Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
::PROJECT HAVEN:: ::prezentuje::
Z PAMIĘTNIKÓW POŁOŻNEJ sezon 6, odcinek 1
Tłumaczenie: titi®
Nie zauważamy samego upływu czasu,
ale to, co czas wymazuje i odnosi w wieczność.
Niemowlęctwo, dzieciństwo,
szczęśliwe chwile, radosne dni,
najciemniejsze noce.
Wszystko to jakby zmyte wodą.
Znikło nam z oczu, uniesione przez fale.
Już dobrze, Beryl.
To przejdzie. Niedługo.
Nie wolno znienacka przerywać audycji!
Impulsy w odbiorniku odłączają się i krążą chaotycznie.
Siostro, miałaś rano ustroić kaplicę kwiatami.
Chcemy uczcić powrót sióstr z Afryki.
Ale wazony nadal są puste.
A ty wycinasz hołubce przed telewizorem.
Siostro Ursulo, przyznaję, że o wazony muszę zadbać,
ale hołubcom zdecydowanie zaprzeczam!
Zajmij się kwiatkami.
Zaczekaj.
Na pewno, jeśli oddziałowa przyczepi się do twego koka,
nie znajdzie w nim skazy.
Nie chcę kolejnej reprymendy.
Za tydzień mam egzamin z porodów pośladkowych.
Siostro Mount, zapomniałaś drogi do zabiegowego?
Nie, siostro Ursulo.
Więc dołącz tam do mnie w wolnej chwili. Pacjentki czekają.
Za to my czekamy na jej wyjazd.
Dziękuję. Barbaro, zmykaj do środka.
Dzięki, szefie.
Ledwo spojrzeli, już się pokochali,
ledwo pokochali, już westchnęli,
i z takich stopni złożyli schody małżeństwa.
- Pokażesz nam pierścionek? - Jeszcze go nie mam.
Tom oświadczył mi się na sawannie Afryki,
więc mam źdźbło trawy w pudełku po wazelinie.
Jakże urocze.
Mam nadzieję, że kremu nie wyrzuciłaś.
Bardzo ostrożnie obchodziłyśmy się z zapasami
i zostawiłyśmy Klinikę Nadziei w o wiele lepszej kondycji niż była.
Nawet wypożyczyłyśmy klinice siostrę Franklin na dwa miesiące.
Przekazano mi to.
- Chyba czas coś przekąsić. - Zdecydowanie.
Coś się stało z kuchnią?
Ależ skąd.
Ale po powrocie z wojaży przyda się nam zmiana przyzwyczajeń.
Skromne śniadanie, w razie potrzeby zapakowane,
a gorący posiłek pod koniec dnia, nie w środku.
Dziś mamy przychodnię,
a porządne jedzenie o 13.00 doda nam energii.
Siostro Winifredo, proszę napełnić dzbanek wodą.
Już!
Może dodam kapkę syropu cytrynowego?
Nie.
Jeszcze nie siadajcie.
Za chwilę zadzwoni Matka Przełożona,
i siostra Julienne zapewne zechce z nią pomówić.
Oczywiście.
Dom Nonnatusa, mówi siostra Julienne.
Witamy!
Siostro Julienne!
Kochana moja!
Wyglądasz dobrze i radośnie.
Tak, odebrałam właśnie poród ślicznego malucha,
a poza tym wy wróciłyście.
Rozmawiałam właśnie z matką Jesu Emmanuel.
Dziękuje powracającym z RPA za służbę zakonowi,
i pomoc naszym podopiecznym.
Prosiła mnie też o przekazanie ważnej informacji.
Siostra Ursula, która niestrudzenie pracowała tu pod naszą nieobecność,
nie wraca do macierzystego klasztoru.
Od dziś będzie oficjalnie odpowiadać
za wszelkie sprawy medyczne i duchowe w Nonnatusie.
A ja będę szeregową siostrą, jej podwładną.
Chcę jako pierwsza życzyć wszystkiego najlepszego
naszej nowej przełożonej.
Różowe dla ciężarnych, niebieskie dla noworodków.
Pacjentki przyjmujemy tylko z numerkiem i w kolejności!
Proszę wybaczyć,
ale półgodzinne konsultacje dość dobrze się sprawdzały.
Czy „dość dobrze” to „bardzo dobrze”?
Nim zamknięto Cottage Hospital, były oskarżenia o nieudolność.
Nie chcę, by skarżono się na tę przychodnię.
Większości matek nie zależy tak na czasie.
Pogadają, posiedzą z koleżankami przy herbacie i ciastkach.
Od teraz ciastka podajemy tylko przy omdleniu.
„Jeść za dwoje” to zdrowo się odżywiać,
nie dogadzać sobie.
A to co? Mamy loterię?
Nie, ale mocno ryzykujemy.
Co siostra wyprawia? To ciężka praca.
Siostra Ursula odesłała mnie do ustawiania krzeseł.
Trzeba to zrobić i zrobię to z radością.
Różowy numerek 21.
To chyba pani, pani Watts.
Zaraz zbadam pani brzuch.
Ale przedtem powie mi pani, czemu pan Mickey nie jest w szkole?
Ma problemy z moczeniem się.
W dzień, czy tylko w nocy?
Głównie w nocy, ale płacze, gdy mu się to przytrafi.
Nie chciał rano iść do szkoły.
Chyba dzieci się nad nim znęcają.
Nie śmierdzi siuśkami? Pilnuję tego.
Skąd.
Ale wyzywają go przez te okulary.
Wciąż czekamy na wizytę w szpitalu.
Nieciekawie jest patrzeć na świat zza pirackiej opaski, co?
Może zadzwonię na okulistykę i trochę ich popędzę?
Tak, proszę!
Zaraz złapię za telefon.
Może wcisną cię nawet dzisiaj.
Dziś już nie zdążę!
Czekałam tu tyle godzin na swoją kolej, mam obowiązki!
Proszę nie rozmazać makijażu.
Posłuchamy serduszka,
potem wróci pani do swoich spraw, a ja zadzwonię do kliniki.
Hej, stary! Jak leci?!
- Nieźle wyglądasz! - Lester.
Trudy!
Jeszcze, że mnie puścili za dobre zachowanie.
- Ty i dobre zachowanie? - Niedługo miałbym za krótkie ręce.
Tatuś wygrał puchar w boksie.
No weź go, Mickey.
Trzymaj.
Widzisz? To początek kolekcji.
Mam dla niego rękawice w klubie.
Nie, Lester. Mickey nie będzie się boksował.
- A te okulary? Co on, zeza ma? - Mówi się astygmatyzm.
Hej, Lester. Trzym.
Wyrazy uznania od szefa.
Patsy? Co to list z podziękowaniem za ochotniczy pokaz garncarstwa
na, cytuję, „Wieczorku z okazji Dnia Wspólnoty Narodów”?
Musiałam dać organizatorom listę uczestników.
Lubiłaś lekcje ceramiki przed wyjazdem do Afryki.
Wyłącz ten tranzystor, Deels. Trzeszczy jak cholera.
Wybacz. Twardo próbuję złapać Radio Luksemburg.
Radio zostało w RPA, a telewizora nie ma.
To nasza jedyna rozrywka.
Poza fantastycznym koktajlem. Miętowym.
Równe części likieru miętowego i kakaowego, plus odrobina kakao.
Smakuje jak miętowa czekoladka i zwala z nóg.
Dla ciebie mamy tonik.
W sumie napiłabym się koktajlu, jeśli można.
Żony pastorów piją sporo sherry, czas zacząć ćwiczyć.
- Napiję się w tej intencji. - Ja też.
Za przyszłą karierę Barbary jako nietrzeźwej żony pastora.
Będzie pan uprzejmy poprosić panią domu?
Zelda, do ciebie!
Napijesz się rumu, złotko?
Jak pani widzi, jestem w uniformie, więc nie będę pić.
Mam wiadomość dla Trudy Watts, w sprawie wizyty u okulisty.
Jestem jej matką. Dobra, wchodź pani.
Przepraszam.
Śmiało, koteczku! Zabawmy się!
Zdobyli skądś nieoczyszczony rum; przez pończochę odcedzą kawałki węgla.
Przyszłam w nieodpowiednim momencie.
Zostawię to, proszę później przeczytać.
Oczywiście. Dziękuję.
Przypieczętował się mój los.
Nauczycielka garncarstwa pożyczy mi koło.
Ja muszę uczyć tańca maoryskiego, moja towarzyszko niedoli.
Chcę ci dać prawdziwy pierścionek.
Wiem. Wiem też, że nas na to nie stać.
Na razie.
A to źdźbło jest dla mnie cenniejsze od brylantów.
Jestem Barbara Gilbert, położna i narzeczona wikariusza,
nie Zsa Zsa Gabor.
- Niewiele dziewcząt tak mówi. - Nie zaręczyłeś się z wieloma.
Nie. Tylko z tobą.
- Na razie. - Pa!
Zobaczymy się na treningu.
Chodź do mnie. Twoja starsza kima na kanapie.
Jest druga w nocy. Miałam ciężki dzień.
A ja osiem ciężkich miechów!
- W moich marzeniach byłaś milsza. - Ty też.
Pójdę do portu.
Tam dziewczyny za dychę zrobią mi lepiej niż ty kiedykolwiek.
Niektóre nawet za gin z sokiem albo innego drinka.
Nic się nie stało, Mickey.
Naprawdę!
Dzień dobry.
Zwracam uwagę, że jest dokładnie ósma i 30 sekund.
Nie chcę rozpoczynać dnia, udając mówiący zegar.
Siostra Winifred - izba porodowa. Zmienię cię wieczorem.
Siostra Gilbert - umówione wizyty i dodatkowo pomoc Trudy Watts.
Przepraszam za spóźnienie, siostro Crane.
Siostra Ursula zatrzymała mnie w korytarzu.
Nie ma siostra zupełnie za co przepraszać.
Rozpisałam siostrę na główny dyżur.
Pani Gupte powinna dziś rodzić, przyda się tam ktoś doświadczony.
Niestety, dr Turner pojechał do nagłego wypadku.
Nie mogę wypisać recepty.
Dlatego, że mam 15 lat.
- Gdzie mama? - Źle się poczuła.
Prosiła, żebym ją zastąpił, by rejestracja nie była bez nadzoru.
Ja się tym zajmę, leć na autobus. I uczesz się koniecznie!
Dzień dobry, wizyta położnej.
Masz w tej torbie proszek na kaca? I do prania,
- bo gnojek znów zlał się do łóżka. - Mickey poszedł do szkoły?
Dzięki Bogu, tak. Pochlipując całą drogę.
Siostra Crane kazała mi zaprowadzić go po szkole do okulisty.
Żeby pani Watts mogła odpocząć.
Spoko. Ja go nie zaprowadzę, wyjeżdżam do Margate.
- Z tym Alka-Seltzerem mówię serio. - Nie mamy takich środków.
Puk, puk! Pacjenci załatwieni,
doktor ze śniadaniem i narzędziami wysłany na obchód.
- Dziękuję, siostro. - Wciąż kapsztadzkie mdłości?
Moje ustały dopiero tydzień temu.
Drugą stroną też...?
Miło, że pytasz, ale wolę nie wchodzić w szczegóły
moich odwiedzin w toalecie.
Violet, czy mogę powiedzieć ci komplement?
Jeśli nie będzie kolidował z inwentaryzacją zatrzasków.
Masz przefantastyczną sylwetkę.
Nie próbuj łamać sobie języka. Wiesz, jak to się kończy.
Dobry wieczór. Czym mogę służyć?
Ma pani majtki do pieluch dla dzieci od 5 do 6 lat?
Wymienisz mi tę żarówkę, Fredericku?
To asortyment dla nietrzymających moczu, nie bielizna dziecięca,
ale zadzwonię do hurtownika.
W międzyczasie może chciałabyś czymś mi się pochwalić?
Jeszcze nie.
To źdźbło do Dnia Wspólnoty Narodów zwiędnie, a musisz czymś błysnąć,
bo o ile wiem, masz wtedy pokaz garncarstwa.
Bez policji konnej nie opanujemy tłumów.
Denerwuję się trochę.
Koło żyje własnym życiem,
używałam go tylko raz i narobiłam niezłej sieczki.
Jeśli się denerwujesz, zrób pokaz dla moich zuchów.
Praktyka czyni mistrza.
Dzień dobry, Odzież Higieniczna Rentona?
A teraz jesteśmy na wakacjach...
Przyszłam zabrać Mickeya Wattsa do okulisty.
Wyszedł 10 minut temu z ojcem.
No tak... to świetnie.
Jak myślisz, kto najbardziej cię kocha?
Ze wszystkich ludzi, których znasz?
Mama?
Tak, ona na pewno.
A kto kocha cię zaraz po niej?
Ja. Twój tato.
I babcia Zelda też.
Cały świat cię kocha, bo masz niecałe sześć lat.
Ale za rok będziesz miał siedem, potem osiem, dziewięć,
i dalej, aż do liczb, co ich jeszcze nie znasz.
I zaczną cię wyzywać.
Zaczniesz zbierać łomot.
Będziesz musiał się bronić.
Walczyć o każdy bzdet, jaki masz,
bo jedynym człowiekiem, który naprawdę cię kocha...
jesteś ty sam.
Dlatego pokażę ci, co z tym robić.
To ja, położna!
Mamy przełom na froncie moczenia się.
Ale Mickey był z panią u okulisty. Gdzie on w ogóle jest?
Tato nie przyprowadził go do domu?
Nie ma rękawic!
Nauczysz się, jak być mężczyzną.
Wtedy przestaną cię przezywać.
Mickey!
Przykro mi, ale ojciec Mickeya ma prawo odebrać go ze szkoły,
- gdy nauczycielka mu pozwoli. - Ale nie na trening!
Lester to kiepski ojciec, właśnie wyszedł z więzienia.
- Nie wiedziałyśmy o tym! - To by i tak nic nie zmieniło.
Był skazany za wymuszenia rozbójnicze, nie za znęcanie się nad dzieckiem.
Czyli może robić, co chce? Dzięki, teraz już wiem.
Chciałyśmy tylko pomóc.
Wpadnę na trening i pogadam z nimi.
Siostro, dołącz do nas przy robótkach ręcznych.
Nie mogę, przygotowuję się do ślubów wieczystych.
Wspólny odpoczynek jest równie ważny.
Siostra Ursula mówi, że powinnam się więcej uczyć.
Telewizor uniemożliwia wszelką konwersację w pokoju.
Bez tego niezgrabnego pudła, które nas rozpraszało,
czerpiemy większą przyjemność z robótek ręcznych.
I ze swego towarzystwa.
Możemy choć zapytać, dokąd pojechał telewizor?
Wystarczy informacja, że jest tam, gdzie się przydaje.
W klubie zjawiła się policja.
Przyszli jak starzy kumple. Policja!
Szukali powodu do śledztwa, a smarkacz nie miał jedynego śladu!
Dobry jesteś w te klocki, bić tak, żeby nie było śladów!
To dlatego, żeś taki mądry, czy dlatego, żeś tchórz?
Tchórz?
Tchórz?!
Tchórze tego nie robią, co nie?
Albo tego.
I tego!
Lester...
- A Mickey? - Nic mu nie będzie.
Nawet nie umie wplątać się w kłopoty.
Twój tatuś tak się bawi.
To taka zabawa w piratów.
Udajemy, że wypłynął w rejs i zamknął mnie do lochu.
Przynieś sobie jakieś zabawki, siądź i baw się na schodach.
- Będziesz moim strażnikiem. - Dobrze, mamusiu.
Gdy zaczynamy toczyć garnek, to najważniejsze,
by glina znajdowała się idealnie w środku koła.
Trzeba więc mocno nią rzucić.
Przestańcie się śmiać!
Jak biedna siostra Gilbert ma zrobić piękny wazon,
gdy nie może się skupić przez ten hałas?
Następnie trzeba uformować z niej... o rany... stożek.
Kolejny krok to zrobienie otworu...
Mickey, jest już za ciemno na zabawę w piratów.
- Teraz musisz mi coś przynieść. - Dobrze, mamusiu.
Zauważyłam u ciebie pewien zastój w rozwoju,
od kiedy przejęłam rolę twej przewodniczki duchowej,
ale perspektywa ślubów wieczystych to ciężki okres dla nowicjuszki,
więc wiedz, że się za ciebie modlimy.
Nigdy w to nie wątpiłam.
Czasem czuję, że te modlitwy unoszą mnie jak skrzydła.
A czasem tego nie czujesz?
Włóż go pod drzwi i popchnij w moją stronę.
Świetnie, Mickey.
Nie chcę cię zasypywać pytaniami,
ale nie zadając ich, nie znajdziesz niestety odpowiedzi.
Myślisz, siostro, że sama ich sobie nie zadaję?
Pytania mam wciąż w głowie.
Czasem myślę, że Bóg mi je zadaje,
a czasem, że to ja pytam jego.
Te głosy są wyraźniejsze, niż by się zdawało.
Wszystko w porządku, kochanie. Naprawdę!
Mamusiu, kiedy wyjdziesz?
Mamusiu!
Mickey, podbiegnij i wal w tamte drzwi.
Mocno. Leć!
Pomocy!
Pomóżcie mi! Pomóżcie mojej mamusi!
- Pomocy! - Szybko!
Ratunku!
Rany boskie...!
Wejdźmy do środka.
Wejdźmy, tam ci pomożemy.
- Co to za hałasy? - Pani Watts nagle zaczęła rodzić.
Powinna więc być w szpitalu albo w izbie porodowej.
Nie była w stanie tam dotrzeć.
Zbadamy ją tutaj i spróbujemy jakoś pomóc.
Na zabiegówkę, szybko.
Świetnie zająłeś się mamą, chłopczyku.
Teraz trzeba zająć się tobą.
Pójdziesz ze mną?
Poszukamy pudełka z ciastkami.
Przy odrobinie szczęścia znajdą się i czekoladowe.
Już dobrze. Teraz pójdzie szybko, zaufaj nam.
Ufam.
Trudy, widzę główkę dziecka.
Przyj, ostatni raz.
Już!
Masz córeczkę. Dajcie ssak do śluzu!
Co się dzieje?
Oczyścimy drogi oddechowe małej.
Kocham cię, maleńka. Słyszysz? Kocham.
- Musimy jechać do szpitala? - W tym przypadku powinnyście.
Nie szkodzi. Nie jadę.
Nie zostawię Mickeya.
Mała miała wejście z przytupem.
Skąpała się we własnej kupce.
- Nic jej nie będzie? - Wszystko jest w porządku.
A Mickey ogląda telewizję z moim synem.
W odrobinę za małej piżamce mojej córy.
Ale wszystkiego mieć nie można.
Rozłożymy mu łóżko polowe, więc będzie blisko ciebie.
O innych sprawach pomówimy rano.
Za dzieciaka chodziłam do starego ogrodu na probostwie
i marzyłam.
Było tam słychać dzwony.
Nic dziwnego, że marzyłam o ślubie i białej sukni.
Ale miłość donikąd mnie nie zawiodła.
Przywiodła cię tutaj dziś w nocy.
Miłość nie pozwoliła ci jechać do szpitala.
Żeby twoja rodzina była razem.
Miłość nas nie obroni, siostro.
Czas zacząć nienawidzić.
To mocne słowa, dziewczę.
Muszę być mocna, nie widzi siostra?
Wstrzymaj się do rana.
W nocy podważyłaś mój autorytet. Przy młodszym personelu.
I siostrze Mary Cynthii, która kończy nowicjat
i potrzebuje wyraźnych wzorców.
Nie, siostro.
Potrzebuje wsparcia, delikatności i zrozumienia.
Jesienią padła ofiarą napaści.
Złożyła wyczerpujące zeznania i od tego czasu o tym nie wspomina.
A może chce o tym porozmawiać?
Siostra Mary Cynthia czerpie siłę z naszych nieustających modlitw,
a dodatkowo możesz ją wesprzeć, świecąc przykładem, siostro.
Posłuszeństwo we wszystkim. Z boską wolą włącznie.
Lester, wynoś się!
Wszedłem tu bez problemu.
- Nie masz prawa tu być. - Pewnie, że mam.
Pilnuję tego, co moje.
- Trudy, to nierozsądne. - Trzy godziny będzie w klubie.
Gdy dotrę do domu, będę bezpieczna. Tam mogę zamknąć drzwi. Sama!
Masz pieniądze na taksówkę?
Zatrzymamy się przy jubilerze.
Przyczyna moich tarapatów mnie z nich wyciągnie.
Taksówka, nowe zamki, adwokat. W tej kolejności - rozwodzę się.
Zaczekajcie na mnie!
Próbuję zrozumieć związek pomiędzy Wspólnotą Narodów a balonami.
Są zrobione z gumy, pochodzącej z Indii, Malezji i Cejlonu.
A garncarstwo?
W byłym imperium wszędzie używa się talerzy.
To nasza pierwsza impreza parafialna jako zaręczonej pary.
Chyba wypoleruję swoje pudełko po wazelinie.
- Tom, przecież to bez znaczenia! - Nie dla mnie.
Twoje dziecko wczoraj się urodziło.
Dr Turner zaraz przyjedzie,
ale powinnyśmy i tak dwa razy dziennie cię odwiedzać.
Będziesz czuła się pewniej.
Jestem dobrą matką, siostro. Zaufajcie mi.
Ufam ci.
Tak jak ty nam wczoraj w nocy.
- Wszyscy chcą tylko ci pomóc. - To muszę zrobić sama.
Mama pokładała nadzieję w facetach, wychodząc za nich lub nie.
Zawsze kończyła z podbitym okiem i w tarapatach.
Sama uwolniłam się z tego pokoju, a teraz uwolnię się od niego.
Życzę ci, żeby ci się udało, naprawdę.
- Ale... - Niech siostra nie płacze, proszę!
Ja CHCĘ to zrobić, bo powinnam już dawno temu.
Tak niewielu ludzi ma odwagę zrobić ten krok.
Trudy! To mój dom, otwieraj drzwi!
Jest też mój, jako twojej żony.
Nie przejdziesz przez próg, bo to zagraża moim dzieciom!
Musisz mnie wpuścić!
Co się stało?
Walczę o swoje prawa!
Zaskarżę cię! Zmieniłaś, kurwa, moje zamki!
Co się stało? Złapała siostra gumę?
Siostro, wiem, że nie zamknęłaś drzwi,
ale nie wejdę, jeśli nie chcesz.
I zdejmę cię z grafiku, żebyś mogła odpocząć.
Nie możesz!
Nie jesteś upoważniona!
Nawet siostra Ursula tak naprawdę nie jest.
W mojej głowie jest tyle ksiąg, że zdania są pourywane...
i czasem się mieszają.
Lecz i tak położyłabym ci każdy skrawek u stóp,
jeśliby te okruchy mogły oświetlić ci drogę.
Czy zamiast tego przyjmiesz schronienie w leku?
To środek uspokajający.
Nie mogę, mam tyle do zrobienia!
Niezliczoną ilość razy podawałaś to rodzącym.
Zostaw moją torbę, może być potrzebna!
Siostro...
Jak to napisała Julianna z Norwich?
Nie „Wszystko będzie dobrze”, w to już nie wierzę.
Napisała: „Bóg nie mówi, że ominą cię burze,
że nie będziesz cierpiał mąk i oszczędzone ci będą choroby”.
„Mówi, że nie zdołają cię pokonać”.
Siostra Mary Cynthia nie była leczona z powodu chwiejności psychicznej.
Ostatni wpis w jej karcie to opis obrażeń fizycznych po napaści.
To moja wina.
Liczyłam na to, że to przetrwa, że ból zniknie z siniakami.
Wiedziała o tym i żyła, by zadowolić innych.
- Niech ją zbada dr Turner. - Z pewnością to zrobi.
Przepraszam, to przez...
zapach mleka.
Nie mogę jeść śniadań.
Śniadań?
Sama w to jeszcze nie wierzę.
Nawet Patrick nic nie wie.
Ale...
Oczekuję dziecka.
I tak się boję.
A ja wcale.
Bo nigdy nie przestałam się modlić.
Ale powiedziano nam, że nie będziemy mieć dzieci.
Teraz już nie ma wątpliwości.
Poproś go, żeby cieszył się razem z tobą.
Nie wiem, jak mu to powiedzieć.
To wszystko wina filmów.
Dziewczynom zachciewa się romansów, róż i zakichanego Rossano Brazziego.
A gdy tego nie dostają, myślą, że to koniec świata.
Sama tak raz myślałam.
Może dwa razy.
Może nawet trzy, ale mój zięć jest pełnoprawnym właścicielem domu,
ma perspektywy i szanuje rodziców. Nie to, co moja córka!
Pan Watts nie pozwoli pani Watts mieszkać w tym domu,
jeśli dojdzie do rozwodu.
Nie płacę panu za życzenia męża. Chcę znać moje możliwości.
Nie jest pani położną? Nie umie pani uciszyć dzieciaka?
Dzieci są niespokojne, gdy wyczuwają napięcie...
To weź ją pani do kuchni!
...albo gdy są daleko od matki.
Może pani rozwieść się z powodu przemocy domowej,
pod warunkiem, że ją pani udowodni.
Zamknął mnie w sypialni. Mogłam umrzeć, rodząc sama.
- Ma pani na to świadków? - Przy świadku rozbił szybę pięścią.
- Świadek zezna to przed sądem? - Pewnie, że nie!
Ludzie tu żyją dobrze z sąsiadami, a Lester ma powiązania, jak mówiłam.
A ja mam ślady - tu i tu! Przypalał mnie papierosem!
Powtórzę: musi to pani udowodnić.
Chętnie poświadczę wynik oględzin lekarskich.
Po co? Przecież je widać!
Tak jak siniaki, które mi zrobił, gdy nie dostał tego, co chciał.
Może sama sobie je zrobiłaś, gdy nie dostałaś tego, co chciałaś?
Ma doświadczenie w tej kwestii.
To było dawno, gdy Mickey był niemowlęciem.
Włożyłam głowę do piekarnika. Nigdy nie mówiłam, że to Lester.
Zapewne chce pani wnioskować o opiekę nad dziećmi, a więc...
Opieka? Ależ to moje dzieci! Czemu mam o to wnioskować?!
Bo to również dzieci pani męża.
Może być pani odebrana jako niestabilna psychicznie,
a on ma określone prawa.
A prawa pani Watts?
I jej dzieci - nie mają prawa żyć z dala od przemocy?
Wyglądasz na zmęczoną, siostro.
Długo spałam.
Jak się czułaś, zasypiając?
Jakby mój umysł był wyczerpany i czarny.
Jak tablica, na której coś zapisano.
- A gdy się obudziłaś? - Jakby ją trochę przetarto.
Gdy ruszam głową, wciąż widzę słowa kątem oka.
Powiesz mi, co mówią?
Co mówią? Słowa nie rozmawiają.
Myśli pan, że jestem chora?
Tak.
Co znaczy, że można cię wyleczyć.
- Proszę mnie wpuścić. - Przepraszam.
Nie chcę i nie będę się wtrącać, jeśli nie chcesz,
ale daj mi się choć obejrzeć, Trudy.
Właśnie przyszła przesyłka. Pozew o rozwód od adwokata Lestera.
Wnosi o opiekę od zaraz.
Wolę porozmawiać o tym z panią Watts.
Trudy, pozwól sobie pomóc.
Tylko pani wszystko pogorszy.
Muszę to zrobić sama.
Bo jestem sama.
Za pozwoleniem, zięć prosił, żebym dopilnowała ślusarza.
Tym razem panienka nie dostanie kluczy.
To po prostu nie w porządku!
Trudy stara się uciec od kryminalisty,
który bawi się systemem prawnym.
Unikam wymyślnych drinków, ale kapka sherry mi się dziś przyda.
To co dziś pijemy?
Brandy alexander z zagęszczonym mlekiem dla jego delikatnego smaku!
Bardzo pouczające te broszurki z magazynu dla pań.
- Napijesz się drinka? - Nie, dziękuję.
Opatrywanie wrzodów i hemoroidów nieco popsuło mi apetyt.
I zejdź łaskawie z mojego łóżka.
Położyłabym się.
Doktorze, nie byłam świadoma,
że siostra Mary Cynthia potrzebuje psychiatry,
ale po tym, co wczoraj widziałam, już jestem.
I jestem wdzięczna za pomoc.
Jest pewien nieforsowny,
a więc odpowiedni ośrodek koło Birminghamu - Northfield.
Mieszka tam jej rodzina, więc może uda się ją tam umieścić.
Rodziną siostry Mary Cynthii jest teraz zakon św. Rajmunda Nonnatusa,
a ona sama wyjechała do naszego klasztoru.
Zaraz po przyjeździe zbada ją miejscowy lekarz.
- Doktorze... - Siostro,
widziałaś przed wyjazdem siostrę Mary Cynthię?
Nie widziałam.
Nie było jej na oddziale, więc poszłam do jej celi - była pusta.
Rozumiem.
Kwestionować nie mogę, ale zwracam na to uwagę.
Dom Nonnatusa, mówi położna.
Na komisariat przyszła nieprzewidziana przesyłka.
Zostawiła butelkę w torbie.
Smoczek był nieszczelny i pieluchy i ubranka są całe mokre.
Jak matka może opuścić dzieci?
A przecież tak jej zależało!
Myślę, że Trudy zrobiła to, PONIEWAŻ jej zależało.
Tak czy owak, trzeba ją znaleźć.
Porzucenie to przestępstwo. Może dostać pół roku.
Tutaj nie Trudy Watts jest przestępczynią, sierżancie.
Nie. Wiem o tym.
Miałam dzwonić do opieki, żeby znaleźli rodziną zastępczą.
Ale gdy dzieci pójdą do domu dziecka, możemy ich stamtąd nie wyciągnąć.
Trudy już ma bardzo ciężko.
Nie będę kopać leżącej ani jej dzieci.
I chyba wiem, dokąd poszła.
Straciłam rachubę, ile razy wkradałaś mi się do pokoju.
Nie zmęczy mnie nigdy czytanie z twojej twarzy.
Czy to rozgorączkowana Pat, czy Pat szczęśliwa?
Smutna Pat, czy zmartwiona Pat?
Ale kocham je wszystkie.
Tę również.
Skruszoną Pat?
Ze skruszoną Pat, powiedziałbym, znam się jedynie przelotnie.
Muszę cię przeprosić.
Za szorstkość bez podania przyczyny.
I za coś, co może się nie wydarzyć, ale gdyby się wydarzyło...
zrani dogłębnie nas obie.
Co?
Dostałam list z Hongkongu.
- Od taty? - Od jego pielęgniarki.
Rozwinęła się u niego choroba neurodegeneracyjna.
Chcesz go odwiedzić?
Rozmawiałam z jego pielęgniarką. Jest sparaliżowany.
Chce, żebym przyjechała, ale...
nie wiem, co mam zrobić.
To zadanie dla pani, siostro.
Aleś nas przestraszyła, dziewczyno.
Ale ze wszystkich ty musiałaś bać się najbardziej.
Myślałam, że się zabiję.
Ale tego nie zrobiłaś.
Nie muszę pytać dlaczego, ponieważ jesteś matką.
Tym samym odpowiedź jest oczywista.
Myślałam, że nie da się inaczej.
Że tylko tak odejdę od Lestera i uratuję dzieci.
Zawsze jest inne wyjście...
jeśli ktoś pomoże ci go szukać.
- Cześć. - No cześć!
- Pierścionek? - Zaręczynowy.
Kupiłam go dla nas obojga z własnych oszczędności.
To nie tak powinno być.
Nie. To nowa metoda.
Nasza.
I jest idealna.
DZIEŃ WSPÓLNOTY NARODÓW
Wiosną roku 1962 nikt nie wiedział,
co przypływ przyniesie Domowi Nonnatusa.
Prąd wznosił się i opadał, i nie było wolnego miejsca do żeglugi,
ale nawet taka niepewność przynosiła radość.
Będziesz patrzyć, jak rysuję?
To będzie wyjątkowy rysunek.
Nikt nie jest tak sam, jak sądzi.
Trudy Watts mieszkała jakiś czas w schronisku dla kobiet,
otrzymując pomoc, która zmieniła jej perspektywy i los.
Dostała opiekę nad Mickeyem i jego siostrzyczką
i mieszkanie komunalne daleko od Londynu,
gdzie zieleniły się pola, a niebo było wciąż niebieskie.
Patricku.
Dałeś mi kiedyś list od siebie i kogoś jeszcze.
Teraz ja daję ci wiadomość...
ode mnie i kogoś jeszcze.
„Czy zostaniesz moim tatą?”.
Na miejscu tego, co zmyte, rodziły się nowe możliwości,
a każda fala zmiany była nowym początkiem.
- Pa! - Pa! Dziękujemy!
Pa.
Tłumaczenie: titi®
Synchro i drobne poprawki: Peterlin
Project Haven facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.