All language subtitles for Call.the.Midwife.S02E03.1080p.BluRay.x264-YELLOWBiRD_pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ przekład: titi

Chcesz dziś jakieś jajka, kochanieńka?

Dziś nie, ale dziękuję.

W późnych latach '50

East End w Londynie był światem mocno ze sobą powiązanym.

Środowisko tętniące życiem, zdefiniowane przez więzy krwi

i podtrzymywane nitkami przyjaźni.

Co?

Taa, tylko potem nie wracaj!

Byłyśmy częścią tej tkaniny, potrzebne, lubiane

i zazwyczaj szanowane.

Czy to są owoce awokado?

Słyszałaś? Musi sprawdzać! Taka niby wykształcona!

Nie jestem zieleniarką, tylko położną.

Wygląda na to, że niedługo zobaczymy się w klinice.

A tobie co do tego?

My do żadnej kliniki nie chodzimy.

A chodzi pani do lekarza rodzinnego?

Do niego też nie chodzimy, co nie, Meg?

Naszym lekarzem jest pan Culpeper.

Nicholas Culpeper? Ten zielarz?

Pisał przed 300 laty!

Stara mądrość!

- Nie potrzebujemy modnych nowinek, co, Mave? - Ani wcześniej, ani teraz.

I to od Siostry Pustagłowa, co to nie pozna awokado. Kupujesz?

Wezmę cztery.

- Dwa osiem. - Dwa osiem?

- Po 8p. sztuka. Ołówek chcesz? - Nie.

Klinika w parafii All Saints działa we wtorki po południu.

Może pani wpaść.

We wtorki jesteśmy na straganie.

Sid! Przynieś no te jabłka!

I jeszcze pudło pomidorów.

A ty zmykaj z drogi, bo cię pomylą z burakiem.

- Sid, chodź no tu, zarób na siebie! - Już idę.

Zwyczajowy prezent od wdzięcznej pacjentki.

Próbuję osłodzić gorzką pigułkę.

W Szpitalu Londyńskim znów brakuje personelu i poproszono nas o wypożyczenie pielęgniarki.

U nas przez pół roku będzie brakować personelu, póki Chummy nie wróci z Sierra Leone.

Mają przyjść posiłki, choć nie przychodzą.

Im brakuje personelu na chirurgii męskiej.

Na chirurgii męskiej byłam dwa lata temu!

Więc pojawia się szansa na odświeżenie umiejętności.

Czasem taki układ wychodzi obu stronom na dobre.

Weź dwa.

Oddziałowa oczekuje cię o 13.30.

A w przyszłym tygodniu masz nocki.

Mogę w czymś pomóc?

Jestem Jane Sutton.

Siostra Julienne mnie oczekuje.

- Cynthia Miller. Zaprowadzę cię do jej biura. - Dziękuję.

Ja bym mogła pracować na chirurgii.

W zeszłym roku oddelegowano mnie na laryngologię i wciąż tylko były migdałki.

Co u pani Ritson?

Ma chłopczyka.

Spójrzcie - awokado.

Po osiem pensów sztuka.

Nie przy sterylnych narzędziach, dziękuję.

Przyprowadziłam jakąś panią do biura siostry Julienne.

Miała walizkę. Może dostałyśmy kogoś nowego.

Przyda się wam. Oddelegowano mnie do Londyńskiego.

Nie!

To jest Jane Sutton, dołączy dziś do nas.

Jane, siostrę Miller już poznałaś,

a to jest siostra Lee, siostra Bernadette i siostra Franklin.

- Cześć. - Witam.

Kolejna położna - świetnie!

Przykro mi, nie jestem położną.

Jane dołączy jako sanitariuszka, to nowy etat.

Ma duże doświadczenie, pracowała w Domu Św. Gedeona.

- To zakład dla upośledzonych, prawda? - Tak.

Przypadki psychiatryczne i nieuleczalni.

Podziwiam, to musiało być wyczerpujące.

Na pewno dawało wielką satysfakcję.

Siostra Franklin pokaże ci twój pokój.

Gdy się odświeżysz, przyjdź do kuchni.

Być może siostra Miller zaparzy herbaty.

To twoje?

Boziu! Chyba nic tam nie masz.

Fred, zaprowadzisz Jane? Będzie w dawnym pokoju Chummy.

Z przyjemnością.

Trudno będzie zastąpić kogoś takiego, jak siostra Noakes.

Wszyscy sięgali jej do ramienia.

Nikomu nie mogła spojrzeć prosto w oczy.

Ale podnosiliśmy oczy na nią, w każdym sensie.

Chwileczkę.

Proszę!

Oto twój pokój.

Piszą tu, że na boleści pęcherza dobry jest prawoślaz.

Nie pogardziłabym.

W Woollies mają je w mieszanej ofercie.

Nie mówię o cukierkach ślazowych, tylko o ziołach!

Pójdziemy na Hackney Marshes, tam rośnie.

W tej klinice może mają na to leki.

- W klinice dla matek? - Jest za darmo.

W tej książce znajdę wszystko, co trzeba, o ile pozwolisz mi się skupić.

Nie możemy po prostu zajść do tej małej siostrzyczki?

Siostry Pustagłowa? Nie wyglądało, żeby jej bardzo zależało.

Pójdziemy.

Ale tylko żebyś zobaczyła, że nic nie tracimy.

Tak?

Szukałam kuchni.

Czy mogę zaryzykować nadzieję, że w rzeczywistości jesteś kucharką?

W każdy wtorek szanowna pani B. opuszcza nas

i musimy same gotować na zmiany.

Taki układ bardzo jest daleki od zadowalającego.

Smród konserwy mięsnej z zeszłego tygodnia wciąż trzyma się na mojej chusteczce.

Jakie zmyślne!

To Pinky, czy Perky?

Muszę się jeszcze upewnić.

Wszystko będzie jasne, gdy siostra wydzierga ubranko.

Perky zazwyczaj nosi kapelusz.

Zaproponowałabym, żebyśmy skierowały kroki ku ciastu...

...ale jako że jest wtorek, niczego nie będzie w foremce.

Doktor Jones proszony jest do poradni.

Dr Jones do poradni.

Siostra oddziałowa?

Jestem siostra Lee.

Skoro sama się już zaprosiłaś, siostro Lee,

proponuję, żebyś zaczekała, aż skończę robić to, co robię.

Siostra Julienne poinformowała mnie, że masz potrzebne kwalifikacje

- i że jesteś sumienna i pracowita. - Tak, siostro.

- Byłaś kiedykolwiek instrumentariuszką? - Tak.

- Nadzorowaną czy bez nadzoru? - Niestety tylko nadzorowaną.

To nienajlepiej.

Mamy wyjątkowo dużo operacji, zwłaszcza na chirurgii ogólnej.

Rozumiem, siostro.

Idź z tym do pralni, żeby wydano ci porządny uniform.

I nie musisz tak krzywo patrzeć.

Zaprojektował je Norman Hartnell,

- są niemal modne. - Tak, siostro.

Nie poradzimy sobie bez siostry Lee!

Siostra Noakes nas dopiero co opuściła, a Jane, oczywiście mile widziana,

bez przeszkolenia nie może robić nawet za ozdobę.

Potrzeby Londynu są większe niż nasze.

I zapewniam siostrę, że Jane będzie bardzo przydatna.

Podano do stołu.

To wygląda dość nowatorsko.

Awokado. Sposób podania znalazłam w gazecie.

Z dressingiem z oliwy z oliwek.

A jeśli ktoś będzie miał zapalenie ucha, a my zużyłyśmy nasze medykamenty?

Kupiłam ją specjalnie w tym celu.

A awokado jest z targu, ze stoiska tych bliźniaczek.

Meg i Mave? Chyba noszą nazwisko Carter.

Jedna z nich jest w ciąży. Nie wiem, która.

Można sobie wyobrazić, że ich mąż jest wciąż skonsternowany.

ICH mąż?

To był najbardziej niezwykły ślub.

W rzeczy samej - pojedynczy w całej swej podwójności.

Siostry przeszły nawą razem, tak, jakby każda z nich wydawała drugą siostrę za mąż.

Również ich wyjście nie było inne.

Z tą różnicą, że szedł między nimi mężczyzna.

Jestem zdania,

że dla równowagi

wolę jednak konserwę mięsną.

Nie martw się, nie jemy tak codziennie.

Mnie to nie przeszkadza.

A niech to! To nie ciebie wypożyczyłyśmy na chirurgię?

Tak, mnie. Jestem Jenny Lee.

Patsy Mount. Byłam na późnym obiedzie, gdy po mnie posłano.

Tracey przyprowadzi studentów, a teraz ani jeden pacjent nie będzie leżał.

Czy to nie czas odwiedzin?

Wygląda na to, że o tym zapomniał.

Albo, co bardziej prawdopodobne, jest mu to obojętne. Tędy.

Chodź tu, pokaż, co tam masz.

Szukamy pielęgniarki.

Takiej małej.

- Dzień dobry! Pani Carter, prawda? - Tak.

Ma boleści pęcherza.

Bardzo miło panią widzieć.

Akurat zwolniła się kabina. Tędy, proszę.

Nie chcemy żadnego wtrącania!

Może pomoże pani siostrze położyć się, a ja wezwę lekarza.

Widziałaś?

Tak, Meg. Tak, jak ty.

Już uszykowane.

Czekają tylko na okazję.

Kopnij w kółka, muszą być równo ustawione.

I nic nie może leżeć na szafkach.

- A popielniczki? - Panie Gillespie! Zna pan zasady.

Można palić tylko w czasie odwiedzin.

Gdy nie palę, mam katar.

- Skończę na płucnym. - Proszę mnie tylko zabrać z sobą.

Siostro Mount, gdzie jest pacjent z B?

W kiblu. Myślałem, że ma biegunkę, ale on twierdzi, że odwrotnie.

Nawet po tych czopkach.

Panu dam czopek, jeśli pan nie przestanie!

- Udało się? - Mówiłem panu,

jeśli się uda, odtańczę taniec zwycięstwa.

- Jimmy? - Cześć, Jenny.

Często tu przychodzisz?

Obchód! Czemu ten pacjent nie leży w łóżku?

Zbadam pacjenta klasycznie - wzrokowo, dotykowo,

osłuchowo i przez opukiwanie, jednocześnie pytając o objawy.

Nadal boli brzuch?

Już trochę mniej.

Wymioty?

Od wczoraj już nie.

- Stolec? - Nie.

- Nerwy przed ślubem? - Nie.

Znane są przypadki, gdy wizja ołtarza wywołuje symptomy wyrostka.

Siostro!

Oszczędzę panu noża. Dla mnie to strata czasu, a pan spóźni się na ślub.

Może pan się spakować.

Zalecam olej rycynowy i mocną szkocką na nerwy.

Więc zrobisz to?

- To, co należy? - Tak.

Jen, myślałaś, że mógłbym inaczej?

Siostro!

Jest pani nieco starsza, niż zaleca się dla pierworódki,

ale zajmiemy się panią jak najlepiej.

Dziś tylko standardowe badania, a potem zaplanujemy poród na położnictwie.

O nie! Wiemy, jak to wygląda tam, gdzie kładą ludzi. Kobiety umierają jak muchy.

Ale dzisiaj, sama pani zobaczy, pani...?

- Carter. - Obydwie.

Wyższe są standardy higieny, a śmiertelność matek niższa niż kiedykolwiek.

Nie mówiłyśmy nic o higienie.

Czy śmiertelności.

Mam tylko boleści pęcherza.

Chce cię tylko przestraszyć. Chodź.

Przepraszam, stoi nam pan na drodze.

Chcemy tylko, żeby pani i pani dziecko otrzymało najlepszą z możliwych opiekę.

O ile damy wam ją rozciąć nożem? Idziemy.

Jedna z nich chciała pomocy, inaczej by nie przyszły.

A druga nie chciała, inaczej by nie wyszły.

Są od siebie niezwykle zależne, nawet, jak na bliźnięta.

Meg urodziła się pierwsza.

Krzyczała jak dzikie zwierzę, dopóki nie położyli obok niej Mave -

wtedy obie się uciszyły.

One przylgnęły do siebie,

a ani my, ani lekarz nie umieliśmy uratować matki.

Wykrwawiła się?

Nie wiem, dlaczego mnie pan pyta,

skoro podważył pan moją pamięć w sądzie.

Pogrzebaliśmy ją w śniegu.

Przypominam to sobie.

Nikt nie będzie grzebany w śniegu ani gdzie indziej tym razem.

Ale mamy tu starszą pierworódkę z czymś, co brzmi jak zapalenie pęcherza.

Możemy jej pomóc, jeśli tylko zdobędziemy jej zaufanie.

Trzeba spróbować odwiedzić je w domu i trochę uspokoić.

Gdzie gniew, tam zawsze i strach.

Tak, siostro.

Puk puk!

Muszę tylko zrobić ci ostatnie, kontrolne badania.

Nie możemy wypisać cię z gorączką.

To by była szkoda.

Otwórz szeroko.

Jeśli nie będziesz pytać mnie o stolec, zrobię to z przyjemnością.

Nie ciekawi mnie twój stolec.

Ktoś cię odbierze?

Francine. Moja piękna narzeczona, a niebawem panna młoda.

Kiedy ślub?

Za dwa tygodnie.

Jak mówi jej mama,

musimy się pobrać, zanim stanie się jasne, że...

musimy się pobrać.

Zdarza się, Jimmy.

Wiem.

Ale gdyby zdarzyło się z kimś innym, byłbym spokojniejszy.

Cześć, Francine.

To ty!

Chodzę teraz do innej kliniki, lepiej wyposażonej.

Pośpiesz się, to złapiemy 23-kę.

Jedzie koło firmy cateringowej, a muszę z nimi omówić parę drobiazgów.

Fajne musi być planowanie wesela.

Byłoby lepiej, gdyby główny aktor nie był tu zamknięty.

Jest w pełni do twojej dyspozycji.

Temperatura i puls są idealne.

Może byśmy tam wróciły i powiedziały, że chcemy rodzić w domu.

Tylko czekają, żeby się złapać w pazury.

Wiedziałabym chociaż, czego się spodziewać.

Odwrócona cesarzowa.

To karta macierzyństwa. Nie podoba mi się to.

Noże i krew. Operacja.

I wieża, oznaczająca zniszczenie.

Wystarczy, Meg.

Zbliża się śmierć.

Niebo ciemnieje. To koniec.

Potasuj je i przełóż jeszcze raz!

Nie zmienisz tego, co zapisane jest w kartach, Mave.

Musisz jedynie zawieźć pakiet rodzącej pani Carter, tylko to.

Ale nie zostawiaj go na progu.

Powiedz, bardzo grzecznie,

- że musisz zostawić go w środku. - Rozumiem.

Przed wyjściem zapytaj, bardzo grzecznie, czy możesz skorzystać z ubikacji.

Musimy wiedzieć, czy jest odpowiednie wyposażenie.

Nie musisz zaznajamiać Jane z techniką zakłamania!

- Ma szczerą duszę i zdobędzie zaufanie. - Mam nadzieję.

Dobrze wybrałyśmy naszą straż przednią.

Biedulka, od razu dostałaś Tracey'go.

Zamieniłabym się, ale zbyt mnie nęci operacja prostaty na trójce.

To i tak tylko laparotomia zwiadowcza.

Pamiętasz podstawowe narzędzia?

Tak, oczywiście.

Rany, denerwujesz się. Nie powiem, że się dziwię.

Zawsze mawiam: "Zrób dobrze pierwszą rzecz, a zaraz się uspokoisz".

Jasne.

M. CARTER & M. CARTER ziemniaki, warzywa, owoce codziennie świeża sałata

- Tak? - Przyniosłam...

Przysłały cię pingwiny, co?

Papier pakowy? A to po co?

- Wodoodporny. Ochrania materac. - Nie chcę, to śmieci.

Nie chcę tych śmieci. Same śmieci!

I powiedz swoim kumpelkom, żeby dały nam spokój!

Przestraszyłaś ją, Meg.

Przyszła przestraszyć ciebie!

Skalpel.

Źle przeczytałem w karcie, siostro?

To laparotomia zwiadowcza, doktorze.

- To czemu dajesz mi 10-tkę? - Myślałam...

Nie jesteś od myślenia, tylko od robienia. Daj mi 23-kę.

Szybko, dziewczyno, mam pacjenta na stole.

Skalpel, doktorze.

Klasyczne cięcie w linii środkowej.

Od wyrostka mieczykowatego do pępka.

Zdąży siostra dzisiaj?

Jakiś pomysł, którego retraktora powinenem użyć?

- No? - Nie, doktorze.

Czy zuchwalstwem będzie prosić o Richardsona?

Czy to zyska siostry aprobatę?

Odsuń się i zrób miejsce komuś kompetentnemu!

Panowie, pamiętajcie, żeby uczyć się ode mnie, nie od siostry.

Siostro, czy coś się stało?

Nie, siostro oddziałowa.

Operacja udała się, było parę zrostów...

Nie wymagam od ciebie raportu.

Sporządzi go pracownik wyższego szczebla.

Radzę się pozbierać i wrócić na salę.

- Wciąż masz tam co robić. - Tak, siostro.

Również radzę uważać na ton, jakim mówisz.

Przepraszam. Za bardzo przywykłam do położnictwa.

Nie, siostro. Za bardzo przywykłaś do bycia jedynym fachowcem.

To już nie praktyka rejonowa. Jesteś w szpitalu.

Mamy tu szacunek dla stanowiska.

Wszystko jest do odzyskania.

- Siostro... - Jesteście zbyt rozrzutne.

Tak, jakby wojna zupełnie się na was nie odbiła!

Siostro Monico Joan, żadna z tych rzeczy nie jest już sterylna!

Wyrwała mi to z rąk...

Włóżmy to do kosza, a potem bezpiecznie się tego pozbędziemy.

W międzyczasie możesz iść do rozmównicy i zająć się swoją robótką.

Czemu zmuszasz mnie do trwonienia czasu?

Poproś Jane, żeby poszła z tobą.

Dotrzymasz jej towarzystwa.

Chodźmy.

Poradzisz mi w kwestii ogrodniczek Pinky'ego i Perky'ego.

Wiesz, że zaprosiłbym cię na ślub, gdybym mógł, prawda?

Rozumiem, że to ma być wyraz uznania?

To nie tego chciałem.

Nie chcę tego od ciebie słyszeć.

Dlaczego?

Bo jesteś moim przyjacielem i chcę twego szczęścia.

Więc...

...przejedź się ze mną.

Ostatnia trasa Lady Chatterley, zanim moja i jej drogi się rozejdą.

Sprzedajesz ją?

Francine chce wpłacić zaliczkę na dom.

Nic dziwnego, że blado wyglądasz.

Słyszę tykanie twojego zegarka.

Nigdy chyba nie siedzieliśmy w takiej ciszy.

W sobotę.

Pojadę z tobą.

Cześć, kochanie! Bez tego paskudnego uniformu prawie cię nie poznałam.

- Też na zakupach? - Nowa sukienka.

- Wybierasz się gdzieś? - Tylko z kolegą za miasto, w sobotę.

- Ja byłam na rozmowie w sprawie pracy. - W innym szpitalu?

Nie, w kwiaciarni w Chelsea.

Płacą grosze, ale przynajmniej nie będę wciąż gryzła się w język,

próbując nikomu nie przywalić.

Mówisz o Tracey'u?

Jesteś tu tylko tydzień, a migiem zgadłaś. To mówi samo za siebie.

Nikt się na niego nigdy nie poskarżył?

To chirurg, Jenny!

Nikt nie wie, na kogo się uweźmie, więc chodzimy na palcach nie mówiąc, co myślimy.

Zwłaszcza nie to, co myślimy o nim.

Jakbyśmy były uwikłane w jakieś wielkie kłamstwo.

A ja nie jestem nieuczciwa z natury.

Ani ja.

Idziemy?

Brywieczór.

Chcę mówić z tą małą.

Nie ma jej. Musisz się wygadać tej dużej.

Przyszłam sama.

Wymknęłam się, gdy Meg zasnęła na kanapie.

Uważa, że jest bardziej zmęczona po nocy, niż ja.

Bardzo ładnie, pani Carter, ale to pani nosi to dziecko.

I to pani będzie musiała je urodzić.

A najlepszym do tego miejscem jest porodówka.

Nie chcę jej martwić!

Ale też nie chcę jakiego nieszczęścia.

Bo to by ją jeszcze bardziej zmartwiło.

Jesteśmy w tym razem, Meg i ja.

Zawsze byłyśmy.

Byłyśmy razem zanim się urodziłyśmy,

a potem też by nikt między nas noża nie wsadził.

Matka Natura tym razem wsadziła między was nóż.

Już nie chodzi o ciebie i o nią.

Chodzi o ciebie i twoje dziecko.

I nie stałabyś tu, gdybyś tego nie wiedziała.

Słuchaj no.

Gdy zaczniesz rodzić, poślesz po nas.

Tak będzie najlepiej dla twojej rodziny.

Przyjdziemy do ciebie. Bez żadnego ale. Słyszysz mnie?

On robi to wbrew sobie, Cynthia.

Robi to, co należy ze względu na nią i podziwiam go za to.

Ale jemu to się nie przysłuży.

Coś między nimi musi być.

Inaczej nie byliby teraz w tej sytuacji.

Spali ze sobą, to oczywiste.

To jeszcze nie znaczy, że się kochają.

Pewnie nie.

Cynthia, dwoje ludzi nie zawsze od razu się schodzi.

Przez lata Jimmy był twoim przyjacielem i nikim ponadto.

Musisz pozwolić mu odejść.

Przecież go nie trzymam!

Nie bardziej, niż trzymałam się Geralda.

Gerald był żonaty, gdy go poznałaś.

Nigdy go naprawdę nie miałaś.

Nie.

Nie miałam.

Jimmy teraz należy do innej.

Albo niedługo będzie.

Jeśli nie umiesz tego zaakceptować, wszystko będzie...

...niewłaściwe.

Wiedziałam, że gdzieś to wetknęłam!

"Techniki operacyjne" Balliera, Tindalla i Coxa.

Co więcej, wciąż pachnie "In Love" od Normana Hartnella,

który to zapach lubiłam w szkole.

Pasowałby do twego modnego uniformu.

Dziękuję.

Tak?

Przepraszam, ale siostra prosiła mnie o zrobienie badań panu Solomonowi.

Tak, oczywiście.

Gdy go wyślemy do domu, będzie jak nowy.

Jeden z najgorszych woreczków, jakie wycinałem.

Wszystko w porządku, panie Solomon.

Skarży się na pragnienie.

Dałbym mu łyk wody dla uspokojenia.

- Tak jest. - Dziękuję, siostro.

/- Jimmy? - Jen!

Nie mogę się z tobą zobaczyć, Jimmy.

Nie w sobotę.

Jeszcze długo nie, o ile w ogóle.

Umiesz wygłosić wielkie oświadczenie.

To nie jest żadne wielkie oświadczenie.

Robię to, co należy.

Rozumiem.

Nie, nie sądzę, żebyś rozumiał.

Ale ja rozumiem,

że jeśli teraz się z tobą nie pożegnam,

będę wciąż wracać we wspomnieniach do czegoś, co chcę zostawić za sobą.

Nie mogę dwa razy popełnić tego samego błędu.

W porządku.

Słucham?

Chodzi o Mave Carter. Okropnie krzyczy.

Po tym cię ruszy. Zobaczysz.

Liście maliny. Nic im nie dorówna.

Nie chcę, żeby mnie ruszyło. Jeszcze nie.

Witam, pani Carter... i pani Carter.

A ty tu po co?

Żeby na początek zapalić światło.

Culpepper pisze, że w pokoju rodzącej powinno być ciemno!

Tak, ale to było wieki temu.

Na pewno zmieniłby zdanie, gdyby miał elektryczność.

Muszę widzieć, co robię. Zostaw!

Witaj, Mave.

Po co to robisz?

Muszę posłuchać serca dziecka.

Mamy rok 1950, nie 1590.

Siostra musi być w łóżku, żeby ją dokładnie zbadać.

Musi być w krześle porodowym!

Dr Turner niedługo tu będzie i gdy zobaczy pani siostrę w tym ustrojstwie,

- wyciągnie je spod niej i porąbie na szczapki! - Albo ja porąbię jego!

Na pewno tego pani nie zrobi. Będzie pani zbyt zajęta pomaganiem nam.

Kto po was posłał?

Nikt. Działamy czysto telepatycznie.

Jeśli to był ten nasz mąż, to go zabiję.

To byłam ja. Ja po nią posłałam.

Proszę cię, Meg, trzymaj mnie teraz za rękę

i pozwól położnej pracować.

Oddychaj.

Bardzo dobrze, świetnie ci idzie.

Przygotuj lepiej wózek.

Do sali nr 2 wiozą ostry brzuch. Ściągnęli Tracey'ego.

Krytyczny przypadek. Przyjechał karetką, stażysta tylko rzucił okiem i wysłał go do nas.

Zobaczymy zapalenie otrzewnej przy odrobinie szczęścia, naszego lub pacjenta.

Są już oznaki sepsy.

Nie brzmi to dobrze.

Gorzej niż niedobrze. W zeszłym tygodniu Tracey go wypisał.

- Jimmy? Jimmy? - Pomówię z siostrą, przyniosę historię choroby

- i sprawdzę, czy anastezjolog już idzie. - Już dobrze, Jimmy, wyzdrowiejesz.

Nie, Jenny, nie jest dobrze. Cały czas wiedziałem, że nie jest, czułem to.

Staraj się oddychać i spróbuj się uspokoić.

Oddychaj, wciąż oddychaj.

Jenny, co to jest sepsa?

Brywieczór, siostro.

To ten brzuch?

James Wilson, doktorze.

Był tu w zeszłym tygodniu na obserwacji z podejrzeniem wyrostka.

Czemu został wypisany?

Uznał pan za zbędne go tu trzymać.

Siostra Mount przyniesie pańskie obserwacje.

- Dobrze. Potrzebuję instrumentariuszki. - Przygotuję się.

- Wolałbym kogoś innego. - Nie ma nikogo innego.

Jeśli panu nie odpowiadam, to może któryś student mnie zastąpi?

Nie zostawiaj mnie, Jenny.

Nie zostawię.

Usunę się, a ty zacznij działać.

To niezbyt rozsądne, doktorze.

- Żartowałem i mam nadzieję, że ty również. - Tak jest.

Ponieważ bezczelność kwalifikuje się do zwolnienia. Skalpel!

Hak.

Zawsze mówią, że urodziły się z luką,

którą sobie wzajemnie wypełniają.

Ale będziesz miała teraz siostrzeńca lub siostrzenicę.

To jej dziecko.

Ona już nie ma żadnej luki.

Muszę sobie znaleźć swoje miejsce.

Zostawić waszą trójkę w spokoju.

Wcale nie musisz!

Wszystko się zmieniło. Nic już nie jest takie samo.

To nie koniec świata, Meg, dziewczę.

To koniec tego, jak zawsze było.

Meg urodziła się pierwsza, bez problemu.

To ja byłam źle ułożona.

Mama była w naszym wieku, gdy nas rodziła.

Ja ściągnęłam na nią śmierć.

Od tego czasu byłam sama z Meg przeciwko całemu światu.

Meg pokocha to dziecko tak samo, jak ty.

Teraz, gdy w końcu się to dzieje,

widzę tylko kłopoty.

Myślę, że przy kolejnym skurczu powinnaś wziąć haust gazu, Mave.

Zobaczysz, że to złagodzi bóle.

Chcę Meg.

Niedługo. Teraz przygotowuje łóżeczko.

Będzie leżeć w szufladzie.

W szufladzie starego kredensu mamy, tak, jak my.

Wody wciąż nie odeszły. Wszystko książkowo.

Tak, jak lubię.

Oddychaj głęboko. Wdech - i wydech.

Świetnie. Mamy zator jelita.

Musimy więc usunąć odcinek jelita i zespolić powstałe po resekcji końce.

Podejrzewam, że gangrenę spowodowały zrosty odcinające dopływ krwi.

Natychmiast podajcie penicylinę, albo biedny skurwiel nie ma szans.

Potrzebuję dwa zestawy Moynihanów.

Moynihanów czy Parker-Kerrów, doktorze?

Cóż, w zasadzie...

- ...Parker-Kerry mogłyby być lepsze. - Tak jest.

Nie przyj teraz, Mavis, skoncentruj się na oddychaniu.

Lepiej, żeby główka urodziła się powoli.

Już idzie. Nie przyj, oddychaj!

Oddychaj.

Już!

Urodziła się główka.

Chcę Meg. Chcę, żeby tu była moja siostra.

Mógłby pan podejść, doktorze, i podać matce dziecko, gdy się urodzi?

Głęboko oddychaj, Mavis!

No, dalej! Naprawdę świetnie ci idzie!

Tak, właśnie tak!

I już!

Maleńka i absolutnie idealna!

Gratuluję, pani Carter, ma pani córeczkę.

Meg się ucieszy.

Nigdy nie przepadałyśmy za chłopcami.

Zawołacie ją?

Trzeba być gotowym na wizyty.

Chcę moją siostrę!

Pójdę ogłosić dobre wieści,

a potem ona może wejść.

Chcę do Meg! Czemu nie przyszła?

Musiała słyszeć płacz dziecka.

Może kapkę czegoś mocniejszego, doktorze?

Lej pan. Dogodzę sobie, i tak już idę do domu.

Wszystko poszło dobrze i ma pani siostrzenicę.

Mav się ucieszy.

Nigdy nie przepadałyśmy za chłopcami.

Doktorze, proszę natychmiast przyjść.

- Bliźnięta. - To dlatego pierwsze dziecko było małe.

I powolne trzecie stadium. Nie ma jeszcze łożyska.

Nie było żadnych oznak, że to bliźnięta. Nie podejrzewałam.

Świetnie sobie poradzisz, tak, jak z pierwszym.

Nie poradzę sobie! Tak, jak nasza matka! Chcę Meg.

- Będzie dobrze, Mave. - Chcę do niej!

- Jakie położenie? - Poprzeczne.

Mavis, dzieciaczek nam trochę psoci,

- ułożył się w poprzek zamiast główką w dół. - Nie!

Spokojnie, siostra Bernadette zaraz je wyciągnie.

Wody nie odeszły. Wygląda, że pierwsze urodzi się prawe ramię.

Spróbuję zastosować pomoc zewnętrzną.

Musimy obrócić dziecko, żeby łatwiej mu było się urodzić.

Nie dam rady jeszcze raz. Nie mogę!

Będziemy z tobą cały czas, Mavis. Zaufaj nam.

To będzie bolało, trzymaj mocno siostrę Franklin za rękę.

Patrz na mnie, Mave.

Grzeczna dziewczynka.

Oddychaj głęboko. Oddychaj!

Głeboko oddychaj.

Świetnie sobie radzisz, Mave, naprawdę.

Już prawie koniec!

Siostra obróciła dziecko, pani Carter.

Teraz jest właściwie ułożone.

Musimy przerwać błony płodowe, żeby przeszła główka.

Podnieś nogi, Mave. Grzeczna dziewczynka. Drugą też.

Idzie pani bardzo dobrze, pani Carter.

Pół mililitra oksytocyny.

Spróbujemy wywołać skurcze.

Łożysko odeszło.

Trzeba natychmiast wyciągnąć dziecko!

Mavis, na krawędź łóżka!

Musi być w pozycji do litotomii.

Podźwignij się, Mave. Grzeczna dziewczynka.

Kolana do piersi, skarbie. Wybacz, w porodzie niewiele jest godności.

Musimy pani pomóc, pani Carter.

Wyciągnę dziecko przy użyciu kleszczy,

a pani musi leżeć jak najspokojniej aż powiem, że ma pani przeć.

Unieruchomcie nogi.

Uciskajcie dno macicy.

Złap mnie za rękę i przyj z całej siły.

- Dość! - Puść mnie!

Nie!

Głęboko oddychaj, Mave.

Pani Carter, robimy dla pani siostry i jej dziecka wszystko, co możemy.

Jeśli znów pani wkroczy, straci pani któreś z nich.

Nie mogę wykluczyć, że oboje.

Podejdź tu, Meg.

Właśnie. Trzymaj ją za rękę i pomóż się uspokoić.

Mave potrzebuje cię teraz bardziej, niż kiedykolwiek.

Jestem już z tobą. Jestem tu.

Teraz przyj!

Jeszcze raz.

Bardzo dobrze.

Przy następnym skurczu, Mave...

Już nie mogę.

Nie poddawaj się teraz, Mave. Masz i moją siłę.

Weź ją. Bo mi ona do niczego, jeśli nie mam ciebie.

- Dobrze. - Jeszcze raz.

Świetnie! Dobrze!

Dobrze, Mave! Właśnie tak!

- Właśnie tak! - Kolejna dziewczynka.

Odciągacz śluzu.

Czemu nie płacze?

Idzie łożysko.

Krwotok.

Podajcie ergometrynę.

- Musimy ją ustabilizować i zawieźć do szpitala. - Jest biała jak papier.

Robimy, co się da, Meg.

Trzymaj się, dziewczę. Trzymaj się!

- 50 ml ergometryny, siostro Franklin. - 50 ml, doktorze.

- Dzwoń do szpitala po karetkę położniczą. - Natychmiast.

- Spróbuję zastosować "kołysanie Ewy". - Zaraz wracam!

Dzięki ci, Boże.

Dajcie ją mojej siostrze.

To jak nazwiesz swoją?

Oczywiście, że Mała Mave.

Witaj, Mała Mave.

To twoja siostrzyczka, Mała Meg.

O boziu!

Kryzys minął. Matka i oboje dzieci mają się dobrze.

Tik-tak.

Tak.

Wszystko będzie dobrze, Jimmy. Obiecuję.

Powinienem był stanąć do walki.

O co?

O ciebie.

Nie.

Pozostałem przy Francine.

Ale ty pozostałaś przy mnie, tam, na sali.

Jestem pielęgniarką, Jimmy.

Jesteś kimś więcej.

Jesteś wszystkim.

Zawsze stawaj do walki, Jen.

Bo nigdy nie wiesz, co możesz stracić.

Jesteśmy jak oficer i sierżant rankiem po bitwie nad Sommą.

Nie mówię przez to, że uważam się za oficera.

Czuję, że powinienem siostrę poczęstować.

Jednego macha.

Tego?

Szybko. Takiego malutkiego.

- Jakie to? - Henleye.

Henleye! Uwielbiałam Henleye.

Palił je mój ojciec.

Gdy miałam ze 14 lat, czasem podwędzałam mu jednego z biurka.

Dziękuję.

Zasłużyła siostra.

Wejdź.

Siostro oddziałowa, chcę porozmawiać o panu Tracey.

Czy to skarga?

Nie. Raczej pewien niepokój.

Przez pana Tracey'a ludzie odchodzą z oddziału.

Jest wybuchowy i porywczy.

Możesz mówić dalej tylko, jeśli masz coś odkrywczego do powiedzenia.

Popełnia błędy.

Rozumiem, że chodzi o ten ostry brzuch? Pana Jamesa Wilsona?

Wypisując go, pan Tracey pominął jeden z etapów badania brzucha.

Jesteś tego pewna?

Tak, siostro.

Pominął badanie osłuchowe.

Gdyby osłuchał go przez stetoskop, zauważyłby brak odgłosów pracy jelit.

W połączeniu z wymiotami i zatwardzeniem wskazuje to na zator jelita.

To by wiele zmieniło w przypadku Jimmiego... pana Wilsona.

Nie mogę się nie zgodzić.

Zdaje się mieć często luki w pamięci.

Zauważyłam też, że trzęsą się mu ręce.

W praktyce rejonowej spotykamy się z różnorodnymi schorzeniami

i przypominam sobie objawy, widziane przy chorobach neurologicznych.

Łącznie z zespołem Parkinsona.

Rozumiem.

Pan Tracey zgłosił się dziś rano do szpitala.

Miał swoje własne podejrzenia.

Wziął dobrowolnie urlop, żeby zrobić badania i poddać się diagnozie.

Bardzo mi przykro, siostro.

- Nie muszę chyba mówić, że to jest poufne. - Nie, siostro.

Wiem, bo jesteś inteligentna i zarówno wrażliwa, jak rozsądna.

Podoba ci się praktyka rejonowa?

Tak. Nie tylko położnictwo.

Jeśli kiedyś, siostro Lee, zechcesz tu wrócić

i zacząć wspinać się po szczeblach kariery, przyjmę cię z radością.

Czasem tylko, gdy wypróbujemy więzi,

zrozumiemy ich siłę.

Są więzy, które wytrzymają całe życie,

nieważne, jak bardzo poszarpie je los.

Możemy odejść i udawać, że o nich zapomnieliśmy.

Ból w końcu minie.

Albo możemy wkroczyć w przyszłość,

błogosławieni i silniejsi niż przedtem,

bo nasza miłość w obliczu zmian wytrwała i nie złamała się.

Nasze życie nie zostało przerwane, lecz utkane na nowo,

a miłość nie uległa podzieleniu, lecz podwojeniu.

Przekład: titi

Drobne poprawki: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.