All language subtitles for Brummi.2020.720p.WEB-DL.H.264

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nadzieja na zbawienie przychodzi z pokorą, czyli głównie z odwagą.

Trzeba być odważnym.

Podziwiałem ciężko pracujące, rozmodlone i pokorne kobiety.

Ich odwagę, by prowadzić życie w głębokiej wierze,

stawanie w jej obronie i rozwijanie miłości.

Oczywiście naiwnym jest zakładać, że byłoby to możliwe też w polityce.

Że nie będą ułatwiać działań populistom od lewa do prawa.

Ponieważ nie mamy żadnego prawnego roszczenia

do demokracji społecznej gospodarki rynkowej.

Tak?

Nareszcie odebrałeś.

- Jak... - W końcu. Nie odbierałeś.

Wybacz, mój stary telefon...

Martwiłam się.

Nie...

Wszystko w porządku.

Czasami mnie przerażasz. Zbyt długo siedzisz w samotności.

Zaraz usłyszę, żebym wyszedł z domu i działał.

Chcę dla ciebie tego, co najlepsze.

Tak, wszystkim zależy na moim dobru.

Dostałeś książkę ode mnie?

- Tak. - Przeczytałeś?

SAMOPOMOC W DEPRESJI

Pewnie. Co ty sobie myślisz?

Ulżyło mi.

Łatwo ci mówić. Jesteś daleko.

Masz rodzinę, dzieci. Męża.

Nie zawsze jest lekko.

- Jesteś tam? - Za tydzień poznam nowego szefa.

Wolałbym, żeby stary został. Dobrze się z nim pracowało przez 5 lat.

Czas leci. Tata niedługo kończy 75 lat.

Kolejny stary dziad.

Bez wygłupów. Zadzwoń do mamy. Urządza mu przyjęcie.

- To twoja matka. - Ale chodzi o tatę.

Nie jest już tak sprawny. Zadzwoń, ucieszą się.

Dobrze.

Witaj, nieznajomy.

Nie interesują mnie przegrywy i ciężko ograniczeni umysłowo.

Zacytuję Karla Jaspersa: "Łagodne braki umysłowe są akceptowane".

- Halo? - Cześć, mamo. Tu Rolf.

A, to ty.

Nie dzwoniłeś co najmniej od pół roku.

A może od roku.

Niedługo urodziny taty. Kończy 75 lat.

Katja ci powiedziała?

- Co u taty? - Nie może rozmawiać, śpi.

- Chciałby, żebyś przyjechał. - Tak?

Ale jeśli naprawdę chcesz się zjawić, oszczędź nam

tych twoich niespodzianek. Wiesz, o czym mówię.

Twój pobyt w więzieniu kosztował go zapaść sercową.

- Przykro mi. - A potem atak serca.

I nie przyprowadzaj tu żadnych szemranych mężczyzn.

Gdybyś chociaż był w jakimś na pół trwałym związku.

A tu nic.

W dzieciństwie byłeś taki osobliwy i dziwny.

Miałeś mnóstwo złych nawyków. Do dziś cię ich nie oduczyłam.

Chcę, żeby tata dobrze się czuł.

Jest chory. Nie potrzeba mu emocji.

- Nie wiem, jak ci to wyjaśnić. - Nie słyszę cię, mamo.

Halo, jesteś tam?

Co za nonsens.

Oczywiście ma pan rację.

Natychmiast się temu przyjrzę. Może pan na mnie liczyć.

Do widzenia.

Rolf Frey, prawda?

Dzień dobry.

Jestem twoim nowym przełożonym. Jak to mówią? Nowy szef, nowe porządki.

Na pewno jesteś dobry w swojej pracy.

Mogłoby być lepiej.

Trzeba uszczelnić procesy w zakresie zarządzania klientami.

Klientami? Ja widzę w nich starych, potrzebujących ludzi.

Oczywiście. O to chodzi.

Państwo zapewnia strukturę.

Sponsoruje nas.

Musimy to wykorzystać. Rozumiesz, prawda?

Mogę się zgodzić.

Postaw się na moim miejscu. Muszę myśleć o dochodach.

Dzięki naszym kompetencjom możemy planować znacznie lepiej.

Jesteśmy ekspertami.

Ponieważ znamy prawdziwe potrzeby.

Mamy takie samo nastawienie.

Na pewno będzie się nam dobrze pracować.

- Bardzo bym tego chciał. - Po prostu mi zaufaj.

Potem zajmę się nowymi obszarami biznesowymi.

Przepraszam.

Kleinschmidt? Dzień dobry.

Poproszę jeden bilet.

10 euro.

Jak kolorowo.

Niewidzialny chłopak. Czy mnie zna?

Naprawdę wystraszyłeś tych chłopaków w Jaxx!

Łatwe ćwiczenie.

Już cię obłaskawiłem.

Nie przypominam sobie.

Chciałbym cię poznać. Masz interesujący profil.

Jakieś propozycje?

Mostek lwów, bez zobowiązań.

Okej, kiedy?

- Jutro o 22. - Oki. Rolf.

- Cześć. Jestem Thomas. - Cześć. Rolf.

Wybacz spóźnienie.

Cieszę się, że w ogóle przyszedłeś.

Jest wielu dziwnych facetów.

To prawda.

Chłodno.

Nie tak szybko. Poznajmy się najpierw.

I tak muszę wcześnie wstać.

- Rozumiem. - I tak jest zimno.

Chciałbym cię jeszcze zobaczyć.

Daj znać, kiedy będziesz miał ochotę.

Naprawdę chcę cię poznać. Spodobałeś mi się.

- Lepiej już idź. - Jesteśmy w kontakcie.

Jasne.

Dziwny koleś, most lwów Mutschmanns 6

Cześć, Rolf. Most lwów, pamiętasz? Masz ochotę na drinka? Ja stawiam.

Kiedy i gdzie?

Cześć, Thomas.

Usiądź.

Prawie cię nie poznałem.

Póki co byliśmy incognito.

Dobrze wyglądasz. Jak na 50 lat.

Czytając twój profil pomyślałem, że nie brak ci odwagi,

ujawniając prawdziwy wiek.

Widziałem tam profil, na którym pisało:

"Zero zgniłego mięsa. Maksimum 30 lat".

Ja mam napisane 45. Ale tak naprawdę mam 53.

Okej, powiedziałem to.

Moje 50 też nie jest prawdziwe.

Mam 57 lat. Kiedy robi się poważnie, trzeba kłamać.

Wszyscy kłamią.

Dziękuję.

- Bardzo dziękuję. - Proszę.

Ja nie wiem, czego chcę.

- Czego oczekiwać? - Oczekiwać? Chyba niczego.

- Ja nie szukam... - Wiem, o czym mówisz.

Chciałbym kogoś poznać.

Stworzyć jakąś relację. Nie żeby od razu związek.

Po prostu chcę miło spędzać z kimś czas.

Ja miałem już pięciu.

Ostatniego 7 lat temu. Zacząłem myśleć, że już nic mnie nie czeka.

Nie ma co się spieszyć.

Choć kiedy jest się po 50, nie zostało dużo czasu, prawda?

Ale radzę sobie sam.

- Jeszcze mnie nie odstraszyłeś. - Powinniśmy się znów spotkać.

Choć nie chcę się narzucać.

W samą porę. Wejdź.

Fajne mieszkanie.

Usiądź. Napijesz się czegoś? Piwa, wina, soku?

Wody.

Tylko?

Gazowaną czy zwykłą?

Ile rzeczy.

To jeszcze działa?

Thomas?

Też lubię wodę.

Ta kolekcja wazonów to jakaś sztuka?

Masz tu tyle rzeczy.

Prawie jak w muzeum.

Każdy jest trywialny na swój sposób.

To babcia.

Bardzo mnie kochała.

Miała swoją ulubioną piosenkę. Słuchałem razem z nią.

Chyba mam takiego, tylko że mniejszego.

Niezawodny przyjaciel.

Ile roślin.

Przynajmniej we własnym pokoju trzeba czuć się za sobą dobrze.

Neon? Z lat 80? Z naszych czasów?

I te meble. Wyglądają znajomo, ale są jakby z innej epoki.

R jak Rolf, prawda? Do tego zielony, jak rośliny.

Wybacz, gadam głupoty.

Nie. Lubię cię słuchać.

To twoi sąsiedzi?

Kraczą razem z wronami.

Niedawno tu zamieszkały. Ale nie przeszkadzają mi.

Hałas sąsiadów też nie.

Usiądź tu. Jesteś u siebie.

- Spójrz na tę wazę. - To coś jak kolekcja znaczków?

Przestań. To prawdziwy Roth.

Tylko nie nazywaj go Claudią.

Nie. Jest naprawdę cenny. Poszukiwany przez kolekcjonerów.

Gotowi są zapłacić majątek. To tak zwany biały kruk.

Mój biały kruk.

- Naprawdę to kochasz. - Lata 60, 70 i 80 były świetne.

To bardzo fajny projekt. Proporcje są właściwe, jak...

Jak u nas?

Tyle że na nas są ślady zużycia.

Nie wiem, czy to nie kicz.

- A to co? Elektroodpad? - Co? Są w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

W muzeum? Nieźle. Widzę subtelną różnicę.

Tak naprawdę nic o tym nie wiem.

Ja prowadzę wewnętrzne życie.

Serio. Ostatnio czytam więcej, niż kiedykolwiek w życiu.

Kiedyś sporo czytałem.

Ale dziś już tylko "Mosaic" i książki o projektowaniu.

"Mosaic"?

Nie jesteś ze wschodu.

To czasopismo mojego dzieciństwa. Mam wszystkie numery.

Przypomina mi o domu.

A cóż to? Tęsknisz za komuną?

Nie.

Skąd. Ani za szkołą. "Budujemy socjalizm".

Kaznodziejskie brednie. Nienawidziłem tego.

Cieszyłem się, kiedy mogłem w końcu zamieszkać w RFN.

Moi dziadkowie byli wtedy w Mecklenburg.

Na jesieni zawsze tam byliśmy.

Czułem się na wpół obywatelem RFN.

Wszyscy moi krewni tam żyli.

"NRD". Wtedy to była moja ulubiona książka.

To było tutaj.

Powiat Schweriński.

Kiedy wracałem do domu, brakowało mi tego.

Większość ludzi w komunie była zajęta własnym życiem.

Dziś jest tak samo.

To znaczy?

No wiesz. Kryzys w 2008 roku.

Straciłem wtedy moje oszczędności na giełdzie.

Rozumiem. Ja nie straciłem pieniędzy, ale coś o wiele bardziej cennego.

Zaufanie.

Zaufanie...

Gdybym dorastał w komunie, kim bym teraz był?

Było mi z tobą naprawdę dobrze.

W przeciwieństwie do jakiegoś parku.

To prawda.

Z tobą było... intensywnie.

I o wiele intymniej.

Dawno nie doświadczyłem czegoś takiego.

- Hej. - Cześć.

Kwiaty. Nie mam nic przeciwko.

Wejdź.

Rozgość się.

Chodź.

- Napijesz się? - Woda wystarczy.

Odziedziczyłeś je?

Słucham?

Kwiaty!

Thomas?

Daj je tam.

- Niestety to nie Roth. - Nie jest zły.

- Interesujesz się polityką? - Skąd ta myśl?

A, to. Nie bardzo. Chociaż może...

Jasne. Kto czyta coś takiego?

Byłbyś dobrym politykiem. Brakuje wykwalifikowanych ludzi.

W życiu. Więcej polityki?

Nie mam ochoty chodzić do telewizji,

gdzie pani Dunning objaśnia świat panu Krugerowi.

- Nie znam ich. - Nic nie tracisz.

Nie rozmawiajmy już o polityce, dobrze?

I tak jesteśmy na to zbyt głupi.

De-mo-kra-cja. Mogę?

To tylko pusty frazes. Wygórowana obietnica.

Dziś to raczej tyrania elit,

ale większość nie potrafi tego przeliterować.

To semantyczne strategie uwalniające nieludzką motywację.

Co?

Czy nie brzmię jak mąż stanu?

Według mnie to super.

Mówisz jak nasz ulubieniec w Izbie Ludowej.

Naprawdę istnieją faceci, którzy potrafią tylko gadać,

ilekroć widzą kamerę albo mikrofon.

W polityce pełno takich.

Nie kupiłbym używanego wozu od polityka.

A nowego? Mnie i tak nie stać.

Sztuka i projektowanie. To jest prawdziwe.

Pewnie masz rację.

Mam kilka książek o projektowaniu.

Ty?

Pokaż.

Jeśli chcesz.

Projektowanie. Tutaj.

Spójrzmy.

A te książki przeczytałem od deski do deski.

To zakazany dział mojej biblioteczki.

- Co to? - Autobiografia.

Lubię je czasem poczytać.

O artystach. Co czuli i o czym myśleli.

Interesują mnie biografie ludzi, którzy mają coś do powiedzenia.

- Są tacy? - Więcej, niż myślisz.

Którzy nie piszą tylko o tym, że przyszedł facet od gazu.

Ten został wysłany na poligon w swoim myśliwcu

i odleciał do Szwecji.

Nie tylko się wycofał, ale stawiał opór.

Tym samym ocalił swoją wolność.

Co zrobił później?

Radnitzky był profesorem filozofii nauki.

Wolnym duchem.

Sztuka to wolność.

Być może.

Chyba, że nie nauczyłeś się aportować.

Nie jestem psem.

- Imponujące mieszkanie. - Czy to ważne?

Czasami do szczęścia nie trzeba wiele.

Ale czasem to nie wystarcza, żeby żyć.

Życie przedsiębiorców nie jest takie, jak się wydaje z zewnątrz.

Mają ludzi, którzy pracują za nich.

Żebyś tylko wiedział.

Nie jestem bankierem ani kongresmenem, którzy mają pieniądze, beztroskie życie

i dużą pensję na odchodne.

Prowadząc mały biznes, trzeba być odpowiedzialnym

i płacić tonę podatków.

Ludzie patrzą na ciebie krzywo, kiedy masz trochę więcej od nich.

Ja nie zazdroszczę.

Nie jestem też przestępcą i skorumpowanym człowiekiem.

- Nie musisz pytać mojej mamy. - Korupcja to spoiwo społeczeństwa.

- W mojej pracy jej nie spotkałem. - Może nie przyjrzałeś się dobrze.

Zawsze upewniaj się, że jesteś przy korycie.

Ja jestem na wiecznej diecie.

- Wyglądasz na zmęczonego. - Nie mogę narzekać.

Mam dobre życie. Chyba.

A teraz... ty jesteś u mnie.

Masz tu jak w telewizji.

Każdy z nas jest na pokaz.

O każdej porze, w każdym miejscu. Tylko podglądacze zostają na zewnątrz.

Nie nadaje się na glory hole.

Mam nadzieję, że ci posmakuje. Mam też inne.

Etykieta wygląda dobrze.

Chcesz obejrzeć film?

Miałem długi dzień. Odprężymy się.

Inaczej przekonasz się, że jestem nudziarzem.

Poza łóżkiem, oczywiście.

Jesteś bardzo podekscytowany. Może nie potrafisz się odprężyć.

"Stalker". Zawsze chciałem to obejrzeć.

W niedziele oglądam "Tatort".

- Świetny kryminał, co? - Tak, czasami jest fajny.

Ostatnio za dużo inżynierii społecznej.

Co?

Daj spokój. Nie mam nastroju na edukowanie.

Dlaczego? Waschke jest spoko komisarzem.

Jest seksowny. W każdym odcinku pokazuje klatę.

- I bywa też ruchany. - Wzorcowa postawa.

A czemu nie?

Cały kraj widział jego tyłek. Może kiedyś stanie przodem.

Jesteś szalony.

Nie, naprawdę nie mam ochoty na głupoty.

Seksowne ciało. W twoim wieku. Nie widziałem wcześniej. Pokaż.

Zimno mi.

Nigdy nie widziałem cię nago. Śmiało. Bądź komisarzem Waschke.

- Nie mam talentu aktorskiego. - To wspaniałe uczucie.

Tak myślisz?

Przy tobie czuję się bezpiecznie. Zapominam o codziennej harówce.

Wiem.

Jesteś silny.

Powinniśmy się częściej widywać.

Życie jest szalone.

Czasami łatwe.

A potem znów skomplikowane.

Zawsze chciałem kogoś takiego, jak ty.

Dzień dobry.

Chyba zaspałem.

Na szczęście dziś wolne.

Dobrze spałeś?

Nie mogę narzekać.

Jest kawa?

Tak, w ekspresie.

Co robisz tak wcześnie?

Pracuję zdalnie. Poprawiam maile.

- Nie mogą poczekać? - Nie, dziś mam dużo pracy.

Zbyt ciężko pracujesz.

Bzdury.

Wyglądasz na zmęczonego.

- Może jestem dla ciebie za stary. - Nie gadaj głupot.

- Robisz coś oprócz czytania? - Oczywiście.

Musisz odpocząć.

Weź kilka dni wolnego.

- Przeżyj coś. - Podoba mi się moje życie.

Osiągnąłem sukces. Mam wszystko, czego mi potrzeba.

Powiedz mi...

Naprawdę to wczoraj powiedziałeś?

Co?

"Kiedyś chciałem kogoś takiego, jak ty".

Nie. Nie zrozumiałeś.

Rozumiem.

Powiedziałem "zawsze", nie "kiedyś".

Ale mogę poradzić sobie sam.

Muszę zaraz iść do biura. A chciałem poświęcić ci czas.

Podpisywanie umów. Pani Ünes się irytuje.

Mogę ci jakoś pomóc?

Może później.

Na pewno wpadnę na jakiś pomysł.

Dzień dobry.

Dzień dobry. Przyszły pańskie książki.

Lippmann, Le Bon i książka z USA.

Dziękuję, bardzo mi pan pomaga. Ile płacę?

Lippmann 26, Le Bon tylko 6. Nikt go już nie czyta.

- I "So..." - "Socjotechnika".

Drugie 26. Razem...

- 58 euro. - Dokładnie. Szybki pan jest.

- Notuje pan? - Muszę spisać pańskie zamówienia.

Ostatni Oliver Janich, ta teoria spiskowa.

Te teorie są teraz w modzie. Mniejsza z tym.

Można się przy nich rozerwać.

Ja tego nie czytam. Mało osób cokolwiek czyta.

Kiedyś przeczytałem "Biblię".

Przynamniej nie aktualizują jej co roku.

- Mniejsza z tym. Kartą? - Płacę tylko gotówką.

- Pieniążki nie śmierdzą. - Dziękuję. Reszta dla pana, za fatygę.

Bardzo dziękuję.

- Dać paragon podatkowy? - To moja prywatna rzecz.

Dobrze.

Kolejne książki powinny przyjść pod koniec tygodnia.

Dziękuję.

- Jak tam sprawy z Thomasem? - Spędzamy miło czas.

Przydałyby się motylki w brzuchu.

Z nim jest swojsko, a jednocześnie dziwnie.

Otwórz się na tę relację. Daj sobie czas.

Przynajmniej znów się uśmiechasz.

Moje dziwactwa nie odstraszyły go.

- Miło słyszeć cię takim. - Czuję się lepiej, niż kiedykolwiek.

Mój Lew 1+

Thomas - mój facet

Tak, pospieszę się. Ja ciebie też. Pa.

- Co robiłeś ze starą Beukenbusch? - Co robiłem?

Zabrałem ją na zakupy i pomogłem trochę w domu.

- Nie płacimy ci za to. - Tylko trochę pomogłem.

Teraz jej córka chce tylko ciebie.

Każdy może do niej przyjść. Teraz będziesz to robił.

Masz pole do popisu.

Jeśli to mi pomoże w awansie, chętnie to zrobię.

- Dobrze. - Możesz na mnie polegać.

A więc postanowione.

Kieliszek szampana? Już po pracy na dziś.

Nie, dzięki. Idę na siłownię.

- Miłej zabawy. - Dzięki.

Mój najlepszy klient.

Dzień dobry, panie Meyer. Książki już przyszły.

Ta z antykwariatu również.

Poszukaj książek o projektowaniu.

Jest co najmniej dziwny. Żebyś wiedział, co czyta.

Ale to najlepszy klient. Kupuje jak szalony.

- Ciekawe, czy je czyta. - To bez znaczenia. Patrz.

- Mamy... - Dziękuję. Ile płacę?

120 euro i 10 centów.

Kartą?

Proszę wybaczyć, zapomniałem. Tylko gotówka.

Proszę.

Dzięki.

Pan Meyer? I nie płaci kartą?

Te skurwysyny już i tak dużo wiedzą.

Ja używam tylko karty payback.

Oszalałeś?

Zbierają twoje dane. Wiedzą wszystko.

Płacę nią tylko za gumki i seks-zabawki.

Wiedzą wszystko. Każdą prywatną informację.

To karta pewnej staruszki.

Pożyczyłem od niej. Zbiera punkty.

Poproszę dwa koktajle.

- Tak, dobrze mi z nim. - Nie masz pewności?

On prowadzi inne życie.

Mówi o rzeczach, o których nie mam pojęcia.

Lubi cię.

A jeśli się dowie, że jestem przegrywem?

- Żyję poniżej swoich możliwości. - Oddaj się temu.

Nie masz nic do stracenia.

W końcu mam faceta, który potrafi się bronić.

I jest pewny siebie.

I twardo stąpa po ziemi.

- Jest wszystkim, czym ja nie jestem. - Cieszę się twoim szczęściem.

Zaraz przyjdzie.

I dzięki za kartkę.

Wtedy nie rozumiałam, o co chodzi. Jedynie, że to była "nasza tajemnica".

Wkurza mnie ten program.

Teraz narzekasz na telewizję,

a ostatnio chciałeś oglądać tyłek komisarza.

Masz rację.

- Zrzęda. - Nieźle ryczysz, lwie.

Thomas?

Tu jesteś.

Co robisz?

A na co to wygląda?

- W środku nocy? - Czytanie uczy.

- Powinieneś spać. - Czytam do znudzenia.

Dlatego o wielu rzeczach nie wyrobiłem sobie zdania.

Rozumiesz?

Nie.

Tworzy się wiele opinii. Mnóstwo historii.

Prawda? Dzięki temu możemy wszystko zapamiętać.

Tworząc rzekome fakty.

Na ich podstawie powstaje prawda. Nie ma alternatywy.

Opisują to w tej książce.

Teraz wiele rzeczy czytam jakby po raz pierwszy. To uzależnia.

Znam to uczucie. Chce się więcej.

Czuję się jak 6-latek, który dopiero nauczył się czytać.

Tak, ten pierwszy raz.

W końcu budzi się poczucie rzeczywistości i prawdy.

- Poszerza horyzonty. - Tak. Widzi się wyraźniej.

Bardziej kolorowo.

Kolorowo?

Raczej szaro.

Potem wszystko ma sens.

Ma sens.

- Ale to dziwne książki, panie Meyer. - Nie mów tak.

Może nie są w ogóle dziwne.

Rozumiem. Znajdziesz tu receptę na świat.

Nie gadaj głupot.

Przypominasz mojego byłego. On też mnie nie rozumiał.

Rozumiem.

Masz tylko lekką manię.

- Słucham? - Jesteś niespokojny, nawet w nocy.

- Myślisz, że mi odbiło? - Nie, ale wiem co to depresja.

Niektórzy mają fazy depresji. Ktoś mi to wyjaśnił.

- Mogą nawet słyszeć głosy. - Dość tych bzdur.

Może gonisz za fantazjami, co psuje ci nastrój.

Myślisz, że jestem wariatem albo zwolennikiem teorii spiskowych?

Nie. Jesteś inteligentnym facetem. A oni czasami...

Bzikują? To chcesz powiedzieć?

Daj spokój. Dzięki temu jesteś uroczy.

I interesujący.

- Coś ci się stało w rękę? - Czekaj.

Widzisz tego faceta?

Broda, usta, nos, oko. Widzisz?

- Tak. I co z nim? - Co jeszcze widzisz?

- Myślałem, że ty mi powiesz. - Widzisz to, co chcę, żebyś zobaczył.

O co ci chodzi?

Oczyść głowę.

Tu jest drugi facet.

Kapelusz.

Ucho, broda.

Nie zauważyłem go wcześniej.

Wiele się przegapia, gdy mówią ci, co masz widzieć.

I co?

Ktoś powie, że to tylko facet na obrazku,

a ty w to wątpisz.

Ale co chwilę wmawia ci się,

że tu nie ma nic innego, oprócz narysowanego faceta.

Nie wolno ci zadawać pytań. Taka jest prawda,

która służy interesom. Wielkim pieniądzom i władzy.

Wszystko to tylko historie. System prawdy oparty na narracjach.

To eksperymenty edukacyjne.

- Nie przesadzasz trochę? - O niczym nie masz pojęcia.

Ten, kto kontroluje przekaz, kontroluje świat.

Wybiera się i przetwarza to, co mamy usłyszeć.

- Pamiętam to z dawnych czasów. - Tak jest od wieków.

Mark Twain powiedział: "Jeśli nie czytasz,

nie jesteś poinformowany. Ale jeśli czytasz,

jesteś źle poinformowany.

Sam decyduję, o czym i jak myślę.

W RFN zbyt długo wierzyłem to, w co chcieli, żebym wierzył.

- To nie sposób na zdobycie przyjaciół. - Zawsze prościej wyć razem z wilkami.

- Tak, czasem to łatwiejsze. - Nie myśl sobie, że to robię.

Czego ode mnie chcesz?

Jestem za głupi.

Stać cię na dużo więcej.

Może jednak jesteś mną trochę zainteresowany.

Podejdź.

Okulary przeszkadzają.

Czy miłość może być grzechem?

Thomas?

Nie mogę doczekać się wieczora. Mamy dużo jedzenia.

Ledwo nadążam z pracą. Jest tyle do zrobienia.

Powiedziałem Katji o tobie.

- Twojej siostrze? - Przyrodniej.

Wie, że mam nowego chłopaka?

- Co? - Ciebie.

Nie jestem twoim chłopakiem.

- Myślałem... - Skąd ci to przyszło do głowy?

- Ale... - Nie mogę tego słuchać.

Byłbym twoim siódmym czy ósmym? A po roku byś mnie wymienił?

- Kolacje i oglądanie filmów to jedno. - Ale myślałem...

Spędziliśmy miłe noce, ale nie wiadomo, ile to potrwa.

- Chodziło mi tylko o... - Ja mam swoje życie, ty swoje.

Teraz wszystko się popaprało.

- Ale... - Jesteśmy przyjaciółmi.

- Miło spędzamy czas. Ale... - Ale przyjdziesz dziś, prawda?

Przyjdę.

Nadal nie mogę się doczekać.

Nadal jestem w biurze. Nie przyjdę dziś, wybacz.

Thomas - mój facet

Jeśli chcesz doświadczyć prawdziwego porządku świata,

to nie da się obejść prawa do dawania innym.

Kontrolowanie demokracji elit. Co za gówno.

Ten królik to ja.

Ten królik to ja.

Świnka morska.

Wy jesteście królikami.

Głupimi królikami, które niczego nie rozumieją!

Słyszycie?! Jesteście cholernymi królikami!

Cześć, Katja.

Skąd taki smutny głos?

- To nic takiego. - Wszystko u was dobrze?

- A co ma być źle? - Myślałam...

Dajcie mi spokój.

- Wszyscy. - Rolf.

Nie umiem nikogo zadowolić.

Nie mam nastroju na te głupoty.

Jebany dzień

Próbuję odnaleźć zdrowy rozsądek.

Jest tak, jak mówisz. Decydujący nie są wybierani,

a wybierani nie decydują.

Thomas.

- Thomas? - Cześć, jak leci? Masz ochotę na film?

Tęskniłeś?

Nie. Ale za filmem i wszystkim, co się z nim wiąże już tak.

Dupek. Dobrze, że zadzwoniłeś.

Wybacz, byłem bardzo zajęty.

Ja też mam jakieś filmy. Pomogą ci się odprężyć.

- Jakie? - Niespodzianka.

8 tygodni temu przyszedłeś do mnie po raz pierwszy.

- Liczysz? - To powód do świętowania. Patrz.

Nawet schłodziłeś.

Na potem.

No dobrze. Wznieśmy toast.

Na zdrowie.

- To szampan. - Serio?

- Niedobry? - Jak woda z wanny.

Przecież schłodziłem.

Ale czy jest musujący? Przyprawia o dreszcze?

Był drogi, nie wylewaj go.

Chodzi o prawdę. Nie o fałszowanie jej.

Prawda może być nieprzyjemna. Nie należy wybielać złych rzeczy.

- Chcesz otworzyć? - Nie, nie muszę.

Zakazane?

Naszła cię ochota?

Nie lubisz oglądać telewizji.

Kiedyś pewnie były sprzeczne z zasadami Biura Politycznego.

Filmy ze starej ojczyzny.

Ten wygląda interesująco.

Który dziś obejrzymy?

Strasznie długo dziś dochodzisz.

Wszystko mnie boli.

To nie twoja wina.

Nie mogę oczyścić myśli.

Co się dzieje?

Dziś znów byłyby zakazane.

Karla?

I reszta.

Nie zauważyłeś analogii?

Zdjęcia były piękne.

Jak to kiedyś wyglądało. Rękodzieło artystyczne w filmie.

Paternalizm i indoktrynacja w NRD.

A dziś? W wolnym Zachodzie.

Nikt nie ogląda tych filmów.

Ale możemy oglądać i czytać, co tylko chcemy.

Kto wie, jak długo jeszcze.

Spójrz, dokąd to zmierza.

Osoby spoza głównego nurtu już są w kręgu podejrzeń.

Dla Karli to była zachodnia telewizja, a teraz są to alternatywne media.

Fake newsy i cenzura.

Amen.

- To nie było słowo na niedzielę. - Zaczynasz mówić jak dysydent.

Karla zrezygnowała i dostosowuje się. Nie ma alternatywy.

- To ponadczasowe. - Rozumiem artystów, ale ty?

Dobrze ci się wiedzie. Możesz mieć to wszystko gdzieś.

Nie gadaj głupot.

Ciekawe ilu ludzi wie, co się dzieje?

Szczególnie od ludzi mediów, urzędników i zgniłych rybek.

Już w szkole zadawałem krytyczne pytania.

Nie mogą zamknąć mi ust.

Nas zmuszano do czytania i papugowania.

Demokracja ludowa.

"Nic nie wiedzą, a chcą rozmawiać". Liessmann.

- Za dużo czytasz. - A i tak niewiele wiem.

Ale dotarło to do mnie i stałem się podejrzliwy.

Postanowiłem zorientować się w rzeczywistości,

ale nie znajdę tego w telewizji, prasie czy Internecie.

Kogo to obchodzi?

Gdybym zinternalizował nieprawdę, to dzisiaj wszystko byłoby nie tak.

Może jesteś mądrzejszy ode mnie, ale tylko według ciebie.

- Nie mamy z tego korzyści. - Chcę tylko znać prawdę.

Czego ty chcesz? Człowiek musi żyć po coś.

Ty wiesz, po co żyjesz?

- Żeby być wolnym. - Wolnym...

Ludzie bezmyślnie chcą zaimponować sobie nawzajem.

Może zadajesz niewłaściwe pytania.

Chodź.

- Niepokoi mnie ten dźwięk. - Jaki dźwięk?

Za bardzo się ekscytujesz.

To minie.

Musisz się odprężyć. Nie myśl o tym wszystkim.

Odprężyć? Nie miałem wytrysku.

Idiota.

Brzmisz, jakbyś był zrelaksowany.

Kupiłem niesamowitą wazę na ebayu.

- Ty i twoje dziwactwa. - Jeśli ją sprzedam, zarobię 150.

- Pamiętaj o urodzinach taty. - Wiem.

A Thomas?

Będzie dobrze. Tym razem na pewno.

Zaraz śniadanie.

Muszę iść do apteki. Trzeba wykorzystać kartę payback.

Zapowiada się przyjemny, niedzielny poranek.

Teorie spiskowe. I to od razu na okładce.

Sapere aude.

- Sape co? - Miej odwagę być mądrym.

Na niewielu osobach można polegać i być ich pewnym,

nie będąc przy tym nierozsądnym.

Teoria spiskowa to znak zakazu.

Wchodzi się przez system pieniężny, narracje polityczne, geopolitykę,

mass media...

Mass media.

Ile z tego jest nieprawdą?

- A ja... - Mam gdzieś te głupoty.

Nie bez przyczyny.

Większość ludzi nic nie wie.

Nawet nie wiedzą, że nic nie wiedzą.

Ale wszystko wiedzą najlepiej.

Martwię cię o ciebie.

Co się dzieje?

Wszyscy mają swoje narracje i kontrnarracje.

Który zegar pokazuje prawdziwą godzinę?

Ten, czerwony. Już prawie 11.

Mama zaraz zadzwoni. Jak co niedzielę.

Nie. Wszystko po staremu.

Tak, musisz wziąć pigułki.

Musisz zaufać lekarzowi.

Tak. Jutro ma padać.

Pojutrze znów będzie słonecznie. Tak, to świetnie.

Ja ciebie też. Miłej niedzieli, mamo. Pa.

Czyli jutro ma padać.

To staruszka.

Myśli, że jej syn odnosi sukcesy w Berlinie.

Przecież to prawda.

- Nie mówisz jej za wiele. - A co mam mówić?

Nie mam nawet psa.

- Nie sikasz na siedząco. - Faceci robią to na stojąco.

Zły nawyk.

Kupiłem nową deskę sedesową.

- Wspaniałe wieści. - Zobacz.

Sama opada.

Opada i koniec.

Twoja decyzja.

Mam złe wspomnienia z szampanem.

Niektórzy lubią kawior.

Chcesz, żebym podjął decyzję.

Mam porzucić moich staruszków?

W czym problem?

Nieletni, bez opieki, uchodźcy. To jest nowy rynek.

To tutaj gra muzyka i odbywają się tańce.

Starsi ludzie mnie potrzebują.

Poradzą sobie. Na pewno ktoś im pomoże.

Chcesz mnie przekonać?

To konieczne?

Nie masz kontroli?

Wchodzisz w to albo nie.

Liczba miejsc jest ograniczona. Moja propozycja to przywilej.

Przywilej?

Współpraca dobrze nam zrobi.

- Kto poniesie odpowiedzialność? - Nadal nie rozumiesz zasad, prawda?

Ten bardziej ci pasuje.

Dobrze, że jesteś.

Znów za dużo pracowałeś.

Ja też miałem problemy w pracy.

- Czyli jak zwykle biznesy. - Nie.

Nic tylko siedzimy i oglądamy filmy.

Zamęczysz się.

Nie mogę teraz przestać.

Tego, czego chcą elity, nie ma w podręcznikach.

- Brzmi jak teoria spiskowa. - Jezus, przestań.

Chcą cię zabić, a ty masz to gdzieś.

Przynajmniej pamiętasz, jak bili gejów.

Przepraszam. Nie miałem nic złego na myśli.

Chcę tylko, żeby te organizacje pozarządowe dały mi spokój.

I ci pieprzeni jakobini. Nic tylko się wymądrzają.

Jesteśmy zostawieni sami sobie przez kretyńskich polityków,

którzy chcą myśleć i decydować za mnie.

Ale...

Zostawią cię w spokoju.

Jak system operacyjny Matrix.

Tworzy narracje, wykonuje instrukcje.

W szkole ukrywałem swoją orientację.

Może geje są wykorzystywani przez system.

Thomas, nie rozumiem cię.

Poczytaj Schawarewitscha.

Czasy się zmieniły.

Przez komisarza Waschke?

Wyobrażałeś sobie być normalny?

To znaczy taki jak większość.

Może mogłem być normalny?

Jaki bym wtedy był?

Rozejrzyj się.

Życie jest dobre.

Może było coś wcześniej...

Idź na urlop. Odpocznij.

Niebieskie pigułki i easyjetting.

Patrz. Mój kolega z klasy. Kiedyś był moim przyjacielem.

Ma czworo dzieci. Pewnie niedługo będzie dziadkiem.

Jako ojciec nie miałbyś tyle czasu na książki.

Nic po mnie nie zostanie.

- Ojciec nazywał mnie niewypałem. - Thomas. Jesteś, kim jesteś.

Odnosisz sukcesy. Jesteś wzorem do naśladowania.

Ssanie kutasów to żaden wzorzec.

Dlaczego? Ja to lubię.

Prawda jest prawdą, nawet jeśli dotyczy ciebie.

Jesteśmy między młotem a kowadłem.

Thomas. Chodź ze mną.

Musisz przestać tak myśleć.

Chodź.

Spodoba ci się to.

Na niczym nie można polegać.

Wszystko to fałsz.

Co z tego? Nawet sztuka jest fałszem.

Ty też.

Udajesz.

Jesteś jak oni.

Co ty mówisz?

Kartka twojej siostry.

Co z nią?

Byłeś w więzieniu.

- Kto wie, co ty... - Tak?

Co?

Całe życie to kłamstwo.

Tak, to prawda. Spędziłem rok w więzieniu.

- Wiesz dlaczego? - Kogo to obchodzi.

- Wszystko jest pogmatwane. - Rok w więzieniu za próbę ucieczki.

- Wolność. - Za ucieczkę z republiki.

Z tego pieprzonego NRD.

Rolf?

Rok w więzieniu, bo jakaś świnia ze Stasi mnie zdradziła.

Złapali mnie na granicy.

Węgry, 1983 rok. Prawie mnie zastrzelili.

Byłem w celi ze starym tłuściochem.

Srałem do wiadra.

Jadłem paszę dla świń.

A temu wstrętnemu skurwysynowi musiałem obciągać.

- Rolf. - Wciąż widzę jego mordę.

Naumburg, sklep metalowy, praca przymusowa.

Potem mnie wykupili.

Te świnie ze Stasi nadal są na ulicach.

Dostają nawet pieniądze od państwa.

- A ty mówisz mi o wolności. - Rolf, przepraszam.

Nie czytaj tych książek.

Nie interesuje mnie to gówno. Chcę po prostu żyć.

Powinieneś zrobić to samo.

Minęło dużo czasu, a czuję, jakby to było wczoraj.

35 lat.

Stąd też pocztówka Katji. Wiedziała o tym.

Nic nie mówiła.

Nikomu nie zdradziła mojej tajemnicy.

Boże, miała tylko 8 lat.

Na kim dziś można polegać?

Komu można uwierzyć? Mamy tylko siebie.

Jestem... przytłoczony.

Odważyłeś się na coś, a ja...

Poniosłem porażkę. Ojciec zachorował przeze mnie.

Nie. Zrobiłeś, jak trzeba.

Zaryzykowałeś, żeby być wolnym.

- Ale moja macocha... - Nie. Nie daj im sobie niczego wmówić.

Jesteś bohaterem. Miałeś 18 lat.

Nie da się udawać odwagi.

Podziwiam cię.

- Gadasz głupoty. - Jestem z ciebie dumny.

Ty też powinieneś.

Rozwiązanie umowy o pracę

Tylko nie to.

Rozgość się.

Sushi.

I... niespodzianka.

Niepotrzebny mi kolejny list.

Pożyczysz okulary?

Jedziesz do Namibii?

Z tobą. Pojutrze.

Teraz masz czas.

Do Namibii?

Pojutrze? Zawsze chciałem tam pojechać.

Najpierw popracuję z biurze, a potem jedziemy.

Zrobię nam plan wycieczki.

Proszę.

Samopomoc

- Pan Frey? - Nareszcie.

Cholera.

Tu Thomas Kern. Zostaw wiadomość po sygnale.

Tak?

Rolf, zapomniałeś o urodzinach. Do późna czekał na twój telefon.

Specjalnie ci przypominałam. Był rozżalony.

Przepraszam. Całkiem zapomniałem.

- Cholera. - O tym się nie zapomina.

- Nie spodziewałam się tego po tobie. - Mam inne problemy na głowie.

Ty i twoje problemy. Myślisz tylko o sobie.

Daj mi spokój. Nie mogę teraz o tym mówić.

Ja też nie.

Tu Thomas Kern. Zostaw wiadomość po sygnale.

Nic nie mówił o spotkaniu biznesowym.

Tak?

Wiedziałam, że jesteś do niczego.

Jest tak samo, jak wtedy. Wszystko zepsułeś, draniu.

Tu Thomas Kern. Zostaw wiadomość po...

Tu Thomas Kern. Zostaw...

Tu Thomas Kern. Zostaw wiadomość...

W nagłych sprawach

Firma Line-soft. Pani Ünes przy telefonie.

- Mówi Rolf. Rolf Frey. - Kto?

Przyjaciel Thomasa. Znajomy pana Kerna.

Chciałbym z nim porozmawiać.

Proszę. To pilne.

Co się stało?

Co się stało?

- Wezwałam pogotowie. - Co się stało?

- Defibrylator. - Co się stało?!

Dziś rano w biurze miał migotanie komór, więc ratownicy...

- Thomas. - Stwierdzili zgon.

Miałeś 18 lat. Podziwiam cię. Jestem z ciebie dumny.

Ty też powinieneś.

Zaryzykowałeś, żeby być wolnym.

Jesteś bohaterem.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.