Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
PIOTRUŚ PAN na podstawie powieści J.M. Barriera
Tłumaczenie: Niepytaj
Scenariusz, zdjęcia
Reżyseria Herbert Brenon Asystent Roy Pomeroy
W ROLACH GŁÓWNYCH:
DRUŻYNA PIOTRUSIA PANA:
PIRACI:
NOTKA Granie w przedstawieniu baśniowym.
Różnica pomiędzy bajką a rzeczywistością,
polega na tym, że w pierwszej,
wszystkie postacie są naprawdę dziećmi z dziecięcym wyglądem w życiu.
To dotyczy zarówno tzw. dorosłych w opowieści jak i młodych ludzi.
Pociągnij za brodę bajkowego króla a ujrzysz twarz dziecka.
To jest esencją przedstawienia.
To konieczne, abyście wszyscy, niezależnie od osiągniętego wieku, poczuli się dziećmi.
Piotruś Pan ze śmiechem dmuchnie wam rychło w oczy magicznym pyłem!
Wszyscy wrócicie do żłobka i raz jeszcze uwierzycie w bajki
a zabawa potoczy się dalej.
John Barrie.
Pora do snu w pokoju dziecięcym państwa Darling.
19:00
Pan Darling był tak roztrzepany,
że żaden służący nie chciał z nim przebywać
więc rodzina zmuszona była wziąć psa jako niańkę.
Nie będę się kąpać, Nianiu, nie ma mowy!
Ktoś ty?
Ty niezdaro!
Mam wrażenie, że Niania traktuje dzieci jak szczeniaczki.
Musimy być grzeczni dla Niani.
Kiedy weszłam wieczorem do pokoju, ujrzałam twarz w oknie...
...twarz małego chłopca.
Na drugim piętrze?
To nie pierwszy raz.
W zeszłym tygodniu, kiedy drzemałam przy ogniu...
Poczułam powiew i spojrzałam w górę
i na środku pokoju zobaczyłam tego samego chłopca.
Krzyknęłam. Niania skoczył na niego.
On wyskoczył przez okno i uciekł...
ale przedtem okno się zatrzasnęło i obcięło jego cień.
Wygląda na łobuza.
Nie wygląda na kogoś, kogo znam.
To nie wszystko. Towarzyszyła mu kula światła,
która śmigała po pokoju niczym żywe stworzenie.
To wielce niezwykłe!
Teraz rozumiesz Jerzy, czemu musimy być dobrzy dla Niani.
Chłopiec może wrócić po swój cień.
LEKARSTWO MICHAŁA
Proszę, słonko. Dam ci czekoladkę jak wypijesz.
Aby dać ci przykład, Michał,
ja także zażyję swoje lekarstwo o ile nie zgubiłem butelki.
Wiem gdzie ona jest, Papo, zaraz ją przyniosę.
LEKARSTWO OJCA
Weź swoje pierwszy.
Wypijcie równocześnie.
Chciałem zażyć, ale mi się omskło.
NIANIA
Nie pozwolę temu psu
panoszyć się w moim domu ani chwili dłużej!
Jerzy! Pamiętasz co mówiłam... chłopiec!
Droga Mamo, o której godzinie się urodziłem?
O dwunastej w nocy, skarbie.
Oj mamciu, mam nadzieję, że cię nie obudziłem!
Niania wyje w ten sposób, kiedy wyczuje zagrożenie.
Wolałabym nie iść dziś wieczór z ojcem na przyjęcie!
Droga mamciu, czy może nam się coś stać, kiedy palą się nocne światła?
Nic się nie stanie, skarbie. Światła to oczy,
które zostawia matka aby strzegły jej dzieci.
Drogie światła, chroniące moje dzieci, płońcie jasno i mocno tej nocy.
Dzwoneczku! Gdzie jesteś?
Dzwoneczku, widziałaś gdzie to schowali?
W której szufladzie?
Chłopcze, dlaczego płaczesz?
Jak masz na imię?
Piotruś Pan.
A ty?
Gdzie mieszkasz?
Druga gwiazda na prawo a potem prosto aż do poranka.
Mój cień nie chce się trzymać.
Twoja mama ci go przyszyje.
Nie mam mamy.
Obawiam się, że to może trochę zaboleć.
Kukuryku!
Jestem sprytny! Jakiż ze mnie spryciarz!
Cóż! Skoro nie jestem potrzebna, to udam się na spoczynek.
Nie mogę się powstrzymać przed pianiem, kiedy jestem zadowolony, Wandziu.
Wandziu, jedna dziewczyna jest bardziej przydatna, niż 20 chłopców.
Jeśli chcesz Piotrusiu, mogę dać ci całuska.
Czy teraz ja mam dać ci całuska?
Ile masz lat Piotrusiu?
Uciekłem w dniu narodzin...
bo słyszałem dyskusję ojca i matki
kim mam być kiedy dorosnę.
Nie chcę nigdy być dorosły.
Chcę zostać chłopcem i dobrze się bawić.
Więc uciekłem i żyłem długi czas pośród wróżek.
Piotrusiu! Ty znasz wróżki?
Tak, ale one niemal wszystkie wyginęły.
Widzisz Wandziu,
kiedy pierwsze dziecko zaśmiało się po raz pierwszy,
jego śmiech rozpadł się na milion części, które zaczęły skakać...
i tak powstały wróżki.
Ale w dzisiejszych czasach dzieci tak dużo wiedzą...
i za każdym razem kiedy dziecko powie, "nie wierzę we wróżki",
gdzieś tam ginie kolejna wróżka.
Wróżka! Oh, Piotrusiu,
gdyby ona mogła się zatrzymać i dać mi się zobaczyć!
Nazywa się Dzwoneczek, bo naprawia magiczne garnki i kociołki.
Oj, cudownie! Piotrusiu możesz dać mi całuska.
Nie to miałam na myśli. Chodziło mi o buziaka - o takiego.
Ona mówi, że wyrwie ci włosa za każdym razem gdy dasz mi buziaka.
Powiedziała "Ty ośle". Ona jest prostą wróżką, wiesz...
Wracam do Nibylandii, do Zagubionych Chłopców.
Oni zawsze obawiają się piratów kiedy jestem daleko.
Zagubieni Chłopcy to dzieci, które wypadły z wózeczka
kiedy ich nianie patrzyły w inną stronę.
Jestem kapitanem!
Wandziu, chodź ze mną i zostań naszą mamą!
Nauczę cię latać, a ty będziesz opowiadać nam bajki...
i cerować nasze skarpety i otulać nas w nocy.
To z pewnością byłoby fascynujące, ale...
Obudź się Janku! Jest tu chłopiec, który nauczy nas latać.
On zabierze nas do Nibylandii.
Powiedział, że są tam syreny i Czerwonoskórzy.
Powinniśmy raźno wstawać.
Witaj, ja już wstałem.
Michał, ten chłopiec zabierze nas do Nibylandii.
On mówi, że są tam piraci.
Niech was wypełnią śliczne, Cudowne Myśli...
i uniosą was do góry.
Przybywajcie - Cudowne Myśli!
Zapomniałem! Wpierw muszę was obsypać Wróżkowym pyłem.
Leciałem! Leciałem!
Nibylandia.
Las Iluzji.
Wszyscy drżą kiedy zbliża się Kapitan Hak.
To Piotruś Pan odciął moją rękę i rzucił ją na pożarcie krokodylowi.
Tak mu zasmakowała, że odtąd krąży wokół mnie od morza do morza.
W pewnym sensie, jest to rodzaj wyróżnienia.
Nakarmię krokodyla tym zegarem.
Zanim się do mnie zbytnio zbliży, usłyszę tykanie zegara!
Aż do dnia kiedy tym potrząsnę rękę Piotrusia Pana .
Oh, rozerwę go!!
Dzwoneczek powiedziała, że Piotruś pragnie aby zestrzelić ptaka Wandzię.
To nie jest ptak...
to dama! Pamiętam damy!
Dama... a ja ją zabiłem!
Zawsze gdy jakaś dama odwiedzała mnie we śnie nazywałem ją "Piękną mamą".
A kiedy w końcu naprawdę się zjawiła, to ją zastrzeliłem!
Wspaniałe wieści, chłopaki. Przyprowadziłem matkę dla nas wszystkich.
Droga Wandziu, czyś nas opuściła?
Czy nie będziesz się więcej z nami bawić? Wandziu, matko!
A ja myślałem, że tylko kwiaty umierają!
O nikczemna ręka!
Przebij Piotrusiu, przebij mocno!
Nie mogę uderzyć. Coś powstrzymuje moją rękę.
Przebij mnie w zamian.
Będę wtedy z Wandzią by jej pomóc jeśli boi się być martwą.
Ona żyje. Dama Wandzia żyje.
Spójrzcie, strzała przebiła całuska, którego jej dałem. Ocalił jej życie.
Tak to całusek. Pamiętam całuski.
Dzwoneczek płacze bo Wandzia żyje!
To ona kazała mi zastrzelić Wandzię!
Znikaj z mego życia na zawsze!
Cóż, jeśli nie na zawsze, to przynajmniej na tydzień!
Mam pomysł - zbudujmy chatę wokół niej!
Musimy mieć kołatkę!
I komin, musimy mieć komin.
Oh, damo Wandziu zostań naszą mamą!
Oczywiście, to tak strasznie fascynujące...
Zgoda, będę waszą matką pod jednym warunkiem:
jeśli Piotruś zgodzi się być ojcem.
Zaatakujemy Zagubionych Chłopców dziś wieczorem.
Podziemny dom Zagubionych Chłopców w Nibylandii.
Piotruś Pan być Słońce. Być Księżyc. Być gwiazdy.
Nasza nie pozwolić piratom skrzywdzić chłopców.
Co Piotruś Pan dać Tygrysia Lilia za ochronę?
Wandziu, jestem za duży na kołyskę.
Jesteś najmniejszy a kołyska tworzy atmosferę domową.
Masz dla mnie buziaka dziewczyno?
Nie ma nic przyjemniejszego, wieczorem, po skończonych trudach dnia,
niż siąść przy ognisku obok uśmiechniętej panienki...
i małych chłopcach w pobliżu.
Tak sobie myślę, że to wszystko udawane, tak naprawdę nie jestem ich ojcem, prawda?
Piotrusiu, jakie są naprawdę twoje uczucia do mnie?
Niczym oddanego syna, Wandziu.
Jesteś taka skomplikowana. Tygrysia Lilia jest taka sama.
Jest coś czego ode mnie chce, ale mówi, że nie jest moją matką.
O jejku! O jejku!
Jestem pewna, że czasami panny powinny być obiektem zazdrości!
Podejrzewam, że to znowu te uciążliwe wróżki!
Obiecałaś opowiedzieć nam bajkę, Mamo.
Pewnego razu był sobie jeden pan...
Wolałbym, żeby to była pani.
Była też i pani.
Jak myślicie co oni mieli?
Mieli trójkę potomków.
A dlaczego nie były to białe szczury?
Co to jest potomek?
Cóż, białe szczury są potomkami...
prawie wszystko jest potomstwem.
Oni polecieli do Nibylandii gdzie są Zagubieni Chłopcy.
A ponieważ dzieci były wiele miesięcy z dala od domu
matka zawsze zostawiała dla nich otwarte okno gdy wrócą.
Lubię matczyną miłość, ty też?
Ja też!
Ten ból jest innego rodzaju.
Wandziu, kiedy poleciałem z powrotem
do mojej matki, okno było zakratowane...
i inny chłopczyk spał w moim łóżku.
Musimy wrócić do domu... Matka pewnie już zaczęła nas opłakiwać.
Pierwszy z was, który nie zachowa się po dżentelmeńsku w stosunku do Wandzi,
będzie miał ze mną do czynienia.
Chodźcie z nami. Ojciec i matka was adoptują.
Trzeba będzie tylko dostawić kilka łóżek w salonie.
Dzwoneczek poprowadzi was przez morze.
Wstawajcie i ubierajcie się zaraz,
bo inaczej odsunę zasłony i zobaczymy was w negliżu.
Musisz zażyć lekarstwo zanim polecimy, Piotrusiu.
Ja nie lecę!
Nikt nie sprawi, że dorosnę.
Piotrusiu, nawet żeby odszukać twoją matkę?
Nie. Chcę na zawsze pozostać chłopcem i się bawić.
Piotruś nie leci.
No już, nie ryczeć mi tu!
Już po wszystkim!
Jeśli Indianie wygrali
zabębnią na tamburynie - to znak ich zwycięstwa.
Żegnajcie chłopcy.
Odwróćcie swe twarze by nie widzieć jak wasz kapitan płacze.
Żegnaj Wandziu.
Piotrusiu, nie zapomnisz zmieniać swoich spodenek, prawda?
I zażywać lekarstwa?
Piotrusiu, kim jesteś dla mnie?
Jesteś moim... czym?
Twoim synkiem, Wandziu.
LEKARSTWO PIOTRUSIA
TRUCIZNA
Kto tam? Nie otworzę drzwi póki nie przemówisz.
Co?! Czerwonoskórzy pokonani?
Wandzia i chłopcy uwięzieni przez piratów?
Uratuję ją!
To tylko moje lekarstwo.
Zatrute? To niepoważne. Kto mógłby je zatruć?
Dzwoneczku, wypiłaś moje lekarstwo...
Co ci jest?
Otrułaś się? Zrobiłaś to by uratować mi życie?
Dzwoneczku, drogi Dzwoneczku czy ty umierasz?
Ona umiera!
Jej światło blednie... jeśli zgaśnie... to znaczy, że ona nie żyje!
Jej głosik jest tak słaby, że ledwie słyszę co mówi...
Ona mówi, że może jeszcze wydobrzeć jeśli dzieci uwierzą znowu we wróżki...
CZY WIERZYCIE?
Oj, mówcie szybko, że wierzycie!
Jeśli wierzycie, klaskajcie dłońmi... o tak!
Nie dajcie Dzwoneczkowi umrzeć!
Jeszcze! JESZCZE! Tak jest!
Patrzcie! Jej światełko nabiera blasku...
Teraz już z nią wszystko w porządku.
Dziękuję wam! Dziękuję!
A teraz na ratunek Wandzi!
W Zatoce Dzieciaków unosił się statek piratów
nietykalny dzięki okropności swojej nazwy.
Cisza psy, albo rzucę w was kotwicą!
Czy więźniowie są zakuci w łańcuchy aby nie mogli odlecieć?
Piotruś prosi o pomoc królową Syren.
Szukam krokodyla.
Zagubieni Chłopcy są w niebezpieczeństwie, tylko on może mi pomóc!
KLEJNOTY DEPORTACJI i wskazówki etykiety
Tak więc, łobuzy, sześciu z was przejdzie po desce, dziś wieczorem...
bo mam miejsce dla dwóch chłopców okrętowych...
Który z was się nada?
Rozumie pan,
nie sądzę aby moja matka chciała bym został piratem.
Nie chcielibyście zostać piratami, moi dzielni?
O tak, proszę pana! A czy musimy być wierni fladze Stanów?
NIE!
To odmawiam!
JA TEŻ ODMAWIAM!
To przypieczętowało waszą zagładę! Przyprowadźcie ich matkę.
Uciszcie się wszyscy, by wysłuchać ostatnich słów matki do jej dzieci.
POZDROWIENIA I ODPOWIEDZI WŚRÓD NARODÓW ZIEMI - "GDY GREK SPOTYKA GREKA"
BIBLIA KODÓWY UPRZEJMOŚCI
Drodzy chłopcy, mam dla was wiadomość od waszych prawdziwych matek:
"Mamy nadzieję, że nasi synowie umrą jak amerykańscy dżentelmeni".
*My country, 'tis of thee, sweet land of liberty,* (pieśń z 1832 r.)
Hej kotku, ocalę cię jeśli obiecasz być moją matką.
Nigdy! Być matką kogoś takiego!
Wolę nie mieć dzieci w ogóle!
Już sobie poszedł, kapitanie, nie słychać dźwięku.
Przynieś mój bicz, Jukes. Jest w mojej kajucie.
Kukuryku!
Jukes nie żyje - zasztyletowany!
Cecco, wróć i złap mi tego kogucika.
Ja więc wyprowadzę tego kogucika!
Bawi was to, co?
Zaprowadźcie ich tam. Niech walczą z kogucikiem o swoje życie.
Kukuryku!
Kobieta na pokładzie przynosi pecha.
Ciśnij dziewkę za burtę.
Wandziu, zabiłem pirata!
To straszne, okropne!
Odłóżcie szable - on jest mój!
Dumny i bezczelny młodzieńcze, przygotój się spotkać swój los!
Mroczny i złowrogi człeku, dostaniesz za swoje!
Chyba walczę z samym diabłem!
Kim jesteś, Pan?
Jestem młody, wiecznie młody!
Jestem pisklakiem, który właśnie wykluł się z jajka...
Jestem radością, Radością, RADOŚCIĄ!!
PROCH STRZELNICZY
Podłożyłem ogień w prochowni,
i za dwie minuty statek wyleci w powietrze!
Żegnaj Jamesie Haku, nie jesteś całkowicie bezbożną postacią!
Piotrusiu Panie, żadne słowa nie wyrażą mojej całkowitej pogardy dla ciebie.
Wspaniale! Piotrusiu, jesteś niczym Napoleon!
Oto kim jestem - Napoleonem! On też był niewielki!
Och Jerzy, nigdy tego nie rób! Okno musi być zawsze otwarte dla nich - zawsze!
Szybko, Dzwoneczku! Zamknij okno!
Kiedy Wandzia przyleci nie będzie mogła wejść,
i pomyśli, że jej matka nie chce jej wpuścić.
Wtedy będzie musiała wrócić do mnie.
"Dom! Śliczny dom!" (pieśń z 1852 r.)
Cóż za piękna dama...
lecz nie tak piękna, jak moja matka.
Jej usta są stworzone do buziaków...
ale nie tak mocno jak mojej matki.
Ja też ją uwielbiam...
nie możemy oboje jej mieć... Proszę pani...
Wandziu, ja tu już chyba byłem wcześniej.
Kim jest ta pani?
To mama!
Więc ty nie jesteś tak naprawdę naszą mamą, Wandziu?
Oj skarbie! To był już czas by wracać.
Tak często słyszę w snach wołanie ich srebrnych głosików...
Moich dzieciątek, których więcej nie zobaczę.
Ojcze!
Zatrzymaj ich, mamo, to tacy fajni chłopcy.
Jesteś pewny, że nie chcesz nic powiedzieć mojej mamie o pewnej sprawie?
O mnie, Piotrusiu?
Jeśli zostaniesz z nami, Piotrusiu, wychowam cię jako jedno z moich dzieci.
Poślesz mnie do szkoły?
A później do biura?
...a wkrótce będę mógł zostać dyrektorem?
Matko Wandzi,
ja nie chcę iść do szkoły i uczyć się poważnych rzeczy,
ja nie chcę zostać dyrektorem!
Chcę na zawsze pozostać chłopcem i dobrze się bawić.
Dzwoneczek umieści naszą chatkę wysoko pośród drzew,
tam gdzie wróżki spędzają noc.
Chodź ze mną, Wandziu!
Ale ja tak potrzebuję matki.
Pozwolę Wandzi odwiedzać cię przez jeden tydzień, każdego roku
aby porobić wiosenne porządki.
Teraz ty mi daj buziaka, Wandziu.
I tak to będzie się działo
jak długo dzieci są wesołe niewinne i bez serca.
KONIEC
Muzykę skomponował i dyrygował
Tłumaczenie: Niepytaj
Film odnowiono w 1952 roku.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.