All language subtitles for Queer.as.Folk.US.S01E15.The.Ties.That.Bind.1080p.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.x264-NTb

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Ucina sobie drzemkę ok.11

- I następną ok. 15. - Szczęściarz.

Masz tu numery alarmowe...

i jeśli będziesz chciał go zabrać na spacer

nie zapomnij włożyć mu czapeczki.

Wygląda tak wspaniale.

Nie widział ktoś mojego drugiego buta?

Czy to ten, na którym siedzę?

Wiedziałem, że to żadna z moich gumowych zabawek.

Brian, słuchasz mnie?

Karmienie,

drzemka, czapeczka.

Łapię.

Będzie dobrze, Lindsay.

Wiem.

I doceniam, że się zgodziłeś mimo, że to wypadło tak nagle.

Muszę wracać do pracy.

Mam tę cholerną konferencję nauczycielską.

Może spotkasz jakąś miłą nauczycielkę wf?

Nie bój się.

Na niego też się będę nim opiekował.

Nim nie musisz.

Mówiłem o tobie.

Jestem ojcem, nie spieprzę tego.

- Poproś żeby mi zaufali. - Proszę.

- Dlatego zostawiam go pod tobie. - Pieprzenie.

Zostawiasz go ze mną,

bo Melanie jedzie do swojej ciotki.

Do Miami i nie będzie jej do niedzieli.

Masz mój telefon, dostępny na konferencji.

Proszę.

Wszystko będzie ok, mamusiu.

Wiem, tatusiu.

Kocham cię.

Gotowy by spędzić weekend

ze swoim staruszkiem, syneczku?

- Jestem gotowy. - Michael!

Pomożesz mi z tym?

Dokopuję się do pokoju gościnnego.

Zaraz zabiorę moje rzeczy.

- O której przyjeżdża? - O 7:30.

Jeśli samolot będzie na czas.

Jesteś podniecony.

Czekałem całe lato.

To długo.

Oregon jest daleko stąd.

Dziękuję Bogu za e-maile. Nie wykreślił mnie z kontaktów.

- Boże, polubisz mojego syna. - Pewnie.

Musisz go poznać. Jest niesamowity.

Bystry, zabawny.

Gra na saksofonie tenorowym, projektuje strony www.

Żongluje.

Świetnie. A kiedy znajduje czas na operacje mózgu?

Brzmi wspaniale.

Bo taki jest.

Polubi cię też.

Skąd wiesz?

Nie można cię nie lubić.

Nie widziałem takich wcześniej.

Kiedyś zobaczysz, jak będziesz miał szczęście.

Zobaczysz.

- Miłej pracy. - Tobie również.

Nie mogłeś włożyć czegoś bardziej...

dyskretnego? - Dopóki strefy erogenne są ukryte

jesteś tu bezpieczny.

Poza tym, próbowałem zmiany w heteryka. "Widziałem światło".

Dzięki ci Boże.

I jak?

Masz nastrój na lunch?

Może sushi?

Tak, potrzebne mi zatrucie pokarmowe.

Coś hinduskiego?

Zgaga.

- Kraby? - Zawał serca.

Wiesz na co mam ochotę?

Tuńczyka na białym pieczywie z podwójnym majonezem,

chipsy ziemniaczane, sałatkę coleslaw i pudding waniliowy.

Zamawiasz to codziennie.

Ted?

Ted Schmidt?

- Dale Wexler? - Tak.

Jak długo...

Lata.

To mój kumpel, Emmett.

On nie z tej bajki.

Miło cię poznać.

Ciebie również.

Ostatnio słyszałem,

że pracowałeś gdzieś w Baltimore?

Potem Cincinati a teraz tu.

Fajnie, że ci się powodzi.

Zawsze było wiadomo.

Jakoś idzie. A co u ciebie?

Pracuję ciągle w tej samej firmie.

Chryste myślałem, że dawno olałeś Wertschafter'a.

Trudno się oprzeć jego wdziękowi

i hojności.

Muszę zaprowadzić klienta na lunch

do tej nowej indonezyjskiej knajpy. Jadłeś tam?

On?

Nie. Jeszcze nie, ale mam zamiar.

Miło było cię widzieć.

Ciebie również.

Kto to był?

Chodziłem z nim do szkoły biznesu.

Przystojniaczek.

Też mi się podoba.

Słyszałem, że to prawdziwy szczęściarz.

Został milionerem przed 30.

Ciekawe w czym tkwi jego sekret.

Pewnie nigdy się nie dowiesz.

I ten 12 latek żongluje,

gra jazz, tworzy strony...

A jeśli mnie nie polubi?

Kto?

- Syn David'a. - Pieprz go, to tylko dzieciak.

Nie tylko, to syn David'a.

Wiesz co to znaczy.

Jesteś złą macochą?

Co?

Jesteś złą macochą.

Jak w bajkach dla dzieci.

Czemu nie zabierzesz swojej bajki do pracy, dzieciaku?

Idź, zły urok wypluj do kibla.

Nie bądź żałosny.

Nie znienawidzi cię.

Skąd taka pewność?

Bo ja wariuję na twoim punkcie.

Co z tobą?

On ma rację.

Jestem macochą.

Jestem ma-co-chą.

Kto jest macochą?

Mikey.

Syn David'a przyjeżdża na weekend.

I co ty na to?

Popatrzcie, jesteś taki śliczny.

Przysięgam na Boga, Brian,

on się robi coraz bardziej podobny do ciebie.

Ciągle pracujemy nad fryzurą.

Gdzie jest Lindsay?

Musiała pojechać na konferencję.

Opiekuję się nim przez weekend.

Ty?

Bałabym się zostawić ci kwiatki do podlewania.

Nawet nie wiesz co to są pampersy.

Podpowiedź: nie pozycja seksualna.

Oczywiście, że wiem. To jest, to...

Pieluchy!

A, tak.

O pieluchach wiem wszystko.

Pieprzyłem się kiedyś z gościem,

menadżer w dużej firmie.

Lubił wkładać pieluchy a ja dawałem mu klapsy.

Obrzydliwość.

Dziwactwo.

Czy w tym tygodniu nie jest Skóra Party?

Twój bilecik będzie pełen propozycji.

Wiem, to kuszące, ale...

W tym roku...

zamieniam skórzane ochraniacze na jajka

na...

gumowe gacie.

Prawda, syneczku?

Michael, tam jest Hank.

Ok, idziemy.

Miłej wizyty.

Dziękuję.

Świetnie cię widzieć.

Chcę ci kogoś przedstawić.

Michael, to jest Hank. Hank,

- Michael. - Miło cię w końcu poznać.

Jesteś bardzo młody.

Tak, cóż...

Mam całą... listę planów

na ten weekend.

Jest kompletnie wypełniona.

Świetnie, prawda?

Tak.

W centrum naukowym jest nowa wystawa,

którą chciałbym zobaczyć

i kolejka linowa.

Wiesz, te z wagonikami na linach jak na Gubałówkę.

Można oglądać miasto.

A do tego ściana wspinaczkowa.

Chciałbym to zobaczyć.

Gus, daj spokój. Weź to.

Popatrz...

To twój smoczek.

Ssij go.

Kurwa jak długo? Zamawiałem godzinę temu.

Gus...

Pomyśl o... sutku.

Pomyśl o fiucie.

O czymkolwiek co cię bierze.

Spokojnie...

Spokojnie.

Twój stary nie jest całkiem beznadziejny.

Lepiej żeby nie zapomnieli o kluskach sezamowych.

Wreszcie, zamawiałem...

Cześć syneczku.

Jezu.

Cóż, bardziej zdziwiony być nie mogłeś.

Wpuścisz mnie?

Pewnie.

Jaka chata.

Wielkia jak pałac.

Z zewnątrz wygląda paskudnie.

A kto to jest?

To jest Gus, jest...

synem Lindsay. Pamiętasz Lindsay?

Ta smukła blondynka?

Zabierałeś ją na spacery.

Śliczna dziewczyna.

I ma ślicznego synka.

Zostawia go z tobą?

Czasami.

Co cię wygoniło do miasta?

Kochanka?

Nie za stary jesteś na to?

To nie to.

Potrzebujesz pieniędzy?

Nie przyszedłem po forsę.

Matka cię w końcu zostawiła?

Mam raka.

Zaczęło się od płuc.

Ale są przerzuty.

Moi wspaniali...

lekarze odkryli to na prześwietleniu...

zeszłego lata.

Teraz zdaje się być wszędzie.

Przykro mi.

Wolałbym, by to matka powiedziała

ale nalegała, żebym osobiście powiedział to tobie i twojej siostrze.

Więc ci mówię.

Dzięki.

Dzień dobry.

Kluski sezamowe, nie zapomnieliśmy tym razem.

Michael wprowadził się kilka tygodni temu.

Dlatego tyle tych śmiesznych rzeczy jest tu wokół.

Na przykład Kapitan Astro.

To jego.

Jest młodszy niż myślałem.

"Elektrim" zwyżkuje. Świetnie!

Czytasz notowania?

A ty nie?

Dochodzę do sportu.

Płatki. Ciągle lubisz?

W zasadzie unikam tłuszczu, cukru. Jadam musli.

Cóż...

To wyjaśnia, czemu tak urosłeś.

Przybyło ci ze 30 cm od ostatniego razu.

Noszę szóstkę.

Tato kupił mi te fajne adidasy.

To znaczy Gary.

To może ja kupię ci jakieś fajne spodnie,

żeby pasowały.

Dzień dobry.

Dobry...

Cześć Hank. Jak się spało?

Ok.

A tobie?

Zrób sobie śniadanie.

Wychodzimy za 20 min.

- Po co ten pośpiech? - Po co ten pośpiech?

Nie chcę tracić czasu. Mamy milion rzeczy do zrobienia.

Wezmę portfel a wy się ubierajcie.

Musisz się cieszyć, ze spotkania z ojcem?

Mówił o twoim przyjeździe non stop.

- Jest naprawdę zadowolony... - Słuchaj...

Nie miałem ochoty tu przyjeżdżać, ok?

Mama mi kazała, więc muszę tu jakoś wytrzymać,

dopóki nie wrócę do domu.

Chłopaki!

Idziemy.

Ubierajcie się. Przed nami wspaniały dzień.

Pittsburgh czeka.

Z czym chcesz gofra?

Z brzoskwiniami i marmoladą czy wiśniami z rumem?

A czy nie możemy sobie podarować gofrów

i wyjeść same wiśnie?

Tak po prostu?

Gus'owi się odbiło.

Na mnie i jestem ubabrany.

Dzieci tak mają.

Na moją ulubioną, skórzaną kurtkę.

Mały krytyk mody.

Popatrz kto tu jest!

Mogę go potrzymać?

Proszę.

Popatrz tylko!

Jak się miewasz, śliczny chłopczyku!

Chodź do mnie.

Wydaje mi się, że brakuje mu dotyku matki.

Zajmę się tym.

Wiesz...

Gdybyś chciała zaspokoić

swój matczyny instynkt w najbliższym czasie,

tworząc tę bursztynową aurę Michael'owego dzieciństwa

na cały wieczór...

to dałoby się zrobić...

Chcesz iść na Skóra Party?

- Bystra jesteś... - Prawda?

Ale nie trafiłeś.

Mam zmianę do wieczora, prawda?

Wrócę.

Pamiętaj, żeby je umyć wodą z butli,

a nie tym gównem z kranu.

Tak, tak, tak.

Tak, tak, tak.

Musi być ciężko tak żyć?

Brian?

Kochanie... Chyba nie jesteś...

Nie.

Ale mój ojciec ma raka.

Twój tato jest chory? Przyszedł ostatniej nocy...

żeby mi powiedzieć.

Przykro mi.

Ile mu zostało?

Kilka miesięcy, najwyżej.

Zatem...

jeśli przyjmiesz radę...

od kogoś kto zna cię dłużej,

niż ty sam siebie,

- Powinieneś mu powiedzieć. - Powiedzieć co?

Dobrze wiesz, nie zgrywaj idioty.

Zrobił wielki gest

mówiąc ci o sobie.

Wydaje mi się, że powinieneś zrobić to samo.

Nie ma, kurwa, mowy!

Mój ojciec nie interesował się mną 29 lat.

Nic go nie obchodziło.

Czemu miałoby teraz?

Bo tak będzie lepiej dla ciebie.

Powiedzieć umierającemu, że jestem ciotą?

Być szczerym.

Zawsze jestem szczery.

Wydaje ci się.

Myślisz, że to uczciwe

pozwolić ojcu umrzeć

i nie powiedzieć mu kim jest jego syn?

Wiem, że myślisz, że cię nigdy nie kochał.

Ale może to jest droga, by do niego dotrzeć?

Warto spróbować,

zanim będzie za późno.

Jeśli będę potrzebował terapeuty

poszukam w książce telefonicznej.

Ale ja jestem znacznie tańsza

i nie biorę urlopu w sierpniu.

Chyba jest głodny.

Mogę go nakarmić?

Co robisz dziś wieczorem?

Czyż to akwarium nie było wspaniałe?

Mógłbym wiecznie gapić się na te ryby.

A nie robisz tego?

To trwało 5 godzin.

To takie wspaniałe. Uwielbiam być z wami.

Ty, Michael i ja.

Tak. Świetnie.

Możemy zrobić sobie przerwę na lunch?

Patrzenie na to żarcie wzmogło mój apetyt na kurczaka.

Żartujesz? Mieliśmy iść do muzeum.

Na wystawę dinozaurów.

Odkąd mam 3 latka

przestały mnie interesować dinozaury.

Ja uwielbiam dinozaury!

Fajnie mieć świadomość, że istnieją stworzenia

starsze ode mnie.

Potem możemy iść na golfa.

Nie, na... znaczy poćwiczyć.

Mama mówiła mi że masz niezłe uderzenie.

Jest tam też galeria sklepów, którą chciałbym zobaczyć.

Podobno jest niezła.

- Podobno. - Zobaczymy.

Nie wierzę, że wyszedłeś z domu tak ubrany.

Moja mama zawsze mówiła:

znajdź swój styl,

i trzymaj się go. Nie pożałujesz.

Więc właśnie to robię.

Poza tym, to Skóra Party.

Mogłeś się też ubrać na tę okazję.

Ubrałem. Mam skórzany pasek.

Jesteś jak patyk w błocie.

Czemu? Bo nie chcę wyglądać jak skrzyżowanie

nazisty piechura z...

Clinte'm Eastwood'em?

Przestań, bo mi staje.

Mam nadzieję, że nie sikają na dywany.

Szczerze? Oni są zbyt pokręceni.

Hej świńskie ryje.

Chcecie wypolerować moje...

buciory jęzorem?

Jak mówiłem.

Co ty tu robisz? Miałeś zostać w Gus'em.

Znalazłem opiekunkę.

Dobrej zabawy.

Gdzie idziesz?

Do domu.

Na swój skórzany, rozkładany fotel.

Będzie perwera.

Zaczynamy!

O mój Boże.

Czy to nie jest...

Dale Wexler?

Teraz znasz jeden z jego sposobów.

- Cały dzień? - Nie kłamię.

Więcej widziałem w ciągu 12 godzin,

niż w ciągu całego życia.

Za każdym razem jest inny.

Chciałbym, żebyśmy spędzili jeszcze parę dni razem.

Żebym poznał "nowego Hank'a" zanim znów wyjedzie.

Michael?

Nie powinieneś się rozebrać

zanim pójdziesz do łóżka?

Nie obraź się, ale...

chyba powinienem spędzić noc u siebie.

O czym ty mówisz? Czemu?

Hank nie czuje się swobodnie jak tu jestem.

Skąd ci to przyszło do głowy? Mówił ci to?

Wielu słów nie użył.

Ale wiesz, ta cisza

mówi więcej niż chcę wiedzieć.

Cóż...

Musisz dać mu czas, żeby

cię poznał.

Nie sądzę, żeby tego chciał.

Nie obwiniam go. Gorsze jest: "Hank ma dwóch tatusiów"

Za dużo jak na jedno dziecko.

Nie robił problemu, jak byłem z Mack'iem.

Bez urazy,

ale Hank był o wiele młodszy.

Teraz dorósł i określa swoją seksualność.

Jest zaniepokojony widząc ojca i jego nowego kochanka.

Jedyny sposób, żeby przywykł, to przyzwyczaić go do tego.

Nie można łatwiej?

Może nie traktujmy go jak gościa.

Niech zacznie być mieszkańcem.

Nigdzie nie idziesz.

Tylko na parę nocy.

Nie, nawet na jedną.

Hank'owi nic nie będzie.

Nam też.

A teraz...

Zdejmijmy to...

i do łóżka.

Będzie niezłe przedstawienie.

Ted?

-Dale! Tak myślałem, że to ty.

A potem pomyślałem, zaraz...

to nie może być Ted Schmidt.

A jednak, niespodzianka.

To jak tatuśku? Pan... niewolnik?

Właściwie żaden.

Jestem tylko obserwatorem.

Każdy tak mówi.

A potem ich widzisz w uździe,

z butelką poppersa przy nosie

a pięciu gostków wtyka im łapy w dupsko.

Gwarantuję, że ja to nie ten przypadek.

Kumpel mnie tu zaciągnął.

Kowboj Bob złapał mnie na lasso.

Obiecał zaciągnąć mnie do stajni,

związać jak kwiczącą świnię i wypalić znak.

Iiiiha!

Lepiej zasuwaj dalej, pieseczku.

O! To kumpel...

który mnie tu zaciągnął.

A teraz jemu ciągną. Szczęściarz.

Jestem pewien, że znajdziesz innego niewolnika.

Musisz zacząć od początku.

Cokolwiek zacząłeś...

Nie zatrzymuję cię...

Klient miał być... w południe...

Pokręcę się. Następny będzie naprawdę ostry.

W zasadzie wychodziłem...

A co powiesz na...

małego drinka u mnie? Nadrobimy zaległości.

W zasadzie jest późno...

No wiesz.

"Jesteś tylko obserwatorem".

Czas na show!

Chłopczyku!

Wracamy do mnie?

Nie.

- Pierdol się. - Chciałbyś, prawda?

Potrzebujesz tatuśka.

Powiedziałem: pierdol się.

Nie jesteś moim tatuśkiem.

Nie potrzebuję jebanego...

ojca.

Zdobywałem tytuł Pana Skórzaka trzy lata z rzędu.

W kategorii ogólnokrajowej i okręgowej.

Imponujące.

I zadziwiające.

Zadziwiające?

A czego się spodziewałeś?

Twoje "drugie życie"...

To jedno, w garniturku, przeliczającego słupki

i drugie obsługa klientów bez należytego szacunku.

Ja taki nie jestem.

A to jest?

Zadziwiające Ted.

To... pozwoliło mi poszerzyć moje horyzonty.

W innych obszarach również. Szczególnie w biznesie.

Więc...

Klucz do twojego sukcesu to: Pan Skórzasty?

Nie masz pojęcia co się może stać...

jak raz sobie pozwolisz.

Pozwolę? Zakuwać ludzi w łańcuchy? Związywać?

To najlepsza metoda.

Oddanie się

pozwala na odczuwanie

przyjemności w bólu.

Niezależnie od strachu i pożądania.

Czy mogę...

mogę skorzystać z łazienki?

Jest na dole.

Widzę, że znalazłeś pokój rozkoszy?

- Przepraszam, otworzyłem nie te drzwi. - A może właściwe?

- I co ty na to? - Cóż...

Widzę, że dałeś dekoratorowi wolną rękę.

Czy mogę dać ci mały pokaz?

Niekoniecznie, w zasadzie ja...

chciałem tylko umyć ręce.

Obaj będziemy mieli przyjemność.

Zawsze mnie kręciłeś.

- Naprawdę? - Słodkie chłopaki są zawsze najdziksze.

Całe te niezaspokojone żądze.

Czemu nie pozwolisz mi pokazać ci

prawdziwego Ted'a Schmidt'a.

Obiecuję nie przekroczyć granicy.

Mówisz "przestań",

ja przestaję.

Przestań.

Przepraszam. Nie po to przyszedłem.

Wiem.

"Jesteś tylko obserwatorem".

Tak. I zdaje się, że widziałem zbyt dużo.

Zatem... jeśli wybaczysz.

Wiesz co zapamiętałem u ciebie?

Codziennie w barku w szkole.

Jadłeś to samo na lunch.

Niezawodnie.

To niezmienne menu było zadziwiające.

Tak jak ja.

Dziękuję za...

drinka.

Nie, nie miałem pojęcia.

Chciał podać dziecku gorące mleko.

- Nie sprawdził temperatury. - Nie wiedziałem.

Dzięki Bogu weszłam chwilę przed.

- Mogłeś go poparzyć. - Przepraszam.

Bardzo przepraszam.

Co ty tu, kurwa, robisz?

Wróciłam z Miami wcześniej,

bo odsłuchałam wiadomość Lindsay,

że zostawiła Gus'a z tobą.

Wróciłam, żeby sprawdzić. I całe szczęście.

Zostawić go byle komu.

Możesz iść na to pieprzone Skórzane Party.

- Justin, to nie byle kto. - Kocham Gus'a.

Dziecinko, wiem. Nie chodzi o ciebie.

Weź go.

Chodzi o ciebie.

O twoją gównianą nieodpowiedzialność.

Wyszedłem tylko na parę godzin.

Nie powinieneś w ogóle.

Bycie ojcem polega na robieniu sobie przerw

na anonimowy seks dwa razy dziennie.

Dawaj mi swoje kluczyki.

- Przepraszam? - Dawaj kluczyki,

zabieram fotelik z twojego jeep'a.

Zabieram Gus'a do domu.

Nie zabierasz.

Tu jest jego dom.

Przynajmniej w ten weekend.

Sory, twoje przywileje się skończyły.

Przestań pierdolić o moich przywilejach.

Jestem jego ojcem.

A ty kim?

Może jestem nikim,

ale przynajmniej go kocham

i wiem, kiedy przy nim być.

Czego nie można powiedzieć o tobie.

Dalej!

Hank?

Tak!

Tak jest!

Hank zdobył decydującego gola w zeszłym roku.

No oczywiście.

Czemu siedzisz na ławce?

Mówiłem ci, nie umiem jeździć na łyżwach

Pomogę ci.

Jeśli Bóg chciałby, żeby mi się rozjeżdżały nogi

przygotowałby mi martini.

Wypiłbym od razu.

Co to jest, "pedzie na lodzie"?

To olimpijska drużyna.

Ok.

Mój.

Pomożesz Michael'owi?

Dr Cameron?

Tak.

Żartujesz!

Mogę być za pół godziny.

Ok.

Jeden z Pingwinów wybił sobie bark.

Przepraszam, zawody. Muszę jechać.

To nie potrwa długo.

Nie ma problemu.

Dla mnie jest.

Zostawisz mnie z nim samego?

To nie potrwa długo.

Ale my się nie znamy z dobrze.

- To się poznacie. - Ale...

David, czy ty rozumiesz?

Nie rozumiem o co chodzi?

Miałem nadzieję, że cały czas będziesz.

Wrócę szybko.

Słuchaj.

Masz rozpiskę. Trzymaj się jej,

to miło spędzicie czas.

Do zobaczenia za chwilę.

Cześć kochanie. Cześć Deb.

Cześć dziecinko.

Jak poszło ostatniej nocy, tatuśku?

Możesz nie używać tego słowa w mojej obecności?

Nie marudź.

Coś się stało, jak pilnowałeś brzdąca?

To niewdzięczna praca.

Jestem dumna z ciebie, Brian.

Opuścić Skóra Party.

To wielka sprawa.

Altruizm, to jego druga natura.

To właśnie oznacza "A".

W życiu bym nie pomyślała,

że odpuścisz taką okazję.

Więc uchylam rąbek kapelusza...

Powinnam powiedzieć perukę?

przed tobą, dziecko.

Za opiekę nad swoim dzieckiem.

W zasadzie ja...

Cicho.

Oddaj mi się, a zwiążę twoje jaja tak mocno,

że będą cię boleć przez tydzień.

To kara?

Ja pomagałem.

Poważnie kochanie?

Dobry dzieciak.

Przez to całe gadanie o dzieciach

nabrałem ochoty na

cielęce żeberka.

Zapisuję.

Wolę tuńczyka...

na białym pieczywie.

Podwójny majonez.

Chipsy i coleslaw.

I pudding waniliowy.

Boże, jestem aż tak przewidywalny?

Nie kochanie, to normalne.

Dzięki za to.

Bycie spontanicznym, to nie twój styl.

Dzikie...

nieostrożne.

To nie w moim stylu, ja nie podejmuję ryzyka,

nie pozwalam sobie na szaleństwa

i nie wsadzę nóg w nosidełko.

Wiecie, ta huśtawka.

Kochanie, to tylko lunch.

W takim razie poproszę: suma po żydowsku,

porcję tajlandzkich klusek i...

sałatkę z mango i papai.

Takie zamówienie to nie oznaka słabości.

Daj mu to co zwykle.

Nie ważne co zamówisz,

zawsze będziesz stary...

Stary, solidny Ted.

Wiesz, to zadziwiające...

mieszkasz tu całe życie

i nie zdajesz sobie sprawy jak wiele

ciekawych rzeczy i atrakcji cię otacza.

Kto by wiedział, że jest tu coś

co się nazywa "krzycząca maszyna"?

W centrum naukowym.

Eksperymenty z grawitacją są z pewnością

wstrząsające dla żołądka.

Szczególnie po pizzy,

którą jedliśmy wcześniej.

Możemy jechać już do domu?

I stracić...

kolejkę wagonikową?

Słuchaj...

Wiem, że to dla ciebie nie łatwe.

Ojciec, który jest...

inny niż reszta ojców.

I wiem, że ja przy nim niczego

nie ułatwiam.

Jest gejem. Wielka mi sprawa.

Wiem o tym odkąd mam 9 lat. Przywykłem.

Zaraz.

To czemu nie chcesz tu być?

Bo mnie wkurza.

Za każdym razem jak przyjeżdżam,

planuje każdą minutę.

Kolejka, muzeum, akwarium.

To mogło być zabawne, jak byłem mały.

Ale ile razy można oglądać te rybska?

To czemu nie powiesz mu, żeby wyluzował?

A czy ty kiedyś próbowałeś?

Dobra uwaga, ale wiesz...

On chce tylko, żebyś miło spędził czas.

O mój Boże, patrz!

34 numer "Głowy Skropiona"!

Cholera! Szukałem go całe życie.

- Ty też? - Nie mogłem znaleźć nawet na allegro.

Skorpion jest zajebisty!

Bardzo! Sposób w jaki może...

Użądlić swoim nosem!

- Dokładnie! - Chcesz sprawdzić?

A pewnie kurwa, że tak.

Matka jest w kuchni.

Nalej sobie kawy,

a mi dolej.

Nie z nią chciałem się zobaczyć.

Możesz się tak męczyć?

Mogłem dawno to zrobić.

Tu są rzeczy zbierane latami.

Powinny... Chciałbym wszystko poukładać.

Zobacz co tu mam, syneczku.

Jak się nazywała drużyna w której grałeś?

EastWay Kings.

Przychodziłeś, jak miałeś osiem, dziewięć lat?

Pamiętasz?

Tak.

Miałem zawsze nadzieję, że to lubiłeś.

Jeśli chodzi o tamten wieczór...

Wiem. Powinienem wcześniej zadzwonić.

Jak się mawia:

właśnie po to są telefony.

Złapałem.

Cholera.

Musimy pogadać.

To jest pierwszy raz, gdy coś takiego powiedziałeś.

Tak.

Bo to prawdopodobnie pierwszy raz,

gdy pomyślałem, że moglibyśmy...

Pogadać przez telefon?

Mam tu parę książek.

Jestem gejem.

Tyle czasu ci zajęło,

żeby mi powiedzieć, że jesteś ciotunią?

Ile bym dał, żeby się z tym pogodzić.

Jezu.

Jesteś jednym z tych, którzy powinni zdychać zamiast mnie.

Ale to nie ja zdycham, ty samolubny, stary pierdzielu.

To ty zdychasz.

- Patrz na tego gościa. - Świetny.

- Cześć chłopaki. - O mój Boże.

Przepraszam, że tak długo.

- Zajęło to więcej niż myślałem. - Tato!

- Co? - Nie uwierzysz.

Michael i ja znaleźliśmy

34 numer "Głowy Skorpiona".

To... to świetnie.

Wisisz mi 150 dolców.

Zaraz zadzwonię do Adama.

Ma też fioła na punkcie "Głowy Skorpiona"...

- Poczekaj, opowiedz mi o... - Poczekaj...

Opowiadaj mi jak minął dzień?

Było zaczepiście.

To świetnie.

Wygląda jakby zły duch nas opuścił.

A ty? Widziałeś jakichś...

gołych Pingwinów?

Tylko jednego.

Opowiadaj o kolejce...

Wiesz...

Pominęliśmy parę rzeczy z planu.

Poszliśmy do księgarni z komiksami.

A co z tym, co zaplanowałem?

Siedzieliście tu cały dzień czytając komiksy?

Hank chciał.

Nie zrozum tego źle,

ale on nie przepada za twoimi planami.

Nie rozumie, czemu

ciągniesz go wszędzie i planujesz każdą minutę.

Kto go ciąga?

Ja tylko chcę, żeby się nie nudził.

A może on się nie nudzi w inny sposób?

Inny niż twój?

A ty nie zadałeś sobie trudu, by go odkryć.

Nie mów mi jak wychowywać syna.

Nie mówię. Ja tylko...

- Próbuję pomóc. - Być może, ale

podkopujesz mój autorytet.

- On jest tu nieszczęśliwy. - Tak?

Chce wrócić do domu.

Nie przeze mnie,

tylko przez ciebie.

Przez ciebie.

Można doznać wielu przyjemności.

Znaleźć miejsca do których boisz się dotrzeć.

Mogę cię tam poprowadzić.

Ale wpierw musisz mi się całkowicie...

Poddać.

Poddajesz się?

Tak, poddaję.

"Sir."

Będziesz mówił do mnie "sir".

Sir.

Jesteś niewolnikiem.

Tu jest zimno.

Nie zezwoliłem ci mówić.

- Przepraszam. - "Sir".

Przepraszam, sir.

Dobry niewolnik.

A teraz będziesz robił dokładnie to co ci karzę.

Myślałem, że w tym lecie

moglibyśmy pojechać razem na rafting?

Jadę na obóz koszykówki.

Cóż... To dobrze...

A może w święto dziękczynienia? Jakaś wędrówka?

Jedziemy do dziadków.

To Boże Narodzenie...

W święta jedziemy na narty.

Jeszcze nie łapiesz, prawda?

Michael powiedział, że nie jest ci tu dobrze.

Ja mu nie wierzę.

Ja bardzo się staram, żeby...

No właśnie.

Starasz się za bardzo.

Naprawdę.

To pewnie dlatego, że nie widuję cię często.

Wyjeżdżasz a ja zostaję.

W te parę dni jestem tak szczęśliwy, że mam cię dla siebie,

że chcę żeby one były wyjątkowe.

Wyjątkowe.

Żebyś mnie pamiętał.

Byś o mnie nie zapomniał.

Jak jestem u ciebie, jestem wolny od mamy i Gary'ego

i stresów związanych ze szkołą,

i chciałbym... chciałbym się trochę ponudzić.

Nie przejmować się planowaniem

każdej minuty dnia.

Na przykład leżąc i czytając cały dzień komiksy?

Tak.

To znaczy, jeśli akurat mam ochotę.

Pasażerowie lotu 1815 American Airlaines do Portland,

gotowi są do przyjęcia na pokład.

To twój lot.

Zadzwoń wieczorem.

Nie ważne o której wrócisz.

Zadzwonię.

Pa, Hank.

Następny.

Dzięki za "Głowę Skorpiona".

Pa.

Następny.

Wiesz co, właściwie to mogę być macochą.

Dla kogoś, kto nigdy nie miał ojca,

nieźle sobie radzisz w tej roli.

Ja tylko...

wyobrażam sobie, co bym chciał na jego miejscu.

Znowu mamy cały dom dla siebie?

Co zamierzasz robić?

Nie wiem. Pranie? Porządkowanie książek?

Masz jeszcze jedną szansę.

Dałeś mi słowo.

Przysięgałeś, że mogę ci zaufać.

Twoja ex już mnie zjechała.

Teraz moja kolej.

Mówiłeś, że chcesz być ojcem.

- To prawda. - Więc nim, kurwa bądź.

Ale obiecuj, że będziesz przy nim, jak nie jesteś.

Nie dbasz o nikogo innego

tylko o siebie.

Hej, syneczku!

Jest tam kto?

Co ty tu robisz?

To zajmie tylko minutkę.

Znalazłem coś koło szafek.

Pomyślałem, że zechcesz.

To ty i ja. Miałeś 4 miesiące.

Czemu się uśmiechasz?

To zdjęcie. Czy nie powinieneś też takich mieć?

Nie mam ochoty.

Może zmienisz kiedyś zdanie, jak umrę.

Wątpię.

Brak potomków. To przygniatające dla każdego pedała.

I nie mów nic matce. Zrozumiałeś?

Bo trzy razy dziennie będzie łaziła na msze się modlić.

Panie Kinney.

Pewnie mnie pan nie pamięta. Jestem Lindsay.

- Petersen. - Oczywiście, że cię pamiętam.

Choć było to...

dawno temu.

Wciąż ślicznie wyglądasz.

Dziękuję panu.

Mów mi Jack.

Czy myślisz, że kobiety na ciebie lecą?

Masz ślicznego synka.

Tak.

Ja już spadam.

Ktoś jeszcze, chce się z tobą przywitać.

Twój wnuk.

Mój wnuk?

Co się tu, kurwa dzieje?

Napieprzasz się ze mnie synku?

Nie, nie napieprzam.

Chciałbyś go potrzymać?

Ja...

Trochę minęło od czasu, gdy trzymałem dziecko...

Tak.

Cześć.

Ma na imię Gus.

Gus.

tłumaczenie: skalar7@poczta.onet.pl opracowanie: skalar7@poczta.onet.pl

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.