Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[SYPHA KONTRA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[MUZYKA]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
Cześć, dobre, papciu.
Nie mógł do mnie papciu.
Musimy podjechać pokwiaty dla Pani Uli.
Kupiłem?
O, jest to jest być idealne.
Dziękuję.
To w samochodzie nie puszczaj mi żadnego malera ani szopena.
A między nami mówiąc, żadna dziewczyna dziennie ze chcę, jak będziesz jej puszczą taką rzepę.
[śmiech]
Dobrze papciu.
Ale nie mógł do mnie papciu.
Dobrze, będzie bez papciu.
Wiesz co, zaskoczyłeś mi trochę, że chcesz ze mną jechać na ten vernisz?
Stęsk nie wiem się za tobą.
[śmiech]
A co mam mówić znajomym, jak zabytają, gdzie pracujesz?
Prawnik pracujący w budżetowce, wybierzam.
I tak się umówmy.
Pięknie wyglądaż w papciu.
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
Wieście tysięcy razów.
Rozwijasz się.
Robię co mogę.
Bardzo dobrze.
Podoba mi się co?
Waronki znasz, resztanie nie opchodzi.
Zajebisty zestaw.
Do warzy, żebyś się nie pociął.
Mięcz do sepuku.
Samuraj kończył swoje życie.
Kiedy stawało się niegodne.
Bijał mięcz.
Brzuch.
I ciągnę od prawej dolewyj.
A potem do góry.
I w naki wybadały.
Będziesz na vernisarzu.
Moja żona bardzo cię lubi.
Słucha twojej muzyki.
Serio?
Jęki.
Warto mi miła.
Serio, czerry ją.
Pasę 20 metrów.
Całna, ważnia turecka.
Samoro.
I prywatnych helikopter.
Ty z cyplina mi się byli.
Ja samym chciał zrezygnawać.
Wtedy by sobie człowiek pożynił jak człowiek.
Bali ze szele.
Ja cię grześciu do skonele i żun.
Nie będę robił żadnych trudności.
W końcu dzięki tobie zarobiliśmy kupę worsy.
znajdziemy kogoś na twojej miejsce.
Przekaż mógł kontakty i infrastruktura.
Oczywiście.
Zależy mi na tej chemiczce wiesz.
Ciekała babka, nie?
Nauczycielka i goni towar ze swoim uczniom.
Myślisz, że jego obracę?
Nie wiem.
I w dodatku podobno on jest synem prokuratorki.
O tym też nie wiedziałeś?
On jest synem prokuratorki.
Przekażmy sobie znak pokoju.
Prześ ubrać je.
Będziesz na legalu.
A na legalu to jest dopiero bandytyzm.
Jak nie złodzi to prokurator?
Niki, śriki.
Dżungla, braćcie.
Byłowałam się w ciumli.
Mam się spadzić dzieci, godne nie chodzą poradzę sobie.
To jest najważniejsze.
Dzieci, chodzą.
Ja są głodne.
Masz komu zostawić gospodarstwo podługiem życiu.
Śliczne dzieciaczki, prawda?
A ty nie masz dzieci, Andrzejco?
Nie.
To nie wiesz co może zrobić człowiek dla swojej dzieci.
Jestem pewnie żyjowi obery.
Zaskoczynę się i są nowe ożeźwo.
Inno nie, żeby zdecydować o tymczasowe pracy, ale jelij obery...
Najmocniej pana, przepraszam.
Póknęłam pana.
Napisać panu, że to jest moja wina?
Nie, nie trzeba.
Tylko zdarzek.
Póknęłam pana, pan się uśmiecha.
Nie, no to wspaniale jak mężczyznie się uśmiechają, ale proszę wycenieć szkodę i...
To jest tylko zdarzek, nic się stało, spokojnie.
Pani profesor.
Dobry wieczór Martyn Rogowska.
Chodziłam na pani wykłady w kolegi Martysli Beres.
No oczywiście, że panią pamiętam, pani Martyn.
Idziemy w jednym kierunku, prawda?
Wyskaza się.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Jestem pewna, że dziś Julia Berger zaskoczy nas swoją nową rzeźbą.
Idną, niż jej wszystkie dotychczasowe prace.
Ale jestem też pewna, że ta jej nowa praca będzie dziełem...
...oginalnym, jedynym swoim rodzaju.
I wykonanym...
...w jej...
...miepodrabialnym stylu.
Stylu rozpoznawalnym na całym świecie.
Jest paniu...
...sylę pani profesor?
Nókę.
A tak.
Ocłanie przed nami nie tylko...
...to w pojdzie wnioski po tej śpii do...
...tak by pan zmieniam stanie.
Martyn Rogowska, argi i tak, która w najbliż...
...próżą za panią dziągnięciu.
Nie tylko.
Panu np. sterzek.
Karazica...
...a pan?
Bronek, ja mroży.
Pratnik, pracuję w piurze w państwa.
To musi być.
Wastanująca praca.
Jest, bardzo.
Co dzwonia?
Raciłabym za dzwonić teraz po...
...od opcisk numeru w nieamtierach.
Tylko opłanie przed nami pojemu zaczął...
...ale przede wszystkim...
...cepisuję...
...panbronek od sterzeka.
Takim razie ja zapiszę pani Martyn, a przepraszam, poknałam pana.
To pan im wydarzy, mógł współczestnieczyć...
...premierze rzeźby...
...artistki tego pogmatu i uwiodzaklarza.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję bardzo, pani profesor Magdaleno.
Słuchać ciebie.
To łączyć przyjemne spożytecznym.
O odsłonincie rzeźby poproszę mojego kochanego męża.
Grzegorzu nie daj się długo prosić, a także jego...
...dwoje uroczych asystentów, nasze skardy, małgosię i jaś.
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Tras, dwa, trzy!
Ciema, co to ty walesz?
Chcesz przejęć mnie kontakty?
Kuba, nie mieszczyckich swoją miarą, co?
Ten gość, Berger.
Pan Berger.
I interesuje się. Ocie znajdą. Nie żywego na bezepisku.
Za jebisty tekst kuba. Ty powinien sobie to wytatuować w naszej.
Masz?
Mam. To widzimy się jutro o dziewiątej.
Zajebisty tekst kuba. Ty powinien sobie to wytatuować w naszej.
Masz?
Mam.
To widzimy się jutro o dziewiątej.
W tej mogę cię prosić.
To jest właśnie bronek mój wnuk, a to jest pan Andrzej Kalina.
Mój dawny znajomy.
Miło mi wana poznać panie w Różsławie.
Cała przynność pomij strany.
Pani Magdalena napomknęła, że pracuję pan w państwowym biurze.
A ja, znaczy my, szukamy prawników.
Może moglibyśmy się kiedyś spotkać.
To oczywiście być zobowiązań.
Bez zobowiązań bardzo rękę.
Możesz mnie zabrać do domu, zresztą nieboś nie kręgosł.
Ty szpilej.
Ten ty mu porozmawiał, ale w Izmaier.
Jasne. Do zobaczenia.
Mam nadzieję w krótce. Do zobaczenia.
Gdybym wierzyła w Boga, to powiedziałabym, nie chcie pan w okbrani.
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
No, daj się karnąć, no.
Ja o karniaku mogę zapomnieć.
Ale bez, ja.
Ty tylko skonaży ty z elektryk, nie?
No bo wierzę, to będziesz ładował parę godzin.
A tak to zalewa, z wachę i jedzę sobie.
A co, ty nie słyszałeś o trzystą minutowych ładowarkę?
Zresztą to, co to ma, wierzę.
Trześć sekundę następnego.
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
A, że śmieszne. Udjęść taki gitażystach, wiecie, kurwisz.
Zdarzeniem ją miejsce 2 godziny temu.
Partnerofiarys Patralutomasz Jaśiecki zawiadomił pogo tobie i nas.
No i radio.
Blokujemy Róg Ławskiej.
Mamy głowę na parkingu sklep umerach.
Sklawcy nie znaleziono, odśnęmy dostęp w mediom.
Zgodał się.
Zgodał się.
Skodał się.
Dzień dobry pani prokurator.
Wydziecięczko nikt dokładnie nie widział sprawców.
Byli zamowskowanie dwóch mężczyzn 20-45 lat.
Ubrani na ciemno. Wiesz o wkurwisz?
Zginął na miejscu, podpalili go i ciągnęli na linię.
Za samochodem terenowym.
No dobrze, że to pana grupa prowadzi to śledztwa, w zasadzie to co z niej zostało.
Komplentyjemy zespół.
Na jakiś punkt zaczepienia mamy?
Sklepu, spożywszego, zostaje brutalnie i bestialską ostentacyjnie zamordowanym.
To masz jasieckim świadek.
Jedzie ta różycka prokuratory okręgowej.
Nie proszę powiedzieć, jak pan wie Sław Kurpisz stał, kiedy go zaatakowali.
Ja to się wtedy na niego nie patrzyłem akurat.
A co panowie robili?
Wiecie kupuj sobie nowy samochód.
Ja pokażę.
Mamy fotę zamochodu?
Poproszę.
I gdzie pan patrzył, jak go zaatakowali?
Wtedy to gdzieś tam.
Tu nie co, odbracam się pan tyłem do rozmówcy.
Nie patrzył pan na samochodu, tu nie rozmawiacie.
No to jak pan patrzył?
Nie patrzyłem na samochód i na wieśkaj.
To ci nie patrzył pan tam, tylko tutaj.
Przeżu za pan wzrok z samochodu na rozmówce, tak?
Tak.
No to jak nie widział pan dwóch napostników wysiadających z autą?
Z autą?
Z autą?
Z autą?
Z autą?
Z autą?
Ale to miejsce wybrałeś?
Iłem to grzybki.
Joga.
Z autą?
Z autą?
Nie no jest w porządku.
Wtedy trzymam się.
Nie zajdę ze zmiany.
Sklep normalnie działa.
Dobra, muszę kończy na razie.
Czekaj, czekaj, czekaj, czekaj.
Ktoś musiał im dać znak, że ochronia, że wychodzą.
No bo czekali, się doczekali.
Musimy mieć świadka, żeby otworzyć jego szawkę.
Czekaj, ochronia, że na zmianie jest dwóch.
Nie, zazwyczaj.
Jeden siedzi przy monitoringu, drugi się kręciku sklepie.
Czyli zabójcy wiedzieli, że oba i wychodzą ze sklepą.
Przefie.
Przefie sklepowe znane z podejrzany upaczkę.
Wezwoliśmy narkotyki.
Jeszcze tych tu pracowało, no.
Dobra, robimy swoje.
200 tysięcy.
Kto co? Pachniam?
Jakie w zajebiste słowa.
Nie przeliczyś?
Wiem, ziemiesko.
Odpalamy telefonę?
Wyślecie coś.
Co?
Do zobaczenia.
Tej.
Tej skurwa.
Tej skurwa.
Hej.
Koła.
Tu? Daję ci twój numeral armowy.
Możesz na niego dzwonić świątek, piątek, 24 godziny na dobra.
Po kilku minutach powinna się pojawić jakaś pomoc.
To jest o tygadasz.
Jestem oficerem policjaty, zostajesz moim konfinentem.
No proszę, bo ja nie zapytałem, może ty nie chcesz.
Może woliżliś pierdzieć w paśak.
Bronyk.
Hej.
Wygodaj mi się, no.
Ja od pół roku za to, bo umarzę.
Słucham tego główna, które ty nazywasz swoim rapem.
A ty mnie teraz chcesz przekupić jakiegoś kremężnika?
Naprawdę?
Wygodaj mi się, ja nie mógł.
Możesz i będziesz.
Matka, wierzę wiekowa, debila.
Dawaj to.
[śmiech]
Sztyrze cię znam.
Ja wiem, że ty lubisz dziwki, koksy.
Alkohol, co ty myślę, że to w więzieniu wszystko będziesz miał?
Nie, dlatego podpiszę, że mi wszystko co dam ci do podpisania
i zakapujesz każdego.
Dozumiesz?
Na pewno, kurwa.
A może ci pułam mi łapę co?
Bo to nie, bo przecież będziesz stawiał opór.
Chcesz?
Nie chcę, nie chcę, nie chcę, będę współpracował.
Stałeś właśnie 2 kilokoksu.
Cieszę.
Będzie się i to ja jestem twoim zestawcem.
[muzyka]
Wyjdziałam, przestraszyłeś mnie.
Mamy tutaj otrana dużo roboty głowa gła.
Wiem, i do tego ten zestaw czekam na konwój.
Koniełów mi, że znowu znaleźliście kokajny w owocach.
Czy panowie znaleźli?
Panach.
Banalnie.
Paula jest tam.
Cześć.
Czy to ty jesteś ta jego mama?
Jeszcze nie jego nowa.
Ale wszystko przed nami.
Tak.
Chodźmy za dużo policjadów, jak na jeden sklep.
Panem zapraszam ze sobą.
Nie?
Jakoś wiadka przeszukania.
Jak panowieść by kluczy do Szawek?
Jasno.
No to jakoś wagę?
Tak.
No oczywiście.
Widzias, koszt powagę.
Zaczynamy przeszukanie Szawek i pracowniczej.
Denata, Wiesława, Kurpysza.
Obecni są Komisarz, Paula Kermanska.
Komisarz Ludwig Bończyk.
Oraz świadek pan.
To masie sieckie.
Granatowa kurdka.
Pusta.
Rozpoznaje pan te kurdkę?
Ta.
To jest kurdka wieśka.
Dziękuję.
Dalej.
Banalnie.
Szawce Denata znaleziono worek zawierający banany w ilości.
Co on policj?
Przepraszam.
Co pan robi?
Ja szukam wody wykrywkach, bo na sklepie nie ma.
Proszę wyjść.
Ale wie pan, bo to jest wygoda.
Z grzewka to nie muszę podpachną nosić.
Tak, ja wszystko rozumiem, ale proszę wyjść.
No ale czy to jest jakiś problem?
To może ja panu pomogę znaleźć te wodę.
Mogę?
No i cię.
No i nie można tego drazu było?
Zapraszam.
Pan sobie liczy dalej te bananej kierowników.
To tutaj.
Ile jedna z grzewka dwie?
Ja na jedno.
Proszę.
Dlaczego nie poszedłeś do domu?
Co?
Na twojej chodzaj zginął kumpę.
Dlaczego nie poszedłeś do domu?
Czekasz na coś?
Jest go woda.
Ja słuchaj, ile macie tylko koksu?
Panie Nicaślec, pawebacz, Ludwig.
Szafco, wiary znaleźliśmy pewną ilość.
Bananów.
Jeśli DNA miały być odbiorcą waszej przesyłki,
to nasze sprawy są powiązane.
Co ty mówisz?
Panie Komisarz nie pracowała nikt w sklepie?
A co?
Waga musi się zgadzać, kasanie musi, ale waga musi.
Te banane były być może na podmiankę.
16 kilonam wyszło.
W tejle, dlatego macie.
8 pod wasze 16.
Czyli wiemy dlaczego miał samochód ze dwie paszki.
Czyli mamy sukces.
Jaki sukces?
Policjanci z udziału narkotyków przyjęli chórtową ilość kokajny.
Kaną przemietniczy został dwie kwidowany.
Kosta?
Logiczna?
Rupa świadczą, ale żeby dować na zasadzie przeciwieństwa.
Nie bać mączyć się ze sobą.
Flagmatyków.
Serapitusami.
Cześć.
Kobiet.
Smaczczy z nami.
Jednych z drugimi.
Chciałem was zapytać, jak się mam razom wracuje.
Mozą domatkę, no.
Aulina, w świetną policjantką.
Prymuską, w Akademii, była za granicą praktykowała.
Tylko twarza Master.
Dziękuję komisę żół.
No, że tak sziowak jest nas twoje.
A roboty mamy tyle, jak w czasach, kiedy była ula.
Leszek.
Jest urminań co manżaru.
Ja rozbarną się za kimś, ale dobrze policjanci na kamieniu się nie rocą.
Młuszkodę.
Twojej damy rady z papierologią, ale żeby już jakieś śledztwo poprowadzić,
to potrzebujemy ludzi.
Dobrze, dobrze.
A jak w domu?
Dobrze.
Jak zjala?
Ty tutaj?
Oga pozwolę nad komcesz Ludwig Bończyk muszę.
No ale się przecież.
No tak.
Ciekań dobry.
Ty chce chcę przyponić czasy kawałewskie?
Młówe mnie.
Jak każdy.
Cześć.
Żona go wywoju.
Pije czybie.
Panie jedno, ani drogie.
Może dla tego.
Ja tego nie powiedziałam.
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
[śmiech]
Jak nic?
Jak nic?
Ochronia, że spalane 16 kiluśniegośnika z miasta i cała i cisza, nikt się nie chwali?
Ten ziołmek.
Ochroniaż z marketu to nie był leśc.
Nie sprzedawał drobnicy tylko hurt.
Co on nie wiesz?
To nie są moje kontakty.
Ja to nie mam z nim nic.
Pytałem stary na mieście cisza.
Co mam cię jeszcze więcej powiedzieć?
Powiedzmy, że ci wierzę.
Wszystko, bo muszę wracać do pracy.
Kuba, ten naprawdę to nazywasz pracą?
Te, to jest praca, taka sama jak twoja.
A propos, czemu twoi za mną marzu?
Niech za to było w nieładzie.
Cześć.
Kuba.
Będę się odzywał.
Ja jestem na zemda i mi coś.
Cześć.
[dźwięk]
[dźwięk]
[dźwięk]
Wiecie pieski, wiecie.
[dźwięk]
[dźwięk]
[dźwięk]
[dźwięk]
Panie Martynę, przepraszam, że tak później nazwam.
Kożd zniszczonego zderzaka, to jest...
Naprawdę wysoka kwota.
Jak wysoka?
A proszę sobie wyobrazić coś bardzo wysokiego.
Co sobie pani wyobraziła?
Gwota zniszczony zderzaka.
Jest tak wysoka, jak...
To rzera w postawionych na sobie.
Ale mogę anulować tę długie, jeżeli zgodzi się pani pójść ze mną...
Pekolację?
Ja trochę czerem.
Nie mogę.
Ma pani randkę, czy nie jada pani kolację?
Mam planę.
Dostałam zaproszenie na męcz piłbinażnej od klienta.
Lubię pan sport?
Pręcz uwielbiam.
To wyślepano wszystkie dane.
Czekam.
Odezwał się.
Znaczy nie.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dobrze, największy.
Dziękuję.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dobrze, największy.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Wuzeknajmy na szefko Kuala.
Dzień dobry.
Wuzeknajmy na szefko Kuala.
Wuzeknajmy na szefko Kuala.
Wuzeknajmy na szefko Kuala.
Wuzeknajmy na szefko Kuala.
I z tym pierwszy raz do meczu.
A ja nie przepadam za piłką na znów.
Trzeba włocać, powiedzieć.
Bawańcie, to jest trace okazję do chłokania.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Niech jest miły.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
A mi się podoba?
Już taką energię słonej?
Drupie ja moc jestem silniejszym.
Ale to nie przyszedłem na behe.
Tylko żeby się z tobą spotkać.
My jesteśmy na ty.
A możemy?
Marwena.
Marwena.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Dziósko.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Tronek.
Policja.
Dzień dobry.
Tronek.
Tronek.
Jakowo zaraz się kryślał, zajmę, rozmęśla?
Kuba, kurwa, nie odpłujaj.
Kuba.
Co się żyje?
Kuba.
Tronek.
Dzień dobry.
Tronek.
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.