Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Mathis!
Jak tam?
Myślałem, że będzie tata.
Jestem ja, ćwoku.
Pośpiesz się. Czekam.
Hej, co wy tam wyprawiacie?
- Jak tam? - Spoko.
Hej, ziomki.
Jak leci? Wszystko gra?
- I co, wygrałeś? - To był tylko trening.
Aha, spoko. Masz zgraną ekipę?
Załóż piżamę, Titi.
- Ale przyjdziesz? - Tak.
Teraz?
Chcecie ryż i Colę?
Co jest?
Gdzie jest tata?
Mówiłem ci. Na szkoleniu dla poczty.
- Nie w Championnet? - Nie.
No to gdzie?
Mówiłem ci, że dokładnie nie wiem.
W Maurienne. To w górach. Tam jest kiepski zasięg.
Dlatego nie dzwoni.
Zadzwonisz do niego?
Jeśli będzie problem. Ale nie ma.
Teraz idź się pobawić. Zawołam cię na kolację.
Mathis, kochanie. Musisz być dzielny.
- Bardzo dzielny. - Czemu?
- My też musimy. - Czemu?
- Musisz. - Zostaw mnie!
- Zostaw mnie. - Czekaj.
Zostaw mnie!
Przestań!
- Mathis, kochanie! - Przestań.
Spadajcie!
Cholerni debile!
- Spadajcie! - Przestań!
- Przestań! - Zostaw mnie!
Przestań, Titi!
- Zostaw mnie! - Przestań.
Nie!
Zostaw mnie!
Mathis!
Chodź tu, proszę.
Hej, Titi.
Uspokój się trochę.
Usiądź.
Chodź tutaj.
Poprawię ci ubranie.
- Co to? - Koszulka z Bartem Simpsonem.
Ta, w której grasz? Na pewno śmierdzisz.
Nie śmierdzę.
To co mam powiedzieć o zadaniach?
Jack codziennie ci pomaga.
Nie codziennie.
To kłamstwo!
Nie dowiedzą się.
Spokojnie, dobra?
Powiesz, czego chcesz, tak?
Czego naprawdę chcesz.
Po to tu jesteśmy. Żeby to powiedzieć, jasne?
To jest najważniejsze.
Tyle śmierci w rodzinie
w ostatnich 4 latach.
A teraz Stephane.
Dzieci zostały całkiem same.
Czuję się taka bezradna.
Bezradna...
To okropne. Czuję się odpowiedzialna.
A nawet winna.
Nie jesteśmy tu, żeby orzekać o winie.
Takie jest życie. Każdy ma swoje priorytety.
Naszym zadaniem jest zdecydować, co jest najlepsze dla dzieci.
Jeśli sprzedamy ich mieszkanie
i nasze mieszkanie, możemy pomyśleć o kupnie czegoś wspólnego.
Oczywiście nie od razu.
Nie przed początkiem nowego roku szkolnego
Nie chcemy mieszkać w Lyonie.
Chcecie zostać w Grenoble?
Tak.
Moja siostra
być może się tu urządzi po szkole.
Mój brat ma tu kolegów. Ja tu pracuję.
Dlaczego rzuciłeś szkołę
dwa lata temu?
Dlatego, że po śmierci mamy
nie mogłem już...
Trudno mi było usiedzieć w klasie.
Potrzebowałem prawdziwego życia.
Czegoś realnego, konkretnego.
Więc...
jestem otwarty.
Myślę, że kiedy Mathis
poradzi sobie w szkole,
będzie mi łatwiej wrócić do nauki.
A pan?
Co pan o tym wszystkim myśli?
Dzieci będą tu zawsze mile widziane.
Mieszkamy w górach.
Wiedzą, że drzwi zawsze będą dla nich otwarte.
I tyle.
Titi lubi przyjeżdżać, prawda?
Lubisz odwiedzać wujka Abla?
Lubię przyjeżdżać do Nadora, Noche
i koni pana Laury’ego.
Jest miło i spokojnie.
Są zwierzęta.
Zaczynasz szóstą klasę, tak?
To dla ciebie ważny okres.
Masz dobre oceny. Jaki przedmiot lubisz najbardziej?
- Wszystkie po trochu. - Rozumiem.
Masz kolegów?
Na pewno już to wiesz, ale muszę się upewnić, że rozumiesz.
Potrzebny ci jest
opiekun prawny,
odpowiedzialny za ciebie.
Takie jest prawo.
Ten dorosły odpowiada za twoje codzienne życie.
Czyli za stołówkę szkolną,
zadania domowe, rozkład dnia, wyjścia.
Za twoją przyszłość.
Jeśli Jack będzie twoim opiekunem, on będzie za to odpowiadał.
A ty będziesz musiał go słuchać.
Słucham cię!
Na pewno, ale będziesz musiał jeszcze bardziej.
Będziesz musiał go słuchać jako brata i jako opiekuna.
Rozumiesz?
Tak.
Chcę mieszkać z Jackiem i Lisą.
Opiekunom nie daje się wolnej ręki.
Sąd będzie sprawdzał bilans waszych rocznych wydatków.
Pańską rolą jako dodatkowego opiekuna
jest zapewniać wsparcie i kontrolować sytuację.
W naszym żargonie jest pan "Okiem".
Oko was obserwuje.
Rachunki związane z mieszkaniem są tu.
Za prąd, za gaz i tak dalej.
Tu jest wszystko związane z ubezpieczeniem.
Tu są pożyczki bankowe.
Tu jest jeszcze trochę.
Włożę je tutaj.
Masz 15 dni, żeby je wysłać.
Potem jeszcze...
Słuchasz mnie, Jack?
Jack?
Chodź tutaj.
Dzwoń do mnie, kiedy chcesz.
Nie wahaj się.
- Już idziesz, wujku? - Będę niedaleko.
W razie potrzeby w godzinę dojadę.
Aha, jest i synek!
Jak się synek miewa? Nie za dobrze, co?
Czego pan chce?
Ja do Stephane’a.
Ale chyba trudno go zastać, nie?
Możemy wejść?
Pytałem, czego pan chce.
Przykra sprawa. Słyszałem, że to pora rachunków.
Dobra...
Proszę zaczekać.
Twój tata brał cię ze sobą na pokera.
Ty grałeś na konsoli w FIFĘ, a on wszystko przegrywał.
Widzisz? Wszystko tu jest.
Mam go w zasięgu ręki.
Twój tatko to był niezły sukinsyn!
Pieprzony ćpun.
Wystarczy. Mathis, idź do swojego pokoju.
Idź do pokoju, Mathis.
No idź, skarbie.
- Jak nazwisko? - Daniloff.
Przez dwa "F".
Nie widzę tu pana.
Stoję przed panem.
Nie może mnie znaleźć.
Steph zawsze był trochę niedbały.
To jego pismo.
Twój tata i ja byliśmy tacy sami.
Tacy sami.
Skoro tak, to czemu on nie żyje?
Może twój tata nie żyje.
Może ja żyję.
Nie za duża różnica, co?
I po sprawie.
Do widzenia.
Dziękuję.
Wujek już poszedł?
Sam widziałeś.
Kiedy wróci?
Może wróci, a może nie.
Wszyscy dorośli już poszli?
Ja jestem dorosły, siurku. Jasne?
Chodziło mi o to, że zostaliśmy tylko my.
Bez żadnych "prawdziwych" dorosłych.
Cho no tu. Pokażę ci coś.
No chodź.
Obróć się.
- Po co? - Pochyl się.
Jeszcze trochę. I jeszcze.
- Co ty robisz? - I co?
Tak czy nie?
Tak czy nie?
Może jest tam?
Marwan, bierz kurtkę. Pośpiesz się!
Decyzja zapadła...
niespodziewanie.
Chyba inaczej rozumiemy piżama party.
Dobrze, że zadzwoniłam.
Chodźmy. Na razie, Jack.
Pa.
No i co?
Śmierdzę piwem?
Trochę.
- Trochę? - Tak.
Pośpiesz się!
Chodźmy.
Tu cię zostawić?
Możesz pod szkołą.
Co?
Ostatnio zostawił cię tu tata, bo był spóźniony,
a ty na pożegnanie uścisnąłeś mu rękę.
Powiedział ci to?
A nie było tak?
Po co muszę chodzić do szkoły?
Każdy chodzi.
Marwan, Lucas. Wszyscy.
Nauczyciele źle mnie traktują.
Wszyscy są zbyt mili.
Oczywiście, że są mili.
Nie są zwyczajnie mili. Są hiper mili!
Pan Boisson nigdy nic nie mówi.
Gdybym nasikał na jego biurko, zrobiłby tak...
Raz na nie wszedłem.
Co prawda nie nasikałem, ale i tak.
Pan Boisson taki jest.
Napiszę ci zwolnienie, ale nie na wszystko.
Żebyś nie obijał się w domu.
Co robisz, kiedy chce ci się płakać?
Idę sobie od wszystkich.
A jeśli nie możesz?
To wtedy...
mam w zanadrzu gotową minę.
W ten sposób jestem przygotowany.
O tak...
Maska.
Maska.
- Jakie jest zamówienie? - To zwroty.
Ale jakie?
Idź do brata! Jest na zapleczu.
Hej!
Bad Brains.
- Płyta? - Banned in DC.
- Gitarzysta? - Gary Miller alias Doctor Know.
Imię psa jego mamy?
Żartuję!
Myślisz, że to zabawne? Pozwalasz na to?
Kurwa! Niczego nie szanujesz.
Nie szanujesz zmarłych. W ich pokoju jest chlew!
To cię śmieszy? Tak?
Pomyślałeś o mamie?
Chyba masz ją w dupie.
Wyjaśnij mi, bo nie łapię.
I zamykaj drzwi!
To takie trudne?
I skąd to cholerne zwierzę?
W lodówce jest syf!
Nie krzycz! Drzwi się otwiera i zamyka!
Titi też tu jest.
Żal mi ciebie.
Czego ode mnie chcesz? Powiedz, bo nie wiem.
Mam wszystko schować?
Śmierć jest wszędzie, Liso! Tu i tam!
To było biuro mamy.
Tutaj upadła. Podniosłaś ją.
Kolekcja taty była wszędzie!
- Zamknij się! - Tak?
Nigdzie nie ma listu!
Tchórze ich nie piszą.
- Tchórze? - Tak.
Nie pokazali nam ciała.
To dziwne! Nigdy nam go nie pokazali.
Nie mów o tym przy Mathisie!
To nie dziwne. Był w strzępach.
Kamera nagrała, jak stał na torach i czekał, by się zabić.
Patrz na jego esemesy.
Co to znaczy? Mercancías listas.
To znaczy "towar gotowy". Słuchaj!
223 pedazos. To znaczy "223 sztuki".
Nigdy nie mówią, o co chodzi!
Ostatni esemes od taty: Estaré alli. Będę tam.
Zadzwoniłem. Odebrał jakiś Hiszpan. O co chodzi?
- Nie wiem. - Ja też nie.
Nie obchodzą mnie ciemne sprawki taty.
- Nie obchodzą cię? - Nie.
Masz w dupie to, że rzucił się pod pociąg?
Mam płakać? Tego byś chciał?
Język łaciński został narzucony.
Punkt drugi: organizacja miast.
Pozostałości można dziś znaleźć...
Wyjeżdżam.
- Jak to? - Na dobre.
Jerome kupił food trucka. Jedziemy na południe pracować.
- Ambitnie. - Zamknij się.
Zabieram z tej nory wszystkie moje rzeczy.
Nigdy nie wrócę.
Nie pójdę na ich groby.
Nie da się z tobą gadać, więc mówię ci teraz.
Ty i tata zostawiliście mi sprawy po mamie.
Pakowanie. Oddawanie jej ubrań.
Dlatego, że byłam dziewczyną.
Umyliście od wszystkiego ręce.
Miałam, kurwa, 15 lat!
Dlatego nie dotykam rzeczy taty. Zostawiam je tobie.
A jeśli sprzedasz jego zegarki, chcę swoją działkę.
Tutaj ciągle ryczę. Wszędzie indziej jestem szczęśliwa.
Lisa mówi, że możemy ich odwiedzać.
Dobra.
Chcesz z nimi jechać?
Mam do niej zadzwonić?
Wróci i się z nimi zabierzesz, co?
Nawet tego nie zaproponowała, żebyś miał jasność.
Co tak robisz po ciemku?
Posprzątałem, żeby zrobić miejsce.
Żeby miał swój kąt.
Porobiłem zdjęcia aparatem taty.
Dobra, idź już spać.
Tylko ci pokażę, co można zrobić.
Widzisz, jakie fajne?
Zdjęcia mamy już tam były.
Poszli już.
Tylko przy tobie zapominam o tym gównie.
Chcę, żebyś została na noc.
Śniadanie do łóżka.
Lubię to robić tutaj.
Podnieca mnie, kiedy ktoś idzie.
Gdzie jesteś? Co robisz?
Hej, Jack!
W prawo?
Rozbiłem się. Gdzie to jest?
Zawróć.
- A teraz? - Prosto.
Gdzie jestem?
Widzisz pizzę?
Jack!
Hej, Jack!
Dobrze jadę?
W prawo? W lewo?
Do przodu? Do tyłu? Powiedz mi!
Świnia z ciebie.
Miałeś się nie ruszać.
To tata.
Ma taką samą marynarkę, jak tamten facet.
Albo tamten miał taką samą, jak tata.
Nie znaleziono wyników.
Wiesz, czemu nie myję się w klubie?
Nie.
Żeby nie pokazywać bokserek.
Wiesz dlaczego?
Nie.
Bo kolorowe żółwie są zbyt dziecinne.
Żałuję, że je wybrałem. Możemy kupić inne?
Muszę sprawdzić nasz budżet.
Co robisz?
Rodzicom też cały czas zadawałeś pytania?
Co robisz w nocy, kiedy śpię?
- Śpię. - Wiem, że nie.
Walę konia. Zadowolony?
W ten sposób?
Wyciągasz fiutka i go trzepiesz!
Wali konia!
Całą noc wali konia!
Cześć, wujku. Jak tam?
W porządku. A u was?
Wszystko dobrze.
Po co ci był numer tego Daniloffa?
Po nic. Chciałem go po prostu znać.
Nie mam go.
Czemu interesują cię tacy jak on?
Jeśli nie masz numeru, nieważne.
Właśnie.
Takich facetów lepiej unikać.
U Mathisa wszystko gra?
Tak.
Wszystko gra. Właśnie jemy kolację. Dziś mamy...
ratatouille i...
zieloną sałatkę.
Dzięki.
Pa.
A teraz objada się kupą, którą zrobiłem dziś rano.
Naprawdę mu smakuje.
Poczekaj, kolego. Nie jedź, dopóki nie powiem.
Trzymaj się mocno, Titi. Ma kopa.
Zajebiście było! Super!
To kupa złomu!
- Kupa złomu! - Kupa!
- Kupa złomu! - Gruchot!
- Było super. - Idziemy?
Było super.
Titi!
Było super!
Było super!
Było super!
- Co jest, mały? - Spadaj!
- Spadaj! - Przestań.
Nie płacz. Płacz nie pomoże.
Zostaw mnie!
- Przestań płakać. - Zostaw mnie!
Idź sobie!
Przestań!
Przestań płakać!
Przestań!
Jasne?
Potem wróciliśmy.
Wziąłem go na poprawę humoru do McDonalda.
To smutne.
Titi...
Niedawno z Quentinem i Rafem
rozmawialiśmy o wakacjach.
Raf ciągle nawijał o swoich starych.
A Titi tylko stał i nic nie mówił.
Nie szkodzi.
Przywyknie. Często tak będzie.
Miałam ochotę walnąć tego dupka.
Ciągle gadał, czego stary nie pozwala mu robić.
Co byś czuła, gdyby twoi rodzice umarli?
A jak myślisz? Oszalałabym.
Zwłaszcza mama.
Skąd wiesz?
Patrzysz na mnie, jakbym cię fascynował.
Dlatego ci się podobam.
Musisz być takim gnojem?
Poczekaj.
Zróbmy mały eksperyment.
Patrz na Titiego.
Obserwuj go.
No patrz.
Widzisz? Teraz wszyscy płaczemy.
Ty gnido!
Podoba ci się to! Sama jesteś gnidą!
Przestań, Maureen!
Przestań! Wystarczy. Już dobrze.
Już dobrze.
Dość tego płaczu.
Jack?
Jack?
Tak, Titi?
Muszę jechać, bo się spóźnię.
Dobra, jedź.
Do wieczora.
Będziesz wąchał smród moich opon!
Wariat!
Kutas!
Titi.
Powinieneś się położyć. Już późno.
Czyli zostajesz.
Dobranoc, Turkie.
MÓJ OJCIEC TO WĄŻ.
LEŃ, KTÓRY GRAŁ W POKERA, KIEDY JA GRAŁEM W FIFĘ.
Gdzie jesteś, kurwa? Miałeś tu być 16-go.
Czekamy jak ciule.
Stephane nie żyje.
Twój towar jest gotowy, kutasie.
Co to było?
Krowy.
Nie widziałem ich.
Też ich dobrze nie złapałem.
Noche!
Noche!
Przenosicie się do Hiszpanii?
Nie! Jedziemy tam tylko na wakacje. Potem wracamy.
Nador!
Odpisałeś wszystkim, którzy do ciebie napisali?
Odpiszę.
Możesz wydrukować kartkę.
Tak się robi.
Teraz to się robi przez e-mail.
Na pewno Savel do ciebie napisał.
Nie pamiętasz go. Byłeś mały.
Kto to jest Savel?
Był największym kawalarzem
w całej bandzie.
Twój tata zawsze się z nim wygłupiał.
Był jeszcze jeden. Bliski kumpel twojego taty.
Byli nierozłączni.
To czemu nigdy go nie poznaliśmy?
Znałeś go, kiedy byłeś mały.
Nazywał się Daniloff? Wysoki brunet?
Nie, to nie on. Nie był zbyt wysoki.
Masz jakieś zdjęcia?
No...
Twój tata...
Pokłócili się i twój tata ich zostawił.
Potrafił być bardzo porywczy.
On wie, widział go w akcji.
Miał to we krwi.
Był delikatny
i agresywny.
Obie cechy były w nim bardzo silne.
Zimno mi.
Wiesz, co powiedział mi jeden pan?
Nie.
Że kiedyś znudzą mi się zachody słońca.
Oszalał!
A ze zwierzakiem co mam robić?
Dawaj mu sałatę i resztki.
Wiesz, wujku,
chcielibyśmy pojechać z tobą do Saint Pierre,
ale Titi chce pooddychać morskim powietrzem.
To jedźcie nad morze pooddychać.
Jak leci,
Barcelono?
Dobra.
Odtąd...
dotąd.
Wszystko należy do Stephane’a.
Rozumiesz?
Macie ciężarówkę?
Vana?
- Furgonetkę? - Nie.
Nie wiedziałem.
Nie mogę tego wziąć.
Jasne?
Pięć tysięcy euro.
Pięć tysięcy euro, tak?
Ojciec zapłacił. Chcę to odzyskać.
Rozumie pan?
Chcę pieniędzy, nie szynki.
- Pieniędzy. - Przykro mi.
- Mój ojciec zapłacił. - Tak, ale...
Nie znam twojego taty.
- Nie znam go. - Nie?
Nie? Rozmawiał z nim pan.
Za tę szynkę już zapłacił.
Weź ją. Nie znam go.
Albo bierzesz, albo zostawiasz!
Szkoda, że nie zmieściliśmy całej!
- Spróbujemy w lokalach na wybrzeżu. - Włącz klimę.
Włącz ją.
Na przykład we włoskich.
Titi!
Titi!
Mathis!
Słodki mały fotograf.
Cześć!
Potrzymam ci aparat. Pobaw się.
Daj mi aparat.
Nie jestem gwiazdą. Daj mi go i idź się bawić.
Nie martw się. Popilnuję go.
Idź się z nimi pobawić.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Nie odszedłem daleko!
Wiesz co?
Następnym razem spadaj na zawsze. Ułatwisz mi życie.
Masz w oczach szaleństwo. Jak tata.
Robisz z Quentinem, co chcesz i nigdy nie narzekam.
- Nie podoba ci się tu? - Jest fajnie. Ale się nudzę!
A ty pijesz i jesteś zmęczony.
Nie zgrywaj dorosłego. Nikt nie zgrywa.
El idioto!
A teraz mamy jeszcze szynkę! Tak tylko mówię.
El kutaso!
Dobra, smarkaczu! Ale jesteśmy też na wakacjach, nie?
Obleśny mały pedziu.
Rozumiem, zasrańcu,
ale proszę, żebyście się ze mną liczyli,
jeśli możecie, wy szpanerskie kutafony,
dilerzy za dychę.
Świński skurwielu, co wypadł mi z dupy,
weźmy kartkę dla wujka Abla,
tego zaszczanego złamasa.
Nie przy ludziach, dziękuję.
To Hiszpania, zjebie!
Nikt nie rozumie.
Czaiszo, el kutaso?
Dość tego, dobra?
Myślisz, że nie rozumieją?
Nic nie szkodzi.
Z francuskiej prowincji.
To kosztuje pięć euro.
Pięć euro za coś takiego?
No weźcie, to jest dobre!
Wystarczy ci tego piwa.
Ty ćwoku.
Co jest? Sam mówiłeś, że nie rozumieją.
Zatańcz z tą ładną panią.
Nie umiem dobrze tańczyć.
Nie ma tu miejsca!
Kurwa!
Kurwa mać!
Śmierdzi zgniłym mięsem!
Śmierdzi zgniłym mięsem!
Spokojnie, Titi.
Śmierdzi zgniłym mięsem!
Kurwa jebana mać!
Wszystko gra? Napij się wody.
Wytrzyj usta.
Jeszcze trochę.
O tak.
Ściągnij koszulkę.
Już dobrze?
Wciąż się podoba?
O tak.
Przyniosłam już dokumenty, żeby oszczędzić trochę czasu.
Chciałem ci powiedzieć...
Dzwonili, gdy byliśmy w Hiszpanii. Poszło szybko.
Jak było w Hiszpanii?
Super.
220 to dobra cena.
Za moje powinniśmy dostać 250. Do 500 już blisko.
Za tyle znajdziemy coś dobrego.
Nie podoba ci się to.
Nie podoba ci się.
Pewnie myślisz, że za mało dla was robię.
Ale każdą moją propozycję odrzucasz.
Nie o to chodzi. Boję się o rodzinę.
Wiem. Ja też o tym myślę.
Jakbyśmy mieli pecha.
Myślę o tym, co moi rodzice i dziadkowie
uważali za słuszne.
I po co to wszystko? Żeby wszyscy i tak zdechli?
Nigdy nie będę żył tak jak ty!
Dobrze. Jesteś młody.
Wszystko już wiesz.
A tak naprawdę nic.
No to mi powiedz!
Wyjaśnij mi to.
Słucham.
Rób, co chcesz, Jack.
Ale nie dam ci wolnej ręki. Nie jesteś sam.
Jeśli to znaczy, że mamy wziąć Mathisa, to go weźmiemy.
To dla ciebie jasne?
Nie martw się. To jasne.
Wiem, że masz mnie za idiotę
i myślisz, że zawaliłem.
Wiem, po co pojechałeś do Hiszpanii.
Wiem też, że nic tam nie znalazłeś,
poza żałosnymi wtopami twojego taty.
Umarł, bo nie chciał już żyć.
Miał dość życia.
Właśnie dlatego ludzie się zabijają.
Nie ma innego powodu.
Oto cała tajemnica, której szukasz.
Nie idziesz do Maureen?
Później.
Śpisz w pokoju Marwana?
- Tak. Dać ci jego mamę? - Nie.
Umyłeś zęby?
Tak.
No to do jutra.
Do jutra.
Halo.
To ja, Jack.
Dzwonię, bo nie mogę znaleźć iguany.
Nie martw się, wujku.
Nie szkodzi.
Musiała uciec.
Jack!
Jack!
Chodź!
Wiesz, co pomyślałam?
Nie.
Przyjechałam do was z Grenoble.
Do ciebie.
Jestem zakochana.
Co się stało? To brzydkie słowo?
Zakochana.
Jak ci się mieszka z siostrą?
Nie z nią, tylko obok niej. W porządku.
To dobre dla Titiego. Coraz mniej pamięta przeszłość.
Jak ci się podoba?
Zobaczyłem ją w dniu przyjazdu na wystawie.
Dzień dobry!
Proszę o ciszę.
Usiądźcie.
Drodzy uczniowie V b.
Dziś jest pierwszy dzień dla nauczycieli i dla was.
Nazywam się Melikian.
Jestem waszym wychowawcą i nauczycielem matematyki.
Chcę was lepiej poznać, więc dałem wam formularz
z kilkoma pytaniami.
Możecie odpowiedzieć na wszystkie, na niektóre
lub na żadne, jeśli są dla was zbyt niedyskretne.
Ja też wypełniłem formularz.
Jak możecie przeczytać na tablicy,
lubię piłkę nożną i tenis.
Wasze hobby przybliży mi wasz charakter
i dowiem się o was więcej.
Macie jakieś pytania?
Rodzice: Nie żyją.
Tak?
- Jak masz na imię? - Melinda.
Słucham cię.
Jeśli rodzice nie żyją, też mamy wpisać ich zawód?
To, co robili wcześniej? Chodzi o mojego tatę.
Tak, normalnie wypełnij formularz.
To da nauczycielom potrzebne informacje.
Po lekcji porozmawiamy o twojej sytuacji.
To również moja rola...
I co, podoba ci się?
Bawisz się w Mikołaja?
Gdybyś widział mój akademik...
- Czemu jesteś taki miły? - Przecież wiesz.
Powiedz mi znowu.
Bo jesteś moją dziewczyną i cię lubię.
Tak?
Naprawdę?
Naprawdę?
Melinda?
Jej starzy są stuknięci?
- Czemu tak mówisz? - Nie wiem.
Kto, do cholery, nazywa dziecko Melinda?
Pierwszego dnia ci z tym wyjechała?
Mieliśmy wpisać zawody rodziców.
Spytała, czy musimy, jeśli nie żyją.
Po przerwie usiadłem obok niej.
Pomyślałeś, że skoro siedzi w tym samym gównie,
to będziecie razem się w nim taplać.
Tak?
Melinda.
Umyj ręce, to powiem ci, czy możesz się z nią widywać.
Dobra?
Zawsze myję ręce. Nie musisz mi mówić.
I tak będę się z nią widywać.
Melinda!
Jak twój gówniany telewizor?
Dobry jest?
Jeśli zajmiesz moją część, zabiję cię.
Zgadnijcie, kto wczoraj dzwonił.
Vanessa Bouillette.
Ta blondynka z ulicy Polangis?
- Tak. - Nadal się przyjaźnimy?
Zadzwoń do niej.
Zaprosimy ją. Tak będzie ładnie.
Słyszeliście go?
Chyba śnię. Jacy "my"? Obudź się!
Jesteś dzieckiem.
Za kogo on się uważa?
Dasz wiarę?
Ma rację.
No jasne.
Spisaliśmy zasady mojego rozwoju osobistego.
Aha.
"Obiecuję traktować Mathisa, czyli Titiego, poważnie.
Dbać o niego, brać pod uwagę jego życzenia,
uczucia i emocje oraz sposób, w jaki je wyraża.
W zamian Mathis obiecuje komunikować się w sposób prosty
i nie strzelać fochów bez powodu".
Brzmi serio.
Właśnie. Titi dyktował każde słowo.
Ja tylko pisałem.
Jack, Maureen i ja podpisaliśmy. Teraz twoja kolej.
Strzelasz fochy bez powodu?
Sezon się kończy i wkrótce zamykamy. Przyjedźcie.
- Wpadnij, kiedy będziesz. - Dobra.
Co ty robisz?
Widziałaś zdjęcia rodziców od wujka?
Nie. Nie jestem taka jak ty. Nie lubię tego.
Tak? Ja to lubię. Uwielbiam.
I dobrze. Ja nie.
Przestań!
Powiedz mi, czy poza frytkami cokolwiek cię interesuje?
Jesteś szczęśliwa, sprzedając je?
Wszystko inne masz w dupie?
Jesteś chory!
Oszalałeś! Jebany dupek.
Wiem tyle, że jesteśmy zdani na siebie!
Ich przeszłość siedzi mi w głowie, suko!
Spierdalaj, debilu!
Jesteś do niczego. Żal mi ciebie.
Jebany świr!
Moja fajka się nie pali.
Kurwa mać.
Dobranoc, mamo.
Niech Titi przyjdzie powiedzieć mi dobranoc.
I dać mi buzi. Bardzo panią proszę.
Super ten weekend.
Kurwa mać.
Mathis!
Chodź tu!
Titi!
Na trzy pierwsze miejsca.
...towarzyszy mu Risky Star.
Skończyli właśnie pierwsze okrążenie...
Naśladując ich, znowu przegramy.
Nie. Zawsze tu przychodzą i zawsze wygrywają.
To się zwróci.
Postawimy na ich numery, a 100 euro na to, co chcesz.
Dobra?
No to numer 9.
Numer 9?
No to 300 na 9. Masz dziś farta.
Aż 300? Oszalałeś!
Odbiło ci!
Chciałem postawić 300 na numer 9.
Minął go. Prowadzi!
Udało się!
Wygraliśmy!
Spokojnie. Brzuch cię rozboli.
Czemu nie mogłem być na pogrzebie mamy?
Byłeś za mały.
Tata wolał, żebyś został ze mną.
Ja też jej nie widziałem.
To niedobrze.
Nie. Niedobrze.
Wytrzyj się trochę.
Patrzcie!
Jak tam? Chcesz się napić?
Co to miało być?
Ale ładne.
Nie!
Przestań!
Patrz.
Podobają ci się?
Najlepsi często fotografują okropne rzeczy.
Morderstwa albo martwe zwierzęta.
A czasami kwiaty. Jedno i drugie.
A tancerki?
Mogę przyjść do twojej klasy i zrobić zdjęcie?
- Halo. - Odbierasz telefon Jacka?
Pracował całą noc. Śpi.
- Czyli ma pracę? - Tak.
Gdzie?
Eee... w fabryce makaronu.
- Czym jeździsz do szkoły? - Rowerem.
Niech Jack do mnie zadzwoni.
Nie mogę wejść na konto. Zmienił kody.
Niech oddzwoni, bo zawiadomię sędzię.
- Czy to jasne? Powiesz mu? - Tak.
Dzwoniło Oko. Oddzwoń szybko, jełopie!
Uważaj! Niebezpieczeństwo.
Mówi, że lepiej dla mnie
będzie wyjechać, ze względu na tatę.
A co z weekendami?
Nie będę sama.
Będzie ze mną siostra.
Przyjedziemy tu na wakacje.
Internat jest dla mojej mamy łatwiejszy.
Kiedy wyjeżdżasz?
To mój ostatni dzień.
Ale będę do ciebie dzwonić.
- Nie będziesz. - Będę!
Tak się tylko mówi.
Chodźcie.
Co się dzieje, Mathis?
Nic.
Wyjdź, proszę.
Ma pani dzieci?
Tak.
Są jeszcze małe.
Płaczesz z powodu rodziców?
Mama miała takie włosy jak pani.
Proszę mi powiedzieć coś miłego.
Proszę mnie okłamać!
Zawsze pani przy mnie będzie i nic się pani nie stanie.
Proszę mnie okłamać!
Proszę mnie okłamać!
Zawsze przy tobie będę.
Nic się pani nie stanie.
Nic mi się nie stanie.
Nie o to chodzi. Nie rozumiesz.
Pieniądze przeciekają mi przez palce.
Nie rozumiem kasy zmarłych ani spadków.
Ty też nie.
Wiem.
Jestem za głupia, nie?
Moi rodzice nie umarli.
Wracam do Grenoble.
Przestań.
Proszę.
Przestań.
Nie wiem, co ja tu robię.
Będziesz próbował mnie zatrzymać?
Wiesz, co powiedziała mi wróżka?
Tak, chodzę do wróżki. Moja mama i siostra też.
Całą moją rodzinę interesuje przyszłość!
Dałam jej twoją koszulkę, list, włosy.
Włosy?
Tak, z głowy!
Powiedziała mi coś o twoim piśmie.
To nie wróżby, tylko grafologia, więc nie żadne bzdury!
Patrz! Twoje litery są skierowane w tył.
Tutaj, tutaj i tutaj.
Utknąłeś w przeszłości!
Masz ją zapisaną w głowie.
To smutne,
bo wszyscy myślą, że jesteś taki dojrzały.
Ale przez to nie możesz dorosnąć i zostać mężczyzną.
To smutne, bo masz to gdzieś.
Titi! Mathis!
Chodź tutaj!
Przyjechał wujek.
Z Sidonie?
Nie. Przyjechał mnie opieprzyć.
Do tego nie potrzebuje Sidonie.
Kasa to nie problem.
Całej nie wydałem. Nie jestem głupi.
- Czyli nie wrócimy do przyczepy? - Jasne, że wrócimy.
Wkrótce wyjedzie.
Dzwoniłem do Clovisa. Wpuścił go. Teraz na nas czeka.
Załatwimy to.
A jeśli pójdziesz siedzieć?
Nie gadaj bzdur! Nigdy.
To dlaczego wujek przyjechał?
Dlaczego się chowamy?
Pójdziesz do paki, a ja do domu dziecka.
O to ci chodziło w Hiszpanii.
Nie chcesz, żebym z tobą był.
Nie ma już pieniędzy, bo je wydałeś.
Myślałem, że po śmierci rodziców będziemy bliżej,
ale ty chcesz być wolny i sam.
Ja też jestem sam. I tyle.
Przez ciebie całe życie będę sam!
Zakablujesz na mnie sędzi?
Za kogo ty mnie masz?
Co zrobisz?
Nie wiem, co zrobię.
Na razie próbuję zrozumieć.
Nie ma tu czego rozumieć.
Sam tak powiedziałeś w Grenoble.
Lisa też tak powiedziała.
Patrz.
To dziecko Sidonie.
Faustine.
Ma osiem tygodni.
Co myślisz? Ładna, nie?
No powiedz.
Ładna jest.
No proszę. Powiedz, co myślisz.
Wierzę w ciebie.
Myślisz, że inaczej pozwoliłbym ci na to?
Wierzę w ciebie.
Jestem teraz wolny.
Całkowicie wolny.
Ale przede mną jest coś ogromnego.
Muszę odkryć coś na nowo dla Titiego, Lisy i siebie.
Wiem, czego ode mnie oczekujesz.
Od początku to wiedziałem.
Po śmierci mamy tata całkowicie się rozsypał.
Pochłonął go smutek.
Był jak zombie. Odurzony lekami i alkoholem.
Ale ja musiałem żyć dalej.
Jak maszyna.
Jak normalna maszyna, która normalnie działa.
Bo dookoła jest sam chaos i gówno.
Ale mój mózg...
ten mózg...
jest jak nawiedzony dom.
Przez zmarłych i przez smutek.
A ja jestem dzieciakiem.
Pieprzonym dzieciakiem.
Po uszy w gównie.
Nie mogę tak.
Jestem przeklęty.
Nie dam rady.
Jack.
Śmierdzi tu zepsutym mięsem.
Skurwielu!
Rusz tu dupę, podła żmijo.
Chodź, Jack.
Zepsutym mięsem? Na pewno?
Ja myślę, że to inny smród.
Nie martw się.
Uciekaj, Titi!
Uciekaj!
Turkie!
Jack!
Lisa!
Titi!
Jack!
Nie mogę was stracić!
Nie mogę was stracić.
Jeśli was stracę, stracę wszystko.
Trzymaj fajkę w ustach.
Patrz w lewo.
Patrz do góry.
Nie ruszaj się.
Czemu nic nie mówisz? Jesteś w szoku?
Dziadek Marwana jest bardzo stary. Jak wujek Abel.
Marwan mówi, że jest jak dziecko. Trzeba go karmić.
Mówi tak...
I musi nosić pieluchy.
Kiedy będziesz stary, możesz u mnie mieszkać.
Miło z twojej strony.
To będzie moja kolej, żeby się wszystkim zająć.
Fajnie, że tak mówię?
Bardzo.
To chyba ona. Ale jazda.
Ale jazda, nie?
Kto?
Meli. Mówiłem ci o niej.
- Kto? - Melinda!
Mathis!
Titi!
Pokaż mi ją!
Tłumaczenie: Marzena Falkowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.