All language subtitles for Pileckis.Report.2023.POLISH.WEBRip.NF.pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish Download
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

8 maja delegacja niemiecka z marszałkiem Keitelem na czele

podpisała akt bezwzględnej kapitulacji III Rzeszy

wobec państw sprzymierzonych.

Dzień następny stał się w Polsce,

podobnie jak na całym świecie, radosnym świętem zwycięstwa.

Członkowie oddziałów leśnych składają broń

i otrzymują zaświadczenia o dopełnieniu obowiązku rejestracji.

Akcja legalizacyjna byłej Armii Krajowej

objęła tysiące uczestników ruchu niepodległościowego

na terenie całego kraju.

Przed sądem wojskowym w Warszawie

stanęli przywódcy podziemnej organizacji wojskowej WiN,

którzy pozostają pod zarzutem antypaństwowej

działalności kierowanej przez obce agentury.

Współdziałali w przekazywaniu materiałów szpiegowskich

jednemu z ambasadorów akredytowanych przy rządzie polskim.

Oskarżam Witolda Pileckiego o:

zorganizowanie na terenie Polski

sieci wywiadowczej na rzecz generała Andersa;

przygotowywanie zamachu zbrojnego na grupę urzędników MBP;

przyjęcie korzyści majątkowej od osób działających w interesie obcego rządu;

zorganizowanie trzech składów broni

oraz nielegalne posiadanie broni palnej, amunicji i materiałów wybuchowych;

brak rejestracji w RKO;

posługiwanie się fałszywymi dokumentami na nazwisko Jezierski Roman.

Tato?

Co tak rano wychodzisz?

Mam parę spraw na mieście.

Będziesz na obiad czy trochę później?

Będę.

No, dzieciaki. Do łóżek.

Wcześnie jeszcze.

„Życie Warszawy"!

Najnowsze wiadomości! „Życie Warszawy"!

Zjednoczenie PPR i PPS nadchodzi! „Życie Warszawy"!

Druga rocznica zwycięstwa! „Życie Warszawy„!

Dziękuję.

Najnowsze wiadomości! „Życie Warszawy"!

Zjednoczenie PPR i PPS nadchodzi! „Życie Warszawy"!

Proszę powiedzieć panu premierowi...

- Obywatelowi premierowi. - Jestem byłym więźniem Auschwitz.

Towarzysz premier przebywa w podróży służbowej.

Jeśli zechciałby obywatel do sekretariatu,

to po złożeniu zeznania o cel wizyty ewentualnie umówimy obywatela

na nieodległy termin.

Zawiadom wszystkich: imieniny odwołane,

wuj Michał zaniemógł.

- Dziękuję. - Proszę.

Nasze miejsce jest zawsze przy tobie.

Ale ty?

Mógłbyś?

Wyjechać? Poddać się?

Nie wierzę.

Wejdź.

Proszę śmiało, panie rotmistrzu.

Niech pan usiądzie.

Papierosa?

Dziękuję. Odzwyczajam się.

Może i ma pan rację.

Nazywam się Józef Różański. Jestem pułkownikiem Wojska Polskiego.

A to mój kolega, Eugeniusz Chimczak, porucznik.

Będzie z panem rozmawiał, panie rotmistrzu.

Panie pułkowniku...

...czy mogę mieć prośbę?

Jak oficer do oficera.

Słuchamy.

Gotów jestem ujawnić wszelkie szczegóły mojej działalności,

o ile uznana zostanie moja wyłączna odpowiedzialność.

Czy moje słowo honoru

jako pułkownika Wojska Polskiego wystarczy?

Będzie mi brakowało ciepłego morza.

Anglicy szczycą się Brighton. Mówią, że tam jak na Riwierze.

Nie będzie mi dane. Wracam do Polski.

- To rozkaz? - Nie.

I ty też nie traktuj tego jak rozkazu. Miałem wybór.

Ty też masz.

Nie potrafisz inaczej?

Widać nie.

Prowadziłem działalność informacyjną dla rządu w Londynie

jako legalnej, z mojego punktu widzenia, władzy Rzeczypospolitej Polskiej,

której przysięgałem wierność jako oficer Wojska Polskiego.

Kto jeszcze brał w tym udział?

Maria Szelągowska.

Była moją maszynistką.

Przepisywała informacje. Płaciłem jej za to gotówką.

Kto jeszcze?

Wacław Alchimowicz.

Pracownik UB.

Opowiadał mi o relacjach panujących w waszym resorcie.

Jemu też płaciliście? Dolarami?

Stawiałem mu obiad i wódkę.

- Kto jeszcze? - Już nikt.

- Na pewno? - Tak.

Płużański.

Byliśmy razem w II Korpusie.

Spotkaliśmy się prywatnie po jego powrocie do kraju,

ale nie uczestniczył w mojej działalności.

Jamontt-Krzywicki.

Związany z dowództwem AK z okupacji.

Namawiał mnie do ujawnienia.

Różycki.

Rozmawialiśmy o gospodarce,

dyskutowaliśmy o danych statystycznych

podawanych przez prasę codzienną.

U Sieradzkich wynajmowałem pokój.

Makarego nie obchodziło, co robię, jak sądzę.

To wszystko?

Nie.

Chciałbym zeznać o moich motywacjach, żeby wszystko było jasne.

Jeżeli mam ponieść odpowiedzialność,

to chciałbym, aby moja rodzina funkcjonowała normalnie...

tutaj, w kraju.

Dość!

Wciska nam to, co już wiemy.

Jak tak dalej będzie śpiewał, to na KS może być mało,

nawet dla naszych sądów.

Dociskamy?

Trzeba mu zrobić parszywy życiorys.

Weteran po Auschwitz. Trzeba się będzie trochę wysilić.

Coś tam wymyślicie, poruczniku. Działajcie!

Złoto kupię...

Pani Płużańska?

Maria Pilecka.

Mojego męża też zatrzymali.

Nie wiem, jak sobie w tej ciąży sama poradzę.

Proszę myśleć o dziecku i zachować spokój.

Czy byłaby pani w stanie dotrzeć do ludzi,

którzy dla męża przechodzili przez granicę?

Pani...

- Pani chce uciekać? - Przesłać wiadomość.

Do Włoch. Do II Korpusu.

Nie wiem, co oni mogą.

Ale powinni ziemię poruszyć, żeby wyciągnąć naszych mężów.

Kończyłem ze wszystkim, co było dotychczas na Ziemi.

I zacząłem coś, co było chyba gdzieś poza nią.

W głowy nasze uderzały nie tylko kolby SS-manów.

Uderzało coś więcej.

Brutalnie kopnięto we wszystkie nasze pojęcia,

do których myśmy się na Ziemi przyzwyczaili.

Do jakiegoś porządku rzeczy. Prawa.

To wszystko wzięło w łeb.

Stać!

Woda!

Kim jesteście w cywilu?

Kim jesteście w cywilu?

- Ty? - Prawnikiem.

- Kim jesteś w cywilu? - Księdzem.

- Kim jesteś w cywilu? - Garbarzem.

- A ty? - Robotnikiem budowlanym.

Parszywe świnie!

Nagle sami robotnicy, co?!

Zobaczymy!

Ucz się, ucz, a garb ci sam wyrośnie!

Wiesz coś o tym, boś prosty jak struna!

O! Ostrożnie z bacikiem, Marysiu!

...chłopcy, dziewczęta! Do roboty! Do roboty!

Jedno hasło jak rozkaz pamiętaj!

Płużańska odebrała wiadomość w sprawie Witolda. Z II Korpusu.

- Anders pomoże tacie? - Zośka, nie możesz mówić o Andersie!

Mamo, odpowiedz.

Ej, Zośka, ty głupia jesteś.

Jak Anders ma tacie pomóc? Jest we Włoszech! Bez swojej armii!

Tacie pomogą, jak nowa wojna wybuchnie.

Andrzej!

Nagłośnią sprawę ojca na Zachodzie.

W prasie opublikują jego życiorys wojenny.

Meldunki z Auschwitz.

Ambasadorzy alianccy będą rozmawiać z sowieckimi.

Musimy mieć nadzieję.

Będziemy pisać wasz życiorys.

Urodziłem się w Ołońcu 13 maja 1901 roku.

Dzieciństwo możecie pominąć.

Wojna '20 roku, dwukrotny Krzyż Walecznych.

Przerwać!

Za Wrzesień też was odznaczyli?

Zapewne orientujecie się doskonale, że nie.

Kontynuujcie zatem. Wojna i okupacja.

W kampanii wrześniowej

służyłem w szwadronie kawalerii 19 DP Armii „Prusy".

To nie nawalczyliście się za długo z Niemcami.

„Prusy" rozsypały się po trzech dniach, a dowódca Biernacki uciekł.

Jeżeli wszystko już wiecie, to może praca pana protokolanta jest zbędna.

Nie, dlaczego?

Kontynuujcie.

Może dowiemy się czegoś nowego.

„Krakusy"!

Szable

w dłoń!

Kłusem!

Marsz!

Marsz, marsz, marsz!

Niech was Bóg strzeże.

Marsz!

Do zsiadania!

Z koni!

Armia! Z koni!

- Dajcie medyka jakiegoś! - Medyk!

Majora w jakieś suche miejsce! Pepance wszystkie na pozycje!

Mamy was zluzować, Władyś.

Zbierajcie się, zanim na dobre się zacznie.

Już za późno. Ludzie wolą się bić.

„Jeszcze Polska nie zginęła"!

A ty wiesz, co mnie w tym wrześniu najbardziej boli?

Po drodze znaleźliśmy skrzynie z Urami pepanc.

Nierozpakowane! Rozumiesz?

Że Niemcy są mocniejsi, było wiadomo, ale nas gubi bajzel na górze.

Poruczniku, niechże się pan mityguje.

Działo na pozycje!

Podobno przed nami cała dywizja pancerna.

Patrz, Władyś, a nam się choć jedna brygada marzyła...

Pójdę podnieść swoich. Darz Bór!

Poziomuj działo!

Siedzi.

Więcej odłamkowych!

Czekać komendy!

Zniszczyliśmy dziewięć czołgów niemieckich.

Na naszym odcinku atak udało się odeprzeć.

Z Sowietami też tak dzielnie walczyliście?

W '20 roku. Wspominałem.

A w '39?

Nie było rozkazu.

A jakby był?

Nie byłem zwolennikiem teorii o dwóch wrogach.

Proszę to zapisać.

A może mamy też zapisać, że ze zrozumieniem odnieśliście się

do bratniej pomocy Armii Czerwonej w '39?

Powiedzmy, że rozumiałem punkt widzenia, dla którego

Związek Sowiecki zabezpieczał swoje interesy kosztem naszej ojczyzny,

panie poruczniku.

No dobra.

To porozmawiajmy o waszej działalności konspiracyjnej.

Tylko proszę, nie konfabulujcie

jak o tych niemieckich czołgach. Szkoda papieru.

Konspiracja. Kontakty, z kim?

Proszę, tutaj są dokumenty po dawnych pacjentach.

A, to po oficerze z Krakowa. Był kiedyś moim pacjentem.

Pomieszkiwał tutaj.

A potem nagle zniknął. Pewnie nie żyje.

Dlaczego tak ukrywaliście waszą tożsamość przed Niemcami?

To chyba oczywiste?

Pan, pułkowniku, wolałby wylądować w Oflagu?

A może baliście się Niemców, bo przechwycili akta „dwójki„?

A wy przed wojną współpracowaliście z wywiadem.

Mieszkaliście na Wschodzie

i działaliście na kierunku antyradzieckim. No tak czy nie?

Tak czy nie?!

Nigdy nie działałem na kierunku antysowieckim.

Montowałem konspirację przeciw Niemcom. I to od początku.

- Na przymiarkę garnituru. - Dwurzędowy, w jodełkę?

Jednorzędowy, gładki, z kamizelką.

Zorganizowanie kanałów przerzutowych naszych do armii we Francji.

Wywiad dla rządu.

Muszą nagłaśniać aliantom, co Niemcy tu wyprawiają.

Jak najszybciej o aresztowaniu profesorów w Krakowie.

Przekażę wszystko na Zachód.

- Nazwa? - Nie mam pojęcia.

Uruchom jak najszybciej struktury terenowe z przeznaczeniem na dywersję.

Będziemy bardziej uciążliwi dla gości.

Tajna Armia Polska.

Pompatycznie.

Megalomańsko.

No, to cię zmobilizuje, żebyś rozwijał struktury godne nazwy.

W skrócie brzmi nieźle. TAP.

Bene?

Już, już, Herr Scherfke!

Przekażę wszystko do Sikorskiego. Niech nie myślą, że śpimy.

TAP odwoływała się ideologicznie do idei narodowych.

Jak faszyzujący ONR.

Raczej chrześcijańskich.

Nigdy nie było mowy o szowinizmie ani o antysemityzmie,

uprzedzając ewentualne kolejne pytanie.

Idee chrześcijańskie i szowinistyczne są nie do pogodzenia,

zważywszy, że Chrystus był Żydem.

Nie sądzi pan, pułkowniku?

Po diabła wam w konspiracji ginekolog?

Babską armię będziecie robić?

Jak będzie trzeba.

No nie będziesz chyba teraz siedzieć z założonymi rękoma?

Chyba że zew przodków okaże się silniejszy, Herr Dering?

Jak ty się teraz tam nazywasz? Smorawiński?

Serafiński.

Tomasz Serafiński.

A tak na serio, uruchomisz swoją „piątkę".

Oni znają tylko ciebie.

Każdy z nich uruchomi swoją, i tak dalej.

Masz warunki...

Dobry lokal. Kobiety są rozmowne.

A do takiego nazwiska i Niemki będą przychodzić.

Mam złożyć przysięgę na Matkę Boską?

Masz przysięgę odbierać.

Ty nie musisz. Za dobrze się znamy.

Podobno zwożą tu całą inteligencję.

Rząd musi to nagłośnić na Zachodzie.

Musi być jakaś presja świata na tych niemieckich skurwysynów.

A jak twoje sprawy?

W głównych dzielnicach Warszawy są już oddziały albo zalążki oddziałów.

Inicjuję kolejne dwa bataliony.

W większych miastach poza stolicą okręgi,

grupa dywersyjna na Wschodzie.

Kilka tysięcy ludzi. To już coś.

Tak.

Władyś! Znaleźli cię!

Od okna! Już!

Szpicel.

Rozpracował doktora. Ma siatkę naszych kontaktów.

Co robimy?

Nie, nie, nie, nieee!

Tak bez sądu to morderstwo.

Nie było czasu, doktorze.

Mój przyjaciel, Władysław Surmacki.

Odciąży mnie trochę w terenie.

Nie wiem, co mnie bardziej ruszyło:

to morderstwo, czy to, że ten gnój mógł nas wszystkich wsypać.

Masz jakieś wieści od rodziny?

Uciekam w pracę, żeby nie myśleć.

Mogę mieć tylko nadzieję,

że Sowieci nie znaleźli powodu, żeby skrzywdzić Marię i dzieci.

Dzień dobry, sąsiedzie! Widzę, że pan nowy na dzielnicy.

- Może portrecik? - Nie jestem fotogeniczny, sąsiedzie.

Pan tu kogoś szuka, panie?

Razem z tym to będzie już 60 sztuk.

- Znasz go pan, panie Kiliański? - Malarz.

Zwariowany artysta. Wszystkim się oferuje.

Nawet mnie.

Zajrzyj do salonu.

Tata!

Tatuś!

Jak wam się udało przejść?

Obiecaj mi, że już nic nas tak nie rozdzieli.

Należy mi się za to wszystko.

Witold? Rozumiesz?

Obiecaj mi!

Dołączyła do ciebie rodzina

z bezpiecznych Sowietów do hitlerowskiego piekła,

a ty ją wystawiłeś. Do Oświęcimia uciekłeś?

Co, taka ta twoja Maria okropna, gruba, brzydka?

Dzieciaki wredne?

Nie dadzą wytrzymać?

Nie potrafiłeś wytrzymać w domu, ot co!

A teraz też tu przychodzisz i rżniesz głupa.

A wtedy co? Byłeś głupi, nieświadomy czy po prostu ślepo wypełniałeś rozkazy?

Do Oświęcimia uciekłeś?

Weź mi to kurwa wytłumacz, bo ja ni chuja zrozumieć nie mogę.

No co tak siedzisz, jakbyś języka w dupie zapomniał?

Wytłumacz mi to jak chłop krowie na rowie!

Wtedy...

Mało kto wiedział, co to są kacety niemieckie.

Tak jak mało kto się spodziewał, co tacy jak ty,

mieniący się Polakami, polskimi oficerami,

zgotują tu drugim Polakom.

Wstań.

Wstań!

Co ty kurwa robisz?

Nadstawiam drugi policzek.

Proszę sobie zrobić przerwę, poruczniku.

Szkoda go tak prowokować, panie rotmistrzu.

W Auschwitz też się pan tak stawiał?

Proszę wybaczyć.

Ma pan rację.

Porucznik zostanie przywołany do porządku.

To się już nie powtórzy, rotmistrzu.

Proszę napisać o Auschwitz. O pańskich motywacjach.

Chcemy pana zrozumieć.

W końcu całokształt pańskiego życiorysu

będzie mieć wpływ na ocenę pańskiej późniejszej działalności.

Zresztą...

Po to pan tu przyszedł. Żeby nam wszystko opowiedzieć.

Prawda?

Dzień dobry. Wszystko dobrze, towarzyszu Dawydow?

Tak, w porządku.

Panie sekretarzu!

Moje nazwisko Pilecka.

Bardzo proszę.

Czy mógłby pan przekazać panu premierowi Cyrankiewiczowi...

Towarzyszowi premierowi.

Towarzyszowi premierowi... ten list?

To w sprawie współtowarzysza z Auschwitz.

Dlaczego pani nie zdeponowała tego listu w sekretariacie?

Zależało mi...

Zależy, żeby ten list dotarł jak najkrótszą drogą do towarzysza premiera.

Ten człowiek organizował w Auschwitz ruch oporu.

Dokumentował niemieckie zbrodnie.

To pani mąż, tak?

List przekażę. Proszę czekać na odpowiedź.

Premier już czeka, towarzyszu pułkowniku.

No i co ten pański więzień

mówi o Auschwitz?

O ruchu oporu?

Panie Józefie...

Zjednoczenie pańskiej socjalistycznej PPS

i naszego robotniczego PPR jest priorytetem.

Pan jest byłym... I jedynym...

dowódcą ruchu oporu w Auschwitz

i urzędującym premierem. Nie ma powodu do obaw.

Zwłaszcza z powodu jednego więźnia.

Nawet jeśli był on

pańskim byłym współtowarzyszem z obozu.

Ale myśmy się nigdy w Auschwitz nie spotkali.

To nie był mój współtowarzysz.

Pułkowniku Dawydow...

Miał w obozie gnidy na jajach? Ile ich było?

Pierdolił kogoś? A może ktoś pierdolił jego? Wiecie już?

Dowiemy się, towarzyszu pułkowniku.

To dobrze, towarzyszu pułkowniku.

Musimy wiedzieć wszystko, co zezna o Cyrankiewiczu w Auschwitz.

Oczywiście.

Łapanka na Mostowej. Radzę nazad.

Cholera!

Jestem już spóźniony pół godziny. Jedź pan!

Szybko!

Dalej, dalej!

Szybko!

Wynocha!

Miał pan szczęście.

Dopiero co przyjechali.

Dziękuję.

Co się stało?

Obiecałeś mi, że będziesz się dzielił. Przynajmniej tym, czym możesz.

Dering... Władyś Surmacki...

Byłem spóźniony.

Gdyby nie czekali na mnie, nie aresztowaliby ich.

Obwiniasz się o to?

Witold!

Przecież nie ma dnia bez aresztowań.

Nie musisz tego rozumieć.

Proszę bardzo! Chleb! Świeży chlebek!

Może dla pana?

- Rowecki. - Pilecki.

Znamy się.

Manewry przed wojną, '38 rok, koszary w Łucku.

Gratuluję.

Zebrać kilkanaście tysięcy ludzi w rok,

bez wsypy...

Chcemy działać.

Dering i Surmacki trafili do Auschwitz.

Robią tam drugie Dachau, albo jeszcze coś większego.

Musimy wiedzieć, co dać znać na Zachód.

Ustawicznie dajemy znać na Zachód.

„Sonderaktion" w Krakowie, Palmiry... I nic się nie zmienia jak dotąd.

Trzeba zacząć działać. Zacząć gryźć Niemców.

Potrzebujemy kogoś w Auschwitz.

Kogoś, kto zacznie tam konspirację.

Wyobraża sobie pan zorganizowanie konspiracji w zamkniętym obozie?

Major twierdzi, że jeżeli pan nie da rady,

to on nie widzi nikogo innego.

Trzeba dać ludziom w Auschwitz nadzieję.

To rozkaz?

Prośba.

Przez wzgląd na Deringa i Surmackiego...

Zrozumiałem. Rozkaz wykonam. To wszystko?

Tak.

Na pewno sobie poradzicie?

Sami?

A jak ci powiem, że nasi kmiecie się zbuntują przy żniwach,

a ja bez ciebie umrę przy porodzie, to zostaniesz?

No proszę cię, nie żartuj tak nawet.

- Białorusini lud spokojny. - Do czasu.

Ta...

Przecież wiem, żeś się na te manewry na ochotnika zgłosił.

Każda okazja dobra, by się z domu wyrwać.

Czasem mi się zdaje, że nas nie kochasz

tak mocno, jak ja kocham ciebie.

Mam ci udowodnić i zostać?

Masz.

Idą od bramy do bramy. Wyłapują wszystkich mężczyzn.

Czy są tu jacyś mężczyźni? Wychodzić!

Czy są tu mężczyźni? Wychodzić!

Szybko!

Czy są tu jacyś mężczyźni? Wychodzić!

Czy są tu mężczyźni?

Czy w tym mieszkaniu są mężczyźni?

Rozumiesz po niemiecku?

Nie wiem... Mój mąż jest w Oflagu...

Nie rozumiesz po niemiecku?

Czy w tym mieszkaniu teraz są jacyś mężczyźni?

Ręce do góry!

Zamelduj, że rozkaz wykonałem.

Od tej chwili staliśmy się tylko numerami.

Ja miałem numer 4859.

Dwie trzynastki z środkowych i skrajnych cyfr.

Utwierdzały kolegów w przekonaniu, że zginę.

Mnie cieszyły.

„Winkle" były w pięciu kolorach.

Przestępcy polityczni nosili czerwony.

Kryminaliści - zielony.

Gardzący pracą w III Rzeszy - czarny.

Badacze Pisma Świętego - fioletowy.

A homoseksualiści - różowy.

Na nogi, bydło!

Równo!

Nie oddasz?

Oddasz, oddasz.

Nazwisko?

Nazwisko?

Czajkowski!

Nazwisko!

Ksiądz Czajkowski!

Oddasz czy mamy go zajebać?

Starczy!

Dawaj, dawaj.

Widzisz? Nawet żeśmy cię nie tknęli.

Rozbierać się! Do odwszawiania!

A co słychać u doktora Deringa? Macie z nim kontakt, rotmistrzu?

Doktor Dering przebywa w Londynie.

Nie mamy kontaktu.

Czy ty wiesz, że przeciwko Władysławowi Deringowi

na podstawie zeznań więźniów KL Auschwitz

jest przygotowany akt oskarżenia za eksperymenty na ludziach?

Poczytaj sobie.

Czytaj!

Pomagaliście mu, Pilecki, czy tylko przyglądaliście się?

A może nic nie wiedzieliście, co? Może nie wiedzieliście, jak...

...sterylizował więźniarki, rozcinał brzuchy ciężarnym,

żeby potem badać płody?

To są wszystko oszczerstwa.

Deringowi

dziesiątki ludzi zawdzięczają życie.

Jego „piątka"...

Co ty mi tu pierdolisz o jakichś „piątkach"!

W Auschwitz „piątki"?!

Może tu też założycie „piątki", mitomanie pierdolony?!

Uwaga!

Wszyscy więźniowie mają natychmiast zgłosić się do swoich komand!

Powtarzam!

Wszyscy więźniowie mają natychmiast zgłosić się do swoich komand!

- Trzeba z nim do szpitala! - Dziękuję.

Zjednoczeni byliśmy wszyscy wściekłością, chęcią odwetu.

Czułem się teraz w środowisku doskonale nadającym się do rozpoczęcia pracy

i odkryłem w sobie namiastkę radości.

Za chwilę przeraziłem się, czy jestem przy zdrowych zmysłach.

Tu? Radość? To chyba nienormalne.

A jednak poczułem radość.

Przede wszystkim z tego powodu, że chcę zacząć pracę.

A więc się nie załamałem.

Jesteś. Dobrze.

Jak cię znam, kolego, domyślam się, po co tu jesteś.

Ale najpierw życie. Przeżyjesz - to już będzie coś.

Surmacki... de Virion... Masz kontakt?

Oczywiście. Władyś u mierników, praca za drutami,

styk z cywilami, lekarstwa...

A kurier de Virion złamany.

Podniesie się. To już was trzech do górnej „piątki".

Chcesz tu, jak w TAP-ie, organizować górne „piątki"?

Nazwiska.

Z kim się zwąchałeś w Auschwitz, oprócz zbrodniarza wojennego Deringa?

Kto jeszcze był w tych twoich „piątkach„?

Witek!

Tomasz Serafiński. Surmacki. Jak się podoba Auschwitz?

Jak w cyrku. Robimy swoje.

Dering mi powiedział, że kolega też tu.

W życiu bym nie pomyślał o tym, że dasz się złapać.

Zgłoś się do Władysia do „piątki".

Jak w TAP-ie? W tym piekle...

W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny,

Królowej Korony Polskiej...

kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak męki, i przysięgam...

być wierny ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej,

stać nieugięcie na straży jej honoru,

i o wyzwolenie jej z niewoli walczyć z całych sił,

aż do ofiary życia mego,

a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało.

Zacząłem pracę tak jak w '39 w Warszawie.

Z ludźmi, których sam niegdyś wciągałem do TAP.

Dering miał hodowlę wesz tyfuśnych.

Zarażaliśmy tymi wszami SS-manów.

Ci „Übermenschen" schodzili na tyfus tak samo jak podludzie.

Zadaniem było założenie organizacji wojskowej

w celu podtrzymywania kolegów na duchu

przez dostarczanie i rozpowszechnianie wiadomości z zewnątrz.

Zorganizowanie, w miarę możliwości, dożywiania,

i rozdzielanie bielizny wśród zorganizowanych.

Przekazywanie wiadomości na zewnątrz.

Co ty tam robisz?

Dawaj to!

Nasza organizacja

starała się wykonywać wyroki na funkcyjnych.

To byli

albo z charakteru sadyści, jak „Kozik",

albo złamani oportuniści...

Dość!

Drogi przerzutowe do Andersa, do Włoch!

Nazwiska kurierów, adresy kwater. Mów.

No co, głuchy jesteś?

Drogi przerzutowe, kurierzy, kwatery... Już!

Sam jeździłem.

Utrzymuje, że w Auschwitz

to on zorganizował Związek Organizacji Wojskowej.

Podobno pisał meldunki, raporty...

Nadal jednak z jego ust

nie padło żadne zdanie o panu w Auschwitz, premierze.

Zastanawiam się...

Zastanawiam się, jak to możliwe,

żeście się z Pileckim-Serafińskim minęli,

obaj będąc zaangażowani

w obozowy ruch oporu.

No, chyba że Pilecki wszystko konfabuluje.

Auschwitz był duży.

Czy mam go o was zapytać wprost?

Nie, na razie nie.

Muszę się zastanowić.

Pozwólcie, towarzyszu pułkowniku.

Jak to jest?

Nie masz siły ruszyć ręką ani nogą,

i idziesz...

To nic. Można się zdrzemnąć, spać nawet przez kilkanaście kroków...

Dalej, dalej!

PRACA CZYNI WOLNYM

Rzeczywiście, praca tu uwalnia.

Trzeba dokarmić Sławka.

Gdy ktoś wyciągnął w nocy z magazynów

margarynę w kostkach lub bochenek chleba,

nazywano to wtedy „organizacją" margaryny lub chleba.

Tamten zorganizował sobie buty, inny zorganizował tytoń.

Słowo „organizacja" wykwitało wszędzie głośno.

Powszechnie było znane.

Nawet gdy wpadło w ucho komuś niepożądanemu,

użyte niebacznie w znaczeniu konspiracji,

nikt już tego słowa inaczej jak „wykradnięcie czegoś",

„skombinowanie" nie pojmował.

Ani mniej, ani więcej. Emilcia przypilnuje.

Andrzejku,

wczoraj resztkę niezjedzonej owsianki wcisnąłeś do mysiej dziury, czy tak?

Pilecki!

O, a co to?

Dokąd zabrali nasze krzesła?

No nic.

Dzisiaj na stojąco porozmawiamy o waszej współpracy

z władzami KL Auschwitz.

W jakich okolicznościach został pan funkcyjnym?

Był pan prominentnym więźniem, pracował pan w piekarni.

Pana kolega z piekarni, Jan Redzej, był tam kapo, prawda?

Ręce do góry!

Dość!

Ręce.

Dobrze.

I tak będziecie stali, rotmistrzu.

Za każdy wasz upadek połamiemy wam kości.

W pokoju obok poskładamy was na nowo, i tak do skutku.

Niech pan mi powie, rotmistrzu...

W jakim zakresie, w zamian za prominentne funkcje,

wysługiwał się pan w obozie hitlerowskim władzom?

Po ustaleniu na apelu braku jednego więźnia,

za karę cały obóz przez 18 godzin

trzymano na placu w postawie zasadniczej.

Oni nie dadzą rady.

Z zimna granatowiały nogi i ręce

wystające często spod przykrótkich nogawek i rękawów.

Nie ruszano nas. Musieliśmy stać i marznąć.

Wykańczanie uskuteczniał chłód.

A przechodzący kapowie i blokowi przystawali, śmiali się

i ze znaczącym ruchem rąk imitującym ulatnianie się mówili:

„Tak ulatuje życie".

Na interwencję lekarza komendant lagru odpowiedział: „Niech zdychają".

„Jak połowa będzie zdychać, wtedy zwolnię".

Myślisz, że zjedzą mnie, jak umrę?

Widziałem trupa Muzułmana, z którego wyjadali wątrobę...

Wyjdziesz z tego.

Uwaga. 95 chorych gotowych do przeglądu!

Kto nie stanie na baczność, będzie uznany za nieuleczalnie chorego!

Stać!

Kto nie stanie na baczność,

ten zostanie uznany za nieuleczalnie chorego!

- A ten co tu robi? - Jest stolarzem.

Dostał tu przydział do pracy.

Będzie wizyta Czerwonego Krzyża.

Wychodzą na jaw te szacher-macher tu. Idź do Świerczyny po nowe ubrania.

No co, koleżko?

Ciesz się, że nie leżysz na kupie, jak tamci pod ścianą,

do zakopania jutro.

Niech pan wreszcie powie, co pan robił w Auschwitz.

Mamy świadków, którzy widzieli, jak pan bił...

O!

Chłopcy przynieśli stołek. Niech pan siada.

Trzeba napisać zeznania.

On je tylko podpisze. Tak będzie łatwiej.

Zamówcie sobie jakąś zupę, poruczniku.

Wyglądacie na zmęczonego tym śledztwem.

Szczawiowa. Polecam.

Będziecie potrzebowali teraz bardzo dużo siły.

Zgadzam się, że z rotmistrzem

musimy przyśpieszyć.

Pani Pilecka włączyła się.

- Pani Serafińska? - Pilecka.

Ale mój mąż Witold Pilecki był w Auschwitz jako Serafiński.

Wszystko jasne.

Mąż na Rakowieckiej?

Jeszcze nie ma odpowiedzi towarzysza Cyrankiewicza na pani list.

Musi pani być cierpliwa.

Ale proszę być dobrej myśli.

Przy okazji chciałem zapytać...

...czy pani wie coś na temat...

raportu, który pani mąż pisał, będąc w Auschwitz?

Wiem, że pisał meldunki.

Zdołał je wynieść z Auschwitz.

Część oddał w II Korpusie.

Część ukrył.

Nie wiem gdzie.

Więc to interesuje towarzysza premiera?

Jako dowód zbrodni hitlerowskich.

Każdy dokument z Auschwitz

siłą rzeczy musi interesować towarzysza premiera.

Myślę, że za zapewnienie jemu, mnie i dzieciom wyjazdu za granicę,

nawet w jedną stronę,

mąż oddałby wszystkie raporty z Auschwitz, które pozostały w kraju.

Coś się stało?

Oni się boją, co Witold mógł napisać w meldunkach z Auschwitz.

O czym ty mówisz?

O kim.

O Cyrankiewiczu.

Wiem, jak wygląda pan premier.

Nie spotkaliśmy się w obozie. Nie mam nic do dodania w tej sprawie.

To po co, kurwiarzu, nachodzi go twoja żona?!

Nie wiem.

Może chce się odwołać do poczucia solidarności obozowej pana premiera?

Obywatela premiera?

Towarzysza premiera?

Wspomnieliście...

Wspomniał pan, panie rotmistrzu...

o meldunkach, raportach, które pisał pan z Auschwitz.

Powiedzmy, że może być to okoliczność łagodząca w pańskim przypadku.

Jechali Żydzi z Francji, Czech, Holandii

i innych krajów Europy.

Ogromna większość transportów szła wprost do Brzezinki,

gdzie ludzi, bez ewidencjonowania ich,

szybko przerabiano w krematorium na dym i popiół.

Osobno kobiety z dziećmi,

a osobno mężczyźni szli do baraków,

które miały być łaźniami, a były komorami gazowymi.

Po zamknięciu uszczelnionych drzwi wewnątrz odbywał się masowy mord.

Przeciętnie dziennie spalano około tysiąca Żydów.

Każdy strzępek papieru

z czasów okupacji, partyzantki czy obozu,

na którym jest nazwisko Cyrankiewicza,

przyniesiecie mi na biurko osobiście, do rąk własnych.

Zrozumiano?

Gdzie teraz znajdują się te dokumenty?

Więc o to wam chodzi...

Meldunki przekazywałem z obozu na zewnątrz.

Dokumenty, które napisałem po wyjściu z obozu...

...przekazałem część w trakcie pobytu w II Korpusie.

Część zaginęła.

A raport?

Pańska żona twierdzi, że go pan ukrył.

A może zaprosimy tu panią Marię?

Porozmawiamy sobie wspólnie.

Ustalicie wersję wydarzeń.

Moja żona blefuje.

Chce mnie stąd wyciągnąć, co jest zrozumiałe.

Możecie zatłuc nas oboje. Meldunki zaginęły.

Nawet gdyby było inaczej,

nigdy nie wtajemniczałem żony w sprawy konspiracji,

po to, żeby nic nie wiedziała,

na wypadek takich okoliczności.

Napisz mi to.

Chcę to mieć na piśmie.

Imieniem i nazwiskiem podpisz.

A twoją żonę swoją drogą zaprosimy.

Podobno jest całkiem do rzeczy, a wy się nie chwalicie, rotmistrzu.

Wyprowadzić.

Poznaje mnie pan?

Płużańska.

Nareszcie zezwolili mi na widzenie z mężem.

Lada dzień spodziewamy się dziecka.

Proszę pani, idziemy. Już!

- Pan mnie nie poznaje? - Idziemy!

Coś się tak zapatrzył? Dawno dupy nie widziałeś, co?

Moje dziecko!

Zaczęły przychodzić transporty kobiet.

Jedne po drugich.

Ciekawość sensacji strzygących je fryzjerów

szybko zmieniła się w zmęczenie

przez niesmak przesytu niedawno jeszcze ciekawych oczu.

Z naszego bloku nieraz słyszeliśmy ich

krzyki przeraźliwe i jęki umęczonych,

gwałtownie kończone.

Ci, co nie widzieli twarzy ofiar,

nigdy nie byli wolni od myśli:

„Może matka? Może żona?

Może córka?".

My z wiadomością od Witolda.

WYDAJCIE WSZYSTKO, WŁĄCZNIE ZE WSZYSTKIMI DOKUMENTAMI. WITOLD

To podpis Witolda. W porządku.

Mamy zniszczyć wszystko.

Czy to wszystko, pani Mario?

Może panowie coś zjedzą?

Herbaty może?

Może innym razem.

To wszystko? Żadnych papierów więcej?

Wszystko, obywatelu poruczniku.

No dobra.

Idźcie się umyć, ogolić i do roboty.

Oznaczone literą „W". Ani słowa o Cyranie.

Jak oznaczał literą, to musiał napisać tego więcej.

Moje uszanowanie. Można?

Panowie.

Teraz może byśmy coś zjedli. I... i herbatki może.

Mamy sporo czasu, więc może sobie pani przypomni,

czy nie zostały może jakieś papiery po mężu.

Zwłaszcza że mieszkania szkoda.

To chyba nie pani, tylko kuzynki, prawda?

Ja, Tadeusz...

- ...biorę ciebie, Stanisławo - ...biorę ciebie, Stanisławo...

- za małżonkę... - za małżonkę...

- i ślubuję ci... - i ślubuję ci...

- miłość... - miłość...

- wierność... - wierność...

- i uczciwość małżeńską... - i uczciwość małżeńską...

- oraz że cię nie opuszczę... - oraz że cię nie opuszczę...

- aż do śmierci. - aż do śmierci.

Tak mi dopomóż...

Tak mi dopomóż...

- Panie Boże wszechmogący - Panie Boże wszechmogący

- w Trójcy Jedyny - w Trójcy Jedyny

- i wszyscy święci. - i wszyscy święci.

Płużański wtajemniczył już pana?

Mamy plany likwidacji ważnych osób z bezpieki.

Z rozkładem dnia, co robią godzina po godzinie, szczegóły obstawy, etc.

Może warto to przedstawić naszym mocodawcom.

Podpiszesz zeznanie, że gromadziłeś broń

w celu dokonania zamachu na najważniejsze osoby w państwie polskim.

To była broń jeszcze z powstania. Nigdy nie planowałem zamachów.

Dlaczego jej nie oddałeś po wojnie?

Gdybym się ujawnił, już wtedy byście mnie aresztowali.

Kręcimy się w kółko, Pilecki.

Podpiszesz zeznanie, że gromadziłeś broń.

Gówno wam podpiszę.

ODDZIAŁ CHORÓB ZAKAŹNYCH UWAGA! TYFUS

Zabieramy go.

Zaraz będzie wybiórka.

Już, już, spieprzaj, spieprzaj!

Wynocha! Ruchy!

Obóz był probierzem, gdzie się sprawdzały charaktery.

Jedni staczali się w moralne bagno,

inni szlifowali swe charaktery jak kryształ.

Rżnięto nas ostrymi narzędziami.

Ciosy boleśnie wżynały się w ciała,

lecz w duszy znajdowały pole do przeorania.

To przeradzanie się przechodzili wszyscy.

Pańskie zdrowie, towarzyszu przewodniczący!

Wiecie, za co towarzysz Stalin was tak ceni?

Za lojalność,

za ujeżdżenie

tych waszych przedwojennych, niezależnych socjalistów.

A jakże!

Ale najbardziej towarzysz Stalin ceni was za ten Auschwitz.

Towarzysz Cyrankiewicz,

więzień numer 62 933.

Jedyny przywódca ruchu oporu

w faszystowskim niemieckim obozie zagłady Auschwitz, razem z Birkenau.

I wtedy każdy zrozumie,

że zjednoczenie przedwojennych socjalistów

z wojennymi komunistami w Polsce

to konieczność dziejowa!

No co pan, panie Cyrankiewicz?

Siedzi pan jak trusia. Nie wypije pan?

Ruszać się!

Do przodu!

Do przodu!

Co ty, kurwa?

On już nie żyje. Szkoda sił.

- Proszę powiedzieć panu premierowi... - Obywatelowi premierowi.

Jestem byłym więźniem Auschwitz.

Towarzysz premier przebywa w podróży służbowej.

Jeśli zechciałby obywatel do sekretariatu,

to po złożeniu zeznania o cel wizyty

ewentualnie umówimy obywatela na nieodległy termin.

Towarzyszu, wszystko w porządku?

Tak, tak.

Mamy dziś dużo pracy.

Powtarzające się próby ucieczek

spowodowały, że władze obozu zdobyły się

na stosowanie odpowiedzialności solidarnej.

I za ucieczkę jednego rozstrzeliwano dziesięciu więźniów.

Wybranie dziesięciu na śmierć za jednego zbiega

było ciężkim przeżyciem dla obozu.

A szczególnie dla bloku, z którego wybierano.

Najwyższy czas, żebyś wiał.

Mam tu chłopaka z piekarni. Rozgląda się, z kim by tu uciec.

...z kim by tu uciec...

...z kim by tu uciec...

Jestem pod wrażeniem, jak pan to wytrzymał, panie rotmistrzu.

Czytuję

„O naśladowaniu Chrystusa".

Tomasza Kempis.

Polecam, panie pułkowniku.

Podpisze pan protokół przesłuchania.

Nie ma tam nic, czego by pan nie powiedział.

I może pan iść, rotmistrzu.

No,

uciekaj stąd.

Jak wielka jest różnica pomiędzy „być„ a „nie być"?

Taka też jest w warunkach życia tych, co pracowali pod dachem,

w stajniach, magazynach lub warsztatach,

od tych, którzy pod gołym niebem kończyli się w najrozmaitszy sposób.

Ci pierwsi uznani tu byli za potrzebnych.

Ci drudzy opłacali życiem nakaz wykańczania w tym młynie

możliwie jak największej ilości ludzi.

Masz papierosa?

Dzięki.

Alarm! Alarm!

Wypuśćcie mnie!

Już nie żyjesz!

Już nie żyjesz!

Czekajcie.

Nie, nie mogę!

- No dawaj, do cholery! - Nie, ja już nie dam rady!

Nie!

- Zostawmy go. - Łeb ci rozwalę. Bierz go!

Nie, idźcie sami...

Nie!

Jest?

Poczekaj!

Koniec!

Witek!

Jest.

Jest!

Przedstawiłem dowództwu AK plan oswobodzenia Auschwitz.

Ataku partyzanckiego z zewnątrz skoordynowanego z buntem więźniów.

Odpowiedzieli mi, że dowództwo zna dobrze sprawy oświęcimskie,

ale akcja na obóz jest na razie niemożliwa.

Propozycji bombardowania kacetu alianci nie podjęli,

uznając, że prócz trudności technicznych istniały przeszkody natury politycznej.

A więc...

...pańskie poświęcenia i cierpienia poszły na marne.

Nikogo pan na tej wojnie nie ocalił,

rotmistrzu.

W powstaniu byłem w 2 kompanii batalionu zgrupowania „Chrobry II".

Wpierw jako strzelec, później jako dowódca.

Zdjąć ich.

Szybciej! Pospieszcie się!

Szybko!

- Szybko! - Chodźcie!

Chodźcie! Szybko!

Szybko! Tutaj, chłopcze!

Pod ścianę!

Nie wychylać się.

Pod ścianę!

Pod ścianę!

Pod ścianę!

Ostrożnie, ostrożnie!

Do piwnicy! Szybko!

Uciekaj!

Dasz radę.

Chodź.

- Obstaw tamten zaułek! - Czysto!

- Cel na ulicę! - Sprawdź z prawej!

Osłaniaj! Osłaniaj!

Szybciej, panowie, szybciej!

Taki byłby piękny życiorys.

Gdyby nie te kilka,

kilkanaście miesięcy po wojnie.

Sędzia i prokurator, obaj też powstańcy z AK.

Będzie miał pan sprawiedliwy proces, rotmistrzu.

Panie pułkowniku!

Pileckiego vel Serafińskiego...

...z Auschwitz

nie pamiętam.

Jeżeli byłby w ruchu oporu,

to jako kierownik tegoż,

wiedziałbym o tym.

I jeżeli pani mąż, Witold Pilecki

miał jakiekolwiek zasługi

czasu wojny,

to nie powinny one

przekreślać

jego późniejszych

występków...

...wobec ojczyzny.

Dlaczegoś poszedł tam dobrowolnie?

Nie mogę ci tego darować.

Mogłeś... Mogliśmy...

uciec...

Wyjechać, żyć...

A ty znów jak bohater.

Przekaż ode mnie dzieciom,

że tak trzeba było.

Sam im to powiesz!

Chyba nie.

Wyszedłeś z Oświęcimia, a z między swoich nie wyjdziesz?

Przy więzieniu UB Oświęcim to była igraszka.

Marysiu.

Musicie być silni.

Nie boisz się?

Boję się.

Ale nie śmierci.

Tego, że mnie zatłuką jak zwierzę, nie jak człowieka.

Ze szmatą na głowie, z trocinami dławiącymi gardło,

najpierw Auschwitz, potem Rakowiecka...

Latami modliłem się o godną śmierć.

To też przekaż naszym dzieciom.

Ci ludzie albo wypełniali tylko moje polecenia jako starszego stopniem,

jak pani Szelągowska, Płużański,

albo byli nieświadomi,

jak panowie Jamontt-Krzywicki, Sieradzki, Różycki.

Byli tylko narzędziami w moich rękach.

To ja wykorzystałem ich lojalność

do gromadzenia i przekazywania rządowi na wychodźstwie informacji,

co naprawdę dzieje się w kraju.

Rządowi, od którego przysięgi na lojalność nikt mnie nie zwolnił.

Oskarżony przyznał się do wszystkich zarzutów. Mamy tu protokoły, tak?

Tak czy nie?

Podczas śledztwa panowie śledczy dość mocno mnie zmęczyli.

Zaprzeczam, abym to świadomie podpisał.

Jeszcze ostatnie słowo.

Obecny tu na sali pułkownik...

zaręczył mi słowem honoru oficerskim, że w sprawie Pileckiego,

w mojej sprawie,

uznana będzie wyłącznie moja odpowiedzialność.

Patrząc na stan współoskarżonych siedzących ze mną w jednej ławie,

pokazujemy, jak bardzo się

w rozumieniu danego słowa honoru różnimy.

Nieraz, siedząc w Auschwitz, mówiliśmy, że jeśli ktoś z nas

ujdzie stąd z życiem, to chyba cudem tylko.

I trudno mu będzie porozumieć się z ludźmi,

którzy normalnie na ziemi przez ten czas żyli.

Będą dla niego niektóre ich sprawy wydawały się zbyt małymi.

On przez nich również nie będzie rozumiany.

Lecz jeśli naprawdę ktoś wyjdzie,

obowiązkiem jego będzie ogłosić światu,

jak tu ginęli ludzie mordowani przez ludzi.

Odwróć się.

Twarzą do ściany!

Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci

mógł się raczej cieszyć, niż lękać.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.