Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Szybciej. - Mijamy nasze linie.
Dostałem.
- Ty też oberwałeś. - Odłamkiem w ramię. To drobiazg.
- A pan? - Jest kiepsko.
- Bardzo. - Do wesela się zagoi!
Kapralu!
Zabrałem coś z zamku.
Tamte skrzynie.
Proszę...
- przekażcie, że żałuję. - Pan major sam powie!
Wojna się kończy. Panie majorze!
W ROLACH GŁÓWNYCH
KRZYŻÓWKOWE ZAGADKI: PRZEKLĘTY KLEJNOT
W POZOSTAŁYCH ROLACH
MUZYKA
ZDJĘCIA
Miałaś być później. Chwila!
5 DNI WCZEŚNIEJ
Przepraszam.
Zostawiłam lunch na peronie i wsiadłam do ekspresu do Flatbush.
Zamówię ci lunch.
- Dziś twój kuzyn zaczyna staż. - Zawłaszczył moją sofę.
- Stażyści kiepsko zarabiają. - Na materac wystarczy.
- Poruczniku? - Tess?
- Kopę lat. - Dwa miesiące.
- Miałem zadzwonić. - Ja też chciałam.
- Co tam? - Dobrze.
- Powinnam gratulować? - Załatwiam różne sprawy.
- Siostra bierze ślub. - Cieszę się.
Niesamowite.
- Tess Harper. Moja siostra, Angela. - Tess?
- Miło mi. - Mnie również.
Logan opowiadał o tobie, ale nie wspomniał, że jesteś śliczna.
- Naprawdę? - Jest!
Rzadko gdzieś bywa.
- Kto to mówi! - Co sprowadza?
Za tydzień ślub Angeli.
Gratuluję. Uwielbiam wesela, tańce.
- I wydatki! - Ignoruj go.
W Sentinelu ukaże się zawiadomienie,
ale bez zdjęcia.
Może mogłabyś pomóc.
Nie obiecuję, ale pogadam z redaktorem strony.
- Dzięki. Mam zdjęcia. - Chodźmy.
Przepraszam. Obowiązki.
Girlandy, druhny...
Tradycje są ważne. Dlaczego pan młody stoi z prawej?
Nie wiem.
Żeby mieć wolną prawą rękę i móc walczyć.
- Zawsze byłbym na służbie. - Biegnę.
- A ja do pracy. - Dzięki za pomoc.
Drobiazg. Winszuję.
- Dzięki. - Cieszę się ze spotkania.
Ja też.
- Jest urocza. - Przestań!
- Tess! To Eliott. - Miło, że jesteś.
Uwielbiam krzyżówki. Jak mogę pomóc?
Będziesz szukać wiadomości o igloo i średniowiecznych bitwach.
- Uwielbiam historię. - Porozmawiamy, gdy dokończę krzyżówkę.
Pomoglibyście.
Romantyczne słowo, 8 liter, druga "W".
Gwiazdka.
Wtedy jest najwięcej zaręczyn.
Super! Dzięki.
Gwiazdka!
Pokażę ci biurko.
Powiedz profesorowi Clarkowi, że zaraz będę.
Kopę lat. Widzieliśmy się na wystawie w Muzeum Matematyki.
Ja widuję cię zawsze, gdy czytam gazetę.
Rozwiązałem dzisiejszą krzyżówkę.
Ze wszystkiego robisz zakładki.
Odczytanie szyfrogramów Beale'a? Ciekawe.
Zacząłem czytać.
Od wieków nie gadaliśmy.
- Rozmawiasz z profesorem historii. - Naprawdę?
Winszuję.
Zajmujesz się szyframi z drugiej wojny? Szyfrantami Nawahów?
- Niczym. - Niczym?
Brakuje mi czasu na badania. Mam mnóstwo wykładów.
Spotkałem niezwykłą kobietę.
- Tę jedyną! - Super!
Abby i ja spotykamy się od roku.
Wiele nas łączy. To dzięki niej zostałem weganinem.
- Jest wspaniała. - I piękna.
- Poznaliśmy się dzięki tobie. - Mnie?
Rozwiązywałem twoją krzyżówkę.
Zobaczyłem dziewczynę robiącą to samo.
Zaczęliśmy rozmawiać. No i umówiliśmy się.
- Opowiadaj. - Jest kucharką. Ma firmę cateringową.
Prowadzi lekcje gotowania.
Jest dowcipna, miła, bystra.
W niedziele rozwiązujemy krzyżówki. W końcu...
Cudowny!
- To brylant. - Wart swojej ceny.
Witherspoon. Powinien być w sejfie.
Trzymam go w bezpiecznym miejscu.
Z jego powodu przyszedłem.
Czy zdołasz umieścić w krzyżówce moje oświadczyny?
- Uwielbiam wyzwania. - Zrobisz to?
Z przyjemnością.
Abby to "kobieta z kącika porad". Z Dear Abby.
Następna wskazówka:
"pytanie kojarzone z pierścionkiem na specjalną okazję".
- Hasło brzmi... - Abby, wyjdziesz za mnie?
Tak.
Nie mogę się doczekać!
5 DNI PÓŹNIEJ
- Puk, puk! - Szybki jesteś.
- Mierzyłem smoking. W pobliżu! - Nie chciałeś planować wesela.
Tak. Co mamy?
Zabity to Lyle Clark, 34 lata. Wykładowca historii.
- Sąsiedzi coś słyszeli? - Nie mamy nagrań z kamer.
I narzędzia zbrodni.
Kto go znalazł?
Jego dziewczyna, Abby Miller. 30 lat. Jest w szoku.
Mój nowy partner.
- Detektyw Winston? - Dziwnie to brzmi.
Mówię na niego Nowy.
- Służę od czterech lat. - W zabójstwach jesteś nowy.
- Ja tak mówię na Logana. - Raz w tygodniu.
- Nie ma śladów włamania. - Czegoś szukano.
Nic nie zginęło. Został laptop. Telefon.
Nie ma noża, narzędzia zbrodni.
- Może użyto czegoś stąd? - Brakuje jednego z kompletu.
- Nie przeszkadzaj technikom. Sprawdź... - Finanse ofiary? Już!
- Twoja siostra! Idę! - Powodzenia.
- Jadę przesłuchać dziewczynę. - Dobra.
Proszę przyjąć wyrazy współczucia.
Kiedy widziałaś Lyle'a?
Wczoraj wieczorem.
Na raucie na Wydziale Historii.
Lyle cały dzień pracował.
Przy pożegnaniu umówiliśmy się u niego na śniadanie.
W niedziele zawsze rozwiązujemy krzyżówki.
Lyle mówił, że ma dla mnie niespodziankę.
Przyjechałaś koło jedenastej?
W niedziele robię śniadania dla seniorów w parafii świętego Marka.
To trwa!
Lyle? Mogę wejść?
Lyle?
Ostatnio działo się coś dziwnego?
Tak. Dostawał listy z pogróżkami.
Listy?
Od dwóch miesięcy. Były w skrzynce.
Ponoć od Bethany. Jego byłej.
Nie chciał o tym mówić.
Zachowałaś któreś?
Wyrzucał je.
Jeden zatrzymałam.
Ktoś jeszcze żywił do niego urazę?
- Może to nic. - Co?
Na wydziale jest profesor. Emory.
- Wczoraj się kłócili. - O co?
Nie wiem. Stałam daleko. Lyle mówił, że to drobiazg.
Mieli chrapkę na stanowisko wykładowcy.
Wczoraj zapadła decyzja.
Dostał je Lyle.
Coś jeszcze było nie tak?
Nie.
Wszystko szło dobrze.
Lyle szukał dla nas domu w Connecticut.
Snuliśmy plany.
Dziękuję za poświęcony czas.
Wyrazy współczucia.
Oby dobrze trafił.
Brak mi jego żartów.
Mnie też.
Powinnam iść do domu.
Czy twój przyjaciel się oświadczył?
Nie wiem. To dziwne, zadzwoniłby.
Daj znać. To romantyczne.
O ile dziewczyna przyjęła oświadczyny.
Dzięki.
Dobra robota.
Brakuje tylko podejrzanych.
- Co to? - List, który dostał zabity.
- Co masz? - Był w torbie na miejscu zbrodni.
Rachunek z 09.32. Dziewczyna przyszła o 11.00.
Alibi się zgadza.
Zginął między 9.45, a 11.00.
W jego gabinecie w kampusie ktoś czegoś szukał.
Co to?!
Dzwoń do TH.
- Tess Harper. - Tess?
Logan?
Tak.
- To dziwnie zabrzmi. - Co?
Na miejscu zbrodni był twój numer.
Wykrwawił się z ran górnej części tułowia.
Rany na rękach sugerują, że się bronił.
A to było przy czwartym żebrze.
- Czubek noża? - Ceramicznego.
Jest twardszy niż stal, ale kruchy.
Nie ma znaku producenta. To wysokiej klasy nóż z cyrkonu.
Bardzo mi przykro.
Biedny Lyle.
- Jaki był, gdy rozmawialiście? - Normalny.
Podekscytowany, zdenerwowany.
Nie znam Abby, ale szalał za nią.
Kupił jej masywny pierścionek.
Nie znaleźliśmy go. Lyle się nie oświadczył.
Opiszesz pierścionek?
Kamień miał ze trzy karaty.
Unikatowy styl. Był w pudełku od Witherspoona.
- Witherspoon? Drogo tam. - To dziwne.
Wykładowca musiałby oszczędzać z rok!
- Może to rodzinna pamiątka. - Rodzina jest biedna.
Lyle studiował tak jak ja, dzięki stypendium.
- Zmienił się? - Nie.
- Mówił, że jest weganinem. - Wyglądał zdrowo.
Był podekscytowany.
- Gotował? - A co?
Zabito go nożem z cyrkonu.
- Nowy! - Abby jest kucharką.
Ma takie noże.
Dzięki, że przyszłaś. To wszystko.
Dzięki.
W zawiadomieniu o ślubie twojej siostry będzie zdjęcie.
Bardzo dziękuję.
Odezwę się.
Tess mówiła, że Lyle nie miał pieniędzy.
- A chciał kupić dom w Connecticut. - Jest czysty.
Znalazłem mandat za parkowanie.
- Pogadasz z jego byłą? - Tak.
Cały dzień operuje. Zacznę od matki Lyle'a.
To szok. Kto mógł zabić tak miłego człowieka?
Przykro mi z powodu Lyle'a.
- Lubiłaś go. - Coś się nie zgadza.
Lyle twierdził, że ostatnio nie prowadził badań.
- Dlaczego? - Ludzie nie zmieniają się bez powodu.
Może coś ukrywał.
Może dlatego zginął.
Dziękuję.
Kiedy widziała pani Lyle'a?
W poniedziałek. Pomagał mi w pakowaniu.
Był inny niż zwykle?
Słodki jak zawsze.
- Tu się wychował? - Tak.
To skromny domek.
Dorastałam na farmie w Connecticut. Było pełno miejsca do zabawy.
Marzyłam o tym dla Lyle'a.
Byliśmy tu szczęśliwi.
Jego dziadek był kapralem w czasie drugiej wojny.
Łamał szyfry. Dlatego Lyle zainteresował się historią.
Miesiąc temu znalazł to zdjęcie w piwnicy.
- Jest tam sporo pamiątek. - Mogę zerknąć?
Dlaczego nie.
Co to?
Lyle pisał o kryptonimach z czasów drugiej wojny.
Niektóre były egzotyczne. Operacja Barbarossa. Galahad.
Enigma. Pisałem o niej pracę. To maszyna do pisania kodująca tekst.
- Nadaje się do niedzielnej krzyżówki? - Tak.
Tematem mogą być kryptonimy z drugiej wojny.
Złożę hołd przyjacielowi i będę mogła kontynuować poszukiwania.
Wrócę po lunchu.
Szukam prac doktora Clarka o łamaniu kodów.
Clayton! Pracowałeś z doktorem. Pomożesz?
Jestem jego przyjaciółką. Tess Harper z Sentinela.
- Chętnie pomogę. - Dziękuję.
Układa pani krzyżówki.
- Mówił o pani. - Wiedział pan o jego tajemnicy.
O oświadczynach?
Obiecałem milczeć. Bał się, że Abby czegoś się domyśli.
- To labirynt. - Czerwona linia panią wyprowadzi.
Pomagał mu pan. Kiedy pan go widział?
W sobotę na przyjęciu.
- Wrócił z Connecticut. - Tak?
- Kiedy? O której? - Między ósmą i dziewiątą.
Jeździł tam w weekendy. Rozmawiał z weteranami.
- Towarzyszył mu pan? - Nie. Wierzył w rozmowy w cztery oczy.
Jak godził podróże z zajęciami? Ponoć miał ich sporo.
Lyle? Jedną grupę.
- Naprawdę? - Mam pytanie?
Czemu pani pyta?
Są czujniki ruchu.
Lepiej chodźmy.
Matka uważa, że Abby chodziło o pieniądze.
Abby chciała go odwiedzić rano.
Znalazła ciało. Jest kucharką.
- Lyle'a zabito nożem. - To tylko poszlaki.
Mam informacje z banku. Na koncie są trzy tysiące.
- Miał konto do obrotu giełdowego? - Nie. Jest raport techników.
- Szybko. - Mam przyjaciół.
- Co wiemy? - Niewiele.
- Nie ma DNA, obcych odcisków palców. - Dziwne.
Nie ma DNA, odcisków, konta giełdowego.
Jadę do kampusu. Na dwie godziny.
Tess!
Ty tutaj?
Szykuję krzyżówkę na temat drugiej wojny.
- Przeglądałam prace Lyle'a. - Tak? Sześć liter. Narzuca się!
- Sześć liter. Intruz! - Tak.
- Nie bądź nim. - Masz talent.
Z tylu bibliotek wybrałaś właśnie tę.
- Zmieniam scenerię. - Super! Zmieniłaś, wracaj do domu.
Nie chcesz usłyszeć o kłamstwach asystenta Lyle'a?
Clayton powiedział...
że w sobotę Lyle wrócił z Connecticut wprost na raut.
- Więc? - Lyle miał choroideremię.
Cierpiał na ślepotę zmierzchową.
Kiedy wieczorem jeździliśmy na pizzę, zawsze prowadziłam.
- Po co jeździł do Connecticut? - Ponoć robić wywiady.
Na pewno?
A co?
Przekazałam ważne informacje.
Jego dziewczyna twierdzi, że jeździł szukać domu.
- Dlaczego to mówię? - Jestem przekonująca.
Myślisz?
Jest coś dziwnego.
Lyle mówił, że nie prowadzi badań, bo ma mnóstwo zajęć.
Ale miał jedną grupę!
- Dzięki. Wracaj do domu. - Nie ma za co.
Szkodniki lubią książki tak samo jak my.
Zamrażając książki,
zabijamy szkodniki nie niszcząc woluminów.
Takich jak ten klejnot.
Jest spisany na płótnie i oprawiony w skórę.
Ocaliła go zamrażarka.
Profesor Nelson. Detektyw O'Connor. Nagrałem się.
Chętnie pomogę. To Christina Blake. Ma wykłady o starodrukach.
Miło mi. Słuchałem z ciekawością.
Często nam pomaga.
Jest właścicielką najlepszego antykwariatu w stanie.
Muszę wracać do sklepu. Było mi miło.
Mnie również.
Przejdźmy do sali gimnastycznej. Trenuję bokserów.
Proszę.
Biedny Lyle.
Nie mogę uwierzyć.
- Byli panowie zakumplowani? - Zaprzyjaźnieni.
Często dyskutowaliśmy.
Kiedy Lyle dostał angaż, zrobiło się niezręcznie.
Wygrać może jeden bokser.
Tak już jest. Cieszyłem się.
Dzień przed zabójstwem pokłócili się panowie.
Byliśmy namiętnymi dyskutantami.
Teraz to pan dostanie angaż.
Nie tak chciałem go zdobyć.
Gdzie pan był w niedzielę rano... gdy zabito Lyle'a?
Na śniadaniu dla studentów z zagranicy.
Tak się pan udziela, choć odmówiono mu angażu?
Taki już jestem.
Nie wierzę profesorowi.
- Aż tak mu zależało? - Może. Sprawdź współpracowników Lyle'a.
- Będziesz w campusie? - Jadę obejrzeć miejsce zbrodni.
- Zadzwonię. - Powodzenia.
Weganin?
Bingo!
Coś ci pokażę.
- Ten pierścionek widziałaś? - Tak.
Pokaż, co znalazłeś. Może pozna?
Poznajesz?
Pierwszy raz widzę.
Chciał to ukryć. Numery kont? Kombinacja do sejfu?
Może to kod.
Lyle pisał o łamaniu kodów.
Istnieją miliony sposobów na zakodowanie wiadomości.
Mogę się temu przyjrzeć? Dostanę kopię?
Nie.
Co robisz?
- Zapamiętujesz liczby? - Może.
- Zrób kopię. - Chodźmy!
Prześlę adres jego koleżanki. Christiny.
Jestem w szpitalu, czekam na jego eks.
- Sprawdzi pani raz jeszcze. - Trwa operacja.
Jest!
Porucznik Logan O'Connor. Unika mnie pani.
Nie. Miałam dwie rany postrzałowe i wyrostek.
Rozumiem. Co łączyło panią z Lyle'em Clarkiem?
Już nic.
Dla niego przyjechałam do Nowego Jorku, choć mogłam zostać ordynatorem.
Lyle rzucił mnie. Ma narzeczoną.
Narzeczoną? Myślałem, że to tajemnica.
Oświadczył się w krzyżówce. Znalazłam imię "Abby".
Lyle znał redaktorkę.
- Kontaktowali się państwo? - Wieki temu.
Gdzie była pani w niedzielę przed 11.00?
Operowałam.
Lyle dostawał anonimy.
- Anonimy? - Z groźbami.
Nie mam na nie czasu.
Jeszcze jedno.
Lyle kupował rzeczy, na które nie stać wykładowcy.
- Rodzina miała pieniądze? - Pieniądze?
Miała farmę w Connecticut. Byliśmy tam. Sprzedano ją.
- Muszę iść. - Dzięki za pomoc.
Dzięki.
Jak idzie?
Dobrze. Poczytałem o nożach ceramicznych.
Używają ich kucharze i nurkowie, bo nie rdzewieją.
Są bardzo ostre. Popatrz.
Mają tak ostre czubki, że można nimi zbić hartowane szkło.
- Są jak diament. - Ciekawe.
Brawo.
Spójrz na pierścionki.
Kogo na nie stać!
Właśnie.
Co za spotkanie.
- Co tu robisz? - Oglądam. Ciotka ma urodziny.
- Może wypatrzę coś na prezent. - Drogo tu.
- Znajdę coś. - Tak?
Może szpilkę z brylantem.
- W sam raz dla Candace. - Przyszłaś właśnie tu?
Szukałam takiego pierścionka, jaki miał Lyle.
Ale tu takich nie ma. Są przepiękne.
Ceny też.
Rzymianie nosili pierścionki zaręczynowe
- na lewej dłoni. - Tak?
Wierzyli, że żyła z serdecznego palca idzie do serca.
Człowiek ciągle się uczy.
Przepraszam! Chciałem zapytać o pierścionek.
Znajdziemy coś w odpowiedniej cenie.
Zazwyczaj to dwie miesięczne pensje.
Podpowiadam. Ma pan przepiękną narzeczoną.
- Nie jesteśmy razem. - Nie wstydź się.
Nie ufa własnemu gustowi.
Sama wybrałam pierścionek, który kupił mi mąż.
Chciałem zapytać o pierścionek kupiony w tym sklepie.
Mój Boże!
Coś nie tak?
Skąd! Dawno nie widziałam tak pięknego kamienia.
- Dziś takich nie ma. - Nie kupiono go z tym sklepie?
Nie!
To antyk.
Szlif europejski.
- Z początku XX wieku. - Skąd pochodzi pierścionek?
Moim zdaniem z muzeum.
- Naprawdę? - Coś jeszcze?
- Kupisz szpilkę, kochanie? - Gotówka czy karta?
- Co z liczbami? - Nic.
Nie jest to ani numer telefonu, ani numer ubezpieczenia.
Ale nie.
Jest mnóstwo możliwości. Kod Benedykta Arnolda,
szyfrogramy Beale'a.
Pewien grecki król kazał ogolić niewolnikowi głowę
i wytatuować wiadomość, którą ukryły włosy.
Cofnij. Szyfrogramy Beale'a. Coś mi to mówi.
Rozwiązałem krzyżówkę.
Lyle badał szyfrogramy. Co to jest?
W XlX wieku niejaki Beale ponoć zgromadził fortunę w złocie.
- Informacje zaszyfrował. - Księga szyfrów.
Kliknij.
- Układ jest taki sam. - Fakt.
Znaleźliśmy klucz do zagadki.
- Cyfry są przypadkowe. Dziwne. - Księga szyfrów!
- A co to jest? - Kluczem jest jakaś książka.
Jak to działa?
Pokażę. Osoba A ma pewną książkę.
Procedury i praktyka prawa?
Osoba B ma egzemplarz tej samej książki.
Mogę pożyczyć?
Mogą przesyłać sobie zaszyfrowane wiadomości.
- Skomplikowane. - Proste. Słowa zastępujemy liczbami.
Pierwsza oznacza stronę. Druga to numer wersu.
Trzecia pozwala odnaleźć słowo.
208 - 29 - 11.
208 - 29 -11.
I 103. 15. 9.
- 208. Dalej. - 29.
29-11.
"Udowodniłam".
A 103.
15. I 9.
"Udowodniłam.
Że mam rację".
- Udowodniłaś? - To sposób z czasów rewolucji.
Aby złamać kod, trzeba znać tytuł książki.
Super. Znasz go?
- Nie. - Musimy sprawdzić wszystkie?
- Może Lyle zostawił wskazówkę. - Przepraszam.
- Fascynujące. - Spóźnimy się.
- Wybacz. - A to niespodzianka!
- Tata i ja ćwiczymy taniec. - Bawcie się dobrze!
Ślub blisko, w weekend, a Logan nie ma partnerki.
Logan prosi pannę młodą, by sobie poszła.
- Też cię kocham. - A ja ciebie.
- Nie ujawniamy takich informacji. - Rozumiem.
- Ale Lyle nie żyje i może... - Przykro mi.
LYLE CLARK
Zakładka Lyle'a.
O'Connor. Zostaw wiadomość.
Lyle kupił "Bajeczki Anastazji" z 1941 roku.
Zapłacił 300 dolarów.
Jadę do antykwariatu, w którym je kupił.
Zadzwonię.
- Słucham? - Szukam starych bajek dla dzieci.
Nie ma ich w Internecie ani w bibliotekach.
Mój przyjaciel kupił je tutaj. Liczę na szczęście.
- Co to za książka? - "Bajeczki Anastazji".
- Z 1941 roku. - Nie mam ich.
- Ale mogę poszukać. - Bardzo pani dziękuję.
- Christina. - Tess.
- Sklep jest niesamowity. - Dziękuję.
Kocham starodruki. Wszystkie!
- Jesteś introligatorką? - Leczę książki.
- Prowadzę szpital. - Jasne.
Była tu restauracja.
Zostawiłam chłodnię.
Zamrażam książki, by niszczyć insekty i pleśń.
Likwidujesz je nie niszcząc książek.
Właśnie.
Uda ci się znaleźć "Bajeczki Anastazji"?
- Z przyjemnością poszukam. - Dziękuję. Moja wizytówka.
- Układasz krzyżówki. Fascynujące. - Tak. Ale pracochłonne.
Zadzwoń, gdy czegoś się dowiesz. Dziękuję.
Rano Tess przysłała to zdjęcie.
Dziewczyna Lyle'a i Clayton byli na romantycznym lunchu.
Przyszły bilingi. W dniu zabójstwa...
Bethany pięć razy dzwoniła do Lyle'a.
Na kilka sekund. Rozłączała się.
Ciekawe. Powiedziała, że nie rozmawiali od wieków.
Sprawdziłem kasę.
Mamie ofiary groziła eksmisja,
ale miesiąc temu kobieta spłaciła hipotekę.
Naprawdę?
Spora zmiana.
Już wiem, jak odczytać wiadomość.
Kluczem jest książka dla dzieci. Nie mam jej,
ale w sieci znalazłam kilka stron i znam fragment wiadomości.
Jest sporo luk, ale dziadek Lyle'a pisze do Mildred.
O klejnotach.
Są zakopane koło farmy. W kilku miejscach.
Mogą być warte miliony.
Jeśli zdobędę książkę, odczytam wiadomość.
Może znajdziemy zabójcę.
Dobra robota.
Świetna.
To mundur dziadka Lyle'a?
- Tak. - Naszywki i medale
mogą o nim sporo powiedzieć.
- Zdjęcie? - Tak.
- Nie. - Co?
- Co? - Znalazłam motyw.
Być może.
- Dobrze! - Dzięki.
Może Lyle znalazł klejnoty. Także pierścionek.
- Jest ich więcej? - Musimy zdobyć książkę.
Powęszę w jego gabinecie i mieszkaniu. Nie widziałem jej.
Miliony dolarów to bardzo dobry motyw.
Fakt.
Będziesz na ślubie Angeli? Logan nie ma partnerki.
Ty idziesz?
- Znam rodziców pana młodego. - Znasz wszystkich.
W porządku? Niewiele mówisz.
- Jestem złym kompanem. - Najlepszym.
Jeśli nie chcesz o czymś mówić...
Coś nie daje mi spokoju.
- Abby, dziewczyna Lyle'a... - Kucharka.
Lyle był zakochany po uszy.
A kiedy zobaczyłam ją wczoraj, z tym studentem, wyglądali podejrzanie.
Mają coś wspólnego z jego śmiercią?
Może chcieli zagarnąć skarb dla siebie?
Może Lyle oszukiwał się co do niej?
Bywa.
Zawodowy kucharz używa takich noży.
- Abby na pewno taki ma. - Słusznie.
Powiedz Loganowi. Sprawdzi.
Potrzebny jest nakaz rewizji, a on nie ma dowodów.
Może...
Tak?
Spotkam się z Abby.
Z morderczynią? Nie chcę, byś ryzykowała.
Nie umówię się w ciemnej ulicy. Abby daje lekcje gotowania.
- I sprzedaje noże. - Mogę się zapisać.
- Najwyżej przypalę suflet! - Nie idź sama.
- Proszę. - Chodź ze mną.
Dobrze. Będę cię mieć na oku.
Dziękuję za spotkanie.
- Ile znała pani Lyle'a? - Od studiów doktoranckich.
Antykwariat nie jest dochodowy. Lyle pomagał mi związać koniec z końcem.
Jak?
Szukałam artykułów.
Porządkowałam notatki. Zbierałam materiały.
Ktoś mógł mieć do niego żal?
Lyle był bardzo miły.
Mówił, że Bethany, jego eks, groziła mu.
Poróżnili się.
- Gdzie była pani w niedzielę? - Tutaj.
- W niedzielę mam otwarte. - Dziękuję.
Jak tam?
Mundur to niełatwy przeciwnik.
Zidentyfikowałem Brązową Gwiazdę, Fioletowe Serce...
A naszywka z gwiazdami?
Walczące Borsuki. Na pewno.
Masz telefon?
Na mundurze
jest naszywka jednostki specjalnej, Walczących Borsuków.
Stacjonowała w pobliżu zamku, z którego zginęły klejnoty.
Legendarny skarb zamożnej rodziny.
- Dziadek Lyle'a przywiózł skarb tutaj. - Tak.
To jego szukał Lyle.
Sprawdziłem księgi wieczyste farmy Clarków.
Jest koło Młyna Thompsona. Została sprzedana lata temu.
- Ustalmy, czego Lyle szukał. - My?
Nie jedziesz.
Dobrze.
Pojadę sama. Rozejrzę się. Zniszczę dowody.
- Nie masz pracy? - Popracuję w aucie.
Dobrze.
- Jedziemy! - Co jest ze złota?
Serce.
Dziękuję.
- Jak miło. - Zdobywasz przyjaciół.
Jak przygotowania do ślubu?
Dobrze. Nie wymyśliłem toastu.
- Lubisz pana młodego? - Jest w porządku. Sprawdziłem go.
Co?
To ślub. Taki na zawsze.
Powiedz, że pasują do siebie.
Opowiedz coś wesołego. Nie mów o sprawdzaniu.
Pomiń to.
Jakie będzie twoje wesele?
Słowa przysięgi znajdą się w krzyżówce?
Nie.
Będzie proste.
- Jak na wsi. - Twoje?
- Nie! - Dorastałam w Greencastle w Indianie.
- Nie wyglądasz na prowincjuszkę. - Częściej nosiłam kalosze niż szpilki.
Tata był nauczycielem, mieliśmy małą farmę.
Umiem doić kozy.
Wiadomo.
Ostatnio byli tu obcy?
- Rozglądali się? Pytali o coś? - Poza wami?
Zwykle tylko dzieciaki straszą krowy, ale...
miesiąc temu pogoniłem facetów, którzy kopali na polu.
- Dziwne! - Pokaże pan...
- gdzie kopali? - Tędy!
Nie oczyści pan spodni z jęczmienia grzywiastego!
Za późno.
Kopali tutaj.
Kiedy mnie zobaczyli, wrzucili sprzęt do wozu i odjechali.
To jeden z nich?
Tak. Drugi był wysoki. Chudy.
- Ten? - Tak.
- Był tu ktoś jeszcze. - Tak?
- Tydzień temu łaził po polu. - Jak wyglądał?
Było ciemno.
Chętnie pomogę, ale później. Krowy czekają.
Dziękuję.
Lyle i Clayton szukali skarbu.
Clayton kłamał. Mówił, że Lyle jeździł sam.
Ta trzecia osoba też szukała skarbu.
Jesteśmy!
- Dzięki, że mnie zabrałeś. - Miałem wyjście?
Nie.
Dobranoc.
Przy telefonie.
Ma pani książkę? Super!
O której pani zamyka? Jadę.
Technicy znaleźli DNA na kopercie z groźbami.
Sprawdzimy, czy pasuje do DNA Bethany...
- z butelki z wodą. - Dobrze.
- Jak wyprawa na wieś? - Ustaliliśmy,
że Lyle i Clayton szukali skarbu w Connecticut.
- My? - Zabrałem Tess.
Ciekawe.
- Co to znaczy? - Nic.
- Pomaga nam. - Dobrze zrobiłeś.
Masz partnerkę na ślub?
- Angela marudzi. - Niech nęka mnie.
- Nie rozmawialiście? - Właśnie.
Nie wiadomo, skąd mama ofiary miała kasę.
Jeśli Lyle znalazł klejnoty, to jak je spieniężył?
Brylant trzeba sprzedać.
Jak Lyle znalazł pasera?
"Bajeczki Anastazji".
Przepraszam, jeśli dzwoniliśmy. Powinny być, ale ich nie widzę.
Może są na półce. Oto sygnatura.
- Sprawdzę w magazynie. - Za 10 minut zamykamy.
823.
- Mówiłaś, że wracasz do domu. - Dzwonili, że jest książka.
- Masz do czynienia z zabójcą. - Byłam ostrożna.
- Nie powinno cię tu być. - Zrozumiałam.
Kto mógł dzwonić?
Z komórki na kartę.
- Chciał cię nastraszyć. - Nie chce, byśmy mieli książkę.
- Nikt za tobą nie szedł? - Nie.
Było późno. Widziałam ludzi.
- Faceta na rowerze. Studentów z kamerą. - Chodźmy stąd.
Dziękuję.
- Masz coś? - Co z Tess?
W porządku. Ale mogło być źle.
Chyba wiem, jak Lyle sprzedał brylanty. Pamiętasz mandat sprzed miesiąca?
Chodzi o to, gdzie go dostał.
To nawyk ze służby patrolowej.
Long Island.
Sprawdźmy nagrania z kamer. Może się nam poszczęści.
Właśnie.
Pamięta pan go?
- Nie. Przykro mi. - Naprawdę?
Dostał mandat przed pańskim sklepem.
- Trzy tygodnie temu, w środę. - Nie musiał wejść.
Fakt. Na nagraniu widać, jak wchodzi przez te drzwi.
Ja nic nie widzę.
Może włoży pan okulary?
Teraz pamiętam. Przyniósł klejnoty.
Pierścionek i bransoletkę.
- Kupił je pan? - Skąd!
Dwa razy oskarżono pana o paserstwo.
Ale nie skazano.
To mnie oszukano. Dlatego nie kupuję niczego bez metryki.
- Kupił pan coś? - Jak mógłbym? Bez papierów?
Nie zaprzeczył pan.
Niczego nie kupiłem.
Tak najłatwiej zrobić tapenadę.
Dziękuję. Po przerwie bakłażan z parmezanem.
- Wspaniale. - Przywitam się.
Wyglądają apetycznie.
Dziękuję.
Tess. Przyjaciółka Lyle'a. Moja ciotka, Candace.
- Miło mi! - Przykro nam z powodu Lyle'a.
Tess.
Lyle mówił o tobie. Uwielbialiśmy krzyżówki.
Dzięki.
Pewnie dziwisz się, że pracuję. Dzięki temu nie myślę.
To zrozumiałe.
Od zabójstwa nie wychodziłam z domu.
- Pomyślałam, że powinnam. - Jasne.
- Niezłe noże. Ceramiczne? - Najlepsze do szatkowania.
Przepraszam.
Kłamała, że nie wychodziła.
Widziałam ją dwa dni temu.
Co podpowiada instynkt?
Kiedy ludzie kłamią, ujawniają więcej, niż chcą.
Tak jak ona.
- Wraca. Zagadaj ją. - Nie wariuj.
Pełno tu ludzi. To ważne.
Abby!
Pomóż mi wybrać patelnię...
- do robienia omletów. Miedzianą. - Chętnie.
- Ukradłaś nóż?! - By pomóc.
Miałaś być ostrożna!
Lyle'a zabito nożem ceramicznym.
- Może takim. - Nawet jeśli to zatarłaś ślady.
Przepraszam. Spójrz.
Pożyczkę Mildred spłacono przelewem z konta na Kajmanach.
W kilka dni po śmierci Lyle'a była druga transakcja.
- Kto jej dokonał? - Kto?
- Clayton i Abby. - Kto założył konto?
Firma Galaxy Jewelers. Na polecenie pasera. Mam bilingi.
Po zabójstwie Clayton i Abby często rozmawiali.
- A przedtem? - Nie.
Dlaczego Clayton ma konto na Kajmanach.
I dlaczego szukał skarbów w Connecticut.
Znamy się.
Jesteś Bethany. Byłaś w Muzeum Matematyki...
Z Lyle'em. Układasz krzyżówki.
- Także tę z oświadczynami? - Lyle prosił.
Miłe.
Nie rozumiałam, czemu lubił zagadki. Ja trenuję do triatlonu.
- Zawsze je lubił. - Nie wydoroślał.
Wielu ludzi za nim tęskni.
Chciałam coś przynieść.
Dopiero teraz do mnie dociera.
Dziękuję, że pan przyjechał. Pomagam w pakowaniu.
- Miło. - To miła pani. Kochała Lyle'a.
Przestań kłamać.
Jesteś notowany.
Wiemy, że byłeś w bibliotece, gdy zaatakowano Tess.
Nie byłem. Ćwiczyłem w sali gimnastycznej.
- Masz świadków? - Nie.
- Odbiłem kartę. - Może dałeś ją komuś.
W tym tygodniu spotkałeś się z Abby.
- Widział pan? - Tak. Kłamałeś na temat Connecticut.
Właściciel farmy widział ciebie i Lyle'a.
Lyle nie prowadził po zmroku. Woziłeś go.
- Może go zabiłeś. - Nie zabiłem!
Jeśli ty i Abby znajdziecie klejnoty, obłowicie się.
- Kiepsko to wygląda. - Udowodnij, że się mylę.
- Lyle mi pomógł. - Tak?
Byłem w poprawczaku, siedziałem. Dostałem pracę w bibliotece.
- Lyle pomógł mi załatwić college. - Pomagałeś szukać brylantów?
Lyle znalazł szyfr. Zdobył bajki Anastazji, odczytał go.
Znaleźliśmy klejnoty.
Większa ich część, warta miliony, jest na farmie.
To czyjaś własność.
Złamałeś prawo.
Zapomnę o tym, jeśli pomożesz.
Lyle chciał pomóc mamie i Abby.
Obiecałem, że jeśli coś mu się stanie, zwrócę pozostałe właścicielom.
- To bogacze z Europy. - Skontaktowałeś go z paserami?
To starzy kumple.
Jak założyłeś konto na Kajmanach na nazwisko swoje i Abby?
Wiemy od skarbówki. Jesteś niezłym fałszerzem.
Pieniądze pochodziły ze sprzedaży klejnotów.
Spotkałem się z Abby, by jej o tym powiedzieć.
Nie chciała kasy. Chciała zawiadomić władze.
Obiecałem Lyle'owi, że jeśli coś mu się stanie,
- pomogę jej. - "Stanie"?
Ktoś jeszcze szukał klejnotów. Na farmie widzieliśmy samochód.
Lyle twierdził, że jest śledzony.
Nieważne, czy mi pan wierzy. Byle wina nie spadła na Abby.
Odezwę się.
- Co masz? - Ekspertyzę.
Na kopercie i butelce Bethany jest to samo DNA.
Świetnie. Bethany pisała anonimy.
Jak poszło z Claytonem?
- Logan! - Mam u ciebie dług.
Potwierdził opowieść o wojennym skarbie.
Przyznał, że był na farmie z Lyle'em.
- Nie ma za co. - Twierdzi, że tylko pomagał.
I że Abby jest niewinna. Mamy ekspertyzę noża.
- Nie jest narzędziem zbrodni. - Co to oznacza?
Mamy podejrzaną.
Chwila! Co jest?!
Naprawdę? Jadę.
- Muszę. - Co jest?
Przełom w sprawie.
- Mów. - Znalazł go biegacz.
Zakrwawiony, ceramiczny nóż w torebce.
- Z krwią Lyle'a? - Bethany mieszka blisko.
- Codziennie tamtędy biega. - Niech jej ktoś pilnuje.
Może mamy zabójcę.
- Logan! Co tu robisz? - Mam nowiny.
Teraz Bethany operuje.
- Gdy wyjdzie, aresztujemy ją. - Bethany?
Mamy ekspertyzę. Na nożu była krew Lyle'a,
a w torebce włos Bethany.
W niedzielę nie operowała. Zgłosiła, że jest chora.
- To wszystko? - Mamy ją.
Ma pani zezwolenia na filmowanie w kampusie.
Są wymagane.
Jest na nich informacja, gdzie i kiedy kręcono?
- To obowiązkowe. - Świetnie.
Wydano zezwolenia na robienie zdjęć w tym tygodniu?
- Jedno. Zrobię kopię. - Dzięki.
Kończą pakowanie. Pusty dom dziwnie wygląda.
Nie można spakować wspomnień.
Trafią do nowego domu.
- Dobre wieści? - Coś znalazłam.
- Słyszałaś o "Bajeczkach Anastazji"? - Pewnie.
Uwielbiałam je. Zabawne, że pytasz.
- Bo? - Niedawno Lyle spytał,
co mój ojciec czytał mu, gdy był mały.
- Dlatego wybrał tę książkę. - Ulubioną książkę córki.
Jadę do antykwariatu. Mają tę książkę.
Jak przesłuchanie?
Dobrze. Bethany przyznała, że wysyłała listy i dzwoniła.
- Twierdzi, że nie zabiła. - Skąd włos na nożu?
- Nie wie. - Wszystko się zgadza.
Może. Nie lubię takich sytuacji.
- Wiem, kiedy mam rację. - To znaczy?
Spójrz.
To studencki film kręcony w noc napadu na Tess.
Zgadnij, kto szedł za nią do biblioteki.
To ona!
Patrz!
Emory.
Zostaniesz?
Wychodzę.
Szedłem do biblioteki.
- Gdy zaatakowano Tess. - Przypadek.
Gdy Lyle zajął twój gabinet, nie oddałeś klucza.
- Nie pamiętam. - Przeszukałeś gabinet.
Nie wyłamałeś zamka. Miałeś klucz.
- Czego szukałeś? - Nie wiem, o czym mówisz.
Jeśli nie jestem oskarżony, tam są drzwi.
Odezwę się.
- Cześć! Dostałaś wiadomość. - Masz książkę?
- Znalazłam jedną sztukę. - Dziękuję.
Jest na zapleczu. Coś ci pokażę.
Biały kruk. Pierwsza krzyżówka.
Zamieszczona 21 grudnia 1913 roku w New York World.
- Widziałam ją. - Zaraz wracam.
Ta krzyżówka jest niesamowita.
Jęczmień grzywiasty.
- Wychodzisz? Mam książkę. - Później.
Nie!
Sprawdź, czy Bethany zna Christinę Blake.
- Miałaś ją? - Jasne! Ty masz coś, czego szukam.
Szyfrogram. Bez niego książka jest bezużyteczna.
Lyle chciał zabrać mi moją część łupu.
- To ty byłaś na farmie. - Tak! Emory powiedział mi o klejnotach.
Lyle pytał go o kradzieże z lat wojny.
Emory pisał o tym. Lyle twierdził, że nie zrobił nic złego!
- Zdobyłam dla ciebie książkę. - Pomogę rodzinie.
A ja? Pomogłam ci!
Wpadłam w szał! Chciałam tylko dostać, co moje!
Znalazłam mu książkę, a on nie powiedział o milionach.
Choć tak mu pomogłam w badaniach!
Złapałam nóż i...
Nie chciałam zabić! Tak wyszło!
Szukałam wszędzie!
Znalazłam bajki Anastazji, ale nie było wiadomości.
Próbowałaś wrobić Bethany.
Groziła Lyle'owi. Powiedział mi!
Masz wiadomość!
Widziałam kopię w portfelu. Daj mi ją! Proszę.
- Co masz? - Sprawdziłem
media społecznościowe i uniwerek.
W szkole średniej Bethany i Christina mieszkały razem.
Biegały w maratonach. W tym samym klubie.
Czekaj! Tess pojechała do antykwariatu.
Może do Christiny? Jadę.
Mają tak ostre czubki, że można nimi zbić hartowane szkło.
Są jak diament.
- Co tu robisz? - Ratuję ciebie!
- Nie trzeba. - W porządku?
- Tak. To Christina zabiła. - Wiem. Gdzie jest?
Wiem, dokąd jedzie.
Na farmę w Connecticut. Ruszyła 20 minut temu.
Powinna być koło Riverdale. W porządku?
Jadę!
Tu Winston. Mam coś.
Jedzie szarym sedanem. Rejestracja 9A21ER.
Zawiadom drogówkę.
Widziano ją na bulwarze Saw Mill River.
Jestem blisko.
Policja! Wysiadaj! Powoli!
Aresztuję panią za zabójstwo Lyle'a Clarka.
Chciałam dostać, co moje.
- A napad na Tess? - Emory to wymyślił.
Przeszukał gabinet Lyle'a.
Potrzebna nam była wiadomość, którą miała Tess.
- Odczytajcie jej prawa. - Ma pani prawo zachować milczenie...
- Jak zgadłeś, że to robota Christiny? - Bethany powiedziała,
że w szkole średniej jeździła na farmę z przyjaciółką.
- Christina wiedziała, gdzie to jest. - A DNA Bethany na nożu?
Christina miała jej włosy z czapki baseballowej.
- A Emory? - Zeznaje, by ocalić skórę.
On i Christina pracowali razem.
Po śmierci Lyle'a Emory dostałby angaż, a Christina miliony dolarów.
Biedny Lyle.
Miał przed sobą całe życie.
Był twoim przyjacielem.
Dziękuję. Za wszystko.
Ja dziękuję.
Nie ma za co. Jestem w drużynie?
Jeszcze nie.
Mam nadzieję, że odpoczniesz i będziesz się dobrze bawić na weselu.
Pomyślałem...
że może zechcesz za mną pójść.
- Na wesele? - Tak. Nie. Jasne!
Nie chcę przeszkadzać.
Zawsze przeszkadzasz, a teraz nie chcesz? Naprawdę?
Chętnie pójdę.
Super.
Korzystając z uprawnień nadanych mi przez stan Nowy Jork,
ogłaszam was mężem i żoną.
- Będą żyć długo i szczęśliwie. - Są szczęśliwi.
Ja będę szczęśliwy po weselu.
Zapraszam wszystkich na parkiet.
- Candace! Zatańczysz? - Z przyjemnością.
- Na weselu wszyscy muszą tańczyć. - Prawda.
Zatańczymy?
Myślałam, że nie poprosisz.
- Proszę. - Dziękuję!
Chwila!
- Muszę odebrać. - Logan!
To ślub siostry. Tańcz!
Dobrze.
- Tańczysz fokstrota? - Dwa kroki w tył, jeden z bok.
Prowadzisz.
WYSTĄPILI
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Wojciech Graf
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.