All language subtitles for Forever.2018.S01E01.Together.Forever.1080p.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.H.264-NTb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic Download
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

DR OSCAR HOFFMAN Dentysta

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO

Spójrz na to.

Kupowałem wędkę i dostałem to w prezencie.

Kalendarz „Najpiękniejsze Okonie 2019”?

Jasny gwint. Dali ci go za darmo?

Całkowicie za darmo. Dasz wiarę?

Spójrz tylko na te ślicznoty.

Niech spojrzę.

Popatrz na to.

Piękne okazy.

Który najładniejszy twoim zdaniem?

Luty wygląda fajnie.

Fakt, ma piękne oczy.

No nie wiem. A kwiecień?

Ma najlepsze ciało.

Z kolei październik prezentuje się uroczo.

Tak. Chodź do mamusi.

Wygląda, jakby chciał cię zabrać na kolację.

A potem można by wyrwać mu kręgosłup i go zjeść.

Brzmi romantycznie.

Zrobiłam tak jednemu gościowi w szkole.

Już niedługo pojedziemy do domku nad jeziorem.

Tak.

Mamy ważną rocznicę.

Trzynasta rocznica jest ważna?

Myślałem, że czternasta.

A czternasta jest ważna?

Wszystkie są ważne.

Słuchaj.

Mam szalony pomysł

i chcę go z tobą omówić.

Okej.

A może...

W tym roku pojedziemy w inne miejsce?

Właściwie to nasza tradycja, ale może...

A dokąd chcesz jechać?

Może na narty?

Aktywny wypoczynek.

Czytałam właśnie wywiad z Edie Falco.

Uwielbia szusować.

Jeździ na narty z rodziną.

Poważnie? Bardzo ją lubię, więc...

Tak, jest wspaniała.

- Utalentowana i zrównoważona. - Tak.

Chyba adoptowała kiedyś jakieś dzieci...

A nawet jeśli nie, to na pewno by chciała.

Zgadzam się. Uwielbiam ją.

To jedźmy na narty.

Moja firma ma nieruchomości w Big Bear.

Będzie taniej.

No nie wiem.

Powiedziałem pracownikom, że jedziemy nad jezioro.

Co im powiem jutro, jak mnie o to zapytają?

Że zmieniliśmy zdanie?

„Ludziska, w weekend jedziemy na narty”.

To się może udać.

Widzisz?

Dobra. Jedźmy na narty.

Tak jest!

Cóż...

Wybacz, październiku, wymordujemy ci rodzinę dopiero za rok.

Teraz jest smutny.

- Jego pyszczek... - Ma nos na kwintę.

Wyrzucę to, dobra?

Oczywiście.

Proszę.

Nowe hobby?

Będzie fajnie.

W twoim wieku?

Mamy tyle samo lat.

Owszem, ryczące czterdziestki.

Pewnych rzeczy robić nam nie wypada.

Musimy z Oscarem trochę poeksperymentować.

Wyjdzie nam to na dobre.

Ludzie w związkach wiecznie gadają o eksperymentach.

Brzmi słabo.

Nie jest nam razem źle.

Chodzi tylko o to, żeby nad sobą pracować,

bez przerwy.

To jak pielęgnowanie ogrodu.

No przecież mówię. Słabe.

- Wiesz co... - Dobra. Przepraszam.

Uwielbiam być singlem.

Wiesz, co ja robię?

To, co chcę. Cały czas.

Co ty powiesz.

Wczoraj zachciało mi się pieczonego ziemniaka,

więc poszłam do Ruth's Chris

i teraz wymieniam się nagimi zdjęciami z barmanem.

Kolejny barman. Super.

Uważasz, że jako mężatka

nie miewam ochoty na pieczonego ziemniaka?

Właśnie, że miewam.

Robimy je codziennie.

No dobra, wiem, że się wam układa.

A co sądzisz o tym?

Jezu!

Co to jest?

Ujęcie z bardzo bliska albo z bardzo daleka.

Oddal trochę.

- Okej. Nieźle. - No.

Jedziecie w weekend nad jezioro?

Nie, jednak jedziemy na narty.

A to niespodzianka.

No.

Daleko jeszcze?

Jakieś pół godziny.

Aha.

Powiedzmy, że nie jedziemy autem.

Jakie jest według ciebie najlepsze zajęcie

na dokładnie pół godziny?

Pół godziny.

Może...

Kąpiel?

Teoretycznie tak, w praktyce — nie.

Musisz napełnić wannę,

ustalić temperaturę wody,

a jak już wejdziesz do wanny,

zostaje ci dziesięć minut.

Słuszna uwaga.

Niestety.

Wiem! Masaż.

Ryzykowne.

Jak to?

Z powodu masażystki.

Może być gadatliwa.

- „Mieszkasz w okolicy?” - O, nie.

„Może posłuchamy muzyki?”

„Uwielbiam muzykę”.

„A pani?”

- Chrzań się. - Właśnie.

A może odcinek Va banque?

Niezłe.

- Ekscytujące. - Tak.

- Uczysz się nowych rzeczy. - No.

A podczas przerw na reklamy zerkasz na telefon.

To też może trwać pół godziny.

- Duża konkurencja. - Prawda.

O, tak.

A co z seksem?

No właśnie.

Świetny pomysł.

Prosty.

Dostępny na życzenie.

Nic nie kosztuje.

Tak.

Choć pół godziny to trochę długo.

To fakt.

Maksymalnie 20 minut.

Potem myślisz: „Co my robimy?”.

Mam.

- Okej. - Słucham.

Wchodzisz do ciepłego łóżka,

zjadasz duże frytki z McDonalda i śpisz przez 25 minut.

W dziesiątkę.

Tak jest.

Łóżko i frytki?

Tak, właśnie.

Mamy zwycięzcę.

Niezły pomysł.

Zrobię to teraz.

O, nie.

Proszę pana! Musi pan prowadzić auto.

Co za widok!

- Pięknie tu. - Tak.

To był świetny pomysł.

Dziękuję.

Jasna cholera, ale zimno!

Boże drogi! Wszędzie będzie tak zimno?

Aż tak źle? Nie strasz mnie.

Jest źle.

Dobra, damy radę.

Na „trzy” wysiadamy.

- Gotów? - Tak.

- Raz, dwa, trzy! - Dwa, trzy.

- Boże! - Kurwa mać!

Co za kurewska ściema!

Dzieci by pozamarzały! Ich rodzice powinni siedzieć!

Nie dam rady!

Moja twarz!

Chodźmy na wyciąg, w ruchu będzie nam cieplej.

Pieprzony wicher!

Pierdol się!

- Spójrz tylko. - No.

- Wyglądają kosmicznie. - No.

Przepraszam.

Czy takie noszą zawodowcy?

Nie.

On się nie zna, skarbie.

Wyglądają świetnie.

Co?

No co?

Chyba zgubiłem soczewkę.

O, nie. Naprawdę?

Tak. Nie ma jej.

Nie przywykłem do nich jeszcze.

- Na pewno gdzieś tu jest. - Kurczę.

Gdzieś tutaj. Znajdę ją.

Ja poszukam.

Mokro tu. Ohyda.

To soczewka?

Czy to paznokieć?

Tu się wypożycza buty, więc pewnie z palca u nogi.

- Chwila. - Co?

Chyba ją czuję.

Tak. Weszła mi pod powiekę.

Wyjmę ją.

Schodzi.

Już prawie.

Już.

Idziemy?

Jasne.

Kolejka nie ruszyła się od pół godziny.

Trochę to trwa.

Ale jak już zaczniemy zjeżdżać, na pewno będzie super!

Poszusujemy po śniegu

jak Edie Falco i jej cudowna rodzina.

Czy ona ma męża? Na pewno ma dzieci. Nie wiem... O, już.

Nareszcie.

Chcielibyśmy się zapisać na kurs dla początkujących.

Niestety nie ma już miejsc.

No jasne.

Przykro mi.

A jest jakakolwiek inna oferta? Jakieś prywatne zajęcia?

Sprawdzę.

Jest jedna opcja.

INSTRUKTOR

Przedstawcie się i podajcie swój wiek.

Po kolei.

Jasper. Mam niecałe 12 lat.

Tim. Mam dziewięć lat.

June.

Pewnie się wam wydaje,

że mam ze sto lat.

To był żart.

Serio?

Żołnierz padł.

Nic pani nie jest?

Jest okej.

Pomożesz?

Złap mnie za rękę.

Ups.

Spadła ci rękawica.

Moja rękawica.

Mamy tylko 45 minut, więc ruszajmy.

- Podjedźcie do... - Proszę.

Tamtego wyciągu, okej?

- Pociągniesz za kijek? - Co?

Nic pani nie jest? Może pomóc?

Nie trzeba, jedźcie przodem.

- Na pewno? - Tak.

- Dobra. - Okej.

- Widzimy się na górze. - No.

W lewo. Właśnie tak. Weź to.

Spójrz, kochanie, umiem. Robię pług.

Ojej.

Dobra, na mój gwizdek zaczynamy.

Powodzenia, skarbie.

Nawzajem.

Właśnie tak.

Dobrze, Oscarze.

Dobra robota, drużyno A.

Drużyna A!

Wróćmy na górę, zjedziemy jeszcze raz.

Chcę zmienić drużynę. Ona jest do bani.

Daję radę, Jasper.

To jest zabawa. Uczymy się.

Czemu wpuściliście staruszków na te zajęcia?

Ona ma sto lat.

To był żart.

Gdzie są twoi rodzice?

Są tu gdzieś? Chętnie z nimi pogadam.

Jeżdżą na nartach, bo potrafią.

Robią to od dziecka, bo nie są biedakami.

Jesteśmy z klasy średniej. Ja jestem dentystą.

Brawo ty.

Nie chciałam się uczyć z małymi dziećmi.

Wolałabym grupę dla dorosłych,

ale nie mieli miejsc,

więc korzystam z tego, co mam, rozumiesz?

Nie! Nie chcę być z tobą w drużynie.

Wracaj do poczekalni i siedź na tym swoim tłustym starczym tyłku!

Ty mały gnoju!

Boże.

Jest pani problematyczna.

Przykro mi,

ale musi pani zdjąć narty

i usiąść na Karnej Ławeczce.

Rozumiem.

Rozmawiałem z ojcem Jaspera.

Wyszczekany jak jego syn.

Stwierdził jednak, że „gówniarz sam się prosił”.

Zakładam więc, że Jasperowi się oberwie.

Nie rozumiem, dlaczego go przeprosiłeś.

Mogłaś okazać więcej cierpliwości.

To był naprawdę wredny szczyl. Co ty byś zrobił?

Nie wiem.

Nie zepchnąłbym go ze stoku.

Ja go nie zepchnęłam. Stracił równowagę.

No dobra.

Poza tym od kiedy bronisz małych dzieci?

To trochę dziwne.

O co ci chodzi?

Nigdy nie przepadałeś za dziećmi.

Po prostu.

Lubię dzieci. Dobrze się z nimi dogaduję.

Gdy rozmawiamy o dzieciach,

nie wydajesz się zainteresowany.

Przecież...

ustaliliśmy, że nie będziemy mieli dzieci, prawda?

Nie przypominam sobie takiej rozmowy.

Może...

Pójdziemy coś zjeść?

Chyba oboje jesteśmy głodni.

Zamówmy hamburgery.

Na pewno będą obrzydliwe.

Nie mam ochoty.

Wybacz. Chyba nie rozumiem.

Chcesz mieć dzieci?

Nie. Ja...

Sama nie wiem, co mówię. Wybacz.

Chyba chodzi mi o to,

że żyje nam się dobrze,

ale wydaje mi się, że niczego nie dokonaliśmy.

No nie wiem.

Nie zastanawiasz się czasem, jaki jest sens naszego życia?

Raczej nie.

Nieważne.

Dobra,

pójdę jeszcze trochę pojeździć.

Ja zamówię sobie lampkę wina.

Dobrze. Czyli zobaczymy się później?

Tak.

Wszystko okej.

Nic mi nie jest.

Podoba ci się pogoda?

Dla niej tu przyjechałam.

No tak.

Komuś się tu podoba!

Ja przywykłem do zimna. Jestem z Vancouver.

A ty?

Z Riverside.

Jak tam jest?

Beznadziejnie.

Głównie targowiska i meliny dla ćpunów.

Zachęcający opis.

Wybacz, miałam ciężki dzień.

Nie musisz przepraszać.

Ale jeśli szukasz odmiany,

musisz wpaść do Vancouver.

Może kiedyś.

Spodobałoby ci się.

Wspaniałe miasto. Bardzo światowe.

Teraz mieszka tam sporo Azjatów.

Naprawdę?

Tak, niedawno się sprowadzili. Podoba im się.

Uwielbiam azjatycką kuchnię.

Smażony ryż, sushi.

Mamy też japońskie hot dogi, nazywają się japadogs.

Z wodorostami i majonezem.

Są genialne.

- Japadogs? - Tak.

Brzmi prawie obraźliwie.

No.

Na samą myśl ślinka mi cieknie.

Zamówimy sajgonki?

Widziałem je w menu.

Przyznam szczerze, że się nad nimi zastanawiam.

Czemu nie?

- Zjedzmy sajgonki. - Okej.

Poprosimy sajgonki i lampkę różowego wina dla tej pani.

Jak ci na imię?

June.

June. Clint. Miło mi.

Mnie również.

Co jest? Boi się pan?

Tak, Jasper.

Widać chyba, że się boję.

Ciota.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.