All language subtitles for Inseminoid.1981.1080p.BluRay.H264.AAC-RARBG

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

ZAP�ODNIENIE

Oto 105 raport z ekspedycji archeologicznej Xeno, zesp� si�dmy.

Raportuje oficer dokumentarny Kate Carson.

Ostatnie 2 miesi�ce bada�

przynios�y odkrycie wielkiego, przypominaj�cego grobowiec, kompleksu.

Struktura ta zosta�a pomini�ta

przez pierwsz� i zaniechan� ekspedycj� na tej planecie.

W�a�nie dokonali�my wej�cia do tego grobowca,

za� zbadanie jego kom�r

mo�e przynie�� nam informacje na temat istot zamieszkuj�cych niegdy� t� planet�.

Pomimo, �e posiada ona dwa s�o�ca,

temperatura na jej powierzchni wynosi stale -89 stopni.

Jednak�e podziemne systemy oraz elektryczno��

s� w pe�ni obs�ugiwalne.

Bezpiecze�stwo - 60%

Stan...

dostateczny.

Zaczekaj chwil�. Popatrz na to.

Dean, po�wie� mi tu przez chwil�.

To fantastyczne.

Wygl�da na to, �e jest tu kolejna sekcja.

- Dean, nie oddalaj si� za bardzo. - Nie b�d�.

- Chc� ci� ca�y czas s�ysze�. - Tak, b�dziemy w kontakcie.

- A to ciekawe. - Co znalaz�e�?

- Dean? - Co� jakby rze�ba w �cianie.

- Dasz rad� odczyta�? - Nic mi to nie m�wi.

- Rozpoznajesz co�? - Nie. Musimy sprowadzi� tu Mitcha.

Nie zostawaj tam za d�ugo.

Wracaj! Wracaj natychmiast!

Co� tu jest!

Dean? Ricky?

Dean, s�yszysz mnie?

Dean, co znalaz�e�?

Ricky. Ricky, s�yszysz mnie?

Dean, co si� sta�o?

Przesu�cie to!

Ile mamy czasu?

Nie wiem.

S�yszysz mnie, Ricky?

- Wezm� go. - Nogi do g�ry.

Sharon, szybciej!

Co si� sta�o? Co z Deanem?

- Nie wiem. - Uszkodzenia s� du�e?

Jeden sektor odci�ty.

Lepiej tam wracaj i zobacz, co da si� zrobi�.

Komunikatory g�osowe tam nie dzia�aj�.

Gary, tu Holly. Odbi�r.

Gary, odezwiesz si�?

Co si� dzieje?

- Sprawdzi�e� komunikatory? - Tak.

Mamy problem z grobowcem. Komunikatory pad�y.

- Wygl�da na zablokowanie cz�stotliwo�ci. - Cholera, niemo�liwe.

Zabieraj tu sw�j ty�ek, migiem. Chc� wiedzie�, w czym tkwi problem.

"Zabieraj tu sw�j ty�ek, migiem." Ju� ja wiem, co zrobi�bym z twoim ty�kiem.

22...

- Co z nim? - 31...

40. Dobra, zdejmiemy kombinezon.

Co z nim?

- Co on ma w r�ce? - Nie!

- Daj pojemnik izolacyjny. - Co to jest?

Holly, daj mi p� godziny, a b�dziesz mog�a z nim porozmawia�.

Dobrze.

Chc� wiedzie�, co to za kryszta�y.

Zrobi� badania.

Tu Xeno, sub satelitarna grupa badawcza numer 7.

Oficer dokumentacji archeologicznej przeprowadza wywiad numer 273

z komandor Holly McKay.

Holly, co mo�esz nam powiedzie� na temat tego wypadku?

Nie mamy poj�cia, co spowodowa�o eksplozj�.

Obecny tam nasz fotograf, Ricky Williams, odni�s� powa�ne obra�enia.

Staramy si� te� namierzy� Deana White'a.

- B�dziemy musieli przed�u�y� misj�? - Nie ma takiej mo�liwo�ci.

Nie wiadomo, jak d�ugo musieliby�my czeka�, by Xeno zn�w w��czy�o nas do akcji.

- To wszystko, co mog� powiedzie�. - Dzi�kuj�.

Holly, mamy Deana.

Nie �yje?

Technicznie �yje.

Mo�esz co� zrobi�?

Zrobi�em wszystko, co mog�em.

B�d� go utrzymywa� przy �yciu, a� wr�cimy.

Holly, musimy wr�ci� do tego grobowca.

To niewykonalne.

Mitch uwa�a, �e planeta jest zdominowana przez parzysto��.

Zgadza si�.

Ryciny na �cianach sugeruj� ciekawe wierzenia mitologiczne.

Wszystko tu dzieje si� w parach. Nigdy czego� takiego nie widzia�em.

S� tu dwa s�o�ca. Mo�e to jest powodem?

Wiecie, fascynuje mnie gatunek, kt�ry poprzednio tu mieszka�.

Wydaje si�, jakby by�y to istoty chemicznie inteligentne.

- Dobrze si� czujesz? - W porz�dku.

Chc� wiedzie�, co wywo�a�o eksplozj�.

Nie zmienimy terminu odlotu, ale to musi zosta� zbadane.

Sharon, masz jakie� informacje o tych kryszta�ach?

Dopiero zacz�am testy.

Ale wydaje si�, jakby otacza�a je jaka� energia.

Nasza ekipa nie jest gotowa na tak� ewentualno��.

Je�li to zale�a�oby ode mnie, odlecieliby�my natychmiast.

Min� lata, zanim kto� tu wr�ci. A mo�e nawet to nigdy nie nast�pi.

Ca�a nasza praca p�jdzie na marne.

Nie czuj� si� za dobrze.

Lepiej troch� odpoczn�.

Trzymaj si�, Rick.

Nadal niewiadom� pozostaje eksplozja.

Kto� inny si� tym zajmie.

Nieznane pola energetyczne to nie nasza dzia�ka.

Barbra, powiedzmy Xeno, by nas st�d zabra�,

Nie ma ich od 72 godzin. S� na orbicie.

Wi�c gdy b�d� mogli.

Zabraniam tam i�� bez mojej wyra�nej zgody.

M�wi Gail.

Przepraszam, �e ci przeszkadzam, Mark, ale w laboratorium mamy k�opoty z pr�dem.

- Zaraz to sprawdz�. - Dobrze.

- Gail, zrobisz co� dla mnie? - Tak.

- Powiedz Sandy, �eby do mnie przysz�a. - Dobrze.

Wielkie dzi�ki.

Cze��.

Kocham ci�.

Te� ci� kocham.

Co jest z tymi �wiat�ami?

Nie wiem, ale to �wietne.

Co znalaz�e� na rycinach w grobowcu?

Znalaz�em pewne niepokoj�ce elementy, kt�rych p�ki co nie rozumiem.

Poprzedni mieszka�cy byli prawdopodobnie bardzo inteligentni,

ale jest tam r�wnie� co� w rodzaju... autodestrukcji.

Mitch, przepraszam. Kate...

Holly chce fotografii zniszcze� po wybuchu.

Co to ma wsp�lnego ze mn�?

Zosta�y�my do tego wyznaczone.

Holly m�wi�a, �e nie chce, by kto� tam szed�.

W�a�nie. Powinni�my zdoby� jakie� dowody.

Chcesz porobi� zdj�cia?

- Nie wiem. B�d� si� cieszy�, jak wr�cimy. - Wiem, co masz na my�li.

Ricky.

Co si� sta�o?

- Musz� odnale�� Deana! - Ricky, zaczekaj.

- Co si� z tob� dzieje? - Zejd�cie mi z drogi!

Ricky, wszystko jest dobrze.

Pos�uchaj, Ricky, Deana tam nie ma.

Pu�� go!

Nie!

Przesta�!

Zobacz co z nim.

Ricky!

Ricky!

Ricky.

- Jeste� ca�y? - Za nim.

Co tam jest?

- Dok�d to prowadzi? - Nie wiem, ale si� dowiem.

- Dasz sobie rad�? - Tak.

- Gdzie on poszed�? - Tory.

- Sprawdz� od drugiej strony. - Idziemy do monitor�w.

Id� do sali operacyjnej!

Nie!

- Zostawi� otwarte drzwi wyj�ciowe. - Nie pob�dzie tam d�ugo.

Gary, widzisz go?

Tak.

Kr�ci si� w k�ko, jakby straci� orientacj�.

Zgubi�em go, Holly.

Ricky?

Gail, chod� tu! Szybko!

Nie mog�.

Noga mi si� zaklinowa�a.

Gary, jaki� spos�b na obej�cie zamka?

Nie jestem pewien. Powiem Barbrze, by sprawdzi�a g��wny komputer.

Je�li Gary otworzy te drzwi, b�dziesz m�g� wyj��, tak?

- Tak. - Dobra. Zdejmuj to.

- Ile mamy czasu? - Dwie, trzy minuty.

- Zr�bmy to powoli. - Musi by� spos�b, by to otworzy�.

Gail, chod� tu szybko.

Musimy zamkn�� �luz�.

Termometr nie dzia�a.

Gail? Gail?

M�wi Gary. Pos�uchaj mnie.

Po��cz niebieski i ��ty przew�d.

Powtarzam, po��cz niebieski i ��ty przew�d.

To ominie termostat.

Nie mo�emy ci� wyci�gn��. Musisz zrobi� to sama.

No dalej, Gail.

Nie dam rady. Musicie mi pom�c.

Nie mog�. Musisz pom�c sobie sama.

Niebieski i ��ty przew�d.

Chryste! Zamarzam!

- Jej temperatura spada. - Po��cz przewody.

- Cholerne r�kawice! - Temperatura 36.5.

Gary, nie dam rady.

Nie znam takiego s�owa. Zr�b to!

- Nie mo�esz si� podda�. - 36.2.

Umr� tutaj!

- Wpadnie w stan hipotermii. - Nie mog� ci pom�c, kotku.

Gary, prosz�!

35.6.

35.5.

Musisz to zrobi�. Po��cz przewody.

Niebieski i ��ty! Gail, pos�uchaj mnie!

Lada chwila straci przytomno��.

Gail!

Nie! Gail! Gail!

Pod��cz z powrotem przew�d!

Pod��cz z powrotem przew�d!

- 34.8. - Gail!

M�wi Gary. Pos�uchaj mnie, Gail.

34.7.

Gail. Gail!

Omi� termostat! Niech ci� szlag, kobieto!

Kate, chod� tu i zamknij drzwi.

Kate, chod� tu! To rozkaz!

Zejd� mi z drogi.

Ricky, zejd� mi z drogi!

A co wy by�cie zrobili?

Nie widzieli�cie wyrazu jego twarzy. On by�...

I wtedy ja...

- Przerazi�am si�. - Musia�a� go zabi�?

Tutaj z sali dowodzenia �atwo ci m�wi�.

On oszala�.

Drzwi wyj�ciowe by�y otwarte. Co by si� sta�o, gdybym otworzy�a wewn�trzne?

Ka�dy z was m�g� si� znale�� na moim miejscu. Co by�cie wtedy zrobili?

Dobrze ju�. Spokojnie.

Co s�dzisz o zachowaniu Ricky'ego?

Na pewno by� pod wp�ywem czego� stamt�d.

Co to jest, nie mam poj�cia.

To mo�e mie� zwi�zek z kryszta�ami.

- Ska�enie? - Niekoniecznie.

Kryszta�y s� na stacji od 24 godzin,

ale Ricky mia� objawy na d�ugo przed tym.

My�l�, �e to musia�o przedosta� si� przez jego sk�r�,

albo mie� jaki� inny bliski kontakt.

Testy nie wykaza�y �adnej organicznej materii.

Z czym oni mogli mie� do czynienia?

Musimy pobra� pr�bki.

Inni b�d� chcieli je obejrze�.

Holly, nie mo�emy kontynuowa� bada�.

Wiem, Kate, ale to moja praca.

Uwa�aj z tym, Mitch.

Tak. Wiesz co?

W tych kryszta�ach jest co�, czego jeszcze nie odkryli�my.

Ich energia musi mie� co� wsp�lnego ze �r�d�em �ycia.

Chcesz powiedzie�, �e gdzie� tam istnieje co�, co si� tym �ywi?

- Stracimy tu d�wi�k. - Dobrze, trzymaj si� blisko.

Bez obaw.

W porz�dku.

Sandy, Sandy.

Ju� dobrze. Uspokaja si�.

Co tam si� sta�o?

- Nie powinni�my byli go tu przyprowadza�. - Musz� go zbada�.

Daj jej zastrzyk.

Sandy, s�yszysz mnie?

- Ona nie jest w stanie rozmawia�. - Zaraz b�dzie.

Musi odpocz��.

Sandy, musimy wiedzie�, co tam jest.

Spr�buj.

- Spr�buj. - Daj jej spok�j.

Ona ci� nie s�yszy.

Sandy jest w g��bokiej traumie.

Nie...

Wystraszy�a si� na tyle, �e straci�a zmys�y.

Nie...

Jak si� czujesz?

- Chce mi si� pi�. - Przynios� ci.

- Co� ci� boli? - Nie.

Dzi�ki.

- �le si� czuj�. - Trzymaj si�.

Nogi do g�ry.

- Sandy, chc�, �eby� to wzi�a. - Nie dam rady.

- Rami� ci� boli? - Tak.

- Da�e� mi zastrzyk, prawda? - Tak, ale w drugie rami�.

Popatrzmy.

Spokojnie, Sandy.

Wszystko w porz�dku.

Musimy ci� gruntownie przebada�.

Holly.

Tak, Karl? Jaki� problem?

- Tak, chodzi o Sandy. - Co z ni�?

P�ki daj� jej �rodki uspokajaj�ce, jest spokojna.

Pami�tasz �lady na r�ce Ricky'ego?

- Tak? - Ona ma takie na ramieniu.

- Chryste. - To nie wszystko.

Wiesz, �e wykona�em dok�adne badania...

Do czego zmierzasz?

��cznie z zastrzykiem ograniczaj�cym mo�liwo�ci...

- Chcesz mi powiedzie�, �e jest w ci��y? - Drugi miesi�c.

Niemo�liwe. W tym samym czasie bra�y�my zastrzyki.

Jezu.

Teraz nigdy si� nie dowiemy, co tam si� sta�o.

To koniec naszego projektu.

Jaka jest pozycja Xeno, Barbra?

Za sze�� godzin powinni�my nawi�za� kontakt.

C�, mo�emy tylko czeka�.

Cze��. Lepiej si� czujesz?

Nie mog� doczeka� si� powrotu do domu.

Nie wiem jak ty, ale ja mam do�� tej misji.

Nie wiem, co tu si� dzieje, ale jest to dziwnie.

Ca�kowicie zgadzam si� z Kate.

Powinni�my opu�ci� to miejsce i wraca� do domu.

Nie mog� si� ju� doczeka�.

Odejd�.

Odejd�!

Powiedzia�am "odejd�".

Holly, id� st�d!

Odejd�!

- To Sandy. - Co one robi�?

Prosz� o uwag�.

Zabezpieczcie swoje pokoje. Zosta�cie tam, gdzie jeste�cie.

Zamknijcie drzwi. Nie wpuszczajcie nikogo.

Powtarzam, nie wpuszczajcie nikogo.

- Mark? - Tak, Holly?

- Mark? - Co si� dzieje?

Sandy zabi�a Barbr�.

- Co takiego? - S�uchaj mnie. Zabi�a Barbr�.

- Nie rozumiem. - Nie ma czasu na wyja�nienia.

Trzeba skontaktowa� si� z Sharon.

- A gdzie ona jest? - Mam nadziej�, �e w swoim pokoju.

Mark, uwa�aj na siebie.

- Kto tam? - Mark.

- Czego chcesz? - Otw�rz drzwi.

Nie.

Przesta� si� wyg�upia� i otw�rz drzwi.

Dostali�my instrukcje, by nikogo nie wpuszcza�.

Rozkazuj� ci otworzy� drzwi.

- Mam rozkazy od Holly. - To si� z ni� po��cz!

Kontrolka? Mam Marka przy drzwiach...

No to otwieraj!

- Jeste� tam? - Tak.

- Mark, jeste� z Sharon? - Tak.

Przyprowad� j� tu. Albo nie...

- Id�cie najpierw do sto��wki. - Po co?

- Potrzebne nam b�dzie jedzenie. - No dobra.

- Uwa�ajcie. - Tak.

- Co si� dzieje? - Chod�. P�niej ci powiem.

Skaner trzeci zdech�.

Cholera, razem ju� cztery.

Przynajmniej jest z dala od nich.

Co to?

Nie wiem. Chod�.

Ja si� tym zajm�.

Nie mo�esz naprawi�?

Staram si�, Holly, staram.

- Co� nie tak z kamerami? - Zgadza si�. Stracili�my ju� sze��.

- Sandy to zrobi�a? - Tak.

- Dlaczego demoluje kamery? - Ja si� tym zajm�.

- Bystry pomys�. - Prze��cz na awaryjne.

A gdzie Kate?

Kate.

- Ona jest niesamowicie silna! - Jak� macie bro�?

- Mamy j� powstrzyma�, nie krzywdzi�. - Tylko �mier� j� powstrzyma.

Wi�c co sugerujesz? Masz jaki� pomys�, Kate?

Materia�y wybuchowe.

I gdzie je zdetonujesz? Ona mo�e by� wsz�dzie.

- Chyba, �e b�dziesz przy niej. - Mo�emy u�y� palnika.

S�u�y do uszczelniania �arowego. Przepali jej m�zg.

- Co sugerujesz? - Utrzyma� j� przy �yciu!

On jest lekarzem. Jego zapytaj. Jak j� utrzyma� przy �yciu?

- Mog� jej wstrzykn�� lek. - Mam przytrzyma� jej rami�?

Ona jest w ci��y.

Ju� widz� raport. "Ekipa sterroryzowana przez kobiet� w ci��y."

Wysadza to miejsce.

Transmiter wysiad�. Szybko my�li.

- A co z Xeno? - Nie mamy kontaktu.

- Niech mi kto� pomo�e. - Jest w pokoju �wicze�.

- Holly, id� do niej. - Nie b�d� g�upi, Karl.

Jestem lekarzem, a ona cierpi.

- Mo�e by� ranna... - Ja decyduj� kto idzie!

- Je�li j� powstrzymam, dasz jej leki? - P�jd� po narz�dzia.

- Gdzie ten palnik? - W komorze przygotowa�.

- Gary, zosta� tu. - Tak jest.

Co si� ze mn� dzieje?

Pom�cie mi...

Niech kto� pomo�e...

Pomocy.

Prosz�.

Chod�cie.

Ju� dobrze, Sandy. Ju� dobrze.

- Wszystko w porz�dku. - Spokojnie.

- Rozlu�nij si�. - Nie martw si�. B�dzie dobrze.

Daj r�k�.

Tylko spokojnie.

Ju� dobrze.

- Rozlu�nij si�. - Nie obawiaj si�.

Spokojnie.

- Wszystko b�dzie dobrze. - Sharon, przytrzymaj j�.

- Rozlu�nij si�. - Ju� jest dobrze.

Nie!

Sandy, chod� tu!

Chod�!

- Nie trz� si�, Karl. - Holly!

- Odsu� si�. - Holly!

Nie! Nie!

Nie!

Sharon! Pomocy!

Sharon! Pom� mi!

Sharon!

Nie! Nie!

Pomocy!

Uwa�aj, Mark.

Chod�.

Ostro�nie z nog�. Obejmij mnie.

- Pom� mi. - Jeste� ca�a?

Chod�.

Na krzes�o z ni�.

Widzia�a� j�?

- Co jest? - Jej noga.

Spojrz� na ni�.

A co z pozosta�ymi?

- Ju� dobrze. - Nie mam poj�cia.

Nic jej nie b�dzie. Nie jest z�amana.

Jak j� powstrzymamy?

Je�li dostaliby�my si� do komory przygotowa� kosmicznych...

- To z�y pomys�. - Musimy spr�bowa�.

- Tam s� pi�y �a�cuchowe. - Ona jest zbyt silna.

Nie uwolnicie si� ode mnie.

Niewa�ne, co zrobicie,

w ko�cu b�dziecie musieli wyj��.

Nie ma innej drogi.

Wi�c mo�e wyjdziecie wszyscy teraz?

Mark?

Mark.

Czekam na ciebie.

To nasza szansa.

Na ciebie.

Nie musisz by� jak pozostali.

Co o tym my�lisz?

Zajmij j� czym�, my p�jdziemy po sprz�t.

Dlaczego po prostu...

nie otworzycie drzwi?

Wtedy wszystko b�dzie prostsze.

Mark?

Mark.

Czekam na ciebie.

Mark?

Czekam na ciebie.

Nasz� jedyn� szans� s� opuszczone tunele.

Tu nas nie b�dzie szuka�.

Mark!

Mark, czekam.

Mark!

Prosz�, pom� mi.

Sandy? Sandy, s�yszysz mnie?

Sandy?

Mark...

Potrzebuj� ci�.

Sandy...

Obiecuj�, �e ci pomog�.

Obiecuj� ci.

S�yszysz mnie?

Kate!

Co to by�o?

Mark?

- Nie... - Ciszej, kobieto!

Sandy? Sandy.

Nie uciekniecie przede mn�.

Wysiad�o?

Sandy?

Wy��czy�a to?

Sandy?

Szybciej. Wynosimy si� st�d.

Kate! Kryj si�, kobieto!

- Mark. - Tak, Gary? Jeste� ca�y?

Gdzie jeste�?

Poza stref� powietrzn�.

Co ty tam robisz, do cholery?

Goni�a mnie.

Nic mi nie jest, ale nie wiem, jak d�ugo tu wytrzymam.

System napowietrzaj�cy dzia�a?

Tak.

Martw si� o siebie, Harvardzie.

- O nie. - Co si� dzieje?

Ona oddycha atmosfer�.

�e co?

O nie.

Gary! Gary!

Pom� mi.

Pom� mi.

Gary!

Gary?

Jest ze mn�.

Cholera! Jeste�my martwi!

Co chcesz zrobi�? Co chcesz zrobi�?

Zabij� j�. Zabij� j� teraz!

- Dajcie �wiat�a! - Gary, nie opuszczaj nas.

Nie!

Nie! Nie!

- Kate, co do diab�a...? - Co to?

- Kate! Tutaj! - T�dy.

Kate, wprowad� j� tutaj.

Zamkn� drzwi...

Tutaj.

- B�dzie ich szuka�. - Zgadza si�.

Zamknijcie drzwi.

Sharon, zamknij drzwi.

Nie!

Mark!

Sharon.

Sharon.

75 TX Xeno 2,

tu modu� pomocniczy 047.

Odbi�r.

S�ysz� ci�, 047. Tu Xeno 2. Potwierd� sw�j status.

Mam lokalizacj� i podchodz� do l�dowania.

Przyj��em. Przejd� na kana� 505...

Kiedy by�a ostatnia transmisja?

Nic od ostatnich 28 dni.

094, zbli�am si�.

Potwierdzam. Xeno 2 si� zbli�a.

Ej, fajfusie,

tym razem posad� nasze ty�ki poprawnie.

W�a�nie, wyluzuj.

Roy, os�aniaj mnie.

Corin, mam tu cia�o.

Okaleczenie.

Ja te� mam.

Uduszenie.

To niewiarygodne. Wszystkie dane uleg�y zniszczeniu.

047, tu Remote.

S�ysz� ci�, Roy.

Dokonali�my wst�pnego rozpoznania.

Baza danych zlikwidowana, zasilanie zniszczone.

Du�e straty po wybuchach na kilku poziomach.

Poza tym kilka niekompletnych cia�.

- Trzy, a mog� by� cztery. - Co o tym my�lisz?

Jaka� wewn�trzna sprawa.

Brak �lad�w choroby.

Strefa za�adunku wydaje si� nienaruszona.

Wnosz� o zezwolenie na powr�t.

Tak. Zaczekajcie, Roy.

75 TX Xeno 2,

tu modu� pomocniczy 047.

Jednostka raportuje dokonanie wst�pnego rozpoznania.

Klasyfikacja pi�ta.

Prosimy o zezwolenie na powr�t.

Przyj��em, 047. Potwierdzam wasz powr�t.

Wasz odlot zaplanowany jest za 1800 godzin.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.