All language subtitles for Slepnac.Od.Swiatel.S01E02_pol_SUBT_25fps

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

KRZYKI MEW, SPOKOJNA MUZYKA ELEKTRONICZNA

- Jedziesz! - Od kogo jesteś, kolego?

- Jedziesz! - Od Strusia? Od Łapki?

Ryj, kurwa. Jedziesz!

Mordę stul, mordę stul, jestem król.

WARKOT SILNIKA

A ja wiem, od kogo wy są.

Kurwa, japa!

Wasz szef... Znajdę go. Zaraz. Za chwilę!

Znajdę go i każę mu zjeść kupę.

Zjedziesz tu zaraz. Będzie napis "Stadnina koni", w lewo.

- Zwolnij, do kurwy nędzy! - Albo szklankę.

Zje szklankę. Zje szklankę, pogryzie i połknie.

Zwolnij, do chuja, kurwa!

Jak myślisz, co gorzej zjeść: gówno czy szklankę?

Zawracaj! Zawracaj, kurwa!

Ja na przykład nie wiem, co bym wybrał.

- Chyba jednak szklankę. - Zwolnij, bo ci, kurwa, zajebię!

Szkło smaczniejsze.

- Stój! Kurwa, stój! - Kurwa, stój!

- Kurwa, zwolnij! - Zwolnij!

Zwolnij, kurwa! Stój, kurwa!

DARIO ŁAPIE ODDECH

PRZECIĄGŁY CICHY PISK

DARIO STĘKA Z WYSIŁKU

ŚMIECH

DARIO SAPIE

ROCKOWA MUZYKA Z MOTYWEM ELECTRO

HUK WYBUCHU

MUZYKA NAGLE USTAJE

SPOKOJNA PIOSENKA

MIAROWE ODDYCHANIE W RYTM ĆWICZEŃ

RYTMICZNA PIOSENKA POP

- Buenos dias. - Buenos dias.

- Buenas tardes. - Buenas tardes.

- Buenas noches. - Buenas noches.

- ¡Hola! - ¡Hola!

RYTMICZNA PIOSENKA POP

Dzień dobry, sierżant Kwiatkowski. Komenda stołeczna policji.

Prawo jazdy i dowód rejestracyjny proszę.

Proszę włączyć awaryjne i wysiąść z auta.

Proszę, niech pan dmucha tak, jakby pan świeczkę gasił.

Podaję blachy:

WI 4713K.

Niech pan tam poczeka przy samochodzie.

Złotówy też mielicie?

Stop narkotykom na całego, kurwa.

Góra ma pomysły.

Taki młody chujek jest teraz w prokuraturze.

Ambitny. Generalny mu się marzy.

- Marzenia to my już mamy za sobą, nie? - A weź mnie nawet nie wkurwiaj.

Co? Święta bez sanek?

Jedni na sankach, inni bez sanek.

A ten?

Jakby wszyscy tacy byli, byśmy z głodu pozdychali.

Wszystkie przeglądy. Zero punktów karnych.

- To może na mocz go weźcie. - Daj spokój.

Szerokiej drogi i Wesołych Świąt, panie kierowco.

Wzajemnie.

SKRZYPIENIE KLAPY BAGAŻNIKA

Noż kurwa mać, to nie macie jakiegoś sznura?

Nienerwowo, Stryj ma jakąś linkę holowniczą.

Nie ma takiej opcji.

No gnij ten drut, debilu!

No nie chce się giąć, kurwa!

Ty ponoć na siłce 200 na klatę wyciskasz,

a druta zgiąć nie potrafisz?

200 to on razy konia wali w tygodniu.

- Zapierdalaj po tę linkę, koniu, kurwa. - Powiedziałem: nie ma takiej opcji!

- Ty, to może by go porąbać, co? - Czym?

- Gównem psim! - Nie ma nic,

- siekiery, nic żeśmy nie wzięli. - Ale z was osiedlowe chujopląty.

To popierdalaj po tą linkę, koniu.

A ty... A ty kupisz mi nową. Oryginalną.

No i chuj.

STĘKAJĄ Z WYSIŁKU

Na trzy.

Raz...

PLUSK WODY

No i co? Był chłop, nie ma chłopa.

Ryby zjedzą.

- Wyobraź sobie, że mam kontrolę drogową. - Kubuś, kurwa...

Słuchaj, skup się. Wyobraź sobie, że zaglądają mi pod to siedzenie.

I dogramy detale...

Zajarasz, kurwa, za pięć minut.

My jesteśmy od teledysku.

Powiedziałem, kurwa, wyjdziesz za pięć minut!

Głuchy jesteś, kurwa, czy co?

Dobra, wejdźmy...

Przechowasz parę dni, będzie git.

- To była typowo frajerska akcja. - Zważ na bajerę.

To była typowo frajerska akcja.

A ja mogłem przez to iść siedzieć na 10 lat.

Kubuś, a pamiętasz tego łba, co tej twojej dupie-modelce żyć nie dawał?

Do kogo wtedy zadzwoniłeś, żeby go łatać?

- To zupełnie inne sprawy. - Dla mnie podobne.

Weźmiesz sobie w kredo z tej torby, dogadamy się.

Nie tykam cudzego. Nie biorę w kredyt.

Kubuś, ja mam ciebie tego uczyć, że ludzie sobie pomagają?

Matka cię nie nauczyła?

- Trupy na tym są! - Przysługa za przysługę.

Trzy dni i to zabierasz.

Chyba że coś się stanie, to zabierasz to od razu.

Dobry chłopak jesteś, Kubuś.

Trzy dni.

Nic nie mów Jackowi.

ZAPĘTLONY PODKŁAD HIPHOPOWY

Elo, Bolo!

Elo, Gizmo!

Piorun! Na bicie Cebas.

To jest Warszawa.

Rap ze stolicy.

Cały czas sztywniutko.

A jak!

Od braci dla braci,

od dobrych dla dobrych.

Policyjnej kurwie

zawsze chuj do mordy.

Nowa rana, ten sam szpital.

Doktor, nic nie pytaj, tylko zszyj tu i zszyj tam.

Ty, chwilka, pęka stów kilka,

jesteś w moich winklach, to mój squat, park i drink bar.

Miasto żyje we mnie, we mnie zdycha.

Grzechem stracić jest spryt, nie te brednie, że pycha.

Dusza krzyczy cicho, dla mnie to gówno jak Biblia -

gdy o szóstej patrzę w kukiel, to je spuszczam do kibla.

Mrok, wszyscy odchodzą w mrok.

Stop albo syp ten koks.

Trupy wokół jak w krypcie, dupy ujebane w kokainie jak w sztyfcie.

Prawdy są uniwersalne: tanie dragi - tanie panie, drogie dragi - kurwy tanie.

Stare telefony, nowe numery.

Kokaina, wóda - jeden chuj, byle bez przerwy.

Źle śpisz, widzę to z twych źrenic.

Kodeina zamiast protein.

Cii, nie ma nadziei

Nas tylko mrok może wybielić.

P do I do O do R do U do N.

Elo! Piorun, skurwysyny!

- Stop, stop, stop! - Jak to, znowu, kurwa?

- Ty zajebiście, Piorun... - No!

Tylko dziewczyny...

Żeby więcej tego legato było, życia, żeby to płynnie przechodziło,

żeby to miało swoje życie, płynnie...

Gizmo, więcej interakcji z panią, to się przyda na później.

Kochani, dubelek na szybko, jeszcze raz, na perełkę.

Gotowość!

Ej, ej, salam alejkum, niewierne kurwy!

Ruszać tymi dupami, bo was rozjebię, kurwa!

Turecki królu, dawaj tu, kurwa, siadaj!

- To się nie zmontuje... - Ty, reżyser, nie pierdol,

dawaj tu kamerę, kręć mnie z tureckim królem i haremem, joł!

Dawaj, Asiu, dawaj, siadaj mu tutaj na kolana,

złap ją tu za dupę, no dawaj, mocniej, no! Kurwa!

- To nie jest dokument, tak nie można. - Nie pierdol, kurwa, reżyser, ty.

A, Kubuś! Kubuś, kochany mój, najdroższy Kubunia!

Przepraszam bardzo piękne panie!

Nie, stop, stop! Przerwa! Przerwa dziesięć minut!

- Chodź do baru! Bolo, chodź ze mną. - Nie, Bolo, zaczekaj.

Dwie uwagi mam do ciebie, okej, proszę cię, dwie uwagi.

Kurwa, stary.

Jest grubo, powiem ci, nie?

Platynkę dostaliśmy za "Cicho bądź, gdy trzeba".

Za co?

Aaa! Cebas i Piorun, płyta ostatnia.

Cebas na bitach, Piorun na mikrofonie, w głowie się nie mieści.

Ty, stary, ostatni teledysk - trzy bańki odsłon na YouTubie,

ten taki wiesz, kurwa, fury palimy, race, 40 chamów, kurwa, bez koszulek.

Zajebiste gówno, stary.

- Gratulacje. - Dziękówa, dziękówa, no.

Nareszcie.

EKSTATYCZNY WRZASK

Kurwa, czekaj.

Stary, zajebiste.

Idą jak złe, nie?

Z Chin sprowadzamy tekstylia, zobacz, zajebista bawełenka.

Ale w Polsce szyjemy, tak że nasze, łódzkie. Sztywniutko!

Proszę.

- Dzięki. - Ale stary, weź, kurwa,

dasz komuś pod choinkę. Po 199 w necie chodzą.

Kurwa! Weź tą kurwę!

- Weź tą kurwę, bo go rozjebię! - Spokojnie, kurwa, ty, kogo?

Kurwę tę pierdoloną, reżysera jebanego.

Bo go, kurwa, utopię i będziemy musieli na GoPro, kurwa, nagrać.

Nie pierdol, to jest zajebisty reżyser po łódzkiej filmówce.

- I, kurwa, tani! - Kurwa, ty...

- O! Daj mi chrupnąć. - No co ci nie dam, kurwa.

- Dawaj szczurka takiego, wiesz. - Szczurka, kurwa, z podwórka, ty.

Długi jak stąd, kurwa, po Żoliborz, joł.

JĘK ZACHWYTU

Aszkeb alejkum, kurwa!

Imperium Osmańskie, sia la la!

Imperium Osmańskie, sia la la!

Czwórka.

- A, sorówa. - Plus to, co mi wisisz.

Czwórka.

A reszta... No, jak będzie następna dostawa.

Kuba, weź daj poświętować.

- Piorun... - Kuba, znamy się nie od dziś.

Jest sztywniutko?

Sztywniutko, tak!

Kurwa, morda, ty weź bądź na posterunku, bo będzie jeszcze dzwonione.

Król się bawi, złotem płaci, joł!

Wóda leci na pokład jak lawa,

pali jak agregat, jak nie grzejesz - spierdalaj.

Jest duży, większy, największy.

Trzymaj to w pacynie, to nie będziesz miał pretensji.

Za dwunastki w robocie toniesz w długach?

Chcesz mercedesa, kurwa, to się naucz VAT wyłudzać.

Ja? Że co mi grozi? Grupa? Jebać.

Ucisz się, duszo moja, albo cię uciszy wóda.

Wokół szlam, trująca wilgoć, błoto.

Ten syf może zmyć tylko potop.

Brak snu, brak hajsu, brak towaru, chaotyczne wizje zastąpiły ziomków paru.

Bardzo lubisz, więc leci za długi nieruchomość.

Melanż długi, a na drugi dzień wraca świadomość.

Chcę po prostu usiąść i poczekać, ale miasto -

mój bliźniak syjamski, on nie wpada w letarg.

ĆWIERKANIE PTAKÓW

Po co chciałaś się spotkać?

U mnie dobrze, dziękuję.

To dobrze dla ciebie.

Więc to ma być taka miła, przyjacielska rozmowa o pierdołach?

Ludzie czasami tak robią, Kuba.

Okej.

No jest okej,

ale nie mogę spać.

Męczy mnie to opór.

Nie wiem, co z tym zrobić.

Nic nie pomaga.

Leki by pomogły, ale nie chcę brać leków.

A ja śpię dobrze.

Dobrze dla ciebie.

Przepraszam.

Słuchaj...

Ja wiem, że to już jest pozamiatane, ale...

No jest.

Ale może moglibyśmy się przeciąć gdzieś od czasu do czasu.

Tak po przyjacielsku.

Właśnie się przecięliśmy.

Nie o to mi chodzi, Kuba, wiesz, że nie o to chodzi.

Co robisz na Sylwestra?

Nie ma mnie. Wyjeżdżam na urlop.

Super. Dokąd?

Do Argentyny.

SPOKOJNA MUZYKA

Fajnie.

Z tego, co pamiętam, to chyba mieliśmy tam jechać razem.

Dobrze pamiętasz.

Co dla pana?

Woda gazowana z lodem i cytryną.

Czy coś jeszcze?

Nie, dziękuję.

Czy dla pani coś jeszcze?

Nie no, cieszę się, super.

Zajebiście. Tam na pewno jest zajebiście.

Zobaczymy.

A ty?

Ty nie masz żadnych problemów?

Jakich problemów?

No wiesz, jakich.

Wszystko jest pod kontrolą.

Nie znam nikogo, kto miałby wszystko bardziej pod kontrolą niż ty.

- No nie wiem. - Ale ja wiem.

I w pewnym sensie zawsze cię za to podziwiałam.

Paulinka, Paulinka, miód dziewczynka...

- Cześć. - Cześć, skarbie.

O, przepraszam, tu jakaś randka odchodzi, jakiś lunchyk, flircik, czy coś tego...

- Siemanejro. - Bystry jesteś, Remik.

- Remik jestem. - Remik, lecimy.

- Ty to zawsze mi zepsujesz przyjemność. - Nie przeszkadzaj.

Pa, pa, Paulinka. I tak widzimy się w Sylwestra.

Ciao, bella!

Pamiętam go.

Wszyscy go znają, trudno, żebyś...

Spotykasz się z kimś?

Nie rozumiem.

Proste pytanie.

- Ale to nie ma znaczenia. - Nie ma znaczenia czy nie mieści się

w konwencji przyjacielskiej rozmowy o pierdołach?

Ja tylko chciałam sprawdzić, czy u ciebie wszystko dobrze.

U mnie wszystko dobrze.

Tobie jest lepiej samemu.

Być może.

Nikt ci nie rozwala twojego zajebiście uporządkowanego życia, Kuba.

Ja tylko chciałam, żeby było okej.

Żeby między nami było okej.

Jest okej.

Na razie.

Na razie.

SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA

SZCZEKANIE

Cześć.

O, cichutko, Putinku.

Putin? Naprawdę tak się nazywa?

No tak, ale to był jeszcze pomysł Malucha.

Jak wygląda dzisiaj twoje szczęście?

Moje szczęście?

Dobre.

Każdy ma jakieś szczęście, nie?

Tylko żeby z tego szczęścia Putin nie narobił mi w samochodzie.

Zawsze się tak ładnie do mnie uśmiechasz.

Wyjeżdżasz gdzieś na Święta?

Wyjeżdżam niedługo na małe wakacje.

A, w ciepłe kraje? No to fajnie ci.

Tak że nie bój się, jak nie będę odbierać telefonu.

A ja niczego się nie boję.

No to bardzo dobrze, może uda ci się złapać w sieć

jakąś egzotyczną syrenkę, kto wie, kto wie?

A jak wygląda twoje szczęście?

No, moje jakoś powoli zszywam do kupy.

Tylko tej Julki mi żal.

Nikt jej nie zmuszał.

Tylko wiesz, Maluchowi latają ręce.

O czym ty mówisz?

Nic, no, tak mi się powiedziało.

Śniłeś mi się dzisiaj, wiesz?

Ja?

Tak, ty.

Jak chcesz, to ci opowiem, tylko musisz zamknąć oczy.

No dobra.

Ciii!

SPOKOJNA MUZYKA

Śniło mi się, że jesteś na środku oceanu.

Ocean jest wzburzony,

pada, są błyskawice, ale ty płyniesz

równym tempem.

Byłam całkowicie spokojna, że nic ci się nie stanie.

I dopłynąłeś szczęśliwie na piaszczystą plażę.

SZUM FAL, SPOKOJNA MUZYKA

CMOKNIĘCIE, MUZYKA USTAJE

A nie czekał nikt przypadkiem na mnie na tym brzegu?

Mhm. Syrenka, taka podobna do mnie.

ŚMIECH

Ty mi się niestety nie śniłaś. Przepraszam.

Kuba, a ty byś chciał nawet snami handlować?

Gdzie się dziś bawisz?

A, Wigilia u koleżanki, wiesz, zanim się wszyscy rozjadą.

To tym razem mały prezent od firmy, pod choinkę.

No co ty, Kuba?

Dzięki. Ojej, dziękuję bardzo.

ŚMIECH

Nie musisz tyle dziękować.

Tylko uważajcie z tym.

Ja na siebie uważam. Ty też na siebie uważaj.

I bądź szczęśliwy.

Słuchaj, wpadnij pojutrze, w poniedziałek, na śledzika,

tak prywatnie. Puszczę ci SMS-a z adresem, co?

Dzięki. Pomyślę.

Cześć.

SPOKOJNY KOBIECY ZAŚPIEW PO WIETNAMSKU

Panie Tuk-tuk, pan zobaczy tą koszulkę, jest w porządku, nie?

- Elegancko, nie? - Tak.

To marynareczkę teraz.

Tylko delikatnie, bo mnie barek napierdala.

Mnie, kurwa, dogiął ten faszysta tak, że...

Powoli. O, dobrze.

Niżej, niżej, niżej!

Kurwa...

O, dobra.

No. I jak?

Tu poszerzyć trzeba.

Co poszerzyć? Jak poszerzyć, kurwa?

Dychę schudłem przeca! Poszerzyć? Jak poszerzyć?

O!

- Miara nie kłamie, panie Jacek. - No co miara, kurwa!

Panie Tuk-tuk, no! W Boże Narodzenie ślub, chłopino!

- Będzie dobrze. - No będzie dobrze.

Tu dotniemy, stąd podziumamy...

Co? Co, kurwa? Co pan pierdolisz, co?

- Podziumamy. - Podziumamy... Dobra.

- Będzie dobrze. - Ta, będzie dobrze.

Co z tematem dla mnie?

Nie zrobiłby pan zielonej herbatki,

tej co się tak rozkwita ładnie jak się zaleje?

- A, chai ta nihn... - Chai ta nihn, no, dobra.

Chai ta ninh, dzięki, okej, dobra.

Co ten Tuk-tuk pierdoli, kurwa, schudłem jak chuj, no nie?

Oni ci lepiej, kurwa, uszyją jak w Paryżu, skośniaki pierdolone.

Jest temat?

Nie ma, coś im się spierdoliło tam na drodze. Może jutro.

Rahid ma urodziny, zawieziesz prezentowo ode mnie.

Rahid, Abdula, tego mojego wspólnika z Maghrebu, syn.

- Wiesz, tego wariata. - Ja wiem, o kim mówisz.

- No, to zawieziesz. - Ale ja jadę na oparach.

Bym cię nie nachodził i nie pytał. Zostało mi ostatnie 50 sztuk.

No to dobrze, to zawieziesz 50 chłopakom.

Dychę mam już wydzwonioną.

Kubuś, no to, kurwa, 40 i pół litra, albo litr wódki, i rozum krótki,

i tak się mahomety popiją.

- Jutro będzie? - Będzie, Kubuś, kurwa, będzie, no!

Słuchaj, jedź dzisiaj do tego obrzympała Hałabały z tego Betlejem, kurwa.

Każ mu podpisać. Koniecznie, rozumiesz?

Za chwilę zamieszanie, Święta, kurwa, ślub, rozumiesz,

a to trzeba od kopa załatwić.

Porządnie.

Dwa dni mu dałem.

Co ty Kubuś mu, kurwa?

Polisę na życie mu sprzedajesz?

Przecież mówiłem ci: to jest pięć milionów zielonych! Kurwa!

Przejmujemy ten kurwidołek na sztywno, rozumiesz?

Dobra. Ale muszę wziąć Stryja i chłopaków.

No i co ja ci teraz poradzę, kurwa, no?

No co zrobisz, no, to może pana Tuk-tuka, kurwa, weź może, co?

Ogarnij to jakoś, naprawdę, weź, bo to czas leci.

Nie no tam, kurwa, pierdolę to, w dupie.

Na ślub, kurwa, pójdę córki w dżinsach, pierdolę to.

- Herbatka prosto z Wietnamu! - Dobrze. Fajnie.

- Bio! - Wpadasz?

Dzięki, ale mówiłem, wyjeżdżam.

To załatw do porządnie, okej, no?

Panie Tuk-tuk, weź pan coś z tą marynarką zrób.

Wszystko było dobrze, i teraz co się zrobiło?

Dobrze, kurwa.

SPOKOJNY KOBIECY ZAŚPIEW PO WIETNAMSKU

NIEPOKOJĄCA MUZYKA

NIEPOKOJĄCA MUZYKA

NIEPOKOJĄCA MUZYKA Z PRZYŚPIESZAJĄCYM RYTMEM

MUZYKA NAGLE CICHNIE

GŁOŚNA MUZYKA TURECKA

Kurwy, zakopię was!

Kurwy, zakopię was!

Zajebię! Ciebie pierwszego, parchu!

Widzę cię, ty pastuchu pierdolony!

Aladynie! Brudasie!

GŁOŚNA TURECKA MUZYKA

PRZEKLEŃSTWA WYKRZYCZANE PO ARABSKU

Co to za typ? Z sanepidu?

Właśnie wyskoczył i świętuje.

Macał kelnerki, lał wszędzie wódka, latał z gołym fiutem...

Ale wyskoczył skąd?

Z puchy czy z psychiatryka?

Podobno dziś rano dwóch typów wsiadło mu do auto,

mieli na niego rozkaz i kazali mu jechać do lasu.

No i?

Rozjebało auto o drzewo. Zabił typów na miejscu.

Ile ci płacę, przyjacielu?

Nic. Wszystkiego najlepszego.

RADOSNY SKOWYT, DZIĘKUJE PO ARABSKU

NIEPOKOJĄCA MUZYKA Z CIĘŻKIM BASEM

Oż kurwa!

Kurwa.

Skurw... Jebana! Kurwa!

- Co słychać? - Stare kurwy nie chcą zdychać.

Siadaj, bo trądzisz.

Dobrze mi szło, to żeś przylazł.

Masz coś? Zaliczkę?

- A ty coś masz? - Mam!

Dawaj kabzę.

Kurwa...

Trochę tu poszponcę,

odkuję się i pójdziemy na pokerka.

To może jeszcze raz zapytam: co słychać?

Słuchaj,

ty codziennie rano skaczesz przez okno. Codziennie!

Jakimś cudem lądujesz na takiej, kurwa, siatce ochronnej

i nic ci się nie dzieje.

To ja jestem tą siatką, rozumiesz?

Chcesz pieniądze, to mów, o co chodzi.

Kamil?

To przez ciebie, ty kurwo.

KOBIETA SZLOCHA

Zabierzcie go.

Spokojnie.

- Pani jest kim dla denata? - To jego była.

Do ciebie nie mówię.

Już, spokojnie.

- Czy pani tu była, kiedy to się stało? - Jej nie było tutaj, kurwo.

Ciii, kurw...!

Dobrze.

To pani idzie do domu.

Zabieramy ich!

Spokojnie, już. Oddychamy.

Co to jest?

Ten znaleźliśmy w skarpecie u topielca.

Ten u bananowego dzieciaka w mieszkaniu.

No i?

To jest ten sam towar przecież.

- Laboratorium tak mówi? - Marek, kurwa, na oko widać przecież.

Nie było czegoś takiego, do chuja pana.

- Na oko to ja ci mogę sto gram polać. - Nie piję.

W Warszawie jest tylko jeden towar.

Różni się tylko tym, czy ma więcej polopiryny, czy tynku.

No właśnie, Marek. Tu jest tyle samo polopiryny, czyli nic. To jest czyścioch!

No i co z tego?

Sprzedał mocniejszy towar małolatom i poszedł se popływać.

Marek, mamy normy do wyrobienia.

Cała prokuratura na nas wisi i cokolwiek się w tym pierdolniku zgadza,

to ty w gołe cipy klikasz, no.

A co mam robić?

Ci kumple od tego małolata już pięć godzin tu wiszą.

No dobra, ty, Rutkowski, chodź.

Cześć.

Może wezmę małolatów do kostnicy i docisnę ich,

czy to ten wyłowiony im to pogonił, co?

Kurwa, Zgrywus, przecież to są resortowe dzieci,

kogo ty będziesz brał na kostnicę.

- Chcesz mieć sprawę czy nie? - A ty chcesz tu przez Święta siedzieć?

Za frytki? Za martwego dresa i worek towaru?

Ja za ciebie do twojej starej dzwonić nie będę.

Tak czy siak, prokuratura już na tym siedzi.

Reszta.

Resztę dostaniesz, jak mi dasz coś przydatnego.

To było nieprzydatne?

Kuba!

Wasz kolega Sikor wypłynął.

W rzece zawsze wypłynie. Amatorzy.

Jak żeś mu to chomąto na łbie zawiązał, cymbale jebany?

Trzeba było z nami jechać, byś to lepiej zrobił.

- Dlatego właśnie z wami nie pojechałem. - Jeszcze mi, kurwa, chuju złamany,

Bujasie pierdolony, linki nówki nie odkupiłeś!

Chuja tam, nic z tego nie będzie. Nikt nic nie wie.

Jebać kurwy, co się prują.

Najwyżej pójdziem pierdzieć w pasiak, no i chuj.

Jest.

Tylko szybko, mam dzisiaj umówione spuszczanie z krzyża.

Orient, bo na bramce może być pies.

NIESPOKOJNA MUZYKA

CIĘŻKIE RYTMICZNE TECHNO

Cześć, Kuba! Poczekaj chwilę, ja tutaj mam sprawę pewną, dobra?

Siadaj.

Miał być tydzień temu, dwa, miesiąc temu... Kurwa, Maluch!

Remont! Kurwa, stary, remont!

Co ty pierdolisz? Jaki remont?

- Kuba, proszę cię. Jedna minutka i... - Wtorek i koniec gadki!

Dobra, już, kurwa, wypierdalać wszyscy.

Ej, ty, zaraz, zaraz, kurwa.

Czy ja ci, kurwa, mówiłem, żebyś wstał?

Twoim kolegom mówiłem, żeby wpierdalali stąd!

Zważ, wafelku, z kim się kruszysz.

- Ty jesteś Balon? - Ta.

- Przyszedłeś po swoje? - Ta.

To musisz przyjść kiedy indziej.

Słuchaj, to nie jest tak, że twoje jest ważniejsze od mojego.

- To właśnie tak jest. - Czy ja mówię po murzyńsku?

Wykurwiaj stąd, kapslu zajebany.

- Paszoł! - Młodzież, kurwa.

Napijecie się czegoś?

Kuba...

Ty też się napij.

Kuba!

- Ja mam dwójkę dzieci, stary... - Napij się.

Trochę zajebałem z czasem, ale to odkręcę, naprawdę.

Oddam ci co do grosza, tylko potrzebuję czasu.

Zobacz, jak to się wszystko tutaj kręci. Za pół roku wszyscy się najemy.

No właśnie. Masz dwójkę dzieci.

Dzieci mają matki.

W co się bawisz?

Myślałem, że jesteś git.

Że jest git, że się dogadujemy.

Tak, jak ci tłumaczyłem:

twoje długi są anulowane.

Możesz tu zostać jako menadżer.

Możesz nawet oficjalnie figurować jako współwłaściciel.

ŚMIECH

Kurwa, nie, nie, nie...

Nie, kurwa. To tak nie będzie, kurwa.

Siadaj, kurwo, siadaj, albo ci jebnę.

Już ci chyba mówiłem. To nie jest kwestia wyboru.

Nie, nie, nie...

Kurwa, nie robię tego od lat po to,

żeby takie kurwy jak wy przychodziły jak po swoje!

- To nie jest Moskwa! - Kurwo!

To jest Warszawa.

GŁOŚNE, CIĘŻKIE TECHNO

JĘKI BÓLU

- Posadź go z powrotem. - Jak ja nie lubię takich kurew jak ta.

Chodź tutaj. Chodź, siadaj, kurwa! Siadaj, powiedziałem!

Siad, kurwa, bo cię zajebię zaraz.

JĘKI BÓLU

Czy ja mam się na tym podpisać? Powiedz mi.

Możemy tak się bawić następne sześć godzin, ale to nie ma sensu.

Twoje dzieci. Synowie.

Kajtek i Adaś, dwie różne matki.

Jedna barmanka z Okien, druga - pani architekt.

Pierwsza - Agata Lutecka, mieszka z Kajtkiem na Różanej 5,

mieszkania 20, Mokotów.

Druga - Beata Mankiewicz. Plac Henkla 1, mieszkania 13, Żoliborz.

Kajtek chodzi do podstawówki na Malewicza.

Ty nie wiesz, kim my jesteśmy.

Tobie się tylko wydaje.

Umowa wchodzi w życie wraz z Nowym Rokiem.

Będziemy potrzebowali do wglądu wszystkie dokumenty.

BRZĘK SZKŁA

Czemu biłeś tą dziewczynę, Anastazję?

- Co ty pierdolisz? - Czemu?

Powiedz mi!

Dymała się z moim, kurwa, kumplem z liceum,

menadżerem mojej knajpy, w, kurwa, moim łóżku!

Co, z tobą nie chciała?

Nie opowiadała ci snów z tobą w roli głównej?

Kubuś, kurwa, żeby cię nie poniosło!

Dostałeś swoje.

Chcesz go jeszcze zabić?

Nie ma cię. Już nie żyjesz.

NIEPOKOJĄCA MUZYKA

Co ci odjebało z tą dupą?

Sam ją ruchasz czy jak?

Nie.

Dobra, luz, Włodek, po robocie już jest.

Po robocie, dawaj, wysiadamy tu.

Zajebałeś kiedyś kogoś, że tak gadasz?

Pytam się: zajebałeś kiedyś kogoś?

NIEPOKOJĄCA MUZYKA

SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA

MUZYKA CICHNIE

Ty od Jacka jesteś, nie?

Jak chcecie porozmawiać, to może umówmy się jak ludzie.

Szukamy naszego kolegi Sikora.

A dokładnie tego, co on ma.

Skąd ja mam znać waszych kolegów?

Tego na pewno znasz.

Dawno i nieprawda.

Na pewno?

Coś jeszcze?

Odezwiemy się.

SPOKOJNA MUZYKA KLASYCZNA

SPOKOJNY KOBIECY ZAŚPIEW

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.