Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
ODCINEK 8: OBROŃCY HAESEONG, CZĘŚĆ II
Pasterz Kim Pal-ho,
zmarł jako męczennik.
Co mamy robić?
Wszystko przepadło.
Jestem żałosny, ale nadal jestem ojcem, mężem…
i głową rodziny.
Cheong ma tylko 14 lat.
Gdybym wiedział o apokalipsie, zadłużyłbym się, żeby kupić jej tego
discmana.
Dlaczego płaczesz?
Mogłeś to po prostu powiedzieć.
Czy to by coś zmieniło?
Co mamy robić?
To Wunderkinder, a my jesteśmy wybrakowani.
Masz rację. Gadanie nic nie zmieni.
Więc zawiąż buty…
i przygotuj się do biegu. Co?
Precz od nas!
Bo was pokroję!
Tak zrobi!
Jestem Kobieta-wrak! A ja Koszmar!
Stać! Ani kroku!
Odejdźcie! Eun Chae-ni, zabierz nas stąd!
Zjadłam ostatnią galaretkę kawową ratując Ro-bina.
Chciałbym się chociaż pożegnać z żoną i córką.
Panie Son! Nie próbuj mnie pocieszać!
Taki już jestem.
Harowałem jak wół, a i tak nikt mnie nie szanował.
To przeze mnie mieliśmy kryzys na rynku?
To moja wina, że mnie zwolnili? Też jestem ofiarą!
Dlaczego tylko mnie traktują jak frajera?
Nie proszę o wiele! Dlaczego ja?
Zrobiło się ciszej.
Ależ on jojczy!
Ale nie jest zły, jak go lepiej poznać.
To po prostu straszny maruda.
SON GYEONG-HUN, MOON MI-HUI
Chae-ni, ty gówniaro!
To kto chce podejść pierwszy?
Babeczka od naleśników?
A może pan Heo ze sklepu?
Wiecie, że zrobię wam krzywdę?
Nie przeszkadza wam to?
Jak stracisz palce, kto będzie smażył?
Brać ją.
Chwila! Odejdźcie!
Ręce przy sobie!
Jest ich za dużo!
Ostrzegam!
Mówię, nie podchodź!
Puszczaj!
Co chcecie mi zrobić?
Intruzi!
Brońmy naszej świątyni! Naprzód!
Ani kroku!
Zostawcie moją wnuczkę!
Babciu?
Eunie!
Babciu! Potrzymaj to.
Nic ci nie jest?
Całe szczęście!
Jak ty wyglądasz! Jak włóczęga!
Lepiej spójrz na siebie!
Nie spałaś całą noc?
Ale masz wory pod oczami! Zamęczysz się!
Szefowa Domu Obfitości?
Co panią…
tutaj sprowadza?
Co tu robisz?
Nie poszedłeś spotkać się z matką?
Dlaczego my?
Dlaczego nas zabrałeś i skrzywdziłeś?
Bez szczególnego powodu.
Zaczęło się od tego, że ludzie chcieli żyć dłużej.
Taki jest świat.
Coś, do wydaje się wielkie,
zaczyna się od chciwości i zawiści,
i od trywialnych odkryć.
Potrzebowaliśmy królików doświadczalnych. Padło akurat na ciebie.
Dlatego…
nie pytaj mnie o powody.
Nie istnieją.
Życie to zbiór banalnych przypadków…
i trywialnych powodów – aż do śmierci.
Banalnych?
Życie ludzkie nic dla ciebie nie znaczy?
Z 72 dzieci…
50% miało predyspozycje, a połowa z nich zyskała moce.
Jednym z nich było Dziecko Wieczności.
To by jedyny ważny produkt końcowy.
Pomyślałem…
że gdyby było więcej mutacji,
może pojawiłoby się więcej Serc Wieczności?
Mów tak, żebym zrozumiał.
Zamierzasz zdetonować ten preparat w Haeseong?
Czasami bóg musi niszczyć, żeby zaprowadzić porządek.
Czy ty…
zupełnie oszalałeś?
A co z dziećmi, które umarły?
Spośród tych, na których pracowałeś,
połowa umarła nie ujawniając mocy,
a z pozostałych,
wiele zmarło w wyniku mutacji.
Więcej dzieci umarło, niż przeżyło.
A ty znów chcesz zabijać ludzi,
stawiając wszystko na jedną kartę?
Martwe dzieci nie zmienią biegu historii.
Zrobią to te, które przeżyły.
Ty sukinsynu.
Przyprowadź Dziecko Wieczności.
Razem stworzymy nowy porządek świata.
Ko Eun-san.
Staniecie się nową odmianą ludzi.
Myślałem o tym idąc tu.
Czy umiałbym…
cię zabić?
Szkoda.
Polubiłem cię.
Ojcze.
Ojcze!
Mistrz.
Babciu.
Ogarnij tu wszystko.
A co z tobą?
Nie wiem czy to zadziała.
Mam nadzieję, że tak.
Chcę się przenieść.
Do Mistrza.
Proszę!
Ale gorąco!
Mistrzu!
Mistrzu!
Mistrzu.
Twarz się nie zgadza.
To ktoś inny.
Nie pomogę ci, szukam kogoś innego.
Mistrzu!
Pomocy.
Mistrz tak nie wygląda.
Przykro mi.
Cholera.
Chae-ni!
Wezwijcie pomoc!
Odezwij się!
Mistrzu!
Eunie, dość.
Ja… wezwałam straż.
Nie ma go tu.
Mistrz…
Nie mogę go znaleźć.
Ojcze. Ojcze, to ja.
Siostrzyczko.
Za kwadrans będziemy w Haeseong.
Dobrze.
Dopilnuj wszystkiego.
Choćby nie wiem co,
trzymaj się planu.
Siostrzyczko.
Wszystko w porządku?
Wszystko gra.
Kiedy przyjedzie Pal-ho?
Nie da rady przyjechać.
Przyślę kogoś innego.
Kogo?
Przepraszam za wtedy.
Proszę pana!
Niech pan otworzy!
Proszę pana!
Proszę pana!
Spłacę teraz dług z dawnych lat.
Drzwi są otwarte. Idź i żyj pełnią życia.
Dobrze?
Numerze 3972.
Słyszysz mnie?
Numerze 3972.
Dobrze.
Babciu.
Jeden z wiernych powiedział,
że rano pojechały do miasta dwie ciężarówki.
Co przewoziły?
Nie znam szczegółów.
Widziałam, jak wyjeżdżają z rana.
Przewozili chemikalia.
Tak mówił pan Koszmar.
Chcą je rozlać po całym Haeseong.
Zgłosimy to na policję? To na nic.
Ten drań, Byeong-jin jest w kieszeni Kościoła.
Spotkam się z burmistrzem.
Nie musisz tego robić.
Święta Matka.
Jesteś jednym z dzieci?
Wyglądasz na ranną.
Ani kroku.
Zwariował pan?
Co ty robisz?
Zostaw babcię i pana Gu.
Pogadaj lepiej ze mną i zostaw moją rodzinę!
Ja już straciłam brata.
I ojca.
Zaraz zobaczysz, jakie to uczucie. Nie!
Ona tu wróci.
A kiedy to nastąpi,
zastrzelcie ją.
Z drogi, komu życie miłe!
Z drogi!
Chae-ni, jesteś super.
Nadciągam!
Nadjeżdża Eun Chae-ni!
Czuję się lepiej.
Cheong.
A co z tatą?
Nie przejmuj się nim.
Gdzie on się podziewał?
Aż się prosi o rozwód.
Chcesz się rozwieść?
Nie martw się. Skup się na próbie.
Stój prosto!
I uśmiech!
Chwileczkę, proszę się zebrać.
Dziękuję wam.
Jestem wdzięczny za waszą ciężką pracę.
A, tak, pan burmistrz.
Dzisiejsza parada zacznie się o jedenastej.
Kolejność taka, jak na próbie. Najpierw sztandarowi,
potem orkiestra.
Następnie wystąpi grupa Samulnori… Stójcie!
Zaczekajcie! Co jest?
Rzućcie wszystko i uciekajcie!
Przerwijcie wszystko!
Musicie stąd uciekać!
Nie możecie tu zostać.
Dlaczego? To niebezpieczne!
Skarbie, co tu robisz?
Kochanie!
Co ty tu robisz?
Cheong!
Ty też.
Cheong!
Uciekajmy stąd. Chodźcie.
Trzeba uciekać.
Co ty wyprawiasz?
Ludzie na nas patrzą!
To naprawdę poważna sytuacja.
Chodźmy!
No już! Dokąd?
Cheong długo czekała na ten dzień.
Ma reprezentować cały rocznik!
Ale co ty wiesz!
Reprezentacja rocznika nie jest teraz ważna!
Nadchodzi apokalipsa!
Z końcem milenium wszystko zniknie!
Przestań mnie ośmieszać, bo sam znikniesz!
Z życia mojego i Cheong.
Na zawsze.
Skarbie! Nie rób mi wstydu!
Posłuchaj mnie!
Panie Yang.
Niech pan posłucha!
Trzeba wszystkich ewakuować!
Wie pan, co Kościół Zbawienia chce zrobić w Haeseong?
Wiem.
Naprawdę?
Przekazali 100 milionów na paradę.
Dzięki nim zrobiliśmy olbrzymią maskotkę miasta…
i kupiliśmy fajerwerki.
To tylko przykrywka!
Proszę im nie ufać!
Niech pan posłucha!
To boli!
Gołąb mrugający w poprzek,
mrugające karpie.
A teraz zwala pan to wszystko na Kościół Wiecznego Zbawienia?
Takie zgłoszenia powinien pan kierować do Działu Skarg,
a dziś odpuścić. Mamy festiwal.
Nadchodzi nowe milenium, a pan nie popsuje nam parady.
Pańska córka jest sztandarową!
Przestań!
Wezwijcie policję!
Przepraszam.
Wystarczy. On wiecznie się skarży…
Dobrze, zajmę się tym.
Cheong.
Ośmiesza się na oczach córki!
Cicho, ona to słyszy!
Pan Son?
Chae-ni!
Nie ma nigdzie Mistrza ani babci.
Co teraz zrobimy?
A jak myślisz?
Razem powitamy apokalipsę.
A może uciekniemy we troje?
Co ja bredzę!
Nie zostawię żony i córki! To obłęd!
Chae-ni, co zrobimy?
Nigdy nie zrobiłam sobie zdjęcia z Mistrzem.
Słucham?
Jak możesz gadać o czymś takim!
Miasto czeka apokalipsa.
Wszyscy mieszkańcy zginą.
Tylko my o tym wiemy,
ale nie możemy nic zrobić.
Bo nikt nam nie uwierzy. A dlaczego?
Bo jesteśmy nikim.
BRAWO
Najpierw zatrzymamy ciężarówki.
Co takiego?
Wiozą chemikalia. Są gdzieś w Haeseong.
Chcą je gdzieś zdetonować.
Ale gdzie?
A jak myślisz?
Tam, gdzie będzie najwięcej ludzi.
A gdzieżby indziej?
To znaczy gdzie?
Przepraszam! Z drogi!
Skąd te tłumy?
Oto Yang-soon, maskotka miasta. Ale zbiorowisko!
To chyba Chae-ni?
Widziałyście ciężarówki Kościoła?
Nie. Szlag.
Opuśćcie miasto.
Inaczej zginiecie.
Zginiecie!
Mieszkańcy! Co ona gada?
Uciekajcie!
Co to za cieżarówka?
Pracujesz dla Kościoła?
Do kogo to należy?
Dziękuję.
Wszystko gra.
Coś ty za jeden?
Co ty tu robisz? Nie wiesz, co tu się dzieje!
Co on bredzi?
Proszę zrozumieć, to ważne… Zamknij się!
Wyglądasz mi na złodziejaszka.
Zaraz cię… Nie oceniaj po wyglądzie!
Ro-bin!
Nie wiesz, co się dzieje!
Już oberwałeś?
Jestem wykończony.
Dlaczego musimy się tak męczyć?
Trzeba ratować ludzi.
Nawet tych, których zupełnie nie znamy?
Racja.
Nie musimy ratować nieznajomych.
Właśnie.
Ale znamy tu wszystkich.
Patrz.
Naprawdę znamy tu wszystkich.
To co robimy?
Dzień dobry.
Znowu się widzimy.
Skąd znamy tylu ludzi, skoro nie mamy przyjaciół?
Nie marudź. Trzeba ich znaleźć.
Nie ma czasu, idziemy.
Chodź!
Już jest!
Parada! Faktycznie!
Co tam! Co?
Gdzie?
Cheong.
Cheong!
WITAJ, NOWE MILENIUM!
Zaczekaj na mnie! Szybko!
Zaczekaj, mówię!
Czekaj! Nic się nie zmieniłeś. Co?
Mistrzu?
Uciekłeś?
Kiedy? Wielkie nieba!
Cieszę się, że nic ci nie jest!
Wiedziałem, że dasz radę!
Mistrzu!
Mistrzu? Za co to było?
Myślałem, że tylko słowa mnie ranią.
Teraz się zdenerwowałem, Mistrzu.
Nie możecie już…
nic zrobić.
Jest moja córka!
Cheong!
Cheong!
Mam świetną córkę!
Wyglądasz super!
Nie martw się.
Powstrzymam ich za wszelką cenę.
Kogo? Wystraszyłaś mnie.
Nie blokuj drogi!
Znajdźmy dobre miejsce na pokaz fajerwerków.
Nie możemy teraz iść!
Jazda! Skarbie! Znajdźmy dobre miejsce.
Fajerwerki.
Wie pan, co Kościół chce zrobić z Haeseong?
Wiem.
Podarowali nam 100 milionów.
Dzięki nim zbudowaliśmy maskotkę miasta…
i zorganizowaliśmy fajerwerki.
Już wiem. Fajerwerki.
Nad głowami wszystkich.
Bum!
Cheong!
Skarbie!
Skarbie!
Kochanie!
Nic ci nie jest? Cheong!
Nie idź tutaj!
Chodź tędy!
Nic ci nie jest?
Uciekajmy!
Tędy!
Do środka!
Nie bójcie się.
Co?
Już się zaczęło?
Miała przysłać kogoś zamiast Pal-ho.
Mistrzu.
Gniewasz się na nas?
Pogadajmy.
To przez tę dziewczynę, która pierze ludziom mózgi.
Sprawiła, że pan Gu wycelował broń w babcię.
Serio?
Chae-ni!
Mistrzu.
Mistrzu!
Chae-ni!
Chae-ni.
Obudź się, Choi Un-jeong.
Lee Un-jeong.
Myślałam, że już po mnie.
Jak mogłeś mnie tak poddusić?
Co się z nimi dzieje?
Dokąd idziecie?
Na pewno Pasterz zostawił instrukcje.
Pasterz? Coś jest na górze?
Dokąd idziecie?
Nie, czekajcie! Proszę pana!
Coś jest nie tak. Dziwnie się zachowują.
Chae-ni!
Mistrzu!
Zostańcie tutaj i pod żadnym pozorem nie wychodźcie.
Jasne? Oszalałeś?
A ty dokąd? Musisz nas bronić!
Żeby was obronić, muszę wyjść.
A co ty możesz zdziałać?
Co jak zobaczysz nadlatujący samochód?
Nie zatrzymasz go gadaniną.
Racja.
Ale jednak moja gadanina na coś się przydaje.
Jeśli stąd wyjdziesz,
rozwiodę się z tobą.
Mówię poważnie!
Skarbie, nie!
Kocham cię,
Mi-hui. Ty idioto!
Pan Son! Co tak długo?
Ja wezmę tę stronę, gdzie jest więcej ludzi.
Niech ktoś mnie obrazi.
Długo będziesz polegał na innych jak kretyn?
Sam znajdź w sobie siłę, bałwanie!
Nadchodzą!
To fascynujące.
Boję się!
Ani kroku!
To nie ja. Jestem twoim ojcem!
I twoją matką!
A masz!
Przepraszam.
Nie rób tego!
Babciu.
Obraź mnie.
Szybko!
O rany…
Skąd się wziął ten gnojek i czemu bredzi jak nawiedzony?
Wydłubię ci oczy i zjem jak kiszoną rzodkiew!
Powinnam wydrapać ci gały z łepetyny!
Skopać ci dupę?
Ty zapyziały zasrańcu!
Wynocha stąd, głupi gnoju!
Kto chce na przejażdżkę?
Ale ubaw!
Świetna zabawa!
Bączek, bączek, bez nóżek, bez rączek.
Po co trzymać bączka w dupie, niech polata po chałupie.
Czyś ty do reszty oszalał?
Co ty odwalasz?
Jesteśmy.
To się…
udało? Tak.
Panie Son! Chae-ni…
Skarbie.
Na co my…
właśnie patrzymy?
Na superbohaterów?
Więc wystarczy posprzątać?
Słuchacie mnie? Czy to się naprawdę stało?
Czy kręcą nas ukrytą kamerą?
A więc to super-pracownik. Z supermocą!
Tak jakby już nie był atrakcyjny.
Jest lepszy, niż sądziłam.
Un-jeong…
Walnąłem ich i wtedy oni…
Coś jest nie tak! W nogi!
Szybko!
Końca nie widać.
To przez telepatkę.
Musimy ją znaleźć, by to przerwać. Najpierw powstrzymajmy fajerwerki.
Odpalą je o północy. Myślę, że w środku są chemikalia.
Zbiorą ludzi na ulicach, zrobią odliczanie,
a kiedy zegar wybije północ…
bum!
Zostało niecałe pół godziny.
To co najpierw? Telepatka czy fajerwerki?
Ja się zajmę fajerwerkami.
Ro-bin, pójdź z nią.
Panie Son, proszę znaleźć telepatkę.
Musi być w pobliżu.
Tak jest!
Szybko!
Jestem Spider-Manem.
Jestem duchem dziewicy.
Jestem Frankensteinem.
Jestem duchem starej baby.
Ojej!
Szybko, Chae-ni.
Co robimy?
To właściwe miejsce.
Szlag.
Naprzód!
To te chemikalia? Są w fajerwerkach?
Hej, wy. Co robicie?
Wychodźcie, to niebezpieczne. Moment.
Tam leci coś dziwnego.
Gol!
Dość tego!
Przestań!
Dość! Ludziom dzieje się krzywda!
Twoja sekta to nadal grupa religijna. Nie wolno wam stosować przemocy.
Słyszycie mnie? Posłuchaj, głupia dziewucho!
Nawet jeśli jesteśmy wybrakowani, to wy czynicie zło.
Jak możesz tak używać swoich mocy?
Słyszycie… A ty znowu mi przerywasz!
Jak śmiesz się odszczekiwać, gdy mówi dorosły?
Nikt cię nie nauczył manier?
Możesz… Powiedziałem dość!
Co takiego ci ludzie ci zrobili?
Wrakowi i Przygłupowi się należy. Ale mojej Mi-hui? A co z Cheong?
A pozostali? Co zrobili, by na to zasłużyć? Dlaczego? Z jakiego powodu?
Nie obchodziło ich nasze cierpienie.
Nie zwrócili uwagi.
Więc mnie też nie obchodzi
czy ci ludzie zginą.
Chyba nigdy nie miałaś awantury.
Ale zadarłaś ze mną!
Nauczę cię dobrych manier!
Ty mała…
Siostrzyczko!
Co się stało?
Wszystko gra?
Siostrzyczko, nic ci nie jest?
Za bardzo się forsowałaś!
A nam tego zabraniałaś.
Pal-ho nie żyje.
Ojciec również.
Zakończmy to, siostrzyczko.
Nie chcę ciebie też stracić.
Nie wybaczę im.
Zabiję ich wszystkich.
Nadal masz mnie.
Nie mamy już nikogo, Ho-ran.
Pomścij nas.
Wszystkich.
Zniszcz wszystkich.
Zrób to dla mnie.
Nadchodzą!
Wszystko gra?
Nie. Głowa mnie boli.
Wrócili do normy!
Już po wszystkim?
Jesteś ranny?
Tylko zmęczony.
Co z fajerwerkami?
Nie powstrzymasz tego.
Eun Chae-ni?
Będą bardzo, bardzo ładne.
Tak naprawdę,
nigdy nie widziałam sztucznych ogni na żywo.
To moje pożegnanie.
Niewiele starego roku nam zostało.
Spędzacie koniec XX wieku z najbliższymi?
Zostało 5 minut do nowego milenium.
Mam nadzieję, że spędzacie te ostatnie minuty…
z ludźmi, których kochacie.
Puszczam ostatnią piosenkę w XX wieku.
To cena za przelaną krew naszego Pasterza.
Chae-ni! Coś nie tak?
Co?
No co?
Jesteś Eun Chae-ni?
No jasne, a kim miałabym być?
Tam.
Druga Chae-ni!
Co ja tam robię?
Czy właśnie mnie dźgnięto nożem?
Co to?
Oddychaj. Nie zasypiaj. Wezwę karetkę.
Ty…
martwisz się o mnie?
Tak.
Spójrz na to.
Tak samo, jak dawniej ty o mnie.
Pocieszyłaś nie tylko mnie,
ale i pozostałe dzieci.
Byłoby…
lepiej, gdybyśmy byli…
po jednej stronie.
Nie.
Nie.
Ho-ran!
Nie!
Nie żyje?
Nadal ma puls.
Wezwij pogotowie.
Zgubiłem gdzieś telefon. Chwila.
Weźmy ją do środka.
Gdzie on jest?
A wy dokąd?
Skarbie! Kazałem wam nie wychodzić.
Dokąd idziecie?
Co to jest?
Nie powstrzymacie tego.
Proroctwo się wypełni, jak zaplanowano.
Zobaczycie, gdy nadejdzie apokalipsa.
Niewierni skończą w ogniu piekielnym,
a zbawieni zyskają życie wieczne jako Wunderkinder!
A więc to była bomba.
Nie fajerwerki?
Więc cały nasz wysiłek na próżno.
Chciałam dożyć apokalipsy…
i spełniło się.
Ale niestety,
już nie chcę oglądać…
końca świata.
Co w ciebie nagle wstąpiło?
Wrzuć tam mnie i pana Sona.
Mnie? Nie mam gdzie się złapać.
Przyczep mnie tam i się odklej.
A ja się teleportuję z balonem.
A jeśli coś ci się stanie?
Spokojnie. Nie mogę umrzeć.
Dlaczego tak mówisz?
Nie wiesz, jak serce do ciebie trafiło?
Możesz zginąć i zostanie samo serce.
To bomba. Może cię rozerwać na strzępy.
Co powiesz babci?
To będzie sekret. Nic jej nie mów.
Niedługo do was wrócę. Nie.
Chodźmy razem. Wespnę się z tobą.
W tym stanie?
Będziesz zawadzał. Złap nas, kiedy spadniemy.
Najpierw pana Sona, potem mnie.
Eun Chae-ni!
Wiesz, że mogę zginąć od takiego upadku?
Koniecznie mnie złap.
Nie mogę zginąć po udanej misji.
Na co czekasz? Nie ma czasu.
Będzie dobrze.
Chodźmy.
Czemu nie!
Pięknie wyglądasz.
Gotowe.
Wiesz co, Ro-bin?
Wyglądasz paskudnie, gdy się uśmiechasz.
Eun Chae-ni, jak mogłaś…
Rzuć nami, ty przygłupie! Skończony dureń!
Król przygłupów!
Ja…
chcę żeby Chae-ni…
zniknęła na zawsze!
Idź! Musisz się wspiąć.
Wejdź nieco wyżej! Ty idź!
Zaczekaj!
Jeszcze się nie odklejaj!
Idź!
Zaczekaj chwilę.
Przyłóż się!
Weszłam!
Panie Son, niech pan ucieka!
Świetnie się pan spisał.
Hej…
powodzenia.
Mam nadzieję…
że Chae-ni wróci cała i zdrowa!
Nie zostało wiele czasu.
Zaczynamy odliczanie.
10…
9…
8…
7…
6…
5…
4…
3…
2…
1!
Eunie.
Rok 2000! Zaczęło się nowe milenium!
Nie.
Nie!
Nie!
Co to takiego?
Powinnam to oglądać z Cheong.
Udało nam się.
My…
ocaliliśmy tych ludzi.
Kiedy Chae-ni wróci…
nie upuść jej. Złap ją, Mistrzu.
Tak.
Spóźnia się. Gdzie jest?
Znowu w Kanadzie?
Nawet gdyby się przeniosła na biegun, powinna już wrócić.
Szlag.
Nie gadaj głupot.
Zaczął się rok 2000 i nie stało się nic szczególnego.
Zaczęło się nowe milenium.
A my mamy doniesienia o pewnym incydencie.
Zeszłej nocy w Haeseong rozpętała się wichura.
Jaka wichura przewraca samochody?
Popsuła nam paradę.
Ale Cheong wyszła świetnie.
Naprawdę nie pamiętasz?
Jaki byłem dzielny, kiedy was uratowałem?
Ukryłem was w sklepie z płytami. Uratowałem wielu ludzi.
Znowu opowiadasz jakieś brednie?
No co?
Może powiesz, że latałeś z peleryną?
Mam ciebie dość.
Tato.
Moje śniadanie. Nie dałem ci go?
Jest tam.
Tutaj.
Nie do wiary.
Nikt nie pamiętał, co się wtedy wydarzyło.
Wichura?
Jak mogła przewrócić samochody? No właśnie.
Co ci się stało?
Co jest?
Dlaczego nikt nic nie pamięta?
Czyżby to…
Skarbie.
Kochanie!
Co tak stoisz?
Kochanie, to ja.
Uratowałem was! I wielu innych ludzi!
O czym ty mówisz?
Nie widzę Cheong. Znajdź ją.
Cheong!
Son Cheong!
Nie, uratowałem was.
Uratowaliśmy was…
i całe miasto…
przed apokalipsą! Nie pamiętacie?
Z jakiegoś powodu…
wszyscy zapomnieli o tamtych bohaterach.
Nie udawajcie, że nie rozumiecie!
Wiatr nie przewróciłby samochodu!
Ale…
ja…
Skarbie, dobrego dnia w szkole.
Świetnie się spisałeś.
Dziękuję, Cheong.
Dziękuję, córeczko.
DOM OBFITOŚCI
Ona wróci.
Moja wnuczka wróci.
Przeniosła się daleko,
więc trochę jej to zajmie.
No…
to chyba możliwe?
Na pewno.
Co za gówniara.
Trzeba usypać grób, nawet jeśli jest pusty.
Wtedy dusza zmarłego nie będzie się błąkać.
PAMIĘCI EUN CHAE-NI
Smacznego.
Życzę smacznego.
Żarcie takie sobie. Marna impreza.
Nie je się rękami!
Lepiej dajcie więcej.
Mamy dużo gości. Jeśli jest pani głodna, zapraszam tutaj.
Nałożę pani pierwszej.
Rytuał na 49 dni?
Ktoś umarł?
Kto taki?
Ty…
Ty…
Eunie.
Czy to ty?
Chae-ni!
Eun Chae-ni? O matko!
Chae-ni!
Pokaż się!
Trochę mi zajął powrót!
Chciałam się przenieść daleko i wylądowałam na pustyni na drugim
końcu świata.
Chyba przesadziłam, bo nie wiedziałam, jak wrócić.
Nie miałam paszportu ani pieniędzy.
Powrót do domu nie był łatwy.
Ale kto umarł? Przecież wszyscy są.
Moja wnuczka żyje!
Moja wnuczka żyje!
Nic jej nie jest!
Chwila!
Konam z głodu. Dajcie zjeść!
Najpierw jedzenie.
Dlaczego zupełnie się nie przejmujesz?
Wiesz, jak nam było smutno?
Wiedziałam, że żyję, więc się nie przejmowałam.
Naprawdę? Masz rację.
Dajcie tu ręcznik!
Ty mała włóczęgo!
Tak wyglądam? A co u pana?
Masz, jedz!
Ojej, moja mała.
Świetne placki ryżowe.
Nie cieszysz się, że mnie widzisz?
Dlaczego tak długo?
Trochę mi zajęła podróż na gapę.
A co? Tęskniłeś za mną?
Bez tak namolnej osoby miałem spokój.
Nie podchodź!
Też byś śmierdział, gdybyś się nie mył 3 tygodnie!
Spotkajmy się, jak się umyjesz.
To nie wyparuje nawet po prysznicu.
Zostanie na cały tydzień!
Serio…
jesteś taka namolna!
Lubię cię.
Niektórzy są inni.
Czasami późno dojrzewają.
Niektórzy,
trzymają się na uboczu.
RATUSZ HAESEONG
Ale…
każdy jest…
ważny.
HAESEONG, MIASTO NADZIEI
Gotowe? Za chwilę.
Tak. Daj, co już masz.
No i masz!
A mogłeś wrócić do Seulu!
Oszaleję tu z tobą!
Następnym razem ja to zrobię.
Masz, załatw to.
Tak, zablokowaliśmy wejście.
Przeszukajcie teren. Zgłoście, jak coś znajdziecie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.