All language subtitles for Black.Bird.S01E05.The.Place.I.Lie.2160p.10bit.ATVP.WEB-DL.DDP5.1.HEVC-Vyndros

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak Download
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

NIE CHCĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ

CZARNY PTAK

INSPIROWANE PRAWDZIWYMI WYDARZENIAMI

Gdy miałam sześć lat, zmarła moja babcia.

Tata zabrał nas na pogrzeb

do Wiggins w Karolinie Południowej.

Nigdy jej nie poznałam, więc ta śmierć niewiele dla mnie znaczyła…

Choć bardzo zasmuciła mojego ojca.

Bałam się jej w tej trumnie.

Należała do czegoś, co zastanawiało mnie nawet wtedy.

Do tego następnego miejsca.

Martwiłam się, że patrzyła z góry i nie lubiła nas, bo byłyśmy dziećmi.

BAPTYŚCI DNIA SIÓDMEGO

CZYŻ ŻYCIE NIE ZNACZY WIĘCEJ NIŻ POKARM, A CIAŁO WIĘCEJ NIŻ ODZIENIE?

EWANGELIA WG ŚW. MATEUSZA 6:25

Gdzie dr Zicherman?

Przepraszam.

Gdzie dr Zicherman?

Jest na urlopie.

Nie wspominał?

Nie.

To nie w jego stylu.

Widuje go pan w każdy wtorek?

Nie, po prostu…

Po prostu, wie pani…

Nie, nie wiem.

Kiedy potrzebuję.

To nietypowe rozwiązanie.

Skąd pani wiedziała, że tu będę?

Stały grafik to fundament relacji lekarza z pacjentem.

Ale skąd pani wiedziała, że tu będę?

Nie rozumiem pytania.

Nie mamy z dr. Zichermanem stałych dni. Skąd pani wiedziała, że mam dziś wizytę?

Mamy codzienny grafik.

Figurował pan w nim.

Czemu pan tu jest?

Bo miałem wizytę.

Nie.

Czemu pan tu jest?

Zarzuty obejmowały

sprzedaż niezarejestrowanej broni i przekraczanie granic stanowych.

Czemu pan tu jest?

Już mówiłem.

A pani?

Leczę choroby psychiczne.

Dobrze pani trafiła.

Nie jestem z organów ścigania. Nie jestem sędziną.

Nie zajmuję się zbrodniami moich pacjentów.

Chcę tylko chronić ich zdrowie psychiczne.

Znalazła pani swoje powołanie.

Mówić ci James czy Jimmy?

Jimmy.

Jimmy.

Niektórzy ludzie mają delikatniejszą psychikę

niż większość osób, z którymi się zetknąłeś.

I niż twoja własna.

Co pani wie o mojej psychice?

Niewiele wiem. Ale podejrzewam, że jesteś przy zdrowych zmysłach.

Dobrze wiedzieć.

Niektórzy moi pacjenci nie są. Wystarczy jedna niewłaściwa myśl,

jeden drobny, niezdrowy pomysł, by stracili rozum.

Jeśli się złamią,

osoba, którą byli, może już nie powrócić.

Stają się duchami we własnych ciałach.

Czemu pani mi to mówi?

Proszę, byś z empatią

podchodził do niektórych więźniów.

Niektórych więźniów?

Jimmy…

Pani doktor.

- Proszę… - O co?

Czy zagrażasz zdrowiu psychicznemu moich pacjentów?

- Których pacjentów? - Daję ci szansę na szczerość.

Zachęcam, żebyś potraktował ją poważnie.

Których… pacjentów?

Gdy pochowali babcię, ojciec zawiózł nas nad ocean.

To był jedyny raz, kiedy widziałam ocean.

Kiedy szukali Tricii Reitler, Larry prowadził policję z Marion

po tych drogach, raz za razem.

„Pogrzebałem ją tutaj.

Nie, to było tutaj.

Może tutaj.

Nie, chyba pogrzebałem ją pod drzewem”.

Dokładnie.

Wieczorem, dzień przed wyjazdem do Illinois, wracają tam.

To samo miejsce, te same efekty. Myślę, że ona gdzieś tam jest.

Dlatego zaciągnął ich tam drugi raz.

Skurwysynowi było mało.

Poszukam tych raportów.

Dobra.

Tu przed jeziorem skręcili w lewo.

Są tu tylko pola.

Niezła stacja jak na takie pustkowie.

PALIWO EZ

Tak.

Powinna tu być droga dojazdowa. Skręć tu w prawo.

- Witaj, James. - Witaj, Larry.

Nie widziałem cię wczoraj.

Nie zdarzyło się nic, co nie działoby się dzień wcześniej.

I jeszcze dzień wcześniej, co?

A jak tobie minął dzień?

Dobrze. Dzięki, że pytasz. Odwiedził mnie Gary.

- O, fajnie. - Było fajnie.

Zawsze miło zobaczyć rodzinę. Też lubi samochody?

Trochę. Nie tak jak ja.

A wojna secesyjna?

Nie wciągnęło go to.

Szkoda.

Ożenił się z wredną suką.

Cóż…

Ona uważa, że to „przebieranki”.

Tak powiedziała?

O tak.

Więc powiedziałem jej…

„W czasach wojny secesyjnej byłabyś babcią. Starą wiedźmą”.

Nikt by za nią nie walczył.

Wydawano za mąż młode dziewczyny. Nietknięte.

Pobierali się młodsi ludzie.

Dużo młodsi. Tak.

Moja prababcia urodziła moją babcię, kiedy miała 14 lat.

Wtedy to było zupełnie normalne.

Ale rząd postanowił na tym zarobić.

- Podnosząc wiek przyzwolenia? - Właśnie.

Wtedy nikt nie chodził do liceum.

Nie było czegoś takiego.

Ale kiedy rząd zrozumiał, że da się zarobić na szkołach średnich,

chciwość wzięła górę.

Nie chodzi o edukację.

- Nie? - Nie, chodzi o…

Dzieciom opóźnia się dojrzewanie,

żeby ich rodzice mogli wydać każdy grosz na czesne

i żeby wszyscy zarabiali.

Pewnego dnia nasz kraj przez to zbankrutuje.

Nigdy tak o tym nie myślałem,

ale cholera…

Może masz trochę racji.

Tak myślisz?

Masz świeżą perspektywę.

Musiałeś już to słyszeć.

Dziękuję.

Ile lat miały te panny młode?

Dwanaście, na pewno trzynaście.

Dość duże, by sikać, dość duże dla mnie. Nie?

Zabawne.

Hej…

Jaka jest…

najmłodsza, jaką miałeś?

Co?

Najmłodsza, jaką miałeś.

Ty pierwszy.

Czemu? Ja zapytałem.

Ty pierwszy.

Czternaście.

Walczyła?

Nie. Miałeś takie, które walczyły?

Ile miałeś lat?

Z tą 14-latką?

Była w pierwszej klasie.

Ja w ostatniej, czyli 17.

- Co? - Siedemnaście.

Larry.

Wciąż kapie?

Zaczęło cieknąć.

Kazał im kilka razy jeździć w tę i z powrotem drogą 400 East.

Cztery razy wspominają tu o 440 South.

Podobnie jak 250 East i 375 South.

To bez sensu.

Najczęściej kazał im jeździć 500 East.

Sześciokrotnie za pierwszym razem. Pięciokrotnie za drugim.

Dobra. Drogi 550 i 400 przecinają się na tamtej stacji benzynowej.

Może zatrzymywali się, żeby się napić i skorzystać z toalety.

Wątpię, żeby stacja tam wtedy była.

Wyglądała na nową.

Więc co tam było?

Mam.

Budowa przy skrzyżowaniu dróg 550 i 400.

Jest kierownik?

- Dale przyjeżdża parę razy w tygodniu. - A przez resztę czasu?

Jesteśmy tylko ja i Keith. On pracuje od 3.00 do 11.00.

Długo tu jesteś?

Od 6.00.

Nie dzisiaj. Od dawna tu pracujesz?

Od pół roku.

Wiesz, od jak dawna istnieje to miejsce?

- Chyba od paru lat. - Dale i Keith wiedzą dokładnie?

Dale pracuje tu od początku.

Masz jego numer?

Dziękuję.

Naprawiacie auta?

Nie, proszę pana.

Znasz mechaników?

Żadnych miejscowych.

Gdzie znajdę najbliższego sprzedawcę części samochodowych?

Nie wiem. Nie kręcą mnie samochody.

Ale John Dickey…

„Ale John Dickey” co?

Jest złotą rączką.

Ludzie czasem przywożą mu coś do naprawy, ale to nic oficjalnego.

John Dickey?

John Dickey Hansen. Ma sklep z przynętami kawałek dalej.

Dobra, dzięki.

Kierownik mówił, że stację otwarto wiosną 1994 roku.

Budowa rozpoczęła się jego zdaniem latem 1993 roku.

Jebany Larry Hall.

Ponoć chciałeś ściągnąć tu towar.

Nie rób tego.

Wzruszenie ramionami to nie odpowiedź,

a brak odpowiedzi to brak szacunku.

Rozważałem to,

ale okazało się, że nie dam rady ściągnąć tu towaru.

A gdybyś to zrobił?

Gdybyś w ten sposób wyciągnął z kłopotów kogoś,

kto wpadł w nie na zewnątrz.

To by mu pomogło. Może pomogłoby też tobie.

Ale raczej nie pomogłoby mnie.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem.

Człowiek, który nie ma jak uzyskać pomocy, w końcu przychodzi do mnie.

Staje się moim dłużnikiem.

Przepraszam. Naprawdę. Nawaliłem. Nie wiedziałem.

Dobrze.

Popytałem o ciebie. W Milwaukee.

Zdałeś. Śpiewająco.

Każdy znał kogoś, kto znał kogoś, kto cię znał i dobrze o tobie mówił.

To miłe.

Ale nikt nie poznał cię osobiście.

Każdy znał kogoś, kto cię poznał,

ale nikt nie miał z tobą bezpośredniego kontaktu.

Co ty na to?

Powinni częściej wychodzić.

Na pewno to powinni?

Ma pani dzieci?

Jak ci minął tydzień?

Tylko pytam.

Uważasz go za produktywny?

Ja tylko pytam!

I już pytałeś. Kilka razy na przestrzeni lat.

I co odpowiadałam?

Jestem po prostu ciekaw.

Co odpowiadałam?

Nie mówi pani o swoim życiu osobistym.

Zgadza się.

Ja tylko o tym mówię.

Bo ty jesteś pacjentem, a ja lekarką.

Nie możemy zamienić się rolami?

To nie jest dobre w terapii?

Co byś mi powiedział, gdybyś był moim lekarzem?

Suko, opowiedz swoje sny!

Pewnie ładnie pachną.

Twoje dzieci.

Co ci leży na sercu?

Nic.

Stosujesz prowokacje, żeby ukryć bezbronność.

Nie jestem bezbronny. Pani jest bezbronna.

- Wydajesz się zdenerwowany. - Nic mi, kurwa, nie jest.

Od lat nie byłem w takim dobrym humorze, a pani się to nie podoba.

Czemu nie miałoby mi się podobać?

Bo gdyby mi się polepszyło

i opowiedziałbym ludziom, jak do tego doszło

i tym ludziom by się polepszyło…

Straciłaby pani pracę.

Przeszłabym na emeryturę.

Przeszłaby pani na emeryturę.

I piłaby herbatę z córkami.

Patrzyłaby pani, jak się pochylają i uprawiają ogródek.

Czemu tak dobrze się czujesz?

Moja apelacja.

Masz jakieś nowe wieści?

Powiedzmy,

że są pewne pozytywne sygnały, o ile umie się je odczytać.

To by tłumaczyło twój afekt.

Jaki jest mój afekt?

Jesteś pewny siebie.

Prawie arogancki.

Czasem człowiek ma powody, by tak się czuć.

Widywałam cię już pewnego siebie.

Kiedy?

Kiedy mówisz o historii wojny secesyjnej, silnikach i starych częściach.

Ale nie bywałeś tak arogancki.

- To w stylu twojego przyjaciela. - Jakiego przyjaciela?

Chodzi pani o Jamesa.

Wiesz, o kogo mi chodzi, Larry. Ma ogromną charyzmę.

Poznała go pani?

Nasze drogi się przecięły.

Wiem, na co w nim tak reagujesz.

Roztacza aurę człowieka, który nigdy nie odczuwał żalu.

Postanowi coś i to robi. Nigdy nie patrzy wstecz.

Tak się może wydawać…

Ale on wie, czym jest żal.

Żałuje różnych rzeczy.

Zna ból.

Ale nie pozwala, by go wypaczył.

Tak postrzegasz siebie? Jako wypaczonego przez ból?

Nie… Nie w ostatnim czasie.

Dzięki Jamesowi.

Ja… Nie jestem już sam.

W siódmej klasie

Cooper Ross powiedział: „Jesteś taka ładna”.

A potem się zarumienił,

przez kilka minut nie potrafił spojrzeć mi w oczy.

BIURO

Hej.

SKLEP Z PRZYNĘTAMI

W czym mogę pomóc?

John Dickey Hansen?

Mówcie mi JD.

Sprzedaje pan części samochodowe?

Jeśli trafię na coś, co warto reklamować na Auto Traderze,

- to zdarza mi się. - Zna pan tego człowieka?

To Larry.

Dobrze go pan zna?

Nie, proszę pani.

Po prostu jest charakterystyczny.

Te bokobrody i cała reszta.

Co to za „cała reszta”?

Jest zajebiście dziwaczny. Przepraszam.

Nie, proszę się nie krępować.

Sprzedałem mu nawiercane tarcze hamulcowe

do Dodge'a B200 z 1979 roku.

To było chyba w 1992 albo 1993 roku.

Wydawał się nieszkodliwy.

Wyglądał na kogoś, kogo nigdy nie przytulano.

Nawet w dzieciństwie.

Chyba byłem dla niego zbyt miły.

Bo zaczął wracać, nawet kiedy nie potrzebował części.

Zaczął się tu kręcić, gadać z młodymi dziewczynami.

Coś się kiedyś wydarzyło?

W jakim sensie? Coś złego? Nie.

W końcu go przegoniliśmy.

Czasem zastanawiałem się, co się z nim stało.

Skoro o niego pytacie, zakładam, że nic dobrego.

Czemu go pan przegonił?

Dziewczyny czuły się przy nim nieswojo.

W tym moja córka.

Audrey.

Była wtedy nastolatką, ale Larry ją polubił.

Nie pasowało mi to.

Audrey jest w okolicy?

Załatwia sprawy w miasteczku. Powinna niedługo wrócić.

Możemy na nią zaczekać?

Nie ma sprawy.

Gdy miałam 12 lat, dostałyśmy z siostrą nowe tenisówki.

Prawie natychmiast wdepnęłyśmy w krowie placki,

choć rodzice mówili, żebyśmy unikały tego pola.

Buty schły godzinami.

Nie pamiętam, o czym rozmawiałyśmy.

Byłyśmy szczęśliwe.

Bądź grzeczny. Słuchaj mamy.

Nie chcę słyszeć…

Dziękujemy za skorzystanie z usług DOP Connect.

Żeby zadzwonić, wprowadź numer konta.

Numer nierozpoznany.

Żeby zadzwonić, wprowadź numer konta.

Konto nierozpoznane.

Żeby zadzwonić, wprowadź numer konta.

TYLKO ZATWIERDZONE NUMERY

Konto nierozpo…

Konto nierozpo…

Konto…

Odłóż jebaną słuchawkę!

Tę słuchawkę?

Śmiało.

wprowadź numer konta.

kabel.

Nie powinien być na spacerniaku.

kabel.

Tak. Rozumiem, co pan mówi,

ale musiała zajść pomyłka,

bo płaciłem tą kartą w zeszłym tygodniu.

Mój syn nie może wykonywać ani odbierać telefonów?

To chce pan powiedzieć?

Dobrze… Proszę pana.

A jeśli podam panu dane karty w tej chwili, przez telefon?

Wtedy mnie pan połączy?

Dobrze. Tak. Dziękuję.

Doceniam, że próbuje pan pomóc.

Kutas. Skurwysyn.

Pojadę z tobą.

Nie, kochanie. Będzie dobrze. Muszę oczyścić umysł.

Dobra. Tylko się nie nakręcaj.

Jadę, żeby się rozluźnić, a nie nakręcić.

Dobrze.

Kupisz nam Kahlúę w drodze powrotnej?

No jasne.

Stolarnia.

- Słucham? - Ostatnio widziałem tam Larry'ego.

Jak długo nad nimi pracujesz?

Parę tygodni.

Co z nimi robisz?

Wysyłam je do domu.

Czemu?

Donny mówił, że prawie wdałeś się dziś w bójkę.

Przy telefonach?

Inny więzień chciał telefon.

Jest jakiś burdel z moim kontem. Nie mogę dzwonić.

Ale wpłaciłeś środki?

Może masz wroga.

Kogo?

Kogoś, kto tu pracuje.

Miałeś z kimś ostatnio konflikty?

Wymieniłem wczoraj parę słów ze strażnikiem.

Nie pamiętam, jak się nazywa, ale zawracał mi głowę.

O co chodziło?

O nic.

To nie jest nic.

James, daj spokój. To przecież ja.

Chodziło o ciebie, Larry.

Czemu strażnik miałby o mnie rozmawiać?

Powiedział…

Że obmacujesz dzieci.

I zabijasz dzieci.

Nie chcę się śmiać, tylko…

Obmacuję dzieci?

Nigdy w życiu nikogo nie zgwałciłem, James.

To co zrobiłeś?

Uprawiałem z nimi seks.

Okej.

I nie były dziećmi, James.

Przynajmniej nie do niedawna. Nie w XIX wieku.

Jasne.

James, ile kobiet przeleciałeś?

- Od liceum? No… - Nie, nie od liceum.

Chodzi mi o to, ile kobiet…

Ile kobiet po liceum wyruchałeś?

- Osiemdziesiąt. - Co?

- Osiemdziesiąt? - Coś takiego.

Może pominąłem jedną czy dwie,

nie jestem pewny dokładnej liczby.

To nie jest zabawne, James. Naprawdę 80?

Tak.

Jak?

Jak zdołałeś… Jak…

- Masz jakiś tekst na podryw? - Nie.

Po prostu… rozmawiam z nimi.

A one rozmawiają ze mną i w końcu się rozbieramy.

- Ale jak? - Powiedziałem ci.

Nie powiedziałeś.

Nie nadążam. Wybacz.

Żadna kobieta nie chce ze mną „po prostu porozmawiać”.

Robią to młodsze dziewczyny.

Niektóre.

Tak.

Z początku była miła.

Kto?

- Kto był miły? - Jessica Roach.

Złapała gumę w rowerze, jechała szutrową drogą.

Miała rower górski, ale…

Wiesz, kamienie i żwir mieszają się ze sobą,

a kamienie bywają ostre…

Dziewczyny myślą, że są takie mądre, ale złapała gumę.

Naprawiłeś jej oponę?

- Nie. Zaproponowałem, że ją podwiozę. - Jasne.

Ujmują to tak, jakbym na te dziewczyny napadł i je zaatakował.

To nie jest zgodne z prawdą.

Chętnie ze mną rozmawiała. Naprawdę.

Miałem rower tego dnia, otworzyłem drzwi furgonetki

i pokazałem go jej i…

Powiedziałem, jak lubię jazdę na rowerze i o tym pogadaliśmy.

Czyli nie miałeś problemów, gdy z nią gadałeś.

Żadnych.

Jak mówiłem, była miła.

A potem przestała.

Zmieniła się, co?

Jak wściekła wiewiórka, po prostu…

Pamiętasz dlaczego?

Czemu pytasz?

Cholera, myślałem, że tylko gadamy.

To właśnie robimy?

Przynajmniej ja.

Chętnie wsiadła do mojej furgonetki.

Obejrzała mój rower i sprzęt do sprzątania.

Zapytała, czy mieszkam w okolicy i czemu mam takie duże bokobrody.

Nazwała je baczkami.

Opowiedziałem jej o rekonstrukcjach,

a ona zadawała świetne pytania, wiesz?

Była taka ciekawa i mądra.

Więc ją pocałowałem.

I wtedy zrobiła się niemiła. Okropna. Spoliczkowała mnie i zaczęła bić.

Musiałem uśpić ją płynem do rozruchu silnika.

Musiałem.

Więc przez jakiś czas jeździliśmy.

Próbowałem znaleźć spokojne, ciche, miłe miejsce.

I je znalazłem, chociaż nie wiedziałem, gdzie jestem,

ani dokąd jedziemy. Znalazłem je.

I co było potem?

Cóż, ja… no wiesz.

Poszedłem z nią na tył furgonetki i parę razy odurzałem ją płynem.

Ciągle się wybudzała?

Podrapała mnie.

Strasznie mocno. Głęboko.

Kiedy czyściłem jej później paznokcie, miała pod nimi dużo mojej skóry.

Dużo.

Uprawiałeś z nią seks?

Wiedziałem, że spytasz. Nie… to dziwne.

Nie do końca pamiętam.

Było trochę tak, jakby urwał mi się film, jakbym był we śnie.

Widziałem siebie, widziałem, jak ją biję, usypiam ją,

biję i usypiam.

A potem się obudziłem i nie miała na sobie ubrań,

ja też nie miałem ubrań.

Więc…

Chyba uprawialiśmy seks.

Na to wygląda, stary.

Wtedy zaczęła płakać.

Czasem tak robią.

Myślą, że tego chcą, ale po wszystkim zmieniają zdanie.

Nie, płakała za matką.

Tak?

„Chcę do mamusi.

Zabierz mnie do mojej mamusi”.

Nie spodobało mi się to.

Rozwścieczyło mnie to. Wszystko zepsuła.

Wyciągnąłem ją z furgonetki i zaprowadziłem daleko w pole.

Znalazłem drzewo. Zrobiłem takie…

Rodzaj narzędzia, które zrobiłem z dwóch skórzanych pasków.

Musiałem wetknąć…

Kazałem jej usiąść plecami do drzewa.

Nie chciałem widzieć jej twarzy.

I…

Szybko owinąłem paski wokół jej szyi,

zacisnąłem je i wsadziłem do środka patyk.

Zacząłem kręcić, jak taką…

Jak one się nazywają…

- Opaska uciskowa? - Opaska, właśnie.

Tak.

Kręciłem, aż ona przestała…

No wiesz.

Wydawać odgłosy.

Chyba zrobiłeś, co musiałeś.

Nigdy nie mówił nic obleśnego, po prostu był dziwny.

Zawsze był dziwny.

W jakim sensie?

Mówił: „Masz bardzo ładne kostki”.

Raz powiedział mi: „Masz bardzo dojrzałe płatki uszu”.

Tak Larry prowadził small talk.

Czasem siedział przy ławce piknikowej i po prostu się gapił.

Jeśli to cię zirytowało, a czasem tak było,

pytałaś: „Larry, co jest?”.

A on: „Wiesz, że w środkach czyszczących jest ług?”.

Chciał, żebym poszła do jego furgonetki i obejrzała listę składników.

- Poszłaś kiedyś? - Kurwa, w życiu.

Znasz kogoś, kto poszedł?

Nie z okolicy. Wszystkie się go bałyśmy.

Kiedy zaczął dawać mi prezenty…

Dawał ci prezenty?

Raz parę kolczyków.

Innym razem medalik. Parę zniszczonych baletek.

W twoim rozmiarze?

- Tak. To było jeszcze gorsze. - Nie zatrzymałaś żadnej z tych rzeczy?

Po każdym sezonie sprzedajemy rzeczy znalezione.

Jest jedna rzecz, której nie wyrzuciłam.

Ostatnim razem dał mi to.

Nigdy nim nie jeździłam, ani razu.

Gdy na niego patrzę, mam ochotę wziąć prysznic.

Mama mówiła, że nie sprawiałam kłopotów,

chyba że mi na czymś zależało,

jak na psie albo kotlecie.

Dlatego tak to nazywała. Moim kotlecikiem.

Kiedy miałam sześć lat, moim kotlecikiem była złota rybka.

Kiedy miałam dziewięć lat, paczka spinek z motylkiem.

Wielokolorowych.

Największym kotlecikiem, na którego punkcie miałam obsesję

i na który musiałam czekać do 13. urodzin,

a potem przeznaczyć na niego tygodniówki z pięciu miesięcy,

był rower górski.

Policzyłam to. Żyłam ponad 5000 dni.

Ponad 135000 godzin.

Cały ten czas należał do mnie.

Mogą ci odebrać życie, ale nie odbiorą ci tego, co już przeżyłaś.

Żyłam.

Tutaj.

Tutaj.

Tutaj.

I tutaj.

Było świetnie.

To za mało.

Bzdura.

Słyszeliście o łańcuchu dowodowym?

Świadkini przysięga, że Hall jej go dał.

Gdzie numer seryjny roweru?

Ktoś go wypalił kwasem.

Nie da się jednoznacznie udowodnić, że należał do Jessiki Roach,

chyba że znajdziemy na nim odciski Halla i Roach.

Po czterech latach jestem przekonany, że ich tam nie ma.

Mamy świadków, którzy widzieli Halla w okolicy…

Nie próbuję otwierać nowej sprawy.

Twierdził, że pochował tam Reitler…

Bronię się przed drugą apelacją.

I podarował tam komuś rower Jessiki Roach.

To nie wystarczy.

W żadnym wypadku.

Świetnie się spisaliście.

Naprawdę. Zajebista robota.

Spójrzcie na mnie.

Dobra robota. Ale to nie wystarczy.

Co by wystarczyło?

Nie wiem.

Ale to nie to.

James?

James.

James, nie śpisz?

No to dobranoc.

Śpij dobrze.

OPARTE NA KSIĄŻCE JAMESA KEENE'A I HILLELA LEVINA

NAPISY: MARIA ZAWADZKA-STRĄCZEK

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.