Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Halo?
Kto dzwonił?
Brian.
I co miał do powiedzenia?
Nic nie mówił, rozłączył się.
To skąd wiesz, że to on?
Poznałem po sapaniu.
I słyszałem te śmieszne kręcące się kółka z bieżni.
Jedyne co można o nim powiedzieć, to to, że jest pokręcony.
Zastanawiam się co chciał.
Pomyślmy. Zapytać się czy może przyjść tu na kolanach i błagać o przebaczenie?
Brian nie przeprasza.
Nie jestem pewien czy nie powinien po tym co zrobił.
Za późno.
Posunął się za daleko.
I gra się skończyła.
Wiem.
Przykro mi.
To już nie ma znaczenia. Jestem zbyt zajęty byciem szczęśliwym.
I nie mam czasu na myślenie o tym.
Kto by pomyślał. Ty. Żonata kobieta.
Wolę określenie:
domowy partner.
Jakie znaczenie ma nazwa, dopóki mam z David'a.
A ja mam mieszkanie!
A ja będę mógł robić wszystko co będę chciał.
I nie będzie mi przeszkadzał.
Nie krzycz tak głośno jak dochodzisz.
Ocknij się Michael.
Cóż, obadamy.
To chyba wszystko.
I prawie bym zapomniał.
Pomogę ci.
Teraz to już wszystko.
Powodzenia kochanie.
I pamiętaj, zawsze masz gdzie wrócić.
To miłe z twojej strony.
Tym bardziej, że dalej będę płacił połowę czynszu.
Kapitan Astro użyje swojej magicznej pięści
żeby cię zerżnąć.
Jest za wcześnie na fisting.
Na to nigdy nie jest za wcześnie.
Dzwonił Jim. Dzwonił Taylor. Ryder chciał...
Pierzyć Jim'a, pieprzyć Taylor'a i pieprzyć Ryder'a.
Mogłabyś mi coś podać na ten cholerny ból głowy?
Ok.
To już tydzień odkąd Michael
nie dzwoni co 5 min.
Pożarliście się czy co?
Tak, coś w tym stylu.
Ted Schmidt.
Brian.
Brian jaki?
Jak myślisz jaki?
Sraki.
Nie poznałem cię.
Nie pamiętam żebyś kiedyś do mnie dzwonił.
Dziś jest twój szczęśliwy dzień.
Nie rozmawiam z tobą, pamiętasz?
A tak. Co robisz wieczorem?
Jeszcze nie wiem.
Pomyśl i zdecyduj
czy chcesz się powłóczyć.
Z tobą?
Zdziwiony?
Zdziwiłoby mnie gdybym wygrał w totka,
gdyby asteroid uderzył w ziemię
i gdyby Richard Simmons okazał się hetero.
Miało mi odebrać mowę?
Więc jesteś wolny?
Musisz pytać?
W Woody'iego, po pracy.
Chce się ze mną spotkać po pracy u Woody'iego.
Powłóczyć się.
Musi być naprawdę zdesperowany.
Nie chciałem, żeby tak zabrzmiało.
Teraz kiedy nie są już przyjaciółmi z Michael'em
szuka następnego frajera.
I oczywiście pomyślał o mnie.
Chyba nie masz zamiaru iść?
Może uda mi się wyjaśnić to rozdarcie Mika?
Dostanę pokojowego Nobla.
I zaliczę jakieś odpady po Brian'ie?
49… 50.
Boże, nienawidzę mojego brzucha.
A mi się podoba.
Mówiłem o tobie.
Mówi o tobie.
- Ty jesteś Emmett, tak? - Tak.
- Pracujesz w Torso, tak? - Tak.
- Twoim dentystą jest dr Feldman, tak? - Tak.
Skąd wiesz kto jest moim dentystą?
Byłem u niego tydzień temu, zaraz po tobie.
Swoją drogą podoba mi się ta przerwa między twoimi zębami.
Jestem Beau.
- Po francusku to "piękny". - Wiem.
I zawsze wydawało mi się, że jesteś milutki.
Naprawdę?
Zastanawiam się czy nie chciałbyś czasem gdzieś wyjść?
Nie musisz pytać.
- Z rozkoszą. - Jakby mógł powiedzieć nie.
Tylko, że nie mogę.
Co?
Nie mogę.
Ale dzięki za zaproszenie.
Może innym razem.
Zwariowałeś?
Faceci tacy jak my, nie odrzucają takich jak on.
Burzysz zasady
całej gejowskiej struktury społecznej.
Mogą cię za to wykląć.
I ja im przyklasnę. Przysiągłem Bogu, pamiętasz?
- Jeśli wynik będzie negatywny… - Wiem...
nie będziesz się pieprzyć z facetami.
Ale jesteś zdrowy.
To nieważne.
Nie chcę znowu przechodzić przez piekło,
które raz przechodziłem. I nie będę.
Bo należy dotrzymywać obietnic jakie się składało.
Teraz czas się z niej wywiązać.
Nie słyszałam jak weszłaś.
Właśnie położyłam go do łóżeczka.
Za późno żeby na niego popatrzeć?
Możesz go zobaczyć rano.
Kiedy wychodzę on jeszcze śpi.
Możesz wychodzić później albo wziąć wolne popołudnie.
Zostaję w pracy dłużej,
żebyś mogła zostać w domu.
Doceniam to jak ciężko pracujesz.
Miło by było gdybyś to okazała.
Myślałam, że tak jest.
Ja też pracuję...
opiekując się naszym synem.
Twoim i Brian'a, ja tylko płacę rachunki.
Naprawdę musimy przez to przechodzić ponownie?
Nie. Udawajmy, że wszystko jest ok.
Nie mówiłam, że wszystko jest ok.
Ale nie musimy ciągle o tym gadać.
Cóż jestem Żydówką i poza neonazistami
tylko cisza przeraża mnie bardziej.
Nie potrafię tak.
Nie umiem ciągle pokazywać
wszystkiego, co czuję.
Mogłabyś spróbować.
Po porażce z Brian'em
odwróciłaś się do mnie fizycznie, emocjonalnie…
Jak zwykle przesadzasz.
Zmieniasz każdy drobiazg w odrzucenie.
Nie chcesz się kochać,
ledwo rozmawiasz...
Czy nie pomyślałaś, że mogę być zmęczona?
Ja też jestem.
Jestem zmęczona próbami przebicia się do ciebie.
Zastanawianiem się co zrobiłam źle.
Kombinowaniem czemu, mimo że czuję że nie byłyśmy nigdy tak blisko,
czuję się taka samotna.
Nic nie odpowiesz?
Co chcesz na kolację?
Mogę odgrzać pieczeń.
Jak było w pracy?
Gruba Marley miała niesamowitą malinkę.
Mieliśmy obniżkę odżywek białkowych,
więc wszystkie ciotki z miasta tam były.
Poza tobą oczywiście.
Nuda.
Praca to nuda.
A co u ciebie?
Tylko nie mów, że zabrałeś klienta
do jakiejś wytwornej restauracji na lunch...
i był tam ten gorący kelner…
i dał ci znak, że czeka na zapleczu...
i zrobił ci niesamowitą laskę.
Wróciłeś do stolika...
a klient się nie zorientował?
Skąd wiesz?
Pytałem o pracę.
Zabrałem klienta na lunch
a kelner mi obciągnął.
Naprawdę?
Kłamca. Jesteś kłamczuchem!
Rozmawiałeś z nim?
Z kim?
Michael'em.
Po co?
Tak sobie. Bo jest twoim najlepszym przyjacielem.
Był moim najlepszym przyjacielem.
Dlaczego do niego nie zadzwonisz?
Mówiłem ci.
Zniknął z mojego życia a ja z jego.
Mógłbyś już o tym nie gadać?
Cześć.
Jak leci?
Nie jestem zainteresowany.
Jednakowoż ja jestem otwarty
na bezpieczny seks i rozmowę o inwestycjach.
Właściwie to mam parę pytań dotyczących inwestycji.
Cóż. Zatem...
Pomóż mi popracować nad moim portfolio.
Ja pomogę ci z twoim.
To ostatni.
Jesteś pewien?
Większość.
Wrócę...
i zabiorę resztę jutro.
Resztę?
Masz mnóstwo rzeczy...
Wiesz jak znajduję coś co mi się podoba
to zatrzymuję sobie.
Mam nadzieję, że mnie też to dotyczy.
Ciebie zwłaszcza.
W co mam to włożyć?
W co chcesz kochanie.
Mam na myśli moje rzeczy.
Sam zdecyduj, to teraz nasze mieszkanie.
Świetnie.
Czemu nie poczekasz do jutra rana?
Bo mam plany na dzisiejszy wieczór.
Dasz radę wrócić do domu?
Tak znam drogę.
Jasne.
Jestem taki szczęśliwy.
Dlaczego?
Normalnie o tej porze
wychodziłbym od Woody'iego
i czekał na Brian'a w samochodzie,
aż ktoś skończy mu obciągać,
żeby odwieźć go do domu.
A w zamian?
W zamian jestem tu z tobą.
Ja też jestem szczęśliwy.
Kocham cię.
Mikey?
Cześć śpiochu.
Co robisz tak wcześnie?
Nie mogłem się doczekać, żeby rozpakować rzeczy.
Jak sądzisz?
To… to...
Jest wspaniałe.
Najbardziej podoba mi się…
Gdzie… postawisz...
Jak mu tam...
Kapitan Astro.
Nie wiedziałem jak na to zareagujesz.
To jest...
niesamowite.
Wciąż nie wiem gdzie postawić moje Toy Roboty.
Na pewno znajdziesz idealne miejsce.
Teraz wracajmy do łóżka.
Łóżka? Niektórzy z nas muszą pracować.
Jest sobota.
Big Q jest zawsze otwarty.
Miałem nadzieję, że zostaniemy w łóżku i obejrzymy mecz.
Nigdy nie przepadałem za meczami.
Sobót też nie lubię.
Masz coś przeciwko sobotom?
W ten dzień wszystkie dzieciaki
robiły coś ze swoimi ojcami,
a… ja go nie miałem... więc…
soboty mnie przerażały.
Obiecuję ci...
od dziś same szczęśliwe soboty.
Kolejny terapeuta?
Z takim nastawieniem wiele osiągniemy.
Ale to ty masz problem.
A ty nie?
Tylko te, które ty stwarzasz.
Jezu! Czy ja sama tu mieszkam?
Może byś wolała?
Otworzę.
Przywitaj się z moim małym.
Nie wiedziałam, że lubisz misiów.
Myślałam, że wolisz młodszych, nieowłosionych.
Typu: zakaz używania bez opiekuna.
Gdzie mój syn?
Nasz syn... śpi.
Pomyślałem, że wpadnę na obiad.
Jest 2 po południu.
- Więc sobie posiedzę. - Posiedzisz?
Od kiedy lubisz towarzystwo takich jak my?
Od kiedy Michael zniknął z horyzontu.
Dla mnie bez różnicy.
Michael i ja byliśmy zbyt długo razem.
Jak nad tym pomyśleć to właściwie co nas łączyło?
Życie?
A poza tym?
Tak czy siak wyszło na dobre.
Dzięki mej boskiej interwencji jest teraz z doktorkiem.
Tam gdzie jego miejsce.
Nie jest jeszcze za późno.
Na co?
Żeby wszystko naprawić.
Niektóre rzeczy lepiej zostawić zepsute.
Może zagramy w scrabble?
Ściągnęłam to z sieci.
Posłuchajcie:
10 sposobów żeby sprawdzić czy twój mąż jest gejem.
1. W dniu ślubu..
Całuje drużbę zamiast ciebie.
2. Na twoje urodziny...
przynosi ci kwiaty
i sam je układa.
3…
O co chodzi?
Nie śmiejesz się
Nie uważam, że to zabawne i tyle
Myślę, że to super.
A ty Mikey?
Nie słuchałem.
Możesz myśleć sobie co chcesz...
o mnie też.
Ale ja myślę, że...
ludzie śmiejący się z żartów,
które naśmiewają się z innych,
kimkolwiek oni są,
to okrutni ignoranci.
O co jej chodzi?
Panie Novotny?
Tak Tracy?
Mam coś dla Pana.
Co takiego?
Składam wymówienie.
Dostalam pracę w Big Dollar Mart.
Muszę wracać kończy mi się przerwa.
Nie jestem zainteresowany.
Brian.
Jak leci?
Czego chcesz?
Powiedzieć ci jak świetnie wczoraj się bawiliśmy.
Wynudziłem się jak cholera.
Cóż, wiesz...
to oznaka prawdziwej przyjaźni
Wiesz, można na to spojrzeć
z wielu stron.
Nie jestem zainteresowany.
Tak z ciekawości.
Llu cię podrywało dzisiejszej nocy?
Uwierz lub nie, ze 112.
Nie liczyłem dokładnie.
Zadziwiające.
A ja potrzebuję tylko jednego.
Nie jestem… zainteresowany.
Przepraszam.
Wiesz…
Zbliża się okres rozliczeń podatkowych..
Jeśli nie chcesz się obudzić z ręką w nocniku...
Jestem Matt.
Pewnie, że jesteś.
Zawsze jest jakieś Matt albo Scot.
Albo Tod.
Albo inny, z cudownym,
jednosylabowym imieniem.
Mogę ci postawić drinka,
ale coś mi mówi, że nie potrzebujesz już więcej.
A mi coś mówi...
że masz rację.
Teraz jeśli mi wybaczysz...
idę do domu.
Zawsze lepiej puścić pawia
we własnej łazience.
Może ci pomóc?
Dziękuję.
Może właśnie przewartościowujesz swoje życie,
kwestionujesz swe wybory.
Zastanawiasz się czy jest coś lepszego.
Taa.
Tak właśnie jest.
Skąd wiesz?
Bo widziałem światło.
I widziałem jak żałośnie wyglądałeś w barze.
Pomyślałem, że może też chcesz je zobaczyć.
Co to jest?
Grupa do której należę.
Nie lubię zabaw grupowych.
Wyrzucili mnie z zuchów po tygodniu.
Zrobiłem śliczny naszyjnik z lilijek.
Wszyscy są tam mile widziani.
Wszyscy tacy jak my.
Jak my?
Ludzie mający wątpliwości. Chcący się rozwijać.
Przyjdziesz na nasze spotkanie?
Jedyne co możesz stracić, to twój ból.
Masz sporo napiwków.
Bo jestem milutki.
I ogromne poczucie własnej wartości.
Mógłbym przelecieć tu właściwie każdego kogo bym chciał.
Więc dlaczego tego nie robisz?
Nie odpowiadaj.
Odpowiedź właśnie weszła.
Cześć.
Co słychać?
A co chcesz wiedzieć?
Zadałem pytanie?
Wszystko ok.
Świetnie.
Co robisz wieczorem?
Co?
Czy to zbyt trudne pytanie?
Wpadniesz do mnie po pracy?
Serio?
Jasne.
Wezmę kanapkę z indykiem.
Bez majonezu. Na wynos.
Czy wiesz, że to pierwszy raz
kiedy mnie zaprosił?
Jak myślisz co to znaczy?
Myślę, że brakuje mu Michael'a.
Czy oni naprawdę
nie będą więcej ze sobą gadać?
Na to wygląda.
Dlaczego z nim nie pogadasz?
Ja?
Myślałam, że kochasz Brian'a,
mieszkasz w sypialni Michael'a.
Jesteś brakującym ogniwem.
Dalej.
Cześć Cudowny Chłopcze.
Dwa ciacha cytrynowe. Na wynos.
Pewnie.
Nie pogadasz z nim?
Po co?
Jest tu.
Nie wpieprzaj się.
Powinniście pogadać.
Powinieneś zająć się swoimi sprawami.
Ale on jest twoim najlepszym przyjacielem.
Dawaj te ciastka.
Gdzie moje zamówienie?
To kanapka z indykiem.
A to ciastka cytrynowe.
Kochanie jestem w domu.
Boże, zawsze chciałem to powiedzieć.
Wydawało mi się, że słyszę jak wchodzisz.
I naprawdę jesteś.
Wziąłem to na deser.
Jak było…
Na meczu?
Pingwiny przegrały w dogrywce.
Pięknie.
Mieszkanie wygląda inaczej.
Cóż...
Wyniosłem kilka rzeczy.
Tak... cały mój dobytek.
Trochę zagracał...
- Jak minął dzień? - Mój dzień?
Był bardzo ciekawy.
Wypchany wydarzeniami.
Gruba Marley bawiła nas żartami o pedałach.
Jak zareagowałeś?
Powiedziałem jej że jestem zdeklarowanym i dumnym gejem,
i jeśli jej się to nie podoba to może mi obciągnąć kutasa.
Nic nie powiedziałem.
Ale Tracy tak.
Postawiła się jej.
Świetnie. Więc wciąż jest twoją przyjaciółką.
Nie powiedziałbym.
Jedna dobra rzecz wyniknęła z tego co zrobił Brian.
Zdałeś sobie sprawę, że tu jest twoje miejsce.
Zdejmij marynarkę, siadaj do obiadu.
Została jeszcze łyżeczka.
Chcesz?
Nie, to dodatkowe 10 minut
na steperze.
Przestań...
Chcę zobaczyć jak oblizujesz tę łyżeczkę.
Lodowy pocałunek.
Powinieneś jeść więcej.
Mama mówi, że jesteś za chudy.
Twoja mama?
Ona cię nie nienawidzi.
Mówiłem jej, że zawsze byłeś szczupły.
Nawet gdy byłeś w liceum.
Nie wiesz jak wyglądałem w liceum.
Mieszkam w pokoju Michael'a, pamiętasz?
Z jego wszystkimi albumami szkolnymi.
Twoimi zdjęciami.
Wyglądałeś jak kujon.
Nigdy nie byłem kujonem.
To tłumaczy czemu chodziłeś do kółka chemicznego.
Tam uczyłem się jak zbudować bombę żeby wysadzić szkołę.
Mikey wybił mi to z głowy.
Dzięki Bogu był w pobliżu.
Założę się, że chciałbyś żeby tu był.
Mógłbyś się już zamknąć?
Wiem, że po cichu masz nadzieję,
że zadzwoni telefon i to będzie on.
Mówiłem ci żebyś się zamknął.
Jego życie…
wisiało tu jak koszula w szafie,
której nie nosisz.
Więc go odtrąciłeś.
To był jedyny sposób.
A teraz on cię nienawidzi.
Jest ok. Jak długo Mikey jest szczęśliwy.
Boże ty musisz go naprawdę kochać.
Czas żebyś już poszedł.
Jak zawsze.
Na szczęście... mnie nie możesz odtrącić.
Jestem z tobą.
Emmett. Przyszedłeś.
Miło cię widzieć.
Cześć. Jestem Ty i widziałem światło.
Chodź, zaczynamy.
Cześć Ty.
Naszym pierwszym mówcą jest Ginger.
Do tej pory żyła w mroku.
Ale teraz…
Widzi światło.
Wierzcie lub nie, ale byłam kiedyś lesbijką.
Byłaś?
Ale dzięki Ty'owi i...
wszystkim pięknym ludziom tutaj,
zrzuciłam swą zepsutą skorupę.
I stałam się nową oczyszczoną, heteroseksualną osobą.
Jak widzicie,
jedyna rzecz jaka tu wychodzi to Prawda.
Nie mówiłeś mi, że to klub komediowy.
Mogę ci powiedzieć, i Ginger też może,
że wszystko o czym marzyłeś, o co się modliłeś,
to nie jest niespełnionym pragnieniem.
To może się spełnić,
tak samo, jak nam się spełniło.
Możesz się zmienić. Możesz się zmienić.
Możesz się zmienić.
Zacząłbym od butów.
Ty.
Ja?
Masz wątpliwości, prawda?
Mogę ci zadać kilka pytań?
Czy ty i twoi przyjaciele macie obsesję na punkcie własnego ciała?
I ciał innych facetów?
Zobacz te muły!
Są idealne.
Jak implanty.
Czy twoje rozmowy są trywialne?
O gwiazdach filmowych?
Słyszałeś że Cher zwęziła sobie szparkę?
Gdzie o tym czytałeś w "The Enquirer"?
Czy w Zrób to Sam?
Czy spędzasz dnie i noce w siłowni?
I w barach?
Idziesz do domu z facetem, którego imienia nie znasz?
Więc wchodzi, dochodzi i: "Fred, Fred!"
Fred? Kto to jest Fred?
Więc, może sam powinieneś sobie odpowiedzieć.
Czy tak chcę żyć?
Czy Bóg chce żebym tak żył?
Czy jest lepsze życie?
Szukasz czegoś?
Mojego budzika w kształcie piłki plażowej.
Ten zegar jest z kolekcji muzeum sztuki współczesnej.
Wydawało mi się, że mówiłeś, że to też moje mieszkanie.
Bo jest.
Więc dlaczego nie widzę tu żadnych moich rzeczy.
Michael, twoje rzeczy...
twoje zabawki... One…
są słodkie, tak jak ty...
ale wiesz…
nie pasują tutaj.
Wyjaśnię to tak…
Ten dom jest od początku do końca zaprojektowany...
Wszystko ma tu swoje miejsce.
Więc jeśli go zagracimy,
to zburzy to jego estetykę.
Więc ja go zagracam?
Nie!
Nie myślałem tak.
To nie są tylko zabawki.
Niektóre z nich to unikaty.
Te japońskie roboty,
albo… bakelitowy BatMobil.
Jest z czasów II wojny światowej,
gdy brakowało metalu.
I… Nawet jeśli są bezwartościowe,
to dla mnie mają wartość.
Bo je kocham.
Myślałem, że o tym wiesz.
Właśnie...
odebrałem twój telefon...
i przygnałem prosto do ciebie.
Co to za niezwłoczna sprawa?
On!
Jest tu codziennie, wpada na żarcie.
Jesteśmy nagle jedną, wielką, szczęśliwą, pierdoloną rodziną.
No nie wiem,
wyczuwam jakieś napięcie między tobą a Mel.
Wini mnie za wszystko.
Włącznie z tobą.
Powinieneś dotrzymać słowa, że oddasz jej Gus'a.
Jeśli chce dziecka, może mieć własne.
Nie, nie może.
Gus miał być jej i mój.
Nie twój i mój.
Lindsay zawsze narzekała,
że nigdy nie spędzał wystarczająco dużo czasu z Gus'em.
Cholernie pomagasz.
Nie możesz czegoś zrobić?
Na przykład?
Pogodzić go z Mike'm?
Żeby zostawił nas w spokoju!
Żartujesz? Jak tylko wspominasz jego imię,
może ci ukręcić łeb.
Tak? Ja też właśnie mam zamiar mu to zrobić.
Myśli też, że zamieniłam się
w zimną, nieczułą samicę.
A zamieniłaś się?
Może trochę.
Więc powinnaś znaleźć sobie jakąś miłą,
kudłatą lesbijską terapeutkę i naprawić to.
Właśnie tego chce Mel.
A czego ty chcesz?
Chcę…
Chcę ciasta.
A poza tym nie wiem.
Wiem tylko…
Jeśli zacznę mówić, mogę powiedzieć coś, czego mogę żałować.
To mogłoby być dobre dla ciebie.
Uwolniłoby trochę tych złych demonów.
Ale nie jestem taka.
Jestem jak osa.
Z rodziny os.
Zabiorę go potańcówkę do Woody'ego.
Świetny pomysł.
Dzięki Teddy.
Wiesz nie robię tego wyłącznie dla ciebie.
Wypady z Brian'em…
to najlepsza rzecz jaka mogła się wydarzyć dla mojego życia seksualnego.
Kasety video: dziś promocja 10 kaset…
Na razie Marley.
Pa Tracy.
Do widzenia panie Novotny.
Tracy!
Tak panie Novotny?
Możesz przestać mnie tak nazywać?
Jak mam do ciebie mówić?
Mogła byś wymyślić coś innego.
Muszę iść.
Nie musisz zmieniać pracy.
Czy jest coś złego w Big Dollar Mart?
To nie to samo co Big Q.
Nie, ale tam ludzie wydają się być szczerzy.
Wydaje ci się, że chodzi tylko o to, że jesteś gejem?
Przyznaje, że to tak mogło być na początku.
Ale to już jest nieistotne.
Nie chodzi o to czy jesteś gejem czy heterykiem.
Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi.
- Jesteśmy. - Przyjaciele ufają sobie.
Myślałeś, że co się stanie gdy mi powiesz?
Że powiem wszystkim w sklepie?
Nie zrobiłabym tego.
Nie wiedziałeś?
Powinienem wiedzieć...
ale gdy całe życie trzymasz w tajemnicy..
To kim jesteś...
uczysz się nie ufać nikomu.
I to staje się drugą naturą.
Boli mnie gdy cię ranię.
Zrobiłbym wszystko żeby to cofnąć.
Wiem, że nie zasługuję by prosić…
ale czy możemy być nadal przyjaciółmi?
Myślisz, że moglibyśmy?
Może pójdziemy na kawę i się przekonamy?
Chętnie.
Ale naprawdę muszę iść.
Mam randkę.
Czy on jest hetero?
Nareszcie mamy dom dla siebie.
Wreszcie same.
Przy okazji, Janet i ten jej durny mąż
wreszcie przysłali nam kartkę
z gratulacjami.
Zajęło im to tylko 3 miesiące.
Oczekujesz zbyt wiele Mel.
Co?
Powiedziałam, że oczekujesz zbyt wiele.
Że moja siostra wreszcie zaakceptuje narodziny naszego syna?
Ode mnie.
Oczekujesz całego mojego czasu, mojego oddania
a jeśli go nie dostajesz myślisz, że mamy problem.
Gniewasz się, że dziecko jest dla mnie ważniejsze.
Obwiniasz mnie, że Brian nie oddał ci swych praw.
I moją winą jest to, że ty nie możesz mieć dzieci.
To nie fair.
Czuję się jakbym spędziła pół życia przepraszając cię.
Próbując przekonać cię, że cię kocham.
Ale tobie to nie wystarcza.
Zastanawiam się czy kiedykolwiek coś wystarczy.
Chciałam żebyś mówiła i powiedziałaś.
Mówię ci, łażenie z Brian'em wykańcza.
Ale warto dla tego seksu.
Sypiasz z Brian'em?
Oczywiście, że nie.
Mamy symbiozę.
Mój Boże!
Czy można to wyleczyć?
Nie możesz tracić nadziei!
To nie choroba.
To związek idealny.
Wiesz tak jak
nosorożec i kleszczojad.
Kleszczojad wyjada pasożyty
ze skóry nosorożca
a jak odlatuje, to ostrzega nosorożca
przed zagrożeniem.
Podobnie ja jestem dla Brian'a
obiektem kpin i obrzydzenia,
sam w sobie,
ale on karmi mnie
paszczami, których sam nie chce.
Znaczy kleszczami.
Robisz to dla odpadów?
W łóżku to nie ma znaczenia.
Wyglądają jak nówki.
Ted czy zadawałeś sobie kiedyś pytanie...
czy wypady z Brian'em, który...
rżnie jak leci setki nieznajomych
to rzeczywiście życie o jakim marzysz?
Pytałem... i odpowiedź brzmi:
jasne, że tak!
Czy kiedyś… zastanawiałeś się,
czy Bóg chce, żebym tak żył?
Zakładam, że w swej mądrości
postanowił, że ktoś musi żyć w Pittsburgh'u
Czy zastanawiałeś się kiedyś,
czy istnieje lepsze życie?
Tak... myślałem.
Mógłbym mieć 26 cm kutasa i wyglądać jak on.
Kto by nie chciał?
Cześć.
Co ty tu robisz?
Szukam ciebie.
Jak mnie znalazłeś?
Najpierw spytałem twoją mamę, potem David'a..
Jest ktoś kogo pominąłeś?
Potem Brian'a.
Po co to zrobiłeś?
Spadaj.
Mówiłem ci, to nie twoja sprawa.
Powiedział, że kiedy jesteś smutny albo zmartwiony
przychodzisz tutaj.
Że otoczenie tych wszystkich komiksów
"przywraca blask twoim oczom".
On to powiedział?
Myślę, że on zna cię całkiem dobrze.
Już mnie nie zna.
Tak.
Dlatego dał ci to.
Powiedziałem mu, że nie chcę jego zasranego prezentu.
Poczekaj.
On tęskni za tobą.
Bez ciebie jest nieszczęśliwy.
Zasłużył na to.
On cię kocha.
Nigdy nie przyzna się do tego, ale tak jest.
Wiesz, że tak.
Brian nie kocha nikogo.
On nie wierzy w miłość, pamiętasz?
Ty jesteś wyjątkiem.
Dlatego cię zranił, żebyś wrócił do David'a.
Wiedział, że jeśli tego nie zrobi będziesz na niego czekał wiecznie.
Pieprzenie.
To jego sposób na powiedzenie "żegnaj".
Mamy nowych przyjaciół,
których mroczny świat zostanie rozświetlony,
a później zapraszam wszystkich do holu
na niesamowite ciasto,
które upiekła moja niesamowita żona. Zatem zaczynajmy.
Cześć, jestem Don.
Cze Don
Jak się tu znalazłem… to długa historia,
ale to nieistotne.
Widziałem światło.
Wspaniale!
Cześć jestem Emmett.
Cześć Emmett.
I chcę powiedzieć...
że też chcę zobaczyć światło.
Co tu robisz? Jesteś teraz żonaty.
Ale mogę sobie pooglądać.
Co jest fajnego w patrzeniu, jeśli nie możesz dotknąć?
- Chcesz piwa? - Lle wypiłeś?
- Kilka. - Za dużo.
Pilnuj doktorka, nie mnie.
Nie podziękowałem ci za prezent.
Prezent?
Twój anioł stróż mnie wytropił i nalegał, bym go wziął.
Cóż, będę musiał go surowo ukarać.
To najporządniejsza rzecz jaką dostałem.
Pewnie, że tak.
Zatańczysz?
Dziwnie było nie rozmawiać z tobą.
Nigdy sobie tego nie wyobrażałem.
Słyszałem, że ci odwalało.
Kto ci powiedział?
Wszyscy Ted, Lindsay.
To patologiczni kłamcy.
Nie ufałbym im.
Byłeś przybity.
A jak tam szczęśliwa para?
Naprawdę jesteś ciekaw?
Ani trochę.
Będzie ok.
Tylko, że on nawet nie wie, że SuperMan umarł
w odcinku: "Nieskończony kryzys na ziemi"
albo że BatGirl jest kaleką na wózku
po tym jak zgwałcił ją Joker. Albo...
że na jeden dzień w 1970
kapitan Astro został AstroKobietą?
- Dokładnie. - Jesteś żałosny.
Cześć!
Daj mu czas.
Nauczy się.
Cześć.
Wydaje mi się, że nie widziałem cię cały weekend.
Bo nie widziałeś.
Widywałem cię częściej,
gdy nie mieszkałeś tutaj.
Widzę, że trochę przemeblowałeś.
Czułem, że potrzebuje więcej ciepła.
Trochę uroku, trochę czegoś dziwacznego.
Trochę ciebie.
Możemy usunąć trochę z tych rzeczy.
Twoja przeprowadzka była wielką zmianą również dla mnie.
Zobaczyłem twoje rzeczy i zdałem sobie sprawę,
że znowu teraz jesteśmy MY.
Że moje życie to teraz nasze życie.
Wystraszyłem się.
Cieszę się, że nie tylko ja boję się jak diabli.
Wiesz ja…
czytałem kilka z twoich komiksów.
- Tak? - Nie masz nic przeciwko?
Jak byłem mały nie miałem okazji.
Moi rodzice byli dość zasadniczy.
Pewnie musiałeś czytać Tołstoja i takie tam.
Właściwie są nawet zabawne.
Wiedziałeś,
że na jeden dzień w 1970,
kapitan Astro został Astro... Kobietą?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.