All language subtitles for marvels.agents.of.s.h.i.e.l.d.s01e15.1080p.bluray.x264-rovers.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew Download
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednich odcinkach...

Uratowa�e� Skye �ycie.

- Co to jest? - Czemu si� nie cieszysz?

By� tam...

Zobaczy�, sk�d si� wzi��em...

Przestraszy�em si�, �e cierpia�aby tak jak ja.

Mam z Wardem romans.

- I je�li to jaki� problem... - Zako�cz� to.

.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::. Napisy zosta�y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Musz� po co� szybko wyskoczy�.

Zaraz wracam, kochana.

NOWO�E�CY

Sp�jrz na ni�.

Hej, skarbie. Mog�aby� mie� ka�dego,

wi�c czemu wysz�a� za tamtego? Dla kasy?

To nie m�j m��.

Zabra�am go pannie m�odej.

Potrzebuj� go do bezpiecznego przej�cia.

Masz k�opoty?

Je�li potrzebujesz miejsca, by przeczeka�, to jest dobre jak ka�de inne.

Co to za bestia?

To Heritage Softail z '87.

Jak chcesz poczu� jego moc, to mog� ci� przewie��.

Jak szlachetnie.

- Jak si� nazywasz? - Moi ludzie nazywaj� mnie Rooster.

Masz swoich ludzi? Jeste� ich przyw�dc�?

Ostatnio jak sprawdza�em, to tak.

Od teraz s�u�ycie mnie.

- Co� mu nie pasuje? - Nie. Teraz jest ze mn�.

Co? Nie! Ja jestem z tob�.

M�wi�a�, �e b�dziemy razem na zawsze, pami�tasz?

Nie na zawsze, a do ko�ca.

A to jest w�a�nie koniec.

- Kim jeste�? - Jestem Lorelei.

A teraz przedstaw mnie moim ludziom.

Nie wstawaj. Co ci m�wi�am?

Cholera. Za ka�dym razem.

Jakby� mia�a czujnik informuj�cy, kiedy schodz� z ��ka.

Wracaj do niego.

- Chc� tylko rozprostowa� nogi. - Nie.

Patrz. Nabra�am kolor�w. Oddycham bez...

Czuj� jakbym si� pali�a. Nic mi nie jest.

"Nic mi nie jest" niew�a�ciwie okre�la tw�j stan.

Dosta�a� dwie kulki, mia�a� podziurawiony brzuch

i rurk� do oddychania wepchni�t� w gard�o. "Lepiej" bardziej pasuje.

Znowu pobierasz krew? Zaraz nic mi nie zostanie.

Nie jestem pewna, co my�le� o dr Simmons. Jest taka dok�adna.

- I uszczypliwa. - Pacjentka Skye jest niepos�uszna i uparta.

I wdzi�czna.

- Mam nadziej�, �e wiesz o tym. - Nie dokona�am tego sama.

Mimo to, jestem najbardziej wdzi�czniejsz�, �yw� pacjentk�.

To nawet nie jest s�owo.

Cze��. Nie w por�?

Tak, je�li przyszed�e� mnie st�d zabra�.

Stra�nik przed�u�y� mi areszt domowy.

Okropny akcent.

Pewnie wygl�dam strasznie.

Simmons nie da�a mi nawet lustra.

- Widzia�em gorsze rzeczy. - Dzi�ki.

Wygl�dasz lepiej, ni� wtedy, gdy umiera�a�.

S�odki i opieku�czy Ward.

Dobrze widzie�, �e ju� ci lepiej.

P�j�cie tam samej by�o takie g�upie.

Nie ma sensu ju� o tym my�le�.

By�a� dzielna. Dzi�ki tobie ka�dy agent S.H.I.E.L.D w kraju

wie, �e Mike Peterson �yje.

- Chodzi o jego magiczn� nog�? - Inaczej bym to nazwa�, ale tak.

Agent Garret �ciga Mike'a.

My�li, �e jest on cz�ci� projektu zwanego Deathlok.

Wygl�da� jak �mier�. Powiniene�...

Nawet na mnie nie spojrza�.

Co� mu zrobili. Mike potrzebuje naszej pomocy.

To ju� przesz�o��.

By� tam, Skye. M�g� ci� ochroni�.

Pozwoli� na to, co ci si� sta�o. Nigdy mu tego nie wybacz�.

Musz� si� sama nauczy� broni�.

Wi�c gdy Simmons powie, �e wszystko w porz�dku, zaczniemy trening?

- Zaczniemy powoli i ostro�nie. - Nie. Chc� ci�ko trenowa�.

Nast�pnym razem nie chc�, by moje �ycie zale�a�o od jakiego� cudownego leku.

Zaczyna si� robi� podejrzliwa, co do tej krwi, kt�r� pobieram.

Nie dziwi� si�. Ile pr�bek dziennie pobierasz?

Za ma�o.

Za ma�o, by znale�� co� w krwi jej albo Coulsona.

W fiolce zosta�o za ma�o do bada� po tym, jak wstrzykn�li�my j� do krwi.

- Szkoda, �e mamy tylko jedn�. - Wybacz, �e nie kr�ci�em si� tam tyle,

by rozerwa�o mnie na kawa�ki.

Ostatnia dawka tego cudownego leku jest wewn�trz Skye.

- Nie mo�esz znale�� jego �ladu? - Nie.

Wyleczy�a si� bardzo szybko,

ale nie mog� niczego znale�� na poziomie kom�rkowym.

M�wi�a� Coulsonowi, �e musisz wys�a� pr�bki do Kwatery G��wnej?

Uciszy� mnie i powiedzia�, �e mamy wszystko trzyma� tutaj.

Ten lek m�g�by by� wielkim prze�omem. M�g�by uratowa� niezliczon� ilo�� �y�.

Czemu jest taki nerwowy?

By�e� z nim na dole w bunkrze.

- Widzia�e� co� dziwnego? - Wszystko by�o dziwne.

Dyrektor Fury poruszy� niebo i ziemi�.

Nie, nie podawaj jej tego.

Zazwyczaj, gdy przyjaciel chce mnie o co� prosi�, robi co� mi�ego.

Zaprasza mnie do restauracji, kupuje butelk� wina.

Chcesz i�� na film, potrzyma� si� za r�czki? Dobra, ale musz� ci zada� pytanie.

Nie wiem, gdzie jest dyrektor Fury.

Nie b�d� taki zdziwiony. Jak na cichego go�cia, robisz sporo ha�asu.

- Ile przys�ug wykorzysta�e�? - Widocznie za ma�o.

Mog� ci z czym� pom�c?

Dobra, ale Fury jest wysoko postawionym agentem, kt�ry znikn�� z radaru.

Nie znajdziesz go, chyba �e on b�dzie chcia� znale�� ciebie.

Ju� raz co� takiego zrobi�e�.

Pami�tasz? Nigdy ci� o to nie pyta�em.

- Jak by�o na Tahiti? - Do bani.

Nowe rozkazy.

S.H.I.E.L.D. ma du�e odczyty energii w chmurach nad granic� Kalifornii z Nevad�.

Gdzie agent Coulson?

- Za�atwia co� osobistego. - Ju� od kilku dni.

To te same odczyty, kt�re dr Selvig i dr Foster wy�apali w Nowym Meksyku i Londynie.

To przepowiada przybycie Asgardczyka.

- Thor. - Nie jestem pewna,

ale S.H.I.E.L.D. chce, by�my byli zespo�em powitalnym.

Dobra. Nie ma si� o co martwi�, prawda?

- Asgardczycy to sprzymierze�cy. - Loki nim nie by�.

- Fitz? - Z pewno�ci� si� zbli�amy,

ale to troch� strza� w ciemno.

To nadal nauka, kt�rej do ko�ca nie rozumiemy.

Ostatnio sporo si� dzieje.

Coulson z tob� nie rozmawia� o tym,

dlaczego zmieni� zdanie, by nie podawa� Skye leku?

Nie. Zatrzyma� to dla siebie.

Mam wielki przyp�yw energii, trzy razy wi�kszy ni� ostatnio.

Jak blisko?

- Tak, to na pewno z Asgardu. - Uruchamiam program do rozpoznawania twarzy.

Dobra, mam.

Nie wiem jak si� nazywa, ale mam potwierdzenie, �e by�a w Nowym Meksyku i walczy�a

- z Thorem i jego kumplami. Jest z nami. - Spokojnie. To sojuszniczka.

- Jeste� z S.H.I.E.L.D.? - Tak?

Jestem Lady Sif z Asgardu. Wasz �wiat jest w wielkim niebezpiecze�stwie.

To wojowniczka.

Widzia�em j� w walce w Nowym Meksyku z Thorem. Wspi�a si� na wielk� maszyn� do zabijania

i przebi�a j� mieczem z podw�jnym ostrzem. To by�o ca�kiem hardkorowe.

M�wi�a, �e potrzebuje S.H.I.E.L.D. do znalezienia kogo�.

- Zgadzasz si�? - Tak.

Zgoda wygl�da inaczej. Szczeg�lnie u ciebie.

D�ugo ci� nie by�o.

Cokolwiek ci� trapi, jestem tu.

Wiem.

Co to za czarna magia?

Thor m�wi�, �e zgin��e� z r�ki Lokiego.

I mia� racj�, przez jaki� czas.

Ale nie tylko Loki mia� sztuczki w zanadrzu.

Okaza�o si�, �e S.H.I.E.L.D. te� kilka mia�o.

Thor si� ucieszy z tych wie�ci.

- Ma ci� za przyjaciela. - Ja jego te�,

wi�c wola�bym, gdyby us�ysza� to ode mnie, je�li nie masz nic przeciwko.

- Rozumiem, �e kogo� szukasz. - Poluj� na ni�, na Lorelei.

600 lat temu u�y�a swojej mocy, by sia� spustoszenie w Dziewi�ciu Kr�lestwach,

dowodzi� armi�, niszczy� kr�l�w i imperia.

- O jakiej mocy m�wimy? Si�a? Szybko��? - Czarnoksi�stwo.

Urabia sobie m�czyzn, �eby ci jej s�u�yli.

Tylko m�czyzn? Jej moce nie dzia�aj� na kobiety?

Nie. M�czy�ni maj� s�abo��, kt�rej my nie posiadamy.

Nie mog� sobie wyobrazi�, o czym ona m�wi.

Jej g�os mo�e omota�.

M�czyzn, na kt�rych nie dzia�a jej g�os, dotyka, co pokonuje ich wol�.

Wi�c jak j� powstrzyma�?

Tym. Uniemo�liwi jej m�wienie.

Gdy by�a w wi�zieniu, nosi�a taki przez wieki.

Uciek�a, gdy Mroczne Elfy wtargn�y do Asgardu

i przyby�a tu jedn� z tajemnych �cie�ek Lokiego.

Wiemy, gdzie jest teraz?

Wiem jedynie, �e Bifrost wyrzuci� mnie przy jej ostatniej znanej lokacji.

S� tam g��wnie ma�e miasteczka.

Szukajmy jakiej� niezwyk�ej aktywno�ci w promieniu kilkuset kilometr�w.

W�amanie, kradzie�, napad.

Je�li ta kobieta rz�dzi�a imperiami, to ci�ko b�dzie j� zaspokoi�.

Chcia�am z�ota, a ty mi przynosisz papier?!

To pieni�dze. S� jak z�oto.

- Tak� mamy tutaj walut�. - A kim jest ta brzydula?

To Ben Franklin.

By� prezydentem. Rz�dzi� ca�ym krajem.

A kobieta mo�e rz�dzi� twoim krajem?

- B�dziesz pierwsza. - Tak. To prawda.

Co do cholery, Duane?! Z drogi!

Pisa�am ca�y dzie�. Zamartwia�am si�. My�la�am, �e le�ysz gdzie� w rowie martwy.

Nie, skarbie. Nie ma si� o co martwi�.

Po prostu wy��czy�em telefon, bo ten d�wi�k wkurza� Lorelei.

To moje ubrania?

Dlaczego ona ma moje ciuchy, Duane?

O jakim Duanie ona m�wi?

To ja. Tak si� naprawd� nazywam.

Tak mnie nazywa. Jest moj� �on�.

Tak.

- Wolisz j� ode mnie? - Przy tobie jest nikim.

Nikim?! Naprawd�?! "Nikt" jest w�a�cicielem tego baru.

Wiesz co? Wszyscy wypad. Zamkni�te. Wypad.

M�czy mnie ten ha�as, Rooster. Zr�b co� z tym.

On nie nazywa si� Rooster.

Przepraszam, skarbie. Za bardzo ha�asujesz.

To raporty policyjne z ostatnich dw�ch dni z ka�dego posterunku w promieniu 150 km

od miejsca, w kt�rym si� pojawi�a�.

Jak chcesz je przejrze�, musisz...

- Znam si� na tym. - Dotkn��.

To przestarza�y system, kt�ry mieli�my w Kr�lestwach wieki temu.

By�a� w innych Kr�lestwach, widzia�a� r�ne gatunki, kosmit�w.

Napotka�a� jaki�, kt�ry by� niebieski?

- Oczywi�cie. - Kt�ry?

Interdyci, Levianie, Pheragoty, Kree, Sarks, Centaury.

Lodowe Giganty pr�bowa�y podbi� Ziemi� tysi�ce lat temu, ale Asgard ich przep�dzi�.

Dzi�ki. A inni... by� tu kto� z nich ostatnio?

�pij spokojnie, Phillipie, synu Coula.

Nikt z nich nigdy nie odwiedzi� Ziemi.

Mam co�. Kradzie� klejnot�w.

I to. Sklep z broni�, okradziony przez Harleyowc�w.

To dzieje si� szybciej, ni� si� obawia�am. Gromadzi m�czyzn, z�oto, bro�.

Lorelei tworzy armi�.

�lad prowadzi do klubu motocyklist�w, kt�ry nazywa si� Pustynna Oaza Rosie.

Pewnie tam ukrywa si� Lorelei.

Spotkamy si� tam z konwojem S.H.I.E.L.D. za 10 minut.

Dobrze. B�dziecie mogli si� pokaza� z tymi �licznotkami.

- Prototypy uspokajaj�ce? - Oparte na tej samej technologii,

- ale ju� ich tak nie nazywamy. - W ko�cu.

Nazywaj� si� OPER.

- Obezw�adniaj�ce pociski emituj�ce... - S� super.

I s� l�ejsze.

I potroi�em penetracj�.

Po naszej przygodzie z Mikiem i Stonog�, zda�em sobie spraw�, �e...

Przepraszam. �e potrzebujemy czego� mocniejszego, lepszego.

My�la�em, �e nie lubisz broni.

Nie. Zawsze m�wi�am, �e jak jej potrzebuj�, to j� bior�.

Potrzebujemy jej.

Gdy walczysz z lud�mi, kt�rzy s� kontrolowani,

czasem ci�ko odr�ni� wroga od przyjaciela.

- Co racja, to racja. - Gdzie Lady Sif?

Gotowi?

Lorelei lubi rusza� na pa�ace, zamki.

To jest troch� bardziej skromne.

Nie to by�o jej celem. Tu by�a tylko jej si�a robocza.

Ilu ma tam ludzi? Widzieli�cie podejrzan�?

Tak.

I jest pi�kna.

Co si� tam dzieje?

Chyba przyci�gn�li�my uwag� przedstawicieli prawa.

- Przysi�ga�e� dla mnie walczy�. - Tak. I b�d�.

Ale maj� tam niez�� si�� ognia.

Maj� jak�� lask� ze �redniowiecza.

Ma jakby miecz i ca�� reszt�.

Sif.

Atakuj� nas z obu stron. B�dzie ci�ko wyj�� na czyst� pozycj�.

Lady Sif, mog�aby� nam za�atwi� jak�� os�on�?

Bardzo dos�owna interpretacja. Dzi�kuj�.

- Czysto. - Zosta�cie na zewn�trz.

Niech Sif zajmie si� Lorelei.

Ward, obstaw ty�y. Otoczy� budynek.

Lorelei...

Widz�, �e nadal manipulujesz lud�mi, by odwalali za ciebie brudn� robot�.

A ja widz�, �e dalej jeste� krok za mn�.

Wiesz, jak to si� sko�czy, Lorelei. Wi�c chod� po dobroci.

Mylisz mnie z kim�, kto si� ciebie boi.

Ju� ci� wcze�niej pokona�am. Zapomnia�a� o tym?

Rozerwijcie j� na strz�py.

S�uchaj. Na pewno jeste� rozs�dnym go�ciem...

Rooster. Rooster? Naprawd�?

- Jeste� dobrym wojownikiem. - To prawda.

Wi�c r�ce za plecy i na kolana.

To m�czy�ni kl�kaj� przede mn�, nie ja przed nimi.

B�d� tu potrzebowa� wsparcia.

Wcale go nie potrzebujesz.

Zabierz mnie do imponuj�cego miejsca, na kt�re zas�uguje sama kr�lowa.

Znam takie jedno.

Perfidia Lorelei pozostaje niezmieniona bez wzgl�du na �wiat.

Znajdziemy ich. Ka�dy agent w pobli�u prowadzi poszukiwania.

W jakim celu, co? Kolia p�k�a.

Nie mamy innych sposob�w na przerwanie zakl�cia.

Ja si� tym b�d� martwi�. Ty zosta� tutaj.

I postaraj si� nie wybi� dziury w moim samolocie.

Wi�c czym jest Ward? Pacho�kiem?

Nie. Wed�ug Lady Sif, m�czy�ni pod kontrol� Lorelei

nie zapominaj� kim s�, ani co wiedz�.

Po prostu ona staje si� uciele�nieniem ich wszystkich pragnie�.

Kiedy ich znajdziemy, z�amiemy jej czary-mary, czy jak to zwa� i odzyskamy Warda, racja?

Tak, gdy kolia znajdzie si� na szyi Lorelei, zakl�cie zostaje przerwane, ale w tym problem.

Oberwa�a kul� na pustyni.

- S�dzisz, �e uda ci si� j� naprawi�? - C�...

Metal, waga. S� podobne do laski Berserkera.

Ale zawiera w�asny zestaw niezliczonych, nieznanych czynnik�w.

- Zajmie kilka godzin. - Tak.

Co ja mog� zrobi�? I nie wa� si� powiedzie� "nic"

albo �e mam tu siedzie� i liczy� kafelki na suficie podczas gdy Ward zagin��.

Ward ma tajne skrytki i schowki na ca�ym �wiecie.

S� wype�nione got�wk�, broni�, dowodami to�samo�ci.

U�yje wszystkiego, by utrzyma� Lorelei z dala od radar�w.

Ty jeste� naszym najlepszym radarem. Znajd� ich.

Mog� zaj�� chwilk�? Chodzi o DG-325.

- Znalaz�a� co�? - Nie.

Natrafi�am na �cian� z powodu ograniczonych zasob�w.

W�a�ciwo�ci chemiczne leku s� mi zupe�nie obce,

- co jest zaskakuj�ce samo w sobie. - Ju� przez to przechodzili�my.

Dlatego prosz� jeszcze raz, �eby wys�a� pr�bk� krwi Skye do Kwatery do dalszych bada�.

- Nie ma takiej opcji. - Czemu?

Nie musz� panu wyja�nia� zalet tego leku.

- Do�wiadczy� ich pan z pierwszej r�ki. - Nie. To rozkaz.

To �aden argument!

Jest pan moim oficerem dowodz�cym.

Ale tak�e jako naukowiec S.H.I.E.L.D. mam obowi�zek to zbada�, by ratowa� �ycie!

Bior�c pod uwag� obecn� sytuacj� Warda, powinni�my...

Dw�ch ludzi poleg�o przez �adunki wybuchowe, by ten lek pozosta� w ukryciu.

Wci�� nie wiemy dlaczego. Do tego czasu,

dop�ki nie porozmawiam z Furym i nie uzyskam odpowiedzi,

tajemnice tego leku pozostaj� mi�dzy nami.

Skup si� na misji.

Lorelei ma Warda, a my nie mamy poj�cia, dok�d go zabiera.

Mam szcz�cie, �e ci� znalaz�am.

- Jeste� ca�kiem zaradny. - Po prostu dobrze przeszkolony.

Nie. Znacznie r�nisz si� od tamtych facet�w z pustyni.

Nie jestem idiot�.

Wiem, �e nie mam dla ciebie wi�kszej warto�ci ni� oni.

- Prawd� jest, �e mnie to nie obchodzi. - Z powodu tego, co czujesz?

Wcze�niej czu�em co� do kogo� z mojego zespo�u. Teraz wydaje si� to g�upie.

Umar�bym dla ciebie jak ka�dy m�czyzna.

Ale nie ich chc�. Tylko ciebie. Jeste� silniejszy.

Prawdziwy m�czyzna z w�ciek�o�ci� Berserkera w �rodku.

Zdob�dziesz dla mnie armi�.

A w zamian dam ci prezent.

Kiedy przyby�am tu po raz pierwszy, pomy�la�am, �e Ziemia pozostawia wiele do �yczenia.

Ale st�d jest ca�kiem pi�kna.

Sp�dzi�am ostatnie 600 lat zamkni�ta w ciemnej, zimnej celi.

Moje gard�o zosta�o zwi�zane,

m�j g�os ucich�.

- Tortura. - Nigdy nie musisz tam wraca�.

Ale Sif mnie �ciga. Nie odpu�ci, nie przestanie.

I nie zaznam spokoju.

Wi�c usuniemy j� z r�wnania.

Wyeliminujemy zagro�enie.

Groby wrog�w Asgardu wype�nione s� lud�mi, kt�rzy zlekcewa�yli Sif.

Nie pope�nij tego samego b��du. Nie znasz jej.

Nie pope�ni�.

Ale ludzie, z kt�rymi teraz pracuj�... Ich znam.

Mog�?

- Masz do�wiadczenie z mieczami? - Tak.

- Ale wol� u�ywa� pi�ci. - Godne podziwu.

Ale strze� si�. Lorelei jest do�� sprawna w walce.

Wi�c po co zbiera m�czyzn? Po co maj� walczy� za ni�?

Wierz�, �e daje jej to dreszczyk emocji.

Zw�aszcza, gdy jest ju� zaj�ty.

A poza tym, nawet najlepszy wojownik potrzebuje armii, by podbi� imperium.

Wi�c wzorzec pozostaje.

Przywi�zuje si� do najsilniejszego znalezionego wojownika

i wtedy uwalnia pokos krwi i zniszczenia.

Cz�owiek, z kt�rym przebywa, Ward, jest r�wnie zab�jczy.

- Jeden z naszych najlepszych. - Rozumiem.

By�am w tej samej sytuacji, Melindo May.

M�czyzna, o kt�rego dba�am, pod jej wp�ywem by� tak zaczarowany,

�e opu�ci� rodzin�, przyjaci�, mnie.

Przygotuj si� do zrobienia tego, co mo�e by� konieczne.

- Tw�j agent Ward... - Nie jest m�j.

C�, teraz to prawda.

Lecz agent Ward nie jest ju� m�czyzn�, kt�rego zna�a�.

- Nie zawaha si� ciebie zabi�. - Ward mnie nie zabije.

Nie pozw�l, by uczucia przys�oni�y ci os�d.

Nie pozwalam.

Mo�e spr�bowa� mnie zabi�, ale nie zrobi tego.

Kamery ochrony ich z�apa�y.

Je�li Lorelei chce armii wp�ywowych m�czyzn, to trafi�a w dziesi�tk�.

- Czysto. - Czysto.

Ostatni pok�j zabezpieczony. Czysto.

- W �azience czysto. - W kuchni te�.

Wsz�dzie czysto.

- Czysto. - Znikn�a.

- Przerzu�cie ten apartament do g�ry nogami. - Tak jest.

Wiem, �e m�wi�a�, i� ty i Ward nie b�dziecie problemem.

Ale r�wnie� wiem, �e nie powiedzia�aby� mi, gdyby tak by�o.

Fitz, w tym mie�cie s� kamery. Wy�led� je wszystkie.

Brak �ladu wed�ug ka�dego nadzoru policyjnego.

To by� strza� w ciemno.

Ward wie, jak pracujemy, jak unikn�� kamer.

Rozszerzy�em poszukiwania, mam te� wsparcie satelity.

Znajdziemy ich. Mam dobre wie�ci.

- Naprawi�em koli� Lorelei. - Zbadam j�, by si� upewni�.

Asgardzki metal jest inny od kruszc�w na tej planecie.

Jasne, ale my�l�, �e b�dzie do przyj�cia.

Jest w twoim pokoju.

Ty i Ward przeszli�cie ten sam trening. Jeste�cie ulepieni z tej samej gliny.

Je�li by�aby� nim, dok�d by� uciek�a?

Asgardzki metal jest taki g�sty. Musia�em znale�� odpowiednie narz�dzia.

Ale zobaczysz, �adnego dra�ni�cia, bo, tak...

Taki jestem dobry.

Dobra robota. Naprawd� jeste� ca�kiem bystry.

Gdybym by�a Wardem, nie ucieka�abym.

Zdj�abym g��wne zagro�enie.

Odlatujemy. Czemu?

- Co to za �omotanie? - P�jd� sprawdzi�.

- Ty... - Zosta�, wiem.

Kto� nas zamkn��.

- Fitz? - Sir.

Ward i Lorelei s� na pok�adzie. Gdzie jest kolia i Sif?

Tam. Dlatego trzymam wart�.

Nie chcieliby�my, by Sif si� wydosta�a i zrani�a Lorelei.

Tak...

Jasne, �e nie.

A Lorelei chce, �ebym zszed� do piwnicy, trzyma� oko na dziewczyny.

W�a�nie je zamkn��em. Nie mog� zepsu� planu Lorelei.

Jest najlepsza, nie?

Tak. Nieziemska.

Czy� nie jeste� dzielna?

Porwa�a� m�j samolot. Chc� go odzyska�.

Nie zawsze dostajemy to, czego chcemy.

W�a�ciwie... ja tak.

Zdob�d� miecz Sif. B�dzie lepiej wygl�da� w mojej d�oni.

- Ward, nie chcesz tego robi�. - Taki by� plan.

Skre�li� Sif, porwa� samolot, wyeliminowa� ka�dego na drodze.

Zejd� jej z drogi.

To jej plan, nie tw�j. Walcz z tym.

Znam ci�. Jeste� waleczny.

Czy to ona? Pi�kna wojowniczka z sercem z lodu?

Jego serce bije teraz w rytmie z moim i tylko moim.

Nie ma powodu robi� z tego sprawy osobistej.

Powiedzia� mi, kogo pragn�� przede mn�.

Ale, moja droga, to nie by�a� ty.

Gdzie Simmons?

Co ty, do cholery, robisz?!

- Czy pan... to pan? - Oczywi�cie, �e tak!

Fitz uwi�zi� Sif w klatce.

Musimy odblokowa� drzwi, wyci�gn�� j�. No co?

Coulson, otworzyli �luz�. Nie ma jej.

Obawiam si�, �e j� wyssa�o.

�artujesz? Jest Asgardiank�.

Sif nadal tam jest. Odblokuj. Wpu�� j�.

Ty, chod� ze mn�. Potrzebna mi twoja pomoc.

W czym� jeszcze mog� s�u�y�?

Dobra. B�d� tutaj.

Zostaw mnie w spokoju. Wracaj do Asgardu.

Kiedy ty tu zostaniesz? Nie wydaje mi si�.

Co ona robi? Nie.

Tutaj nie b�d� d�u�ej zagro�eniem dla Asgardu.

Nie pozwolisz mi zosta�?

Nie znajdziesz w sercu cienia lito�ci dla mnie?

W moim sercu nie ma na to miejsca.

Rozkazano mi sprowadzi� ci� z powrotem.

Te wszystkie lata, a ty wci�� jeste� t� sam� Sif,

robi�c�, co si� jej powie, u st�p tych, kt�rzy ci rozkazuj�.

Nigdy nie dostaj�c tego, czego pragniesz.

Ani Haldorra, ani...

Thora...

Kt�ry wci�� ma ci� bardziej za pupilka ni� za kobiet�.

Oddaj mi miecz, Lorelei.

Widzisz, na tym polega r�nica mi�dzy tob� a mn�.

Nie s�ucham rozkaz�w.

B�d� silna, skarbie.

Simmons. Nie powinno ci� tu by�!

Ward, chyba mamy du�y problem!

Lepiej tam wracaj, Simmons. Nie mo�esz sobie tak biega�.

Lorelei nie chce �adnych...

- Fitz? - Sir?

Biedaczek! Zawsze traci przytomno��, prawda?

Zabij mnie.

Wol� umrze� ni� wr�ci� do tamtego miejsca.

- Nie ujdzie ci to tak �atwo. - Dlaczego?

Tego chcesz. Widz� to w twoich oczach.

Albo chcia�aby� us�ysze� o tym, jak cz�owiek, kt�rego kocha�a�,

chodzi� za mn� jak pies, jak mnie dotyka�, ca�owa�,

o spojrzeniu w jego oczach...

M�wi�a� co�?

Przepraszam za to.

Czekaj chwil�. Przepraszam.

To ja, dobra? Wr�ci�em.

M�wi prawd�.

Dobrze wiedzie�.

Moje przeprosiny. Szkody w waszej lataj�cej �odzi s� niefortunne.

Bywa�o gorzej.

Zapewniam was, �e Lorelei zostanie dotkliwie ukarana

za zbrodnie przeciwko waszym ludziom.

Musia�o by� ci ci�ko.

Po wszystkim, co zrobi�a, przej�� ponad to, odpu�ci�.

Odyn rozkaza� sprowadzi� j� �yw�.

Jako jedna z wojownik�w szanuj� jego wol�.

Niezale�nie od tego, ile ci� kosztowa�o?

Tak jak tw�j S.H.I.E.L.D., jeste�my zwi�zani kodem.

To zaszczyt m�c walczy� u waszego boku.

Uruchomi� diagnostyk�, zobacz�, jakie ponie�li�my szkody.

A jakie ty ponios�a�?

- Niczego nie z�ama�, wi�c... - Nie to mia�em na my�li.

Powinna� z nim pogada�, wyja�ni� to.

A ty skorzysta� ze swojej rady.

Rozmy�lasz nad czym� od Domku Go�cinnego.

Je�li nie ze mn�, to ze Skye.

Zas�uguje na to, by wiedzie�, co tam na dole zobaczy�e�.

Zdaj� sobie spraw�. Pozwol� ci waln�� mnie znowu, kilkakrotnie,

- ale czemu nie... - W porz�dku.

Nie. Nigdy nie zamierza�em...

- Nie chcia�em ci�... - Nie skrzywdzi�e�.

Nigdy nie musisz si� o to martwi�. M�wi�am ci.

- Tak. - Chyba sko�czyli�my.

Dobra.

Ale je�li to, co Lorelei powiedzia�a, by�o prawd�,

by�e� z ni� bardziej szczery ni� z samym sob�.

Nie twierdz�, �e by�e� s�aby. M�wi�, �e wszyscy faceci s�.

Rozumiem, czemu musia� mnie pan uderzy�.

Wybaczam panu.

- Mog� zosta� przez chwil� sam ze Skye? - Tak.

Znam t� twarz i mam wra�enie, �e powinnam usi���.

Szuka�em sposobu, �eby ci to powiedzie�.

Szuka�em jakich� odpowiedzi, pomocy, wyja�nienia,

ale nie mam �adnych.

Lek, kt�ry nas oboje ocali�... Odkry�em w zwi�zku z nim co� jeszcze.

Jego �r�d�o.

To by� obcy.

Obcy jak... nieznajomy?

Nie.

W chwili, gdy si� dowiedzia�em, pr�bowa�em ich powstrzyma� przed wstrzykni�ciem ci tego,

ale by�o za p�no. Tak mi przykro, Skye.

Pr�bowa�e� ocali� mi �ycie. Uda�o ci si�.

By�em zdesperowany, wi�c narazi�em ci� na efekty uboczne.

Przepraszam, �e to powiem, ale co z tego?

�yjemy. A ty mia�e� to co� w sobie przez...

jaki� czas i nic ci nie jest, racja?

Plus, nie wyr�s� ci spiczasty ogon czy co�, wi�c nie jest �le.

Wiem, �e nie jeste� zaniepokojona, lecz powinna�.

- Kompletnie nic nie wiemy na ten temat. - Takie �ycie.

Jestem 0-8-4. Kto wie, co to do diab�a oznacza?

Przynajmniej nie siedzimy w tym sami.

Tak. Ale nie na d�ugo.

Do diab�a z protoko�ami czy kodami.

Mamy d�ug� list� pyta�, na kt�re potrzebujemy odpowiedzi

i sami ich poszukamy.

- Je�li zesp� na to przystaje... - Nie. Nie, pos�uchaj.

Ufam im, ale musimy ich przed tym ochroni�.

Fury uda� si� do niebezpiecznych miejsc, by utrzyma� to w tajemnicy.

Ok�ama� mnie, S.H.I.E.L.D.

To ogromny sekret, za kt�ry zgin�li ludzie.

P�ki nie dowiemy si� dlaczego, nie mo�emy nikomu powiedzie�,

dla ich i naszego bezpiecze�stwa.

�api�. Wi�c jak b�dzie?

- Od czego zaczniemy? - Od osoby odpowiedzialnej za to.

I zmusimy go, by za to zap�aci�.

Za chwil� ci�g dalszy.

Nie, pos�uchaj.

Ufam im, ale musimy ich przed tym ochroni�.

Fury uda� si� do niebezpiecznych miejsc, by utrzyma� to w tajemnicy.

Ok�ama� mnie, S.H.I.E.L.D.

To ogromny sekret, za kt�ry zgin�li ludzie.

P�ki nie dowiemy si� dlaczego,

nie mo�emy nikomu powiedzie�, dla ich i naszego bezpiecze�stwa.

Zaszyfrowana linia zabezpieczona.

Agentka Melinda May. Aktualizacja logu 93.

.:: Napisy24.pl - Wprost od t�umaczy ::. Napisy zosta�y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.