba mi się. Niech idzie.
Niedługo może mieć kłopoty. Już ma kłopoty.
No idź, idź, pięknotku, idź.
Gąski, gąski do domu!
Dobra, Jacek.
Przyprowadź mi tu tego menadżera, tego brudasa.
Chciałem go trochę poruchać, pociupciać za to, co mi wczoraj zrobił.
NIEPOKOJĄCA MUZYKA
SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA
Hubercik...
Hubert! Hubert, kochanie!
Jak ty się czujesz?
Gdzie są pieniądze?
Schowałam, jak kazałeś.
Weźmiesz to teraz. Pójdziesz do matki na Ursynów
i zostaniesz tam do odwołania.
- Więcej tu nie przyłaź. - Ale Hubert, co ty...
Żadnych, kurwa, "ale", Wioleta.
DZWONEK TELEFONU
Idź spać.
Wiesz, myślę tak...
Pomyślałem, że może byśmy razem spędzili Święta.
- Wyjedziemy gdzieś. - Męczysz mnie w tym stanie.
Jestem w świetnym stanie.
Naprawdę. Jakbym wyszedł z sanatorium.
Mariusz, są naprawdę sprawy ważniejsze o tej porze niż były mąż.
O, pięknie.
To piękne zdanie.
Dobranoc.
Zrobię sobie z nim koszulki.
Na co, kurwa, jeszcze czekasz, Wiolka?
Zwijaj się.
Mi nic nie będzie.
Cierpem jedź!
SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA
SYGNAŁ DZWONIENIA
DZWONEK TELEFONU
Obraził się, bo mu powiedziałem, że pedał.
SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA
Wszyscy jesteśmy pedałami.
To szlachetność być pedałem.
Czy jakoś tak. Kurwa.
Kocham cię.
To tylko moje poczucie humoru.
HUK UDERZENIA, MUZYKA NAGLE CICHNIE
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.