Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
WYSPA
Jesteś wyjątkowy.
Masz wyjątkowy cel w życiu.
Wybrano cię.
Wyspa na ciebie czeka.
DZIEŃ DOBRY,
WYKRYTO NIEREGULARNOŚCI W FAZIE REM SNU
PROSZĘ ZGŁOSIĆ SIĘ DO CENTRUM SPOKOJU
Nic mi nie jest...
OCENA STANU ZDROWIA: GODZlNA 08.00
SKANOWANlE... WYKRYTO NADMIAR SODU
ZALECANA KONTROLA ODZYWIANIA
Dzień dobry, Wieża Jeden.
Poziom zanieczyszczenia na zewnątrz: 85 procent.
Słonecznie i łagodnie.
Brakuje lewego buta.
Jeśli macie chwilę, wolałbym w innym kolorze.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Cześć, Lincoln. Jak leci? - Brakuje mi buta.
Wpychasz się!
Dziękuję.
Winda jest pełna.
Dzień dobry. 19 lipca 2019.
Kolejny dzień w raju.
LOSOWANIE
ZWYCIĘZCA JEDZIE NA WYSPĘ
Starkweather Dwa-Delta. Twój czas nadszedł.
Przenosisz się na Wyspę.
Mówi Starkweather Dwa-Delta.
Jak wiecie, właśnie spełniło się moje największe marzenie.
Jestem z wami dopiero od pół roku, a już wygrałem losowanie.
- Właśnie ja, Starkweather. - Pół roku.
Wyjść na zewnątrz, odetchnąć świeżym powietrzem, popływać w oceanie.
Nie mogę uwierzyć, że wygrałem. Nazywacie mnie Panem Popularnym.
Wiem. To ja.
Wiecie, że nie jestem taki, ale to po prostu niesamowite.
Jadę na Wyspę! Ale będzie zabawa!
Chcę się tam z wami spotkać. Uda wam się. Ja wygrałem!
Oto zwycięzca...
Zamieszanie w windzie nr 1 2.
...na chwilę przed swoim wyjazdem na Wyspę,
ostatnią naturalną strefę wolną do czynników patogennych.
- Szczęściarz, co? - Ty także możesz wygrać.
Następne losowanie jest dziś wieczorem.
" Następne losowanie jest dziś wieczorem ".
- Jak długo tu jesteś? - Dwa lata.
- A ty? - Trzy.
Trzy. A ja siedem.
Jestem największym przegranym w tym pomieszczeniu.
Ale ze mnie frajer.
Proszę pana.
Tak, pan.
Czytnik.
Gandu Trzy-Echo. Już wcześniej zakłócał pan spokój.
Miałem drobny wybuch emocji, proszę pana.
- Można uznać, że już minął? - Jak najbardziej.
Czuję się o wiele lepiej.
- W takim razie, miłego dnia. - Nawzajem.
Wam również życzę miłego dnia.
Pamiętaj, bądź uprzejmy, miły i spokojny.
Zdrowy człowiek to szczęśliwy człowiek.
Lincoln Sześć-Echo, masz do wyboru owoce, owsiankę i otręby.
Nie ma bekonu?
Masz ostrzeżenie żywieniowe. Zero bekonu.
W takim razie, poproszę dwa jajka sadzone, przysmażone z kiełbasą.
To może francuski tost z cukrem pudrem.
Nie jesteś zabawny, a ja nie mam czasu na twoje docinki.
- Co będzie? - Szybciej.
Niespodzianka.
Niespodzianka.
Mniam. Następny.
Patrz i ucz się.
Następny.
Jordan Dwa-Delta.
- Cześć, kochanie. - Cześć.
Do wyboru są jajka w proszku, suszone owoce i jogurt.
- Poproszę jajka. - Dobrze.
Gdzie się ostatnio podziewałaś? Stęskniliśmy się za tobą.
Miło to słyszeć, skarbie.
Masz jeszcze na coś ochotę?
Może odrobinę bekonu.
- Nie, podobno mi nie wolno. - Weź.
Poproszę cztery, pięć plasterków.
Dziękuję.
- Ja ją dla ciebie urobiłem. - Bez wątpienia.
Znowu na diecie, co?
Żartujesz? Uwielbiam to.
Lepiej zjedz wszystko. Będziesz potrzebował siły.
- To wyzwanie? - Obiecuję, że dam ci fory.
Proszę się odsunąć. Usiądźcie na swoich miejscach.
" ‘Kto chce Sally?’ , zapytał Dick.
'Ja', powiedziała Jane.
'Nie mogę znaleźć Sally.
Wstawaj, Dick, i pomóż mi poszukać Sally'.
'Czy jest tu Sally? ' ".
Doktor Merrick pana wzywa.
Co znowu przeskrobałeś, twardzielu?
Proszę pana?
Chciał mnie pan widzieć?
Tak. Proszę.
Proszę, usiądź.
Jak się dzisiaj miewa Lincoln Sześć-Echo?
Niezbyt dobrze, jak sądzę.
Dlaczego tak mówisz?
Skoro jestem tutaj, to znaczy, że niezbyt dobrze.
To raczej negatywne skojarzenie.
Moja praca polega na uszczęśliwianiu was,
na zapewnianiu wam dobrego samopoczucia.
Jasne.
Twoje pliki wskazują na to, że regularnie wchodzisz w interakcję
z Jordan Dwa-Delta.
Nic nie zabrania przyjaźni.
Nie, zachęcamy do niej, ale rzecz jasna, bliskość może stać się kłopotliwa.
Znam zasady bliskości.
Bardzo dobrze radzisz sobie w większości aspektów.
Wydajny w pracy, rygorystycznie wykonujesz ćwiczenia.
Ale skanowanie wyłapało śladowe zmiany
w twoim metabolizmie. A poza tym miewasz koszmary.
Sądzi pan, że coś jest ze mną nie tak?
Opowiesz mi o swoim śnie?
Zawsze jest to ten sam sen. Jestem na łodzi w drodze na Wyspę.
Na łodzi? Jaka to łódź?
Ładna.
Narysuj ją.
A więc płyniesz w kierunku Wyspy.
Co potem?
Tonę.
Naprawdę?
Jak sądzisz, dlaczego?
Nie wiem. Niech pan mi powie.
- Może obawiasz się zwycięstwa. - Niby czemu?
Ty mi to powiedz.
Co cię gnębi, Lincoln?
Cóż...
Chodzi o to, że...
Dobrze. We wtorek wieczorem zawsze jest tofu.
Zastanawiam się, kto uznał, że wszyscy tutaj najbardziej lubią tofu?
Co to w ogóle jest tofu?
l dlaczego nie mogę jeść bekonu?
Co rano staję w kolejce i nie wolno mi jeść bekonu na śniadanie.
Porozmawiajmy też o tej bieli.
Dlaczego wszyscy ubierają się na biało?
Nie da się tego utrzymać w czystości.
Zawsze ten sam szary pasek. Nigdy kolorowy.
Oddaję to do prania, ktoś to pierze
i składa to w mojej szufladzie. Kto?
Kim jest ten człowiek? Nie wiem.
Chcę poznać odpowiedzi. Chciałbym, żeby było coś więcej.
Więcej?
Więcej niż tylko czekanie, by wyjechać na Wyspę.
Lincoln,
kwestionowanie leży w twojej naturze.
Ale nie wiesz, jakie masz szczęście,
że przetrwałeś skażenie.
Natura pozostawiła cię, byś z powrotem zaludnił Eden.
To jest twój cel, Lincoln.
Racja. A pański? Pan nie jedzie na Wyspę?
Nie.
Jestem odpowiedzialny za funkcjonowanie tej placówki.
Dlatego ludzie tacy jak ja, mój personel i nadzorcy,
nie mogą wygrać losowania.
Pokaż.
Dobrze rysujesz.
"Renovatio".
- Co to znaczy? - Nie wiem.
Zawsze tak się nazywa w moim śnie.
Chciałbym przeprowadzić na tobie kilka testów, Lincoln.
- Jakich testów? - Przyjemnych.
Chodź ze mną.
Usiądź.
Dobrze, rozsiądź się wygodnie. Odchyl się.
- To miały być przyjemne testy. - To synaptyczne skanowanie mózgu.
Absolutnie nieszkodliwe.
Nie martw się, to bezbolesne.
- Boli. - Wcale nie.
- Właśnie, że tak! - Nieprawda.
Tak, naprawdę boli!
Mikrosensory będą poruszały się wzdłuż twojego nerwu wzrokowego.
Przez najbliższą dobę będą przekazywały informacje,
po czym wydalisz je z moczem.
To może być bolesne.
Sześć-Echo, spóźniłeś się.
- Jones, czy to cię nie nudzi? - Co?
- To. - Nie zastanawiałem się nad tym.
- A ja wiele razy. - Nad czym?
Nad tą nudną robotą. Co my właściwie tu robimy?
Zaopatrujemy linie żywieniowe.
Jemy żywność, potrzebujemy witamin, prawda?
- Są dla nas dobre. - Nad niczym się nie zastanawiasz?
Dokąd prowadzą te rury?
Zaczynają się tam. A idą prosto tam.
Widzieliście tego nowego?
Siedem-Fokstrot.
Znaleźli kolejnego ocalałego.
- Ciągle znajdują nowych. - Pewnie jutro wygra losowanie.
Prosto w dół, w dziurę.
Spróbuj. W dół.
W dziurę.
W dziurę. Nie... Nie, odłóż to.
Rany, wszyscy tak głupio wyglądaliśmy podczas odkażania?
Hej, Panie Wszystkowiedzący, chcę cię o coś zapytać.
Losowanie powinno być przypadkowe, prawda?
A jeśli nie jest? Jeśli wszystko jest ustalone?
Ustalone?
Pracuję nad tym.
Spójrz na to.
To lista ostatnich 20 osób, które wygrały miejsce na Wyspie.
Pomijając, oczywiście, kobiety, które mają tylko się rozmnażać.
Co to jest?
Wybrałem pierwszą literę w każdym imieniu.
Przyporządkowałem ją do systemu opierającego się na alfabecie.
"S" równa się 15.
"Q" równa się 15, "S" równa się 19. Rozumiesz?
- Nie. - Może powinieneś posłuchać tego,
co próbuję ci powiedzieć.
Ułóż numery w ciągu. Podziel to przez liczbę...
Pomnóż to przez liczbę. Podziel to przez liczbę osób...
Podziel to przez liczbę osób tutaj.
Tylko przez 25, tysiąc plus pięć. 2500. Wiesz, co wychodzi?
J-O-N-E-S.
- Dzisiaj to ja wygram losowanie. - Spakowałeś się?
- Nie. - Panowie,
zabawię się z Fokstrotem.
Prosto w dół, w dziurę, tutaj. O tak.
- Miał coś na... - Odejdź.
Lima! Nic ci nie jest?
Kod 1 5, potrzebny zespół medyczny, natychmiast! Lima Jeden-Alfa.
Odsuńcie się od niej.
Nic ci nie będzie. Rozluźnij się i oddychaj.
Czy mogę prosić o wózek? Dla Limy Jeden-Alfa.
Chyba już czas.
Lima, jedziesz na Wyspę.
- Jedziemy. - Masz szczęście.
Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy.
Wyprowadźcie ją.
Szybko, ostrożnie. Uważajcie na szkło.
- Powodzenia, Lima. - Dziękuję.
To dopiero sprawiedliwość.
Proszę, niech panie się odsuną. Panowie. Dziękuję.
Proszę wracać do pracy.
To takie niesprawiedliwe!
Nie cierpię zazdrości. Dostaję przez nią palpitacji.
Służby Techniczne.
Znowu zepsuł się komputer.
Do fachowca w Sektorze Szóstym.
Muszę tu posprzątać. Weź mój 3-klucz.
Zestaw przeciwskażeniowy. Wracaj szybko.
Oczywiście.
UWAGA! ŚMIERTELNE GAZY! WSTĘP WZBRONIONY
- Co robisz? - Idę do niego.
Ej, szefie, tutaj jest pełno gołych kabli.
Wszędzie cię szukałem.
- Co? - Powiedziałem...
- Nic nie słyszę. - Wszędzie cię szukałem.
Jeśli się skazisz, nie zwalaj na mnie.
- Jak leci, Mac? - Co ty tu robisz?
Mój procesor znowu padł.
Tak, twój procesor. Jak długo będą się na to nabierać?
Na co się gapicie, pajace?
Masz dzisiaj trochę tego?
Słuchajcie, czas na przerwę. Chodź.
Masz na mnie zły wpływ.
Pewnie dlatego tak cię lubię.
Jak jest tam, gdzie mieszkasz? W Sektorze Piątym?
W porządku. Wiesz, jak w każdym innym sektorze, jak sądzę.
Lubię tutaj przychodzić, porozmawiać.
Większość nadzorców nie chce rozmawiać.
Chodź do mnie do biura.
- Czy to twoje przyjaciółki? - Tak, czasami.
Gdzie są ich ubrania?
Co jest z doktorem Merrickiem?
Czemu zachowuje się, jakby wetknął sobie w dupę archiwum?
- Tak. - To tak zwany "kompleks boskości".
Wszyscy lekarze tacy są. Myślą, że wszystko wiedzą.
Co to jest Bóg?
Wiesz, kiedy czegoś bardzo chcesz, zamykasz oczy i o to prosisz,
Bóg to ten koleś, który cię wtedy ignoruje.
A, racja.
Obsługa Techniczna proszona do Działu Ekstrakcji Produktu.
Zaraz tam będę.
Daj mi to.
A tak w ogóle, to skąd to bierzesz?
To stare zapasy. Wiesz, z czasów przed tym.
To znaczy, przed skażeniem?
Zamęczysz mnie tymi pytaniami.
Masz tutaj naprawdę słodkie życie,
bo jesteś wyjątkowy.
Dlaczego jestem wyjątkowy?
Kolejne pytanie.
Nikomu nie mówisz o naszych rozmowach, prawda?
- Nie. - Bo mogę mieć przez to kłopoty.
Nikomu nie mówię.
To dobrze.
Jak leci? Co słychać w twoim świecie?
Dobra, to na razie.
Chiński grat znowu padł?
Co za niespodzianka.
Grzanie.
Lepiej to napraw.
Zgarniają tutaj tyle forsy, że mogliby wybulić na porządny sprzęt.
Tak. Gotów?
Odetnij tlen.
Jeśli nie chcecie, żebym się zrzygał, zaczekajcie, aż skończę.
- Odetnij pępowinę. - Odcinam.
Oddychaj!
Tak, właśnie.
No, oddychaj.
Właśnie. Teraz wszystko działa. Jest zdrowy.
Witamy na świecie.
- Jak się czuje Trzy-Hilo? - Dobrze.
Żwawy. Światło.
Funkcje życiowe w porządku.
- Bezproblemowa ekstrakcja? - Tak.
Wygląda na dobry produkt.
Oznakujcie go i wyślijcie do Fundacji.
Robaczek.
Następnym razem nie zawstydzę cię w obecności twoich przyjaciół.
To było smutne.
- Hej. - Cześć.
Pozwalasz, żeby cię pokonała jakaś dziewczynka?
Jednostki premiowe zablokowane.
Dla mnie wegetariański.
Poproszę sok z płatków papazji.
Jest dobry na cerę.
Jordan, jesteś chora?
W gabinecie doktora Merricka widziałem twoje nazwisko w pliku.
Nie, jestem zdrowa.
A co u ciebie?
W porządku.
Lincoln, wiem, kiedy kłamiesz, bo twoje usta się uśmiechają, ale oczy nie.
- Znalazłem coś. Robaka. - Robaka?
- Latającego. - Mogę go zobaczyć?
Chyba wleciał przez wywietrznik.
Myślałam, że wyginęły przez skażenie.
Wiem. Jak on się przedostał przez sensory patogenne?
- Pewnie jest za mały. - Nie jest.
A poza tym, jak on tam przeżył? Jak ktokolwiek przeżył?
Ciągle znajdują ludzi i ich tu przywożą, ale skąd?
To dobrze, że znajdują ocalałych.
Zawsze kwestionujesz rzeczy dobre. Myślisz tylko o tym, co złe.
Po prostu mam wrażenie, że coś jest nie tak.
Dobre rzeczy się zdarzają.
Chcę zobaczyć tego robaka.
Gandu nauczył się od cenzora nowego słowa.
" Brachu".
- " Brachu" ? Co to znaczy? - Nie wiem. Nazwał mnie " brachem ".
- Hej, brachu. - Powiedział: " Hej, brachu"?
- Hej, brachu. B-R-A-H-U.
- Hej, brachu. - Brachu.
Za chwilę zacznie się losowanie.
Jakbyś miał szansę.
Włączcie ekrany.
l zacznijcie losowanie.
Dobry wieczór. Nadajemy na żywo z Eterkonu. Witamy was na losowaniu.
To był pracowity tydzień.
Mamy już dwóch zwycięzców.
Dzisiejszy losowy zwycięzca wygra przeniesienie na Wyspę
będącą ostatnią pozostałością
- Zakręćcie kołem. - Zaczynamy losowanie.
Jordan Dwa-Delta.
Wystąp, twój czas nadszedł.
Przenosisz się na Wyspę.
Pozostali niech nie tracą nadziei.
TWÓJ CZAS NADEJDZIE
Dziękuję.
Nie mogę w to uwierzyć.
UWAGA, ZBLIŻENIE
Rano muszę wyruszać.
Miałaś rację.
Dobre rzeczy się zdarzają.
Szkoda, że nie poznałem cię lepiej.
Wy dwoje. Uważajcie, nie zbliżajcie się.
Do zobaczenia na Wyspie.
Chcesz jechać na Wyspę.
Oddychaj!
Wybrano cię.
Wyspa na ciebie czeka.
UWAGA, TYLKO PERSONEL! RYZYKO SKAŻENIA!
Jest taka piękna.
Nigdy nie widziałam dziecka.
- Mogę ją potrzymać? - Nie teraz.
Jedziemy na Wyspę?
O Boże.
Gratulacje, to piękna dziewczynka.
Dziękuję.
- To moje dziecko... - Mamy dla państwa
kopie zakończenia kontraktu.
Spójrz na nią. Jest śliczna.
Starkweather? Ten wielki, słodki futbolista z reklam Reeboka?
Uwielbiam go! Jest tam? Dziewczyno, wiedziałam, że to on!
Uwielbiam go!
To świetnie. Słuchaj, jesteś naprawdę zabawna.
Mogę to w końcu odebrać?
Wciąż jest na chirurgii.
Panienko, na lądowisku stoi helikopter, a zbliża się burza.
Podczas kiepskiej pogody nie latamy.
Wyglądają na zajętych. Na twoim miejscu ja bym usiadła.
Posępny Zniwiarz z powołaniem.
Puls: 102. Ciśnienie: 126 na 82.
- Skalpel laserowy gotowy? - Tak.
- Odsysanie działa? - Łatwa respiracja.
- Bardzo dobrze. - Miejsce oznaczone.
Przygotuj piłę.
Jesteśmy gotowi, by go otworzyć.
Oczyśćmy ten wyciek.
Doktorze, puls przyspiesza.
Puls nadal przyspiesza, doktorze.
- Jakie ma ciśnienie? - Ciśnienie krwi: 1 38 na 92.
- Puls nadal przyspiesza. - Dajcie mu mocniejszą narkozę.
Walczy z respiratorem.
Nie chcę poddawać go eutanazji, żeby wyciąć wątrobę.
O Boże!
Zatrzymajcie go! Łapcie go!
Uspokój się, wielkoludzie.
Spokojnie! Nie uszkodźcie go!
Nie! Nie chcę umierać! Nie!
Chcę jechać na Wyspę! Obiecaliście mi!
Chcę żyć! Nie chcę umierać!
Hej. W porządku, stary?
Nie po raz pierwszy to się zdarza.
Eterkon. Produkt jest bezpieczny.
Przyjrzyjcie się temu.
Zaczekajcie. Spójrzcie.
Bum! Widzieliście?
Rany...
Rany, super. Jednego mniej.
Panowie.
Rozumiem, że doszło do jakiegoś incydentu.
Starkweather uciekł z sali operacyjnej.
- Uważasz, że to zabawne? - Nie, proszę pana.
- A ty? - Oczywiście, że nie.
Puść to jeszcze raz.
Zatrzymaj.
- Kto to? - Sanitariusz.
Wystraszył się, pomogłem mu wstać.
Puść to w zwolnionym tempie.
Zatrzymaj.
Powiększ jego nadgarstek.
Mamy produkt na wolności.
- Dopasuj rysy twarzy. - Już się robi.
DZIEŃ DOBRY, JORDAN DWA-DELTA
PLANY NA DZIŚ: WYJAZD NA WYSPĘ
- Jak miło, przyszedłeś się... - Jordan, musisz iść ze mną.
Ruszać się!
Mamy go! Lincoln Sześć-Echo.
Zamknijcie szczelnie ten sektor. Znajdźcie Sześć-Echo.
Wszyscy zdejmijcie maski.
- Co jest? - Muszę zobaczyć wasze twarze.
Proszę go nie słuchać, siostro. To żywa tkanka ludzka.
- Zapieczętować wątrobę. - Sprawdźcie zaplecze!
ORGAN/TKANKA DO PRZESZCZEPU
Jak ten pokrewieniec dostał się do Sektora Medycznego?
Dowiedzcie się tego.
Mężczyznom nie wolno...
Musisz mi zaufać. Widziałem ich. Limę i Starkweathera. Nie żyją.
Zabili ją, a jego pokroili...
Przestań! Chcę wrócić do pokoju.
- Nie możesz. Oni chcą cię zabić. - Jadę na Wyspę.
Nie ma żadnej Wyspy! Chodź!
Sześć-Echo jest w Wieży Żeńskiej, piętro 32.
- Jest z nim żeński produkt. - Śledźcie go.
Z drogi!
Zaufaj mi.
Ogłoszenie dla społeczności.
Uwaga, mieszkańcy.
Ostrzeżenie o skażeniu dla Lincolna Sześć-Echo.
Kto będzie miał z nim styczność, zostanie poddany kwarantannie.
Stać! Nie ruszać się!
Z drogi!
Dwaj pokrewieńcy przemieszczają się na drugim piętrze.
Są tam!
W piwnicy Sektora Szóstego!
Łapcie ich!
- Nie! - Stać!
- Lincoln! - Wstawaj!
Nie! Przestań!
Wybrano cię.
Masz wyjątkowy cel w życiu.
Jesteś częścią nowego początku. Jesteś wyjątkowy.
Masz wyjątkowy cel w życiu. Zaludnisz Wyspę...
Chcesz jechać na Wyspę, by ją zaludnić.
Jesteś częścią nowego początku.
Wybrano cię.
Wybrano cię, byś przetrwał.
Byś żył dalej. Chcesz jechać na Wyspę.
Musi być tutaj !
Patrz na lewo!
Biegnij !
Tutaj !
Są tam ! Szybko!
- Lincoln! - Szybko!
Łapcie ich! Idziemy!
Ruszać się!
Biegnijcie!
Wciąż uważasz, że Wyspa istnieje?
Chodź.
Chodź. Chodź.
Tutaj są drzwi!
SIEĆ HOLOGRAFICZNA
Lincoln Sześć-Echo został objęty kwarantanną antyskażeniową.
Jordan Dwa-Delta została bezpiecznie przetransportowana na Wyspę.
Jones Trzy-Echo, skoncentruj się na pracy.
Niczego bardziej nie pragnę. Kocham moją pracę.
Ale Lincoln Sześć-Echo został skażony.
To mnie naprawdę martwi, bo to mój dobry przyjaciel.
Jeden z najlepszych. Jedyny przyjaciel.
Nic mu nie będzie.
Proszę pana, mam jedno pytanie. Dokąd prowadzą te rury?
Ludzki organizm.
Wyjątkowy w swej złożoności w całym wszechświecie.
Produkt trzech miliardów lat ewolucji.
Doskonały pod każdym względem, poza jednym.
Jak wszystkie maszyny, zużywa się.
Od wieków idea regeneracji ludzkiego ciała
zaprząta współczesną naukę.
Myślę, że musimy zamienić ten zły dzień w dobry.
Wspaniały dzień. Dzień sprzedaży.
Ty zaczniesz, ja skończę.
Panie i panowie.
Witamy w świecie nauki nowej generacji.
Pokrewieniec.
Organiczny model, wyprodukowany od razu w dorosłej postaci,
zgodnie z wiekiem klienta.
Widzicie właśnie pierwszą fazę
W ciągu 1 2 miesięcy będzie gotów do zbioru
jako matka zastępcza dla waszego dziecka, dodatkowe płuca, świeża skóra.
Wszystko genetycznie identyczne z waszym ciałem.
Zgodnie z prawami eugeniki z 201 5 roku,
nasi pokrewieńcy są utrzymywani w stanie ciągłej wegetacji.
Nigdy nie zyskują świadomości.
Nigdy nie myślą,
nie cierpią, nie odczuwają bólu, radości, miłości, nienawiści.
To produkt, panie i panowie,
pod każdym istotnym względem
nie jest on człowiekiem.
Pan Whitman, nasz dyrektor ds. public relations.
Z przyjemnością odpowie na państwa pytania.
Jeszcze raz dziękuję.
Chcę opowiedzieć o najmądrzejszej inwestycji, jakiej kiedykolwiek dokonacie.
Chcę opowiedzieć, jak możecie przedłużyć swoje życie o 60-70 lat.
Doktorze Merrick, Albert Laurent, Blackhawk Security.
Waszą firmę gorąco polecał Departament Obrony.
Ale nie znam pańskich osobistych kwalifikacji.
Moi ludzie to byli członkowie Delta Force, SEAL.
Ja należałem wcześniej do GlGN, francuskich służb specjalnych.
Zgłosiliście przypadek kradzieży.
Tak, to właśnie powiedziałem Departamentowi Obrony.
Prawda jest bardziej skomplikowana. Dlatego właśnie pan tu jest.
Mieliśmy pogwałcenie zasad bezpieczeństwa.
Macie do dyspozycji Departament Obrony. Dlaczego wezwaliście mnie?
Ponieważ oni zainwestowali tutaj znaczną sumę pieniędzy.
Konkretnie, 1 20 miliardów dolarów.
A mnie nie stać na ich wahanie.
To wyłącznie pańska sprawa, co pan im powie, doktorze.
Ja nie ujawniam sekretów moich klientów.
To dobrze.
Uciekły dwa nasze produkty.
Imponujące. Zwłaszcza że trzymacie je w stanie wegetacji.
Po wielu latach prób i błędów
odkryliśmy, że bez świadomości,
bez ludzkich doświadczeń, emocji,
bez życia,
organy zawodzą.
Jak długo ich nie ma?
4 godziny i 36 minut.
- Idą pieszo? - Tak.
Wade, dwa kilometry na godzinę w promieniu ośmiu kilometrów.
Oczekuj na opis podejrzanych.
- Już się robi. - Za mną.
- Nie możemy się zatrzymywać. - Nie mogę dalej biec.
- Musisz spróbować. - Dokąd?
- Gdziekolwiek, byle nie tutaj. - Ale tam nic nie ma.
Wszystko umarło.
A jeśli jesteśmy skażeni?
Umarlibyśmy.
Nie ma żadnego skażenia. To kłamstwo.
Co to?
Nie wiem. Ale to żyje.
Chodź. Co by to nie było, jest złe.
Odpocznijmy tutaj.
Sponsorka Jordan Dwa-Delta, Sarah Jordan, jest w śpiączce po wypadku.
Potrzebuje wielu organów.
lle pozostało jej czasu?
48 godzin. Maksymalnie trzy dni.
A Sześć-Echo?
Był pierwszym, który zakwestionował swoje środowisko.
Swoją tutejszą egzystencję.
Przez ostatnich kilka miesięcy przejawiał niestabilne zachowanie.
Nie potrafię tego wytłumaczyć.
Czekam na wyniki jego skanu synaptycznego.
Co wiedzą o świecie zewnętrznym?
Bardzo niewiele.
Kontrolujemy ich za pomocą wspomnienia o globalnym zdarzeniu.
Chodzi o skażenie.
Dzięki temu boją się wyjść na zewnątrz.
Jedynie Wyspa daje im nadzieję.
Daje im cel.
Wszystko, co im przedstawiamy,
ich programy, kreskówki, książki, gry, w które grają,
zaprojektowano, by kontrolować agresję i rozwijać zdolności społeczne.
Aby uniknąć komplikacji,
nie wdrukowano im świadomości seksualnej.
Według nas łatwiej jest zupełnie wyeliminować pociąg fizyczny.
W gruncie rzeczy
są jak dzieci
wykształcone do poziomu piętnastolatka.
- Co to było? - Nie wiem.
Ale chcę to.
"Tam, gdzie droga 39 spotyka niebo nad Tucson"
Spójrz!
Droga 39. Droga 39.
Chodź.
Dostałem to od przyjaciela.
Myślę, że to tutaj.
Jak leci?
Zna pan faceta o nazwisku McCord?
Tak, znamy tu tego fiuta. A kto pyta?
- Ja. - To znaczy kto?
- Lincoln Sześć-Echo. - Jordan Dwa-Delta.
Jasne.
Jesteście tymi świrami od UFO z pustyni?
U... Co? Nie. Nie sądzę.
- McCord? - Masz szczęście, kapitanie Kirk.
- Jest w kiblu. - W kiblu?
Stawia kloca.
Kloca? Gdzie?
Zaczynasz mi grać na nerwach, ćwoku.
- Pierwsze drzwi na prawo. - Dziękuję.
Muszę iść. On stawia kloca w kiblu.
- Chcesz się czegoś napić? Jacka? - Tak, poproszę.
Czysty, w wysokiej?
Zajebiste.
A więc to jest Sektor Pięć?
Ej! Ty sukinsynu!
Wiedziałeś!
- Jak się wydostałeś? - Dlaczego? Dlaczego nas okłamują?
- Będą cię szukali. - O co tu chodzi?
Jeśli ktoś zobaczy nas razem, będzie po nas.
Mógłbyś mnie puścić?
Daj mi założyć spodnie. Zabiorę cię do siebie,
tam będziemy sami.
- Ed? - Mac?
Zostawić was samych?
To nie jest to, co myślisz.
Jasne.
Wynoś się stąd, ty głupi... Możesz przestać?
Nie możesz tak napadać na człowieka. To niegrzeczne.
Ona nie wie, co to lizanie.
Odbiło ci, przygłupie? Przyprowadziłeś jeszcze jedną?
Posłuchaj...
Suwaj się, Joe! Nie popychaj mnie!
Nie, to jest niedobre. Dolicz mi to do rachunku. Musimy iść.
Moi znajomi spoza miasta.
- Chodźmy, skarbie. - Podaj mi swój numer.
- Dwa-Delta. - Nie zaczynaj ze mną.
Bardzo miła wizyta.
Mac nie mówi dużo o swojej pracy w lnstytucie.
Pracujecie z nim?
Ratowanie życia musi być takie satysfakcjonujące.
Macie fajne dresy.
Ćwiczycie w takim upale, jeszcze dostaniecie udaru.
Mac,
mają takie same bransoletki. My też powinniśmy.
Suzie.
Pamiętasz naszą rozmowę o tym ciągłym gadaniu?
Lepiej biegnij do monopolowego po sześciopak budweisera.
- Musimy pogadać o interesach. - Dobrze, skarbie.
Próbuję się zaprzyjaźnić.
Wiem. Dobrze, ale...
Dlaczego nas okłamują, Mac? Powiedz mi.
Żebyście nie wiedzieli, czym jesteście.
- "Czym jesteśmy"? - To znaczy?
Czemu muszę być tym, który mówi dzieciakom, że nie ma Mikołaja?
Dobra, posłuchajcie. Jesteście...
Wy nie jesteście tacy jak ja.
Nie jesteście ludźmi.
To znaczy, jesteście ludźmi, ale nie jesteście prawdziwi.
Nie jesteście prawdziwymi ludźmi.
Jak ja.
Jesteście klonami.
Jesteście kopiami ludzi z tego świata.
- Co? - Klony?
- Co? Dlaczego? - O czym ty mówisz?
Jakaś wiedźmowata bogata żonka potrzebuje nowej skóry na lifting
albo ktoś choruje i potrzebuje organu, wtedy bierze go od was.
Ale ja mam matkę. Pamiętam ją.
- Tak, wiem. - Wychowałam się na farmie.
- Miałam małego pieska i rower. - Rower. Jasne.
Różowy rowerek z małymi pomponami na kierownicy.
Jeździłaś nim do babci.
Dzwoniłaś dzwoneczkiem, wychodziła i dawała ci gorące ciasteczka.
- Tak. - Nie. Wdrukowane wspomnienia.
Mój kumpel jest programistą w Instytucie. Pokazał mi je.
Jest tylko jakieś 12 historii. Zmieniają drobne szczegóły,
ale w zasadzie wszystkie są takie same.
Wasze życie przed "skażeniem " ?
Nigdy go nie było.
Nie patrzcie tak na mnie. Przynajmniej miałaś rower.
Chcecie zamienić swe błogie dzieciństwo na moje gówniane? Proszę bardzo.
Jak długo?
Jak długo już żyjemy?
Jesteś z generacji Echo, więc masz trzy lata.
Delta oznacza, że ty masz cztery.
Trzy?
Istniejecie wyłącznie dlatego, że ktoś chce żyć wiecznie.
To nowe "amerykańskie marzenie".
Istnieją ludzie na tyle bogaci, że są gotowi za to wiele zapłacić.
Czy jest im wszystko jedno, że nas zabijają? Ze zabierają nam organy?
Oni nie wiedzą. Myślą, że jesteście warzywami pływającymi w galarecie.
Niby dlaczego Merrick trzyma was w starym bunkrze pod ziemią?
Nie chce, żeby ludzie wiedzieli. A zwłaszcza wasi sponsorzy.
- Kto? - Ludzie, którzy was zamówili.
Są jakby waszymi właścicielami.
Czemu Merrick nie chce, żeby nasi właściciele wiedzieli, że żyjemy?
Apetyt na kotlet nie oznacza, że człowiek chce poznać krowę.
Wiecie, ile praw łamie Merrick, żeby mieć dwa takie okazy jak wy?
Wasi sponsorzy nie mogą nic o tym wiedzieć.
Są z wyższych sfer, bogaci i sławni.
Gdyby poznali prawdę, Merrick wyleciałby z interesu.
Więc musimy ich znaleźć i powiedzieć im całą prawdę.
- Co? Nie. - Tak.
Nie. To najgorszy pomysł, jaki w życiu słyszałem.
Wiesz, jak szybko bym zginął? l wyleciał?
Zrobimy to. To nasza jedyna szansa.
Przestań! Stój. Przyhamuj. Nie.
Jesteście jak zapasowy silnik w ich bentleyu.
Nie przejmą się tym. Jest im wszystko jedno. Przejmą się?
Ja na waszym miejscu
zwiałbym jak najdalej stąd. Pojechał na plażę.
Nie prosimy cię o pozwolenie, Mac.
Prosimy cię o pomoc.
O Boże.
Sensory cieplne mają problemy, żeby trafić na jakiś ślad zbiegów.
Piasek jest za gorący.
Wczoraj wszczepiono mu mikrosensory.
Czy nasze urządzenie może wyłapać niską częstotliwość radiową?
- W promieniu 800 m od źródła sygnału. - Zróbcie to.
Wasi sponsorzy to Tom Lincoln i Sarah Jordan.
Jej sponsorka mieszka w Nowym Jorku.
Numer w waszym nazwisku to kod regionu.
Sześć-Echo oznacza, że twój sponsor mieszka w Los Angeles.
- Musicie opuścić stan. - Stan?
Załóż to. Nie,
chodź ze mną, dobrze?
Idź. Jaki rozmiar?
To są torby. Wkłada się w nie różne rzeczy.
Plecaki dla chłopców, torebki dla dziewcząt, dobra?
Nie jesteśmy idiotami.
Wybacz, panno "Jestem Taka Mądra, Że Niedługo Pojadę Na Wyspę".
Zaczekaj. Ludzie na zewnątrz raczej tego nie noszą.
To było kupione w sprzedaży wysyłkowej. Zostanie tutaj.
Nie. Sprzedaż wysyłkowa. Klony tego nie noszą.
Posłuchajcie.
Ta karta jest jak punkty premiowe.
Kupcie za to jedzenie, ale w ciągu 24 godzin zgłoszę jej kradzież,
bo inaczej będą wiedzieli, że wam pomogłem. Potem płaćcie gotówką.
Dobra, słuchajcie. Wiem, że ten ludzki świat jest dla was nowy,
ale istnieje w nim jedna uniwersalna prawda:
"Nigdy nie dawaj kobiecie swojej karty kredytowej".
Jasne.
Mam coś. Gorąco, gorąco.
Pociąg będzie za kilka minut. Zbierajcie się.
Dobrze, zostańcie tu.
Nie ruszajcie się.
Spójrz.
To dzieci.
Pociąg to ekspres do Los Angeles. Będziecie potrzebowali tego.
Na miejscu szukajcie sponsorów w informacyjnej bazie danych.
Rozumiemy. A co to jest informacyjna baza danych?
Ona powie wam, gdzie mieszkają.
Co by się nie działo, nie ufajcie nikomu.
Ludzie zrobią wszystko, żeby przetrwać.
Dziękuję, Mac.
Wielkie dzięki.
Dobrze. Pójdę na górę i kupię wam mapę Los Angeles.
Nie wpakujcie mnie w kłopoty.
Chyba ich zidentyfikowałam. Dwójka w centrum.
Uciekajcie!
Biegnij!
Pociąg linii Amtrak nr 227 do Los Angeles wyrusza z peronu C.
Czy oni oszaleli? Zabili go.
- To miała być prosta, rutynowa robota. - Nigdy nie jest prosta.
Zginęła karta kredytowa.
McCord kupił nią bilety na pociąg.
- Nie ma jej w portfelu. - Monitorujcie jego konto.
Skontaktujcie się z konduktorem.
Zorganizuj mi nowy zespół w L.A.
Zjawiłem się najszybciej, jak mogłem.
Właśnie skończyłem skanowanie żołnierzy Departamentu Obrony.
- Jeśli chce pan obejrzeć... - Nie teraz. Spójrz na to.
- Narysował to Sześć-Echo. - Dopracowany rysunek.
" Renovachio".
"Renovatio" ? Renovatio.
- To po włosku? - Po łacinie.
Nie wdrukowaliśmy pokrewieńcom łacińskiego słownictwa.
Dobrze zdaję sobie z tego sprawę.
Więc gdzie się tego nauczył?
Co z wynikami jego skanu synaptycznego?
Niedługo wrócą z Kliniki Hopkinsa.
- Pospiesz ich. - Tak jest.
Wy dwaj.
Tam!
Właśnie przyjechaliśmy. Troy podłączył się do miejskich kamer.
Przepraszam, gdzie znajduje się informacyjna baza danych?
Dzięki.
Wilshire. Piąta. Grand.
Spring. Grand Avenue?
Uśmiechnij się do kamery, skarbie.
Gdzie jest Flower? Jesteś na Flower?
Olive?
Szybciej.
Wyglądacie znajomo. To on.
Trzy Czarne Osy i dwa ścigacze.
Zlokalizowaliśmy naszych zbiegów!
Jedziemy tam! Szybko.
Mamy transakcję na karcie McCorda. Lokalizacja: Grand Avenue 9830.
- Grupa, udać się szybko pod 9830... - Nie. Jedzie tam policja.
Trafili na ślad karty McCorda.
- Tom Lincoln. - Proszę zaczekać.
Brak danych.
Sarah Jordan.
- Halo? - Szukam Sary Jordan.
Jest chora.
- Czy mogę z nią porozmawiać? - Jest w szpitalu.
Mamusiu, czy to ty?
Jordan, idziemy!
Stać! Ręce do góry!
Róbcie, co każę!
- Lincoln! - Rób, co każą.
Ruszać się! Szybciej!
ŚLEDZENIE POJAZDU
Aresztujemy was w związku ze śmiercią Jamesa McCorda.
Co takiego? On nam pomagał! Był moim przyjacielem.
Wszystko, co powiecie, może zostać wykorzystane przeciwko wam.
Co to znaczy?
Zrobią testy DNA.
Jeśli oskarżą klony, wasi klienci zostaną wplątani w morderstwo.
To jakiś koszmar. Nie możesz na to pozwolić.
Rozumiesz? Jeśli to będzie konieczne, użyj siły.
Rozkazuję ci zapanować nad sytuacją.
Jeden-Adam-82. Mamy podejrzanych. Dwoje dorosłych, bez dokumentów.
Wezwać biegłych. Potrzebujemy testów DNA.
- Nazywam się Tom Lincoln. Czy?... - Siadaj i bądź cicho.
- Sprawdźcie moją kartotekę, proszę. - Siedź tam.
Centrala, będziemy za dwie minuty.
Lincoln, wstawaj!
Chodźmy!
Idź!
Mamy gliniarzy!
Biegnij!
Widzę ich! Szybko!
Chodźmy! Szybko!
Ruszać się!
Szybko!
Cholera! Chodźcie tutaj!
Air-Dwa, podaj lokalizację celu.
- Są pod kołami od pociągów. - Zdejmijcie ich po cichu.
Chodź!
- Nie mieszczę się! Nie mieszczę się! - Cofnij się!
Uważaj!
W prawo!
Nie zgub ich!
Uwaga!
Nie pozwólcie mu uciec!
Dobra robota.
Musimy stąd spływać. Nadlatują policyjne helikoptery.
Czarna Osa, zdejmijcie ciężarówkę!
Troy, jesteście cali? Spadamy!
Gliny!
Zawraca!
Nie podnoś się, Jordan!
- Skąd wiesz, co robić? - Nie wiem!
Trzymaj się!
Uważaj!
Uważaj!
- Nie puszczaj mnie, Lincoln! - Trzymam cię!
- Nie upuść mnie! - Trzymam cię!
Lincoln! Wciągnij mnie!
Wspinaj się!
Jeśli nie ma sposobu, żeby złapać zbiegów po cichu, musimy ich sprzątnąć.
Widzę cele na wysokości około 70. piętra, na logo budynku.
Ciężki dzień.
Idziemy.
Policja! Odsunąć się od okna!
Jay, masz ich?
Tam! Bierz ich!
Nie ruszaj się! Do diabła! Nie wychylaj się!
Chodź!
Będę latał wokół, żeby znaleźć miejsce do strzału.
Zawraca.
O nie.
Zaczekaj. Spadają z budynku.
Jezus musi was kochać!
To najbardziej szalona akcja, jaką widziałem! Chodź, dziewczyno.
Wiem, że Jezus cię kocha.
Dotrzyma pan tajemnicy, doktorku?
Oczywiście.
Coś się tutaj dzieje.
- Coś, o czym pan nawet nie ma pojęcia. - To znaczy?
Nie jestem pewien, czy to skażenie jest prawdą.
Dlaczego tak myślisz?
Lincoln powiedział mi, że znalazł latającego robaka w Sektorze Szóstym.
Właśnie. Według mnie, dlatego pomyślał, że może wyjść.
Mówiłeś jeszcze komuś o tym?
Nie, ale zbadam to. Dotrę aż do samego sedna.
A wtedy podzielę się z panem informacjami.
Dziękuję.
Chcę się do czegoś przydać.
- Podoba mi się tutaj. - To dobrze.
Chciałbym także rzucić okiem na losowanie.
Coś mi w nim nie pasuje.
Wiesz,
byłeś jednym z pierwszych z generacji Echo.
Jesteś bardzo mądry.
Pamiętam, gdy tu przybyłem.
Ocalałem, tak jak ty.
Właściwie jako jeden z pierwszych.
To naturalne, a nawet zdrowe, że kwestionujesz nasz świat.
Można powiedzieć, że to właściwie... ludzkie.
To pali!
Załatwcie mi listę wszystkich Echo w aktywnej populacji.
Widziałem adres Toma Lincolna.
Pojedziemy tam, kiedy przestanie padać.
Wszystko będzie dobrze, kiedy go znajdziemy.
Ten chłopczyk wyglądał jak ja.
Jego mama umrze, prawda?
Nie wiem.
Kłamiesz.
Jest chłodno.
- Wejdź. - Nie mogę.
- To ja wejdę. - Jordan. Jordan!
Halo?
Lincoln!
Mój Boże.
Jestem Lincoln Sześć-Echo,
twoja polisa ubezpieczeniowa.
Co robisz w moim domu?
Proszę pana.
Powinien pan to zobaczyć.
To jest...
To coś pięknego.
To jest skan synaptyczny Sześć-Echo sprzed trzech lat,
tuż przed jego włączeniem do populacji pokrewieńców.
A ten jest sprzed kilku dni.
Jego pamięć się rozrosła,
jakby przeżył 30 lat, a nie trzy, co jest niemożliwe.
Być może jest to pozostałość po infekcji korowej, której nie...
Infekcja nie nauczy cię łaciny. Ani latania.
To wspomnienia.
Ale nie jego.
Należą do jego sponsora.
Widziałem cię już.
- W Maximie, Esquire... - W Maximie?
To magazyny dla mężczyzn.
Ze zdjęciami kobiet w małych, obcisłych, krótkich...
Są też w nich teksty.
W każdym razie, jesteś bardzo popularna.
- Co to jest? - Wygląda na jakiś implant termalny...
Boże, twoja skóra jest taka gładka.
Wiedziałaś o tym?
- Wyjmę ci na górze jakieś ubrania. - Dziękuję.
Nie, to ja dziękuję.
Cały czas mam wrażenie, że zaraz się obudzę.
Myślałem, że jestem wyższy.
Przykro mi, że cię rozczarowałem. Podejdź tu.
Jest niesamowita.
Jak to możliwe, że istniejesz trzy lata,
a już znalazłeś kobietę, jakiej ja nie mogłem znaleźć przez całe życie?
To ona mnie znalazła. Jest moją najlepszą przyjaciółką.
- Dlaczego brzmimy inaczej? - Jestem ze Szkocji.
"Jestem ze Szkocji ".
Słuchaj, i bez tego wystarczająco mnie wkurzasz.
" I bez tego".
Nie, naprawdę, przestań. Wystarczy.
Tak, już wystarczy. Przepraszam.
To jakiś cyrk.
Tak, to dziwaczne.
A więc budujesz łodzie?
Tak, projektuję je. Rysuję. Tak.
Zaczynałem od samochodów, motocykli. Od projektów eksperymentalnych.
Cokolwiek mnie kręciło.
Lubię szybką jazdę, wiesz? Zapach benzyny.
Motocykle. Dziwne, mam wrażenie, jakbym już je kiedyś widział.
Zawsze to robiłem.
Nawet nie marzyłem, że dzięki temu będę bogaty.
- Co to jest "renovatio"? - Po łacinie znaczy to "odrodzenie".
Sprytne, co?
Posłuchaj. Cierpię na marskość wątroby.
Pożegnalny prezent od Boga za wszystkie moje romanse.
Za co?
Za mnóstwo seksu.
- Seksu? - Seksu z...
Jesteś prawiczkiem?
Szlajasz się z nią i jesteś prawiczkiem?
Dobra, nie zepsuję ci niespodzianki.
Chłopie, ale będziesz miał zabawę.
Lekarz powiedział, że moja wątroba przestanie funkcjonować za dwa lata.
Nie znam się na tych bzdurach, no wiesz? Wyznania, żale.
Posłuchaj. Ktoś nas śledzi. Próbują nas zabić.
Przyszliśmy tutaj, ponieważ potrzebujemy twojej pomocy.
- W czym? - Chcemy pokazać ludziom,
co robią w Instytucie.
Kto by w to uwierzył? Ja patrzę na ciebie, a i tak nie wierzę.
Kim jest ten facet? Znam go. Czy to rzecznik społeczności?
To prezydent USA.
- Ma klona. - To kompletny idiota.
Ja też nigdy go nie lubiłem.
- Czy wielu ludzi to ogląda? - Wiadomości? Mnóstwo.
Jeśli uda nam się razem tam dotrzeć, ludzie poznają prawdę.
Chcesz zwalić się do NBC i sprawdzić, czy znajdą dla nas miejsce po pogodzie?
Dla ciebie to może nic nie znaczy, ale nas jest tysiące.
l wszyscy nasi znajomi tam umrą.
Pomóż nam.
Dobrze. Tylko założę buty, dobrze?
Tom, pospiesz się!
Instytut Merricka.
Merrick Biotech. W czym mogę pomóc?
- Mówi Tom Lincoln, klient. - Witam pana.
Zastanawiałem się, czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć,
dlaczego moja polisa siedzi na dole na mojej cholernej sofie.
- Proszę chwilę zaczekać. - Jasne.
Wybaczcie, że kazałem wam czekać. Musiałem się przygotować.
Idziemy? Jesteście gotowi?
- Coś mi tu nie pasuje. - Co?
Jego oczy kłamią.
W ten sam sposób co twoje.
- Zostań tutaj. - Nie...
Idziemy?
- Tak. - Wszystko w porządku?
Tak. Ona zostanie tutaj na wypadek, gdyby nam nie uwierzyli.
- Jedźmy wszyscy. Tak będzie lepiej. - Nie, ona zostanie.
Powodzenia.
Dziękujemy.
- Podoba ci się? - Tak.
- Ja poprowadzę. - Nie, ja.
Nie, poważnie.
- Potrafisz? - Tak, nauczyłem się.
Ale nie znasz drogi.
Ty mi ją wskażesz.
Bądź ostrożny.
To cadillac V12-09. 750 koni mechanicznych. Pół miliona dolarów.
Połóż na tym kciuk.
Jesteś wart tyle, ile zapłaciłem. Mamy nawet te same odciski palców.
- Co robisz? - Szukam adresu.
Witam, panie Lincoln. Dokąd chce pan jechać?
- Do studia KNBC. - Chwileczkę.
Dzięki ci, że to robisz.
Nie ma sprawy. Myślę, że ty na moim miejscu zrobiłbyś to samo.
Ile kosztowałem?
Pięć milionów dolarów.
- To dużo? - To niewielka cena za oszukanie śmierci.
- Czerwone. Stój! - Co? Dlaczego?
Czerwone światło! Hamuj! Zatrzymaj się!
O co chodzi?
Ty palancie! Czerwone światło! Stop! To znaczy "stop" !
- Przepraszam, nie wiedziałem. - Powiedziałeś, że umiesz jeździć.
Jeździć umiem, ale nie wiem, co oznaczają światła.
Przepraszam. Nie jestem gotów na śmierć.
Ja też nie!
Szybko!
Co robisz? Stój!
- Nie. - Stój!
Bo cię zastrzelę! Zatrzymaj samochód!
Ze wszystkich stron jadą na nas samochody!
Strzelają do mojego samochodu.
Strzelili w silnik. W mój silnik!
O Boże, mój nos!
Dokąd się wybierasz?
- Puszczaj mnie! - Wstawaj!
- Puszczaj! - Wstawaj!
Nie strzelaj do niego. Jest mi potrzebny.
Nie, nie strzelaj! To mój klon!
- Jestem Tom Lincoln! - Co?
Nie, to ja jestem Tom Lincoln! On kłamie. Zamknij się!
Jestem twoim właścicielem!
To on jest... Jestem Tom Lincoln!
Nie celuj we mnie, cholerny idioto!
- To on jest klonem! - Nie jestem! Jestem Tom!
Nie, ja jestem Tom! On kłamie! Celuj w niego!
- Nie, to nie ja. - Zamknij się.
Jesteś klonem! Zamknij się!
- Ja jestem Tom Lincoln! - Nie...
O cholera.
Było blisko.
Czy to nie dziwne, że moja polisa właśnie próbowała mnie zabić?
Według mnie, cała ta operacja jest nieco dziwna.
Gdzie jest kobieta?
Powiedziała, że wyjeżdża ze stanu
szukać swojej sponsorki.
Był pan świadkiem pewnych tajemnic handlowych.
To znaczy, produkują ludzkie istoty, które chodzą, mówią i czują?
To taka tajemnica?
Rozmawiał pan z kimś o tym?
Kto by w to uwierzył?
Mogę liczyć na dyskrecję?
Może pan liczyć jedynie na to,
że człowiek zrobi wszystko, by przeżyć.
Ja tylko chcę żyć. Nieważne jak.
Dziękuję.
Bardzo dziękuję. Dobra robota.
Jordan? Jordan?
Stój.
Jordan, to ja. To ja.
To ty.
- Ten numer z językiem jest niesamowity. - Wiem. Otwórz usta jeszcze raz.
- Czemu dotąd tego nie robiliśmy? - Zamknij się.
Wyspa naprawdę istnieje.
To my.
- Ilu to dotyczy? - Prawie połowy.
Znajdujemy te same wzorce nerwowe u wszystkich Echo.
To samo u następnych generacji: Fokstrot, Gamma i Hilo.
Oparliśmy cały nasz system na zasadzie przewidywalności.
Sześć-Echo wykazał się jedną cechą, która podważa ten system:
ludzką ciekawością.
A więc teraz musimy stawić czoła czterem generacjom
o potencjalnie zachwianym zachowaniu.
Co pan sugeruje?
Wycofanie.
Chce pan pozbyć się towaru o wartości 200 milionów dolarów?
- Tak. - Świetnie.
Cisco IP Komunikator. Łączenie z Merrick Biotech.
Panie Lincoln, mówi Charlie Whitman,
dyrektor ds. public relations w Merrick Biotech.
Proszę przyjąć przeprosiny za wczorajszą przykrą niedogodność.
Pańska wadliwa polisa nie była odosobnionym przypadkiem.
Zapewniam pana, że można to łatwo naprawić.
W tej chwili informujemy klientów o wycofaniu towaru.
Proszę do nas zadzwonić, kiedy...
"Przykra niedogodność"?
Nie sądzi pan, że to trochę za mało powiedziane?
Panie Lincoln, jest pan w domu? Nie jest pan roztrzęsiony?
Padłem kiedyś ofiarą zbrojnego napadu na mój dom.
Drżałem przez dwa dni.
O jakim wycofaniu pan mówi?
Chodzi o małą wadę, którą odkryliśmy w czterech modelach.
Co zrobicie z tymi "wadliwymi produktami " ?
Zaczniemy od nowa.
- Od nowa? - Nie ma się czym martwić.
Dajemy 100 procent gwarancji.
Konieczną niedogodnością będą dla pana ponowne badania,
abyśmy mogli odtworzyć pańską polisę.
Czy mogą się odbyć dzisiaj?
Przyślemy po pana helikopter o 15:00.
Oddzwonię do pana.
Doktorze Merrick, jak mamy usunąć wadliwe produkty z populacji,
nie wzbudzając poruszenia u pozostałych?
Mamy już odpowiedni mechanizm.
Dahlgren Dwa-Fokstrot.
Cooper Pięć-Gamma.
Masowa wygrana.
Miał dziennik i mnóstwo map.
Kiedy wymyślę, jak ją umieścić na wodzie, wsiądziemy na nią i...
wyruszymy na południe.
Żylibyśmy jak prawdziwi ludzie.
Tulie Dwa-Fokstrot.
Ginsberg Dwa-Hilo.
Znikniemy.
Ale potem.
Ci ludzie, których zostawiliśmy...
Jones Trzy-Echo.
Kiedy uciekaliśmy, widziałem to pomieszczenie.
Gdybym mógł tam wejść i to zamknąć,
poznaliby prawdę.
Panowie, jest jeszcze jedna sprawa, która wymaga zgody zarządu.
Usunięcie zakażonego produktu wartego 200 milionów dolarów.
Wszyscy za?
- Tak. - Tak.
Wybrano cię.
Jesteś wyjątkowy.
Naprawdę wyjątkowy.
- Dziękuję. - Dziękuję.
- Proszę. - Co powiesz tej miłej pani?
Dziękuję.
Zbliża się produkt Jordan.
- Zabrać ją na salę przedoperacyjną. - Chyba się przywitam.
Panie Lincoln, dziękuję za wizytę. Bardzo się cieszę, że pana widzę.
Jest nam naprawdę przykro z powodu tego całego zajścia.
Chciałbym oznajmić, że wyhodujemy dla pana nowiutkiego pokrewieńca
całkowicie za darmo.
Proszę. Poczęstuje się pan jabłkiem? Może podwieczorek?...
Nie. Jak długo to potrwa?
Około godziny. Czytałem, że jest pan ze Szkocji.
Skąd dokładnie?
Rozumiem, że ta pogawędka jest elementem pańskiej pracy.
Ale odpuśćmy sobie te pierdoły.
Zrozumiano. Proszę wybaczyć. Jestem straszną gadułą.
Proszę skręcić w prawo. Tędy.
Wezmę ją.
Procedura jest dokładnie taka sama jak ostatnim razem.
Ostrożnie, rurka. Pielęgniarz za chwilę przyjdzie.
Jest pan taki młody i sławny.
Zawsze chciałem pływać na jachtach.
Słyszałem, że zabiorą ci nerki,
płuca i serce.
Pokroją cię na kawałki.
Szkoda.
Nikt mnie nie będzie dotykał.
Daj mi swój 3-klucz.
- Strzeliłaś do mnie. - Zamknij się.
Dawaj krótkofalówkę!
Na ziemię, ale już!
Wszystko w porządku?
Chodź.
Wszystko wyliczyłem.
Pomyliło mi się trochę w tym miejscu, ale to nie ma znaczenia.
Coś się dzieje...
Dzień dobry panu.
Dziękuję państwu za cierpliwość.
Pewnie chcielibyście już być na Wyspie.
Weźcie swoje rzeczy osobiste i ustawcie się w rzędzie.
Za chwilę wyruszamy.
Weź to. Idź.
Musisz iść. Idź. Idź.
- Dobrze. - Wyłącz to.
Uwielbiam tego Picassa.
Lubi pan Picassa, panie Laurent?
Dostarczył pan towar zgodnie z obietnicą. Dziękuję bardzo.
- Co z klientką? Z Sarą Jordan? - Jest w ciężkim stanie.
Nawet jeśli przeszczep się powiedzie,
uszkodzenia mózgu mogą być zbyt poważne, by wyzdrowiała.
Za długo to trwało.
A więc ta dziewczyna... Tak czy inaczej, zabijecie ją,
nawet jeśli niczego to nie zmieni?
Właśnie za ten przywilej płacą nasi klienci, panie Laurent.
Teraz proszę mi wybaczyć, muszę zająć się interesami.
Wie pan, że mój ojciec uczestniczył w powstaniu Burkinabe?
Kiedy zginął, mnie i mojego brata oznakowano,
żeby inni wiedzieli, że nie jesteśmy ludźmi.
Widziałem i robiłem rzeczy, z których nie jestem dumny,
ale w końcu zrozumiałem, że wojna to interes.
Kiedy zabijanie stało się pańskim interesem?
Chodzi o coś więcej.
Odkryłem Swięty Graal nauki, panie Laurent.
Ja daję życie.
Pokrewieńcy są tylko narzędziami, instrumentami. Nie mają duszy.
Mamy tu nieskończone możliwości.
Za dwa lata będę mógł leczyć białaczkę u dzieci.
Ilu ludzi na świecie może powiedzieć coś takiego?
Chyba tylko pan i Bóg.
Takiej oczekuje pan odpowiedzi?
Pan Whitman ma czek dla pana.
Wygląda to na pojedynczy strzał.
O nie.
To nie ten nadgarstek.
Doktorze Merrick, ciało, które właśnie przywieziono,
należy do klienta.
Ogłosić alarm bezpieczeństwa! Lincoln Sześć-Echo!
Mamy kłopoty w Sali Hologramów.
Zajmę się tym.
Cenzorzy sprawdzają próbę włamania
do Kontroli Hologramowej.
NIE WYŁĄCZAĆ PODCZAS CHŁODZENIA
NIE WYŁĄCZAĆ Z PRĄDU RYZYKO PRZEGRZANIA
Po kolei wejdźcie do sali.
Skoro jadę na Wyspę, czemu mam zostawić torbę?
Do środka, dziękuję.
Na pewno wiesz, co robisz?
Czy to właściwa procedura?
Jesteś tu nowy? Nie wiem, czy dobrze robisz!
Mamy jechać na Wyspę!
Jestem prawie pewien, że coś źle robisz!
Otwierać drzwi!
Kazała ci otworzyć drzwi!
Mogłeś żyć jego życiem, ale postanowiłeś wrócić.
Jesteś naprawdę niezwykły, Sześć-Echo.
Nazywam się Lincoln!
Sprowadziłem cię na ten świat...
i mogę cię z niego usunąc.
Tekst polski: Patrycja Żukowska
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.