All language subtitles for Dixie.Ray.Hollywood.Star.1983.720p.BluRay-el

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org

To nie takie proste.

Hej! Ok, ok...

Spokojnie z tym pistoletem. Mam to tutaj.

POPODOPOLIS Biuro Detektywistyczne

Zniszczysz wszystko, co mam!

Piątek, 12 lutego 1943 r. godz 19:10

Dobra, wyłącz to.

- Dzwoniłem 2 godziny temu. - Nie słyszałeś? Zdobyliśmy Guadalcanal.

Daj mi swoje radio. Mam coś do powiedzenia.

Masz coś na Lamarr'a?

Tak.

Po co ci ta spluwa? Czekasz na kogoś?

Może.

Może?

Nawet jeśli... te zabawki zostaw nam.

Strzelałeś z tego czegoś?

Co się stało, Nick?

Na dole!

O Boże.

Niech cię, Greku.

Dlaczego nie powiedziałeś przez telefon?

To dwóch sztywniaków na tydzień.

Co za strata!

Napatrzyłeś się?

Poruczniku, czy mam zadzwonić na posterunek?

Nie, Harry. Jeszcze nie.

Jeszcze nie.

Jeśli ta whisky nie jest na pokaz,

może łykniemy jednego lub dwa.

A nasz grecki przyjaciel powie nam, jak blondynka odpadła z wyścigu.

- Znasz Dixie Ray? - Gwiazdę filmową? Jasne.

- To nie ona. - To Adrian, sekretarka Dixie.

Była dziś u mnie.

- Jak się dostałaś? - Drzwi były otwarte.

- Nie masz sekretarki? - Została wcielona. A co?

Szukasz pracy?

Myślałam, że będziesz wcześniej.

- Szedłem przez plażę. - I?

Piasek leci na dywan.

Mógłbym chwilę postepowac, chyba że to ty przyszłaś mnie zabawić.

Wiesz, Nick...

Mogę być częścią paczki.

Pomyśl!

Ja i te wszystkie kobiety.

Wszystko czego chcesz.

I kiedy chcesz.

Robi się twardy.

Pomysł musiał się spodobać.

Po prostu chwytam chwilę.

Pokaż mi, co mam robić, Nick.

Minęło trochę czasu.

Zobaczmy ile pamiętasz.

Tak.

Świetnie.

Przyjemne uczucie.

Jak to jest, gdy liżesz te wszystkie cipki?

Nie chciałabyś mieć czegoś takiego by w nie wejść?

- Nie za często. - Mogłoby być nieźle.

Wolę je lizać.

Chcesz, żebym polizał ciebie? Mam to zrobić?

- Jeśli wiesz, jak to zrobić... - Chciałbym possać twoją cipkę!

- Nie wątpię. - Nie przestawaj!

Czy ty jesteś...

Czy ty jesteś prawdziwą lesbijką?

Tak.

Ale lubię też kutasy, jeśli są niezłe.

Kiedyś byłam w tym naprawdę dobra.

Naprawdę bardzo dobra.

Podoba ci się moje obciąganie, Nick?

Doprowadź mnie do orgazmu. Niech się spuszczę.

- Potrafisz mnie doprowadzić? - Tak! - To pokaż.

Nie zapomniałaś tego, co?

Czegoś takiego się nie zapomina.

Właśnie tak, kotku.

Masz dobrą pamięć.

Tak może być już zawsze, Nick.

Gdybyś tylko nie... no wiesz.

Co?

Nie rozmawiał z policją.

To dobry interes, Nick.

Nie odrzucaj go.

Pomyśl o soczystych cipkach, którymi się podzielimy.

Ty troszkę possiesz, ja troszkę possę.

Zapominamy o starym Charlie?

O tym wypierdku?

Nie martw się o to.

Ktoś musi.

Och, Nick.

Jesteś taki delikatny.

Sentymentalny.

Przyprawiasz mnie o mdłości! Wy wszyscy !

Po tym jak już doszedłeś masz mdłości, tak?

Zapewne nie dostajesz premii za pieprzenie.

Poza tym... co z tymi wszystkimi pieniądzmi?

Dokup obligacji.

Naprawdę to zrobisz?

- Facet nie żyje, głupia suko. Może był wypierdkiem... - Nick, Nick...

Proszę nie.

Kocham ją.

Którą?

Ty draniu!

Nikomu nic nie powiesz.

A teraz daj mi negatywy.

Uspokój się, kochanie. To nie takie proste, wiesz?

Oddaj mi pistolet!

Ok, ok. Chcesz negatywów. Będziesz miała.

Mam je tutaj. I tak ich nie chcę. Uważaj na gdzie celujesz.

Spokojnie z tym pistoletem.

Mam to tutaj, weź.

- I co teraz? - Wszystko zepsujesz, sukinsynu!

Zniszczysz wszystko, co mam!

Boże.

Nie chciałem tego robić.

Celowałem w ramię, ale...

schrzaniłem!

Była martwa, gdy podszedłem.

Nikt nic nie słyszał i nikt się tym nie zainteresował.

Nie w tej okolicy.

Prosto w klatkę.

Zawsze byłeś gównianym strzelcem.

Próbowali mnie uciszyć za pomocą cipki.

Daj spokój Nick. Cipka? Żartujesz?

Zadzwoniła do mnie 3 lub 4 dni temu.

Kto dzwonił?

Żegnałem się wtedy z sekretarką.

Odeszła, zanim armia wysłała ją do Fortu Bennet.

Z jakiegoś głupiego powodu chciała tam jechać.

Dotknij łechtaczki.

Tak dobrze... Czujesz jaka gorąca?

Jesteś szalona.

Wiem.

- Cholera! - Kurwa.

Przestał.

- Rozłączył się. - Kogo to obchodzi.

Spójrz na uda.

Zobacz co jest pośrodku. Pobaw się tym!

Znowu? Czy ci ludzie oszaleli?

Cholera!

Zawsze o złym czasie.

Nicky!

Popodopolis, śledztwa.

Nie teraz. 20 USD za dzień plus wydatki.

Co ?

Nie wiem kiedy.

Zadzwoń w czwartek.

Musisz wyjeżdżać z rodziną, kochanie?

Nick, zamieszkasz na poczcie.

A kto odbierze telefon?

To pierwszy telefon w tym tygodniu.

Nie będę w stanie znaleźć kogoś...

kto może cię zastąpić.

I z takim tyłkiem!

Lubisz się pieścić, co?

Wiesz, że tak!

Och, Nicky.

Nie martw się!

- Rozmawiałam z kilkoma dziewczynami. - Tak?

Powiedzmy, że są trochę... zaciekawione!

Lepsze to niż praca w fabryce broni.

- Ale wciąż... - Kochanie.

O tym też im powiedziałam.

Powiedziałam im...

jak łatwo stajesz się twardy.

Jestem normalnym facetem.

Tak, ale kiedy pójdą na służbę, będą chciały wiedzieć wszystko.

O tym także.

Wiesz, że kobiety kochają dobrego kutasa.

Ej, detektywa! /Dick - kutas lub detektyw/

Hej skarbie.

Chcę się przekonać, czy nie kłamię.

Niech spojrzę.

Może znów będziesz twardy. Co ty na to?

Częstuj się!

- Cholera! - Co? -Nicky!

Rozedrę pończochy. Trudno je zdobyć.

Może je zdejmę?

Dostaniesz z przydziału. Teraz jesteś żołnierzem, kochanie.

OK.

Zajmę się tym.

Tak jest dobrze!

Ssij go!

- Chcesz, żebym mówiła o mojej cipce? - Tak.

Nicky, twój kutas jest taki twardy.

Mam nadzieję, że z chłopakami mówisz tylko o mojej cipce.

Podnieca mnie to.

- Kiedy dochodzisz, wariuję. - Naprawdę ?

Doprowadzasz mnie do szaleństwa.

Ssij kochanie.

Ostatnio gdy tu byłam...

masturbowałam się.

Ssij, śmiało.

Przyszedł listonosz.

Prawie mnie przyłapał.

Miałam uniesioną spódnicę.

Moje majtki były na biurku.

Wiem, że wiedział, co robię.

Uwielbiam, gdy ludzie patrzą na moją dupę i na moją cipkę.

Myślę o ssaniu twojego fiuta, kiedy pieszczę moją łechtaczkę.

To ci się podoba, co?

Cholera. Niech to!

Kurwa!

Niech to szlag, Nicky.

Popodopolis, śledztwa.

Przy telefonie.

Co ?

Co ?

Głos różnił się od tego z poprzedniego połączenia.

Ten głos należał do pani Charles Barclay...

z Barclay'ów z Bel Air.

Pani Charles T. Barclay - przedstawiła się.

Jakby to było ważne.

Było. Ale nie wtedy.

Tak tak.

Wiem gdzie to jest.

Nicky!

Słyszałem o nim.

Nicky!

Nie wychodzisz, prawda?

Dixie.

Nicky, potrzebuję tego.

Daj mi to zanim wyjadę.

Mamy jeszcze kilka dni.

Nicki, cholera! Potrzebuję tego.

Nicky.

Mam jeszcze 15 minut.

Dobrze.

Nicky.

Włóż go!

O tak.

Nicky.

Kocham twojego kutasa.

Moje usta kochają twojego kutasa!

Moja cipka kocha twojego kutasa!

Całe moje ciało go uwielbia.

Właśnie widzę.

O Boże!

Mój Boże !

O tak.

Jesteś świetnym kochankiem.

Nicky.

Tak.

Jesteś taki ciepły i mokry!

Lubię spoconych facetów.

To takie męskie!

Spójrz na mój tyłek.

Jest taki seksowny.

Chwyć mnie mocno za dupę, lubię to.

Kocham to!

- Lubię bawić się sutkami. - Wkrótce dojdę, Wendy

Kurewsko to kocham.

Lubię być pieprzona od tyłu.

Kiedy trzymasz mój tyłek.

Pamiętasz, jak pierwszy raz chwyciłeś mnie za tyłek?

Ja pamiętam. Mówiłeś, że to było tak jakbyś chwycił...

...jakbyś chwycił anioła.

Dokładnie.

Tyłeczek anioła.

To koniec, kochanie.

Muszę to wypuścić.

Boże. Kocham, kiedy spuszczasz mi się na plecy.

To doprowadza mnie do szału!

Zwykle nie jadę do klienta.

Ale pomyślałem, że za obiecane 100$ zrobię wyjątek.

Pojechałem.

Wyobrażasz sobie...

100 dolarów tylko za rozmowę o tym, czego chce.

Nie miałem nic przeciwko.

Co mogę dla pani zrobić, pani Barclay?

- Mów mi Dixie. - Dixie.

- Kiedyś byłaś Dixie Ray? - Wciąż jestem.

Powinienem się domyślić.

Mam teraz inne włosy. Czy mogę mówić do ciebie Nick?

Pewnie.

- Jestem szantażowana. - Niech zgadnę.

Spiłaś się pewnej nocy i zrobiono ci zdjęcia z rozłożonymi nogami?

Skąd wiedziałeś?

Nie urodziłem się wczoraj. Kto zrobił zdjęcia?

Mój mąż. Razem z mężem i kilkoma przyjaciółmi graliśmy...

w pewne małe gry seksualne. To było kiedyś.

Wypędziłam go, to małe gówno.

Chcę, żebyś przechował negatywy.

Jeśli masz negatywy, czym cię szantażują?

Odbitkami.

- Znasz Tony'ego Lamarra? - Szulera? Tak, znam go.

Charles był mu winien pieniądze. Dał mu moje zdjęcia w rozliczeniu.

- Jak je odzyskałaś? - Odkupiłam je od Tony'ego Lamarra.

Spaliłam odbitki.

Gdzie jest twój mąż ?

Gdzie zawiozłeś pana Barclay?

- Do Spencer Arms na wózku. - To kto cię szantażuje?

Nie wiem. Jakiś facet zadzwonił i powiedział że chce 50tyś za zdjęcia.

Nie zapłacę, nie stać mnie na to.

- Nie masz nawet majtek. - Nigdy ich nie noszę.

Zostawiają ślady.

Nigdy?

Nigdy!

Nawet teraz?

Nawet teraz!

Nie wierzysz mi?

O mój Boże!

Nie, nie. Jeszcze nie.

Na to będzie czas.

Jeśli jesteś dobry.

A założę się, że jesteś bardzo dobry!

Powiedzmy, że to zapowiedź przyszłych atrakcji.

Zawsze Hollywood?

Zawsze!

Jestem gwiazdą, kochaniutki.

Tak jak powiedziałem. Tam sny ożywają.

Gdy skończyliśmy poszedłem do Spencer Arms.

Obsługa.

Na początku myślałem, że pokój jest pusty.

Myliłem się.

Myślałem też, że ona nie żyje.

Z tym też się myliłem.

Przystojniak.

Szukam Charlesa Barclay.

Chyba go nie ma.

Może jest tutaj.

Może tam właśnie jest.

Nie.

Chowa się.

Może...

jest w moich majtkach.

Nie. Tam też nie!

Jestem tylko ja.

Chcesz zobaczyć?

Pewnie.

Mówiłam, że tam go nie ma.

Nie ma go z przodu.

Może jest z tyłu.

Sprawdzisz?

Chcesz zdjąć mi majtki?

Przystojniaku.

Gdzie jest Barclay?

- To boli... - Mów!

Proszę...

Gdzie on jest ?

Jeździ tam, gdzie chce.

To bolało.

Pocałuję i będzie dobrze.

Twój tyłeczek też ucierpiał?

Strasznie boli.

Zrób coś.

Proszę.

A co mi tam!

Piękny tyłek.

Skrzywdziłem go?

- Pocałuj. - Oczywiście.

Niech już nie boli.

Pokaż się.

Wspaniały!

Chodź tu !

Zdejmij koszulkę.

Zbliż tą klatę.

Pieść się.

Przyjrzyj się jej.

- Jeszcze? - Jeszcze!

Jeszcze, proszę, jeszcze.

Nie przestawaj!

Nie przestawaj!

- Ssałaś kiedyś fiuta? - Tak.

Nie wierzę ci.

To jak lizanie lizaka.

Nie jesteś za młoda na ssanie?

Ssę różne rzeczy.

Przed 21 rokiem nie powinnaś.

Chcesz zobaczyć co mogę?

- Pozwól, proszę. - Pozwalam.

Nikt mnie tak nie całował!

Patrz na mnie.

Bierz mnie... bierz!

Tak.

Tak.

Głęboko.

Nie przestawaj, proszę.

Szalona!

Powiedz to jeszcze raz!

Chcę cię rżnąć.

Chcesz, żebym wbił fiuta w twoją tłustą dupę? Zrobię to. Chcesz?

Chcę każdego cala! Każdego pieprzonego cala!

Grzeczna dziewczynka.

Daj mi go.

Daj go całego!

Dobra dziewczynka!

Spuszczę się na ciebie!

Spuszczę się na ciebie.

O mój Boże!

Zostawiłem jej wizytówkę...

i powiedziałem, żeby Charlie pilnie do mnie zadzwonił.

Myślałem tylko o tych cholernych negatywach.

Nie chciałem zostawiać tego w biurze.

Kto to powiedział... Howe?

Że najlepsza kryjówka to ta na widoku.

Dystrybutor był idealny.

Rzadko używany.

Nawet chciałem tam hodować rybkę.

Popodopolis, śledztwa. Znowu Dixie.

Tak.

Będę tam za godzinę.

Pewnie.

Ok, do zobaczenia.

Chciała abym przyjechał, ale nie podała powodu.

Nie miałem nic przeciwko.

Było za wcześnie by dorwać tego szulera...

a miałem nadzieję, że podpowie mi, gdzie mogę znaleźć jej męża.

Ładne.

To ty tu jesteś ładna.

Uwielbiam twoją skórę.

Rozchyl bardziej uda.

Wejdź na stół.

- W ten sposób? - Właśnie tak.

- W ten sposób? - O tak.

Troszkę szybciej?

Wiesz jak.

Rozchyl tą cipkę.

Tak, w ten sposób.

Tak.

Ok?

Przestań... już nie!

O cholera!

Najwyższy czas.

Jestem tu od 30 minut. Nie mogłem znaleźć pokoju.

To twoje?

Nie zwracaj na nią uwagi.

Wiem.

Jest zazdrosna.

Podejdź bliżej.

- Rozmawiałeś z moim mężem? - Jeszcze nie!

Nie było tego "małego gówna", ale był ktoś inny.

Stary Charlie nie wylewał łez do piwa, po tym jak go wykopałaś.

Jakaś siksa z nim tam mieszka.

Dziewczyna?

Jeszcze minutę i będę na podłodze.

Dlatego dzwoniłam, kochanie.

Coś zaczęliśmy, więc trzeba skończyć.

Założę się, że znasz sporo kobiet, prawda?

Wiem jacy są detektywi.

Ale jak tylko dzwonię do twojego biura, to ty odbierasz.

Nie masz sekretarki?

Popełniła samobójstwo. Przez brak seksu.

Nie mogłeś pomóc temu biedactwu?

Zrobiłem co mogłem.

Robiliśmy to dzień i noc, ale czasem muszę przystanąć...

by wyczyścić moją spluwę!

Wiesz jacy są detektywi.

Nosisz broń?

Tylko gdy potrzebuję.

Łaskocze.

A potrzebuję?

Mam nadzieję, że nie.

Pocałuj mnie!

Wiesz, jak się całować.

Chcę ci obciągnąć.

A co mi tam...

Z kapeluszem czy bez?

A co mi tam...

Przepraszam.

Leslie, wejdź.

Nie wiedziałam, że masz towarzystwo.

Czy ktoś to wie, zanim wejdzie?

To moja córka, Leslie.

Twoja córka?

Z pierwszego małżeństwa. A to Pan...

Popodopolis. Nick Popodopolis.

Nie wychodź. Pan Popodopolis musi pilnie porozmawiać z twoim ojczymem.

O czym? Podatkach?

O to chodzi?

Nie. Wiesz gdzie on jest?

Byłeś w jego hotelu?

Tak, nie było go tam.

Ale już sprowadził jakąś małą dziwkę.

Mamo!

Jak ona wygląda?

Całkiem nieźle.

Przykro mi, nie widziałam go odkąd wyszedł.

Przepraszam.

Lepiej pójdę.

Nie wygłupiaj się.

Jeszcze nie skończyliśmy.

Nie wygłupiam się. Naprawdę pokaże ci wszystko.

To miejsce źle na mnie działa.

Poczekajmy.

Zrobimy to gdzie indziej.

Na przykład w Koloseum.

Jest tam mniej ludzi.

Jest tego więcej.

Wiem, że tak naprawdę nie chcesz wyjść.

Jestem tak cholernie napalona!

Dobra jesteś.

A ty nowy.

Nie mogę w to uwierzyć, Dixie Ray.

To naprawdę ty?

O tak.

Powiedz mi coś.

Co?

Powiedz mi, że Dixie Ray lubi ssać kutasa!

- Uwielbiam ssać kutasa. - Użyj imienia.

Dixie Ray uwielbia ssać kutasa.

Powiedz to jeszcze raz.

Dixie uwielbia ssać kutasa!

Muszę cię przelecieć.

Nie.

Chcę cię w ustach.

Ściskaj te cycki!

Nadal chcę cię przelecieć.

To może być premia.

Nicky.

Dzięki, że mnie nie wydałeś.

Ona nie wie o mnie i Charlie'm.

Zwykle tak się nie zachowuję.

Jak?

Tak jak wtedy w hotelu.

Byłam zjarana jak cholera.

Nie musisz mnie przepraszać.

Nie obchodzi mnie komu się podkładasz. Mojemu... czy twojemu ojczymowi.

Kochałam się z tobą, draniu!

Jesteś okrutny!

Niech Charlie do mnie zadzwoni. To wciąż pilne.

Nigdy nie mam dość.

Wiesz co mam na myśli?

Pewnego dnia przyszedł listonosz.

Prawie mnie przyłapał.

Nie mówiłam ci o tym?

Tak.

Nie wiem, jak długo tam stał.

Po prostu się pojawił...

i dał mi pocztę, jakby nic się nie stało.

- Cześć. - Chcę negatywów.

Czy możemy to omówić?

Chodźmy na górę.

Nie.

Nawet jeśli nie patrzył zbyt długo,

musiał wiedzieć, co robię.

Musiał widzieć moje majtki na biurku.

O Boże, nie! Umarłabym!

Nie bądź głupia.

Nie.

Jest za stary!

Nadal tam jesteś?

Myślę, że słyszę Nicky'ego.

Muszę kończyć.

Pa pa.

Nicky, Nicky, Nicky!

- Masz towarzystwo. - Jedź do domu. Jedź do Fortu Bennet.

To chciałam Ci powiedzieć. Wyjeżdżam rano a nie w czwartek.

Pozbądź się jej!

Nicky.

- Mam szampana. - Powinnaś iść. - Napijmy się.

Dobra, jeden kieliszek!

Dla twoich miłych przyjaciół.

Proszę bardzo, chłopcy.

I jeden dla Nicky'ego.

I jeden dla mnie.

Szampan.

Chłopcy.

- Dobra, wystarczy. - Nicky.

- Chcę zostać. - Mam tu interesy.

Pożegnaj się.

Nicky, Nicky... moja torba!

- Pożegnaliśmy się wczoraj, musisz iść! - Nicky!

- Do zobaczenia, pa. - Nicky.

Teraz interesy.

Gdzie jest negatyw?

To okropne, do czego mnie zmuszacie...

W brzuch... bez śladów.

Gdzie to jest?

Nie ma tu tego.

Pewnie nie.

Ten dupek nie byłby taki głupi!

Gdziekolwiek to jest...

ma zniknąć! I odbitki też, Peppa!

Nazywam się Popodopolis!

Popi... dopi...

Słuchaj uważnie...

Nikt nie zarabia 50 000$ oprócz naszego szefa.

Nie chcesz sam rozkręcać biznesu, co Nicky?

Nawet jeśli możesz wstać, nie próbuj!

Poleż sobie.

Płaszcz?

Zajmij się nim.

Proszę, proszę! Nick Grek! Jak leci, kolego?

Zostałem pobity.

Jak?

Powiedz to coś poradzę.

Twoje goryle mnie przeczołgały.

- Niepokoi cię szefie? - Spokojnie. To przyjaciel.

To jeden z nich.

- Jeden z których? - Ktoś cię wynajął, żebyś go pobił?

Nie szefie. To nie ja, przysięgam.

Ok.

Więc to inni dwaj.

Chodzi o to, że nie chcę mieć ludzi na ogonie.

Będę ich pilnował. Coś jeszcze?

Tak. Na osobności.

Dobra chłopaki.

Przed wyjściem sprawdźcie, czy nie ma broni.

Bez urazy, ale nawet przyjaciół tu nie wpuszczam.

- Musisz w tym nieźle wyglądać. - Też tak myślę.

Zawsze nosisz ze sobą kobiece majtki?

- Zbieram je. - Może któregoś dnia dam ci swoje.

Pewnie.

Może weź Shirley ze sobą do domu, co?

- Przestań. - Jest dobra. Chodź kotku, pokaż swój tyłek!

Tony! No chodź.

Chcesz je do kolekcji?

O tym mówiłem.

Usiądź.

Tony, nie przyszedłem zabawić.

Odpuść Dixie, nie da ci już ani centa.

Nie ma takiej potrzeby, spłaciła już męża.

Nie oszukuj mnie, Tony.

Ktoś od ciebie zadzwonił, że ma zdjęcia. A ty chcesz kasę.

To nie ja. Oddałem jej wszystkie nagie zdjęcia, jakie miałem.

Jesteśmy kwita, ona i ja.

Ona to robi dla odwrócenia uwagi?

Ktoś od Dixie chce wycisnąć kasę, ale to nie ja.

Zapytaj jej męża, on zrobił te cholerne zdjęcia!

Pamiętaj, co powiedziałem.

Eddie? Nick wychodzi, przynieś jego broń.

Posłuchaj, Nick.

Pozwól, że wieczorem wyślę do ciebie Sherry.

- Przestaniesz? - Może chcesz kogoś innego.

Może ta laska szatni, albo piosenkarka. Czekaj, mam inny pomysł.

Dlaczego nie cały zespół?

Niech będą około 3:00. Wcześniej jadę do Chicago.

Musiałem mu oddać.

Tak ?

Tu Sherry.

- Kto? - Sherry, ta z klubu. Otwórz.

Przyniosłam ci jeszcze jedną parę.

Cześć.

Hej, tylko nie strzelaj!

Zdenerwowane?

Dziewczyna w szatni już miała randkę.

Miała randkę.

A, dziewczyna z szatni! Więc Tony mówił poważnie?

Masz coś do picia, kochanie? Przydałoby mi się.

- Burbon jest w kuchni. - Pójdę po niego.

Chciałeś abyśmy przyszły, kochanie?

A co mi tam!

Tak, tak...

Co robisz?

Co robisz?

Podoba się?

Wygląda nieźle!

Robiłeś to w trójkę?

Czasami.

Podobasz mi się Sherry.

Chcę więcej...

Patrz jak mnie pieprzy.

Rżnie mnie.

- Nie słyszała. - On mnie rżnie!

Chcę, żebyś doszedł.

Chcę, żebyś mnie przeleciał.

Pieprz i mnie...

masz piękne cycki.

Pieprz mnie, Nick.

Zerżnij mnie!

Nie wiem, niech pomyślę... Chyba cię nie zerżnę.

Pieprz mnie!

Powiedz mu, Sherry. Powiedz mu, żeby mnie przeleciał.

Nie słyszałem, jak śpiewa.

- Ona śpiewa? - Usłyszysz.

- On chce, żebyś doszła. - Chcesz mnie przelecieć?

Chcę cię przelecieć!

- Tak, pieprz ją. - Nie. Chyba nie.

Wal ją tak jak walisz mnie!

- Gryź mnie! - Też tego chcę.

Pod warunkiem.

Powiedz proszę.

Powiedz proszę.

Proszę.

Zerżnij mnie.

Spójrz kto przyszedł.

- Jest dobry. - Jestem?

O właśnie tak, Nicky.

Tak, ssij jego kutasa!

Będzie twardszy!

Tak, Nick.

Wypieprz ją.

Pieprz mnie.

Pieprz mnie.

Chodź tutaj, właśnie tak.

Otóż ​​to.

Jest dobrze.

Jest dobrze?

Pieprz mnie.

Mnie pieprz.

Podobało mi się jak ci to robił.

Już wtedy byłam mokra.

- Jesteś mokra? - Jestem.

Lubisz kutasa w swojej cipce?

Podoba się, Nick?

Podoba Ci się moja cipka?

Powiedz, że tak.

Kocham ją.

Nick, spraw by doszła.

Niech dojdzie.

- Jesteś blisko? - Tak.

Daj mi to.

- Piszesz na maszynie? - Pieprz mnie, a nawet zaśpiewam.

Niech zobaczę jak szczytujesz.

Już!

Robisz to, Nicky.

Jesteś niezły, Nick!

- Chcę dojść. - Chcesz dojść?

- Pozwolimy mu? - Był dobrym chłopcem.

Jak chcesz dojść?

Jak zwykle.

Po prostu.

Nick, chcemy zobaczyć jak dochodzisz.

Pieprz ją, aż dojdziesz.

Czuję to.

Jest taka gorąca, tak gorąca.

Rozetrzyj ją, Nick.

No dalej, Nick. Wszędzie.

Sprawiłaś, że doszedł.

Zmusiłaś go do tego.

I do zerżnięcia mnie.

Dużo tego.

Halo?

Charles Barclay, mąż Dixie Ray.

Moja pasierbica mówi, że chciałeś porozmawiać.

Dokładnie.

Cały wieczór dzwonie pod 2 numery z twojej wizytówki.

Panie Barclay...

Dixie nie zapłaci ani centa.

Co ?

Nie chcę nic od tej kobiety.

- Dlaczego ją szantażujesz? - O czym ty do cholery mówisz?

O zdjęciach zrobionych podczas waszych zabaw.

Panie...

Popodopolis.

Obawiam się, że masz złe informacje.

Dixie uczestniczyła w tych ...

przyjęciach ale...

ja nigdy nie brałem w nich udziału. Przez to ją zostawiłem.

- I nie wyrzuciła cię? - Absolutnie nie. Mam środki.

W zasadzie to odkryłem pieniądze na swoje nazwisko w banku San Francisco.

Panie Barclay...

Dixie mówi, że ją szantażujesz zdjęciami, które wykonałeś.

Gdzie widać jej wdzięki spod sukienki.

To niedorzeczne!

Choć nie mam wątpliwości, że ktoś mógł zrobić takie zdjęcia.

Do takich zdjęć pozuje.

Stała się prawdziwie zdegenerowaną kobietą.

- Obrzydliwą! - Dixie jest obrzydliwa?

Ale ogłupianie pasierbicy już nie jest?

Ja...

nie muszę się przed tobą usprawiedliwiać.

- To prywatna sprawa. - Naprawdę nadszedł czas...

byśmy przeprowadzili poważną rozmowę.

- Gdzie jesteś? - W moim pokoju hotelowym.

Zaraz tam będę.

Tym razem wszedłem przez okno. Pomyślałem...

że spotkanie ze stróżem nocnym to zły pomysł.

Były też plusy.

Barclay? To ja, Popodopolis. Śpisz ?

Barclay.

Barclay. Obudź się.

Tu Popodopolis!

O mój boże!

Widziałeś to.

Dwie dziury w ścianie, ale to nic.

Zabiły go trzy kule w klatkę i dwie w twarz.

Ktoś uzbrojony był bardzo zły na Charlesa T. Barclay'a.

Barclaya z Bel Air.

Nie mówiłeś czasem, że jest otwarte?

Pójdę po klucz i zaraz wracam.

Pospiesz się, do cholery!

Jeśli ktoś zadzwonił po gliny, to znaczy, że wiedział o ciele.

Ale nie wiedział o mnie.

Musiałem się stamtąd wydostać.

Żaden nie pasuje?

Sprawdzę wszystkie!

Cholera.

Dixie mnie okłamała.

Plan był bardzo skomplikowany.

Najpierw potrzebowali mojej broni.

Nie... Najpierw musieli się dowiedzieć, czy w ogóle noszę broń.

- Nosisz broń? - Tylko kiedy potrzebuję.

Musieli mnie przekonać, że jej potrzebuję.

To mnie przekonało.

Podmienili też pistolet.

Sprawdź, czy ma broń.

Wpadłem prosto w pułapkę.

Byłem tak zajęty oglądaniem tych cipek, które odwracały moją uwagę...

że nie skapowałem się gdy utknąłem po szyję.

Dlaczego Lamarr chciał zabić męża Dixie?

Dlaczego mu pomogła? I wtedy sobie przypomniałem.

On nie ma pieniędzy i nigdy nie miał.

W zasadzie to odkryłem pieniądze na swoje nazwisko w banku San Francisco.

O czym? Podatkach?

O to chodzi?

- On nie miał pieniędzy. - Mam dużą sumę.

Podatki?

Musiałem porozmawiać z Tonym Lamarrem.

Tak.

O tak, Shirley.

- Nie słyszę, co mówisz. - Jest piękna.

Rozchyl ją!

Dixie.

Dixie.

Czekajcie rozgrzane.

Tony, nie powinno cię tu być.

To ważne.

O co chodzi?

Zmusił mnie, Dixie.

- Po co ta broń, Nick? - On wie wszystko.

Tak?

Wiem o podmianie broni, wiem o zasadzce.

Wiem nawet, dlaczego chciałaś zabić męża.

Potrzebuję małego drinka.

Dixie, nie grałaś w filmie od bardzo dawna.

Twój terminarz jest pusty.

Jak powiedziałaś. Twoja kariera się kończy.

Potrzebowałaś pieniędzy z konta męża.

Ale zamiast je pożyczyć, zdecydowałaś się je odziedziczyć.

Tony, wybraliśmy złego człowieka z książki telefonicznej.

Próbowałem ci to powiedzieć.

To czego nie wiem to...

kto tak naprawdę zabił małego Charliego?

Tak przy okazji. Wiesz kim była ta mała suka, która z nim mieszkała?

Ty draniu.

Wiem, że sypiał z moją córką.

Jak się dowiedziałaś?

Sam mi powiedział. Zadzwonił.

Dlatego zatrudniłam prywatnego detektywa.

Zatrudniłam ciebie.

Żadna ława przysięgłych w tym kraju mnie nie skaże.

Kto potępiłby matkę?

Kto skaże Dixie Ray za ochronę swojej niewinnej córki przed degeneratem.

To nie takie proste, Dixie.

Na początku chodziło o pieniądze i ja to wiem.

Nie chodziło tylko o uczucia.

Co to oznaczy?

To oznacza, że możesz ściemniać ile chcesz ale to się nazywa morderstwo, kochanie!

Kiedy jego wola zostanie odczytana, będę miała tysiące.

Nie chcemy iść do więzienia. Chcemy żyć, Nick.

Możesz mieć dobre życie dzięki nam.

A kiedy powrócę przed kamerę,

będę miała wszystko!

I ty będziesz miał wszystko!

Trzymaj się nas a dostaniesz to, czego chcesz. Prawda Dixie?

Będziesz miał wszystko!

Nawet mnie!

Kiedy tylko będziesz chciał!

Powiedziałeś, że mnie pragniesz!

Rzecz w tym...

że nie chodzi tylko o mnie, Dixie.

Tak?

Mówi o mnie, mamo.

Leslie.

Kochanie, przepraszam.

Leslie.

Suko, zabiłaś go.

Nie rozumiesz?

Musiałam to zrobić.

- Robił to mojemu dziecku. - Nie dotykaj mnie!

- Chcę cię przytulić. - Nie dotykaj mnie!

Kochałam go, a on kochał mnie.

Miłość.

Co ty wiesz o miłości?

Nie mógł cię kochać. Nawet mu nie stawał!

Przy mnie tak.

Czyli przy tobie mógł, a przy mnie nie?

To niemożliwe!

- Bo jestem 3 razy lepszy od ciebie. - Dixie!

Trzymaj się z dala, obciągaczu! To prawda, wiesz?

Gdzie idziesz ?

Leslie?

Miał rację co do ciebie.

To ty zwróciłeś ją przeciwko mnie.

Sukinsynu, wszystko zepsułeś!

Wracaj. Nikt nie odwraca się plecami do Dixie Ray.

Dokąd niby idziesz? Wracaj tu!

Nie skończyłam z tobą.

Sukinsyn!

Wracaj. Jak śmiesz mnie tak zostawiać!

On pieprzył moją córkę!

Wróć!

Widzisz, Greku... tragedia polega na tym...

że prawdopodobnie miała rację.

Pójdzie na proces z pięknym prawnikiem,

opowie o strasznych rzeczach, które ten drań zrobił jej córce.

Nie usmaży się na krześle, pewnie dostanie medal.

Kurwa!

Nikomu nie zależy na ofierze!

Niektórym z nas tak.

On jest martwy!

Nikt o to nie dba! Powiedz mi coś. Wytłumacz.

Nie rozumiem, kiedy to się zmieniło.

Kiedy byłem dzieckiem, kiedy dorastałem w mojej okolicy,

jeśli ktoś kogoś zabił...

i uszło mu to płazem, bo był bogaty

rodzina i przyjaciele...

wymierzali swoją sprawiedliwość.

Dbaliśmy o siebie i chroniliśmy się.

Nikt już tak nie robi.

A potem sukinsyn wyciąga broń na ulicy.

Chodź tu.

Tak dobrze!

Pieprz mnie.

Pieprz mnie!

Właśnie tak.

- Dobrze ci? - Tak.

To jest jak sen!

Tak dobrze!

Głębiej!

Powiedz, że tego chcesz.

Chcę.

Mocniej!

Nie przestawaj!

Miałaś swoją szansę.

Chcesz dojść?

Niech to szag!

Ale się wkurwiłem!

Uspokój się, Nicky!

Nie zmienisz świata.

Mogę spróbować. Reszta ma w dupie!

Chcesz być wysłuchany.

Niektórzy słuchają.

Tak, wiem.

Jestem ci winien butelkę.

Tu Kramer. Gdzie ci faceci?

Czym jadą? Dyliżansem?

Ok.

Są w drodze.

Wiesz, jaki masz problem, Greku?

Wierzysz w to, co widzisz w filmach.

Dobry facet, który na końcu zawsze wygrywa.

Nie o to właśnie walczymy?

Nie wiem. O to? Może.

Chcesz mnie zamknąć?

Nie. Nie ciebie.

Oto plan...

Czekasz tu na karawan, który przyjedzie po blondyneczkę.

Ja...

Aresztuję gwiazdę filmową.

Zawsze cię lubiłem.

Przechowamy broń.

Mówiłeś, że przejęliśmy Guadalcanal.

Tak.

Chciałbym przy tym być!

Ja też.

Do zobaczenia, Nick!

Do zobaczenia w kinie!

Wspomóż nas i zostań członkiem VIP, by pozbyć się reklam z www.OpenSubtitles.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.