Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
OCHRONA
WSTĘP WZBRONIONY
Cholera, co to było?
Spoko, stary, to tylko ptak.
No nie wiem. Może dron.
Ptak. Zaufaj mi.
Jak myślisz, co one mówią?
O czym ty gadasz?
Nie wydają tych dźwięków bez powodu.
Komunikują się.
No to co twoim zdaniem mówią?
„Przeleć mnie, jestem ptakiem”.
„Przeleć mnie”.
To właśnie wykrzykują ptaki. Cały czas.
Na pewno nie tylko to.
A może: „Jest za zimno, lećmy na południe”
albo „Znalazłem robala!”.
W tym sęk.
Sprytny ptak nie gada o robalu,
chce go mieć dla siebie.
Ale może powiedzieć swoim młodym.
Żeby je czegoś nauczyć.
Czyli to jest twoja praca?
Płacą ci za siedzenie w aucie?
No.
Zamknęli ten teren, bo wykryli tu pleśń czy coś.
Nie pamiętam.
Jeżdżę w kółko
i patrzę, czy nikt tu nie sprzedaje prochów.
Fajnie. Muszę się odlać. Gdzie mogę iść?
Rozejrzyj się. Nikogo tu nie ma.
Lej, gdzie chcesz. Możesz nawet walnąć dwójkę.
Sztos robota, stary.
Niesamowite, że tu jesteś.
Marzyłem o tej chwili.
To znaczy... Nie chciałem, byś umarła,
ale wiesz, o co mi chodzi.
Tęskniłem za tobą.
A ja za tobą.
Kim jest ten facet, kochanie?
To twój znajomy?
Dlaczego on tu sika?
To Obecny.
Tak mówimy na ludzi, którzy jeszcze żyją.
My jesteśmy Nieobecni.
Widzimy ich, ale oni nas nie.
Oddzielne światy.
Stary, to miejsce jest jakieś zjebane.
Spadajmy stąd.
Żyjący przychodzą tu tylko w dwóch sprawach:
na siku albo żeby brać dragi.
Ci robią i to, i to.
Cholera.
Nic jej nie będzie.
Chodź, oprowadzę cię.
Cześć, Jim.
Oto i on! Wielki O!
Konnichiwa, Oscar.
Konnichiwa, Nakajima-san.
Pani Nakajima uczy mnie japońskiego.
Idzie mi naprawdę... Yoku.
Japońskiego?
Tak. Mam tu wielu przyjaciół.
Ciekawi ludzie.
Wszystko dobrze?
Tak. Próbuję to przetrawić.
Oczywiście.
Radzisz sobie lepiej ode mnie.
Gdy się tu znalazłem,
długo łapałem się za twarz i wrzeszczałem.
Dziękuję.
Co mamy robić?
Nie wiem.
A ktoś wie?
Nie bardzo.
Nikt tu nie rozdaje pakietów informacyjnych.
A szkoda, uwielbiam je.
Trochę to wygląda jak rzut na głęboką wodę.
Możemy na chwilę usiąść?
Jasne.
Nie powiem ci zbyt wiele.
Po prostu sobie żyjemy.
To brzmi ironicznie, ale...
Tylko tak to mogę opisać.
Czyli to tyle?
Po prostu...
Żyjemy dalej?
Jak długo to ma trwać?
Ma to jakiś cel?
A to, co było wcześniej, miało cel?
Boże.
Ojejciu.
Ojej.
To się naprawdę dzieje?
Mam zwidy?
Wzięłam tylenol przed lotem, ale to...
To już chyba przesada.
Musisz z tym uważać.
Uzależnia.
Choć to w sumie nieważne, bo...
Na sto procent nie żyjesz.
Czy Bóg istnieje, kochanie?
Nie wiem.
Jest tu pole do shuffleboardu.
To jest naprawdę ważne.
Muszę ci o tym opowiedzieć.
O czym?
To jest fontanna.
Ładna. Czy ona coś robi?
Wiemy tylko,
że im dalej od fontanny się znajdziemy,
tym słabsi się stajemy.
Z bliska tego nie czujesz.
Zaczynasz to zauważać w miarę, jak się oddalasz.
Jak daleko można zajść?
Trudno powiedzieć.
Po prostu... Nie odchodź za daleko.
Nie! Nie dotykaj!
Dlaczego? Co się stanie?
Nic. Jaja sobie robię.
Ale miałaś minę.
Zobaczcie to.
Kurwa. Prawie wyszło.
Próbuj dalej.
- Kurwa! - Kim jest ten gówniarz?
To Mark. Mój najlepszy kumpel.
Zmarł w latach 70., więc jest tu od dawna.
Chodź z nami pograć, Mark.
Spieprzaj, Josiah.
W końcu z nami zagrasz.
Nie znoszę tych bachorów.
Ci, co zmarli tak wcześnie, są ostro pojebani.
Jak młodociane gwiazdy.
Dobra. Możemy pójść do domu i odpocząć?
Jasne. To musi przytłaczać.
Owszem.
Wracajmy.
Miło było.
No!
Bzykanko na powitanie.
Herbata ulung z miodem.
Twoja ulubiona.
Mają tu taką?
Pojawiła się wraz z tobą.
Spodoba ci się tu. Nie jest źle.
Teraz, gdy jesteśmy razem, będzie lepiej.
Cieszę się, że tu jesteś.
Ja też.
Naprawdę ogromnie się cieszę, że tu jesteś.
No. Fajnie, że wciąż możemy to robić.
Ten dom jest naprawdę ładny.
To nie moja zasługa.
Był taki, gdy tu dotarłem.
Tyle miejsc do siedzenia.
No.
Jaka jest, twoim zdaniem, najlepsza pozycja do siedzenia?
Łatwizna.
Noga na nogę, lewa na prawej.
Dobra.
Wygodna i przyjemna.
Kawę opierasz na kolanie.
A nie wydaje ci się seksistowska?
W jeansach daję radę,
ale w ołówkowej spódnicy?
Miałbyś na co popatrzeć.
Jak już siedzieć noga na nogę, to porządnie.
Widzisz?
Stabilnie. Zajmujesz mało miejsca.
I nie pokazujesz genitaliów.
Teraz to ty jesteś seksistką.
- Słucham? - No tak.
Patrz, co się dzieje, gdy tak zrobię.
Mam zmiażdżone genitalia.
Jak imadło.
Dlatego zawsze siedzę tak.
Zawsze?
Podnoszę nogi.
Proszę bardzo.
- Pięty razem. - Tak.
Stopy na zewnątrz.
I buty na kanapę. O, tak.
- No. - Okej.
Fajnie.
Dłonie wnętrzem do góry.
Do góry?
Jak jesteś na imprezie,
i chcesz drinka,
mówisz: „Postaw go tutaj”.
„A ja dostanę drinka? Jeszcze jeden dla kolegi”.
A jak się mocniej wychylisz...
No.
Super. Pozycja „na motyla”, tak?
Tak. Mamy to.
Mogę tak siedzieć cały dzień.
Ja też.
Fajnie.
Bardzo cię boli?
Potwornie.
Myślałam, że po śmierci będę bardziej wygimnastykowana.
Coś ci pokażę.
- Teraz? - Tak.
To długi spacer,
ale naprawdę warto.
Dobra, chodźmy.
Spójrz.
Domek nad jeziorem.
Jest blisko fontanny, więc możemy tu przebywać do woli.
Wspaniale.
Nie wierzę, że go znalazłem.
Jest taki, jakim go zapamiętałam.
Jak za dawnych czasów.
Tak.
Na tej kanapie przeżyliśmy miłe chwile.
Nie chodzi mi o seks,
raczej o to, jak graliśmy w Uno.
Co będziemy tu robić?
Pójdziemy nad jezioro?
Możemy usiąść na ganku.
Zdrzemnąć się...
Fajnie się wędkowało?
Tak, było super, tato!
- Dziękuję. - Kim są ci ludzie, do cholery?
- Było super, tatusiu. - Dziękuję.
- Co tu się wyprawia? - Dziękuję.
Oscarze, będę z tobą szczera.
Niedawno sprzedałam ten dom.
Nie wiedziałam, czy będę z niego korzystać.
Uwalił błotem całą podłogę.
Przepraszam.
To była trudna decyzja.
Wiesz co?
Nie szkodzi.
Oni nas nie widzą.
I tak możemy robić, co nam się podoba.
Właśnie.
Dobra.
Brakowało mi tego.
Mnie też.
Czy to gęś kanadyjska?
Chyba tak.
- To moje! - Nie!
Oddawaj moją bransoletkę!
- Chcę ją założyć! - Ona mnie bije!
Przestańcie... Zabiorę wam telefony!
- Ona zaczęła. - Do środka, ale już.
- Ale... - Nie.
- Głupek. - Głąb.
No, przestaniecie... Mamy się dobrze bawić!
To się nie uda.
- Chodźmy stąd. - Nie.
To nasz domek nad jeziorem. Byliśmy tu szczęśliwi!
Wiem, ale...
Jest tu wiele domków.
Mogą sobie poszukać innego.
Tylko dlaczego mieliby się stąd wynieść?
Ludzie, powaga?
Myślałem, że jesteście ponad to.
O co ci chodzi?
Wiem, do czego zmierzacie.
No, do czego?
Chcecie, żebyśmy ich...
„Nawiedzili”.
Fakt, głupio to brzmi.
Czy my w ogóle możemy robić takie rzeczy?
Tak, ale tego nie robimy.
Społeczność Nieobecnych tego nie robi.
Dlaczego nie?
Po pierwsze, to trudne.
I potwierdza stereotypy na nasz temat.
Zrezygnowaliśmy z tego.
A jeśli...
Kazalibyśmy ci to zrobić,
bo jesteś jeszcze dzieckiem
i masz robić, co ci każemy?
Czy ona sobie robi jaja?
Przepraszamy.
Paniusiu, mam 58 lat. Trochę szacunku dla starszych.
Dobra, wybacz. Po prostu wyglądasz na niedorostka.
Tylko ten jeden raz. Prosimy.
To dla nas bardzo ważne.
To szczególne miejsce.
Szczególne miejsce? Brzmi do dupy.
Dlaczego?
Przecież wiecie.
Proszę cię jak kumpla.
To może tak: pomogę wam,
ale będziecie mi gotować przez miesiąc.
Serio?
Bardzo chętnie.
Zacznę od Włoch. Zrobimy sobie kulinarną podróż po świecie.
Nieważne. Wystarczy tydzień.
Zaczniemy jutro.
Albo zróbcie mi raz na jakiś czas kanapkę.
- Chętnie. - Dobra, zapomnij o tym.
Niech będzie. Chodźmy.
Dobry z ciebie kumpel.
Nieprawda.
Wydaje mi się, że on ma rację.
Nie, ja mam. Tylko daj mu szansę.
- Zachowanie... - Ziemniaczki są super.
- Dzięki, Melanie. - Dziękuję.
- Pomidora? - Poproszę.
Gdybyście mi powiedzieli, że mamuśka to laska,
od razu bym przyszedł.
Nie za młoda dla ciebie, dziadku?
O co ci chodzi? Mam 17 lat.
Mówiłeś, że 58.
Jedno i drugie.
Dlaczego chcecie wywalić tych żółtków?
Nie mów tak.
Mówi się „Azjatów”.
Ja żyłem w latach 70.
Wtedy to nie był rasizm. Ludzie mieli luz.
Co za bzdura.
A ty kim jesteś?
Dobra, co teraz?
Prześcieradła,
- łańcuchy czy coś? - Jezu.
Chodźcie. Zaczekamy do zmroku.
Mamy ograniczone możliwości.
Co możemy zrobić?
Spróbujmy numeru ze światłem. Klasyk.
Dobra.
Pierwszym krokiem
będzie wyobrazić sobie, że energia i emocje w waszym ciele
zbiegają się w opuszkach waszych palców.
Jeśli się mocno skupicie, poczujecie wibracje.
Tylko wtedy uda wam się przesunąć włącznik.
Dobra.
Spróbujesz, kochanie?
Patrzcie!
- Zaczynaj, kochanie. - Zaczynam.
Właśnie. Włącz.
Właśnie tak.
Do góry.
Uda ci się.
Do góry.
To trudne.
Czujesz energię, skarbie?
No.
Nieprawda.
Może to wina nauczyciela. Instrukcje były mało precyzyjne.
Instrukcje są w porządku. Ty go rozpraszasz.
Spokojnie, dam radę.
Czasem pomaga, jak się zezłościsz.
Możesz to wykorzystać.
Jakbyś walił w ścianę.
Dasz radę, kochanie.
No dalej!
Tak jest!
No już! Włączaj!
- Nie dam rady. Wybacz. - To nic.
Palec mnie boli.
Patrz i ucz się.
- Niesamowite. - Ojej!
Tylko że to nie działa. Dalej śpi.
Cholera.
Drugi raz nie dam rady. Mamy pecha.
Mogę spróbować?
- Boże. - Jasny gwint!
Ojej, patrzcie!
Umiem.
Cholera!
- Świetnie, skarbie! - Boże!
Udało ci się.
Dlaczego jesteś zła?
Nie jestem.
Okej.
Widzisz? Już nic się nie dzieje.
Widziałam, przysięgam.
Światło oszalało. Było strasznie.
Pewnie bezpiecznik niedomaga.
Sprawdzę rano.
- Tymczasem... - Nie!
spróbuj zasnąć, dobrze?
- Jest późno. - Dawaj, kochanie!
- Obiecuję... - Pozwól mi.
Instalacja w tym domu jest bardzo stara.
Jutro ważny dzień.
O Boże. Spójrz! Koń sam spadł.
Dziwne.
Nie chcę tu spać.
Dobra. Chyba nie powinnaś.
Tak! Walcie się, miła rodzinko!
Obóz rodzinny w salonie!
Tak!
O, nie! Co oni robią?
- Kto chce pianki? - Ja!
To lepsze niż spanie w głupiej sypialni, prawda?
Tak.
Frustrujące.
Będziemy wspominać
ze śmiechem noc, w którą Allison zobaczyła Ducha Znad Jeziora!
Dupki!
Kochanie...
Pomyśl o fali płynącej z twojej dłoni do przedmiotu.
Żadna z tych rad mi nie pomogła.
Może zaśpiewamy piosenkę?
- Tak! - Nie!
Może She'll Be Coming Round the Mountain?
To...
Co teraz?
Mam jeszcze jeden pomysł.
Nie wiem, czy to możliwe,
ale podobno jeden z Nieobecnych, Howard, kiedyś to zrobił.
Co takiego?
Mówimy na to „przeskok”.
Jeśli się mocno skupisz,
wywrócisz ciało na lewą stronę,
Obecny cię zobaczy.
Boże.
Brzmi strasznie. Spróbujmy.
Powtórzę, nie wiem, czy to możliwe.
Wierzę w ciebie.
Jeśli ktoś może to zrobić, to na pewno ty.
Masz rację.
Pójdę się przygotować.
Napędzę stracha tym...
„Azjatom”.
Wiesz, skarbie,
cieszę się, że mnie tu zabrałeś.
Ale przemyślałam to sobie i uznałam...
Że może lepiej byłoby odpuścić.
Co masz na myśli?
Słuchaj...
Wiem, że było nam tu dobrze,
że to miejsce zawsze będzie dla nas wyjątkowe,
ale to tylko dom.
Rozumiesz?
Poza tym znaleźliśmy się w nowym położeniu, nieco dziwnym,
ale ekscytującym.
Myślę, że powinniśmy się na tym skupić.
Najważniejsze jest to, że jesteśmy razem, prawda?
Boże. Masz rację.
Tak?
Kurczowo trzymałem się przeszłości,
a przecież nie muszę.
Możemy tu robić mnóstwo rzeczy.
Właśnie.
Dobrze.
Chodźmy stąd.
Dobrze.
Co się stało?
Chciałem przeskoczyć, ale nie mogłem.
Ojej, ciężka sprawa.
Mam dobre wieści.
Pozwolimy im tu zostać.
Nie chcemy ich już straszyć.
Co? Ale z was gnojki!
To było niegrzeczne.
Brzydko się wyrażasz.
Popracuj nad tym.
Teraz nic nie mówię. Lepiej?
Tak.
Pieprzony tchórz.
Wyluzujcie.
Gramy w jednej drużynie.
Nieprawda.
Prawda. Chodźmy.
Ja zostaję.
Może popatrzę na mamuśkę pod prysznicem.
O, nie. Mały zboczeńcu.
Wyglądasz świetnie.
Ja nie dostałem takich ładnych ubrań.
Moim zdaniem są idealne.
Wyglądasz świetnie.
Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
- Tak? - Gotowa?
- Tak. - Dobra...
- Usiądź. - Dziękuję.
- Wygodnie? - Tak.
Dobra. Wiem, że nie mamy już domku nad jeziorem,
ale to nie znaczy, że mamy rezygnować ze wszystkich tradycji.
Na przykład...
Z mojego pstrąga amandine.
Proszę. I...
Dziękuję.
Bałem się, że za wcześnie poczujesz zapach,
więc go schowałem za tamtą ladą
i dodałem więcej koperku.
Niezłe.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.