All language subtitles for The.Trauma.Code.Heroes on Call.S01E06.WEBRip.Netflix.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

ODDZIAŁ URAZOWY: BOHATEROWIE W AKCJI

BOHATEROWIE W OBLICZU TRAGEDII

PRAWDZIWY LEKARZ

DOKTOR BOHATER

Genialne.

DO RZĄDU GO!

PRZYSTOJNIAK Z NIEGO

„Brawo, doktorze Baek Kang-hyuk!”

„Ciacho! Kibicuję panu!”

„Ciacho”?

A co?

Znów zalewa się pan komplementami?

Czemu nie? Sama prawda.

Atencjusz.

„Atencjusz”? Jak śmiesz.

Ona to powiedziała.

Zgadza się.

Siostro, nie chciałem…

To pana wina, doktorze.

Nie rozumiesz, o co mi chodzi?

O co?

Jak szpital widzi nasz oddział?

Studnia bez dna, cierń w oku, potwór drenujący budżet.

Właśnie.

I co musimy zrobić, by przetrwać?

- Przyciągnąć pieniądze. - Niby jak?

Zobacz.

CENTRUM URAZOWE NA FALI

Najpierw przygotowujemy obronę, zyskując sympatię ludzi.

Nieustannie ratujemy pacjentów.

Gdy ludzie zrozumieją, jak ważne jest centrum urazowe,

szpital nie mógł już z nami zadzierać.

Rozumiem.

Chodzi mi o to,

że jestem ziemią świętą centrum urazowego.

Ty jesteś Synem Bożym.

A ona jest świętą.

Nie może się ujawnić.

Przepraszam.

Nie mam całego dnia. Do rzeczy.

Gratulacje.

Spełniło się pana życzenie.

Zaczekajmy z gratulacjami do zatrudnienia pełnej kadry.

Jakiej pełnej kadry?

Ciekawe, czy minister Kang odbierze.

Grozi mi pan?

Tak.

Trafił pan w sedno.

MINISTER KANG MYEONG-HUI

Po wypadku na moście

interes publiczny centrum urazowego stał się znacznie większy.

To idealny moment, by dać im wsparcie.

Tędy.

Zgadza się pan, dyrektorze Choi?

Lekarze dla Pokoju wracają do Sudanu Południowego

po podpisaniu w sierpniu umowy pokojowej.

Ogłoś rekrutację do centrum urazowego.

- Jak to? - Minister Kang na nas liczy.

Prosi o pełne wsparcie.

Bez obaw. I tak nie ma chętnych.

Najpierw wielki deficyt, a teraz jeszcze to!

W ostatnim tygodniu helikopter startował pięć razy!

Koszty rosną.

Czy on coś do mnie ma?

Rozumiem.

- Mówisz, jakby cię to nie dotyczyło. - Naprawdę?

Tylko ja traktuję to poważnie?

Baek Kang-hyuk nie może robić, co chce.

Owszem.

Jeśli deficyt nie spadnie, zastąpią mnie kimś innym.

Na to liczysz?

Proszę tak nie mówić. Oczywiście, że nie!

Nie będziesz dyrektorem.

Lepiej martw się o obecne stanowisko.

Trzeba zwolnić najlepiej opłacanych, by zmniejszyć deficyt.

Na przykład ciebie, sekretarzu.

Rozumiem.

To za mało.

Musisz podjąć jakieś działania.

Ciągle mną pomiata. Traktuje mnie jak sługę.

Zaraz poprosi o podtarcie tyłka.

Coś się stało?

Dyrektor Choi wściekł się na Baeka Kang-hyuka.

Baek zatwierdził dodatkowy budżet wbrew jego woli. Wkurzył go.

Serio? Zatwierdził go?

Wiem, udało mu się.

Co za ulga. Sam chciałem o tym wspomnieć.

Ulga?

Wiesz, jak to jest.

W chirurgii urazowej deficyt jest nieunikniony.

Czemu cię to obchodzi?

Jestem ordynatorem chirurgii ogólnej.

Właśnie. I nie obchodzi cię, że szpital zaraz zbankrutuje?

Zmieniłeś zdanie, bo uratował Ji-yeong?

Słucham?

Myślisz, że stanąłbym po stronie Baeka?

Jak możesz tak o mnie myśleć? Jak długo się znamy?

Dzieliliśmy wzloty i upadki! Jesteśmy sobie lojalni od 20 lat!

Po co mi taki mięczak?

Znowu ten pieprzony helikopter!

Cholera jasna.

Hej! Może trochę ciszej?!

Do was mówię, dupki!

Baek Kang-hyuk sobie lata?

No to przytnę mu skrzydła.

Dokąd jedziemy?

Na salę operacyjną!

ODDZIAŁ INTENSYWNEJ TERAPII

- Powodzenia. - Dzięki!

Powiadomię bliskich, a ty zgłoś pacjenta.

- To robota lekarzy. - Pomóżmy sobie.

My mamy zmiany. Oni niemal nie śpią. Idź.

Mogę szybko zadzwonić?

Jedynka!

- Przygotuj się do torakotomii. - Dobrze.

Intubuję.

- Doktorze Park. - Tak?

Ma niskie ciśnienie. Powoli z lekami zwiotczającymi.

„Doktorze Park”?

Mnie nie nazywa pan doktorem.

Zamknij się i zajmij się dezynfekcją.

Tak jest.

Rurka wprowadzona. Rozpoczynam znieczulenie.

Ręcznik.

Dobrze.

Rozłożony?

Kitel.

Oczywiście.

Co to ma być?

Jestem Agnes.

Nie pytałem o imię.

Jest nowa.

To katoliczka. Stąd takie imię.

Pracowała na oddziale ratunkowym.

Prosiłem o dodatkowe ręce do pracy,

a przysyłają nam żółtodzioba?

Nie, odłóż to!

Usiądź i nie ruszaj się, księżniczko.

Wszystkim się zajmę.

Cholera, co za raban.

Doktorze!

To ja, komendancie straży pożarnej.

- Tato? - Co on tam robi?

Miło, że mnie pan odwiedza.

Oczywiście, że tak. Sam powinienem się panem zająć.

Kazałem lekarzowi objąć pana specjalną opieką,

by mógł pan spokojnie zdrowieć.

Komendant straży pożarnej? Co Jae-hun u niego robi?

Mam bardzo złe przeczucia.

POWIETRZNA JEDNOSTKA RATUNKOWA

Panie An!

Tak?

Proszę zobaczyć.

Skąd ta powaga?

TRANSFERY KADROWE AN JUNG-HEON DO AMINISTRACJI

Pediatria prześle oficjalną odpowiedź?

Mają dziś do nas napisać.

Rokowania nie są złe.

Doktorze Baek!

Mężczyzna spadł w górach. Ma poważny uraz głowy.

- Szykuj się. - Dobrze.

Nie możemy lecieć.

Jak to?

Od razu zadzwoniłem do jednostki ratunkowej.

Pan An Jung-heon…

został przeniesiony.

Jednostka ratunkowa.

Baek Kang-hyuk z HNUH.

Potrzebujemy lotu do Bukhansan. Czemu to niemożliwe?

Proszę posłuchać, doktorze.

Proszę szybko nas odebrać.

Chwileczkę.

Chwileczkę?

- Liczy się każda sekunda. - Halo?

- Doktor Baek Kang-hyuk? - Tak. Z kim rozmawiam?

Jestem nowym szefem.

CHO DEOK-HYU

Słyszałem o panu.

Z naszych danych wynika,

że używa pan helikoptera jak własnego auta.

Tak nie można. To własność państwowa.

- Jak własnego auta? - Co?

Nawet zasiadł pan za sterami.

Ma pan licencję?

Czy to teraz ważne?

Przecież nie sterowałbym bez licencji.

- Helikopter, szybko! - Proszę nie krzyczeć.

Prośby telefoniczne nie będą akceptowane.

Proszę wysyłać oficjalny wniosek, zgodnie z procedurami.

Co to za stek…

Halo!

- Co za skur… - Doktorze!

Bez przeklinania.

Spokojnie.

Proszę oddychać.

Cholera!

Co się stało? Helikopter nie leci?

Cały czas odmawiają.

Nieważne.

Pacjent jest najważniejszy. Skontaktuj się z ratownikami.

Tak?

Mówi Yang Jae-won z HNUH. Jaki jest status rannego?

Ciśnienie 80 na 50.

Nieprzytomny. Bez odruchu źrenicznego.

- Jesteście w drodze? - No właśnie.

Nie będziemy mogli przylecieć.

- Kazali nam przesłać wniosek. - Wniosek?

Zatwierdzają je tylko rano.

- Wiedzą, że to pilne? - Próbowaliśmy im to uzmysłowić.

Da się tam dojechać autem?

Tak.

Spróbujemy dojść do szlaku. Pospieszcie się.

Dobrze.

Do cholery!

Kto ci pozwolił? Mamy wezwać taksówkę?

Może niech oni przyjadą tu taksówką?

Mamy karetkę.

- Karetkę? - Tak.

Nie mamy czasu. Co to ma być?

- Cacko, co? - Co to?

Z helikopterem była zbędna.

Kupili ją za fundusze na centrum urazowe, by pochwalić się ministerstwu.

Ma wszystko, czego trzeba. I stoi taka samotna?

Jedziemy.

Dobrze. Usiądę z tyłu.

- Wsiadaj. - Powinnam zostać.

- Bez ciebie będzie nas za mało. - Do czego?

Wsiadaj, szybko!

Może pan trochę zwolnić?

Chce mnie pan zabić?

Przed nami!

PARK NARODOWY BUKHANSAN

Jedynka, zbliżamy się. Sprawdź ich lokalizację.

Zaraz będziemy. Gdzie jesteście?

Na rozwidleniu w prawo!

Wyszedłem z wprawy. Mogłem jechać dużo szybciej.

Szybciej? Myślałam, że padły hamulce.

Cicho. Jest pacjent.

Chodźmy, doktorze Yang.

- Pogadamy po drodze. - Dobrze.

Przestawię auto.

Wciąż coś pamiętam z roboty parkingowej w Gangnam.

Kiedy sprawdzaliście odruch źreniczny?

Tylko na początku.

Nie oddał moczu ani stolca.

- Dobra. Zgól głowę. - Dobrze.

Wciąż nic. Pospieszmy się.

To coś poważnego?

Na uszkodzenie mózgu nic nie poradzimy,

ale to może być tymczasowy efekt krwotoku.

- Powinniśmy przybyć szybciej. - Ogól i zdezynfekuj głowę.

Trzeba szybko zrobić otwór.

Co takiego? Otwór?

- W jadącej karetce? - Tak. Trzeba otworzyć czaszkę.

Jesteście w drodze?

Wezwij neurochirurga, by mógł od razu go zobaczyć.

Jego czaszka jest napięta.

Wysokie ciśnienie śródczaszkowe.

Niedobrze. Nie widać krwiaka.

Jest aż tak źle?

Jeśli powodem jest krwiak, usuńmy go.

Ale jeśli mózg jest napuchnięty…

Podaj sterydy. Zrobimy kolejny otwór.

Kolejny otwór?

Na co czekasz?

Po co?

Ciśnienie spada.

Puls w normie. Dezynfekuj.

Pień mózgu zaczyna puchnąć.

Zrobimy, co możemy.

Trzymaj go.

Jedynka!

Po co tak się starać? Wszyscy inni się poddają.

Więc i my powinniśmy?

Szpital wiecznie czepia się o deficyt.

Nie przyślą helikoptera bez wniosku.

Co to ma być?

Przestań zrzędzić na helikopter.

- Wszystko w naszych rękach. - Właśnie.

Miałby szansę, gdyby przysłali helikopter.

Zamknij się!

Pacjent umiera, a ty gadasz od rzeczy.

Przytrzymaj go.

Zrobię drugi otwór.

Doktorze Baek, neurolog już czeka.

CENTRUM RATUNKOWE

- No Jun-yong. - Szef neurochirurgii?

- Czekałem, aż się przydam. - Rozumiem. Dziękuję.

- Na tomograf. - Dobrze.

RADIOLOGIA

Przepraszam.

Coś zaszło po drodze? Słyszałam jakieś krzyki.

Funkcje mózgu znacznie spadły.

Sensoryka działa bez zarzutu, ale…

- Problemem jest motoryka. - Tak.

Nawet jeśli się obudzi, będzie wymagał opieki.

Dzięki wstępnemu leczeniu pozostaje przy życiu.

To faza ostra.

Zróbmy wyniki i obserwujmy go.

Konsultacja nie jest konieczna. Będziemy go monitorować.

Dziękuję za pomoc.

Doktorze.

Jest tu jego rodzina.

Pacjent…

jest w stanie wegetacji.

Nie możecie nic zrobić?

Przykro mi.

Boże!

Byłoby lepiej, gdyby przyleciał helikopterem?

Doktor Baek jest zdruzgotany.

W drodze zrobił tracheostomię i wywiercił dwa otwory.

Zrobił wszystko, co mógł.

Walczył do końca, by pacjent przeżył.

Nie lecieli helikopterem?

Coś tu nie gra.

Jae-hun spotykał się z komendantem straży pożarnej.

Bez wątpienia.

Powiedzieć mu?

Czy nie?

Nie zaprzyjaźnię się z Baekiem.

Nie zasłużył sobie. Nie ma szans!

- Tak? - Proszę posłuchać.

Podobno uziemili helikopter.

To oznacza mniej pacjentów.

Dzięki temu zmniejszą deficyt.

- Rozumie pan? - O czym ty mówisz, doktorze Han?

Jak mnie rozpoznał? Jest tu?

Doktorze Baek.

Nikt nie może wiedzieć o tym telefonie.

Chodzi o uziemiony helikopter.

Sekretarz Hong mógł maczać w tym palce.

Jesteś specem od układu krwionośnego. Dlatego wolisz drożne drogi?

Czasami jadę autostradą.

Doktorze?

Co pan robi?

Mam to samo pytanie.

Co pan najlepszego robi?

Nie rozumiem…

Helikopter.

Helikopter?

Co z nim?

To wszystko twoja sprawka.

- „Twoja”? - Doktorze.

Prawie straciliśmy pacjenta.

Powiedzmy, że tak było. Ma pan jakiś dowód?

Nie może pan mnie obwinić.

Rozumiem, że to uziemienie naraziło życie pacjenta,

ale nie może pan obwiniać bez dowodów.

Ja pierdolę.

Co? Jak pan się wyraża?

Pacjent prawie zmarł, a ty gadasz o dowodach?

Ty śmieciu.

- Proszę tak nie mówić. - Durniu!

Co?

Przekleństwo cię boli, a pacjentów masz gdzieś?

Życie ci niemiłe, draniu?

Moje plecy!

Proszę siedzieć.

Dla własnego dobra.

Nic panu nie jest?

Puszczaj, do cholery!

Chyba oszalałeś.

Czemu to zrobiłeś?

Masz rację, oszalałem.

Jak mogłeś wybuchnąć na doktora Baeka?

Nie mam pojęcia.

Serio.

Tak, siostro Cheon?

Gdzie jesteś?

Doktor Baek cię szuka.

Doktor Baek?

Tak. Chce, byś przyszedł na dach starego budynku.

- Wiesz, gdzie to jest? - Na dach?

Będzie tam ciemno i strasznie.

Pospiesz się.

Co to było?

To nie człowiek.

- Co? - Doktorze.

Siostra?

Co tu robisz?

To ja cię tu wezwałam.

Naprawdę?

Dlaczego?

Podobno masz zły dzień. Sanitariusz mi powiedział.

A więc wiesz.

Przychodzę tu, by ukoić nerwy.

Odpowietrznik włącza się co pięć minut. Robi sporo hałasu.

Pieprzone dranie!

- Skurwiele! - Co ty robisz?

- Podłe gnidy! - Starczy!

Gość prawie umarł!

A wy uziemiliście helikopter, chuje?

Zabiję was!

Czemu zawsze musi wrzeszczeć do otworu wentylacyjnego?

To dobra dziewczyna.

Pieprzone dupki!

Przestań już.

Powybijam was!

Od razu lepiej.

Też spróbuj.

- Raczej spasuję. - No szybko!

- Czemu nie? - Po prostu…

Nie umiem przeklinać.

Mów, co chcesz.

Cokolwiek.

Dobra.

Hej. Ty skurczybyku…

Wyłączył się.

Poczekaj pięć minut. Przepraszam.

To było piękne.

Wybacz.

- Nie potrafię pocieszać. - Wręcz przeciwnie.

Poczułem się o wiele lepiej.

Naprawdę?

To dobrze.

Bałam się, że nas zostawisz.

Nigdzie się nie wybieram.

Jestem zły na doktora Baeka.

Nie rozumiem, czemu mamy się tak wysilać.

Ja chyba wiem.

Tak?

Bo możemy.

Dlatego musimy próbować.

Widzę w tobie…

siebie sprzed lat.

Myślałam wtedy:

„Po co tak się staram, skoro nikt tego nie widzi?”.

Wciąż się o to pytałam.

Ale nie robimy tego dla uznania.

Nie oczekujemy nagród.

Racja.

Spójrz na mnie.

Myślisz, że robię to od pięciu lat, bo jestem superbohaterką?

Po prostu muszę.

Ktoś musi i trafiło na mnie.

A ty dzielisz ten sam los. Jest jak jest.

Po prostu…

trzymajmy się.

Dziękuję.

DR BAEK KANG-HYUK: DO STOŁÓWKI

PROKTOLOGIA

Dlaczego wzywa mnie o takiej porze?

Wie, że doniosłem?

Pewnie tak.

Wzywałeś mnie?

Tak, usiądź.

Pracujesz dziś do późna.

To szkodzi zdrowiu. Jesteś za ważny dla szpitala.

Yu-rim.

Tak, Yu-rim zamienia się w słuch.

Muszę…

pozbyć się Baeka Kang-hyuka.

Słucham?

Podobno masz na niego brudy.

Doktorze…

Doktorze Baek.

Zjedz.

Dobrze.

Przepraszam, że prawie się poddałem.

To zrozumiałe.

Co?

Po co wkładać tyle wysiłku, skoro śmierć nikogo nie obchodzi?

Kiedyś też się tym zadręczałem.

Mówiłem ci?

Mój ojciec zmarł w wypadku samochodowym.

Wspominał pan.

Po wypadku…

był na skraju śmierci.

Żaden szpital go nie przyjął. Byłem wściekły.

Problem w tym,

że takie przypadki wciąż się zdarzają.

Giną ludzie, których można było uratować.

Tak?

I dlatego…

przysiągłem sobie, że nigdy się nie poddam.

Choć to nieco żałosne.

Znajdź swój własny powód.

Taki, który pomoże ci, kiedy będziesz harował jak wół

i będą traktować cię jak gówno.

Kroczenie tą trudną, wyboistą ścieżką

bez żadnego powodu…

jest zbyt trudne.

To nie ostatnia wola, prawda?

Ty draniu.

Idę się trochę przespać.

Dobrze.

Jestem trochę zmęczony.

Jedynka.

Tak?

Nie przepraszaj.

Po prostu nie znalazłeś powodu. Ale nie poddałeś się.

Usiądź.

Jedz powoli, ale szybko. To też część twojej pracy.

Dobrze.

Dlaczego?

Dlaczego nie wyjawisz mi brudów na Baeka?

Obrałeś stronę tego drania?

- Nie. - To co?

Zapomnijmy o tym.

Wiesz, że jestem wobec ciebie lojalny.

Owszem.

I dlatego…

od zawsze hojnie wspieram oddział chirurgii proktologicznej.

- Ale zmieniłeś się. - Co?

W porządku, rozumiem.

Zastanawiałem się, komu zabrać, by dać chirurgii urazowej.

Twój oddział się nada.

Czemu mi to robisz?

Yu-rim.

Mówiłem ci.

Rozważnie obierz stronę.

Skoro jesteś tak nieugięty…

nie mam wyboru.

Baek Kang-hyuk.

Jaką ma słabość?

Słabość?

Nie mogę powiedzieć.

Nie powiem.

Zadzierasz ze mną, draniu?

Posłuchałem. Rozważnie obieram stronę.

Uratował moją jedyną córkę. Nigdy mu tego nie zapomnę.

Przyjaźnimy się od 20 lat, a nawet jej nie odwiedziłeś.

Tak to rozegrasz?

Pójdę już, dyrektorze Choi.

W porządku.

Dzień dobry.

Dobry.

- Co to? - Proszę spojrzeć.

Widzi to pan pierwszy.

ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZESPOŁU URAZOWEGO

Rodzina pacjenta żąda śledztwa.

Wiedziałem, że tak będzie.

Mimo tych jego pozorów.

- Będzie z tego niezły bałagan. - Niekoniecznie.

To idealna okazja, by pozbyć się Baeka.

Czy to nie nieco naciągane?

Nasza reputacja…

Już to przemyślałem.

A więc masz plan!

Rana kłuta. Około 15 centymetrów.

Jest przytomny, ale ostrze zostało, więc nie otrzymał pierwszej pomocy.

Od razu na operację?

Po tomografie. Sprawdzimy, jak głęboko weszło.

Przygotujmy salę do operacji.

- Siostro Cheon. - Co?

Ale piękne uczucie.

Czuję się, jak po zrzuceniu kilkuletniego klocka.

Nie musisz iść?

Nie idę i tyle.

- Ale to pilne. - Nie mój problem.

- Ppark Gyeong. - Chodzi o urazówkę?

Pilna operacja?

Odpuść, młody.

Hej!

Nie idź.

Źle to zabrzmiało.

Nie musisz iść.

Co jest? Z drogi!

- Z drogi! - Stójcie.

Mamy uniemożliwić wejście doktorowi Baekowi.

Co takiego? Dlaczego?

Takie są przepisy szpitala przy podejrzeniu błędu w sztuce.

- Błędu w sztuce? - Tak.

Operował w jadącej karetce.

Rodzina się dowiedziała i podejrzewa nadużycie.

Chcą złożyć pozew. Baek Kang-hyuk jest skończony.

Przecież to nieprawda.

Byłem tam. Odsuńcie się.

- To pilne, z drogi. - Nie.

Z drogi.

Chodzi o czyjeś życie!

- Z drogi! - Proszę przestać!

Nie wejdziemy na salę, doktorze!

To sekretarz Hong!

Zaczekajcie.

Potwierdzicie to potem. Odsuńcie się.

Proszę!

No już! Zejdźcie z drogi.

Jedynka.

Idź dalej i zrób tomografię.

Ciebie wpuszczą.

Ja sam?

- Doktorze Baek… - A co z operacją?!

Napisy: Krzysztof Zając

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.