Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
'ALLO 'ALLO!
Niektórzy być może zadają sobie pytanie,
co robię w stogu siana z cylindrem na głowie
i szufelką na torsie.
Otóż ukrywam się przed monsieur Alfonsem,
przedsiębiorcą pogrzebowym, który wyzwał mnie na pojedynek.
Moja żona Edith zaprosiła na to widowisko całe miasteczko,
więc poczuła się dotknięta, gdy uciekłem.
I słusznie zrobiłem, bo choć robiłem zwody,
monsieur Alfonse solidnie pokiereszował moją szufelkę.
Pytanie brzmi teraz, ile czasu upłynie,
zanim mnie odkryją.
- A ty co tu robisz? - Mamy tajną naradę.
Musimy zdecydować, jakie kroki poczynić.
Te, które doprowadzą mnie do Szwajcarii.
Wykluczone.
Stanowisz kluczowe ogniwo trasy przerzutowej angielskich lotników.
Balon jest już gotów.
Zapowiadają korzystne wiatry.
Zaprowadzisz lotników na umówione miejsce.
Nie rozumiecie, że tamten szaleniec
chce mnie zabić?
- Wymyśliłyśmy dla ciebie przebranie. - Naprawdę?
- Jak się wam odwdzięczę? - Rozbierz się.
Nie bawicie się w subtelności.
Tak bez pocałunku, przytulania?
Rozbierz się, to dostaniesz przebranie.
A sądziłem, że los się do mnie uśmiechnął.
Masz wyjątkowy głos.
- Po ślubie będę ci śpiewała do snu. - To nie uchodzi.
- Sypialnia jest nad kostnicą. - Zapomniałam.
Będę nuciła "Ave Maria" bez akompaniamentu.
To pewne.
Muszę pilnie z panem porozmawiać.
- Nie znam pani. - Jestem Michelle z ruchu oporu.
Ta niezłomna liderka, która dowodzi oddziałem śmiałków
siejących przerażenie w sercach Niemców i kolaborantów?
Ta kobieta-legenda,
która pojawia się jak duch i równie niespostrzeżenie znika?
We własnej osobie.
Prowadź, mademoiselle.
Kocham cię.
Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać.
Będę notował.
René czeka przed kawiarnią.
Monsieur Alfonse zabije go, gdy go zobaczy.
Spokojnie, jest przebrany.
Poczeka tutaj, aż Michelle wyjaśni monsieur Alfonse'owi,
ile René znaczy dla sprawy.
Dolewkę koniaku. Jakieś wieści o René?
Cisza.
Bez niego lokal nie jest taki jak dawniej.
Droga wolna.
Te oczy wyglądają znajomo. Zwłaszcza to.
Usilnie staram się nie wyglądać znajomo.
Wiem, jest pani krewną René.
Bardzo daleką.
Jakie włochate nogi.
To rodzinne.
René, to ty!
Błagam, niech mnie pan nie wyda.
Nie zdradzę twojego sekretu.
- To nie tak. - Tak.
Mój wuj miał podobne skłonności.
W zapusty zawsze przebierał się za hożą dziewoję.
- Pewnie uważa mnie pan za tchórza. - Przeciwnie.
Pokazanie się w tym stroju wymaga wielkiej odwagi.
Niemcy! Podchodzą do mojego stolika.
Uratuję cię. Mogę panienkę prosić do tańca?
- Bardzo słabo tańczę. - Ja będę prowadził.
- Patrzą? - Spokojnie, zachowuj się naturalnie.
Staram się, jak mogę.
Zatańczymy kilka taktów,
a potem wsadzę cię do mojego wozu pancernego
i ukryję, póki sprawa nie przyschnie.
- Zna pan krok kłusujący? - Oczywiście.
- Muszę porozmawiać z przyjaciółmi. - Pójdę rozgrzać dla ciebie czołg.
Jeśli trzeba popchnąć, niech pan zawoła.
Skrzyknę dziewczyny.
Nie wiedziałam, komu rzuciłem rękawicę.
Organizator przerzutów. Mogę ucałować rąbek pańskiej sukni?
- Proszę przestać. - Co mam robić?
Pójdę za panem wszędzie.
Na razie to ja muszę iść do damskiej toalety.
Nie mogę stanąć między panią
a tym największym bohaterem, jakiego wydała Francja.
Będę wielbił panią z daleka.
- Niech żyje Francja! - Niech żyje de Gaulle!
- Kto? - Ten z kinolem.
Jasne.
Chwała Bogu, że poszedł.
Tobie łatwo, ale co ja powiem przyjaciółkom?
Nie chcę pokazywać się z tchórzem.
Wyjaśnisz im, że w kluczowym momencie pojedynku
wleciał mu do spodni wielki trzmiel i René popędził do rzeki.
- Do rzeki jest pięć kilometrów. - To był olbrzymi trzmiel.
Przyszła Helga, ma kłopoty.
Ostatnia wiadomość: wiatry są sprzyjające.
Kiedy zajdzie księżyc, zaprowadzisz lotników do balonu.
Gdzie teraz są?
Znikamy niespostrzeżenie jak duchy.
Gestapo aresztowało pułkownika i kapitana.
Są w lochach zamkowych.
Co to było?
Duchy wpadające na kubły śmieci.
Herr Flick zamierza osobiście ich przesłuchać.
To co? Nie zrobiłem nic złego.
Ukryłeś w piwnicy kiełbasę z oryginałem "Upadłej Madonny",
a w twojej kuchni w gestapowskiej kiełbasie
wisi falsyfikat, który zdaniem Herr Flicka
jest oryginałem, który miał trafić do Hitlera,
co się nie stało, bo zastąpiono go zwykłą kiełbasą,
a pociąg wyleciał w powietrze.
- Przyznają się na torturach. - A zapamiętają?
- Trzeba im pomóc. - Nie pójdę w tym stroju.
- Bo co? - Jestem przebrany za dziewczynę!
Nie obchodzi nas, co robisz po godzinach.
Nie tak szybko. Nazywam się Von Smallhausen.
Chcę rozmawiać z René Artois. Barmanem.
A to pech, dziś ma wolny wieczór.
Silnik rozgrzany, René!
To ty jesteś René Artois.
Dlaczego przebrałeś się za kobietę przeciwnej płci?
Szedłem na zapusty.
Pójdziesz ze mną do kwatery Gestapo w zamkowych lochach.
Chcesz coś zabrać?
Tylko torebkę.
- Szeregowiec Helga Geerhart? - Tak.
Herr Flick żąda też twojej obecności. Proszę ze mną.
- Co teraz? - Musimy przeskoczyć Gestapo.
- Do kogo pan dzwoni? - Do generała Von Klinkerhoffena.
Allo, allo?
Co ty wyprawiasz?
Wydłubuję zaprawę, żeby wyjąć cegłę.
- Nie bądź głupi. - Hrabiemu Monte Christo się udało.
Po dwudziestu latach.
Teraz sobie przypominam. Przyszedłem na film spóźniony.
Co z nami zrobią?
Kto wie?
Nie mają litości dla kobiet.
Dlaczego nie powie pan Herr Flickowi o swojej kiełbasce?
Wtedy dowie się, że gwizdnęliśmy oryginał,
żeby sprzedać go po wojnie.
Czemu próbuje się pan wzbogacić na wojnie,
zamiast po prostu walczyć?
Obiecaj, że jeśli wyjdziemy,
przestaniesz się spotykać z ruchem oporu.
Ja za to postaram się aresztować jak najmniej Francuzów
i będziemy żyli jak Pan Bóg przykazał.
Próbowałem żyć jak Pan Bóg przykazał, kiedy mnie aresztowano.
Właśnie widzę.
Obciągnij kieckę.
- Zaczniecie mówić? - O niczym nie wiemy.
Pusta kiełbasa to dla nas tajemnica.
Helga zaniosła ją do pociągu.
Dogłębnie ją przesłuchałem.
Nie ujawniła niczego nowego.
- Podciągnij gorset. - Jak pan każe.
Bierz miechy i dmuchaj.
Od razu lepiej.
Przekracza pan swoje uprawnienia.
Gestapo nie ma władzy nad starszymi oficerami.
Ani młodszymi. Ani nad właścicielami kafejek.
Z nimi może robić, co chce.
Nie narzekajcie.
Jesteście gośćmi dobrze wyposażonych, absolutnie dźwiękoszczelnych lochów.
Co więcej, dowództwo nie uwierzy,
że torturami próbowano wydobyć z was
prawdę o jakichś kiełbasach.
Wkrótce wrócę, a wtedy radzę wam wszystko wyśpiewać.
Gryps. Na Heldze można polegać.
Na pewno ma plan. Co napisała?
Macie jakiś plan?
Rzadko to robię, ale pomodlę się w cichości.
My też.
Kto się modlił o to?
Zawiało z tego wywietrznika.
Cuchnie ściekami.
To ja, Leclerc.
Strasznie wieje w tych ściekach.
- Co tu robisz? - Przynoszę wiadomość od Michelle.
- Mów. - Mam ją przekazać tylko René.
Nieważne, mów!
Michelle pyta, czy macie jakiś plan.
No to jesteście ugotowani.
Wracaj!
Gdybyśmy byli chudsi, moglibyśmy się przecisnąć.
Idzie ktoś jeszcze.
To ja, Maria.
Przyczołgałam się kanałami, żeby się pożegnać.
Pocałuj mnie ostatni raz.
Tak przy pułkowniku i kapitanie?
Wsuń głowę do środka.
- Co one w nim widzą? - Ma niezłe nogi.
- To ja, Yvette. - Następna.
Przyniosłam sygnety.
Te z cyjankiem.
Kiedy wszystko zawiedzie, rozgryź ampułkę.
Umrzesz na miejscu.
- Dziękuję za troskę. - Mam też ampułkę dla siebie.
Nie mogę bez ciebie żyć.
Nie rozgryzaj jeszcze.
Nieźle się zabawia w tych lochach.
Załatwione. Po jednym dla każdego.
To te same, które daliśmy René na wypadek wpadki.
Tak, poznaję. Ktoś idzie! Ukryj je.
Co ty wyprawiasz?
Dziewczęta rozmazały mi szminkę.
- Będziecie mówić? - Ja będę milczał.
A zatem, Helgo, koło.
Organy zostaw mnie.
Nim zaczniemy: jakieś ostatnie prośby?
Jutro wstanie nowy dzień?
Helga, kręć!
Gdzie jest kiełbasa?
Chce nas zmiażdżyć!
Jest w piwnicy.
- Nie słyszę. - W piwnicy!
Podstawcie ławkę.
Kręć!
Powiedział już! W piwnicy!
To za mało.
- Jak możesz, Helgo! - Ja tylko wykonuję rozkazy.
Zatrzymajcie sufit barkami.
- Hans, co robisz? - Czekam na sufit.
Nie podnieca was ta grzmiąca muzyka?
Chyba pominął pan jedną nutę.
- Kręć dalej. - Niech pan gra dalej!
Teraz bez trzymanki.
- Chyba pora na ampułki. - Szybko!
- I nic. - Znowu wybrakowana partia.
Napiszę skargę.
Generał Von Klinkerhoffen.
Heil Hitler!
- Co to ma znaczyć? - To zdrajcy Rzeszy.
Ukradli kiełbasę z obrazem "Upadłej Madonny z cycem",
która miała trafić do Berlina.
Kiełbasa, którą wysłali, została zbombardowana przez RAF,
ale śledztwo wykazało, że nie było w niej obrazu.
Kiełbasa zawierała wyłącznie kiełbasę.
I na tej podstawie spłaszcza pan pułkownika
i kapitana mojej dywizji? Oraz niezbyt urodziwą Francuzkę?
- Mam wsparcie Berlina. - A ja tego pistoletu.
Uwolnić ich!
Chwilowo zyskał pan przewagę.
Ale uprzedzam, jestem chrześniakiem Himmlera.
Moja szwagierka jest kochanką Goeringa.
On ma wiele kochanek.
To ta, która nosi bieliznę z koziej skóry.
Odkręć koło.
- Ty też w tym uczestniczyłaś! - Ja tylko wykonywałam rozkazy.
Odkręć koło.
I co teraz?
Odsuńcie się, gamonie!
Najpierw kobiety.
Czemu ignorujesz me wołanie o pomoc?
Właśnie wróciłam z kościoła.
- Co mówisz? - Poszłam zapalić świeczkę za René.
Obawiam się, że odszedł z tego świata.
Świetnie.
Wyjdź za przedsiębiorcę pogrzebowego, póki się do ciebie pali.
Teraz pogrążam się w żałobie,
no i muszę pozbyć się angielskich lotników.
Zawsze był z ciebie uparciuszek.
Pyłyncz się z Lyndynem. Byndę mówił przyz rydio.
Co to za tłumok, który kaleczy francuski?
- Ekspert od ucieczek z Londynu. - To tam jest aż tak źle?
Czy ja mam omamy, czy widzę transwestytów?
Obyśmy mogli się przebrać w balonie. Strasznie ciągnie po łydkach.
Widzę migoczące gałki!
To Londyn. Pomóżcie!
Wyjmij książkę kodów, a my zajmiemy się radiem.
Allo, allo, tu pani Nocna Jastrzębowa.
Skąd wieją wiatry? Skąd są wiatry?
Z tego samego miejsca, co zawsze.
Wiatr południowo-wschodni, trzy węzły.
Nadeszła chwila. Weźcie latarnię.
Kiedy wzbijecie się w powietrze, dajcie nią sygnał.
René wrócił! Wypuścili go!
Szybko do kościoła. Zgaś świeczki, może dostaniesz zwrot.
Wciąż nie mieści mi się w głowie, że żyjesz i siedzisz tu w bereciku,
peruczce, sukience i białych skarpetkach.
Chwała Bogu, że to koniec.
Zawarliśmy z pułkownikiem umowę. Od tej pory wszystko wraca do normy.
Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać.
Masz zaprowadzić angielskich lotników do balonu.
Dziś wracają.
To niewykonalne.
Na rozkaz generała Von Klinkerhoffena
pułkownik i kapitan organizują zaległe manewry.
Wszędzie pełno żołnierzy. Jest godzina policyjna.
Nie obowiązuje w stanie wyższej konieczności.
Spokojnie, mam plan.
Teraz.
Szkoda, że nie wtedy, gdy miażdżył nas dziadek do orzechów.
To dla mnie zaszczyt,
że mogłem pomóc największemu bohaterowi, jakiego wydała Francja,
który cały i zdrowy uciekł z gestapowskiego więzienia,
a teraz jeszcze pomaga angielskim lotnikom w ucieczce.
Racja, prawdziwy ze mnie zuch.
Ktoś puka w wieko trumny.
Czego się dobijasz? Jesteś martwa!
Muszę do łazienki.
Wytrzymaj, to nie jest karawan w wersji lux.
Bądź milszy dla mamy.
W końcu to ty wpadłeś na pomysł, by grała nieboszczkę.
Z braku laku.
Wracaj na miejsce. Naprzód!
- To już niedaleko, chłopcy. - Pysznie!
Ukryć się, szkopy na horyzoncie.
Trafiliśmy na blokadę.
Ktoś złamał godzinę policyjną.
Nie obowiązuje konduktów pogrzebowych.
Ciekawe, co René robi na koźle.
Ciekawe, dlaczego nieboszczycy w drugim karawanie
siadają i gawędzą ze sobą.
Czyżby René wreszcie pozbywał się angielskich lotników?
I życie będzie mogło wrócić do normy.
Niech sierżant ich przepuści.
To pygrzyb. Grzybimy trypy.
- Trepy? - Myrtwe ciała w trymnach.
Puścić.
Puścić!
- Generał Von Klinkerhoffen. - Stać!
- Co to jest? - Pogrzeb.
Podnieść wieko.
To teściowa mojego brata, zmarła na zarazę.
Jaką?
Zabijającą teściowe braci.
Podnieść wieko.
Jeśli rozniesie się po Europie, dopiero będzie.
Pochować jak najszybciej.
Ruszać!
- Pompuj, Carstairs. - Już prawie, prawie.
- Oby parafina nie puściła. - Oby reformy nie puściły.
Do widzenia. Dziękujemy za gościnę.
Moja wizytówka.
Jeśli kiedyś będziesz w Anglii, koniecznie wpadnij.
Ryfyrmy zrobiły swyje.
Życie w Café René wreszcie wróci do normy.
W pewnym sensie.
Wystąpili:
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.