All language subtitles for Hispania.La.Leyenda.s01e01.HD720p.BDRip.Rus.Spa.BaibaKo.tv

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tłumaczenie:JENOVA64

Wszystko, co wam opowiem, wydarzyło się dawno temu.

W 156 roku przed Chrystusem Rzymianie przybyli na nasze ziemie obiecując pokój.

Ale skłamali...

Tysiące Hiszpanów zginęło z rąk rzymskiej armii,

w masakrze, którą przetrwała tylko garstka.

Wśród nich był Viriato,

pasterz, który ostatecznie został naszym królem.

To jest jego historia. To jest też historia

nas, tych którzy walczyli u jego boku.

To jest historia naszych ludzi.

Paulo!

Paulo!

Paulo!

Zatrzymaj się!

Zorganizuj patrol i zabierz ich do obozu.

Niech pozostali przygotują się do ataku na osadę.

H I S P A N I A, L A L E Y E N D A.

Odcinek 1 „Narodziny legendy”

Altea!

Tato!

Trzymaj.

A ty nie jesteś głodny? - Nie, w lesie jadłem jeżyny.

Dokończ posiłek, a potem pojedziemy do wioski.

Co? Znowu pokłóciłeś się z moją siostrą?

Czemu zawdzięczam tą przyjemność?

Teodor się spieszy i chce żeby natychmiast dostarczyć mu wszystkie skóry.

Powiedz mu, że dostanie swoją broń po południu, tak jak poprosił.

Nie spałem przez trzy noce, aby zakończyć na czas.

Cześć wuju. - Cześć kochanie.

Zostawię cię tutaj Altea, dopóki nie dostarczę skór.

Teodorze.

Teodorze!

Kto woła?

Przyszedłem zobaczyć się z Teodorem.

Cieszę się, że cię widzę.

Elena.

Elena, wracaj do domu.

Kazałem ci wejść do domu!

Czy to wszystko, co mi przyniosłeś? Liczyłem na dwa razy więcej.

Wilki zaatakowały stado. Zabili siedem kóz.

Jeśli tak, to gdzie jest mięso?

Zjadły prawie wszystko.

A reszta? Nie widzę, żebyś mi coś przyniósł.

- Nie.

Wziąłem tą odrobinę która została, żeby mieć coś do wykarmienia mojej córki.

W przyszłym tygodniu przyniosę ci jeszcze dziesięć.

- Nie.

Chcę, żebyś opuścił moje ziemie.

Każę komuś innemu, aby się tym zajął.

Nie chcę, żeby dla mnie pracował złodziej.

Nie jestem złodziejem. Wilki zaatakowały stado.

To mięso było moje.

Rzymianie napadli na naszą wioskę.

Zrównali wszystko z ziemią, bez litości.

Zabijali mężczyzn, kobiety, dzieci, każdego, kto stanął im na drodze.

Nieliczni, którym udało się uratować, zostali schwytani i zniewoleni.

Wioska Kaura jest do waszej dyspozycji.

Nasze domy są dla was otwarte.

Nasza broń to wasza broń

I my, będziemy walczyć po waszej stronie, kiedy będzie to potrzebne.

Ale nie tym razem.

Jeśli teraz będziemy walczyć z Rzymianami, to wyginiemy.

Wojska Galby są znacznie silniejsze.

Mają więcej ludzi, więcej broni i więcej zwierząt

niż wszystkie wioski w okolicy razem wzięte.

Wojna z Rzymem byłaby samobójstwem.

Sam wiesz to bardzo dobrze. - A co zrobicie?

Zaczekacie, aż Rzymianie zabiorą wasze żony

i dzieci i sprzedają je jako niewolników.

Rzymianie zniszczyli wszystkie okoliczne wioski. Twoja będzie następna.

Kto pozwolił ci się odzywać.

Straciłem rodziców, moich braci i moją narzeczoną.

Nie potrzebuję twojej zgody, żeby się odzywać.

Cisza! - Wstydzę się was wszystkich!

Jesteś niczym więcej jak rzymskim lokajem.

To kompletny brak szacunku dla Rady!

Ten młody człowiek ma rację.

Możecie spróbować to przemilczeć, ale to nie zmieni rzeczywistości.

Niech dorośli decydują, co jest najlepsze dla Kaury.

Kto będzie o tym decydować? Ty, Teodorze?

Jedyne, na czym ci zależy, to twoje pieniądze i ziemie.

Nie ma dla ciebie znaczenia, że Rzymianie zabijają kobiety i dzieci.

Dbasz tylko o swoje bogactwo.

Nie pozwolę nikomu mnie obrażać, nawet jeśli to jest twój syn!

Nie obrażaj się na prawdę. A prawda jest taka, że mamy Rzymian

u bram i musimy zdecydować, czy będziemy

umrzemy z honorem czy będziemy żyć klękając.

Rada zebrała się i podjęła decyzję!

Nie pójdziemy na wojnę!

Czy to wszyscy? - Tak, panie, reszta nie żyje.

Myślę, że się jasno wyraziłem, że potrzebujemy niewolników.

Bądź bardziej ostrożny następnym razem.

Powiadom Kordelię, może ktoś ją zainteresuje.

I Kassiusa...

Zabij rannych i nakarm nimi świnie.

Są mniej warci niż żywność którą byśmy musieli ich karmić.

Panie!

Marku!

Ulubiony syn boga Marsa znowu okazał się zwycięzcą.

Panie, zwycięstwo należy do twoich żołnierzy, nie do mnie.

Skromność była zaletą dla generała, ale nie dla pretora.

W końcu nie musisz się już o to martwić.

Opuścimy ten barbarzyński kraj przed jesienią.

Jeśli mianują mnie konsulem, ty również otrzymasz awans.

Nie wyglądasz na szczęśliwego?

Panie, rozkazy z Rzymu każą nam zachować pokój.

A co my według ciebie robimy?

Przypominamy tylko Hiszpanom, kto tu rządzi.

Ustanowimy tu naszą siedzibę.

Zaczynając stąd oczyścimy hiszpańskie osady i

zdobędziemy kontrolę nad głównymi szlakami handlowymi.

- Tak, proszę pana.

Ile osób straciliśmy. - Żadnych, panie.

Niebyli nawet uzbrojeni. Oni się nas nie spodziewali.

I tak powinno być. Dobry Hiszpan to martwy Hiszpan.

Pogratuluj ode mnie żołnierzom.

Panie.

- Marku.

Nie przesadzajcie ze świętowaniem. Mamy jeszcze dużo do zrobienia.

Za dwa dni zaatakujemy Kaura.

Powinniśmy za to porozbijać głowy tym Rzymianom.

Mówią, że tylko w Rzymie jest tylu ludzi co w 5 Hiszpaniach.

Nie sądzisz że trochę za dużo tych głów?

Niech będzie dziesięć razy więcej.

Nie ma nic z czym nie poradziłaby sobie jedna dobra falkata.

Myślisz, że u nich nie ma dobrych mieczy?

Nikt nie posługuje się falkatą jak ja, zwłaszcza Rzymianie.

Witaj siostro!

Co oznacza twoje przyjście na obiad?

Lubisz jedzenie które przygotowuje twoja siostra?

Straciłeś na wadze od ostatniego razu. - Oczy cię oszukują.

Powiedziałabym, że to ty oszukujesz.

Mam nadzieję, że jesteś głodny. - A ja że przygotowałaś więcej jedzenia.

Jeśli dla ciebie nie starczy, zarżniesz sobie jedno koźlę.

Tirso! Chodź tu.

Skąd to masz?

- Tirso to zrobił. On chce zostać cieślą.

Wcale nie jest źle, prawda? - Co?

Widzisz? Porozmawiaj z nim, może go przekonasz.

Nie! W moim domu nie będzie cieśli, puki żyję. Koniec dyskusji.

Jak tam w górach? - Dobrze..

On musi opuścić ziemie Teodora. - Co?

Co ty będziesz teraz robił? - Cóż, polować, łowić ryby...

Cokolwiek, żeby tylko nie pracować więcej dla tego szczura.

To nie będzie takie proste, od niego zależy cały handel.

Czy wiesz, że jego córka wróciła? Widziałam ją dziś rano. Elena.

Wygląda na to, że wróciła, by się pobrać.

Wyjść za mąż? - Tak, tak mi powiedzieli.

Za młodego kupca z południa. Należy do bardzo bogatych ludzi.

Tak? - Szukam Sandro, kowala. - A kto go szuka?

Nazywam się Paulo. Mówią, że może mi zrobić miecz.

Falkatę? - Wystarczy mi dowolny miecz.

Ja robię falkaty? - Sprzedasz mi jedną?

Sprzedam, jeśli będę zainteresowany tym, co mi oferujesz w zamian.

Mogę dla ciebie pracować.

Z takimi rękami nawet nie udźwigniesz miecza.

Nie mam nic poza własnymi rękami. Straciłem także dom i rodzinę,

i zapewniam cię, że mam więcej niż wystarczająco siły do noszenia broni.

Dobrze. Przyjdź na trzy dni, zrobię dla ciebie falkatę.

Nie mogę dostać jej teraz? - Oczywiście, jeśli sam ją sobie zrobisz.

Każda jest zrobiona z trzech zahartowanych żelaznych płyt.

A te?

- Te? To są falkaty ze srebrnymi zdobieniami.

Kosztują trzy razy więcej niż zwykle i zostały zrobione na zamówienie.

A jeśli zapłacę ci podwójną cenę?

- Nie masz mi nic do zaoferowania oprócz własnych rąk.

Zdobędę pieniądze. - Jak? To nie twój problem.

Dlaczego jesteś tak zainteresowany bronią? - A dlaczego ty zadajesz tyle pytań?

Wybacz, przyjdź za trzy dni, dostaniesz wtedy swoją falkatę.

Hej! Hej, ty!

Złodziej! Łapać go!

Ojcze.

- Nie odzywaj się! Już dziś wystarczająco powiedziałeś.

- Nie chciałem podważać twojego autorytetu.

Jak masz pewnego dnia stać się przywódcą, skoro nie wiesz co to jest szacunek?

Nie mam prawa wyrażać swojego zdania?

Swojego zdania? Każdy ma swoje zdanie!

Ale tylko odpowiedzialność jest tym, co czyni dobrego przywódcę.

Twoim obowiązkiem jest ochrona życia twoich ludzi,

pomimo ich zdania i ich przekonań.

Więc nie będziemy walczyć z Rzymem? - Taka jest wola Rady.

I to wszystko? - Tak, to wszystko.

Kiedy ja będę przywódcą, będę słuchać mojego ludu.

- Ale nim nie jesteś!

I z taką postawą wątpię, czy nim będziesz.

Nie, proszę! Nie!

Wyciągnij mnie stąd! - Milcz! żeby oni was nie usłyszeli.

Paulo!

Co ty tu robisz?

Nie będzie ci tak łatwo wykręcić się przed poślubieniem mnie.

Jeśli cię znajdą, zabiją cię.

Musisz uciekać. - Wszyscy uciekniemy. Gdzie są klucze.

U jednego z żołnierzy który właśnie wyszedł.

Uh!

Podaj miecz!

Podasz go? Podaj go!

Biegnij, Paulo, biegnij! Uciekaj!

Ach!

Ha!

Szybko, za nim!

Ach!

Rzym nie może sobie pozwolić na kolejną wojnę.

Walczy na śmierć z Kartaginą, ta wojna go osłabiła.

Hannibal dobrze walczył, dotarł do bram Rzymu.

Jeszcze trochę i by ich zniszczył, wiedziałaś o tym?

Wiem tylko, że za dużo gadasz.

A teraz oni chcą, rozciągnąć swoje posiadłości na zachód.

Jeśliby wszystkie hiszpańskie plemiona się zjednoczyły, moglibyśmy ich pokonać.

Ale jeśli się poddamy,

nigdy już nas nikt nie będzie szanować, mój ojciec tego nie rozumie.

Będziesz tak przez cały czas? - Dokąd idziesz?

Zaczekaj, czekaj. Zostań, przysięgam, będę milczał.

Dokąd chciałaś iść...

Alina!

Nie mówiłaś, że jest w mieście? - Uciekaj!

Czas na mnie...

Viriato. - Dlaczego on jest nagi?

Cóż, nie wiem córko. W końcu to nie nasza sprawa.

Nadal nic? - Jeszcze nie.

Ile razy? - Trzydzieści osiem, panie.

Kontynuuj.

Ona ją zabije. - Czy ktoś cię prosił o zdanie?

- Nie, proszę pana.

Kontynuuj.

Powiesz coś? Nie?

Kontynuuj.

Oblej ją wodą.

Nie próbuj znowu uciekać,

bo wtedy nie przestanę, dopóki nie umrzesz.

Umieść ją w klatce.

Czy to cały łup, jaki zebrała twoja wielka armia?

Obiecałeś mi, że wrócimy z Hiszpanii bogaci,

a jak dotąd widzę tylko błyskotki i kozie skóry.

Łupy wojenne nie zależą od zdobywcy, ale od pokonanych.

A ci Hiszpanie są pasterzami i kupcami, w żadnym wypadku to nie patrycjusze.

Powinieneś lepiej to dać jednej ze swoich niewolnic.

Będziesz miała o wiele więcej, kiedy wrócimy do Rzymu.

Jeśli twój ojciec i reszta Senatu będą

zadowoleni, może podarują nam willę.

To prawda, mój ojciec jest bardzo hojnym człowiekiem.

Nie zapominaj, że kiedy cię poznałam, byłeś zwykłym żołnierzem.

Ale zawsze byłeś wystarczająco ambitny, kochanie,

i udowodnisz, że zasługujesz na to, by być tym, czym jesteś teraz.

Zabieraj to, Sabino. - Tak, domino.

Zajmij się tym, nie chcę ubierać biżuterii poplamionej hiszpańską krwią.

Chcę stąd wyjść. - Panie!

Kto ci pozwoli nam przeszkadzać. - Co się stało?

Jeden człowiek próbował uwolnić więźniów.

Panie, to miecz tego Hiszpana.

Dokąd idziesz - To ważne. - Nic

nie jest ważniejsze ode mnie.

Jestem twoją żoną i chcę się stąd wydostać.

Omówimy to później.

Znajdź mi właściciela tego miecza i przyprowadź mi go.

- Panie.

Zgodnie z prośbą umieściłem na nich twój srebrny herb.

Brakuje jednego? Prosiłem cię o pięć mieczy, a są tu tylko cztery.

Nie mam go. - Kowalu...

Dałeś mi słowo, że dzisiaj będę miał pięć mieczy.

I wypełniłem je. Nie spałem przez trzy noce.

Miecze były gotowe, ale pewien młody człowiek mnie okradł.

Nie obchodzi mnie, co ci się przydarzyło, nie chcę słuchać wymówek.

Jeśli coś obiecujesz, to - wykonuj to.

Chcę go w moim domu za mniej niż dwie godziny.

To niemożliwe. - To już nie mój problem.

A kozy?

Kozy znalazły drugą osobę do opieki nad nimi.

To nie pierwszy dom, w którym mieszkamy, Altea, znajdziemy inny.

Albo zbudujemy jakiś. Gdzie byś chciała?

Lubię tu mieszkać. - Nie możemy tu zostać, Altea.

Dlaczego? Tu mieszkała mama. - Ponieważ ani dom, ani kozy nie są nasze.

A dlaczego ich nie kupimy? - Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli.

Ale to niemożliwe, córko.

Musimy stąd wyjechać. To już nie jest nasz dom.

Teodorze, mój dobry przyjacielu, miło ciebie widzieć.

Ciebie też pretorze.

Powiedz mi, jak się mają sprawy w osadzie?

Dobrze.

W rzeczywistości... jest trochę...

nerwowości. Po ostatnim ataku twoich żołnierzy.

O jakim ataku ty mówisz?

Dziś rano w Evorze.

Ach, to masz na myśli! To nie był atak.

Moi ludzie szukali czegoś, co było moje, i chcieli mi to oddać.

Rzymianie brzydzą się wojną.

Chociaż, jeśli coś nam zagraża, wiemy jak się bronić.

Myślisz, że twoja osada chce mi zagrozić?

Nie, oczywiście, że nie.

Kłamiesz mi, Teodorze. - Dlaczego miałbym to robić?

Nie wiem. Ale myślę, że możesz mi to wyjaśnić

Dlaczego ten miecz ma wygrawerowany twój herb.

Ten miecz nie jest mój. - Wiesz co...

Mówią, że na krzyżu człowiek może umierać nawet pięć dni.

Przysięgam, że nigdy nie widziałem tego miecza.

Zamówiłem falkaty na ślub mojej córki w Kauri,

ale wygląda na to, że pewien młody człowiek ukradł jedną.

Dobrze... wierzę ci.

Ale nie zmienia to faktu, że jeden z twoich mieszkańców.

Przyjechał do mojego obozu, aby ukraść coś, co należy do mnie.

Moja osada nie chce walczyć z Rzymem, chce pokoju.

Dla mnie i tak będzie pokój, tak czy inaczej.

Jeśli twoja osada chce pokoju, musi to udowodnić.

Niech przekażą mi całą swoją broń, a ja zagwarantuję im pokój.

A ty rozgłosisz to innym osadom w okolicy.

Zwłaszcza Norbu i Eminium.

Przekażę wiadomość, ale nie wierzę...

To nie jest prośba, drogi przyjacielu.

Jeśli nie przyjmiesz moich warunków, skończysz jak twoi sąsiedzi z Evory.

Porozmawiam z radą. - Wyjaśnij korzyści wynikające z umowy.

Od teraz jesteś pod moją ochroną. Jesteś praktycznie obywatelem Rzymu.

A to ma swoje zalety.

Wszyscy ludzie, którzy oddadzą broń, otrzymają w zamian ziemię.

Ziemię? A skąd... - To już mój problem.

Viriato! Viriato!

Ooh!

Viriato!

Co się stało? - Pretor wysłał wiadomość do Rady.

Od teraz nie będzie atakował ani Kaura, ani innych sąsiednich osad!

- Zostaw mnie!

Ale wtedy będziemy rzymskim terytorium.

Nie, zostaniemy ogłoszeni przyjaciółmi Rzymu.

Będziemy mieć pokój, tego chcieliśmy. - A czego chcą w zamian?

Część produkcji kopalni srebra i żebyśmy publicznie oddali całą naszą broń.

Rada to zaakceptowała? - Tak. W zamian pretor obiecał

że każdy człowiek, który publicznie odda broń, otrzyma w zamian ziemię.

Możemy zdobyć ziemię. Możesz mieć własne kozy, Altea!

Kto ci powiedział, że już skończyłem?

Gdzie ona jest?!

Co to za krzyki?!

Sabina! Gdzie ona jest?

Ile razy mam ci tłumaczyć, że ta niewolnica jest moja?

- Tak.

Ale nie zaspokajasz już moich potrzeb.

Wracaj do namiotu, przygotuj skrzynie. Wracamy do Rzymu. - Tak, domino.

Zapomnij o tym, kochanie.

Nie wyjedziesz stąd, dopóki ci tego nie powiem.

Nie masz prawa mi rozkazywać?

Jako twój mąż, mam prawo. Nie sypiamy razem,

ale nadal jestem twoim mężem. I to, oprócz moich innych obowiązków,

Daje mi pewne przywileje.

Rozprawię się z tobą.

Kiedy mój ociec dowie się, co tutaj robisz...

O czym ty mówisz, kochanie? - Nie słuchasz rozkazów Senatu.

O jakich rozkazach mówisz? - O utrzymaniu pokoju z Hiszpanami.

A co ja według ciebie robię?

Zobaczysz, że po tym wszystkim żaden Hiszpan

nie odważy się więcej sprzeciwić Rzymowi.

Panie, żołnierze są gotowi do wymarszu na pole bitwy.

- Dzięki, Marku.

Dlaczego nie zostaniesz?

Przypomnijmy sobie o starych dobrych czasach.

Zapytaj o to jednego ze swoich żołnierzy.

Na pewno z radością da ci się spenetrować.

Witaj.

Przepraszam, że ci przeszkadzam.

Czy twój ojciec jest tutaj? - Nie, poszedł na obchód posiadłości.

Przyniosłem mu ostatnie skóry, które były w moim domu.

Jeśli chcesz, mogę z nim porozmawiać... - Nie.

Rzymianie oddadzą ziemię naszym ludziom, tym którzy złożą broń.

Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, to dogodny moment na rozpoczęcie nowego życia.

Chcesz piwo? Czy wino? Mam wino.

Mówią że to napitek dla pretorów i patrycjuszy.

Nie... Właściwie to tak. Ale piją go wszyscy.

To dlatego jest jego tu tak dużo. - To wszystko nie dla mnie.

To na twój ślub?

Tak.

Jestem rad z twojego szczęścia.

Słyszałam o twojej żonie, bardzo mi przykro.

- Dziękuję.

Wynoś się z mojego domu! - Przyniosłem tylko

brakujące skóry. - Już to zrobiłeś. Wynoś się! - Ojcze...

Przygotuj coś do jedzenia.

Ten pastuch to złodziej i włóczęga.

Mówiłem ci to wiele razy i powtarzam ponownie.

Nie chcę cię znowu widzieć w jego towarzystwie.

Podnieście głowy i rozejrzyjcie się wokół.

Tak daleko, jak sięga wzrok, to wszystko będzie nasze.

To będzie rzymskie terytorium. Ludzie i Senat będą wam wdzięczni.

Będziecie bohaterami. A przede wszystkim zostaniecie nagrodzeni.

Za Rzym!

Pokarzemy tym barbarzyńcom moc Rzymu. Zabijemy ich najlepszych ludzi.

Zrobimy z tego miejsca ziemię sierot i wdów,

z której wyłoni się nowa, dobrze prosperująca prowincja Rzymu.

Wasze czyny będą pamiętane przez wieki. Nadszedł czas! Jesteście gotowi?

Naprzód!

Co? - Nic, nic...

Tato, tato...

Altea, co tu robisz? Mówiłem ci, żebyś została w domu ciotki.

Chciałam iść z tobą. - Nie. Idź do osady.

Wracaj do domu. - Nie ma czasu, Viriato.

Nie mogę pozwolić jej zostać.

Oni oddadzą ziemię tylko tym ludziom, którzy oddają broń.

Dobrze. Trzymaj mnie za rękę.

Jak myślisz, ilu ich tam jest? - Dziesięć razy więcej.

Nie myśl o tym jako o poddaniu się Rzymowi.

Pomyśl o tym, jak o zwycięstwie.

Uratujmy naszą wioskę.

Już czas.

Dokąd oni idą? - Na rozmowy z przywódcą Rzymian.

Aby potwierdzić pokój.

Hiszpanie, bracia! Generał Marek, dowódca 4. legionu,

oraz ja, Serwiusz Sulpicjusz Galba, pozdrawiamy was.

Egneo, przywódca Norbe, Oktatus, przywódca Eminium,

i Sesaro, przywódca Kaure. - Rzym was pozdrawia.

Kto będzie mówił w waszym imieniu?

Panowie, wszyscy mnie znacie i wiecie, że jestem człowiekiem honoru.

Mówię w imieniu wszystkich naszych osad, które

zgadzają się, że dziś jest wielki dzień.

Dzień, w którym potwierdzamy pokój z Rzymem.

Dzień, który zawsze pozostanie w pamięci naszych potomków.

Jestem tego całkowicie pewien.

Oddamy całą broń! Za pokój!

Za pokój!

Za pokój! - Za pokój!

Kiedy oddadzą broń, skończcie z nimi.

Uważaj!

Uciekamy, to pułapka!

Chodźmy!

Chodźmy!

Zawracaj! Zawracaj!

Argh!

Tato. - Nie martw się, córko, nie zostawię cię, cokolwiek się stanie.

Tato! - Altea!

Elena! Elena!

Ojcze! Co się stało, jesteś ranny? - W porządku. Słuchaj mnie

Nie wychodź z domu, dopóki nie wrócę. - Dokąd idziesz? - Słyszałaś mnie, Elena?

Nie wychodź z domu.

Ach! Nie, nie!

Nie!

Co się stało?

Co się stało, Sandro?

Viriato!

Viriato, bracie!

Viriato, proszę!

Viriato!

Przynieś wodę!

Pretorze. - Teodorze!

Czekałem na ciebie. Możecie iść!

Nie wierzę, że nasz dobry przyjaciel przyszedł uzbrojony. Czy się mylę?

Powiedziałeś, że chcesz pokoju. - Nie, powiedziałem, że nie chcę wojny.

A teraz możemy być pewni, że nie będzie wojny. Prawda?

A może myślisz, że wdowy i ranni wyjdą i będą walczyć?

Nie, też nie wierzę.

Pomyśl o tym, Teodorze. Masz córkę, która musi się ożenić.

Jestem pewien, że będzie żyła wiele lat.

I że podaruje ci dużo wnuków.

Marku!

Powiedz jej, że to prezent ślubny. Rzym wie jak nagradzać swoich przyjaciół.

Do tej pory myślałem, że jesteś jednym z nich.

Czy się mylę?

Nie zrozum mnie źle, jeśli weźmiesz te monety

nie będzie odwrotu. Będę ci mówił co powinieneś mówić

co powinieneś robić i co powinieneś pomyśleć.

I będziesz mnie informował o tym, co dzieje się w Kauri.

W zamian życie twoje i twojej rodziny będzie zabezpieczone.

Elena. Gdzie ja jestem

Nie ruszaj się. - Jesteś w domu.

Nie, nie wstawaj!

Gdzie jestem - Wody!

Ostrożnie.

Co się stało?

To była pułapka. Zaatakowali nas, kiedy oddaliśmy naszą broń.

Jest wielu poległych.

Altea?

Gdzie jest moja córka?

Nie mogłem nic zrobić.

Byli liczniejsi i lepiej uzbrojeni.

Puść mnie. - Nie!

Tylko nie moja córka!

Moja córko!

Viriato!

Nie rób tego!

Tam nic się nie ostało.

Tam nic się nie ostało.

Altea!

Altea!

Altea!

Ojcze! Bałam się, gdzie byłeś?

Gdzie ty byłaś - Jest wielu rannych ludzi, ojcze.

Wielu potrzebuje pomocy.

Nie posłuchałaś mnie? - Chciałam pomóc...

Chcesz żeby spotkało cię to samo co ich?

Odpowiadaj!

Nigdy więcej mi się nie sprzeciwiaj. Słyszysz mnie?

Słyszałaś mnie?! - Tak, ojcze.

Wszyscy mieszkańcy, którzy nie będą w swoich

domach po zmroku, na polecenie pretora Galby,

Zapłacą za swoje nieposłuszeństwo życiem na krzyżu.

A także każdy człowiek, który jest właścicielem broni...

Co to jest? Prosiłam o mięso.

Przepraszam, domino. - To ja o to prosiłem. Pokochasz to.

To sos garo. Pomyślałem, że przypomni ci o Rzymie.

Nie było łatwo go tu zdobyć.

Gdybyśmy byli w Rzymie, byłoby znacznie łatwiej.

Pomyślałem, że byłoby dobrym pomysłem gdybyś nabrała trochę sił przed podróżą.

To długa podróż.

W Hiszpanii zapanował pokój. Jeśli chcesz, możesz teraz wracać do Rzymu.

W tej chwili mam ochotę cię pocałować.

Jeśli masz już ochotę wyruszyć,

pojedziesz lektyką do Saguntu. Tam czeka na ciebie łódź.

Mam nadzieję, że wywieziesz z Hiszpanii miłe wspomnienia.

Oczywiście. Z wyjątkiem piekącego zapachu, obrzydliwego upału i kiepskiego jedzenia,

To było jak w raju. - Nie będę cię okłamywał.

Chcę tylko, żebyś upewniła się, że w Rzymie wiedzą, że utrzymujemy tu pokój

tak jak zarządził to Senat.

Spełniliśmy oczekiwania twojego ojca. I tak będziemy kontynuować.

Mój ojciec będzie dumny.

A jeśli kampania wkrótce się skończy, nagrodzi cię tak, jak na to zasługujesz.

Marek! - Marek!

Dlaczego nie jesz z nami? Świętujemy mój powrót do Rzymu.

Co się stało? - W Kauri, panie...

Posłaniec, którego wysłaliśmy... został zabity przez Hiszpana.

Kto ośmielił się mi przeciwstawić? Kim jest ten drań?

Nie wiemy, panie. Nikt w wiosce niczego nie widział.

Czy oni są ślepi? Podbiliśmy terytorium ślepych dzikusów?

Znajdź go i przyprowadź go tutaj. Słyszysz mnie?

Będzie miał zaszczyt być zabitym przez samego pretora.

Wujek Viriato zabił tego człowieka.

Nie mów tak! Nigdy w życiu o tym nie mów! Słyszałeś mnie!

Tak, mamo.

Ten człowiek był Rzymianinem. Jeśli znajdą twojego wuja, zabiją go.

Nie znajdą go, synu. Zna góry lepiej niż ktokolwiek inny.

Jest ranny i nieuzbrojony.

Wiesz, gdzie on jest, prawda?

Wszystko będzie dobrze.

Dlaczego mnie śledzisz?

- Nazywam się Paulo. Przyszedłem walczyć u twojego boku.

Ja też jestem wrogiem Rzymu.

Nie, znalazłeś niewłaściwego mężczyznę, chłopcze.

Nie możesz walczyć z Rzymem samemu. Mogę ci pomóc

Ile masz lat? Zrób mi przysługę i uciekaj stąd.

Zbuduj dom, znajdź kobietę, pracuj i zapomnij o Rzymie.

To najlepsze, co możesz zrobić.

Nie słyszałeś mnie? Wynoś się stąd! - Dokąd? Zniszczyli mój dom,

zabrali moją narzeczoną. Nie odejdę bez niej.

Powinieneś. Ona prawdopodobnie już nie żyje.

- Nie, widziałem ją.

Rzymianie uwięzili ją w obozie i potrzebuję pomocy, aby ją uwolnić.

Jesteś szalony! - Nie bardziej niż ty.

Zabiłeś posłańca pretora Galby, przy pomocy włóczni, w samym centrum osady.

- Tak.

A jak myślisz, co to przyniesie?

Przez moją nienawiść, kogoś niewinnego spotka krzywda.

Tak okazujecie swoją lojalność wobec Rzymu?

Zabijając naszego posłańca?

Wy dzikusy! Posłuchajcie mnie uważnie! Ja, generał Marek Korneliusz,

Okażę łaskawość temu, który powie mi, kto

ośmielił się przeciwstawić władzy Rzymu.

Nikt?

Może zabiliśmy niewystarczającą ilość Hiszpanów.

Zapamiętajcie to dobrze! Od teraz jesteście własnością Rzymu.

Wasze domy są nasze. Wasze kobiety są nasze.

Wasze życie należy do pretora Serwiusza Sulpicjusza Galby.

Jeśli ktoś wiedział coś o zabójcy, który przeciwstawił się Rzymowi i milczał,

Zapłaci za swoje milczenie życiem.

Co tu robimy

Mieszkasz tutaj?

Zawsze kiedy miałem problemy, odkąd byłem

dzieckiem, chowałem się w tej jaskini.

Prawie nikt o niej nie wie.

Ostrożnie!

Najpierw mnie okradasz, a potem chcesz mnie zabić, ty draniu! Chodź tu!

Przepraszam. Myślałem, że jesteś Rzymianinem.

- Puść go!

Jesteś tym który ukradł moją falkatę! Jesteś złodziejem!

Nie jestem złodziejem! Nie mogłem czekać. Co ty byś zrobił dla swojej żony?

Rzymianie zabrali ją do niewoli podczas mojego ślubu.

- Puść go!

Co tu robisz - Jestem tu, żeby ci to przynieść.

I wyperswadować ci to szaleństwo.

Nie możesz walczyć przeciw Rzymianom, jest ich zbyt wielu.

- Sandro.

Najpierw straciłem żonę, a potem córkę.

A ty masz żonę i syna, więc nie mów mi

co powinienem robić a czego nie powinienem.

Czy to jasne?

Przykro mi. - Mi też.

Nie powinienem był ci wierzyć, nigdy. Dlaczego zaufaliśmy Rzymowi, dlaczego?

Hiszpanie zawsze dotrzymują słowa.

Po co trzymać się własnych słów, kiedy ci drudzy tego nie robią

Żeby się od nich odróżnić!

Dlatego tutaj, dzisiaj, na tej ziemi, na której spoczywa moja krew, przysięgam

że ich zniszczę. Nawet jeśli sam będę musiał zginąć

że będą płakać za swoimi rodzinami i przyjaciółmi.

Przysięgam, że każdej nocy na tej ziemi spocznie co najmniej jeden Rzymianin.

Przysięgam ci, że kiedy skończę z nimi, ci nieliczni, którzy pozostaną przy życiu,

będą wierzyć, że byli w piekle, a nie w Hiszpanii.

A jak chcesz to zrobić? Powiedziałeś mi, że w samym tylko Rzymie

żyje tak wielu ludzi, ilu w pięciu Hiszpaniach.

Jednego po drugim. Mam cały czas tego świata.

Idź, jeśli chcesz. Jedyne, co osiągniesz, to swoją śmierć.

A kto ci to powiedział że to dla mnie ważne?

Kiedy byliśmy dziećmi, zawsze byłeś we wszystkim lepszy ode mnie.

Walczyłeś lepiej, lepiej łowiłeś ryby, lepiej rąbałeś drewno.

Moja matka zawsze stawiała cię jako przykład.

Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak bardzo cię nienawidziłem.

Później poślubiłeś Irenę, dziewczynę, w której byłem zakochany jako dziecko.

Potem ożeniłem się z twoją siostrą, która ma wiele dobrych cech,

czasami bywa z nią ciężko.

A potem urodziła się Altea, najpiękniejsza dziewczynka w Kauri.

A potem mnie urodził się kretyn, który chce zostać cieślą.

Tak, a potem wszystko straciłem. - Tak.

Więc podaj mi jeden powód, dla którego

miałbym przestać szukać śmierci.

Nie wiem, czy w ogóle obchodzi cię, czy umrzesz, czy nie.

Chodzi o to, że jeśli ja cię nie zabiłem,

To nie pozwolę tego zrobić Rzymianom.

Jeśli musisz walczyć, jestem z tobą.

Ojcze!

Co się stało, ojcze, co oni tu robią?

Zabierzcie konia! - Ten koń jest mój!

Nie, teraz to własność Rzymu. - Puść go! - Dario!

Puść go!

Nie, nie rób tego, proszę.

Na miłość boską, to mój jedyny syn. Weź konia,

Dam ci wszystko, co mamy, tylko nie krzywdź go.

Nie, ojcze. - Myślałem, że przedstawisz mi lepszą ofertę.

Zabrałem już wszystko, co masz. - Proszę. - Dobrze.

Dobrze. Na kolana i błagaj! - Nie!

Pocałuj moje stopy a zostawię twojego syna przy życiu. - Nie! Ojcze, nie!

Ojcze!

Nie!

Chciałbyś teraz mieć w ręku jeden taki miecz, co?

- Nie!

Panie, pretor poprosił nas o pilny powrót do obozu.

Jego żona jest gotowa udać się do Rzymu. - Chodźmy.

Gdzie jest twój honor?

Uratowałem życie mojego syna. - Byłem gotowy umrzeć. - Dlaczego?

Do konia? - Dla moich ludzi. - Nie, tylko dla własnej dumy.

Myślałem, że uczyłeś mnie w ten sposób,

walczyć za swój lud, a nie klęczeć przed wrogami.

Ja nigdy tego nie zrobię.

Przyślij mi posłańca, kiedy już dotrzesz. - Zrobię to.

Panie, eskorta jest gotowa.

Czekam na twój powrót do Rzymu. - Oczywiście. Wkrótce.

Powodzenia, pani.

Jej nieobecność będzie odczuwalna.

Tak. Wszyscy będziemy żyć spokojniej.

Naprzód.

Boże wojny, oddaję ci moje życie, krew i młodość.

Porzucam wszystkie dobra i przywileje, by ci służyć.

Pomóż mi!

Pomóż mi zabić tych niegodziwych ludzi.

Albo przynajmniej daj mi godną śmierć.

Jak myślisz, uda nam się pozabijać tych wszystkich Rzymian?

Ze wszystkimi to nie wiem. Ale mam

nadzieję, że zabiję ich wystarczająco dużo,

żeby się stąd wynieśli. - Ile czasu nam to zajmie?

Tyle, ile będzie konieczne. - Moja narzeczona nie ma tyle czasu.

Jeśli jeszcze jej nie zabili, z pewnością będą chcieli ją sprzedać.

A jeśli zmienili zdanie? - Wyjaśnijmy jedną rzecz.

Jeśli ci się nie podoba, to wiesz, co robić.

Nie różnisz się od tych członków rady. - Naprawdę tak myślisz? Zatem odejdź!

Pies który dużo szczeka, nie gryzie. - Prędzej czy później, może to zrobić.

Jeśli u niego są jeszcze zęby.

Psssst! Słyszałeś to? - Co? - Nic nie słyszałem.

Właśnie, dlatego. Las milczy tylko wtedy, gdy dzieje się coś dziwnego.

Regiment, zatrzymać się!

Dlaczego się zatrzymaliście?

Ha!

Odłóż nóż, tak żebym widział.

Kim jesteś? - Tym, który zadaje tutaj pytania, jestem ja. Kim ty jesteś?

Jestem żoną rzymskiego pretora, który rządzi tymi krajami,

który cię zabije, kiedy się tylko o tym dowie.

Jesteś żoną Galby? - Tak. Czego chcesz

Pieniędzy, biżuterii? Wszystko jest tutaj, weź to! Mogę ci dać wszystko, co chcesz.

Co się stało? To nie wystarczy?

To? Może służyć ludziom, których twój mąż zostawił bez ojca lub brata

przetrwać jeszcze kolejny dzień. Ale nie!

Nie wystarczy żeby zapłacić za rzeź mojego ludu.

Nie dotykaj mnie brudny dzikusie!

Ta sukienka jest warta więcej niż cała twoja wioska.

Żądam śmierci, szybkiej i godnej.

Zdejmij ubranie!

Nie jestem jedną z twoich dzikusek.

Jedynymi dzikusami są ci u których płynie rzymska krew. Rozbieraj się!

Zdejmij to!

Podoba ci się?

Ciesz się, ponieważ będę ostatnią kobietą, którą zobaczysz w swoim życiu.

Zakryj się. I wsiadaj na konia.

Powiedz Galbie, że mój lud się nie podda.

I powiedz mu, że rozprawimy się z nim tak, tak jak on to zrobił z nami.

Bez litości.

I powiedz mu, że go zabiję, to tylko kwestia czasu.

Wyślij patrole do Kauri, Norba i Erminium.

Nie chcę, aby Hiszpanie poczuli brak naszej obecności.

Na wszelkie oznaki buntu oczekuję szybkiej i bezwzględne odpowiedzi.

Ale nie chcę przyciągać większej uwagi niż potrzeba.

Kiedy zdobędziemy Kartaginę, oddziały

Republiki zostaną skierowane tutaj.

Nie chciałbym mieć żadnych problemów.

A jeśli ja nie będę miał problemów, wy też ich nie będziecie mieć.

Panie! - Marku.

Strażnik chce się z tobą zobaczyć. - Z jakiego powodu?

Myślę... że najlepiej zobaczyć to samemu, panie.

Na co się gapicie? Zdejmijcie mnie z tego!

Mówi, że cię zabije. Mści się za to, co zrobiłeś

jego ludziom i że to tylko kwestia czasu. - Tak, tak...

Ilu miał ludzi?

Czy to jedyna rzecz, która cię interesuje?

To kwestia ciekawości, moja miłości. Chcę wiedzieć, kto się odważył

obnażyć moją żonę. I dlaczego?

Nie wiem. Trzech lub czterech, nie widziałam ich wszystkich.

Trzech lub czterech mężczyzn. - Może było ich więcej.

Wszystko stało się bardzo szybko.

Czy możesz mi wyjaśnić, jak garstka Hiszpanów wyrżnęła eskortę mojej żony.

Nie wiem, panie. - Nie wiesz?

Panie, wysłałem moich najlepszych jeźdźców, by patrolowali drogi.

Osobiście wyjdę z innym oddziałem, aby patrolować obóz, panie.

Po lekcji, którą im daliśmy, było oczywiste, że nie zrozumieją przesłania.

Tuniki niewolników, czy to jedyna rzecz, którą udało ci się znaleźć?!

Przepraszam, domino.

Wyślę kogoś do miasta, żeby ci załatwił odpowiednie ubrania.

Zaniechaj tego! Chcę jak najszybciej wrócić do Rzymu.

Przygotuję natychmiast nową eskortę. Wieczorem możesz udać się drogę, pani.

Nie - Co?

Jesteś jedyną osobą, która może rozpoznać tego Hiszpana.

Zostaniesz tutaj, dopóki go nie znajdziemy.

Nawet o tym nie myśl. Każdy dzień tutaj jest jak wiek w piekle.

Myślę, że tu się zgadzamy, kochanie.

Przyprowadźcie mi więźniów, chcę z nimi porozmawiać. - Natychmiast, panie.

Marku. I Zamknij strażników, którzy widzieli moją nagą żonę.

Wyłup im oczy. - Tak, panie.

Nie rozumiem, dlaczego jej nie zabiłeś. - Ponieważ nie miałem powodu.

Chciałbym zobaczyć twarz pretora, kiedy ją zobaczy.

Jak myślisz, co zrobią teraz Rzymianie?

Chyba wyślą po nas legion.

Najpierw będą musieli nas znaleźć.

Oni nas znajdą. A kiedy przyjdą, będziemy na nich czekać.

„W następnym odcinku ...”

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.