All language subtitles for Our.Boys.S01E01.WEB.x264-PHOENiX

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Niniejszy serial osnuto wokół faktów, które miały miejsce

w rejonie Jerozolimy latem 2014 r.

- Policja, tu Udi. - Porwano mnie!

Głowa w dół! Głowa w dół!

Gdzie jesteś?

Przerywamy wiadomości, by nadać komunikat specjalny.

Rzecznik armii oznajmił,

że zeszłej nocy utracono kontakt z trzema chłopcami

widzianymi ostatnio na skrzyżowaniu Gusz Ezion na Zachodnim Brzegu.

Wszystkie służby pracują na okrągło, szukając zaginionych.

Trzej chłopcy zniknęli ze skrzyżowania i od tej pory nie ma z nimi kontaktu.

Mohammed! Chodź.

Rzecznik nie uściślił,

czy to porwanie czy może coś innego.

Trójka mogła zostać porwana

przez organizację terrorystyczną

tutaj, w okolicach Hebronu.

Ujawniono tożsamość chłopców:

Ejal Jifrach, lat 19, z Eladu,

Naftali Frenkel, lat 16, z Nof Ajjalon

i Gilad Szaer, lat 16, z Talmonu.

Spalony samochód znaleziony w pobliżu wioski na Zachodnim Brzegu

rodzi spekulacje na temat tego, co się stało.

Złapali wczoraj okazję, ale zamiast na północ do Jerozolimy,

zabrano ich na południe do Hebronu.

Jeden zdołał zadzwonić na policję i zgłosić porwanie...

Policja, tu Udi. Halo?

Głowa w dół!

Wojsko i Szin Bet poszukują trzech chłopców...

Armia nadała akcji kryptonim "Stróż brata".

Hebron od lat nie widział tylu żołnierzy.

- Jesteśmy w sercu miasta. - Dobranoc.

Dobranoc, synu.

Nie wiem, co robią, może dokonują aresztowań...

Od porwania minęło 7 dni i nadal nie wiadomo,

gdzie są chłopcy ani co się z nimi stało.

Trwają aresztowania. Wczoraj wojsko napotkało silny opór.

Jesteśmy świadomi ogromnych wysiłków podejmowanych,

by sprowadzić Ejala, Gilada i Naftalego do domu.

Ludzie modlą się w całym kraju,

dzieci recytują psalmy, starcy nie szczędzą łez.

Jesteśmy wzruszeni i prosimy o modlitwę.

Módlmy się, bądźmy razem.

Proszę z głębi serca: módlcie się.

Dwa tygodnie po porwaniu armia rozszerza poszukiwania

i stosuje nowe techniki, ale wciąż bez skutku.

Wyborowe jednostki armii,

Szin Bet, policji

i Straży Granicznej

nie ustają w wysiłkach.

Uznajemy tę misję za priorytet.

17 dni po porwaniu chłopców

nadal nie wiadomo, co się z nimi stało.

W Tel-Awiwie odbywa się nabożeństwo,

na placu Rabina zbierają się tysiące obywateli,

by modlić się o powrót trzech chłopców.

Trzy matki prosiły o modlitwę i oto rezultat:

ponad 20 000 osób...

Nie protestujemy,

nie nawołujemy do przebudzenia.

Nikt z nas nie śpi.

Nie może spać.

Gdzieś tam są trzej chłopcy,

bardzo żywe dzieci, nie symbole.

Nasi chłopcy wiedzą, że nie ustaniemy w wysiłkach.

Że nikt nie porzuci nadziei.

Kobiety, które wita aplauz i "Amen" po każdym zdaniu,

to trzy matki...

Okulary znaleziono tu, 40 metrów od miejsca,

w którym przypuszczalnie zaparkowali, by wyładować zakładników.

Stan okularów zdaje się potwierdzać,

że w tym momencie już nie żyli.

I potwierdza przypuszczenie, że są gdzieś w tym promieniu.

Dobrze rozumiem?

Przez 17 dni skupialiśmy się na tym obszarze,

a okulary burzą naszą koncepcję? Tak czy nie?

Nie. Namierzaliśmy ich telefony...

Jak blisko jesteśmy?

Blisko.

NASI CHŁOPCY

ROZDZIAŁ PIERWSZY: "Z GŁĘBOKOŚCI WOŁAM DO CIEBIE"

Wsiadaj. No wsiadaj.

Jestem Simon. Ciesz się wolnością.

29 CZERWCA, WIĘZIENIE RIMONIM, 80 KM OD JEROZOLIMY

Podpisałeś w obecności prawnika, tak? A Itzik wyjaśnił szczegóły?

Dobrze. Jest ci ciężko, ale to słuszna decyzja.

- Daruj sobie. - Pomyśl.

Gdyby doszło do zemsty za porwanych,

odnalezienie ich byłoby bardzo trudne. Może niemożliwe.

Niewiarygodne.

Cały kraj wariuje, próbując odnaleźć chłopców

i tych potworów, porywaczy, a wasz Wydział Żydowski...

Tchórze.

Was martwi tylko, co będzie,

kiedy prawdziwy Żyd wreszcie odważy się zareagować.

Dobra. Skończyłeś?

Chcesz odwołać umowę?

Nie ma sprawy, wrócisz do więzienia. Nikomu nie powiemy.

Daj spokój, Jochi. Wiemy, że twoi kumple, Fogelman i Miller,

planują zamach odwetowy za porwanie chłopców.

Nic nie macie.

Znasz brata Fogelmana, z wojska?

Co sobotę wykrada broń. Ma swoją strzelnicę pod Jichar.

- W więzieniu nic nie słyszałem. - To ci mówię!

Ogarnij się, Jochanan.

Zbliżamy się do Ściany Płaczu,

gdzie tysiące zbierają się na modły za uprowadzonych chłopców.

Panuje atmosfera niepewności.

Przy braku jakichkolwiek informacji o losie chłopców,

tysiące ludzi modlą się i śpiewają...

Podobno nie wracasz do jesziwy.

Tak, chyba mam dość.

Szkoda. Jesteś pewien? Pożałujesz.

I co, pójdziesz do pracy?

Na pewno są mniej stresujące jesziwy. Znajdź inną.

Zgromadzenia odbywają się w całym kraju: w Tel-Awiwie,

w Giwat Szemu'el, Petach Tikwa, Bet Szemesz i wielu innych...

Arabskie skurwysyny cieszą się z naszych modłów i jęków...

Widzą naszą słabość.

Musisz przeklinać? "Za przekleństwa mężczyzn giną młodzi".

- Nie praw kazań. - Nie cierpię takich słów.

O co się kłócicie?

Wstydzi się, bo klnę Arabów, którzy porwali chłopców.

Śmierć tym skurwysynom, niech ich dzieci udławią się w grobach.

Zawstydzam cię?

Pięć bułek, pięć soków.

CENTRALA SZIN BET, GDZIEŚ W ZACHODNIEJ JEROZOLIMIE

Simon, co tam?

- Przyjechali? - Jeszcze nie.

STARE MIASTO, JEROZOLIMA

Bóg pobłogosławi i ustrzeże zaginionych chłopców:

Ejala, syna Iris; Gilada, syna Bat Galim

i Naftalego, syna Racheli,

naszych braci w niewoli,

albowiem ten wielki tłum modli się za nich.

Bóg się nad nimi ulituje...

Są Fogelmanowie...

Mam Millera i Rosenthala. Jest Rothstein.

Gdyby któryś zniknął, chcę o tym wiedzieć. Alina, daj Jochiego.

Są.

- Nie ma szans na podsłuch. - Znamy pozostałych? Dziewczynę?

Sprawdzę. Jochi na linii.

Tu.

- Jochi, słyszysz? - Tak.

- Bądź z nimi do końca. - Wiem.

Itzik będzie w kontakcie. Widzisz ich?

- Na 10:00. - Nie widzę.

Spójrz w górę.

- Gdzie? - Po lewej.

Powodzenia.

- Mamy ich? - Tak.

Ale chodzi o coś więcej. Cały kraj wierzy, że tamci żyją...

Koszmar.

Puśćmy przeciek.

- Jaki? - O tym, co wiemy.

Nie ma mowy.

Nie możemy udawać, że liczymy na znalezienie ich żywych.

Nikt w tamtym pokoju nie zgodzi się na wydanie oświadczenia,

że w zasadzie szukamy zwłok.

Ten balon tylko pęcznieje: nadzieja, nadzieja...

Nie jest zła. To solidarność.

Znajdziemy trupy i wszystko się odwróci.

- Może warto porozmawiać z rodzinami? - I co powiedzieć?

Żeby pomogli wyciszyć te zbiorowe modły.

Gdyby chodziło o twoje dziecko, nie chciałbyś, żeby się modlili?

Póki żyją, wszyscy są w amoku.

Dla Wydziału Żydowskiego amok jest groźny.

Dobra, ale są inne względy.

Posłuchaj...

to bardzo delikatna sprawa.

Nie należy wciągać w to rodzin. Postaw się na ich miejscu.

Porozmawiam z ich rzecznikiem, tym Matanem.

Uważam, że to konieczne.

Nie wiem, czy to dobry pomysł.

"Pieśń stopni.

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie".

"U Pana bowiem jest łaskawość

i obfite u Niego odkupienie".

"On odkupi Izraela

ze wszystkich jego grzechów".

Wśród tysięcy uczestników

obecny był brat Ejala Jifracha, który czytał z Księgi Psalmów,

a zebrani powtarzali za nim,

- nie tylko w Jerozolimie... - W porządku?

- Dokąd? - Do Adam.

- Puść ich. - Proszę.

Dobranoc.

OSIEDLE ADAM, ZACHODNI BRZEG, 5 KM OD JEROZOLIMY

Awiszaj, co jest?

Dlaczego płaczesz?

Nie martw się, znajdą ich.

Znajdą. Josef Haim wie, co mówi.

Są cali i zdrowi, wkrótce wrócą.

Śpiewaj, pozbądź się szumu z głowy.

Śpiewaj.

Śpiewaj!

Syn pisze, że jedzie do domu i znika.

Koszmar każdej matki.

DZIELNICA KATAMON, ZACHODNIA JEROZOLIMA

A potem nic. Żadnej wieści, oznaki życia.

- Cześć, mamo. Nie śpisz? - Jak mogę spać?

Panie prezydencie,

czy nie każde dziecko ma prawo wrócić bezpiecznie ze szkoły?

Złem jest wykorzystywanie niewinnych dzieci jako narzędzi...

- Sprowadzicie ich do domu, prawda? - Daj Boże.

Chcemy, by wrócili do nas, do domów, chcemy ich znów przytulić.

30 CZERWCA, DZIELNICA SZU'AFAT, WSCHODNIA JEROZOLIMA

Przysuń talerz.

- A ty dokąd? - Do meczetu, a co?

Siema, Haled. Przedpostne danie, dla ciebie.

Jesteś zły, że się spóźniłem? Masz.

Już zmęczony? Obudź się!

- Zrobiłam ci kawę. - Dzięki.

Ricki przyjdzie sprzątać, nie odsyłaj jej. To jej praca.

A co, źle sprzątam?

Nieważne.

- Widzimy się na obrzezaniu. - Do widzenia.

DZIELNICA BAKA, ZACHODNIA JEROZOLIMA

Masz bilet? Kiedy będziesz?

Niedługo

Płyniesz statkiem?

Mohammed!

Maszyna się zacięła, zostaw telefon!

Ijad!

- Co jest, tato? - Twój brat to smarkacz!

Włączaj. Zostaw ten telefon!

Włącz.

Działa.

DZIELNICA MALHA, ZACHODNIA JEROZOLIMA

Zaczynam spotkanie.

Simon?

- Simon, Itzik. - Matan.

- Dzięki, że znalazłeś czas... - Oczywiście, jeśli tylko mogę pomóc...

Już pomagasz.

W tej atmosferze ton narzucany przez rodziców trójki chłopców

- jest wstrzemięźliwy. - Dzięki.

Staramy trzymać ekstremistów z dala od rodzin.

Nie jest łatwo, dużo jest złości,

- a świrów nie brakuje. - Doceniamy wysiłki.

Ale nasza prośba o spotkanie...

ma związek z pewnym przekazem rodziców.

Matan...

- zejdźcie trochę z modlitw. - Z modlitw?

Obawiam się dnia, gdy okaże się, że nie zostały wysłuchane.

Pamiętajmy o ekstremistach. Mogą zareagować bardzo źle.

Matka Frenkela powiedziała: "Bóg nie pracuje dla nas".

To jej słowa, puściły je wszystkie stacje.

Więc co właściwie chcesz powiedzieć?

Chcę powiedzieć, że na tym etapie, po znalezieniu okularów...

wiedząc, co wiemy...

lepiej nie wytwarzać poczucia pewności, że chłopcy...

wrócą żywi.

Masz dzieci?

Słuchajcie...

nie będę pouczał tych biednych rodziców.

Ja tylko staram się im pomóc przetrwać ten kataklizm.

A wam sugeruję, wiedząc, jak trudną macie pracę,

byście przestali spekulować i wreszcie ich znaleźli.

Cholera... Znajdźcie ich.

18. dnia od zaginięcia zgłaszają się wszyscy,

ponad podziałami,

i przeszukują w upale każdy milimetr.

Ortodoksi, ateiści, wierzący,

prawica, lewica...

Awiszaj, dołączymy do nich?

- Nie dziś. - To pół godziny stąd.

Nie mogę. Mam spotkanie u dziadka w sprawie jesziwy.

Daj spokój. Po co wracać do jesziwy, w której cierpisz?

Mówiłeś, że to więzienie.

Nie można się zmuszać. Na mnie nie podziałało.

- To co robić? - Pracuj dla mnie.

Raz posłuchaj wujka. Mówię serio.

Potrzebuję kogoś do sklepu.

Może otworzę filię, byłbyś kierownikiem.

Zastanów się.

Awiszaj?

Mam lot do Stambułu 3 sierpnia

Mohammed!

- Co się stało? - Nie wiem.

Koniec.

Za tę maszynę dałem 60 000 szekli!

- Nie zepsułem jej. - Więc kto?

- Może Abu Karam? - Kłamiesz w Ramadan?

Przysięgam, to nie ja!

- Spytaj Ijada. - Ty nią pracowałeś, byłem na dachu!

Nie polecisz do Stambułu. Nie kupiłem biletu i nie kupię!

- To nie ja! - Dosyć!

- Idź szpachlować z Abu Karamem. - Nie możesz odwołać mi wyjazdu!

Mówiłem: ty za to odpowiadasz.

Tak mówiłem czy nie?

Mohammed, wracaj!

...starcia wojska z Palestyńczykami w miejscu,

gdzie trwają poszukiwania zaginionych.

Nasz korespondent Nir Dwori jest w Halhul.

Jak widać, na miejscu gromadzą się znaczne siły,

teren został odcięty,

a armia przejęła kontrolę.

Alina, dasz nam chwilę?

Dziękuję.

- Rozumiem, że spotkałeś się z Matanem. - Miło, że cię informuje.

- Był wstrząśnięty żądaniami. - Nie stawiałem żądań.

Wyraziłem tylko nasze obawy i tłumaczyłem...

Przekażę, co usłyszał, jego słowami:

"To znowu nasza wina?

Trzech chłopców zostaje porwanych,

ich rodzice przechodzą przez piekło, a gdy ośmielają się chwytać

najbardziej ludzkiej nadziei, że ujrzą swoich synów żywych,

Wydział Żydowski Szin Bet oskarża ich o podżeganie".

- Nie mówiłem o winie... - Tak to zrozumiał!

Nie histeryzujmy.

Jest ich rzecznikiem, zawodowcem. Dlatego rozmawiałem z nim.

Dziś wszyscy jesteśmy rodzicami, nawet zawodowcy.

Tylko ty zachowujesz dystans.

Nie rozumiem tego.

Rozmowa z nim była błędem i muszę ugasić ten pożar.

A ty skup się na stałych podejrzanych:

Jochi Har-Zahaw, Rosenthal, Fogelman, Miller i cała zgraja z górki.

Zapomnij o psychologii tłumu, to nie woja działka.

Dobra?

Dziękuję.

DZIELNICA HAR NOF, ZACHODNIA JEROZOLIMA

Binjamin.

- Szalom. - Szalom. To mój wnuk, Awiszaj.

Do niedawna studiował w Meor Hatorah.

- Znakomita szkoła. A teraz? - Zastanawia się.

- Da Bóg. - Da Bóg.

- Powodzenia. - Amen.

Wejdźmy.

Coś ci powiem, niech twój ojciec też posłucha.

Awiszaj, spójrz na mnie.

Widziałeś tego ucznia?

Studiował z twoim wujem, Josefem Haimem, w jesziwie.

Studiowali razem. Jakow, wiedziałeś?

Obaj mieli kryzys, w twoim wieku.

Obaj rzucili jesziwę.

Ów uczeń usiadł tu, gdzie ty teraz, i płakał:

"Rabbi, ja nie mogę!".

I powiedziałem mu to, co mówię tobie:

im większy potencjał, tym cięższa próba.

A teraz? Szczęśliwy. Ten uśmiech, ta światłość!

Tamtej nocy, w domu, porozmawiałem z Josefem Haimem.

Powiedziałem: "Chłopcze...

błagam cię, wróć do jesziwy".

Płakałem, Awiszaj, płakałem!

Ale nie posłuchał i spójrz na niego.

Kim chcesz być, drogi chłopcze?

Ty musisz zdecydować.

Chcę zdecydować, ale...

gdy ostatnio Bóg mi nie pomógł, wpadłem w depresję.

Widziałeś.

Musisz być silny.

Bóg dokona reszty.

Masz w sobie tę siłę!

Przestań!

- Planowałem ten wyjazd od roku! - Nie dam ci pieniędzy.

- Nie wierzy, że to nie ja! - Załatw to z nim.

- Dokąd? - Szukać pracy.

Chodź tu. Gdzie znajdziesz pracę?

U Żydów.

Mohammed!

Tego dnia będziemy się radować.

Zaczynamy od pochwały gospodarza.

Znamy ojca, uczonego w Piśmie. Znakomitego studenta.

Jego ojciec Rami, mój przyjaciel, miłuje Torę.

- Codziennie w jesziwie... - Kto to?

Kto? Rabin, który uratował twojego brata.

- Uczony w Piśmie. Wielki rebe. - Skąd wiesz, że wielki?

Trochę szacunku, dobrze?

Jeśli chcecie się pomodlić za naszych zaginionych...

Naftalego, syna Racheli,

Gilada, syna Bat Galim, Ejala, syna Iris...

to teraz jest właściwa pora.

Ojcze, wyznaczyłeś mnie

- do obrzezania twego syna. - Wyznaczam cię.

Niech będzie Błogosławiony, który nakazał obrzezanie.

CENTRUM JEROZOLIMY

Siema.

Słuchaj... jeśli szef spyta, odpowiadaj po hebrajsku: "Nie ma sprawy".

Jasne.

- Joni, szef zmiany. Mohammed. - Witaj.

Chcesz zacząć od razu?

Znasz hebrajski?

Nie ma sprawy.

Dobra.

Na razie daj mu plakietkę Szmuela,

ma nie mówić po arabsku, jasne? Kiedy go ogarniesz, wracaj do kuchni.

To się nie uda.

Nie mieszkam z nią od małego. A teraz: "Dzień dobry, ubierz się, zjedz".

Nie chce żyć z opiekunką, tylko z dziećmi.

- Rozumiem. - Tylko ty masz wolny pokój, jesteś sam...

Nie uda się.

Znaleźli ich. Zwłoki

Muszę iść. Pozdrów wszystkich i odwieź mamę.

- Coś się stało? - Praca. To trudny czas.

Niech cię Bóg błogosławi, da siłę, mądrość i wiarę,

byś odnalazł naszych chłopców, wywiódł ich z mroku

i przywrócił rodzinom, amen.

Cześć.

- Itzik, gdzie Jochi? - W domu.

Ale Fogelman i Miller wyjechali z Jichar.

- Wyślij po niego samochód. - Teraz? - Tak.

...na północ od Hebronu,

18. dnia poszukiwań trzech zaginionych.

Nadal obowiązuje zakaz udzielania informacji,

ale wygląda to coraz bardziej ponuro. Sytuacja rozwija się w złym kierunku.

W bardzo złym.

Najnowsze doniesienia w sprawie, niestety,

śmierci trzech chłopców:

Ejala Jifracha, Gilada Szaera i Naftalego Frenkela.

Cały kraj liczył na szczęśliwe zakończenie,

ale informujemy państwa, że kilka godzin temu niedaleko Hebronu

znaleziono trzy ciała, dwa i pół tygodnia po porwaniu

i rozpoczęciu operacji "Stróż brata".

Dogłębne i wyczerpujące poszukiwania zakończyły się w potworny,

tragiczny sposób, jakiego nikt w tym kraju nie pragnął.

Naftali Frenkel, Gilad Szaer i Ejal Jifrach, błogosławionej pamięci.

Mohammed? Mohammed, słyszysz?

Jeśli jesteś wśród Żydów, nie mów po arabsku.

Chyba znaleźli ciała tych chłopców.

Są wściekli na Arabów, wracaj do domu.

Gdzie jesteś?

Matka mówi, że pojechałeś do Zachodniej Jerozolimy.

Podaj adres, po hebrajsku.

Nie ma sprawy.

Naprawdę jest w Zachodniej.

Jedź do domu, nie możesz tu być, rozumiesz?

Biegnij, nie zatrzymuj się.

- Tak? - Gdzie Fogelman i Miller?

- W Jichar, mówiłem Itzikowi. - Jedź tam i zorientuj się.

- Jutro. Nie byłem z rodziną 3 miesiące. - Posłuchaj,

zniknęli pół godziny temu.

- Znajdź ich. - Jak?

Nie mają telefonów, nic mi nie mówią.

Wiemy, że są w Jichar. Znajdź ich

i bądź z nimi, rozumiesz?

Wysiądziesz w Tapuach, stamtąd złapiesz okazję, jasne?

- Tak. - Bez wygłupów.

Pamiętaj, widzimy cię.

Zero Arabów, zero terroryzmu! Zero Arabów, zero terroryzmu!

Śmierć Arabom! Śmierć Arabom! Śmierć Arabom!

To nielegalne zgromadzenie! Rozejść się natychmiast!

W razie konieczności użyjemy siły!

Zemsta! Zemsta! Zemsta!

Zemsta! Zemsta! Zemsta!

A teraz Amit Segal i oświadczenie premiera.

Oto pierwsza reakcja premiera Netanjahu:

"W imieniu narodu żydowskiego łączymy się w bólu z rodzinami.

Zemsty za krew dziecka szatan jeszcze nie wymyślił,

ani też pomsty za krew niewinnych, którzy wracali do rodziców

i nigdy więcej ich nie zobaczą". I najważniejsze:"Hamas... "

Mohammed?

Powiedz coś.

Nic ci nie jest? Gdzie jesteś?

- Tutaj. - Czyli gdzie? Nie wygłupiaj się, gdzie?

Jadę do domu, czego chcesz?

Nic. Sprawdzam, czy jesteś cały.

A kto zepsuł mi wakacje, zabronił podróży?

Wracaj. Pogadamy w domu.

Obiecałeś mu podróż. Musisz dotrzymać słowa.

To nie palenie papierosów czy wagary. Kto mu da nauczkę?

Dobrze się uczył, żeby pojechać do Stambułu. I mu to odbierasz?

Powinien się dobrze uczyć co roku. Lepiej, żeby był robotnikiem, jak Ijad.

- Nie łam go. - Wychowuję go na faceta, a ty...

- Nie bądź jak... - Kto?

Więc to moja wina?

Kupiłem mu bilet do Stambułu. Daj mu go i powiedz:

"Ojciec cię ukarał, ale ja kupiłam ci to za jego plecami". Proszę.

- Kto? - Mohammed, chcę pogadać.

Zaczekaj. Przyszedł błagać.

Nie mów o bilecie.

Wejdź!

Powiedziałem Nadżiemu, żeby ściągnął podnośnik,

- ale chce to usłyszeć od ciebie. - Zadzwonię.

Dzięki.

- Zadowolony? Czemu mu go nie dałeś? - Spokojnie. Jesteś gorsza od niego.

Ostrożnie!

Uważaj, dla neonu nie warto ginąć.

To dobry uczynek na Ramadan.

A ja jestem jak kot...

spadam na cztery łapy.

Słyszycie?

Coś się dzieje.

Co widzisz?

Nie wiem. Sprawdź, czy działa.

Szybciej!

Ktoś was śledził, kiedy wyszłaś od rodziców?

- Nie. - Ciebie też chcieli porwać?

Tylko Daouda. Mnie uderzyli. Patrzcie, co mu zrobili.

Szłam z dziećmi, Jamen przede mną, Daoud za mną.

Usłyszałam krzyk, osadnik trzymał go za szyję

i wpychał go do samochodu.

Podbiegłam, szarpnęłam go za włosy, żeby puścił. Uderzył mnie w głowę.

Spokojnie. Chłopcu nic nie jest.

- Jaki samochód? - Nie przeszkadzaj.

Spytaj ją, zamiast pocieszać.

- Może się z kimś pobił? - Osadnik chciał go porwać.

- Skąd wiesz, że osadnik? - Rozmawiali po hebrajsku.

Mówiłaś o jednym. Z kim rozmawiał?

- Nie pamiętam. - Pamiętasz, jak wyglądał?

Spytaj, jak wyglądał.

Pamiętasz, jak wyglądał?

Młody. Spadły mu okulary, wrócił po nie.

Młody. Spadły mu okulary, wrócił po nie.

Gdyby naprawdę chcieli wiedzieć, na sklepach są kamery.

Szin Bet wie wszystko bez naszych kamer.

Zostań, aż przyjdą nasi.

Zjawią się dopiero na modły. Zdrzemnę się.

- Przyjdziesz na modlitwę? - Pewnie.

- Dziś ty przynosisz przekąskę. - Wezmę coś z domu.

Na razie.

W ciągu minionych 18 dni...

wyryliśmy w naszych sercach...

w sercach narodu...

obraz Ejala, Gilada i Naftalego...

których życie zostało przerwane...

przez podłych morderców.

Morderców, którzy z niewypowiedzianym okrucieństwem

i bez mrugnięcia okiem złamali pradawne przykazanie:

"Nie podniesiesz ręki na dziecko".

Głęboka i szeroka moralna przepaść dzieli nas od naszych wrogów.

Dla nich święta jest śmierć, a dla nas życie.

Dla nich okrucieństwo, a dla nas współczucie.

To sekret naszej siły...

i fundament naszej jedności.

2 LIPCA, SZU'AFAT, WSCHODNIA JEROZOLIMA

Boże miłosierny, chroń mnie przed szatanem.

Co jest?

Nie wiem, duszę się.

Chroń mnie przed szatanem...

Dokąd? Idź spać, nie siedź całą noc.

Nie naciskaj, mówiłam, że mi duszno.

- Daj klapki. - Dokąd idziesz?

Do meczetu.

- Jeszcze nie pora. - Posiedzimy z chłopakami. Daj.

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

WYSTĄPILI

ZDJĘCIA

MUZYKA

Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska

Cytaty ze Starego Testamentu wg Biblii Tysiąclecia

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.