All language subtitles for His.Masters.Voice.2018.1080p.NF.WEB-DL.DDP5.1.H.264.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

FILM GYÖRGY’EGO PÁLFIEGO

Dzień 13 252.

Wpis 8761.

Jesteśmy prawie u celu.

Wkrótce nawiążemy kontakt z cywilizacją, która wysłała nam wiadomość.

Mamy już dużo danych pośrednich,

ale bezpośrednia obserwacja była niemożliwa

z powodu silnego promieniowania tła.

Ale teraz, z bliska, widać wyraźnie,

że sygnał radiowy tej planety jest sztuczny.

Na pewno nie jest efektem wyładowań atmosferycznych.

To nasza szansa.

- Wkrótce lądujemy. - Dziękuję.

Dzień dobry!

Cześć.

Lądujemy.

- Gdzie jesteśmy? - Nad Brooklynem.

- Co robisz? - Nic.

Usiądź!

- Chcesz się zabić? - Przecież nie spadamy.

- Nie, ale siadaj. - Nie martw się!

Wygląda pięknie.

Spodoba mu się.

Niech to…

Co się stało?

Karta jest pełna.

- Pokaż tamto! - Nie teraz…

Tych nie kasuj.

Już je zgrałem.

GŁOS PANA

- Odwrócisz się? - Tak.

Dobrze mieć tyle nylonu.

Możesz skończyć we mnie!

- Znowu je bierzesz? - Nie.

Co?

- Kiedy byś mi o tym powiedziała? - O czym?

Że będziesz miała dziecko.

- Ale nie mam. - Ale byś chciała mieć.

- A ty nie? - Nie.

ADRIAN HYNES PRZEDSTAWIA: PLAN MAVO – PRAWDZIWA HISTORIA

15 września 1982.

W fabryce szkła pod Denver dochodzi do tajemniczego wypadku.

Doświadczony pracownik Jerome Vick, na kilka lat przed emeryturą,

podczas normalnej pracy przy odprężarce do szkła

nagle stanął w płomieniach i spłonął na miejscu.

Jeśli to było związane z pracą, to ja nie wiem, jak.

Po prostu zaczął się palić. I trup.

Tego samego dnia dwójka kajakarzy

zniknęła z powierzchni ziemi na rzece Kolorado.

Sarah Mellis i Ken Jacobs urządzili sobie spływ z przyjaciółmi.

Zostali z tyłu, żeby się poopalać, mieli nas dogonić.

Ale… nie dogonili nas. Więc wróciliśmy po nich.

Brzeg wyglądał całkowicie inaczej.

Dalej tego samego dnia, w Engelwood w Kolorado,

Matt Contino, znany z wybuchów złości,

eksplodował w swojej kuchni

podczas kłótni z żoną.

Kłóciliśmy się. Byłam na niego wściekła.

Kiedy weszłam do kuchni, nie było go tam.

Były tylko jego buty i popiół, i jedna z jego dłoni na ścianie.

Sarah Mellis i Ken Jacob,

Matt Contino, Jerome Vick.

Ślady wyraźnie prowadziły do La Paloma.

Tymczasem niedaleko miejsc tragedii z Kolorado

zakończono projekt MAVO

w tajnej wojskowej bazie badawczej.

Przypadek?

A może ci młodzi Amerykanie to niewinne ofiary

testów straszliwej broni?

- Musimy iść. - Dobrze.

- Proszę, bo się spóźnimy. - Już idę.

Właśnie dzwonię po taksówkę.

Zaczekaj, to Zsolt. Muszę odebrać.

Cześć, braciszku!

Cześć! Dowiedziałeś się już czegoś o tacie?

Nie wiem o nim nic od 36 lat.

- Teraz nawet walizki… - Péter, może być ta?

- Zaczekaj. Co? - Jak wyglądam?

- Dobrze… - Mierzyć inną?

Co, nie… Co?

- Zobaczę inną. - Mówiłem do Dóry.

Widziałeś się już z tym dokumentalistą?

Napisałem do niego,

ale jeszcze nie odpowiedział.

Dzwoniłeś do niego?

Nie odebrał.

Ale dostał zdjęcie?

Pewnie.

- Ciebie też dałem w kopii. - Nic nie dostałem.

- Na pewno cię wpisałem. - Nieprawda.

Może to jakiś błąd systemu…

- Załóż to. - Co? Dobrze.

Mama mówi, że odsunęła twoją lodówkę od ściany.

Po co?

Ją spytaj. To nie ja to robiłem.

Zaczekaj, pokażę ci okolicę. Jesteśmy w Queens.

Dojeżdżamy metrem, ale widok mamy super.

Znajomy Dóry pozwolił nam tu mieszkać.

Nie za darmo, płacimy mu.

Niezły widok, nie?

Podoba ci się?

Jest piękny.

…dużo poniżej średniej w rodzinach dotkniętych biedą.

Pokrywa się to z informacjami

o absolwentach szkół średnich i wyższych,

których jest niewielu wśród osób najbiedniejszych.

Absolwenci szkół zawodowych występują w nadmiarze w obu próbkach,

stanowiąc w nich ok. 40%.

Odpowiada to odsetkowi pracowników wykwalifikowanych.

To znaczy, że kadry wykwalifikowane nie są zagrożone biedą…

- …W SPRAWIE WYPADKÓW Z KOLORADO. - JUTRO O 16:00.

Sprawa nie przyciągnęła tyle uwagi, na ile zasługiwała.

Zespół się rozleciał.

Ale ja nie odpuściłem. Tutaj kryje się coś więcej.

Jakaś naprawdę smakowita tajemnica. I ja ją wywęszę!

- Więc może mi pan pomóc? - Pewnie.

- Co to za facet? - Już panu wysłałem to zdjęcie.

To zdjęcie z Węgier z 1979 r.

To mój ojciec.

A to zdjęcie z pana dokumentu. Widzi pan?

To ten sam człowiek.

Nie wiem. To może być ktokolwiek.

Sam pomyśl.

Dzięki.

Dziękuję za pomoc. Jest dokładnie tak, jak pan mówi.

Pisząc do lokalnych polityków, zbierając pieniądze, demonstrując…

Czekaj. Jest jeszcze Suzy. Może ona ci pomoże.

Siedzi teraz w domu z dzieckiem, ale możesz do niej zadzwonić.

To ona weryfikowała wszystkie informacje.

Może coś ci podpowie.

Dzięki.

Zadzwonię do niej.

Cała sprawa runęła na ziemię, zanim na dobre wystartowała.

Tutaj nie da się nagłośnić żadnego skandalu.

Zwłaszcza jeśli ci na górze są przeciwni.

Dzięki!

Dzięki, jesteś wielka. Ona też, bo dała nam porozmawiać.

Zrobiłeś już za dużo.

Wynajmijmy samochód, pojedziemy tam.

Rozejrzymy się. Tam i z powrotem.

Weźmy ślub w Las Vegas, jak już tam będziemy.

- Zapomnij! - Trasą 66, kotku.

Wieczory w motelach, z tequilą…

Las Vegas nawet nie jest po drodze!

Tutaj, pod „Kontakt”. Napisz do nich.

Może i powinienem wyluzować. Zapomnieć o całej tej bzdurze.

W weekend moglibyśmy pojechać na Long Island.

Rob dowiedział się z Facebooka, że tu jestem.

- Rob? - Był przed Samem.

Tylko ze sobą chodziliśmy.

Teraz ma żonę i mieszka w Brooklyn Heights.

Powiedział, żebyśmy pojechali do Atlantic City.

Zespół Kim gra w Knitting Factory...

KTO STOI ZA WYPADKAMI W KOLORADO

BROŃ MASOWEGO RAŻENIA. EKSPERYMENTY W LA PALOMA

PROF. PROTHERO I PROF. RAPPAPORT PRZED SĄDEM

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Chcę skserować zaznaczone strony.

- Dobrze. Ile kopii? - To chyba 8 stron.

- Może być obustronnie. - Dobrze.

- Razem 72 dolary. - Niech będzie 75.

Żartuję.

Dziękuję.

Sokół, zgłoś się! Odbiór!

- Wiesz już coś o tacie? - Nie…

- A wybuchy? - Ja nie…

- Niech to! - Może zniknął, bo go zwerbowali

na tej konferencji w Szwecji. CIA albo KGB.

- Dziękuję. - Albo i ci, i tamci.

Co się dzieje?

Patrzę, jak miłość mojego życia właśnie gdzieś sobie idzie.

Rozmawiałem z kobietą, która…

To był on? W tym filmie dokumentalnym?

Był zamieszany w ten bałagan w Colorado?

A co z wybuchami?

Zaczekaj chwilę!

Poproszę bilet.

Bilety kupuje się tam. Trzy dolary.

Péter!

Co się stało? Czekam już pół godziny!

- Wszystko w porządku? - Co? Tak, pewnie.

Lubię próbować nowych rzeczy.

Moją najnowszą pasją są sztuki cyrkowe.

- Akrobacje w stanie nieważkości. - Dziękuję!

- Na pewno nic nie chcesz? - Nie, dziękuję.

Będziesz totalnym przegrywem, jeśli nie spróbujesz, jak tu karmią.

- Nie, dzięki. - Tylko jeden kęs!

Nie mam ochoty!

- Nie jestem głodny. - Jak chcesz.

Dobrze, że przynajmniej matkę zostawiłem w domu.

Odbierz.

To żaden problem.

Przepraszam.

…w tamtą stronę.

Są roboty drogowe, ale jeśli się pospieszycie,

dojedziecie tam w dwa dni.

Najpierw autostradą 76, później 70 z Pittsburgha do Saint Louis.

Dużo remontów,

ale w dwa dni dojedziecie.

- Tak… - Ale musicie wyjechać jutro.

Zsolt, dasz ty mi wreszcie spokój?

Jeszcze jedno.

Możesz nie mówić tacie, że jeżdżę na wózku?

Powiedz mu, że nie przyjechałem, bo jestem zajęty.

Tak, trzy lata.

Tyle czasu. Pamiętasz to?

W pubie. Z krokodylem. Wtorkowy konkurs talentów.

O, Boże! Dopiero co o tym myślałam!

Zobacz, jakie to ładne!

Jego brat znowu wygrał.

Péter zawsze tańczy tak, jak tamten mu zagra.

Co słychać, Péter?

Według ciebie to jakaś pieprzona rywalizacja?

Chciałabym tylko, żebyś raz się postawił.

A nie zawsze był na każde jego skinienie.

- Mam być mężczyzną? - Nie zaczynaj.

- A co, jeśli ja chcę to zrobić? - Nie, to Zsolt tego chce.

Tak. Pewnie.

A ja tylko chcę poznać twoich wszystkich eks-facetów.

To doprawdy dużo ciekawsze niż odkrycie, kim był mój ojciec.

Bawcie się dobrze!

Sam, mógłbyś…

- Wina? - Chętnie.

- Zdrowie! - Na zdrowie.

Proszę opowiedzieć o historii tego miejsca.

Z naszych dokumentów wynika,

że SETI i NASA wynajęły to miejsce po zakończeniu Projektu Manhattan.

A co z…

…z testami broni? Czy o nich może pan coś powiedzieć?

Nie mamy żadnej wiedzy o jakichkolwiek testach broni

od czasu zakończenia Projektu Manhattan.

Co to znaczy, że „nie macie żadnej wiedzy”?

Wiem, do czego pani zmierza.

Naprawdę byłem zaskoczony tak samo jak wszyscy,

kiedy wspomniano o La Paloma w kontekście wypadków w Kolorado.

Prothero pisze w jednym z przypisów,

że za wszystkim stał Mark Rappaport.

Kiedy był w Waszyngtonie, umówił się z Yvorem Baloyne’em,

doradcą naukowym Prezydenta.

Rozmawiał z nim o promieniach gamma.

Coś musieli w tym widzieć,

bo już kilka dni po spotkaniu powołano komisję.

A potem to już wszystko poszło bardzo szybko.

Studiowaliśmy impulsy promieni gamma. Wszyscy, cała grupa,

od fizyków teoretycznych i astronomów

aż po psychoanalityków.

I co z tego wyszło? Nic.

Czasami tak bywa.

Cały projekt badawczy może nie przynieść żadnych wyników.

Myśleli, że jeśli 5 naukowców nie może rozwiązać danego problemu,

to 5 tysięcy rozwiąże go na pewno!

Cześć, Zsolt. Jesteśmy na miejscu.

Patrz, gdzie cię sprowadziłem. Pięknie tu, nie?

To płot ośrodka badawczego. Informacja jest 12 mil stąd.

Ośrodek Badawczy w La Paloma został założony w latach 40.

Budynek za mną postawiono w trakcie Projektu Manhattan.

Tutaj mieszkali naukowcy badający energię jądrową.

Natomiast to, co po mojej lewej stronie, zostało zbudowane w latach 80.

Mała kolonia, samodzielne miasteczko, stworzone na potrzeby naukowców…

Nie dotykaj jej!

…tutaj mieszkali naukowcy badający energię jądrową.

Natomiast to, co po mojej lewej stronie, zostało zbudowane w latach 80…

Houston! Odbiór!

- Tu Apollo, odbiór. - Cześć, Apollo.

Byłem w Muzeum La Paloma.

Mają wystawy o latach 50., ale nic nie wiedzą o latach 70.

Jakby ich nie było.

Ale nie poddam się. Zaczekaj.

Chwyciłem ich za gardło i nie zamierzam puścić.

Adrian!

- Ten facet od dokumentu? - Tak.

Nazywam się Jim Franciscus.

Podboje kosmiczne ludzkości mają wpływ na nas wszystkich.

Nie chodzi tu tylko o gwiezdny spektakl, chociaż jest on imponujący.

Wspólnie przekonajmy się, czego dotyczą badania kosmosu,

którymi tak się ekscytujemy.

I które obiecują poprawę środowiska życia człowieka,

przez co nie możemy ich ignorować.

To dążenie do zdobycia wiedzy sprawia,

że jesteśmy coraz bliżej zrozumienia tego, kim i gdzie jesteśmy.

Nie pamiętasz tego cudu, ale on się zdarzył.

Zdarzył się tobie.

Rodząc się, wkroczyłeś w chaos.

Pierwsze dni były zupełnie niewyraźne.

Ale wkrótce, potęgą swojego umysłu, zmieniłeś chaos w świat.

Początkowo mały świat, ale od razu dający możliwość nauki.

Wkrótce stałeś się maszyną do nauki.

Zdobywałeś wiedzę w tempie, którego już nigdy nie osiągniesz.

Jesteś gliniarzem?

- Co? - Czy jesteś gliniarzem?

Nie.

Musisz być ostrożniejszy, amigo.

- Włóż do torby. - Dzięki.

- Z Polski? - Z Węgier.

- Mieszkasz tu? - Całe życie.

- Wiesz coś o tym badawczym… - …Ośrodku?

Pewnie, że wiem. Mój ojciec tam pracował.

- Szukam jednego naukowca. - Masz forsę?

- Tak. - To ja ci znajdę naukowca.

- Naprawdę? - Mogę cię tam zabrać.

- Możesz zabrać? - Nawet w tej chwili.

A jutro?

- Może być jutro. Znajdę cię. - Jak?

La Paloma to małe miasteczko.

Widzieliśmy twój przyjazd. Wiem, gdzie śpisz!

Trzymaj.

Co wiesz o tym miejscu?

Mój ojciec pracował tu dawno temu.

- Żyje jeszcze? - Już nie.

Patrz pod nogi. Musimy wejść na drugie piętro.

To tutaj. Ośrodek badawczy La Paloma.

Liczymy, że właśnie tu znajdziemy ślady Pétera Horvátha.

Naukowca, który wyjechał z Węgier,

gdzie zostawił żonę i dwóch synów w 1980 r.

Mam nadzieję, że później nie wyrośnie mi druga głowa.

Daj przejść, Iskierko.

Być może to są potomkowie naukowców.

Rozejrzyjmy się. Może coś znajdziemy.

To biuro. I…

- Zobacz, gdzie jestem! - Gdzie?

W biurze prof. Prothero!

Zobacz.

- To lista pełna nazwisk. Widzisz? - Tak.

Widzisz to urządzenie?

- To chyba stary Cryotron IBM. - Naprawdę?

Przepraszam! Przynieść herbatki?

Tak, super. Dzięki.

- Kto to? - Nie uwierzysz, moja sekretarka.

To chyba dobrze, że jestem tutaj, nie?

Bardzo dobrze. Ale moim zdaniem trzeba zacząć od jakiejś bazy danych.

Wtedy od razu byłoby wiadomo, że…

Zsolt, wyluzuj.

Dobra, dobra.

Jesteśmy tak blisko! Znajdę go.

Znajdę. Obiecuję!

- Dobrze? Obiecuję. - Dobrze.

Cześć.

Pani Holloway, proszę zadzwonić do Prezydenta!

Bo nacisnę wielki czerwony guzik!

KRÓTKI KURS ASTRONOMII

IMPULSY PROMIENI GAMMA

Po II wojnie światowej drogi będących w sojuszu USA i ZSRR

zdecydowanie się rozeszły.

Wcześniej walczyły one ze wspólnym wrogiem.

Ale ta wojna się skończyła. Zaczął się nowy – zimny – konflikt.

USA i ZSRR stały się zawziętymi wrogami,

dążącymi do spowodowania upadku przeciwnika.

Obie strony dysponowały bronią jądrową,

więc czyjś upadek był rzeczywiście całkiem możliwy.

Była to przerażająca możliwość,

którą wszystkie strony brały bardzo na poważnie.

Obie strony testowały bomby atomowe, kiedy tylko mogły.

Strach przed tym scenariuszem doprowadził do uchwalenia w 1963 r.

zakazu prób i używania broni jądrowej w przestrzeni kosmicznej.

Podpisały go również ZSRR i USA.

Ale żadna ze stron nie ufała tej drugiej.

Z obawy przed potencjalnymi próbami ZSRR

prowadzonymi np. po niewidocznej stronie księżyca,

USA umieściły na orbicie sieć satelitów „Vela”.

Wybuchy jądrowe uwalniają promieniowanie gamma,

czyli wysokoenergetyczną formę światła.

Satelity Vela miały wykrywać impulsy tego promieniowania.

W 1969 w końcu coś zarejestrowały.

Błysk promieni gamma, wychwycony przez kilka satelitów,

który miał miejsce 2 lipca 1967.

Ale coś się nie zgadzało.

Cokolwiek było źródłem promieni, nie wyglądało na wybuch atomowy.

Błyski te były losowe i nie miały źródła na ziemi. Pochodziły…

…z głębokiej przestrzeni kosmicznej.

W 1973…

- Cześć! - Cześć!

Co słychać?

- Gdzie jesteś? - W Stanach.

- Ale gdzie w Stanach? - Tutaj. Zapalam zapalniczkę.

- OK. Ale stało się coś złego? - Nie, nic.

Wszystko jest super. Lubię ten kraj.

Chyba poczułem ukąszenie wolności.

To u nas rodzinne.

Może tu już zostanę.

Albo może wysadzę w powietrze jakiegoś kajakarza.

- Mówisz poważnie? - Zostanę na tydzień albo na rok lub dwa.

Może i na zawsze.

Od czterech dni nie odbierasz telefonu.

Nie odbieram…

…bo nie mam go przy sobie.

Zsolt mówił, że masz.

Dzwoniłaś do niego?

A co do cholery miałam zrobić?

Zabroniłem ci!

- Bałam się o ciebie. - Ale nic mi się nie stało.

Dostałam okres, więc nie musisz się martwić.

- Co? - Przyjadę tam.

Co? Nie przyjeżdżaj tu.

- Widzę, że coś cię gryzie. Przyjadę! - Nie trzeba!

Zrywasz ze mną? Powiedz mi to prosto w twarz!

Przyjadę!

Daj mi już kurwa święty spokój!

- Przyjadę! - Cześć.

- Dzień dobry… Może pomogę? - Akurat jestem zajęty, nie mam czasu.

DRUŻYNA ZZA MURU, ’81

Mam cię!

Znalazłem go! To on! Péter Horváth.

Mówiłem już, że nie mamy nikogo o tym nazwisku!

A jeśli je zmienił?

- To on. - Drużyna zza Muru, 1981.

Czekaj.

Mamy szczęście.

Tu mam dokumenty

dotyczące mistrzostw piątek piłkarskich.

Tutaj w ośrodku naukowym. 1981.

Proszę bardzo.

- Fizyk? - Matematyk, o ile wiem.

To może być tylko on. Mark Rappaport. Obrońca.

- Mogę? Tylko na chwilę. - W żadnym razie!

- A zdjęcie? - Nie.

To wszystko na dziś. Dziękuję.

Do widzenia.

Dzień dobry. Szukam Marka Rappaporta.

- Hornby cię wysłał? - Hornby? Nie.

Chodzi o… sprawy osobiste.

Nie odpowiada na żadne pytania.

Halo, proszę pani! Ja tylko na chwilkę!

Proszę stąd sobie iść albo wezwę policję.

Szukam tego człowieka.

Dzień dobry…

Nazywam się Péter Horváth. Szukam Marka Rappaporta.

To pana zdjęcie?

Nie moje, ale jest na nim mój ojciec.

To Mark Rappaport. Mój ojciec.

Ja jestem Mark Rappaport.

- Dzień dobry, ja… - Wejdź do środka.

Myślisz, że to byłem ja?

Tak. To mój ojciec.

- Był bardzo przystojny. - Ty też byłeś.

Nie powinniśmy żyć na tyle długo, żeby widzieć, jak nasze twarze gniją.

Dobrze doprawione?

- Bardzo ostre. - To dobrze.

Ale nigdy nie za bardzo.

- Jak to wyłączyć? - Ja to zrobię.

Oni potrafią wszędzie wsadzić podsłuch.

Nie słyszałeś o Żabim Skrzeku

- ani o zdalnej reakcji? - Nie.

- Tylko o wypadkach w Kolorado? - Tak.

- Więc chcesz odnaleźć ojca? - Tak.

To czekaj.

Trzymaj.

Znajdź je szybko, nie budząc podejrzeń.

Numery na skrzyniach magazynowych zostały usunięte.

Ale to, co ważne, nadal tam jest.

Zdrówko.

Kiedy skończyliście eksperymenty ze zdalną…?

Urządzenie było gotowe do użycia na początku listopada.

Ale pierwsze eksperymenty nie poszły zgodnie z planem.

Odchylenie było tak duże,

że wybuch nastąpił poza główną ścianą ochronną.

Chociaż nie był duży,

promieniowanie sięgało nawet 60 rentgenów.

Dlaczego tego nigdzie nie zgłosiliście?

Mówiłem już, że się bałem.

Wszyscy baliśmy się konsekwencji.

Wiedzieliśmy, że tajemnicy nie da się utrzymać…

Zaczęliście działać w zmowie. Żeby się usprawiedliwić.

Tak. Działaliśmy w zmowie.

Uznaliśmy, że gdyby opinia publiczna dowiedziała się o tym,

doszłoby do tragedii.

Powinna być gdzieś tutaj.

Chyba ją widzę.

- Dziękuję. - Żaden problem.

Im więcej użytej energii, tym trudniej opanować eksplozję.

Na każdy mikrometr odchylenie mogło sięgać połowy dystansu

między miejscem wybuchu a celem.

To kluczowy aspekt tego zjawiska.

Więc to pan udowadniał?

Hogarth.

Hogarth.

Hogarth.

Hogarth. Peter E. Hogarth.

Co? Kto?

- Mówię, że Hogarth! - Nie słyszę cię… Coś klika w słuchawce.

To prawda. Wszystko znalazłem w bibliotece.

Opracowali broń. Wojsko też brało w tym udział.

Nasz ojciec zmienił nazwisko z Horváth na Hogarth.

Co ci tam klika?

Słyszysz mnie?

Przepraszam, pan jest z mediów?

Nie, jestem…

Jestem synem pana Hogartha.

- Dobre te truskawki? - Tak, moim zdaniem bardzo dobre.

Rzadko są dobre o tej porze roku.

To znaczy… Nie wiem. Truskawki…

Przepraszam, muszę już iść.

Profesorze, można? Dziękuję.

- Co pan tu robi? - Jem.

Nie może pan tak sobie tu jeść.

- Do czego panu to zdjęcie? - To sprawa osobista.

Niech pan stąd już idzie.

Nie, proszę. Gdzieś tu stoi moje wino.

Dobrze, wyjaśnię. Jestem krewnym pana Hogartha.

Peter, znasz go?

Nie.

Przepraszam.

W porządku. Nie jestem pijany. Nie jestem szaleńcem.

Nie poznajesz mnie?

- Proszę pana! - Nie dotykaj mnie!

Tato, to ja, Péter, twój syn!

To ja, Péter! Nie poznajesz mnie?

Oddawaj!

Nie poznajesz?! To ja, Péter!

Tato, każ im mnie puścić! Chcę tylko porozmawiać.

Tato!

- I jak? - To tata?

- Co powiedziałeś? - Fajnie.

…i proszę bardzo.

Patrz uważnie. Ten pan ci kogoś przypomina?

Jesteś pewien?

Cześć, tato! Powiedz: „Cześć!”.

Konceptualna zbieżność wszystkich języków ziemskich kultur,

bez względu na różnice między nimi, jest uderzająca.

Treść telegramu: „BABCIA ZMARŁA. POGRZEB ŚRODA”

można przetłumaczyć na każdy język od łaciny i hindustani,

po dialekty Apaczów, Eskimosów czy plemienia Dobu.

Tłumaczyć by można nawet

na język prehistorycznej kultury mustierskiej, gdyby był znany.

Dlaczego tak jest? Bo każdy z nas ma matkę.

Kto ma matkę? Oraz to, że każdy musi umrzeć.

Rytualizacja postępowania z ciałem zmarłego

jest kulturowo stała, podobnie jak postrzeganie czasu.

Ale byt jednopłciowy

nie byłby w stanie rozróżnić ojca od matki.

Byt rozmnażający się przez podział jak ameba

nie zrozumiałby idei nawet jednopłciowego rodzica.

Dlatego też nie pojąłby znaczenia słowa „babcia”.

Istoty, które nie umierają:

ameby, ulegając podziałowi, nie umierają,

nie znałyby koncepcji śmierci lub pogrzebów.

Musiałyby najpierw poznać ludzką anatomię, fizjologię, ewolucję,

historię i zwyczaje…

Nie.

Niektórzy zdecydowanie odmówili komentarza.

Proszę mnie zostawić! To nie moja sprawa!

Próbowaliśmy skontaktować się z naukowcami pracującymi tu w 1982.

- Co pan wie o testach w La Paloma? - Nie mam nic do powiedzenia.

Już same nazwiska i kryptonimy

od razu pokazują, że wojsko

i Pentagon maczały w tym swoje palce.

Pentagon, mimo licznych próśb, nie udostępnił żadnych informacji.

Nie jesteśmy związani z wypadkami w Kolorado.

Żadne testy broni nie były prowadzone w promieniu kilkuset mil.

To prostu musiały być...

...nieszczęśliwe wypadki. Nie mieliśmy z tym nic wspólnego.

Testy broni. Nie ja na to wpadłem.

Jerome był jednym z najlepszych.

Był najlepszym dmuchaczem szkła.

To, że się tak spalił, to nie mogła być jego wina.

Matt zawsze miał zły humor.

Prawie zawsze. To wtedy się kłóciliśmy.

Było ostro.

Krzyknął do mnie: „Ty głupia szmato”, czy coś w tym stylu.

Odpowiedziałam: „To koniec. Wychodzę”.

I zaczęłam wychodzić, właśnie tędy.

Doszłam tutaj, odwróciłam się…

a on po prostu wybuchł.

Tutaj?

Tak, mniej więcej tutaj.

Dało się wyczuć taki dziwny zapach.

Było dużo dymu.

Co powiedziała policja?

Nic szczególnego.

Że to był samozapłon.

Samozapłon.

Nazr Sahin przez 16 lat pracował

w wojskowym laboratorium badań nad uzbrojeniem.

Niewiele osób na świecie wie o niszczeniu ludzi więcej niż on.

Może mi pani pokazać, gdzie dokładnie poleciała jego dłoń?

Może pan powiedzieć, czego pan szuka,

żebyśmy mogli lepiej wszystko wytłumaczyć

osobom mniej zorientowanym?

Myślę, że możemy bezpiecznie stwierdzić,

iż obecnie wojsko amerykańskie

nie ma broni zdolnej razić cele w taki sposób.

Proszę! Nie rób jej krzywdy!

Chodźmy do domu, Debbie!

Jestem twoim bratem.

- Jesteś pewien? - Tak, jestem pewien.

To moja matka Erzsi. Elizabeth.

To ze ślubu. Wycięte twarze to nasz tata. Mama go wycięła.

A to Zsolt.

- Twój brat? - Tak. Zsolt.

To też twój brat.

Co? Ale jak to?

Spójrz na to zdjęcie. Rozpoznajesz?

Gdzie to znalazłeś?

To zdjęcie z węgierskiej gazety z 1979.

A teraz spójrz na to zdjęcie!

Widzisz? Ta sama osoba.

- Jak go znalazłeś? - Widziałem film dokumentalny

o wypadkach w Kolorado.

I…

Proszę! Kogo tu widzisz?

To chyba nie on.

Na 100%. Widzisz?

- Witamy w Ameryce. - Dzięki.

Wyjechał do Sztokholmu, kiedy miałem dwa lata.

Zsolt miał pół roku. Nigdy stamtąd nie wrócił.

Zniknął.

Matka poszła do ambasady, żeby się czegoś dowiedzieć.

Ale powiedzieli jej tylko, że nie udzielają takich informacji.

To było w 1982.

1982? Nie rozumiem. Co się wtedy stało?

Jak ktoś wyjechał z kraju, to podlegał karze.

- Karano nawet jego rodzinę. - Naprawdę?

Nie wiedziałeś o tym? Żelazna Kurtyna? Zimna Wojna?

Socjalizm? ZSRR?

Nie wiedziałem, że… To prawie jak science-fiction.

Właśnie.

Jak science-fiction.

Wyszli cię przywitać.

Cześć.

- Jestem Camille. - Dzień dobry. Horváth Péter.

- Miło cię poznać. - Panią również.

Usiądź.

Péter.

Przepraszam.

Nie, nie… Nie trzeba, nie po to tu jestem.

Chcę tylko spytać…

Nie, nie. Telewizja, prasa, to wszystko.

Strasznie utrudniają mi życie.

Znowu rozgrzebują tamte wypadki.

Wszędzie ich pełno, a wcale nie wiedzą, co tam się stało, ale…

A co tam się naprawdę stało?

Oni myślą, że zajmowaliśmy się bronią.

Że pracowaliśmy dla pieniędzy.

A nie było tak?

Piękny dom. Naprawdę wspaniały.

- Przepraszam, sprawdzę, co z obiadem. - Oczywiście.

Chcę wam odczytać wiersz, żeby uświetnić tę wyjątkową okazję.

Napisał go Sergiusz Jesienin.

Tytuł: „Znów u rodzinnych jestem strzech”.

„Znów u rodzinnych jestem strzech, Mój kraju zamyślony rzewnie!

Za górą kędzierzawy zmierzch Podnosi dłonie białośnieżne.

Siwizna pochmurnego dnia Przepływa obok rozczochrana,

A we mnie kłębi się i trwa Nocnego smutku moc nieznana.

Znad cebulastych cerkwi głów Zorza swój cień wciąż niżej toczy.

O, przyjaciele uczt i snów, Już was nie ujrzą moje oczy!

W niepamięć zeszły nasze lata, Wyście za nimi uszli gdzieś,

Tylko jak dawniej woda swata Ten młyn skrzydlaty mieląc pieśń.

I często tak w wieczornej mgle, W dźwięku łamiącej się osoki,

Dymiącej ziemi modły ślę Za niepowrotnych i dalekich”.

Piękne.

Wydawało mi się, że jest weselszy…

- Powiedz coś! - Tak bez ostrzeżenia?

Cześć, Zsolt. Jestem Camille. Kiedyś musimy pogadać na Skype.

Pozdrawiamy. Wszystko u ciebie dobrze?

Podaj dalej, Marina. Gdzie Isobel?

Cześć, Zsolt! Miło cię poznać.

To ja. Mnie znasz, więc podam dalej.

Isobel to nasza córka.

Jest nastolatką, więc prawie jej teraz nie widujemy.

- Co mam powiedzieć? - Wszystko od początku.

W ogóle nie znam Zsolta.

Nie wiem, czy zrozumie…

To powiedz, dlaczego nie wróciłeś.

Chciałem pracować.

- Robić to, co umiem. - Budować broń masowego rażenia?

Daj spokój! Na to się nie godziłem.

Ale przyznaję, z pewnej perspektywy

może się wydawać, że miałem coś wspólnego

ze śmiercią tych osób. Tak.

Ale badania same w sobie

nie tego dotyczyły. Tylko czegoś dużo ważniejszego.

Ale to ściśle tajne.

- Nie chodziło o broń. - To o co?

Kosmos.

Kosmos.

Kosmos.

Wreszcie…

…do nas przemówił.

- A przy okazji kilka osób zginęło. - Nie rozumiesz?

Impulsy promieni gamma były regularne.

To było oczywiste. Wiadomość. List.

Byłem przekonany, że skontaktowała się z nami

cywilizacja pozaziemska.

Byłem przekonany, że skontaktowała się z nami

cywilizacja pozaziemska.

Nie chodziło o broń.

…informacja… nadajnik…

…te same wyniki…

…energia… wcześniej nie obserwowana…

…ale to ściśle tajne…

…biochemicy, biofizycy…

…10 godzin dziennie…

…Kosmos…

Dzień 13 302. Wpis 8788.

Najdziwniejszy jest szum radiowy.

Wokół planety krąży ok. 100 mln satelitów zdolnych do komunikacji.

Ale wszystkie jak jeden nadają tylko chaotyczny szum.

Ani jednego zrozumiałego sygnału.

Co jeszcze gorsze, zespół podzielił się na dwie frakcje.

Nie pamiętam, kto zaczął i o co chodziło,

ale na pewno ktoś mówił o „pokazie siły”.

Jak tylko mieszkańcy zauważą, że lądownik jest bezzałogowy,

zrobią, co tylko będą mogli, aby zwabić nas na planetę.

10, 9, 8, 7, 6, 5, 4…

Niepowodzenie. Spróbuj ponownie.

Niepowodzenie. Trwa analiza.

Daj mi analizę eksplozji.

Mam tylko spektrum emisyjne.

Spektrum emisyjne nie wystarczy.

Rdzeń reaktora eksplodował 4 sekundy po wygaszeniu ciągu.

- Montgomery? - W rufę uderzył strumień neutronów.

Reaktor mimo wyłączenia zaczął pracować jako powielacz

i w plutonie zaszła eksponencjalna reakcja łańcuchowa.

- Coś jeszcze? - Rufowy pancerz przebił

kumulatywny ładunek z zimną głowicą anomalonową.

Atak balistycznego typu zniszczyłby cały statek.

Statek miał stracić moc, a załoga miała wyjść z ataku cało.

Kto jest innego zdania?

- Możemy zawrócić. - Odwrót nie będzie fiaskiem?

Jeżeli będziesz chciał zawrócić, dowódco,

spróbuję to uniemożliwić.

Musisz mnie zabić, żeby mnie powstrzymać.

Dowódco!

Zjednoczone Galaktyki czekają na pańską decyzję.

W takim razie nie możemy zwlekać. Mai Lang. Uruchom solaser.

Bez ostrzeżenia?

Ile trzeba ci czasu?

Dwa razy po 48 sekund… plus celowanie.

Za dwie minuty można ciąć.

Niech tnie.

Dzień 13 304. Wpis 8790.

Minęło 279 dni, a odpowiedzi brak.

Pojazd rozpoznawczy uległ zniszczeniu przed lądowaniem.

Załoga zamieniła depresję na agresję.

Dowódca Vick nie będzie dłużej czekał.

Odwet jest nieunikniony, mimo że nie wiemy, czy to było celowe.

Ale nie wiemy też, czy to było przypadkowe.

Mamy tylko to jedno zdarzenie i od prawie 300 dni nic więcej.

- Widziałeś jego warsztat? - Jego co?

Chodź!

- Co to? - Warsztat naszego taty.

- Zajmuje się rękodziełem? - Nie.

Tutaj lubi rozmyślać, kiedy jest ciepło.

I szydełkuje.

To on zrobił te wszystkie koce.

Mówi, że pomaga mu to myśleć. Że go to odpręża.

- Dlaczego zawsze robi ten sam wzór? - Raz go o to zapytałam.

Powiedział, że chce zrozumieć Boga.

- Zrozumieć Boga? - Nie wiem, co miał na myśli.

Zawsze, kiedy go to dopada, przychodzi tu i szydełkuje,

słuchając muzyki country.

Ponieważ wierzy w Boga.

Nie żartuję z tą muzyką.

Widziałam go kilka razy. Patrz!

BUDAPESZT

Pojechałem do Szwecji.

Na konferencji złożono mi ofertę nie do odrzucenia.

Na szali była cała ludzkość.

To było naprawdę ważne, ale też trochę jakby…

Rozumiem. Powiedz mi jedno.

Co jest ważniejsze niż my?

Nie wiem, czy mnie słyszysz, ale to super, że w końcu rozmawiamy.

Tak się cieszę, że cię widzę. Naprawdę się cieszę.

Słyszałeś, co powiedziałem?

To niewiarygodne. Nie wiem, czy mnie słychać…

Trochę wolno działa… Słyszałeś mnie?

Szkoda, że nigdy nie wysłałeś zdjęcia.

Dużo rozmawiałem z Péterem. Możemy rozmawiać po angielsku?

Tak, on zna angielski.

Tak, znam angielski.

Niewiarygodne. Nie wiem, czy mnie słyszysz…

Paczki przychodziły? Dostaliście paczki ode mnie?

Nie.

Nie dostaliśmy żadnych paczek.

Chodź i powiedz,

że nie dostaliśmy ani jednej paczki.

Erzsi, jesteś tam?

Erzsi!

Zawołaj mamę!

- Wyłącz to! - Nie!

Nie było żadnych paczek.

- Nie krzycz! Z nim nie rozmawiam… - Sama nie krzycz!

Idź stąd! Bo będę krzyczał!

- Idź stąd! - Jak się to wyłącza?

Chyba zaginęły na poczcie. Nieważne.

Co to znaczy, że „nieważne”? Oczywiście, że ważne!

Tak, oczywiście, że ważne.

Nie wyłączaj! Akurat teraz…

Dobrze poszło…

- Wysyłałeś paczki? - Tak.

Myślę, że to Erzsi. Ona nas odcięła.

- Nigdy nie dostaliśmy żadnej paczki. - Wysyłałem je.

Co wysyłałeś?

To było dawno temu… Ubrania.

Koszule, spodnie itp. Amerykańskie ciuchy.

Skórzane kurtki z frędzlami, bejsbolówki.

- Bejsbolówki? - Tak.

- Wysyłałeś nam bejsbolówki? - I zabawki.

- Jakich drużyn? Yankees? - New York Yankees, Brooklyn Dodgers.

Kiedyś zabiłbym za czapkę New York Yankees!

Komiksy. Zabawki.

Żartujesz.

- Słodycze. - Wysyłałeś nam…

…amerykańskie komiksy? Jakie?

Spiderman, Superman. Wszystkich superbohaterów.

Batman, Kapitan Ameryka.

Prawdziwy amerykański Kapitan Ameryka!

Mogłem być królem w klasie.

- Dzięki komiksom? - Pewnie.

Nie wiem, co się mogło z nimi stać.

Nie wiedziałem, czy ktokolwiek je dostawał…

Wystarczy.

Jak ci się podoba GTL?

Co za pytanie. Świetna fura.

- Więc się zgodziłeś? - Na co?

Że je bierzesz.

Nie. Pożyczyłem tylko na weekend.

Ale nie sądzisz, że ci się należy?

O czym ty mówisz?

Pomyślałem, że może chciałbyś jakieś odszkodowanie.

Odszkodowanie?

Tak, jakiś rodzaj wsparcia.

To też twój ojciec, kasy mu nie brakuje.

- Myślisz, że po to tu przyjechałem? - Spokojnie, tylko pytam.

Płyną!

Dobrze ich widać.

- Chcesz się przepłynął łódką? - Nie.

Sam mam na to ochotę. Nakręcę, jak sterujesz.

- Nie. - Spodoba się Zsoltowi.

Właśnie tak, super!

Zwolnij!

Nie ma szalika, rozboli go gardło.

Jest 28 stopni!

I co z tego, jak jest przeciąg! Całą noc będę musiała robić kompresy.

- Mamo, ciągle przeszkadzasz. - Tak nie można…

Raz w życiu mam okazję przepłynąć się motorówką,

- i znowu wszystko zjebane. - Co?

Nieważne. Wszystko się zjebało.

Co powiedziałeś?

- Ja nie… - Nie podoba mi się, co mówisz.

Mam kanapki.

- Załóż chociaż kaptur. - Mamo!

Masz salami?

- Mówiłeś, że chcesz pasztet. - Nigdy tak nie mówiłem.

- Mówił, że chce pasztet. - Nie wiem, może i tak.

- Specjalnie poszłam po ten pasztet… - Dobra, pytałem tylko.

Nie mogę już nawet pytać?

- Pasztet jest dobry. - Jedz i nie gadaj.

- Jem przecież. - Dobrze.

Zostaw…

- Smaczne. - Widzisz?

Sam prosiłeś.

O co ci znowu chodzi?

Ta cała sprawa z wiadomością… Myślisz, że to możliwe?

Zakryj tego fiuta!

I to zamieszanie z paczkami. Mama mówi, że wysłał najwyżej dwie.

Tak myślałem.

Wiesz, co w nich było?

- Bielizna. - Naprawdę?

Usłyszał głos Boga,

więc wysłał swoim synom majtki z bohaterami Disneya.

Czasami ma śmieszne pomysły.

Ale spójrz na to pozytywnie:

nie jest masowym mordercą, o co go podejrzewaliśmy.

- Zobaczymy jeszcze. - Co?

Nie widziałeś tego, co ci wysłałem?

Ten facet jest całkowicie niewinny.

Wiesz, kto był kurwa niewinny? Ja!

- A to ja za to wszystko płacę. - Nie wierzę.

Na razie jemu wszystko uchodzi na sucho.

Teraz jest bliżej niż kiedykolwiek, żeby się przyznać.

Czy ty się w ogóle słyszysz?

Mówisz tak, bo się nabrałeś na ten teatrzyk.

Mieszkasz w jego domu, jeździsz jego samochodem,

jesz przy jego stole i pływasz w basenie. Wal się!

Wiesz co? Sam się wal!

Mnie już dawno powaliło!

Przepraszam.

Nie chcę przeszkadzać.

Nie, wejdź.

Nie przerywaj z mojego powodu!

Nie mogę robić tego i czegoś innego jednocześnie.

Wzór jest zbyt skomplikowany.

Wejdź.

Usiądź.

Tak sobie myślałem…

Myślę, że jesteśmy do siebie podobni.

Ja bym zrobił to samo.

Dziękuję.

Nie chcę szukać wymówek czy uderzać w wysokie tony…

Teraz to już bez znaczenia.

Ale, wierz mi, przez długi czas

bardzo za wami wszystkimi tęskniłem.

Bardzo się cieszę, że mnie odnalazłeś.

Też się cieszę. Cieszę się, że cię poznałem.

I że nie jesteś taki, jaki myślałem, że jesteś.

Weź to.

Dla Zsolta.

Od jego taty.

Daj mu to. Kto wie, może…

Może mu się spodoba.

Dzięki, tato.

Dobranoc.

Uzyskaliśmy dostęp do materiału z bardzo wiarygodnego źródła

z bliskiego otoczenia znanego naukowca Petera E. Hogartha.

Widzimy, jak bierze na siebie odpowiedzialność za przeszłe wydarzenia.

Być może ten materiał zakończy długie i jak dotąd bezowocne dochodzenie

oraz utnie spekulacje narosłe wokół tej sprawy.

…przyznaję, z pewnej perspektywy

może się wydawać, że miałem coś wspólnego

ze śmiercią tych osób.

Nowe informacje wskazują, że wypadki z 1982 r.…

Włącz telewizję, CNN!

…były faktycznie powiązane z testami broni

prowadzonymi w pobliskim ośrodku Pentagonu.

Pentagon wyznaczył komisję w celu zbadania odpowiedzialności

kilku wysoko postawionych wojskowych, a także naukowców.

Odpowiedzialność moralna naukowców i personelu wojskowego

za testy uzbrojenia prowadzone w 1982 r. w La Paloma…

- Co?! - …jest analizowana.

Za mną widzą państwo miejsce pierwszego wypadku.

Dwójka młodych kajakarzy została upamiętniona tym pomnikiem.

Ich przyjaciele wspominają ten tragiczny dzień.

Mając dzisiejszą wiedzę o tych zdarzeniach,

co państwo czują, kiedy odwiedzają to miejsce?

Czujemy smutek.

To, co robili w La Paloma,

było straszne. Niewybaczalne.

Ujawniono szczegóły tajnych testów broni.

Ale czy to wystarczy krewnym ofiar?

Już nigdy nie pomogę ci na basenie!

Powiedz tacie, że nie chciałem mu zaszkodzić.

Nie chciałem go skrzywdzić, tylko…

Ojciec już nigdy się do ciebie nie odezwie!

Chciałem tylko, żeby wszyscy poznali prawdę…

Słyszysz mnie? Nie chciałem mu zaszkodzić.

Nigdy więcej! Spierdoliłeś, bracie!

Nie rozłączaj się, kiedy z tobą rozmawiam!

- Pani Hogarth? - Dzień dobry. Jesteśmy z FBI.

Pan Hogarth? Pójdzie pan z nami.

Tak, muszę iść.

Nie zostawiaj mnie!

- Nie musisz iść! - Proszę się uspokoić.

Proszę. Proszę się uspokoić!

Zadzwonię do prawnika. Nie wiem, co zrobić…

Nic mi nie będzie!

Kocham cię!

- Tato! - Boże! Co z ojcem?

Dzień 13 316. Wpis 8814.

Wiadomość dla Rady Galaktycznej.

Nie na to się pisałem.

Mieliśmy to.

Znaleźliśmy to, czego od zawsze szukaliśmy.

Nie chcę brać w tym udziału!

Przyleciałem tu, aby nawiązać kontakt z obcą cywilizacją.

Dlaczego my od razu musimy reagować agresją?

Dlaczego niszczymy świat, którego nie rozumiemy?

Bo ich reakcje nie wpisują się w nasze wzorce kognitywne?

Niech ktoś coś zrobi!

To ludobójstwo.

Oparte tylko na przypuszczeniach.

Niewybaczalne.

Dobrze to wiesz. Nie można zablokować promienia solasera.

Pierwszą cechą charakteru dobrego przywódcy

jest determinacja i szybkie podejmowanie decyzji.

Uważaliśmy cię za dobrego lidera, Jerome JR.

Ognia!

Byłem bardzo mocno przekonany,

że jest nadawca tej wiadomości. Wciąż jestem tego pewny.

I wiem, że prawidłową reakcją powinna być odpowiedź

zaadresowana do nadawcy.

Nie mogę tego udowodnić.

Ale to czuję i wiem, że mam rację.

A co, jeśli te sygnały układały się w jakiś schemat?

To znaczy jedno: kosmos nie jest już niemy.

Nagrano taśmy.

Wiązki zmodyfikowanego komunikatu wytworzą specjalne wiązania.

Na przykład komunikat gwiazdowy zestala materię.

Prawdopodobnie przyczynił się do stworzenia życia.

A jeśli komunikat gwiazdowy opisuje żywy organizm,

powinna być możliwa jego rekonstrukcja.

To była nasza praca – zrekonstruować ten komunikat.

Easterland i ludzie z Pentagonu

nalegali na testy praktyczne.

Chociaż razem z Hogarthem wykazaliśmy im

bardzo jasno, że to się nie uda.

A jeśli komunikat gwiazdowy opisuje żywy organizm,

powinna być możliwa jego rekonstrukcja.

20 czerwca. Jak wiesz, następnego dnia zdaliśmy wyniki prac.

Czy po tym kontynuowaliście badania?

Nie było to możliwe, bo wszystko przejęło wojsko.

…przejęło wojsko… Bo wszystko przejęło wojsko…

Czekaliśmy, nasłuchując odgłosów eksplozji.

Od 22 czerwca pracował tylko pan?

Zgadza się.

Może pan powtórzyć?

Od 22 czerwca pracował tylko pan?

Tak jest. Zgadza się.

Według nagrania zamieszczonego w Internecie,

które nosi wszelkie znamiona absolutnej wiarygodności,

przyznał pan, że winę ponosi Pentagon,

na przesłuchaniu w Senacie w 1983 r.

Powtarzam: Nie jesteśmy za to odpowiedzialni.

Jeśli zabierzemy jeden atom stąd,

w tej samej chwili inny atom wybucha w innym miejscu.

Jeśli będziemy mogli sterować miejscem eksplozji,

lokując je w dowolnym zakątku Ziemi,

możemy dosłownie niszczyć życie na dowolną skalę.

Każda osoba otrzymuje ilość energii potrzebną do jej zniszczenia,

nie mniej, nie więcej.

Wzywamy Prezydenta Stanów Zjednoczonych,

aby udostępnił List Gwiazdowy społeczności naukowej.

Jeśli ten list jest prawdziwy, to jest to największe odkrycie,

odkąd Johannes Kepler odkrył,

że Ziemia kręci się wokół Słońca, a nie odwrotnie.

A to było bardzo dawno temu.

- Uwolnić List Gwiazdowy! - Nie, musimy go zachować…

Cześć.

Wejdź.

- Jestem wdową pod Jeromie Vicku. - Cześć, jestem Peter.

Jesteś taki głupi.

Dobrze, że tu jesteś.

Taśma…

zawierająca rzekomy komunikat…

Będę tęsknił, tato.

…w świetle przeszłych wydarzeń, grozi ryzykiem wrogiego użycia.

Uważam, że sprawując nad nią ścisły nadzór,

chronimy nie tylko Ziemię, ale cały kosmos.

Taśma z zapisem impulsów promieni gamma,

jedyny nośnik komunikatu nazwanego przez Hogartha „Głosem Pana”,

została utajniona bezterminowo.

Hogarth to naukowiec, którego uniewinniono

w sprawie wypadków z Kolorado.

Działania wojska sugerują, że to pozwoliło uniknąć innych wypadków.

Do widzenia.

W związku z tym wnioskujemy,

że ani wspomniany badacz, ani jego współpracownicy

Donald Prothero, Yvor Baloyne i prof. Learney

nie będą pociągnięci do odpowiedzialności za wypadki z Kolorado.

Czy uda nam się kiedyś znaleźć inne planety,

których mieszkańcy będą do nas podobni lub niepodobni?

Może podobnie ciekawi tego, gdzie są, skąd pochodzą

i z kim dzielą kosmos.

Tak myśli wielu z nas, ponieważ nawet w naszej galaktyce

liczącej miliardy gwiazd

powinny być miliony planet, na których mogłoby się rozwinąć życie.

Jesteśmy jak dziecko w kołysce,

które dopiero otworzyło oczy i rozwiązuje swoje pierwsze tajemnice.

To właśnie wielka przygoda kosmosu,

której zaledwie zdefiniowanie zajęło ludziom ponad 6000 lat.

W końcu jesteśmy gotowi, by ruszyć w dal,

gotowi na następny wielki skok w nauce,

potrzebny ludzkości, by sprostać temu wyzwaniu.

WYSTĄPILI

REŻYSERIA

SCENARIUSZ

NA PODSTAWIE POWIEŚCI STANISŁAWA LEMA

PRODUKCJA

ZDJĘCIA

MONTAŻ

MUZYKA

Tłumaczenie: Marcin Wierzbicki

Wykorzystano fragmenty powieści „Fiasko” Stanisława Lema.

Wiersz Sergiusza Jesienina w przekładzie Tadeusza Nowaka.

Napisy: Studio Kropka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.