Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
::Project HAVEN:: ::prezentuje::
Z PAMIĘTNIKA POŁOŻNEJ sezon IV, odcinek IV
Tłumaczenie: titi
Dni w Poplar miały ustalony rytm:
kościół w niedziele, przychodnia we wtorki po południu,
wypłata w piątki
i dzieci rodzące się wcześnie, późno i nieoczekiwanie.
Nikt nie wątpił, że się pojawią
i dla niektórych będą powodem i smutku, i radości.
Nie wiem, co z oddziałową Franklin.
Przychodnia nie będzie czekać,
bo ona pragnie przesunąć swoje wystąpienie o kwadrans.
Raz-dwa!
Szkoda, że trzeba zawsze sprzątać po klubie młodzieży.
Dziś mamy zapisane 32 ciężarne i położnice,
i 15 dzieci do szczepienia.
Dlatego musisz sprężać się tak jak my, położne.
Wszystkie będą miały dość czasu na rozmowę z położną lub lekarzem.
Dość czasu?!
Pilnuj tylko, by się ustawiały w kolejce,
personel medyczny zdecyduje, co jest potrzebne.
Jeśli szukasz popielniczki, była innym pudle.
Kto raz spotka siostrę Crane, nigdy jej nie zapomni.
Dziesięć lat byłam położną!
Dobrze już! Mam wezwać konną policję czy co?
Siostro Mount, przejmij listę Franklin.
I pośpiesz się, dziś nie możemy się obijać.
Chodźcie, będziemy pierwsi!
Dzień dobry paniom!
Dzień dobry!
Przez pół godziny rozmawiałem z sekretarzem biskupa.
Mów, nie daj się prosić!
Czego chce biskup od skromnego wikariusza?
Podoba mu się widocznie moja praca,
bo chce się ze mną spotkać.
Fantastycznie! Mamy jechać do niego czy on przyjedzie?
Mnie chyba też chce poznać?
- W sumie to nie spytałem. - Na pewno! Będę twoją żoną.
Byłby niemądry, nie chcąc poznać największego atutu owego wikariusza.
Wracaj do telefonu i powiedz mu to!
Chodźmy. Robi się późno.
Cholernie drze mnie w krzyżu,
a położna twierdzi, że to jeszcze nie poród!
Pani Colter! Rozmawiałyśmy o tym.
Nie straszymy mam opowieściami, a już na pewno nie synową.
Ma wierzyć w bajeczki o "cudzie narodzin"?
Więc radośnie karmi ją pani horrorami?
- Pani Bridget Cole? - To ja.
Na wieży kościoła jest niezawodny zegar.
- Reguluj według niego zegarek. - Przepraszam, siostro.
To nie wystarczy!
Jako oddziałowa powinnaś świecić przykładem.
Ogarnij się!
Czasem myślę, że w głowie masz tyleż falbanek, co na czepku!
Król Henryk VIII sześć żon miał sobie wziąć:
jedna zmarła, jedna przeżyła,
z dwiema się rozwiódł, a dwie kazał ściąć.
Biedna Anne Boleyn była pierwszą, której głowę ścięto ostrym mieczem.
Mocny zamach i spadła z jej karku!
Co siostra wyprawia?! To pięciolatki!
Co się stało, pani Bowe?
Opowiada im o okropnościach!
Za Boga mi dziś nie zaśnie.
Pielęgnuję tylko naszych nieopierzonych historyków.
Wiem, siostro.
Ale może pomogłaby mi siostra zwijać bandaże?
Dość wysoka ciąża jak na pierwszą wizytę, pani Cole.
Nie miałam czasu, dużo pracowałam.
I jestem panną, nie panią.
Czy jestem przez to nikczemną kobietą?
Jesteś przyszłą matką, a ja położną.
Pomińmy więc kwestię nikczemności.
Najpierw zrobimy wywiad medyczny
i sprawdzimy twoją wagę, ciśnienie i rytm serca dziecka.
Potem dr Turner pobierze próbkę krwi.
Podawać!
POWROŹNICTWO Robbins&Synowie
Mamy zamówienie z Billingham na sznur potrójny,
a Reeks chce 18-zwojową linę.
- To mi się podoba. - No nie?
Czeka nas najlepszy sezon od wielu lat.
To ważne dla taty, widzieć, że interes rozkwita i żywi nas.
To naprawę bardzo ważne,
że jest ktoś, kto pójdzie w jego i moje ślady.
Myślałam, że pani nie ma, pani Robbins.
Przepraszam, zagapiłam się.
- To mój mąż, Frank. - Bardzo mi miło.
Wszystko w porządku?
To rutynowa wizyta. Sprawdzam, czy wszystko gotowe.
Gotowe? Nakupiła i nadziergała tyle, że ubrałby w to załogę statku.
Nie ma to jak być przygotowanym.
Na razie.
To chyba największy pracuś w Poplar.
Tylko żeby na pewno był chłopak, siostro.
Na zaproszeniu piszesz:
"Wielce Wielebny Pan Billy Smith, Biskup czegoś tam".
Bezpośrednio zwracasz się do niego "biskupie" lub "księże biskupie".
Chciałam nazywać go jego eminencją. Źle?
Mów, Babs!
"Wasza eminencja" mówimy do arcybiskupów; żadnego nie znam.
Parafia ojca była w slumsach Liverpoolu.
Na 21 urodziny chrzestna pozwoliła mi wybrać
pomiędzy wakacjami w Portofino a kursem dla gospodyń domowych.
Żałuję, że nie wybrałam tego drugiego.
W życiu nie byłam za granicą. Na pewno wybrałabym Portofino.
Nie podobałoby ci się. Nie sprzedają oranżadki.
Szczerze to nie wiem, czym tak się przejmujesz.
Na pewno obowiązuje zwykła etykieta:
nie mówić z pełną buzią, zwłaszcza o polityce, pieniądzach i religii.
Jak mam nie mówić o religii z biskupem?
Sporządź listę ciekawych tematów,
jak pogoda czy wydarzenia w Somalilandzie.
Czemu w Somalilandzie?
Mówi się o tym. A duchowni uwielbiają wieści z Afryki.
Muszę się jeszcze napić.
- Cześć, kotku. - Jak leci, Brenda?
Wchodzę, a ty?
Jestem siostra Winifred...
Nikt tu raczej nie szuka zbawienia, dziękuję.
Nie, jestem położną. Przyszłam do panny Cole.
Do Bridget! Proszę za mną, na górę.
Wygląda, że wszystko jest.
Na pewno o czymś zapomniałam.
A ty dokąd?!
Nie zawsze jest tak źle.
Pamięta siostra, co mówiła? Że pomijamy kwestię nikczemności?
Wrócisz do zawodu, gdy urodzisz?
Wcale nie odeszłam.
Nie robię pełnych numerów.
Nie mogę stracić dochodu.
Tak tylko myślę...
Uważasz, że to dobre miejsce, by wychowywać dziecko?
To mój dom i rodzina.
Nigdy nie zabraknie mu miłości, czy nie to jest najważniejsze?
Dora!
Dora, nie chodź po szkle na bosaka!
- Ja to rozbiłam? - Nic się nie stało.
A to kto?
To siostra Winifred, położna.
Sprawdza, czy wszystko gotowe dla malucha.
Powinnam obejrzeć tę ranę.
Pokaż siostrze. Jest z kliniki.
Nie! Nie dam się zamknąć konowałom!
- Dora, nie świruj. - Nie pójdę do szpitala!
Tylko oczyszczę ranę.
Jak mnie raz złapią, nigdy już nie puszczą!
Ja to zrobię, mi pozwoli.
Może niech siostra już idzie. Przepraszam.
Nie uspokoi się, póki siostra tu jest.
Przepraszam!
Kiedy jej odbija, tylko ja umiem ją uspokoić.
Nie ufa innym dziewczynom.
Zawsze jest taka zdezorientowana?
Od czasu do czasu.
Ale ostatnio jest coraz gorzej.
Te rany to tak zwane kilaki.
- Dr Turner mógłby ją zbadać i... - Nie.
Słyszała siostra, jak strasznie boi się lekarzy.
Musi się leczyć.
Myślę, że Dora ma bardzo zaawansowaną kiłę.
Wiedziałaś?
Ma to od lat, jeszcze zanim się poznałyśmy.
- W ciąży nie możesz się nią zajmować. - Poradzimy sobie.
Pomagamy sobie nawzajem.
Chyba jesteśmy gotowi. Mam nadzieję.
- O rany! - Usiądź.
Już wiem, co twój mąż miał na myśli.
A ten śliczny ciuszek? Ty go zrobiłaś?
Nie, to moja mama.
Świętej pamięci. Nosiłam go jako dziecko.
Schowała to dla mnie...
gdybym sama miała córkę.
Nieważne, co mówi twój mąż.
Przecież możesz chcieć córeczki.
Nieważne, co się urodzi, byle zdrowe było.
Tylko nie chcę zawieść Franka.
Nie wierzę, żeby w razie czego nie zaakceptował córki.
Tak długo staraliśmy się o dziecko.
Myśleliśmy, że nigdy się to nie stanie.
Ale stało się i to jest właśnie cudowne,
że będzie chłopiec lub dziewczynka. Prawda?
Chciałam iść do tego powroźnika
i powiedzieć mu, że to nie w porządku.
Inna rzecz mieć nadzieję,
a inna wciąż mleć o tym, aż żona zaczyna się bać.
Chłopiec czy dziewczynka - płeć dawno już jest rozstrzygnięta.
Też jestem zdumiona, że myślą, że córki nie są równe synom.
Bo nie są równe. Są lepsze.
A jeśli same dziewczynki myślą, że są gorsze?
Kobiety, u których dziś byłam, tak tanio się sprzedają.
Jakiż inny towar mogą zaoferować, niż
tak żyć w barłogu kazirodnego łoża, gnić w sprośności,
z śmietnika rozkosz chłeptać!
Zastanawiam się niekiedy, po co były dwie ostatnie wojny.
Gdy świat staje w płomieniach, ściągają kobiety do pracy,
lecz gdy jest po wszystkim, mamy wracać do garów i siedzieć cicho.
Teraz jedną ręką podtrzymując pupkę,
zanurzamy naszego synka lub córeczkę w kąpieli.
Jeśli sprawdziłyście temperaturę wody łokciem,
dziecko nie przestraszy się zmiany temperatury.
- Pani Robbins? - Przepraszam.
Wiem, że to tylko lalka, nie prawdziwe dziecko.
Chyba ma pani trochę dość, prawda?
Hormony czasem są wredne.
Siostro Gilbert!
Pani Robbins powinna usiąść i odpocząć.
Pójdzie siostra ze mną na wizytę domową?
- Pewnie. O kogo chodzi? - O Bridget Cole. Są wyniki jej badań.
Powiedziałam doktorowi, że źle ostatnio sypiasz.
Jeśli dobrze pójdzie, przepisze ci coś na uspokojenie.
Musisz teraz odpoczywać i niczym nie martwić.
Nie zdziwię się, gdy wymyśli,
że znajdzie sobie jakąś małą w zamian.
- O czym ty mówisz?! - Dziewczynę na tyle młodą,
by dała mu dwóch, trzech, sześciu synów.
Na pewno o niczym takim nie pomyślał!
Mówiłam, że Dora nie chce widzieć się z lekarzem i już!
Doktor nie przyszedł do Dory.
Idź już, Dora. Spokojnie.
Pobraliśmy ci krew w przychodni, pamiętasz?
Panno Cole, badania wykazały, że jest pani zarażona kiłą.
To niemożliwe. Jak niby?
Nieleczona, może się bardzo źle dla pani skończyć.
Zabezpieczam się, podmywam się wodą utlenioną po każdym kliencie.
Irygacje są niewystarczające przy tak poważnej infekcji.
Kiła jest też groźna dla życia dziecka.
Musimy zawieźć cię na oddział; dostaniesz serię zastrzyków penicyliny.
Jeśli to wczesna faza choroby, wciąż możesz jeszcze zarażać.
O mój Boże!
Dzień dobry, przyjechał pan w sprawie żony?
Nie. Dziś są urodziny mego ojca.
Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać.
Nie, to żadna prywatna uroczystość.
Frank to był mój ojciec.
A ci synowie to ja i bracia, Bill i John.
17 września 1939 łódź taty została storpedowana,
a on poszedł z nią na dno.
Wiosną 1945 roku wylecieli w powietrze moi bracia.
Byli na trałowcu w Zatoce Biskajskiej.
Zostały mi po nich trzy ordery i rodzinny interes.
To jest tak naprawdę ich pomnik.
Ale w ważniejsze dni przyjeżdżam tutaj.
Przyprowadzę tu syna, gdy będzie większy.
Możecie mieć chłopczyka, ale równie dobrze - dziewczynkę.
Pańska żona ani pan nie macie na to wpływu.
Obiecałem ojcu, że mój syn przejmie interes.
Muszę mieć syna.
Cześć!
Co będzie lepsze dla biskupa: poczęstunek kontynentalny,
czy lepiej tradycyjny?
Tartinki, dżem, babeczki śmietankowe i herbata Darjeeling?
Mogę zapytać Barbarę.
Wie chyba wszystko o biskupach i etykiecie.
Jej ojciec jest kanonikiem ale tytularnym, nie honorowym.
Wiedziałeś, że są różne rodzaje?
Gdy biskup przyjedzie, po prostu się odpręż.
Przyjeżdża głównie porozmawiać ze mną.
Czekają na mnie w komisji festynu i mam ze 20 minut spóźnienia.
ZAKAZ WSTĘPU IZOLATKA
Witamy w miejscowym Ritzu. Pełna obsługa i zaopatrzenie.
Rozpakuj się w spokoju.
Niedługo wrócę i dam ci pierwszy zastrzyk.
Próbowałam pozbyć się dziecka.
Gin i gorące kąpiele.
Dora mówiła, że to zawsze działa.
Zanim doszło do mnie, że nic z tego, minęły ze cztery miesiące.
Poszłam do akuszerki, żeby coś zrobiła.
Doszłam do drzwi, ale dalej nie mogłam.
Dlaczego?
Pomyślałam: skoro tak strasznie chce się narodzić,
równie dobrze mogę je mieć...
i kochać.
Dać mu miłość, której sama nie miałam.
A teraz może urodzić się chore.
- Jak ja. - Bridget, poddajesz się leczeniu.
Możliwe, że urodzi się zdrowe,
a ty wydobrzejesz na tyle, żeby się nim zająć.
Jestem wdzięczna, siostro.
Nie rozumiem dlaczego, przy tak rozwiniętej medycynie,
wciąż leczymy takie kobiety z kiły.
Głównie dlatego, że dziewczęta nie każą klientom używać kondomów.
Przecież to idiotyczne. Nikt im tego nie wyjaśnił?
Tak, kilka lat temu sama próbowałam.
Powiedziały, że klienci tego nie lubią i na tym koniec.
- Przecież klienci też ryzykują. - Oczywiście.
Oto ostatni raport Komisji Zdrowia:
odnotowano każdy przypadek choroby wenerycznej.
Chętnie kazałabym go przeczytać każdemu mężczyźnie na Cable Street.
Ale i tak by stwierdzili, że to jak lizać miód przez słoik.
Przejechałam dziś ze 30 kilometrów.
Zeszłam z roweru jak John Wayne.
Już myślałam, że zapomniałaś.
Miałyśmy iść do pubu na małego drinka.
Raz-dwa, wyskakuj z uniformu.
Jeśli będziesz grzeczna, postawię ci lemoniadę.
Sierżancie Noakes?
Dobry wieczór. To prawda, co mówią o patrzeniu na czajnik.
- Co takiego? - Że nigdy się nie zagotuje.
Ile prostytutek mamy w Poplar?
Cóż, dokładnie nie wiem.
Szacuję, że jakichś...
sześćset, może siedemset?
Może mnie pan z nimi poznać?
Co właściwie chcesz zrobić, siostro?
Mam nadzieję, że uświadamiając te kobiety
i zachęcając do używania kondomów, pomożemy im się zabezpieczyć
i nie będzie więcej takich Bridget Coles.
Mogę zwolnić się z komplety?
- Chcesz zacząć już dziś? - Tak, ale nie za późno.
Sierżant Noakes radzi, żeby unikać ich "godzin szczytu".
Pan prowadzi, sierżancie. Gdzie zaczniemy?
Tędy, siostro.
Będzie dobrze.
Rozdajemy ulotki o używaniu kondomów.
No, dzięki.
Rozdajemy ulotki o używaniu kondomów,
- chroniących przed chorobami... - Wypad!
Chcemy dać pani ulotki o używaniu kondomów, chroniących przed...
Chcesz, żebym robotę straciła?
Pójdzie do innej, gdy zacznę machać mu gumą przed nosem!
Smoczuś?! Poważnie?
Żona mówi do niego Smoczuś?
Coraz bardziej lubię naszego biskupa.
To według taty, który zna go ze słyszenia.
Ale mówił, że biskup jest abstynentem i to dość zagorzałym,
więc nie pokazuj, jak lubisz pić.
- A jak lubię pić? - Wiesz, o co mi chodzi.
Zawsze zgadujemy z Patsy, o której Bar Trixie będzie otwarty.
- Tak to nazywacie? Bar Trixie? - Przecież to tylko żarty!
Nie schodzisz na podwieczorek?
Z tego, co wiem, będzie ciasto.
Widziałam, jak maszerują na wzór Amazonek,
pod transparentami: "Prawo głosu dla kobiet"!
Mogłam do nich dołączyć, choć sama nie jestem labourzystką.
Jakaż ona tu młoda.
Miałam wtedy 40 lat.
Cóż to było za lato!
Pamiętam, jak przyzwoite kobiety
atakowały Galerię Serpentine w dniu koronacji.
Króla Jerzego!
Niosłam swe posłannictwo, gdzie mnie potrzebowano,
wojując mieczem z chorobami i zgniłą bestią nędzy.
Byłam wtedy taka wydajna...
zwinna... jak jaskółka w locie.
U szczytu swych możliwości.
A teraz...
Siostro, wciąż jesteś ważną częścią Domu Nonnatusa.
Nie. Jestem reliktem,
osobliwością i utrapieniem.
W gazecie piszą, że jesteśmy degeneratkami.
Nazywają nas pospolitymi prostytutkami.
To wszystko sprawia, że trzymamy się razem.
Chcesz, żeby twoje dziecko dorastało w takim środowisku?
Nie bardzo.
Ale wyobrażasz sobie mnie codziennie w biurze?
Albo jako kurę domową?
Byłam w zeszłym tygodniu w przemiłym domu samotnej matki.
Znam te miejsca.
Dormitoria, prace domowe, dużo modlitw...
Tam jest inaczej.
Jedna z naszych położnych tam pracuje
i wynajduje młodym mamom przeróżne okazje.
Recepcjonistka się zgodziła.
Dobrze, ale proszę założyć ten fartuch,
a przed wyjściem zdjąć go i umyć ręce.
Wszystkie za tobą tęsknimy, zwłaszcza Dora.
- Dora świruje, gdy cię nie ma. - O czym ty mówisz?
Ubieraj się a ja sprawdzę, czy piguła nie wraca.
Czy mój sekretarz mówił ci, czemu chciałem się z tobą zobaczyć?
Nie. Tylko, że jest biskup zadowolony z mojej pracy.
Nawet bardzo zadowolony.
Wprowadzasz powiew świeżości i dynamiczności,
potrzebnych we współczesnym kościele.
Dziękuję, nie.
Także, gdy dowiedziałem się, że zwalnia się jedna z parafii...
Nie od razu. Kierujący nią,
mój stary przyjaciel, idzie za rok na emeryturę.
Pomyślałem, że mógłbyś ją objąć.
Rozumiem.
O rany!
Jestem zaszczycony, biskupie.
To w St Anne,
bardzo trudnej, ubogiej dzielnicy w Newcastle.
W Newcastle?
Przepraszam, ale chcieliśmy wychowywać nasze dzieci na wsi.
Dorobię jeszcze herbaty.
Sporo w tamtejszej parafii przestępczości i nieszczęść,
ale na pewno można też znaleźć ludzi o złotych sercach.
Pani Alice Ambrose powiła zdrową dziewczynkę.
Cudownie! Obawiam się, że nie odpoczniesz.
Właśnie był telefon. Pani Colter rodzi.
Dobra, to lecę.
Możesz tam wysterylizować.
Dzwoniła June Colter, czy jej teściowa wciąż tam jest?
Niestety, teściowa.
Mówię tylko, że żadnemu z nas nie wypada strofować biskupa.
Chciał nas wysłać do slumsów w Newcastle!
Wspomniałam tylko, że wolę coś mniej ambitnego.
I do końca spotkania byłaś wyraźnie wściekła.
Więc mam być cicho, gdy mężczyźni rozmawiają o ważnych rzeczach,
w których ja nie mam nic do gadania!
Trixie!
Rano byłem u owdowiałego parafianina.
Żona miała 21 lat i ziarnicę złośliwą.
Pytał, jaki jest Boży plan.
Chciał zrozumieć, po co w ogóle ma żyć.
Według mnie na tym polega życie dla Kościoła
i dlatego pojadę tam, gdzie biskup uważa, że będę przydatny.
Rozumiem to. Naprawdę.
Ale po czterech latach w Poplar chciałam, by nasze dzieci wyrastały gdzieś,
gdzie zamiast czynszówek są drzewa.
Gdy wyjdziesz za mnie, poślubisz kościół.
Szczerze: zastanawiałaś się, czy będzie ci to odpowiadać?
Nie myślałam o tym.
A ty?
Wszyscy się z ciebie śmieją.
Odejdźcie! Z drogi!
Rusz się! Przesuniesz się?!
Rusz się! Dora?
To ja, cześć.
Wszystko dobrze?
Chodźmy na górę.
Zabieram cię stąd.
Wstydzilibyście się! Z drogi!
June, świetnie ci idzie, tylko się rozluźnij.
Mamy masę czasu, nim maluszek się urodzi.
Masę. Jeśli myślisz, że to poród, to się mylisz, no nie, siostro?
Możemy chwilkę porozmawiać?
Odbierałam przeróżne porody, standardowe i skomplikowane.
Przyrównując pani bogate doświadczenie,
która z nas pomoże pani synowej w jej pierwszym porodzie?
Ciąża jest donoszona?
Nie, dopiero ósmy miesiąc.
Tędy. Jest na górze.
Bridget.
Przepraszam, wróciłam tylko dopilnować Dory.
Zbadamy cię.
Siostra Crane nam pomoże.
- Jak często ma pani skurcze? - Chyba, kurde, co chwilę.
Rytm serca jest wyraźny. Nogi do góry!
Za późno, by wieźć ją z powrotem na oddział.
Tu odbierzemy poród, Bridget.
Opuść kolana.
Nie dokończyła kuracji, kiła wciąż może być zakaźna.
Wezwać doktora Turnera?
Strasznie bolą mnie plecy.
Stań na czworaka, to zmniejszy nacisk.
Pomocy! Jest tu kto?!
Potrzebna położna!
Pomocy! Potrzebna pomoc!
- Pomocy! - To mi się nazywa stukanie!
Jest tu kto?
Gdyby człowiek był odźwiernym piekielnej bramy...
- O co chodzi? - To siostra!
W taką noc się nie wychodzi.
Proszę poprosić położną. Błagam!
To ogromnie niefortunne.
Czemu nie skorzystałaś z telefonu?
Mąż pojechał z dziećmi na Canvey Island,
a telefon na końcu ulicy jest zepsuty.
Wszystko będzie dobrze, kochaniutka.
Wszystko się ułoży.
Boję się, że nie.
Przybiegłam, bo odeszły mi wody i nie wyglądały dobrze.
Były jakieś... zielonkawe.
Dobrze zrobiłaś, że przyszłaś po pomoc
i zaraz ją otrzymasz.
Potrzebuję prawdziwej położnej!
Wszystkie śpicie?
Czy nikt do nas nie zejdzie?
Potrzebujemy tu pomocy!
- Chodź ze mną. - Dokąd?!
W bezpieczne miejsce, gdzie się tobą zajmą.
- Oddychaj. - Nigdy nie wyjdzie!
Widzę już główkę.
Teraz delikatnie, powoli przyj.
I zaraz będzie po wszystkim.
Teraz nie przyj. Pokaż, jak zdmuchujesz świeczki.
Urodziła się główka.
I ramionka. Już prawie!
Świetnie!
- Moje dziecko. - Oto i ona.
Masz córeczkę, Bridget.
Musimy ją zbadać i umyć.
Dr Turner już jedzie.
Na pewno dobrze idziemy?
Musisz kierować się słowami Lao-tsy, chińskiego filozofa.
Powiedział, że tysiącmilowa podróż
zaczyna się od jednego kroku.
To Poplar, nie jakieś zasrane Chiny!
W rzeczy samej.
Z radością informuję, że June Colter urodziła dużą, słodką córeczkę
bez żadnych komplikacji.
Świetnie, dwie jednego dnia! A jak tam jej teściowa?
Starałam się być zdecydowana i chyba podziałało.
Dzwonił pan Robbins, że żona zaczyna rodzić,
ale ty od rana jesteś na nogach.
Powiadom Trixie. Może już przejąć dyżur.
Pobudka!
Trixie?
Wezmę to zgłoszenie za ciebie.
Ostrożnie.
Potrzebujemy pomocy!
Siostro! Co się stało?
Pani Bowe pojawiła się w Domu Nonnatusa.
Odeszły jej wody.
Coś było... Wie, że coś było nie tak.
Obie zrobiłyście dobrze.
Doktora akurat nie ma,
ale rozbierzemy panią Bowe z mokrych ubrań i coś wymyślimy.
Rytm serca dziecka jest zbyt wolny.
Sprawdzę rozwarcie.
Obawiam się, że musisz szybko urodzić tutaj.
Nie!
Szczęście nam sprzyjało.
Pani Turner odebrała więcej porodów,
niż jest gwiazd w Galaktyce Andromedy.
Potrzebujemy pakiet porodowy i czyste ręczniki z magazynu.
Oddech po urodzeniu był normalny?
Ale teraz RR przekracza 60, a tętno jest ponad 150.
Dziecko nie zaróżowiło się, jest sine.
- Ślicznie wygląda, prawda? - Tak, jest przepiękna.
Ale taka delikatna. Żeby tylko nic jej nie było.
Nie pozwólcie na to, błagam!
Główka już prawie się urodziła. Wiem, że to boli, ale musisz dyszeć.
Dyszymy. O, tak.
Wszystko jest dobrze, kotku.
- Rób, co mówi pani Turner. - Dyszymy, Eileen.
Główka się urodziła!
Co za szczęście, że zastałyśmy panią Turner.
Co za szczęście, że zastałam sios...
Teraz, gdy przyjdzie skurcz, przyj mocno i odważnie,
a za chwilę zobaczymy cudne dzieciątko.
Nie mogę już!
- Nie mogę! - No, już. Odwagi!
- To tu, siostro. - Dziękuję, panie Robbins.
Susan, świetnie ci idzie.
- Teraz mocno przyj. - Nie mogę już przeć.
Możesz. Jeszcze tylko raz.
Widzę główkę!
Maleństwo śpieszy się do powitania mamy.
Idą ramionka...
- Jesteś, kochanie! - Chłopczyk?
Masz wspaniałe dzieciątko.
Śliczną córeczkę.
Przywitaj się ze swoją dziewuszką.
Piękna jest, prawda?
Witaj.
Najtrudniejsze za nami, czekamy jeszcze na łożysko.
Wszystko gra, siostro?
Tylko spójrz. Warto było, prawda?
Jeszcze... Jeszcze jak.
- Myślałam, że mi umrze. - O, nie.
Podziękujmy Bogu, naszemu Panu.
Długa jest moja lista dziękczynna.
Nawet nie spojrzałam na siostrę, gdy mi otworzyła.
- To było nieładne. - To nic.
Kombinuję, jakie by imię dać tej młodej damie.
Każde ładne wykrzykują już inne matki na ulicach.
Chcę dać jej jakieś wyjątkowe.
Na przykład...
Siostry mogłoby być.
Tylko bez tej Joan.
Miałam ciotkę Joan i nie trawiłam jej.
Nazwiesz córeczkę Monica?
To wielki zaszczyt...
...i to niezasłużony.
Nieprawda.
Idealnie pasuje do nazwiska.
Prawda?
Panienka Monica Anne Bowe.
Myślałam, że ergometryna pomoże, ale łożysko nie chce odejść.
Co się dzieje? Wszystko w porządku?
Proszę mu nie mówić, że to dziewczynka, jeszcze nie!
Nie powiem, obiecuję.
Ale muszę z nim porozmawiać.
- Musi pan zadzwonić. - Co się stało?
Proszę powiedzieć lekarzowi, że żona ma uwięźnięte łożysko.
Pojedzie pani karetką do szpitala.
Tam się panią zajmą.
Nic jej nie będzie?
Dostanie znieczulenie ogólne.
Na miejscu będzie lepiej.
A dziecko?
To chłopak?
Mów, co się urodziło!
Ma pan prześliczną córeczkę.
Proszę, Frank...
Chociaż na nią spójrz.
Frank...
Jak pan może się odwracać od własnej córki?
Słucha mnie pan?
Odwiozę cię do domu.
- Nie można traktować tak żony! - Jesteś zmęczona.
Rano odbierzemy twój rower.
Nie masz tu już nic do roboty.
Dzwonili ze szpitala po przyjęciu pani Robbins.
Mówili, że nie siostra Franklin, a ty przy niej byłaś.
- Przepraszam. - Ukrywając problem, nie rozwiążesz go.
Nikt więcej nie musi o tym wiedzieć.
Jesteś wyczerpana.
Idź odpocząć.
Zaprowadzę siostrę Franklin do jej łóżka.
Z całkowitej sumy dziesięciu porodów,
co, jak mi powiedziano, jest rekordem dziennym od 1957 roku...
siostra Winifred odebrała dwójkę, ja również - bliźnięta,
siostry Julienne i Mount tylko po jednym,
ale trzy męczące porody, samych dziewczynek,
odebrała siostra Gilbert.
Brawo!
Nie zapominajmy o siostrze Monice Joan,
która tak kompetentnie pomogła pani Turner.
Pominęłam chyba siostrę Franklin.
- Gdzie ona znikła? - Odpoczywa na górze.
Trochę źle się czuje.
Z opowieści pani Turner wynika, że cała zasługa należy do siostry.
Ale teraz czas do łóżek.
Jutro czeka nas kolejny dzień.
Dziękuję.
Krocze nie pękło i strata krwi była niewielka.
Ale tak się denerwowałam! Wciąż nie wierzę, że to zrobiłam.
Ja wierzę. W Nonnatusie byłaś najlepszą położną.
Umiejętności nie zanikają, gdy nie pracujesz.
Chyba nie.
Cała moja wiedza pojawiła się jak za przyciśnięciem guzika.
Marnujesz się jako recepcjonistka.
Wcale nie.
Gdy przekażę komuś twoje biuro, za tydzień zapanuje w nim chaos.
Na świecie jest masa innych położnych.
Ale tylko jedna z nich jest moją żoną.
Teraz bawią się w te swoje ckliwości.
Musisz się przyzwyczaić.
Jest mi głupio, że byłam wczoraj taką egoistką.
Kilka dni temu wszystko było jak trzeba.
Na pewno nie jest tak źle, jak ci się wydaje.
Ślub był już zaplanowany.
Biskup był zachwycony pracą Toma.
Tom to dobry, oddany człowiek.
A ja kim jestem?
Ogromnie dużo wnosisz do naszej pracy,
jedno potknięcie tego nie zmienia.
Być może ma rację.
Pewnie nie byłabym dobrą żoną duchownego.
Nigdy wcześniej o nic się nie kłóciliśmy.
Prawie.
Poczułam, że wszystko mi się rozpada.
Więc się napiłam.
I już nie mogłam przestać.
Mój ojciec ogłaszał całemu światu, że nie ma problemu z alkoholem.
Mówiłaś o tym narzeczonemu?
Nie. Proszę, nie może się dowiedzieć.
Chcesz, żeby twoje małżeństwo zaczęło się od nieuczciwości?
Nie poślubi mnie, gdy się dowie. Który mężczyzna by tego chciał?
Przemyśl to dobrze.
Tajemnice między mężem a żoną bywają destrukcyjne.
Jest taka piękna.
Widzę, że oczy ma po Franku.
Gdy się uśmiecha, widać, że jest z Robbinsów.
Do szału mnie doprowadza ta jego głupia obietnica.
Stracił na wojnie ojca i obu braci.
Przysiągł, że jego syn będzie kontynuował rodzinną tradycję.
- Jeszcze przyjdzie. - Nawet jej nie wziął na ręce.
Prawie nie spojrzał na swoją własną córkę.
Martwienie się tym nie robi pani dobrze.
Patrzę na walizkę na szafie i myślę,
czy nie zastanę kiedyś swych rzeczy spakowanych
i nie usłyszę, że nie chce jej widzieć?
Oczywiście, że nie!
Nie mogę przepraszać za biskupa
i jego plany przeniesienia mnie do Newcastle.
Teraz już to wiem.
No więc...?
- Miałeś rację, nie nadaję się na żonę. - Nic takiego nie mówiłem.
Niełatwo jest być żoną duchownego.
Chciałem, byś była pewna.
A ja nie jestem.
Rzecz w tym, Tom,
że nie potrafię spełnić wymagań twoich i kościoła.
Nie mogę spełnić obietnicy symbolizowanej przez ten pierścionek.
Co ty robisz, Trixie?
Trixie!
Bridget?
Wszystko w porządku?
Widzisz? Gdy tylko na nią spojrzę, zaraz płaczę.
Śliczna maleńka.
Na szczęście, jak na razie, jest zdrowa.
Jestem najszczęśliwszą matką pod słońcem.
A gdy mała dorośnie? Pójdzie w twoje ślady?
Przyszłaś mnie besztać czy zbadać moje dziecko?
Przepraszam.
Cieszę się, że kuracja się udała.
Dużo siostrze zawdzięczam.
Dziękuję.
Mogłabyś coś dla mnie zrobić.
Możesz pomóc innym dziewczynom, by nie spotkało je to, co ciebie.
Ja też nie lubię papierkowej roboty.
Witam, doktorze.
Moja żona pana przysyła?
- Mówiła, jakim to jestem złym ojcem? - Nie.
Przyszedłem, bo sam jestem ojcem.
Gratuluję.
Ma pan synów?
Jednego.
I przyrzekłem jego matce, nim zmarła,
że zawsze będę go chronił.
Przykro mi z powodu pańskiej straty...
ale to nie pańska sprawa.
W zeszłym roku o mało nie straciłem go przez polio.
Jak pan widzi, wiem co nieco o rodzinnych obietnicach.
Zawiodłem swego ojca.
Według swoich kryteriów, owszem.
Ale myśli pan, że ojcu bardziej zależałoby na tym szyldzie,
niż na szczęściu pańskiej rodziny?
Niż na jego wnuczce?
Potrzebowałem syna, nie córki.
Człowieku, czasy się zmieniły!
Kobiety zasiadają już w parlamencie.
Gdy obaj umrzemy, świat będzie nie do poznania.
Trzeba być dumnym ze swych dzieci.
Dać im tyle miłości, ile możemy.
Jest pan potrzebny swojej córce.
Człowieku, idź do niej,
bądź jej dumnym ojcem.
To twój dziadek.
Nauczył mnie wszystkiego o linach, sznurach i cumach.
Bez lin nie byłoby marynarki.
Bez marynarki nie byłoby imperium.
Twój dziadek mawiał tak, gdy...
Czas już powiedzieć małej, jak ważne jest to miejsce...
...dla naszej rodziny.
Uśmiech!
Rzadko wiemy, że czeka nas najdłuższa noc.
Burze bywają niesłyszalne póki nie ucichną,
jak samo życie.
Musimy stawiać czoła wyzwaniom i zmianom,
przetrzymać je wspólnie albo w samotności,
wyglądając słońca i czekając na brzask.
Tłumaczenie: titi
Fragment "Hamleta" w przekładzie S. Barańczaka
Fragment "Makbeta" w przekładzie L. Ulricha
Synchro i drobne poprawki: Peterlin
Project Haven www.facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.