Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tak sobie myślę…
Kościół Zbawienia należy do Wunderkinder.
Może też się tak ustawimy?
Też jesteśmy cudownymi dziećmi.
Teraz chce pan być przywódcą sekty?
Jeśli jeden datek to 10 tysięcy, to ile zgarniemy?
Niektórzy pewnie oddadzą nam cały majątek.
To będzie…
Nie umiem tego policzyć!
Może zarobimy więcej, niż Uri Geller?
Nie chcę tak korzystać z mocy.
Jesteś naiwny.
To właśnie twój problem. O masz!
Moce są po to, by ich używać!
A właśnie, gdzie Dziwak i Kobieta-wrak?
Pora na deser, a potem do domu.
Cicho!
Jestem cicho!
Telefon.
Halo?
Idę.
Mamo, jadłaś kolację?
U mnie po staremu.
No wiesz,
znów mam robotę w ratuszu. Prosili mnie o pomoc.
Jestem freelancerem.
Tak robią dziś zdolni ludzie.
Chwileczkę.
Oddzwonię później.
Teleportuje się, gdy wali jej serce.
Ale poza tym nie ma mocy.
MISTRZU – ZNAJDŹ W ŻYCIU RADOŚĆ!
ODCINEK 6: WSZYSTKIE DROGI WIODĄ DO CHAE-NI
Wszak Pasterz powiedział,
że dla wierzących wszystko jest możliwe.
Dziś doświadczymy…
chwalebnego cudu!
Nasz Pasterz, Kim Pal-ho,
nasz żywy symbol sprawi,
że nasz brat stanie na nogi. Wierzę.
Uwierzcie!
Dzięki wierze wstaniemy z kolan!
A śmierć straci nad nami władzę.
To cud!
Alleluja!
Niebo i ziemia przeminą, ale nie moje słowo.
Zbliża się przepowiedziana apokalipsa.
Niewielu ma jeszcze szansę na zbawienie.
Pokażcie swoje serce. Pokażcie swą wiarę.
Alleluja!
Pasterzu!
Chodziło o pieniądze.
Używali mocy Wunderkinder, by wyglądały jak cuda.
A wyznawcy byli przekonani, że ujrzeli boskie objawienie.
Codziennie przybywa wiernych.
Ha Won-do, ten drań…
odzyskał dzieci i przy ich mocy zbija fortunę.
Wiadomo, co zrobi z tymi pieniędzmi.
Pieniądze nie wystarczą, by wznowić eksperymenty.
Nie uważasz, że stoi za tym ktoś potężniejszy?
Co się dzieje?
On mówi, że jest w trakcie ważnego objawienia.
Kazał wam tu zostać i czekać, aż da znak.
Podajcie lek, zanim się ocknie.
Nie wiemy, jaką dawkę dostała.
To ryzykowne.
A więc istnieje udany okaz.
Podajcie maksymalną dawkę. Nieważne, czy przeżyje.
I zwiążcie ją na wszelki wypadek.
Co jest?
To wygląda jak…
tajne laboratorium szalonego naukowca z kreskówki.
A więc to tutaj?
Kryjówka Burgerkinder?
Przygotujcie leki.
Ty.
Widziałam cię.
Wiem, że jesteś tu szychą.
Dlaczego mnie porwaliście? Odbiło wam?
Chcę coś odzyskać.
Odzyskać? Twoje serce nie należy do ciebie.
Ej, paniusiu!
Dlaczego mnie tak traktujesz?
Nie macie może kawy?
Albo herbaty? Czarnej, zielonej.
Cokolwiek z kofeiną.
GALARETKA KAWOWA
Czekajcie!
Dajcie pozbierać myśli.
To galaretka bez kofeiny?
Chwila.
Zaczyna się!
Zaczyna!
Wali!
Tam jest!
Szlag!
Ani kroku bliżej!
Zaraz oszaleję!
Chwila! Dajcie odetchnąć!
AKTA PERSONALNE 3972
Też odczuwasz efekty uboczne?
Wiesz, że masz mało czasu?
Sprowadź Dziecko Wieczności,
a będziesz żył.
Ty…
masz rodzinę.
KO EUN-SAN, 12 LAT
OJCIEC – NIE ŻYJE MATKA – JANG YUN-HUI, MIESZKA W KOREI
W końcu cię znalazłam.
Dlaczego?
Jak mogłeś to zrobić?
Nie zamierzam…
przepraszać.
Dlatego byłeś dla mnie miły?
Tak.
Serce…
gdyby nie ono, nie pomógłbyś nam?
Nie.
Chodź ze mną.
Możesz to naprawić.
Jeśli tam pójdę, nie będę mogła uciec.
Napraw to dla mnie.
Nadal jesteś po mojej stronie?
Co to jest?
Mogłeś po prostu mnie im nie oddawać!
Nie!
Nie. Mogłam go zabrać ze sobą!
Akurat teraz mi z nosa leci!
Nie ma rady.
Skoro do tego doszło,
muszę wymyślić,
jak przetrwać sama.
Lee Un-jeong, ty sukin…
Nie może zasnąć ani się ocknąć.
Puls musi być stabilny.
Tak jest.
Twoja babcia powtarzała, że muszę odpowiedzieć za swoje grzechy,
a jednak nie różniła się ode mnie.
Mylisz się.
Moja babcia…
wie, że źle zrobiła.
Ale wy…
nie macie pojęcia.
Nie dorastacie jej do pięt.
Za cenę życia możesz ocalić wiele innych.
Czy twoja babcia to zaakceptuje?
Nie. Tylko ty ją obchodzisz.
Nawet jeżeli pozostali ludzie umrą.
Jesteś warta tego,
by odebrać innym szanse?
Masz w życiu cel wart poświęcenia tylu istnień?
Jesteś tego warta?
Nie.
Jesteś nikim.
Nic niewarta.
Ty…
nie zasługujesz na to serce.
Cheong!
Skarbie!
Cheong! To dla ciebie.
Dziękuję ci.
Grozi nam niebezpieczeństwo. Zacznijcie się pakować.
Co to za brednie?
Dokąd mamy jechać?
Dobrze znasz tatę. Marzy mu się wycieczka.
Wcale nie. Tu jest niebezpiecznie. Trzeba uciekać.
Pojedziemy do twoich rodziców?
A niby co nam tu grozi?
Lepiej spytaj, dokąd chce jechać.
Cheong, posłuchaj.
Z powodów, których nie mogę zdradzić,
zyskałem moce, o których nie mogę mówić.
A pewni tajemniczy ludzie
chcą mi zrobić coś, o czym nie mogę gadać.
Masz dług?
Nie, do cholery!
To nie tak.
Wiem, że nie mogłyście na mnie polegać. Przepraszam.
Ale choć raz mi zaufaj! Proszę!
Jak śmiesz mówić „choć raz!”
To samo mówiłeś, odchodząc z pracy i kupując akcje!
I kiedy kupiłeś ekstrakt z cykad…
I proszek grzybowy i bransoletki z germanu…
To nie tak!
Tym razem to na serio!
Widziałem, jak ktoś porwał kobietę-wrak.
Zgłoś to na policję.
Idź odrobić lekcje.
Policja odpada. Nie powiem dlaczego.
To może się rozwiedźmy? Też nie powiem dlaczego.
Nie bądź taka.
Pojedźmy do twojego ojca…
Jeśli masz forsę na bojler.
Dostałam zamówienie od Kościoła Zbawienia.
Co takiego?
To na mszę przed apokalipsą. To takie romantyczne.
Umrzeć pośród kwiatów. Zadawanie się z sektą źle się kończy!
Nie gorzej, niż zadawanie się z tobą.
Nie boisz się, co mnie spotka?
Martwię się o czesne za szkołę Cheong.
Albo że właściciel podniesie czynsz za kwiaciarnię.
Serio?
Jestem…
takim ciężarem?
A więc to tak?
Rozumiem.
Rozwód, tak?
Zróbmy to.
Myślisz, że siedzę cicho, bo brak mi charakteru?
Lekceważysz mnie, bo wszystko cierpliwie znoszę?
Nie straciłem temperamentu! To jeszcze nie koniec!
Nieważne.
Skoro tak, zakończmy ten związek.
Mam dość tego żałosnego życia.
Przestań hałasować!
Wszystko będzie dobrze, jeśli umrę?
Jeśli umrę,
świat się odmieni?
Pomyśl, że zapłacisz za grzechy twojej babci.
Kim jesteś?
Tak czy siak,
przez 20 lat żyłaś na garnuszku bogatej babci.
Czy to…
moje własne myśli?
Jeśli mnie słyszysz, odpowiedz.
Umrzesz…
dla naszego dobra.
Waszego dobra?
Chętnie…
umrę.
Chętnie.
Umrę!
Co ty robisz? Nie wiem jak!
Jak ty cokolwiek w tym widzisz?
Boli!
Nie jestem głupi! Mogę je zdjąć!
Wystarczy powiedzieć!
Jak się miewa Eunie?
Powiedz jej, żeby wracała.
W końcu przejdzie jej złość.
Co?
A, tak.
Zwariowała.
Czyżby nocowała u Mistrza?
Spakowałam ci jedzenie. Idź do domu. Pewnie się nudzi sama.
Muszę wyjść.
Do zobaczenia.
Miłego dnia.
Co się dzieje? Coś się stało?
Muszę na chwilę wyjść.
Nic ci nie jest.
Nikt cię nie porwał.
Proszę się napić herbaty, wtedy panią odwiozę.
Gdzie on jest? Muszę go zobaczyć.
Za granicą. Spotkanie nie wchodzi w grę.
Gdzie za granicą? Kiedy wraca? Pojadę do niego.
Nie mogę tego wyjawić.
Zagraniczny wyjazd bez konkretnych terminów? To pewnie szpital.
Gdzie on jest?
Proszę już iść.
Mam się sama dowiedzieć?
Hej, to ja. Wiem, kto wyciągnął Ha Won-do z kicia.
Dyrektor Nam Sun-gyu.
Jest w Kościele Wiecznego Zbawienia.
Mistrz i Chae-ni nie odbierają.
Może się zakochali i razem uciekli?
To twój problem.
Dlaczego zakładasz taki scenariusz?
Dlaczego nie myślisz o scenach akcji ani o szalonych gonitwach?
Albo o porwaniu.
Żadne z nich nie odbiera.
Może spędzili całą noc…
Widziałem, jak ktoś porwał Chae-ni.
A Dziwak jest w zmowie z Kościołem Zbawienia.
Oszukał nas.
Znowu pan kłamie.
Jestem Kang Ro-bin.
Dziwak porwał Chae-ni.
Jest w zmowie z tymi Wunderkinder…
i porwał dla nich Chae-ni.
To co robimy? Wiadomo.
Ukryjemy się.
Trzeba unikać Pana Dziwaka.
A co z Chae-ni? Porwali ją.
A jeśli ją pokroją?
Co poradzimy?
Taki już jej los.
Niech pan tak nie mówi.
Już raz ją opuściliśmy. Znów chce pan to zrobić?
To co?
Sam stawisz im czoło?
Chwileczkę.
Pójdę do Mistrza. Sam go spytam.
Siadaj!
Nie idzie pan? To pójdę sam.
A niech cię!
Co poradzisz? Życie ci się znudziło? Jesteś największym tchórzem świata!
Zemdlałbyś ze strachu! Jak ktoś taki może kogoś uratować?
Puszczaj. Masz za dużą krzepę.
To prawda.
Jestem tchórzem.
Jestem głupawy…
i nietaktowny.
Wszyscy mają mnie dość.
Z wyjątkiem Chae-ni.
23!
24!
25!
26!
27!
28!
29!
30!
Co u licha?
Co ty robisz?
Weźcie się w garść!
Semestr dopiero się zaczął. Przyłóż się!
Od nowa. Ile razy?
50!
43!
44!
45!
46!
47!
48!
49!
50!
Ej, przygłupie!
Czego się opychasz?
Smacznego.
Ty frajerze!
Wygląda dobrze. Smacznego.
Miłego obiadu.
Jedzmy.
Smaczne jajko.
Od dzisiaj…
jedzmy razem.
Przygłup z III klasy! Nie!
Nie rób tego.
A wy tak mogliście?
Wcinaj.
Pierwszy raz ktoś stanął po mojej stronie.
Chae-ni była pierwsza.
Rozumiem cię.
Ale może mnie puść, zamiast ględzić bez końca?
To strasznie boli.
Chce się pan chować, to proszę.
Chociaż zjedz zanim pójdziesz.
To od babci. Ro-bin!
Jak to, zrezygnował?
Mówi, że wraca do Seulu.
Tak znienacka, bez pożegnania, bez imprezy?
Mówiłem, żebyś uważała na mieszczuchów.
Bezduszny gnojek.
O rany, przestraszyłeś mnie.
W ogóle nie zamierzał tu zostać.
Co za palant!
Co? Jak? Co jest?
Proszę pana?
Naprawdę wraca do Seulu?
Tak.
A dlaczego pan pyta?
Widział to?
DO WYRZUCENIA
Gdzie Chae-ni?
Odejdź. Ja nic nie wiem.
Znów te hałasy!
Bo zgłoszę to na policję!
Moja siła…
jest dłuższy czas aktywna.
Jestem tak wściekły,
że nie mogę się jej pozbyć.
Postaw mnie i pogadajmy.
Gadaj, gdzie jest Chae-ni?
Co jej zrobiłeś?
Naprawdę ją oddałeś tamtym?
Naprawdę…
nas zdradziłeś?
Halo?
Gdzie jesteś? Jednak poszedłeś do Dziwaka?
Szefowa Domu Obfitości szuka ciebie i Chae-ni.
Jestem babcią Eun Chae-ni.
Słucham. Chcę się z tobą spotkać.
Możesz przyjść?
Nic ci nie jest?
Powiedz, że wszystko gra! Panie Son.
Niech mnie pan obrazi. Słuchasz mnie czy nie?
Jak cię dorwę, to zabiję!
LISTA EUN CHAE-NI:
1. WEJŚĆ NA KILIMANDŻARO 2. ZOBACZYĆ ZORZĘ
3. IŚĆ NA KONCERT HELLUSION
ZWIEDZIĆ SEUL
4. BUZI BUZI
5. ZJEŚĆ CAŁY TORT 6. KOLEJKA GÓRSKA I CHURROS!
7. KAWKA O PORANKU 8. ZROBIĆ PRAWKO NA BULDOŻER
9. ZNALEŹĆ CHŁOPAKA 10. DOŻYĆ 30 LAT
DOŻYC 30 LAT
Mogę o coś spytać?
Czy Mistrz jest wśród ludzi,
których mam uratować?
Chodzi o numer 3972?
Jeśli tak,
to już go uratowałaś.
Złapał cię, więc w nagrodę spotka się z matką.
Co?
Skoro tak,
to nie mogę się na niego gniewać.
Jego matka?
Nie jestem ważniejsza.
Gotowe. Wychodź.
DOŻYĆ 30 LAT
Eunie mówiła,
że jesteś Wunderkinder.
Przepraszam.
Ściągnęłam cię, by mieć okazję cię przeprosić.
Zanim pójdziesz,
porządnie się najedz.
Wiem, że to niczego nie wynagrodzi,
ale choć tyle mogę zrobić.
Zgadza się.
Obiad nie wynagrodzi mi tych lat.
Pójdę już. Gdzie moja Chae-ni?
Powiedz mi.
To ty…
przekazałeś ją Ha Won-do?
Nie musisz jej ratować. Zajmę się tym.
Tylko powiedz mi, gdzie jest.
Gdzie ona jest?
Boję się,
że już za późno.
Nie.
Na pewno jeszcze żyje.
Nie podda się tak łatwo. W końcu to moje dziecko.
Przykro mi.
Przyszedł, gdy go poprosiła? Przecież to zdrajca.
Pan też przyszedł, gdy prosiłem.
Myślałem, że chce się pan ukryć.
Co jest?
Już skończył spotkanie z szefową restauracji?
Myślałem, że będzie w gorszym stanie. Mistrzu!
Nie wtrącaj się w to!
Dokąd to? Nie uratujesz Chae-ni?
Założę się, że nie.
Naprawdę jej nie uratujesz?
Gwarantuję, że nie.
Myślałem, że to nie ma znaczenia…
To jest to dziecko?
Tak.
Rozumiem.
…Że nie obchodzi mnie, jaki los spotka innych.
Dalej, Mistrzu! Chcesz po prostu uciec?
Zwłaszcza męczących…
irytujących ludzi.
Panie Dziwaku! Wiemy…
że nie cieszysz się na nasz widok.
Ale nadal cię lubimy!
Inni nie pomogliby nikomu wbrew woli.
A ty nawet jak nie chcesz,
to i tak pomagasz.
Jak myślisz, dlaczego?
Bo jesteś po mojej stronie.
Mistrzu!
Byli nieustępliwi…
na nic nie zważali.
Chciałem ją znaleźć.
I odkryć to, co utraciłem.
Myślałem, że jeśli znajdę matkę,
odmienię swoje życie,
chociaż odrobinę.
Właśnie dlatego.
Dlatego ja…
Co za absurdalnie…
mili…
i przyjacielscy ludzie.
No co?
Sprowokowałem cię?
Dzwonisz do Kościoła? Żeby nas też porwali?
Potrzeba mi ludzi.
Ilu? Im więcej, tym lepiej.
Stu.
Albo 200.
Dobrze.
Przepraszam, panie Yang.
Tylko jeden raz.
Po tym, jak chciałeś odejść i nie wracać?
Upodabniasz się do tych, z którymi się zadajesz.
Co?
Ejże!
Proszę.
DZIAŁ MIESZKAŃ KOMUNALNYCH
Na rozkaz! Yang Seok-u z 560 oddziału!
Spocznij!
O co chodzi? Oto energol.
W zamian za dostęp do komputera.
To zbyt ryzykowne!
To może za ulubioną flachę?
Daepo? No jasne!
Tak, super!
PLANY CENTRUM OPIEKI
PLANY KOŚCIOŁA ZBAWIENIA
Zdobyłem plany kościoła.
Dziękuję panu.
Umiesz się uśmiechać.
Jednak jesteś człowiekiem.
Już myślałem, że działasz na baterie.
Tak naprawdę…
mam ładowarkę.
220 woltów.
To zbyt otwarta przestrzeń.
A tędy trudno przejść do kanałów.
Zgłośmy to na policję.
Sami nie damy rady.
I co im pan powie?
Cholera.
Musimy powiedzieć prawdę, nawet jak nam nie uwierzą.
Zrobimy swoje i będzie z głowy.
I tak wam nie uwierzą.
Tamci pewnie związali policji ręce.
Tym bardziej nie warto się mieszać, skoro policja jest bezsilna.
Co ty możesz wskórać?
Chae-ni to moja przyjaciółka!
Na pewno ją uratuję.
Może i masz siłę, ale co z nią zrobisz?
Dzięki niej dorównujesz innym ludziom,
ale to nadal za mało.
Wydaje ci się, że stałeś się potężny,
ale jesteś płotką w porównaniu do Wunderkinder.
Jeśli ci życie miłe,
nie mieszaj się w to.
Nawet jeśli spróbujesz,
nic tu nie zdziałasz.
A jednak potrafisz całkiem sporo.
Od teraz będziecie trenować w prawdziwym życiu.
Nie możemy ci zaufać.
Kto wie, kiedy przejdziesz na stronę bandziorów.
A jak zmienisz zdanie, gdy ruszymy na ratunek?
Wiem, że to poważna i desperacka sytuacja,
ale czy musimy ryzykować życie?
Powiedz coś, Ro-bin. Tak nie można.
No co, gnojku?
Co tak patrzysz?
Kiedy ty to robisz, czuję się naprawdę żałośnie.
Bo taki się wydajesz.
Mistrzu, chodźmy we dwóch.
Kto mówi, że nie idę?
Już dobrze.
Pójdę z wami.
Ale pod jednym warunkiem.
Zgłoszenie na policję będzie pod moim nazwiskiem.
Stoi!
RATUSZ
Mój kryptonim to:
Wieniec Pogrzebowy.
Dotrzemy tam, zanim wytną Chae-ni serce?
Dość gadania. Pospieszmy się.
Inaczej wszystko pójdzie na marne.
EUN CHAE-NI
To frustrujące.
Co się tam dzieje?
Dlaczego nie pozwalają nam stąd wyjść?
Ju-ran, wiesz coś?
Ojciec znalazł to dziecko.
Co takiego?
Mówisz o Dziecku Wieczności? Znalazł je?
Dlaczego nic nie mówił?
Powinien nas pierwszych poinformować.
Tylko ja myślę, że to dziwne?
Pewnie ma swój powód.
Cierpliwości.
Wiesz, że Ojciec nie lubi…
gdy niepotrzebnie zadajemy pytania.
Dowiemy się w inny sposób.
Chodzi o…
Zwariowałaś?
Ojcze. Jestem zajęty. Później.
Podobno znalazłeś Dziecko Wieczności.
Powiedz nam.
Dlaczego je przed nami ukrywasz?
Co wy podejrzewacie?
Powiedz.
Dlaczego je przed nami ukrywasz?
Odpowiedz.
Odpowiedz, Ojcze.
Wiara…
jest poręką dóbr spodziewanych…
i dowodem tych, których nie widzimy.
Jeśli mi nie wierzysz, nie ujrzysz tego, czego pragniesz.
Masz moc, którą lubię najbardziej.
I najbardziej jej potrzebuję.
Ale to nie znaczy,
że możesz jej używać przeciw Ojcu.
Starszy Yoon się skontaktował.
Przed budynkiem jest grupa ludzi.
Mówi, że mamy problem.
Lepiej idź.
Jesteś moją córką w wierze.
Jako pierworodną…
ocalę cię pierwszą.
Więc… nie wystawiaj Ojca na próbę.
Zwątpienie i brak zaufania będą tylko jątrzyć.
Tak, Ojcze.
Oddajcie nam naszych bliskich!
Idźcie precz!
Precz!
Oddajcie naszych bliskich!
Oddajcie ich!
Idźcie precz!
Panie, zbaw ich.
Jesteście przestępcami! Robicie ludziom pranie mózgu!
Precz!
Oddajcie naszych bliskich!
Skontaktowałeś się z policją?
Tak, powiedzieli, że już jadą.
Oddajcie ich! Idźcie precz!
Oddajcie nam bliskich!
Jesteście przestępcami! Robicie ludziom pranie mózgu!
A teraz wykrzyczmy im nasz gniew!
Dziękuję.
Jestem numer 4204.
W dniu pożaru uciekłem, zanim stałem się królikiem doświadczalnym.
Było nas dwadzieścioro.
Dzięki tobie…
mogliśmy wieść spokojne życie.
Jeśli ci się to przyda…
Nie trzeba.
Weszli na teren.
KOMENDA POLICJI HAESEONG
Po co pan to wziął?
Co?
Bracie Hyeong-rok.
Bracie Su-hyeok!
Wychodźcie. Nie lubię takich sztuczek.
Mam cię, bratku!
A ty idź w cholerę!
Przepraszam.
Wszystko dzięki moim lepkim rączkom!
Mistrzu, dokąd teraz?
Zaczekajcie.
Tam są drzwi.
Chodź tu.
Otworzymy je.
Co?
Nic nie widzę.
Dzień dobry.
Nie przepędziłeś ich? Policja przyjechała.
Wysłaliśmy patrol…
Mają prawo do zgromadzeń.
Powiedz jej to.
Po tym, ile im zapłaciliśmy?
O co chodzi?
Intruzi.
Pal-ho!
Co ten dziadyga tam robi?
To jemu…
przeszczepimy twoje serce.
Mówiłeś, że chcesz ratować świat.
Mówiłeś…
że za cenę mojego życia…
ocalisz wielu ludzi.
A dajesz je…
temu staruchowi?
Nie czuj się oszukana.
Świat składa się wyłącznie…
z niesprawiedliwych, bezsensownych
i niewygodnych prawd.
Nie.
Co innego…
mówiłeś wcześniej.
Dlaczego mam umrzeć, by go ratować?
Dlaczego?
Ponieważ…
jesteś niczym.
Chętnie.
Chętnie…
Umrę.
Umrę.
Ale nie chcę umierać.
Ja…
Dlaczego jestem niczym?
Jestem…
oczkiem w głowie…
babci.
Dla Ro-bina
jedyną przyjaciółką.
Dla pana Sona…
źródłem adrenaliny.
No i
dla Mistrza.
Jestem…
jego…
Jesteś po mojej stronie,
niestety!
Gdzie ona jest?
To ona? Ta biała postać?
Chae-ni!
Chae-ni!
Co robimy? Jest przytomna?
To ja, Gyeong-hun. Żyjesz?
Chae-ni! Co robić?
Odsuń się!
Chae-ni!
Co to jest?
Przestań! Wystrzały!
Trzymaj się!
Panie Son!
Szybko!
Daj mi to!
Cześć, jestem Moon Mi-hui.
Tutaj! Ro-bin!
Ty draniu!
Nic ci nie jest?
A niech cię!
Moje oczy!
Nic nie widzę!
Łap ją!
Jednak miałeś wyrzuty sumienia.
Przyszedłem panią uratować,
nie dla pani dobra, lecz dla nich.
Gdy ktoś zajdzie pani za skórę,
długo żywi pani urazę.
To lepiej stąd zmiataj.
Zanim poczuję urazę.
Nie.
Czy ja dobrze widzę? Co oni robią?
Proszę stąd iść.
W bezpieczne miejsce.
No jasne.
Jak mogła tak sama zniknąć?
Po co przyszedłem ratować tę farbowaną jędzę?
Panie Son. Proszę stać z tyłu i mnie obrażać.
Ty sukinsynu, durniu, kartoflu, zasrańcu w sztruksach! Zadowolony?
Jesteś niczym.
Nie. Nie jestem.
Po prostu jeszcze nic nie zrobiłam.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.