All language subtitles for Serdtse.parmy.2022.RUS.WEB-DLRip.2.18Gb.MegaPeer

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

CENTRAL PARTNERSHIP

ROSJA 1

PROFIT

FUNDUSZ KINA

przy wsparciu FUNDUSZU KINA

film ANTONA MEGIERDICZEWA

wed艂ug powie艣ci ALEKSIEJA IWANOWA

Wujku Kalina, czemu Permiacy nie buduj膮 艣wi膮ty艅?

Bo u nich ca艂y 艣wiat jest 艣wi膮tyni膮. Masz, Miszka, wypr贸buj...

Orzesz ty! Ma g艂os jastrz臋bia! Jastrz膮b oznacza odwag臋...

Kalina, z艂a藕, wzywa ciebie Jermo艂aj!

Jestem Wa艣ka, Kalina - budowniczy 艣wi膮ty艅.

Po raz pierwszy umar艂em na kapiszczu w po艂owie wieku XV-stego od narodzin Chrystusa...

Rusk膮 Parm膮 wtedy rz膮dzi艂 knia藕 Jermo艂aj - Miszki ojciec...

On w艂a艣nie pos艂a艂 mnie jako przewodnika ze z艂ymi lud藕mi za Kamie艅....

Tak nazywali艣my grzbiety g贸r Uralu.

Gdybym tylko wiedzia艂, 偶e idziemy wprost do Wagu艂贸w - tych, co Chrystusa do siebie nie wpuszczaj膮!

Lecz sk艂adaj膮 ho艂d wielu bogom...

A najbardziej ho艂duj膮 S艂onecznej Pannie, kt贸r膮 nazywaj膮 Surni-Naj.

Gdybym wtedy wiedzia艂, 偶e szli艣my w艂a艣nie po ni膮...

-To chyba ojciec, syn i synowa... -Wagu艂y ich zaraz zabij膮! Przygotowali ludzi na ofiar臋...

-Mo偶e wtr膮cimy si臋?! -Nie... 呕al dusz chrze艣cija艅skich - ale niczego nie da si臋 zrobi膰...

Nie pobijemy ich wszystkich... Ale bez ba艂wana ja nie odejd臋.

-Jak wr贸cimy, to w czerdy艅skiej cerkwi dam na panichid臋... -Judasz!

Ci idioci te偶 przype艂zli...

Macie ch臋膰 zobaczy膰 swoje 艂by na wagulskich palach?!

Bo to ciekawe... Co oni tam robi膮, Uchwat?

Zamknij g臋b臋, g艂upcze! Id藕cie st膮d wszyscy precz!

Leontij... Co oni im zrobi膮?!

Co?!

Surni-Naj...

SERCE PARMY

Starczy, Uchwat! Ma艂o krwi przela艂e艣? Nie bierz grzechu na dusz臋! Starczy...

To Pam, ichni kap艂an, on musi tu jeszcze ca艂y dzie艅 sta膰!

Zabijesz go, to sam przepadniesz i wszystkich nas zgubisz!

Niechrysty!

Ej, woju - przesiej tam ziemi臋!

S艂uchaj, m贸wi艂e艣 偶e ichni b贸g-jele艅 kopytami nie mo偶e dotyka膰 ziemi i dlatego podk艂adaj膮 mu pod nie srebrne talerze...

-Gdzie one s膮? -Sprawd藕 tam w rogu. Powinny by膰.

Siomka, sprawd藕!

Nie tykaj jej, Uchwat! Zostaw! 殴le b臋dzie... Zabije ona ciebie i nas te偶! Wagu艂y potem...

Jak robi艂e艣 swoj膮 robot臋, ja ciebie nie poucza艂em...

I ty mnie nie ucz co mam robi膰.

Co?! Ledwo z pud wa偶y....

A powiadali, 偶e jest ci臋偶ka!

Wsz臋dzie oszukuj膮 na wadze!

Wasia...

Starczy tego, kamraci! Bierzcie w z臋by co macie i uciekamy!

UST'-WYM'

M贸wi艂em ci m艂ody kniaziu... Dop贸ki mnie nie pos艂uchasz, nie wyjdzie ci uderzenie!

Gdzie unik?! Zr贸b tak jak m贸wi艂em!

Bij mocniej!

W krzyku jest ca艂a si艂a! Mocno krzyknij, gdy bi膰 b臋dziesz...

Nie b臋d臋 krzycze膰! To haniebne...

Ja ci przecie偶 m贸wi臋: z krzykiem dwa razy szybciej b臋dzie!

-G艂upia twoja g艂owa! Dawaj! -Nie b臋d臋!

Bro艅 si臋!

To ci uparciuch! Co?!

Chyba nie wypada traktowa膰 jak smarkacza przysz艂ego kniazia wielkopermskiego...

Wsta艅! Chod藕 ze mn膮...

Palut...

Knia藕! Knia藕 Jermo艂aj idzie!

-Witaj, Artiemicz. Jak po艂贸w? -Popatrz, kniaziu jaki bogaty!

Czemu 艁ukaszka, sukinsynu, znowu beczk臋 toczysz, zamiast ku膰 偶elazo?

-Tak zrobi臋... -Zr贸b!

Gawri艂a!

Jak sko艅czycie na g艂贸wnej wie偶y, zabierzcie si臋 za wa艂y!

Wszystko w porz膮dku kniaziu! Jak nam kazali, tak i robimy!

-Drewna potrzebujecie? - Nie, wszystko jest! -Uwa偶aj, ja potem sprawdz臋!

Kto ich tam dopilnuje...

-Kim jeste艣? -Ja Ticzert.

Kanata Tenega c贸rka - ca艂y miesi膮c nie ma go w domu...

-On jest kan - w domu jest potrzebny. -On jest pijanic膮, a nie kanem!

On wszystko co swoje dawno ju偶 przepi艂! Teraz o, knia藕 Jermo艂aj jest waszym kanem...

Ty, dziewczynko, jed藕 do domu, bo i ciebie on przepije...

-S艂ysza艂a艣? -Pu艣膰 mnie, kniaziu, do ojca - ja za niego wykup p艂aci膰 b臋d臋.

Nie wiedzia艂em, 偶e Teneg ma tak膮 c贸rk臋.

Miszk臋 o偶eni臋 z ni膮!

呕eby by艂 prawdziwym kniaziem permskim.

Po rusku i po ichniemu... Id藕 na ksi膮偶臋cy dw贸r. Miszka, poka偶 drog臋!

Gdzie picie?!

Wujku Teneg!

Nie pij!

Widzisz jakiego macie kniazia?

Pijanica. Nie to, 偶e swoj膮 ziemi臋 - rodzon膮 c贸rk臋 sprzeda... Cho膰by zaraz...

To dzikusy!

Chrystusa nie boj膮 si臋... Przecie偶 w nich demony ichnie siedz膮!

艢wi臋ty Stefan 70 lat temu Perm ochrzci艂, ale co z tego...

Oni do tej pory w cerkwi usta krwi膮 ma偶膮 jak u swoich ba艂wan贸w...

M贸wi臋 o ich idolu - Z艂otej Babie...

-S艂ysza艂em, 偶e w pobli偶u urz膮dzi艂e艣 stanic臋... -Za艂o偶yli...

Ludzie 藕li, handlarze z Nowgorodu...

Je艣li zdob臋dziesz t臋 Z艂ot膮 Bab臋, ca艂膮 Perm pod swoj膮 w艂adz臋 we藕miesz?

Chyba ci o to chodzi, tak?

Od Moskwy odgrodzi膰 si臋, w swoim ksi臋stwie Wielkiej Permie w艂ada膰...

Co, kniaziu... Zaduma艂e艣 w艂adc膮 zosta膰?

R贸wnym moskiewskiemu?

A ty nie ze mn膮?

Ja jestem z Bogiem...

Jutro przejad臋 si臋 po pastwach...

Do Ussuri Kamskiej...

Je艣li tam masz prawdziw膮 stanic臋, je艣li t臋 Z艂ota Bab臋, Surmi-Naj...

Odbierzesz i w ziemi zakopiesz, to kto wie...

Jak tak zdecydowa艂em!

Ticze, c贸rka kniazia Tenega tutaj zostanie.

Miszkina nia艅ka ni膮 zaopiekuje si臋.

Dimitr! Bragi! (np. mo偶e by膰 bormotucha 'Portwajn 777' czyli zn贸w popularne tzw. 'Trzy siekierki' ;)

Wszelki cz艂owiek rodzi si臋 z pi臋cioma duszami...

I ka偶da dusza jest ptakiem.

Dusza kruk 偶yje z przodkami...

Dusza s艂owik z duchami, dusza sok贸艂 z bogami...

Dusza 艂ab臋d藕 tam... Wy偶ej bog贸w...

Gdzie kr膮偶y Los.

Tak, a ostatnia dusza, kt贸ra 偶yje z lud藕mi...

U ka偶dego jest inna...

A jak pozna膰, jaki ptak jest twoj膮 ostatni膮 dusz膮?

Ty to wiesz, po prostu nie pami臋tasz...

A ty, Ticze, jaka jest twoja dusza-ptak?

Nie wiem, Michan... By膰 mo偶e je nie jestem cz艂owiekiem...

-A kim jeste艣? -Mo偶e jestem Lami膮...

Co to znowu za Lamia?

Czarnoksi臋ska posta膰 - Surni-Naj w ludzkiej postaci...

Surni-Naj? Kto to jest Surni-Naj?

Surni-Naj sama wybiera w kogo wcieli膰 si臋.

Gdy Lamia umiera, Surni-Naj wzywa now膮 kobiet臋...

I czeka na jej dotkni臋cie.

Dlatego nikt i nigdy nie mo偶e dotyka膰 Surni-Naj.

A ty jeste艣 c贸rk膮 kana!

Ty nie jeste艣 Lamia!

Ty jeste艣 g艂upi膮 dziewczynk膮...

To dla ciebie, Michan...

Ojcze, ten wogulski knia藕 zaraz nas dogoni! Ojcze, zeskakuj tutaj!

Wagu艂y pojad膮 za Ticzejem, a ty ukryjesz si臋!

Ticzej jest sprytny! Ticzej ucieknie Wagu艂om...

Ty... Ukrad艂e艣 Z艂ot膮 Bab臋?

-Kogo przyprowadzi艂e艣, Palut? -No, to co zosta艂o z Uchwata...

Uchwat... Uchwat! Uchwat!

On jest ob艂膮kany...

Ca艂y si臋 odmrozi艂... Cichcem chcia艂 im uciec.

Stra偶nicy odnale藕li go na granicy Parmy...

Pytaj膮 go gdzie jest Kalina, gdzie dow贸dca stanicy... Nic nie m贸wi, tylko wyj臋...

-On tylko co艣 o Petrynie powiedzia艂... -I co powiedzia艂?

Widzia艂 Petryn臋 nad urwiskiem... Jak wisia艂 na krzy偶u!

Carstwo mu Niebieskie... Wy艣lij ludzi, niech go zdejm膮.

I pochowaj膮 po chrze艣cija艅sku. Popatrzmy na bab臋...

Kniaziu, mo偶e...

Bo偶e, wybacz...

Surni-Naj...

Nakryj j膮!

Uchwat... Uchwat!

Umar艂.

Lamia... (A mog艂a by膰 z ciebie taka fajna dziewczyna... ;)

Babciu Oczej!

Ticze!

To 偶e do niej si臋 dotkn臋艂a艣... Nic strasznego. To tylko bajki!

Po prostu bajki...

Ja nie po prostu odbior臋 im Surni-Naj...

Ja zabij臋 ich wszystkich!

Zabij臋 ich 偶ony i dzieci...

Zetr臋 ich miasta. Zabij臋 nawet pami臋膰 o nich!

Permski knia藕 ani razu nie obna偶y艂 przeciw nam miecza...

Oni nios膮 nam nie miecze...

Lecz swojego boga!

Miecze mogliby艣my odbi膰 - ale z bogiem nie poradzimy sobie...

Czemu 艣wiat mia艂by rozpa艣膰 si臋...

Je艣li tu osiedli艂by si臋 jeszcze jeden b贸g?

B贸g Rus贸w nie jest naszym bogiem. Dla niego niczego nie ma...

Ani ziemi, ani narodu, ani przodk贸w!

Ja s艂ysza艂em ruskich szaman贸w. Ich b贸g jest wyrzutkiem, w艂贸cz臋g膮...

-On porzuci艂 swoj膮 matk臋! -My 偶yjemy w wieczno艣ci i nasza ziemia...

Ty nie s艂yszysz mnie, Pam!

Oni zniszcz膮 naszych bog贸w, a potem nasz kraj!

Ja zabij臋 ich zanim zapuszcz膮 tu korzenie!

Krew...

Pam, jeste艣 zbyt stary...

Twoje serce struchla艂o.

Ty boisz si臋 krwi?

Pu艣膰 to! M贸wi艂em ci, odejd藕 g艂upia!

Miszka! Do domu!

Miszka! Do domu!

Tato! Tu jestem!

Ojcze, nie!!

-Ojcze, nie! -Ticze!

Ticze!

Ticze... Ticze!

Ticze...

Ja by艂...

Ty uratowa艂 Ticze... We藕 za 偶on臋...

Kniaziem b臋dziesz!

Po krwi ojca...

Surni-Naj!!!

Miszka, za mn膮!

...a ci, kt贸rzy Go nienawidz膮, niech uciekaj膮 przed Nim! Jak znika dym, tak znikn膮...

Jak taje wosk od ognia, tak zgin膮 grzesznicy przed Obliczem Bo偶ym!

A sprawiedliwi niech si臋 raduj膮, niech si臋 raduj膮 przed Bogiem...

M贸dl si臋... Zaraz nas zaczn膮 piec.

...i radujcie si臋 przed Nim. Bo偶e, niech si臋 zatrwo偶膮 przed Twoim Obliczem...

Panie, dopom贸偶 nam...

...Bo偶e Izraela: daj si艂臋 ludowi swojemu i podnie艣 go...

Ogie艅!

Tutaj! Chod藕 tutaj!

Dawaj na g贸r臋! 呕ywo!

Dawaj, dawaj!

Surni-Naj!

Ja odchodz臋...

Nie! St贸j! Dok膮d?!

Ticze!

-Ticze! -St贸j!

-Ticze! -St贸j! -Ticze!! -St贸j!

Pos艂uchaj, Miszka... Teraz ty jeste艣 kniaziem.

CZERDY艃

Sotnik Palut wywi贸z艂 Miszk臋 do Czerdyni, gdzie obj膮艂 panowanie w Wielkiej Parmie...

Gdy doro艣la艂, skarb jego pa艅stwa prawie nie nape艂nia艂 si臋...

Miejscowi ksi膮偶膮tka nie bali si臋 m艂odego kniazia, a on nie pragn膮艂 wojny...

Jednak偶e Moskwa s艂a艂a pismo za pismem, 偶膮daj膮c doprowadzenia do porz膮dku zaniedbane gospodarstwo...

Knia藕 Michai艂 rozes艂a艂 pos艂a艅c贸w by og艂osili Permiakom wol臋 Moskwy i z 偶膮daniem wyp艂aty jasaku...

Lecz jasaku m艂odemu kniaziowi nikt nie przysy艂a艂...

-Co tam? -Miejscowy knia藕 Kocze przys艂a艂 ci jasak - z dziesi膮tk臋 mysz...

Pochowajcie go po ludzku.

Nie.

D艂ugo to b臋dziesz znosi膰, kniaziu? Oni wypowiedzieli nam ju偶 otwart膮 wojn臋...

Oni sami nie opami臋taj膮 si臋 - ich trzeba ukr贸ci膰!

Z kim b臋dziesz ich ukr贸ca膰, Palut? Ca艂a nasza dru偶yna to niedobitki...

A z miejscowych nikogo nie zbierzesz - oni przeciw swoim nie p贸jd膮.

Czyli trzeba wezwa膰 po pomoc handlarzy nowgorodzkich...

-A potem oni ciebie ukr贸c膮 i jasak sami zabior膮. -Jasaka i tak ju偶 nie da si臋 zebra膰!

A strachu tutejszym wodzom nagoni臋!

Ja nie chc臋 wojny!

Mo偶e to i prawda... Lepiej chyba gdybym poszed艂 do hakana Osyki...

Naj膮艂bym si臋 do jego wojska...

A co? On jest silnym wojownikiem... Ojca twojego, Jermo艂aja zabi艂!

O, on powinien Parm膮 rz膮dzi膰 - a nie ty, kaleko...

Zbieraj dru偶yn臋, wszystkich kto jest...

P贸jdziemy do Iskory zbiera膰 jasak!

Jak rozka偶esz, kniaziu. Kiedy wyruszamy?

Osieka o偶eni si臋 z tob膮... Nie mo偶esz ucieka膰 od hakana!

Ty ci膮gle biegasz, p艂ywasz, odzie偶y nie szyjesz, niczego nie robisz...

Kobieta powinna umie膰 szy膰 odzie偶 - siedzie膰, czeka膰, milcze膰 i szy膰!

Le艣ny duch nie mo偶e by膰 m臋偶em, le艣ny duch nie robi dzieci...

Osyka jest przystojnym wojownikiem, Osyka jest nie艣miertelny...

-Osyka jest potomkiem wielkich... -Osyka zabi艂 mojego ojca!

Ojciec tw贸j zamieni艂 ciebie na dzban piwa u ruskiego kana!

Lamii potrzebny jest m膮偶!

Ticze...

Ticze!

Ty jeste艣 moja!

G艂upia dziewczynka...

Jestem Lami膮... I nigdy nie b臋d臋 twoj膮, hakan....

Nie b贸jcie si臋, wojsko czerdy艅skie! Za kniaziem stoimy!

Ju偶 chyba ze trzy godziny za kniaziem stoimy, wojewodo...

Czy偶by艣my nie zacz臋li przed zmrokiem?

-Co? -Popatrz, kniaziu Kocze...

Zaraz zaczniemy walk臋 i zginie stu ludzi...

Dzi臋ki temu stracisz, albo przeciwnie - zachowasz 30 sk贸r pie艣ca...

To nieprawid艂owa cena za sto 偶ywot贸w.

Zostaw pie艣ce sobie.

Ja zabieram swoj膮 sotni臋!

Idziemy do domu!

-Kniaziu! -Cyt, tam!

Do domu!

No, knia藕... To dopiero knia藕...

Przesta艅 be艂kota膰!

Sobole!

Sto soboli przywioz艂em tobie, kniaziu Michaile.

Ojciec kaza艂 powiedzie膰, 偶e p贸ki 偶yje b臋dzie p艂aci膰 ci jasak.

A mi kaza艂 s艂u偶y膰 ci i broni膰, je艣li napadnie tw贸j wr贸g!

Widzieli艣cie naszego kniazia? Co?!

Ani kropli krwi nie przela艂, a jasak wzi膮艂!

-Teraz i pozostali zap艂ac膮... -Och, tak!

UROS ZEBRANIE PERMSKICH KSI膭呕膭T

Ja zap艂aci艂em jasak...

Dlatego, 偶e przyznaj臋, 偶e rozumem ten ch艂opiec jest prawdziwym kniaziem!

A wy po prostu jeste艣cie g艂upcami, je艣li nie widzicie, 偶e za nim stoi Moskwa!

Czemu偶 mieliby艣my p艂aci膰 Moskwie?

Dlatego, 偶e Moskwa jest od wszystkich silniejsza.

Ty dusz膮 jeste艣 ruskim kniaziem...

Ale my nie mo偶emy ci da膰 nawet ma艂ej daniny - kasa jest pusta...

A my musimy jeszcze zap艂aci膰 wykup Nowgorodcom i haracz Tatarom...

Obro艅 nas!

W艂adcy Asz-Kul Kaza艅 przyjdzie na pomoc!

-Jeste艣 pewien, 偶e chcesz sporu? -Ja spor贸w nie chc臋.

Asz-Kul!

M贸j ociec, Szaban Mansur nie przyjmie ciebie dzi艣, kniaziu - on ma wesele...

Permiacy przys艂ali wielki haracz, lecz zamiast sk贸r przys艂ali swoje dziewczyny!

Je艣li chcesz, mo偶esz zawr贸ci膰 - nasi ruscy niewolnicy odprowadz膮 was!

Przeka偶 ojcu, 偶e poczekam...

Knia藕, knia藕, obud藕 si臋... Jestem waszym ruskim bratem!

Barma, zapal 艂uczywo...

Woda jest lodowata...

Kim jeste艣?

Ty mnie znasz, kniaziu... Nie pami臋tasz g艂osu jastrz臋bia?

Kalina?

-Wasia, to ty? -Pozna艂e艣... To dobrze!

To偶 to Wa艣ka Kalina, budowniczy 艣wi膮ty艅!

-Przecie偶 ty dawno umar艂e艣! -Dlaczego mia艂em umrze膰?

Zmarz艂...

-Mam spraw臋... -Pij, pij!

Wiem jak Mansura mo偶esz zbi膰 z panta艂yku!

Szaban 艣miertelnie boi si臋 偶eby kaza艅ski chan nie dowiedzia艂 si臋 jakie grosze mu posy艂a i jak on pasie si臋 na kradzionym!

I co mi z tego?

Powiedz Mansurowi, 偶e po艣lesz na niego skarg臋...

Je艣li nie ust膮pi ci cz臋艣ci haraczu! Czaban jest m膮dry i zrozumie...

呕e lepiej jest straci膰 ma艂y k膮sek, ni偶 ca艂y placek!

Je艣li nie chcesz bym posy艂a艂 skargi do Moskwy...

To, Szabanie, jest m贸j warunek...

Tatarzy i Ruscy zbieraj膮 danin臋 po kolei: rok haracz, rok jasak!

A opr贸cz haraczu obiecujesz przepuszcza膰 po Kamie do Kazania wszystkie ruskie statki bez op艂aty...

I zwr贸ci膰 wszystkich ruskich niewolnik贸w!

Co powiesz?

Pos艂uchaj, kniaziu... M贸j ojciec jest handlarzem, a ja jestem wojownikiem...

We藕 mnie ze sob膮!

-A ja, Isurze, z nikim wojowa膰 nie mam zamiaru. -We藕!

Je艣li tw贸j ojciec pozwoli.

M贸j ojciec pos艂a艂 do ciebie z danin膮, ale ja chc臋 jecha膰 z tob膮 otwarcie...

Jako wojownik.

C贸偶, zbieraj si臋...

Mi potrzebna jest tylko moja szabla - a ona zawsze jest ze mn膮!

Surni-Naj...

Surni-Naj.

Co powiesz?

Surni-Naj rozkazuje ci nie tyka膰 kniazia Michana...

Tak ka偶e Surni-Naj?

Czy ty, Lamio?

Ja zwyci臋偶y艂em ojca, lecz pomyli艂em si臋 oszcz臋dziwszy syna...

Nowy knia藕 wyr贸s艂, zebra艂 wojsko i zmusi艂 p艂aci膰 jasak...

On jest niebezpieczniejszy ni偶 poprzedni knia藕 - on jest inny!

-Ja powinienem go zabi膰... -Nie!

-Surni-Naj rozkazuje ci... -Nie! Surni-Naj nie rozumie!

呕e je艣li ja nie przyjd臋 po niego...

To on przyjdzie po mnie!

On spali nasze miasta, zabije nasze kobiety i dzieci...

Oto co ja ujrza艂em!

Hakanie Osyka, ja nie dopuszcz臋 do tego! Obiecuj臋!

A je艣li mylisz si臋?

Je艣li nie uda ci si臋...

I przeleje si臋 krew mojego narodu?

Je艣li nie uda mi si臋...

Otrzymasz wszelk膮 w艂adze nade mn膮...

I ja zrobi臋 wszystko co ka偶esz.

Nim minie zima...

Prawo Zimy!

Och, ja pi臋knie!

Biskup Epiterim chcia艂 zr膮ba膰 t臋 brzoz臋!

M贸wi艂, 偶e jest z艂a!

Permiacy nie dali! Oni od wiek贸w tak 偶eni膮 si臋!

M贸wisz, 偶e ona jest z艂a?

呕eni膮 si臋?

Mo偶e i ty kniaziu o偶enisz si臋? Popatrz jakie tam pi臋kno艣ci - wybieraj!

Co?!

Mo偶e przystaniemy? Od razu 艣wi臋to obejrzymy...

Ach, ty stary spryciarzu...

Przystajemy, ch艂opaki!

Niepokoisz si臋, kniaziu? My艣lisz, 偶e tutaj jest ta tobie przeznaczona?

To dla ciebie, Michan.

Ticze...

Wa艣ka, odejd藕. On jest kniaziem, on sam sobie jest panem i sam zdecyduje.

A ja i tak powiem! Pu艣膰 mnie!

Zgi艅, m贸wi臋!

Nie chod藕 na obrz臋d, kniaziu! Jed藕my do Czerdyni!

Ona nie jest cz艂owiekiem! To diablica! Lamia!

Utracisz dusz臋 chrze艣cija艅sk膮...

A jej dusza nie jest przez Boga w艂o偶ona! Nie z tego 艣wiata przysz艂a!

Zaczaruje!

Knia藕 Teneg przed 艣mierci膮 ode mnie s艂owo wzi膮艂...

Od tej pory nie by艂o dnia bym jej nie wspomina艂.

O偶eni臋 si臋!

O! Dawaj, stawaj, Kalina! Nie wymy艣laj!

Nie b贸j si臋 mnie, Michan...

Bo偶e, jak ja kocham ciebie, Ticze...

CZERDY艃

A jeszcze knia藕 Wieczugorski osobi艣cie zrobi艂 dopisek...

Ojczulku Kniaziu, we藕 ode mnie naszego biskupa...

Nie mog臋 przeczyta膰...

On jest biskupem permskim i niech wi臋c pomieszka w Wielkiej Parmii...

Mam do艣膰 jego gorzkich przem贸w i boj臋 si臋, 偶e ubij臋...

-I co powiecie, doradcy? -Niech przyje偶d偶a...

-Staruszek jest zno艣ny... -Ale o ma艂o nie dosz艂o do zab贸jstwa!

B臋dzie i u nas biskup, b臋dzie nas Moskwa broni膰... Pomoc w razie czego przy艣le!

On po艣wi臋ci naszego syna w ruskiej wierze...

Przecie偶 ruski kan nie uczyni kniaziem innowierc臋.

A ja chc臋 偶eby nasz syn zosta艂 permskim kniaziem.

Z drogi! Biskup jedzie!

W艂adyko...

Chro艅, Bo偶e! Chro艅, Bo偶e!!

A czemu偶 to milczy dzwon?

Dzwonnik zachorza艂, wybacz W艂adyko.

B贸g, niech b艂ogos艂awi was wszystkich!

-W艂adyko, mo偶e najpierw, z drogi, do domu? -Najpierw do 艣wi膮tyni!

Ta 艣wi膮tynia jest niegodna... Potrzebna jest nowa.

Kiedy ostatni raz stawia艂e艣 艣wi膮tyni臋?

-Lat 10 temu? W Ussuri Kamskiej? -W Ussuri...

Widzia艂em t臋 cerkiew.

Wiem, 偶e ty, Wa艣ka Kalina, jeste艣 wielkim majstrem...

-Jak膮 chcia艂by艣 widzie膰 艣wi膮tyni臋, W艂adyko? -Z dzwonnic膮. 呕eby wygl膮da艂a nie gorzej ni偶 ta w Ussuri!

Ot, co... Ty mi najpierw 艣wi膮tyni臋 jako zabawk臋 przedstaw...

Z odpowiedniego drzewa. Rozumiesz?

No, jak tu 偶yjecie?

Ksi膮偶臋cy dom porz膮dny, czysty... Nieboszczyk knia藕 radowa艂by si臋.

I bab臋 masz na chwa艂臋.

A gdzie偶 jest ksi膮偶膮tko?

Nie, mi艂a - nam mi臋sa nie trzeba. Jeste艣my lud藕mi bo偶ymi, dla nas to je艣膰 jest grzechem...

Kniaziu, ka偶 poda膰 co艣 prostszego: wody i chlebka...

Wybacz W艂adyko, chleba nie ma. Wszystko zjedli艣my, do ostatniego suchara...

Chleb u nas dopiero b臋dzie na jesieni.

Jak to tak? Nie ma chleba?

Nie ma...

Zjedz mo偶e haryz臋...

Siekan膮. Z moczon膮 rzep膮, szamanie.

Ksi臋偶na.

Jutro ju偶 b臋d臋 chrzci膰!

Wszystkich!

Czemu nie 艣pisz, Michan?

Boj臋 si臋, 偶e we 艣nie porw膮 mnie z艂e duchy...

A z艂ym duchom wszystko jedno...

艢pisz ty... Czy nie.

Co z tob膮, Michan?

Boj臋 si臋 nie z艂ych duch贸w, ale o chrzest...

U nas tylko przyjmuj膮 tych bog贸w, kt贸rzy wywodz膮 si臋 z ziemi.

Nas syn b臋dzie w艂adc膮 Parmy, Michan...

Michan...

A ty b臋dziesz chrzci膰 si臋?

Martwych do trup贸w - idoli do ba艂wan贸w!

Niechaj odst膮pi, zginie biesowska moc!

I niechaj uzdrowi si臋 ta ziemia!

Zbawi si臋 i pozostanie w prawdziwej wierze!

A teraz do wody!

Do wody!!

Do wody!!!

Do wody!

Niech oczy艣ci was rzeka i przyjmijcie 艣wi臋ty chrzest!

Niech odt膮d S艂owo Bo偶e o艣wieca ma艂ych i nierozumnych!

Za kniazia Michai艂a!

W imi臋 Ojca i Syna...

-Jak ci臋 wo艂aj膮? -Tabarga... -B臋dziesz nazywa膰 si臋 Helen膮!

W imi臋 Ojca i Syna, i 艢wi臋tego Ducha...

Amen!

No, chod藕 tutaj...

Oto on! Oto taki on jest!

Chrzczony jest s艂uga bo偶y Matwiej...

W imi臋 Ojca... Amen!

I Syna... Amen!

I 艢wi臋tego Ducha...

Amen!

-A ty, c贸rko moja, czemu zwlekasz z przyj臋ciem 艣wi臋tego b艂ogos艂awie艅stwa? -Dzi臋kujemy, Ojcze...

Ja ju偶 imionko wybra艂em dla ciebie prawos艂awne... Cudowne imi臋...

Anastasija!

Michai艂 i Anastasija!

Ksi膮偶臋 i Ksi臋偶na Wielkopermscy!

Dzi臋kuj臋, stary szamanie - ale mi nie jest potrzebna wasza wiara...

Moi bogowie dobrze troszcz膮 si臋 o mnie.

Nie przyjmiesz chrztu? Jak偶e tak?

Nie b臋dziesz w jednej wierze z m臋偶em i synem?!

M臋偶u! No, powiedz jej!

Ticze...

Biesy! Biesy!

-Zaprawd臋 powiadam ci, zb艂膮kana, pokajaj si臋! -Milcz, Dionizy!

Czy偶by艣 chcia艂a Chrystusa na swoje le艣ne zjawy zamieni膰?

Ja niczego nie zamieniam, stary szamanie...

Skoro jeste艣 nie ochrzczona, to i nie 偶ona zatem...

A skoro nie 偶ona, to i tw贸j pomiot nie jest kniaziem!

Sama nie chcesz - to si艂膮 zmusz臋!

Na oczach wszystkich, nag膮 do wody zagoni臋!

Si艂膮...

Nag膮...

Do wody!

Zgi艅 ty!

Pu艣膰! Pu艣膰 mnie!

-Kniaziu! -Pu艣膰!

Kniaziu! Kniaziu!

Kniaziu! Kniaziu...

Kniaziu!!

Palut... Palut!

Kniaziu!

-Pu艣膰! -Nie, nie trzeba! -No, odejd藕!!

Gdzie on jest?! Pom贸偶cie, na Chrystusa!

Pu艣膰... Pu艣膰...

Odejd藕...

艁贸dk臋! 艁贸dk臋!

Szybko!

-Szybciej!! -Na wod臋!

W艂adyko, nie...

My jej nie z艂apiemy...

Ona nie jest cz艂owiekiem... To Lamia.

Winny jestem przed Tob膮, Panie...

呕e si艂膮, a nie kazaniem chcia艂em dzieci Twe do Ciebie sprowadzi膰...

Wybacz im, Panie...

Dieciom nierozumnym...

Wyswob贸d藕 ksi臋偶n臋 od ok贸w biesowskich!

Odejd藕. Mleka ona ma do woli...

Ale nie bierze ksi膮偶膮tko cudzej piersi!

Mo偶e by spr贸bowa膰 jeleniego mleka?

Palut!

-Krzyczy... -Ja suchar贸w i kwasu zdoby艂em - mo偶e to zje?

Co ty nie powiesz?! Takiemu malcowi kwasu chlebowego?

Po艣lij zn贸w my艣liwych...

Ona ju偶 nie wr贸ci...

Daj sobie spok贸j, kniaziu...

Do tego Wa艣ka Kalina nie wr贸ci艂 z poszukiwa艅.

O-jojojojoj!

Nie wo艂aj, synku...

To nie pomaga...

Ty jeste艣 niewinny.

Pom贸偶, Bo偶e!

Lamia...

Zab艂膮dzi艂e艣, Kalina?

Zamarzasz?

Zamarzasz, zakl臋ty wrogu!

Chcesz, to uratuj臋...

Wilki odgoni臋, poka偶臋 drog臋...

Uratuj kniazia, on umiera z t臋sknoty...

Przypomnij sobie o dziecku...

Czy mo偶e nie jeste艣 bab膮?

Kniaziu!

Kniaziu! Kalina wr贸ci艂!

Kniaziu!

Kniaziu!

Czemu stoisz! Nie艣 do izby!

Tabarga!

Jestem bab膮... 呕al mi was.

Teraz i zawsze, i na wieki wiek贸w...

Amen.

Ode mnie na b艂ogos艂awie艅stwo nie czekaj, kniaziu...

I na twoim dworze nie zostan臋! Dop贸ki b臋dziesz 偶y艂 z nieochrzczon膮 wied藕m膮 w grzechu i herezji.

W pustelni, z mnichami pomieszkam!

I jeszcze co艣... Chcia艂bym 偶eby艣 wiedzia艂...

O twoich wyst臋pkach napisa艂em do Moskwy, do Wielkiego Kniazia Iwana.

Mam nadziej臋, 偶e On przem贸wi ci do rozumu.

W艂adyko!

Wa艣ka Kalina... 呕ywy!

Popatrz, W艂adyko!

Wyjmij to!

Wa艣ka, Wa艣ka sukin ty synu...

Co ty takiego zrobi艂e艣?

Baba!

O, biesowsk膮 bab臋 wyd艂uba艂e艣, a nie 艣wi膮tyni臋!

Ech, ty... Budowniczy!

Kniaziowi wychodki buduj!

My swoj膮 艣wi膮tyni臋 bez ciebie zbudujemy.

W odpowiedzi na list do Joana, Wielki Knia藕 Iwan wys艂a艂 do Czerdyni...

Dla dogl膮dania Michai艂a b臋d膮cego w nie艂asce moskiewskiego diaka...

Dani艂臋 Wie艅ca - zgni艂膮 dusz臋...

Iwan rozkaza艂 przekaza膰 wagulskiemu kniaziowi Osyce swoj膮 wol臋...

Do zimy ma czas by z艂o偶y膰 przysi臋g臋 wobec Moskiewskiego W艂adcy.

Czas si臋 ko艅czy.

Moskiewski kan ka偶e mi...

Hakanowi Osyce, w艂adcy Parmy...

Zosta膰 jego s艂ug膮 i zaprowadzi膰 was wszystkich...

Wielkich wojownik贸w Wagu艂贸w, pod jego w艂adz臋!

Kto odwiezie m贸j podarek do Czerdyni?

By艂o to tak: 艂owca nim ujrza艂 Surni-Naj pi臋kn膮 jak zima i wspania艂膮 jak wiosna...

-No, on p臋dzi艂 za wiewi贸rk膮, ale jej nie dogoni艂... -Dogoni艂by gdyby nie Surni-Naj!

Jedz!

No i powiedzia艂: kocham ciebie, Surni-Naj! Chc臋 by膰 z tob膮...

Nie dopuszcza ci臋 biskup do nowej cerkwi?

A... On to nie dopuszcza, ale mnisi i tak do mnie przychodz膮...

By艂a Ognist膮 Pani膮, ale te偶 tylko cz艂owiekiem!

Ale ja m贸wi艂em, 偶e trzeba by艂o pobiec za wiewi贸rk膮...

Spo偶ywacie...

Oto co zosta艂o z waszego pos艂a艅ca, diaka Iljuchy...

Go艣ciniec od Osyki!

Co tam?!

Dlatego Wielki Knia藕 Iwan Wasiljewicz ka偶e ci i艣膰 za Kamie艅 na Pe艂ym!

呕eby z艂apa膰 Osyk臋 i dostarczy膰 go do Moskwy!

Aj!

I co teraz?

Wola W艂adcy.

Ile potrzebujesz czasu? Bo Wielki Knia藕 nie lubi czeka膰...

Michan, nie chod藕 za Kamie艅! Michan, nie chod藕 za Kamie艅, nie dra偶nij Wagu艂贸w! Prosz臋 ciebie, kochany...

Na wszystko co jest, prosz臋 ciebie... Na twoich ludzi, twoje dzieci...

Michan, przyjdzie na ciebie bieda! Nie chod藕 za Kamie艅!

Nie p贸jd臋...

W imi臋 Jedynego Pana, Jezusa Chrystusa, Syna Bo偶ego Jednorodzonego...

Zrodzonego z Ojca Przedwiecznego...

Id藕 do domu, g艂upia... Nie o艣mieszaj mnie przed lud藕mi!

Baby ze swoimi m臋偶ami ju偶 dawno po偶egna艂y si臋!

-A ja dla ciebie nawet nie jestem m臋偶em! -M贸j m膮偶 zagin膮艂...

Syn odszed艂 i nie wr贸ci艂...

Wr贸膰 cho膰 ty, Palut!

Jazda!

Co chcesz?

Czy偶by艣 nie chcia艂a 偶ebym przyszed艂?

Czemu tak patrzysz? Czego chcesz ode mnie?

Wodzisz wok贸艂 mnie swoimi oczyskami... Wzywasz...

Odejd藕, Moskowito... Nie jeste艣 mi potrzebny.

Ty jeste艣 mi potrzebna. Ca艂膮 dusz臋 mi zatru艂a艣...

Ja przez ciebie, wied藕mo, spa膰 nie mog臋... Zupe艂nie.

Ty naprawd臋 my艣lisz, 偶e podobasz mi si臋? 艢mieszny Moskowito...

呕a艂osny i s艂aby...

Ty gardzisz tutejszymi lud藕mi...

Ale nasi m臋偶czy藕ni poszli bi膰 si臋, a ty zosta艂e艣 z kobietami...

Ty nie 艣pisz nocami nie przeze mnie...

Ty co wiecz贸r ob偶erasz si臋 jak pies i obrastasz w t艂uszcz jak nied藕wied藕...

Odejd藕 sam!

Przygotowa艂y si臋 diab艂y... Widzisz, nawet drog臋 dla nas wymo艣ci艂y!

Jak b臋dziemy bra膰 Pe艂ym, kniaziu? Spr贸bowa膰 od rzeki?

Od wody bra膰 nie da si臋...

-Jasne jest, 偶e zdoby膰 j膮 mo偶na tylko od wr贸t... -Jak偶e j膮 bra膰 b臋dziesz przez wrota, Tatarze?!

Obl臋偶nicze sanie.

Ale tylko podczas zamieci. Tylko w zamie膰...

Wybaw od podchmiela...

-Zdurnia艂a艣? -Sam prosi艂e艣.

Suka!

Wybacz, kniaziu... Zamie膰 zacz臋艂a si臋!

Pami臋tasz jak zrobi艂e艣 ma艂y krzy偶, a ja ci kaza艂em uczyni膰 wi臋kszy?!

Gdzie jest ten krzy偶?!

-Gdzie krzy偶?! -Tam! Tam za 艣wi膮tyni膮, przy murze!

-Przywi膮偶cie mnie! -Nie zrobi臋 tego!

Wi膮偶!

Po przekln臋!

Naprz贸d!

Wybaw, Bo偶e!

Panie, zmi艂uj si臋...

Tato, tu jestem!

Michan!

To nic... B贸g pomo偶e... Okrzepnie!

W艂adyko! W艂adyko! W ni膮 bies wcieli艂 si臋!

-Ja to widzia艂em! Ona jest wied藕m膮! -Jaka wied藕ma?! Nie widzisz? W艂adyka umiera...

Zabieraj si臋 st膮d!

Biesowski pomiot! Ratuj mnie! Ratuj...

Do powrotu m臋偶a b臋dziesz zamkni臋ta!

Przed drzwiami bracia dniem i noc膮 b臋d膮 modli膰 si臋...

Gdy on wr贸ci, zdecydujemy co z tob膮 za czary zrobi膰!

-Dzieci p贸ki co zabior臋 do naszej siedziby... -Zostaw dzieci!

Otw贸rz drzwi, wied藕mo! Bo po偶a艂ujesz!

Dzieci zostawcie!

W艂adyka?!

Michai艂 wiedzia艂, 偶e droga powrotna b臋dzie znacznie trudniejsza ni偶 droga naprz贸d...

Poprzez mr贸z i zamie膰 szli艣my g艂odni nie odpoczywaj膮c przez noc...

Umieramy z g艂odu!

Nigdzie nie by艂o ukry膰 si臋 przed wiatrem i mrozem...

Umierali ranni i odmro偶eni...

Od Pe艂ymia za wojskiem ci膮gn臋艂y wilcze stada ob偶eraj膮ce si臋 trupami...

Zapanowa艂o Prawo Zimy.

I teraz pokaleczeni ksi膮偶臋cy wojownicy sami schodzili pod l贸d...

Wiedzieli, 偶e nie dotr膮 do domu i nie chcieli by膰 ci臋偶arem dla wsp贸艂towarzyszy.

No, witaj kniaziu! Doczekali艣my si臋...

-A czemu was jest tak ma艂o? -Droga by艂a ci臋偶ka...

A... Za to wr贸cili艣cie ze zwyci臋stwem, no i...

Wagulskiego hakana przywlekli艣cie! Jest z czym do Moskwy wraca膰!

Jak on patrzy!

Gdzie ksi臋偶na?

A twoja ksi臋偶na ju偶 od p贸艂 roku z pokoju nie wychodzi...

-Jak? -A tak!

Ty...

Ty nie wiesz, co tu si臋 dzia艂o bez ciebie...

Ty nie wiesz!

Michan...

Michan!

Trzymaj mnie mocno, Michan...

Trzymaj mnie mocno!

Pozdrawiamy ze zwyci臋stwem, kniaziu... I witamy po powrocie.

Wysocy go艣cie na ciebie oczekuj膮. Od samego moskiewskiego Wielkiego Kniazia Iwana Wasiljewicza.

Jego ulubieniec, knia藕-wojewoda Fiodor Piostra z bojarami.

Mi nie chcesz, to im pok艂o艅 si臋...

Potem!

Oni wszyscy boj膮 si臋... Unikaj膮 mnie.

Gdy ciebie nie by艂o, nikt ze mn膮 nie rozmawia艂...

Gdybym umar艂a, nikt nawet by mnie nie dotkn膮艂!

Tylko ty mnie kochasz, tylko ty mnie nie boisz si臋...

Ja wi臋cej ciebie nie zostawi臋.... Wszystko b臋dzie dobrze.

Nie, nie b臋dzie...

Po co poszed艂e艣 za Kamie艅? Po co przyprowadzi艂e艣 Osyk臋?

Po co przynios艂e艣 bied臋?

No, witaj kniaziu... Michaile Jermo艂ajewiczu.

-Witamy ciebie, wojewodo. -A ja do ciebie bez 艣wity, po przyjacielsku...

Zbaw i zachowaj!

Pob艂ogos艂aw, W艂adyko...

To ty, Dani艂a?!

-A ty co Dani艂a, bracie? Jeste艣 taki, jakby艣 obuchem po g艂owie dosta艂! -On nie poszed艂 na Osyk臋...

-Oszala艂e艣?! -Tak, tw贸j nied藕wiedzi zak膮tek ka偶dego do ob艂臋du mo偶e doprowadzi膰!

Id藕, Dani艂a, do siebie, prze艣pij si臋! Jutro pom贸wimy.

No, co kniaziu... Zapraszaj do sto艂u!

Ja, ksi膮偶臋...

Odejd藕, odejd藕!

Ojca twojego, kniazia Jermo艂aja - Carstwo mu Niebieskie - pami臋tam...

M膮drym by艂 kniaziem!

M膮drym - od Moskwy trzyma艂 si臋 daleko...

Ka偶, bracie, Tatarzyniowi odej艣膰...

Z or臋偶em innowierc贸w do siebie dopuszczasz...

-Ja nie jestem Wielkim Kniaziem, a on nie kaza艅skim chanem... -Nie chan to jego poddany!

Gdy, bracie, chrzci膰 Kaza艅c贸w ruszymy, chyba nie dopu艣cisz do takich rzeczy...

-呕eby ich tu nietkni臋tymi zostawia膰? -Nie...

Moskowici z Kaza艅cami wojuj膮 - to ich sprawa...

A Czerdy艅cy dla nich nie s膮 wrogami - ty nas do spor贸w nie zmuszaj!

A jaka jest r贸偶nica mi臋dzy permskimi a kaza艅skimi Tatarami?

Z Moskwy nie wida膰? Trudno to dojrze膰 z wysokiej dzwonnicy?

Szaban jet moim oddanym przyjacielem, na Pe艂ym ze mn膮 chodzi艂 wbrew woli swojego chana...

Odwag膮 ws艂awi艂 si臋, od kopii mnie uratowa艂, wzi膮艂 do niewoli Osyk臋!

Ja na Isula nie p贸jd臋...

A je艣li przeciw niemu powstanie, z tym samym razem bi膰 si臋 b臋d臋.

Tak 偶e nie obiecuj臋.

Twoja sprawa Kaza艅, wi臋c id藕...

Przesta艅!

Isus!

To nie ja, kniaziu... Nie ja!

To ona mnie zamroczy艂a, zaczarowa艂a!

Ona jest wied藕m膮! Wied藕ma!

Czemu nie krzycza艂a艣?

A ja nie ba艂am go si臋, Michan.

Mo偶e naprawd臋 go zaczarowa艂a艣...

Jak mam z tob膮 dalej 偶y膰, Ticze?

Ze wszystkich stron mnie teraz naciskaj膮, mi jak nigdy dot膮d si艂a jest potrzebna... A ja nie wiem kim jest moja 偶ona.

To kobieta... Czy Lamia!

Czemu偶 to wojewodo nagle zebra艂e艣 si臋 w drog臋?

Wystraszy艂em si臋.

W twoim w艂asnym domu Tatarzyn bez rodu, moskiewskiego diaka wybato偶y艂!

Obawiam si臋, 偶e i mnie ni z tego, ni z siego wid艂ami w bok rozbudzisz!

Ostatni raz pytam: idziesz ze mn膮 na Kaza艅, czy nie?

Nie. Ja dopiero co swoje wojsko za Kamieniem zostawi艂em.

C贸偶, to teraz jak ju偶 sam uwa偶asz...

Woli Wielkiego Kniazia nie chcesz wype艂ni膰, diaka jego posiek艂e艣, z Tatarami niuchasz si臋...

Je艣li ma艂o tego na zdrad臋, to mog臋 doda膰 to co mi tw贸j biskup naszepta艂...

Pomy艣l.

Nie igraj z Lichem!

Wielki Knia藕 jest pr臋dki na rozpraw臋! Zaleje twoj膮 Parm臋 krwi膮...

A ciebie z twoj膮 wied藕m膮 i pomiotem na pal posadzi!

Wi臋c przyjd藕 na Kaza艅... Pi臋膰 dni b臋d臋 czeka艂!

Nie czekaj.

C贸偶... Wi臋c ty czekaj na go艣ci!

Przyjd藕cie - powitamy...

Po roku wojska Fiodora Piostra wesz艂y na ziemie Wielkiej Parmy...

Na wezwanie kniazia by zjednoczy膰 si臋 i stan膮膰 w obronie, odpowiedzia艂 tylko Koczej...

On sprowadzi艂 swoje ma艂e, ale odwa偶ne wojsko pod chor膮giew permskiego kniazia.

Wi臋cej nikt z miejscowych ksi膮偶膮tek nawet nie odpowiedzia艂!

P艂acili艣my jasak Michai艂owi, bo przekona艂 nas, 偶e Moskwa jest najsilniejsza...

My nie p贸jdziemy przeciwko Moskwie!

Ze wszystkich mo偶liwych si艂 Michai艂owi zosta艂a tylko 膰wier膰...

Otwieraj!

Jeste艣 moim zakl臋tym wrogiem, Osyka... Zabi艂e艣 mojego ojca.

Ojca mojej 偶ony...

I jeszcze tysi膮ce ojc贸w, matek, braci i si贸str!

Ty jeste艣 sam diabe艂!

Parmie wszystko jedno kto jest prawy, a kto winny... Parmie potrzebny jest ten, kto j膮 obroni!

Zapami臋taj... Ja ciebie wypu艣ci艂em.

Ticze?

Kim ja jestem teraz? Kim?!

Co mi jeszcze odbierzesz?

Syna... C贸rk臋...

Opami臋taj si臋, kniaziu!

To wszystko przez ni膮! Przez Lami臋! Ja uprzedza艂em... Chcia艂em pom贸wi膰...

Powiedz mi wi臋c, Kalina, wyja艣nij... Za co sprzeda艂em dusz臋 ba艂wanom?

Za mi艂o艣膰?

Czy ona...

Odesz艂a za Kamie艅?

Ile偶 teraz krwi zostanie przelane, Bo偶e m贸j...

A Jemu wszystko jedno? Krew czy rosa...

Mnie synowie nie wspomn膮...

To ja, Kalina... Ja to wszystko sprawi艂em!

Wszystko jedno - i tak nas Moskowici pokonaj膮...

Pokonaj膮. Ale wszystko zrobi艂e艣 prawid艂owo, tak jak trzeba...

Ech, ty dobry proroku...

Wszystko jedno - i tak mnie pokonaj膮. I to b臋dzie prawid艂owo.

Powinienem walczy膰 za swoj膮 racj臋?

-Krew przelewa膰. Tak? -Od krwi ziemia 偶y藕niejsza si臋 staje...

Zapomnij o urazach, W艂adyko... Pom贸偶!

Roze艣lij po dalekich siedzibach pisma...

Niech mnisi w imieniu Pana wzywaj膮 m臋偶czyzn na pomoc!

Ratuj Parm臋! Ludzie uciekaj膮 ze swoich dom贸w! To, W艂adyko, s膮 ochrzczeni ludzie!

Ochrzczeni ludzie?

Chod藕my, kniaziu...

-Oto oni! -Co to?!

Poszli艣my do pobliskiej wioski niemowl臋ta chrzci膰...

Wieczorem ochrzci艂em...

A rano, patrz臋: w jamie le偶y siedem zawini膮tek z kory brzozowej, w ka偶dym z nich dzieci臋...

Ka偶de z poder偶ni臋tym gard艂em...

Jeszcze nie zd膮偶y艂y skostnie膰!

Ja ich pytam ch艂op贸w dlaczego je pozabijali...

Oni m贸wi膮: ty, ojczulku, je ochrzci艂e艣, a my zaraz zabili艣my...

Dusze ratowali艣my!

I za nich chcesz si臋 bi膰, kniaziu?!

Nie, kniaziu, ich i tak nie da si臋 wybawi膰. Ja jestem zm臋czony...

-Wpu艣膰 tutaj Moskw臋! -Nie mog臋...

Ty, kniaziu, nie jeste艣 wrogiem...

Wied藕ma twoja nie odesz艂a!

Ale tu osiedli艂a si臋 i 偶re od 艣rodka! To ona tob膮 rozkazuje!

Odejd藕! Nie ma dla ciebie miejsca w 艢wi膮tyni Bo偶ej!

Odejd藕!

A to prawda, 偶e nasz przodek, Wielki Ajtami...

Przyp艂ywa do wszystkich m臋偶czyzn i przynosi im w ustach drogocenne kamienie?

Oczywi艣cie...

Jerik, ju偶 p贸藕no!

Gdy 艣ciemnieje ci broda, on przyp艂ynie te偶 do ciebie...

Gdy robie 艣ciemnia艂a broda, do ciebie te偶 przyp艂yn膮艂 Ajtami i przyni贸s艂 klejnot?

Id藕 spa膰!

Przyni贸s艂...

-To twoja mama, Ratte... -Id藕!

Ja boj臋 si臋, Miczkinie...

W Urosie, chc膮 rozkaza膰 kobietom, starcom i dzieciom odej艣膰, zanim Moskowici nie przep艂yn膮 ...

Starszyzna pos艂a艂a Moskowitom, braci Izok z podarkami i zaproszeniem...

Moskowici nie tkn膮 nas!

Ich jest tak wielu... Od ich ognisk nad rzek膮 unosi si臋 艂una.

Ja bardzo si臋 boj臋, Miczkin...

Ratte, rzucaj wszystko! Bierz Jerika, wsiadaj w 艂贸dk臋 i uciekajcie z Urosy!

-A ty?! -Ja z dru偶yn膮 zatrzymam ich tak d艂ugo, jak to mo偶liwe! Uciekaj!

Jestem 偶on膮 kniazia! Nie uciekn臋 z miasta, kt贸rego on broni!

Przyprowadzi艂em swoj膮 dru偶yn臋, kniaziu... Ka偶dy z nas b臋dzie bi膰 si臋 za pi臋ciu!

Zaczekaj, W艂adyko... Ja tu g艂ow臋 sobie 艂ami臋, 偶eby mnie poganie nie rozbili!

-A ty m贸wisz, 偶ebym ich nie rusza艂! -Ludzi nie tykaj - oni s膮 niewinni!

-Ich krwi nie ma po co przelewa膰... -To nie ty sam pisa艂e艣 za偶alenia do Moskwy?!

-O tutejszych nieporz膮dkach!? -Ja pisa艂em, ja was na te ziemie wzywa艂em...

By dusze zb艂膮kane przed z艂em wybawia膰 - a nie wyrzyna膰 ludzi jak leci!

Ty mnie, wojewodo, nie s艂yszysz...

Bondiuk, Wyrod, Majka, Pyskow...

Pintek, Surmok, Urok, Radikorb, Pokcza, Akcza, Kudymka!

Wsz臋dzie by艂em z Krzy偶em i nigdzie Go na sta艂e nie utwierdzi艂em!

I tam przejdziesz jak n贸偶 przez mas艂o... I?...

A co potem? Ty niczego nie zmienisz! Nikogo nie pokonasz!

Bo wiara w cz艂owieku jest wa偶niejsza od krwi!

Tobie nie miasta s膮 potrzebne, ale ich miejsca bezbo偶nego kultu!

Przejd藕 wojskiem wok贸艂 po permskich ziemiach! Zniszcz je wszystkie, spal idole!

Ludzi nie ruszaj...

Ja ich potem 艢wi臋tym Krzy偶em na Prawdziw膮 Wiar臋 nawr贸c臋.

Ja nie prowadz臋 Wyprawy Krzy偶owej, lecz nam rozkaz od W艂adcy!

Wi臋c i tak powiedz: bezbo偶ny!

Czy偶by艣 zdecydowa艂 si臋 na wielk膮 krew?

Panie nie pozbawiaj mnie niebia艅skich Twoich b艂ogos艂awie艅stw...

Bo偶e, zbaw mnie od wiecznych m膮k...

Panie, rozumem i my艣l膮, s艂owem i uczynkiem...

Panie, wybaw mnie od wszelkiej niewiedzy i zapomnienia, i od ma艂oduszno艣ci, skamienia艂ej nieczu艂o艣ci...

Bo偶e, zbaw mnie od wszelkiego pokuszenia...

Panie, o艣wie膰 moje serce, kt贸re zamroczy艂 Z艂y...

Ruszaj!

Gdzie my si臋 podziejemy? Co ze mn膮?

-Mamy i艣膰 do Pokczy? -Wszystkie drogi s膮 odci臋te...

Trzeba i艣膰 do Surmugi, za Kamie艅! Zabierz tam ksi膮偶臋ce dzieci...

Ochro艅 je i sama te偶 si臋 chro艅.

Nic wi臋cej nie powiesz?

(rzepa jest podobno bardzo zdrowa... ;) (przy nadu偶yciu li tylko mo偶e pu艣ci膰 zaw贸r za worem - je艣li si臋 ma ;)

Kniaziu!

呕ywy! S艂awa Ci, Bo偶e!

Zacz臋艂o si臋!

Kalina! Na 艣ciany...

Zawrzyj wrota! Wr贸g idzie!

Za tylnej 艣ciany zdejmijcie oddzia艂y!

Pod przedni mur z ko艅mi! Czeka膰!

Na 艣ciany! Na 艣ciany!!

Wszyscy na przedni膮 艣cian臋...

Siedz膮c za murami bitwy nie wygrasz!

Ilu ich tam jest?...

(sztab Specjalnej Operacji Wojskowej ;)

Siedzisz? No, sied藕, sied藕, ksi膮偶臋...

Ja mam pocisk贸w wiele!

Nie na darmo je wzi臋li艣my!

Od armaty!

艁aduj!

Klina!

Ciutk臋!

Od armaty!

Ja mam dwa albo trzy razy wi臋cej ludzi!

Ja ich sam膮 konnic膮 rozdepcz臋, piesi dobij膮 pozosta艂ych!

-Tylko zgubisz swoich ludzi, Kucze! -Tch贸rz!

By艂e艣 dobrym kniaziem dop贸ki nie by艂o wojny!

Ja wi臋cej nie b臋d臋 ci p艂aci膰 jasaku!

Zamykaj tu si臋 sam! A ja w tym czasie Moskowit贸w przegoni臋!

Da艂bym wszystko, 偶eby to zobaczy膰...

Otw贸rzcie mu wrota!

Otwieraj wrota!

Od armaty!

Od armaty!

Ci膮gnij! Raz!

Dwa!

Tam jest m贸j ojciec...

Uratujesz Koczeja, to ca艂a Parma stanie za tob膮.

Dlaczego, Minczkinie, milcza艂e艣 gdy Koczej wyrzek艂 si臋 mnie?!

Burmot... Dlaczego milcza艂e艣?!

Dawaj lin臋, nie st贸j jak s艂up soli! No, zuch!

Podno艣!

Kalina! St贸j!

Pozw贸l mi go z twoj膮 dru偶yn膮 dopa艣膰.

Ty, diaku, chyba 艣mierci szukasz...

Dru偶yn臋 moj膮 w gotowo艣膰 bojow膮! Do znaku siedzie膰 cicho!

Wylaz艂 niewydarzony... Id藕!

Klina!

Trzyma膰 tarcze!!! Trzyma膰!

Trzyma膰!

Naprz贸d!

Wybacz mi, kniaziu!

Naprz贸d!

Za mn膮!

Jazda...

Sta膰!!!

Konnica! Klinem za mn膮!

Wzi膮膰 kopie!!!

Och... I budowniczy tu jest... Bo偶e, zmi艂uj si臋!

Pa艂膮k trzymaj mocniej!

Do boju!

Starczy im na dzisiaj.

Czemu, kniaziu, nie chcesz dobi膰 bezbo偶nik贸w?

Nigdzie nie podziej膮 si臋 - jutro dobij臋.

Czemu zatrzyma艂e艣 si臋, kniaziu?

Wszyscy do Czerdyni... Wszyscy do Czerdyni!!!

Widzisz, wszyscy wojownicy Parmy tu s膮...

S膮 razem.

-Ty zwyci臋偶y艂e艣, kanie. -Nie...

Moskwa wystawi przeciwko naszym murom wszystkie swoje armaty...

-Nie damy rady, jak by艣my nie starali si臋. -Uciekaj ze mn膮, za Kamie艅.

Z tob膮?

Lamia... Nale偶y do mnie.

Kobieta...

Do ciebie.

Parma do nas obu.

Parma to ju偶 Ru艣. A ja jestem ruskim kniaziem.

Zostan臋 tutaj.

Ale je艣li chcesz pom贸c, hakanie...

Niech wszyscy kto mo偶e i艣膰, p贸jd膮 z tob膮, a ty obronisz ich po drodze...

Wybacz... Nie mog艂em nic zrobi膰, Ticze...

艁uki!

St贸jcie!

Kniaziu-wojewodo, nie trzeba pali膰 wie偶y! Nie trzeba go zabija膰!

Po co go robi膰 nowym idolem dla Permiak贸w?!

Pozw贸l 偶ebym ci go 偶ywego przyprowadzi艂!

Opu艣ci膰 艂uki!

My艣lisz, 偶e on ci powie gdzie jest ksi臋偶na?

Pozw贸l!

No, przyprowad藕 je艣li zdo艂asz...

Ojcze nasz, kt贸ry艣 jest w niebie...

Panie, zmi艂uj si臋... Zmi艂uj si臋, Panie!

呕ywcem! 呕ywcem go bra膰, suk臋!

Ile jeszcze po偶yjemy, Miczkin?

-Mi wszystko jedno... -A mi nie.

Jak 偶ywy dobior臋 si臋 do permskiego kniazia, to sam go zabij臋...

Nie wolno! 呕ywym go bra膰, Heroda!

Dawaj! Do g贸ry po jednym wpychaj!

Czekajcie, braty! Niech ka偶dy, ka偶dego naprz贸d popycha!

Zaraz! Na liczb臋: raz!

I, raz!

Napieraj!!!

-Got贸w jeste艣, kniaziu? -B贸g m贸j i moja ufno艣膰 w Nim...

Napieraj!

Sta膰!!

Do ty艂u! Ustawi膰 si臋!!

Rzucaj miecz, kniaziu! Rzucaj, bo zabijemy!

On nie podda si臋... Nie podda si臋...

Ko艅czcie go, bracia!

Nie strzela膰! To permski knia藕!

Gdzie ona?

Przydusi膰 go!

MOSKWA

No, co Jermo艂aicz?

Jak dalej mamy 偶y膰?

Nie lubi臋 d艂ugich rozm贸w. Albo zgadzasz si臋 robi膰 jak ka偶臋...

Albo g艂owa precz. Topory mam gotowe, a wina zawsze si臋 znajdzie...

Topora ju偶 dano nie boj臋 si臋. W czym jest moja wina?

(to oczywi艣cie Matuta Skuratow Bielski - te偶 podobno z naszych - taki 贸wczesny Feliks Edmuntowicz Dzier偶y艅ski ;)

A prawd臋 powiadaj膮, 偶e masz 偶on臋 wied藕m臋?

Twoja wina jest jedna: 偶e panujesz ze mn膮 w te same lata...

Czego Ty chcesz?

Czego chc臋? Ja ci powiem, a ty zapami臋taj na ca艂e 偶ycie...

B贸g wybra艂 nasz膮 Ziemi臋 i nasz Nar贸d...

Oddaj膮c sprzedajny Rzym katolikom, a dumne miasto Konstantyna Turkom...

Na ca艂ym 艣wiecie jeste艣my teraz g艂贸wn膮 twierdz膮 prawdziwej wiary.

I dlatego Ru艣 powinna by膰 wielkim mocarstwem. I ja tego dobij臋 si臋.

Dla takiej wielko艣ci potrzebna jest jedno艣膰.

Od ksi膮偶膮t wiele wycierpia艂em goryczy...

Ja chc臋 z Rusi uczyni膰 tak膮 ska艂臋, 偶eby wszyscy...

I Lachy, i Turcy, i Tatarzy - je艣li zechc膮 j膮 rozgry藕膰, 偶eby z臋by po艂amali!

Ja chc臋 ze wszystkich kniazi贸w czapki postr膮ca膰, wszystkie narody przemiesza膰...

呕eby na wszystkich naszych ziemiach od Smole艅ska do Czerdyni, nie by艂o Czerdy艅c贸w, Tweriak贸w, Moskowit贸w, Rusin贸w, Czudin贸w...

Ale wszyscy byli Ruskimi!

By je艣li wrogowie zacz臋liby Moskwie grozi膰, Czerdy艅com serce mocniej ko艂ata艂o!

A je艣li na Czerdy艅 by napadli, Moskowit przyszed艂 z pomoc膮!

Zrozumia艂e艣, kniaziu?

My艣l Twoja 艣wiat艂a, lecz jedna r臋ka we krwi, a druga w cudzej kieszeni...

Zuchwa艂y jeste艣. No i g艂upi!

Gdy krew i kiesze艅 b臋d膮 moimi, to wtedy r臋ce schowam.

No, co?

B臋dziesz mi w dobrej wierze Krzy偶 ca艂owa膰?

POKCZA

To zdrajca, a nie nasz knia藕 - Moskowitom na Krzy偶 przysi膮g艂!

-Jaki偶 z niego knia藕?! -Jaki艣 oberwaniec!

Wybacz, 偶e poszed艂em inn膮 drog膮...

Kalina... 呕ywy! I jak?

Jak...

Jak wy偶y艂e艣?!

Zaprawd臋... B贸g mnie uratowa艂!

I ty te偶 wci膮偶 偶yjesz...

-Ty jeste艣 moim kniaziem! Przy tobie b臋d臋! Na krok nie odejd臋! -Nie, Kalina...

Od teraz ka偶dy ju偶 sam dla siebie...

Niut!

Wystroi艂e艣 si臋 nie wed艂ug pozycji, kniaziu...

Za to zgodnie z honorem.

O mi艂o艣ci chyba nie pogadamy, kniaziu Michaile...

Dlatego pod razu pom贸wmy o wa偶nych sprawach. Twoj膮 stolic臋 tutaj przenios艂em, do Pakczy.

Czerdy艅 stolic膮 nie b臋dzie!

Czerdy艅 to niepokorno艣膰! Wi臋c przeno艣 si臋.

Ja z Czerdyni nigdzie nie odejd臋...

A to czemu偶?!

-Buntujesz si臋? -Ja swoje ju偶 odbuntowa艂em...

Ty rz膮dzisz tu i beze mnie. Je艣li potrzebny b臋dzie ci knia藕, to...

Zostawiam syna...

-Sam odejd臋 do Czerdyni. -Zrzekasz si臋 tytu艂u?

By艂a tak my艣l, lecz tytu艂 ksi膮偶臋cy mi B贸g darowa艂...

Ja nie mog臋 Bogiem kierowa膰.

CZERDY艃

Ticze...

A ty kim jeste艣?

-Jak si臋 nazywasz? -Palut.

Bo偶e... Bo偶e, pom贸偶 mi...

Bo偶e... Wybacz za wszystko...

Pom贸c, ojcze?

R贸wno zbieraj... O!

Palut!

Mama! Mamusia!

To dla ciebie, Michan...

wed艂ug powie艣ci Aleksieja Iwanowa SERCE PARMY napisy: tommaz3 ;)

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.