All language subtitles for Call.the.Midwife.S03E05.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

..:Project Haven:.. ..:prezentuje:..

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon III, odcinek 5

Przekład: titi

Dom Nonnatusa był moim domem.

Gdy potrzebowałam ciszy i spokoju,

gdy chciałam kogoś opłakać i odrodzić się

nie musiałam daleko iść.

A jednak jego dach wciąż mnie chronił,

jednak ciągle byłam bezpieczna w jego ścianach.

Siostro Julienne, zabrano już pocztę?

- Nie. Masz szczęście. - To dobrze.

Już tego nie noszę. Może Liga Dziewcząt przekaże to Ośrodkowi?

Dziękuję!

Chcesz coś przekazać siostrze Lee?

Tylko list.

Całą noc myślałam nad czymś optymistycznym, ale nie bezdusznym.

Wyszło mi bardzo ładnie.

Możesz zanieść to na pocztę, ale zaraz wracaj.

- Dziś mamy masę roboty. - Oczywiście, siostro.

Z różnych powodów ludzie wycofują się ze świata.

Ale choć wyjechałam do Domu Matki, by zapomnieć,

sama nie zostałam zapomniana.

I to, że o mnie pamiętano,

czyniło mój ból znośnym.

Śliczne!

Wiedziałam, że ta mała przywódczyni Ligi Dziewcząt nas nie zawiedzie.

Listonosz prawie zawiódł.

Znów się spóźnił.

Wyślę cię do bramy, żebyś na niego czekał.

Jedno twoje pełne wyrzutu spojrzenie i każdy już chodzi jak w zegarku.

Bałby się, że walnę go laską.

Dobra, Jacob...

...gotów na sterowanie tłumem po obiedzie?

A to co?

Według pani B - placek lotaryński.

Podaj buraczki. Zrobię sobie kanapkę, jeśli siostra pozwoli.

Oczywiście.

Chcę wiedzieć, czy siostra Lee pisze coś, kiedy wraca?

Nie pisze.

Kończy tak:

"Mam nadzieję, że siostrze Monice Joan ciasto smakowało tak, jak mnie! Jenny".

I trzy buziaki.

Dobrze, że pojechała do Domu Matki.

To idealne miejsce na odzyskanie sił.

Choć bardzo współczujemy siostrze Lee,

jej nieobecność jest bardzo uciążliwa.

Chyba zemdlała!

Siostro? Siostro!

Pieróg z mięsem.

Twój pieróg z mięsem?

Tym razem Timothy trochę mi pomógł. Chyba hoduję sobie konkurencję.

Tylko rozwałkowałem ciasto.

Wygląda pysznie.

Ucz go dalej.

Są wakacje!

Nie chcę siedzieć w domu i gotować, chcę bawić się na dworze!

Nie możesz, Timothy. Teraz nie dotrzymałbyś tempa chłopcom.

Dla mnie będą biegli wolniej.

Nie chcę, żeby coś ci się stało.

Możemy kiedyś wybrać się autobusem do Muzeum Nauki.

Nie mogę się doczekać.

Zachowuj się, Tim.

Niczego nie wolno mi robić!

Polio uszkodziło mi nogi a nie mózg.

Patrick, potrzebują cię w Domu Nonnatusa.

Chodzi o siostrę Julienne.

Zaczekaj.

Gdy będę jeździł do pacjentów, zapolujemy na furgonetkę lodziarza.

Uwaga!

Wszystkie balowe stroje są wyłożone na stołach.

Każdy z was może wybrać jeden ubiór na tańce w Dzień Założyciela.

Zrozumiano?

Tak, panno Molyneux.

Zasuwajcie!

- To moje, Mavis! - Puszczaj!

Nawet ci nie będzie pasować!

- Mavis, oddaj to Sally. - Czemu?

Bo jest od ciebie starsza.

A teraz, Sally,

znajdź Mavis coś ładnego.

Jakie ładne! Podoba mi się.

Dla pewności zrobimy badania krwi,

ale nie widzę tu żadnego schorzenia, którego nie uleczy odpoczynek.

Nie sprzeciwiam się dniowi w łóżku, to nie w moim stylu.

Nie, to prawda.

Ale nie mówię o dniu, a o co najmniej o tygodniu, a najlepiej dwóch.

Zalecam dwa tygodnie w Domu Matki począwszy od jutra.

Nie ma mowy.

Brakuje nam położnych. I trzeba zorganizować jubileusz siostry Evangeliny.

- Jubileusz? - Rocznica złożenia ślubów,

- muszę zaplanować mszę i przyjęcie... - Część przygotowań jest już w toku.

Napisałam listy, żeby odnaleźć i zaprosić jej rodzinę.

Proszę! Siostra Winifred zajmie się jubileuszem, a ktoś inny - biurem.

Nikt inny nie jest kompetentny.

Łap!

Rzucaj do mnie!

Colin Cowdrey może się schować, nie, doktorku?

Zdecydowanie.

Dobry rzut, Tim!

Nie do wiary, że go tam zostawiłeś! A jeśli się przewróci?!

Albo tak się zmęczy, że nie dojdzie do domu?

Shelagh, zostaw go w spokoju!

Oboje zostawiliśmy go kiedyś w spokoju i w tym dniu zachorował!

Nie zasługuję na te słowa. Ani ty!

- Przepraszam. Tak mi przykro. - Obojgu nam jest przykro.

Ale to jedenastolatek.

Polio czy nie - musi się wyszaleć.

Nie mam pomysłu na siebie samą.

A ja mam.

Musimy jak najszybciej znaleźć jeszcze jedną położną.

Obecna księga chorych to straszna lektura.

Rozmawiałam już z siostrą Noakes i zgodziła się na dodatkowe dyżury.

Mogę?

Powinnam ci to chyba pokazać z tej strony biurka, prawda?

Jeśli mam przejąć zarządzanie pod siostry nieobecność,

to tak będzie najlepiej.

Czy dr Turner mówił ci, że Klinika Ruchu będzie przeniesiona do Domu Kultury?

Chyba wzajemnie się peszymy, siostro.

- A to nie było celem tego spotkania. - Nie.

Nie możesz iść w mokrym uniformie!

Wyprasuję go. Patrz, suchy jak wiór.

Wygląda, jakby tobie się ulało, nie Freddiemu.

- Miałam być o wpół do w Nonnatusie! - A ja miałem być kwadrans po w łóżku!

Jestem najbardziej bezmyślną istotą w całej historii stworzenia.

Wcale nie.

Dostałaś wezwanie do broni. Rozumiem to.

Wszystkiego dobrego w nowym domu, pastorze.

Dzięki za pomoc, Fred.

Nie przejmuj się swoją ubikacją,

wpadnę wieczorem z przepychaczem do kolanka.

Nie zajmuj się przeprowadzką wikarego,

- siostrze Julienne ucieknie pociąg! - Już.

Dzień dobry!

Byłby przydatniejszy przy wyprawie na Marsa.

Jubileusz - to brzmi prześwietnie.

Czy będą jakieś gry salonowe?

Chciałam znaleźć gdzieś koło do ruletki i stworzyć małe kasyno w rozmównicy.

Zawsze pragnęłam być krupierką.

W planie jest komunia święta, a następnie herbatka.

Zwyczajowo zaprasza się rodzinę siostry i przyjaciół spoza klasztoru.

Ma zdaje się sporo rodzeństwa, kiedyś o nich wspominała.

Napisałam na ostatni znany przed jej wstąpieniem do zakonu adres,

ale nie przyszła żadna odpowiedź.

Próbowałaś pisać do wikariusza parafii? Bywają skarbnicami niezbędnych informacji.

Ręce do góry, moje panie.

Lisbon Buildings jak zwykle zaprasza. Która chętna?

Pulpety z groszkiem - nie kryję, że czuję ulgę.

Pracowity poranek, pani Turner?

Owszem! Zatrudniłam nową położną,

pojutrze dołączy do nas ze Szpitala Londyńskiego.

- Zostanie do powrotu siostry Lee. - Cudowna nowina!

Strasznie przepraszam, ale nie przełknę ani kęsa

póki nie dowiemy się, która z nas wdepnęła w psią kupę.

Skąd wiesz, że nie ty?

Ostatni raz wchodzisz tu w kowbojkach. Dywanik w holu wciąż się z tego nie otrząsnął.

- Niewinna. - Siostra Winifred, siostra Miller?

- Pani Turner? - Ja nie. Mam wyjątkowe powonienie.

Niezwłocznie dowiedziałabym się o przestępstwie i zastosowała środki zaradcze.

Z rozkoszą uśmierciłabym każdego kundla w Poplar!

Odsuń się, bo pryska jak cię mogę.

Zostaw, niech wyschnie. Zjedz śniadanie.

W samych pończochach? Dziękuję bardzo.

To twoje jedyne buty?

Psia kupa to najmniejsze zmartwienie. Podeszwa zupełnie się odkleiła!

Może sobie przypominasz, że niektóre z nas składały śluby ubóstwa.

Mam je od dziesięciu lat i jeszcze kilka z nich wyciągnę.

Wysyłam je do naprawy.

Na pewno znajdziesz coś zastępczego w pudle z darami.

Nie chcesz potańczyć, Sheryl?

Dam sobie tu radę sama.

Nieśmiała?

To spokojna dziewczynka.

Przydałoby się tu kilka takich.

Włącz teraz coś wolnego, Jacob, żeby wszyscy się ciut uspokoili.

Z tej płyty.

Lubię to.

Szkoda mi ich... wszystkich.

Wiesz co, Sheryl?

A mi nie.

- Dokąd jedziesz? - Po wykaz wizyt domowych. Gdzie byłeś?

- Na odprawie. Co jest Freddiemu? - Wojna na bazie jajek z grzankami.

Pani Torpy pilnuje go do twego powrotu.

Pani Torpy! W kredensie są sucharki!

- Wybacz. - Miałaś pracować na pół eatu.

Kłopot w tym, że jestem położną,

a dzieci to niekoniecznie półetatowy interes.

Nie, to prawda.

Pani Torpy?

Halo?!

Jestem zapowiedziana, jak rozumiem?

Mogę wtargnąć, czy to jakiś problem?

Żaden.

Aczkolwiek podlegamy dyżurom i obowiązkom.

Kto tu wkracza, musi służyć tak, jak i ja.

"Panicze, dziewki - wszyscy muszą

jak kominiarczyk się umorusać!"

Przydałoby się musnąć tę szmatkę pastą. Najlepiej na wosku pszczelim.

Jeśli w ciągu 60 sekund nie dostanę kawy, mogę popełnić morderstwo.

Da się zrobić - wleję ci ją do gardła przez lejek, podczas pracy.

Muszę to natychmiast wrzucić do autoklawu.

Jeśli nie latacie, lepiej chodźcie na paluszkach.

Myłam dwa razy, bo wciąż czułam woń psiej kupy.

- Ty jesteś tą nową? - Patience Mount, ale mówią na mnie Patsy.

Przesuń mopa i wiadro; siostry Miller i Franklin muszą dostać się do autoklawu.

Wszystko jest wysterylizowane. Dwa zestawy narzędzi, spakowane i gotowe.

I uzupełniłam zawartość szafki z opatrunkami.

- Poważnie? - O rany. Chyba się w tobie zakochałam.

Czerwony beret nosi się tylko na dworze.

Upewniałam się, czy nie spadnie przy szybkich ruchach.

Zaniedbana pielęgniarka to niepokojący widok.

Chyba czas nastawić czajnik.

Nawet 25 km pedałowania dziennie niewiele pomoże talii.

Chcę przejść na elastyczną bieliznę, więc muszę zadbać o linię.

Myślałaś o szermierce?

Uprawiałam ją w szkole i jako jedyna pokonałam matkę Gertrudę.

Byłaś w klasztornej szkole, Patsy?

Tak, i przysięgłam, że nie zbliżę się do zakonnicy bardziej, niż na 100 metrów.

Ale to był katolicki zakon. Te mogą być bardziej ludzkie.

Nie znam żadnej katolickiej zakonnicy, ale te są cudowne.

Były takie miłe dla Jenny, gdy umarł jej chłopak.

Jakie to smutne. Poznałyśmy się, gdy w zeszłym roku pracowała w Londyńskim.

To ona zaraziła mnie położnictwem. Chirurgia męska podkopała mą chęć życia.

A przynajmniej chęć do pielęgniarstwa.

Jeszcze komuś szkockiej?

Mogę tym razem więcej wody sodowej?

Nie do wiary, że wniosłaś whisky.

Mój tato mawiał:

"Nie wkraczaj na nowe ścieżki bez flaszki czegoś rozrywkowego".

Mój człowiek.

Cynthia, łap hulahoop!

Przyszłam do Sally, Jacob, ale nie czeka na mnie na schodach.

Panno Molyneux!

A tak, pani Harper!

Sally dziś trochę źle się czuje.

Proszę wejść - w lewo i potem tylnymi schodami.

Nigdy nie wolno było wchodzić na górę.

Czasy się zmieniają. Trochę złagodziliśmy zasady.

Nie wolno się poddawać. Wstawaj, wróci ci krążenie!

- Źle się czuję, mamusiu. - Sally...

Pokaż mi, gdzie cię boli. No, już.

O nie!

O co chodzi?

Nie wiem, ale to na pewno nie przez miesiączkę.

Już ich nie miewam.

Nie!

Nie, nie!

Pani Harper, co się stało?!

Zabieram ją pierwszym i najszybszym autobusem do domu!

- TU jest mój dom! - Porozmawiajmy u mnie w biurze.

Sally jest otwarta na argumenty.

Na co jeszcze jest otwarta? Oto moje pytanie!

Cytrynowy placek bezowy?!

Wybacz, stara, jest zarezerwowany.

To obiecana nagroda w loterii.

Mogłybyśmy zająć się jubileuszowym jadłospisem?

Podamy vol-au-vent, koreczki z sera i ananasa...

Na pewno, Trixie? Siostra Evangelina ma dość konserwatywny smak.

...babeczki z kremem i bitą śmietanę z sherry.

I znalazłam przepis na genialną dekorację, popatrzcie.

Nazywa się Diadem Bananowy.

Wygląda trochę jak Stonehenge z penisów.

Przepraszam! Trzy lata na chirurgii męskiej odcisnęły swoje piętno.

Najwyraźniej.

Jakieś radosne wieści od wikarego?

Wieści są, ale niezbyt radosne.

Napisał dziś, że najstarszy brat siostry Evangeliny zginął na wojnie.

Jedyna nadzieja w najmłodszym Vincencie.

Wstąpił do marynarki, wikary wysłał list do Misji Żeglarskiej.

Otworzę.

- Słucham? - Nazywam się Harper, proszę zbadać moją córkę.

Chyba spodziewa się dziecka.

Niemożliwe...?

- Sally, prawda? Mieszkasz w St Gideon? - Już nie.

Proszę wejść.

Może to guz w jamie brzusznej?

Albo kolka?

No bo... czy to w ogóle możliwe?

Nigdy o niczym podobnym nie słyszałam.

Masz zimne ręce.

Przepraszam. Mogłam je ogrzać.

Wygląda na połowę siódmego miesiąca.

Ludzie mówili, że lepiej ją tam oddać.

Nie chciałam, ale mówili:

"Nie będziesz jej całe życie pilnować.

Dorośnie, dojrzeje - a na ulicach nie jest bezpiecznie".

Ona uśmiecha się do ludzi, siostro. Myśli, że wszyscy są jej przyjaźni.

Wyobrażam sobie. Wydaje się ogromnie ufna.

Gdy miała 11 lat, zaczęła się włóczyć.

Nie wiedziałam, gdzie jest ani z kim.

Więc zrobiłam to, co się robi - oddałam ją w bezpieczne miejsce.

Lekarz przepisał Sally antybiotyki.

Niedługo lepiej się poczuje.

Nie wiem, co najbardziej mnie niepokoi:

ciąża niezamężnej 30-latki z mongolizmem

czy nieleczona infekcja pęcherza, sprawiająca jej potworny ból.

Zapewne wie pan, że termin "mongolizm" wychodzi z użycia.

Używamy dziś określenia "zespół Downa".

Przyznaję się do błędu w tej kwestii.

Ale nie zmienia to zupełnie jej sytuacji ani pani zaniedbania.

Była molestowana będąc pod pani opieką.

Żądam przesłuchania każdego pacjenta - mężczyzny, sióstr i sanitariuszy.

Czy Sally wyjawiła jakieś okoliczności, jak do tego doszło?

Nie. Ale ja sądzę, że dowiedzieć się tego leży w naszym interesie.

A pani?

Kto by to nie był, pójdzie siedzieć, gdy go złapiemy.

Według paragrafu 56 współżycie z osobą upośledzoną jest przestępstwem.

Peter, to brzmi tak bezdusznie!

Ten, kto to zrobił, jest bezduszny.

Jedz swój pasztecik i purree.

Na deser są lody czekoladowe. Nie codzień robię takie romantyczne gesty.

Nie. Choć trochę dowaliłeś,

nie wynajmując kelnera grającego na skrzypcach.

Mam jutro wolne.

Myślałem, żeby skulić się na kanapie i posłuchać "Take It From Here".

Skoro o tym mówimy: jutro robię pranie. Nie macie z Freddiem nic czystego.

Pomocy!

Siostro, nie ruszaj się!

Pomocy!

Kawaleria Custera nadciąga.

- Był tu jakiś intruz! - Jak to?

Szyba w drzwiach od podwórza stłuczona, szańce przerwane,

a zbrodniarz umknął z cytrynowym plackiem bezowym!

Do bezy lecisz jak ćma do ognia; nie zapomniałyśmy Królowej Deserów!

Proszę, moje panie!

Nie trzeba zakładać włamania tylko dlatego, że potrawa... zaginęła.

Zapomniała, że wystrzegam się cytrusów od kiedy dentysta wstawił mi plomby z rtęcią!

Reakcja alchemiczna była nie do zniesienia!

Siostry!

Dopilnuję, by Fred naprawił drzwi i poproszę panią B o nowe ciasto.

Nie wiem, w czym je upiecze,

bo ktokolwiek to był, gwizdnął przy okazji również formę!

Przepraszam...

Kto cię wzywał? To nie były klejnoty koronne, tylko placek bezowy!

- Placek? - Nieważne.

Przychodzę w sprawie Sally Harper.

Jej rodzice dzwonili na posterunek.

Czy któraś z położnych może iść ze mną?

Sally...

Bardzo ważne jest, żebyś zrozumiała, że nic ci nie grozi.

Jesteś policjantem.

Policjanci nie karzą ludzi.

Również im pomagają, jak pielęgniarki.

Możesz zaufać posterunkowemu Noakesowi.

On chce, żebym coś mu powiedziała.

Czy ktoś prosił cię, żebyś nie mówiła?

- Co mamy zrobić, żeby ukarać gnoja? - Nie przeklinaj przy siostrze, Bert.

Co mamy zrobić?!

Gdyby to była normalna dziewczyna i ktoś by ją uwiódł,

poszedłbym do niego z siekierą, kto by to nie był.

Zmusiłbym go do ślubu, byłoby jak Bóg przykazał,

ale czy nienormalna może wyjść za mąż?

W St Gideon jestem normalna!

Spokojnie, Sally.

Na razie wystarczy.

Pójdziemy do twego pokoju i powiesz mi, czy już nie boli cię brzuszek.

I co, to wszystko?

Panie Harper, nie możemy wnieść sprawy bez informacji od Sally.

Lepiej znajdźcie go, nim ja to zrobię, bo uduszę go gołymi rękami!

Nie denerwuj się tymi krzykami.

Tatusiowie bardzo się gniewają, gdy ich córki spotyka krzywda,

szczególnie ci dobrzy.

Mnie nikt nie skrzywdził.

Sally, będziesz miała dziecko.

Nie jesteś głupiutka i rozumiesz na pewno, co to oznacza.

Myślę, że też rozumiesz, że dziecko pojawiło się dlatego,

że coś ci się przydarzyło z mężczyzną.

Być może z mężczyzną, który chciał się z tobą zaprzyjaźnić.

Tak.

Wiem, że o tym trudno rozmawiać.

To był mój chłopak...

...i to wcale nie bolało.

- Dzień dobry. - Jak cudownie!

Bardzo dziękujemy. Zaniosę je do kuchni.

No a ty?

Ja bym absolutnie nie mogła.

Sally Harper do doktora Turnera.

Chodź, Sally. Mama może iść z tobą.

Widziałyście?

Ona jest w ciąży?

Musimy bardzo uważnie obserwować pani córkę.

U dziewcząt takich jak Sally ciąża jest wyjątkowo rzadka

- i nie wiemy, czy wszystko pójdzie gładko. - To już jest nieszczęście.

Przy pierwszych sygnałach porodu przyjmiemy ją na izbę porodową

i ewentualnie pomyślimy o szpitalu.

Do szpitala nie! Chcę wrócić do St Gideon!

Nie będę jej denerwować.

Nie chcę, żeby bała się bardziej, niż to konieczne.

Problem w tym, że w literaturze nie ma takich przypadków.

Przedwczesny poród zdaje się prawdopodobny, ale szukałem po omacku jakichś statystyk.

Może odłóżmy statystyki na bok.

Zaszła w ciążę bez problemu i być może urodzi siłami natury.

Oby, bo zyskujemy wtedy czas, by ją przygotować.

Inaczej urodzi nie rozumiejąc w pełni, co się dzieje. Będzie w szoku.

Której z was ufa najbardziej?

Chyba mi, mam nadzieję. I Chummy.

Nie planujmy kolejnych tygodni.

Nie chcę przekazywać jej do Londyńskiego i robić z niej jeszcze większej osobliwości.

Zajmiemy się nią.

Spójrz, siostro, koniec tajemnicy:

znalazłam to za przybudówką.

Pewnie to jakiś włóczęga.

Biedak wylizał je prawie do czysta.

Kiedyś kloszardzi zadowalali się pajdą chleba z sosem.

Musimy zostawić im resztki z twego przyjęcia.

Jakiego przyjęcia?!

Za siostry Julienne czegoś takiego by nie było!

Wciąż jest przełożoną. Kieruję się jej wytycznymi.

Nie wyraziłam zgody na przyjęcie ani na jakieś pisanie do mojej rodziny!

Nie sądziłam, że zgoda jest potrzebna. To był gest miłości.

To tradycja w życiu zakonnym.

Utraciłaś chyba prawo do pouczania mnie czy kogokolwiek na temat życia zakonnego.

Żadnego przyjęcia nie będzie. Słyszysz?

Dziękuję. Do widzenia.

Co, siostro Mount, komuś odeszły wody? Pierwsze skurcze?

Zakręcony tatuś zapomniał własnego adresu?

Dzwonił szewc. Siostry buty wymagają nowych podeszew, co kosztuje 18 i pół szylinga.

Nie kosztuje, bo czuję się świetnie w swych tenisówkach.

Dom Nonnatusa?

Dom Nonnatusa, mówi położna!

Proszę wolniej, zapiszę pańskie dane.

Kilka razy próbowałam skontaktować się z Harperami, ale bez skutku.

Martwi ich, że Sally wciąż utrzymuje, że chce tu wrócić,

zwłaszcza, że twierdzi, że dziecko spłodził jej "chłopak".

Nic nie chce powiedzieć.

Nawet policji?

Szczególnie policji.

Ale zawsze postępowaliśmy zgodnie z zasadą poufności wobec pacjentek

i uważamy, że najlepiej jest traktować Sally jak każdą inną kobietę w ciąży.

Sally nie jest jak inne kobiety w ciąży!

Jacob, mógłbyś użyć swojej magii i wyczarować mi filiżankę herbaty?

Się robi.

SALLY HARPER; imiona rodziców, adres.

Bilety!

Chcę dostać się na Dulacke Street w Poplar.

Że jak, kolego?

Dulacke Street, Poplar.

Jest napisane na kartce.

Dziewięć pensów i musisz wysiąść przy ratuszu.

Przepraszam, Dulacke Street?

- W górę ulicy, a potem w lewo. - Dziękuję.

Przeidealnie, młoda damo. I superhiper.

Chciałbym widzieć się z moją dziewczyną, jeśli można.

Ty...?!

- Jacob? - Sally!

Nie powiedziałam im.

Oni też mi nie powiedzieli.

Co mnie to, że on też jest inny? Jest bystrzejszy niż ona, wiedział, co robi!

Pani Harper, nie dajmy się ponieść emocjom.

Poszłam na całość i zrobiłam dzbanek herbaty.

Każdemu się przyda, zwłaszcza Jacobowi -

przeszedł taki kawał.

Taki sam kawał będzie wracał wieczorem.

- Nie dawaj mu herbaty, tylko porozlewa! - Dziękuję.

Kiedy przychodzi pan Harper?

Na twoim miejscu zmyłabym się, nim przyjdzie.

Bo chcę go poprosić o jej rękę.

Co to komu da? Mieszkasz w ośrodku! Nie możesz pracować ani jej utrzymać!

- Ale mogę zachować się przyzwoicie. - Za późno na gadanie o przyzwoitości!

Zostaw go w spokoju!

Spokojnie, kotku, spokojnie.

Chciałem się z nią zobaczyć,

żeby upewnić się, że ktoś się nią opiekuje.

Owszem, ja!

To dobrze,

bo jest we mnie coś, czego pani nie widzi,

ale ona - tak...

...i jeśli ktoś ją kocha, ja mogę żyć dalej.

Cynthia, nie wyobrażasz sobie, co dziś przeżyłam.

Zatrzymanie łożyska w Castile Buildings, potem fałszywy alarm na Dove Street.

To miała robić siostra Evangelina, ale gdzieś zwiała.

Dzień dobry!

To jest Jacob, Trixie.

Jest... przyjacielem Sally Harper z St Gideon.

Skoczę zapytać Toma Herewarda czy mógłby go podwieźć do domu.

Jasne.

Muszę przyznać, że wyglądasz, jakbyś miał równie ciężki dzień, co ja.

Myślałam, że są krokiety, ale zdaje się, że wyszły,

a wczoraj wyparowało 20 deko mielonki.

Chyba mamy myszy!

Szczęściary z nich.

Babeczki! Studzą się.

Po prostu genialnie.

Przepraszam.

Musisz mi pomóc.

Jasne.

Fantastyczna.

Tak, siostry właśnie przeszły z Typhoo na Brooke Bond.

Sama jestem kawiarą, więc nie brałam udziału w wojnie.

Powóz zajechał.

Panie Hereward, posmaruje nam pan z łaski swojej babeczki?

Jacob jeszcze pije herbatę.

Sally śpi.

Chyba zdenerwowanie ścięło ją z nóg.

Co będzie z dzieckiem?

To zależy, czy ona lub on...

- ...urodzi się takie, jak Sally. - Znaczy się, upośledzone?

Doktor Turner uważa, że prawdopodobieństwo wynosi aż 50%.

Nie znoszę słowa "mongoł".

Mongołowie to plemię, żyjące za granicą.

Widziałam ich raz w kinie.

"Przygody Marco Polo" z Garym Cooperem.

A Sally była tylko małą dziewczynką.

Może nie idealną, ale naszą, nie z jakiegoś dalekiego kraju.

Nikt nie wątpi w pani miłość do córki.

Ja w nią wątpię.

Proszę dać mi skończyć, siostro.

Gdybym bardziej kochała Sally, czy by poszła do niego?

Czy by go potrzebowała? Czy pozwoliłaby mu się zbliżyć?

Nie może pani się winić. Niezależnie od tego, co pani czuje.

Nie wiem, co czuję, siostro.

Wiem, że nigdy jej tego nie okazałam.

Chodźmy.

Przy odrobinie szczęścia zdążymy na audycję Radia Luxemburg.

Ma cholernie silne ręce!

Twoje radio to Radio Luxemburg.

Właśnie go położyłem, Camilla.

Chcę go pocałować.

Żeby wiedział, że jest kochany.

Tak, to tatuś.

Siostra Monica Joan?

Siostro?

Siostro!

Myślałem, że siostra Monica Joan znów chodzi po nocy.

Mogę coś panu pokazać, panie Noakes?

Oczywiście, siostro.

Vincent?

Masz towarzystwo.

Wyspać się nie można?

Przepraszam, że pana niepokoję.

Pije denaturat?

Jeszcze nie.

To mój brat.

Walczy z butelką od swej pierwszej wypłaty.

Tak to jest z chlaniem. Krzywdzi tych, którzy najbardziej je kochają.

Nie myśl sobie, że mi cię żal.

Nie raz już wychodziłeś na prostą.

Chlanie prześladuje ludzi.

Mnie prześladuje.

On jest chory, siostro Evangelino.

Wezwę karetkę.

Poza tym to dla siostry niebezpieczne, łazić ciemną nocą po ruinach.

Ja żem jej nie kazał.

Próbowałam odwrócić się od niego, ale nie mogłam.

Dawniej, kiedy przychodził, zawsze kryłam go przed siostrami.

Trzy czy cztery lata go nie widziałam, już myślałam, że nie żyje.

A gdy usłyszał o jubileuszu przez list wysłany do Misji Żeglarskiej

przyszedł i pukał do drzwi.

Nie trzeba się długo zastanawiać, co stało się z plackiem cytrynowym.

Jak widać, zaszkodził mu nieco.

Nienawidziłam życia, jakie wybrał.

A on nienawidził życia, jakie wybrałam ja.

Zawsze mówił: "Dlaczego, Enid? Niszczysz sobie życie".

Ironią losu...

...jego narodziny były pierwszymi, jakie widziałam.

I jego pierwszy krzyk sprawił, że tak wybrałam.

Tyle było w tym nadziei.

Wszystko było nowe.

We wszystkim widzisz dobro.

To twoja klątwa.

A ty nie widzisz. I to twoja klątwa.

Dlatego nie chciała naprawić butów i chodzi w tych brudnych tenisówkach?

Mnie tam wydają się wygodne.

Czuła, że oszukuje zakon, biorąc bez pozwolenia jedzenie i bandaże.

I nie chciała przyjęcia, bo mógłby przyjść jej brat.

Po prostu rodzierające.

To Sally Harper.

- Tak szybko?! - Tak.

Sally, wiem, że ta paskudna maska jest nieprzyjemna.

Ale jeśli mnie posłuchasz, pomogę ci oddychać tak, jak trzeba.

- Boję się! - Wiem.

Rozwarcie na osiem palców.

Już niedługo.

Chcę do domu.

Nie przeżyje. Mówią, że nie może przeżyć.

Urodzi się za wcześnie, będzie za małe.

- Przyjdzie ten dochtór? - Mówili, że już jedzie.

- Chyba tego nie wytrzymam. - Ona na pewno nie. Ani ja.

Patrz, Sally. Mamusia przyszła.

Mamuś!

- Nie chcę mieć dziecka. - Wiem.

- Nie chcę go! - Nie martw się tym. Słuchaj siostrzyczek.

Mamusia cię kocha.

Dobrze. Jeszcze troszkę.

Świetnie, Sally.

Kapitalnie ci idzie, Sally.

Świetnie!

Grzeczna dziewczynka.

Nie płacze.

Coś je boli?

Było tylko bardzo malusie, Sally.

Jeszcze tylko łożysko, Sally.

Mogę już iść do domu?

Cześć, Jacob. Nie dają ci odpocząć?

Pani Molyneux chce mnie mieć na oku.

Usiądziemy, Jacob?

Muszę z tobą porozmawiać.

Chodzi o Sally?

Tak, o Sally.

I niestety też o dziecku.

Jeśli mama Sally chce, żeby wróciła do ośrodka,

wciąż jest tu dla niej miejsce.

Zasugerowano nam, żeby przenieść Jacoba do ośrodka wyłącznie męskiego.

Chodzi o bezpieczeństwo Sally?

O bezpieczeństwo każdej młodej kobiety!

Był tu zaufaną osobą, jak pracownik.

Jacob kocha Sally, panno Molyneux.

Wiem o tym. A raczej: teraz już wiem.

Ale wiem też, że Jacob ma potrzebę kochać i być kochanym,

jak każda istota ludzka.

Komisja zadecydowała, że lepiej trzymać go z dala od pokus.

Zapytała pani o zdanie Jacoba?

Chciałabym być taka, jak pan, panie Hereward.

Chciałabym być młoda, żarliwa i pełna pomysłów.

Ale to, co dzieje się w St Gideon jest prawdziwe, kompromisowe i... nędzne.

I to może się zmienić.

Może kiedyś się zmieni.

Ale na razie róbmy to, co możemy.

Siostro Evangelino?

Porządnie go wyszoruję, zanim siostra Mount pozbawi mnie tej radochy.

Dr Turner załatwił twemu bratu miejsce w Maudsley.

W szpitalu psychiatrycznym?

Zawsze był mądrzejszy od psychiatrów. Bystry z niego gość, zawsze taki był.

Siostro, wiem, jak bardzo go kochasz.

Cóż, miłość nie wybiera, nieprawdaż?

Nie.

A my nie wybieramy skutków tej miłości.

A szkoda.

Siostra Julienne mówiła mi o twych problemach

gdy robiłyśmy listę modlitw w intencji.

Posłuchaj.

Masz już dziecko, Shelagh - nazywa się Timothy.

Wiem dlaczego, ponieważ ja go odbierałam.

Nie wiedziałam. Urodził się zanim wstąpiłam do zakonu.

Mam przed oczami doktora Turnera, gdy wkłada go matce w objęcia.

Spojrzała na buzię dziecka, mówiąc:

"Chcę, żebyś zawsze był kochany".

Boję się, że kocham go za mocno.

Za mocno dla ciebie czy dla niego?

Życie zakonne nauczyło mnie jednego: nie da się kochać za mocno.

Potrzebna ilość wchłania się,

a nadmiar błąka się gdzieś, szukając domu.

Tak dużo otrzymałam, siostro.

Chcę tylko przekazać to dalej.

Ale nie wiem jak ani komu.

Gdybym znała na to odpowiedź, byłabym równie mądra, jak Bóg.

Musisz poczekać na właściwy moment.

On odsłoni ci swój plan. Zapamiętaj moje słowa.

Jacob, możesz na mnie patrzyć z takim wyrzutem, jak tylko zechcesz,

ale i tak przenosisz się do St Mungo.

Nie przenoszę się.

Zdaję sobie sprawę, że to w Ayrshire.

Ale masz przecież w Szkocji rodzinę.

Naprawdę? Nie wiedziałem.

Komisja zgodziła się na przeniesienie.

Ale ja się nie zgodziłem.

Jacob, możemy to zrobić z kopaniem i krzykami,

albo z godnością i przyzwoicie.

Proszę.

A jaka to właściwie różnica?

Taka, że będzie łatwiej to znieść.

Komu?

Pani?

Timothy Turner?

KLINIKA ZABURZEŃ RUCHU

- Udało mi się! - Świetnie, synku!

Mówiłam, że wrócimy w porze obiadu.

Będziesz mnie odwiedzać?

Oczywiście. Tak, jak zawsze.

Potrzebna mi nowa szminka.

Dobrze, ale różowa. Żadnych czerwonych!

Jacob? Jacob!

Jacob!

Dwa tuziny probówek. Może i nowych, ale na pewno nie czystych.

Na co umarł twój poprzedni niewolnik?

Wybacz, to strasznie nie na miejscu w dzień twej rocznicy.

Bzdura. Trzeba to zrobić. Czekam już na późniejszy poczęstunek.

Przeniosłyśmy chociaż mszę na 16.00, żeby siostra Julienne na nią zdążyła.

Nerka medyczna - sztuk sześć.

Zacisk do użytku położniczego - sztuk sześć.

Siostra Evangelina proszona do wejścia!

Niech Bóg błogosławi ci w dzień twej rocznicy, droga siostro.

Obym i w tych też przechodziła dziesięć lat!

Odbierała siostra mój poród.

I odbierała siostra moją Carol w zeszłym roku. Bardzo dziękujemy.

Ja też jestem jednym z "twoich" dzieci.

I ja też.

Dziękuję, siostro Evangelino.

Doskonałość to nie wypolerowany przedmiot.

To często tylko jakaś szczera intencja.

Doskonałość to ukończona praca,

udzielona pochwała, wysłuchana modlitwa.

Może być okazaną życzliwością,

składanym podziękowaniem.

Doskonałość jest tym, co odkrywamy w innych,

czego odbicie widzimy w sobie.

UCAŁOWANIA OD JACOBA

Dziekuję.

Dobra robota, siostro.

Dobra robota, bracie.

A jeśli daleko nam do doskonałości - to nie szkodzi.

Na to, co jest w tej chwili - wystarczy.

Tłumaczenie: titi

Synchro i drobne poprawki: Peterlin

www.facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.