Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W CI¥GU ROKU W HISZPANII EKSMITOWANYCH JEST 50 TYS. LOKATORÓW
85% EKSMISJI ZA£ATWIANYCH JEST POLUBOWNIE
13% PRZY U¯YCIU SI£Y
2% W INNY SPOSÓB
BARCELONA KILKA MIESIÊCY PÓNIEJ
S£ODKI DOM
Tekst: 12jojko
Czeæ, skarbie.
Dzi wieczorem? Nie wiem. Jestem skonana.
Mo¿e innym razem?
¯artujê.
Sto lat!
Dzwoni³am milion razy, czemu nie odbierasz?
Nie idziemy do ciebie. Przygotowa³am niespodziankê.
Simon!
S¹ twoje urodziny.
Dobra, jak chcesz. Odwo³am rezerwacjê.
Mam kupiæ panini z szynk¹ czy to te¿ ci nie pasuje?
Przepraszam. Tak, rozumiem.
Próbujê ciê tylko rozweseliæ.
Powiedz swoim wspó³lokatorom, ¿eby poszli do kina.
Zaraz padnie mi bateria. Wpadnê póniej, dobrze?
Kocham ciê.
Ludzie myl¹, ¿e kontrola czynszów to przywilej.
Ja to nazywam sprawiedliwoci¹.
Dzisiaj stawki za czynsz s¹ z kosmosu.
Nie musisz mi mówiæ.
Prosi³em, ¿eby to naprawili, ale wol¹ mnie ignorowaæ.
To niebezpieczne, mo¿e na pana spaæ.
- Zosta³ pan sam w kamienicy? - Sam jak palec.
Nie tak dawno para chcia³a odnowiæ mieszkanie,
ale nie dostali zgody.
Uznano, ¿e chc¹ nielegalnie powiêkszyæ lokal.
A dlaczego zaprzestano renowacji kamienicy?
Chcieli mnie tak wykurzyæ, ale siê pomylili.
Przys³ali squatersów, by uprzykrzyæ mi ¿ycie.
- Kto ich przys³a³? - Porednicy. Kto inny?
Nie s³uchasz?
Chc¹ siê mnie pozbyæ i zburzyæ kamienicê.
Kupuj¹ stare budynki i wyrzucaj¹ lokatorów.
Z jednego mieszkania robi¹ kilka
i wynajmuj¹ za ciê¿kie pieni¹dze.
Ale nie ze mn¹ te numery.
- Nie ruszy siê pan st¹d. - Nie.
- Panie... - Ramon.
Prawo jest po pana stronie.
Budynek jest w dobrym stanie, raport bêdzie pozytywny.
Ale wed³ug mnie powinien pan odpuciæ.
A ju¿ myla³em, ¿e pracujesz dla nich.
Ciê¿ko o uczciwych ludzi w tym kraju.
Wiem, ¿e nie chce pan tego s³yszeæ,
ale nie s¹dzê, ¿eby co siê zmieni³o.
Trudno ¿yæ w takich warunkach.
- Nie wyprowadzê siê! - Rozumiem.
Zaczekaj.
Dasz mi swoj¹ wizytówkê?
W razie czego, gdyby co siê sta³o.
Jeli co siê stanie, lepiej zadzwoniæ na policjê.
Dziêkujê.
Pamiêtaj, ¿eby dobrze zamkn¹æ drzwi frontowe.
Maj¹ zepsuty zamek, wiêc ka¿dy móg³by wejæ.
Dziêkujê, ¿yczê mi³ego dnia.
- Boisz siê w³asnego cienia. - G³upek.
Przestañ. Zobacz, co robisz.
Próbowa³em z tym kinem, ale w tê pogodê wol¹ torrenty.
To nic. Pójdziemy gdzie indziej.
Cicho. Nic nie p³aci³am.
W porz¹dku.
Wszystkiego najlepszego.
- Za³ó¿. - ¯artujesz?
- To niespodzianka. Zak³adaj. - No dobrze.
- Jedziemy czy nie? - Tak.
Ali, co robisz? Nie wyg³upiaj siê.
- Jestem ca³y mokry. - Spokojnie, ju¿.
Idziemy.
Stój i czekaj.
Idziemy dalej.
Nie bój siê.
- Nie ufam ci. - Jestem tu.
Jeszcze dwa kroki.
I...
Niespodzianka!
Co to jest?
Romantycznie i za darmo. Podoba ci siê?
Oczywicie!
Gdzie my jestemy?
Po¿yczy³am klucze.
Czyje to mieszkanie?
Nie pytaj. Dzi jest nasze. I koniec z pytaniami.
To najmilsze, co mnie spotka³o.
Tak?
Zamieni³am siê z ma³ym Rossem za panini.
Wegetariañskie i za darmo.
Co jest najlepsze w japoñskim jedzeniu?
- Co? - Nie stygnie.
O czym mylisz?
O niczym.
Jeste nieswój od kilku dni. Co siê sta³o?
Nic, naprawdê.
Martwisz mnie.
Sam ju¿ nie wiem. Przepraszam.
Po prostu...
Czasem chcia³bym cofn¹æ czas i zmieniæ kilka rzeczy.
Przestañ siê zadrêczaæ.
Próbujê byæ optymist¹, naprawdê.
Mam za du¿o czasu na mylenie. Potrzebujê pracy i pieniêdzy.
Jeszcze nie jest za póno.
Ci¹gle ci powtarzam, wróæ na medycynê.
£atwo siê mówi.
Od¿y³by.
Muszê stawiæ czo³o faktom. Jestem pielêgniarzem.
Nie jest le.
Ale nie tego chcesz.
Nie rozmawiajmy o tym dzisiaj.
Nie chcê teraz o tym myleæ, s¹ twoje urodziny.
I...
- Wszystkiego najlepszego. - Mówi³em, ¿adnych prezentów.
Myla³em, ¿e siê zrozumielimy.
Wiesz, ¿e tego nie lubiê.
Najpierw ta niespodzianka, a teraz...
Cholera.
Kutas ze mnie. Wybacz.
- Twoja mama. - Potem.
Bêdzie dzwoniæ, a¿ odbierzesz.
Powa¿nie, przepraszam.
Zgoda?
Pójdê. Owietlê sobie nim drogê.
Ali, przepraszam.
Imbecyl.
Czeæ. Co tutaj robisz?
Chod do mnie.
Ca³y siê trzêsiesz, biedaczku.
Chcesz na górê? W porz¹dku.
Ale potem ciê postawiê.
/Brawo, kurwa.
/Poszukam miot³y.
/- Sk¹d go wytrzasn¹³e? /- Wygl¹da³ na m¹drzejszego.
/Waliæ to, idziemy.
Ramon?
Cholera! Zosta³a w aucie.
Nie wychod, Simon, proszê.
Ali?
- Nikogo tam nie ma. /- Ali?
Zostañ tu i b¹d czujny.
Ali?
£ap go!
Co tu siê dzieje?
/Zamknij siê! /Spokojnie!
/Co tu robisz? /Jest kto z tob¹?
/S³abo znam hiszpañski. /Nie rozumiem.
/Nie pierdol. /Kto tu jeszcze jest?
/- Jestem sam. /- Chrzanisz. Kim jest Ali?
/To mój kot. /Szuka³em go.
/Koty nie rzucaj¹ telefonami.
/Mów, gdzie ta Ali. /Nie mamy ca³ej nocy.
Gdzie klucz?
Na pomoc!
Jest tam kto?
Pomocy!
Pomocy! Jestemy uwiêzieni!
Nie polepsza mu siê.
Kot, co?
Nie ok³amuj nas.
Musimy co zrobiæ. Jest nieprzytomny!
Ten kutas jest lekarzem.
Zrób co!
Wstawaj, doktorku, masz pacjenta.
Wstañ.
Wstawaj, kurwa!
Móg³ uszkodziæ rdzeñ krêgowy.
- Nie mo¿na go ruszaæ. - O czym ty pierdolisz?
Chwila.
Zobaczcie.
Potrzebujê tego.
Widzicie? Nic nie czuje.
Musi jechaæ do szpitala.
¯adnego szpitala.
Dzwoñ i powiedz, co siê sta³o.
Nigdzie nie dzwoniê.
Mówili tylko o staruszku! To ju¿ nie jest nasz problem!
Chocia¿ raz w ¿yciu u¿yj mózgu, baranie!
Oczywicie, ¿e to nasz problem.
Jeli kogo przyl¹, to po nas.
Po co im banda nieudaczników?
Nie zap³ac¹, jeli tego nie za³atwimy.
Najpierw praca, potem p³aca. Taka by³a umowa.
Jasne?
Dobra, rozumiem.
Sprawdzê to. Pilnuj go.
- Co nie tak? - Nie.
Nie rób nic g³upiego.
/Numer alarmowy, s³ucham?
Trzech mê¿czyzn uwiêzi³o nas w kamienicy.
Chc¹ nas zabiæ. Przylijcie pomoc.
/Proszê siê uspokoiæ. /Nic nie rozumiem.
/Gdzie pan jest?
Co?
/Muszê wiedzieæ, /gdzie pan jest.
/- Halo? - Nie wiem.
/Nie pomogê, /nie wiedz¹c, gdzie pan jest.
/Halo?
Kurwa!
Dziêki, ¿e zaopiekowa³e siê moim bratem.
Nie! Kurwa!
Nie!
- Jeste ca³a? - Tak, a ty?
Nie. Kim oni s¹?
Mo¿e przys³ali ich porednicy. Zabili staruszka.
O czym ty mówisz? Musimy wiaæ!
Drzwi frontowe s¹ zamkniête, a okna zamurowane.
- Nie wyjdziemy. - Kurwa.
- Idzie tu! - Co?
- A ten trzeci? - Nie ¿yje.
- Co robisz? - Mamy klucze.
Pospiesz siê!
Szybciej!
Szybciej, idzie!
Zamknij drzwi!
/Otwierajcie!
Co robisz?
Kurwa maæ! Zabijê sukê!
/Alicia, ty suko!
Uspokój siê.
Halo? Tak, wiem. Przepraszam.
Mamy problem.
W kamienicy by³o wiêcej osób.
Nie wiem.
Oprócz staruszka, by³a jeszcze para.
Nie mam pojêcia. Musieli siê wkraæ.
/Bêdê wdziêczny, /jeli przyle pan pomoc.
Oczywicie, zaczekam.
Dobrze. Dziêkujê i przepraszam.
Do widzenia.
Poka¿.
- Kurwa. - Dziêki za szczeroæ.
- Tracisz du¿o krwi. - Przyda³aby siê apteka.
Nie ¿artuj sobie.
Szlag.
/Przepraszam za tamto. /Wyjdcie i zakoñczmy to.
Co robisz?
Wszêdzie kraty.
- U starca nie ma krat. - Ale jak siê tam dostaniemy?
/- Co tam robicie? - Odpieprz siê!
/Co siê tam odpieprza?
- Drugi poziom. - Co?
Jestemy w górnej czêci.
- Co zamierzasz? - Idê po plan. Zaraz wracam.
Musi byæ wyjcie.
- Mo¿e piwnica? - Myla³am o tym.
Moglibymy wyjæ, ale nie mam kluczy.
To jebana pu³apka.
- A przez dach? - Zamurowany w³az.
Mo¿na spróbowaæ wezwaæ pomoc z mieszkania staruszka.
Jak dostaniemy siê na trzecie piêtro niezauwa¿eni?
- Wspinaj¹c siê po windzie. - Ja nie dam rady.
Zostaniesz tutaj. Odwrócisz jego uwagê.
- To kiepski pomys³. - Wiem.
Ha³asuj ile wlezie, to odwróci jego uwagê.
- Sam nie wiem. - Zaufaj mi.
Uwa¿aj na siebie.
/Pozwól nam odejæ!
/- To wyjdcie, czekam. /- Skurwysynu!
Uspokój siê tam!
/- Wal siê! - Pieprzony idiota.
/To umiesz /po hiszpañsku, co?
Wal siê!
Spójrz tutaj, kurwa!
Tutaj! Na górze!
Tutaj! Spójrz tutaj!
Kurwa!
/Twardziel z ciebie, co?
/Chcesz byæ jak ja, Simon?
/Wy³a!
Co, do chuja?
A ty dok¹d?
/Jeste w pu³apce!
/Nie uciekniesz st¹d! /Wracaj!
/Ty pieprzona suko!
- Jak posz³o? - le.
- Co siê sta³o? - Cicho, us³yszy nas.
- Kto? - Wsparcie.
- Kto to? - Staruszek.
- Jak siê tam znalaz³? - Nie pytaj.
Na górze!
Pomó¿ mi, utkn¹³em!
A to, kurwa, kto?
Nie wiem. Chod na górê.
W koñcu! Stojê tak pó³ godziny.
Facet jest w rodku. Nie wiem, gdzie zwia³a tamta.
Pomo¿esz w koñcu? Nie wierzê.
Co robisz? Nie!
Co on robi?
Szybko, na dó³!
Jak siê st¹d wydostaniemy?
- Kurwa. - Co?
Znalaz³ klucze do piwnicy.
- W windzie jest pr¹d. - Co?
Wiêc mo¿e dzia³a interkom.
Moglibymy wezwaæ pomoc.
Jestemy w rodku budynku, mog¹ nas us³yszeæ.
Mo¿e ukradniemy mu klucze do piwnicy?
Tak nas nie zobaczy.
- Nie wejdê na górê. - Dasz radê.
Nie dam.
Nie mo¿emy nic nie zrobiæ.
Jak bêdziemy tu siedzieæ, w koñcu nas znajdzie.
Wezwiemy pomoc i zamkniemy siê na trzecim piêtrze.
Zyskamy czas, zanim nadejdzie pomoc.
A jeli interkom nie dzia³a?
Czekaj.
Pomogê ci.
Nie masz innego koloru?
Jak nie trafiê do szpitala, nie bêdzie wiêcej urodzin.
Wydostaniemy siê, obiecujê.
Ruszamy, jak zacznie wywa¿aæ drzwi.
Przepraszam.
- Za co? - Za spieprzone urodziny.
Przepraszam, ¿e by³em takim dupkiem.
Dziêkujê za prezent.
Przydatny, co?
- Kocham ciê. - Ja ciebie te¿.
Idziemy.
- Cholera. - Co?
- Nie dzia³a. - Chodmy.
Zaczekaj.
Znajdzie klapê.
Wejdmy. Mamy czas.
Mo¿e kabel siê poluzowa³.
Nie zadzia³a, chod ju¿.
- Czekaj! - Cicho.
Jestem cicho. Pójdziemy, jak nie zadzia³a.
Uciekaj!
Szybko!
Dawaj, szybciej.
Co robisz? Chod!
Nie dam rady.
- Uciekaj! - Nie!
Nie zostawiê ciê!
Chod!
Wybacz, nie mogê. Uciekaj.
Kocham ciê. Id, proszê.
Kocham ciê.
Nie!
Nie krzywd jej, proszê.
Proszê.
Pomocy!
Simon!
O Bo¿e.
- Uciekamy. - Spójrz.
Co siê sta³o?
Kurwa.
To obrzydliwe.
Kurwa!
Id do diab³a, skurwysynu!
Tekst: 12jojko
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.