All language subtitles for tt1758570-pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

Jedno jest pewne: światu wypowiedziano wojnę.

12 sierpnia 2011 rok

O 14:46 czasu pacyficznego

w 12 różnych miejscach na całym świecie doszło do skoordynowanego ataku

ze strony nieznanego wroga.

Naruszenie granic ma miejsce od strony linii brzegowej,

co ma zapewnić uzyskanie szybkiej przewagi.

To podręcznikowy przykład inwazji wojskowej.

Nowy Jork poniósł ogromne straty w ludziach.

W Bostonie ustawiane są linie obrony.

O 13:15 czasu standardowego straciliśmy łączność

z San Francisco i San Diego.

Ich sytuacja nie jest nam znana.

Wiemy tylko, że jesteśmy ostatnią siłą ofensywną na zachodnim wybrzeżu.

Nie możemy stracić Los Angeles.

Dostaliśmy! Tracimy wysokość!

Potrzebne natychmiastowe wsparcie.

Inwazja: Bitwa o Los Angeles

24 godziny przed starciem z przybyszami

Tłumaczenie ze słuchu - Chudy

Korekta - Shylock

Dzień dobry w środowy poranek. Mamy 34 stopnie.

Idealna pogoda dla surferów,

- którzy już szaleją na fali. Obóz Pendleton, Plaża San Onofre

Sierżant Michael Nantz

.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org

KinoMania.org

Dzień dobry, sierżancie.

Dzień dobry, gnojki.

Wie pan, co mówią?

Masz tyle lat, na ile się czujesz.

To mnie właśnie martwi.

Kompletnie nic nie czuję.

...nasz kolejny raport.

Niewielki rój meteorytów wejdzie w naszą atmosferę

jutro w godzinach porannych.

Przewiduje się, że spadną do oceanu kilka mil od brzegu.

- John. - Boże.

Co u ciebie, Mike?

Gdzie nasze zdjęcie z Iraku z wielbłądem?

To znaczy z twoją dziewczyną.

To na poważnie?

Zobaczyłem twój podpis i stwierdziłem, że to musi być pomyłka.

Żadna pomyłka, John. Odsłużyłem już 20 lat.

Wiem, kiedy się wycofać.

Daj spokój. Masz pudło medali i teczkę pochwał.

Możesz je zatrzymać. Pasują do wystroju.

Żołnierz ma termin przydatności.

- Później... - Co? Zaczyna się psuć?

Coś w tym stylu.

Skończę szkolić tych marines, przygotuję ich do walki

i odejdę z uśmiechem na ustach.

Zawsze możemy posadzić cię za biurkiem.

Nie jestem taki jak ty, John.

Paskudny, powolny, miękki.

Tak.

Musiałeś podjąć kilka trudnych decyzji.

Zwłaszcza podczas ostatniej misji.

Wszyscy wolelibyśmy, by twoi ludzie wrócili do domu.

Do dzieła.

Służba zakończona. Zbieraj manatki, sierżancie.

Tu jest całe moje życie, John.

Z reguły meteoryty można wykryć miesiące, a nawet lata, wcześniej.

Te wykryto niecałe 4 godziny temu.

Zdjęcia pokazują możliwy tor lotu meteorytów. Kapral N. Stavrou

Naukowcy zachodzą w głowę próbując zrozumieć to zjawisko.

Widok dryblasa wąchającego kwiatki jest niepokojący.

Wybierzcie hortensje.

Popularne kwiaty ślubne. Zielone lub niebieskie.

W jakim kolorze druhny mają suknie?

Dobre pytanie. Kapral K. Harris

Są wspaniałe. Niuchnij sobie.

Tak, ślicznotko?

Powiedziała, że za dodatkowe $300 możemy mieć bukiety lilii.

Wiem, że to sporo, ale wyglądałyby pięknie.

Co ty na to, kotku?

Trzysta dolców...

Świetny pomysł. Żenisz się tylko raz.

- Będzie co wspominać. - Dzięki, Stavrou.

Wiesz co? To twój dzień.

Rób jak chcesz.

Przywalę ci czymś naprawdę ciężkim. Co ty wyprawiasz?

Droczę się.

- Jutro zajmiemy się tortami. - Już nie mogę się doczekać.

Uwielbiam torty.

Sanitariusz J. Adukwu (Doktorek)

- Co tam robisz? - Skajpuję z domem.

To twoja dziewczyna?

Kurde, niezła jest.

Ty ogierze.

To moja siostra.

Starszy szeregowy R. Guerrero

Kurcze.

Tak ogólnie mówię, że jest fajna.

Dobra, przestań!

Mogę jednego, doktorze?

Na własne ryzyko.

Leżą tu od dawna.

Czujesz, że robisz postępy?

Tak. Starszy szeregowy P. Kerns

Lepiej sypiam i radzę sobie na strzelnicy.

Po powrocie byłem bardzo nerwowy, miałem trudności.

Teraz wszystko jest w porządku.

Więc chyba jest postęp.

To co ze mną będzie?

Mogę wrócić do służby?

Czuję się dobrze.

Przyjdź do mnie w przyszłym tygodniu.

Wtedy o tym porozmawiamy. Dobrze?

Dziękuję bardzo, doktorze.

Dziewczyna każe mu organizować wesele 2 tygodnie przed rozlokowaniem oddziału.

Kapral J. Lockett Laska potrafi umilić mu życie.

Ma tylko 2 tygodnie, bo później nas tu nie ma.

Wpadłem odwiedzić cię ostatni raz przed wyjazdem.

Wziąłem ze sobą kij taty.

Wiesz, co to znaczy.

Chłopaki wychodzą dziś wieczorem.

Trzeba podtrzymać tradycję.

Trochę się zabawić.

Do zobaczenia wkrótce, bracie.

Do zobaczenia.

Dajcie mi buty, idę pojeździć.

Tak to się robi.

Idą.

Nie daj im poznać, że jesteś prawiczkiem.

Kto powiedział, że jestem?

Wystarczy na ciebie spojrzeć.

Że co?

Nie mogę z wami.

Ale poleciała. Nieźle grasz, stary.

W Nigerii też mamy pola golfowe.

Myślałem, że to amerykański sport.

Adukwu jest medykiem w marynarce.

Sanitariuszem. Medyk jest w armii.

- To nie to samo. - Dobrze, marynarzu.

Przyjechałem tu, żeby zostać lekarzem.

Wystarczy. Pijesz już piąte.

- A ty które? - Mnie nie szkodzi.

Ten tutaj, pan Lenihan,

wstąpił do armii mając 17 lat. Musiał przyjść na komisję z mamą.

Opiekuję się nim, bo nie odróżnia dupy od kamienia.

Tylko nie na mój samochód!

Wznieśmy toast.

Za Lenihana!

Powodzenia, Rickie.

Odwrót? W życiu!

NASA oraz agencje kosmiczne przeszły w stan gotowości.

Wiemy już, że meteoryty spadną w pobliżu 8 różnych miast.

Liczba ta może jednak wzrosnąć.

Właśnie trwa ewakuacja wybrzeża południowej Kalifornii.

Jednakże rzesze ciekawskich gromadzą się...

Czemu wstałaś tak wcześnie?

Porucznik...

Muszę do tego przywyknąć.

Nadal źle.

Pokaż.

Skomplikowane. Porucznik W. Martinez

Musi być przypięte do klapki. Równo z belkami.

Nie zapomnij zadzwonić do pana Gilliama, dobrze?

- Zadzwonię później. - Zadzwonię później.

Moje maleństwo.

Obóz Pendleton Poligon szkoleniowy

Ruszamy!

Naprzód marsz!

Marines!

Pakujcie się do ciężarówki i zameldujcie w swojej kompanii.

Ruchy!

Wskakiwać do wozu!

Co się dzieje, sierżancie?

Meteoryty spadły u wybrzeży Kalifornii. Pełna mobilizacja.

Przywracam cię do służby, Mike. Jesteś im potrzebny.

Sierżancie.

Przyda się każda para rąk.

- Słyszałeś o mobilizacji? - Tak jest.

Będziesz dowodził oddziałem. To wielka odpowiedzialność,

ale poradzisz sobie.

Dziękuję.

Sierżant Nantz zajmie miejsce sierżanta Becka.

Co o nim wiesz?

To bardzo oddany żołnierz.

Nie chrzań mi tu, kapralu.

Co słyszałeś o jego ostatniej misji?

To, co wszyscy. Same plotki.

Rozkazy przyjmujemy od pana, poruczniku.

Zostaniesz przydzielony do pierwszego plutonu,

którym dowodzi podporucznik Martinez.

Awansował, więc wykonujesz jego rozkazy.

Masz go na godzinie pierwszej.

To jeszcze dzieciak, Mike. Świeżo po szkole wojskowej.

Jest tu od miesiąca, ale wydaje się bystry.

To tylko ewakuacja, stary, a on dowodzi.

Miej na niego oko.

Nie zapodziej gdzieś mojej teczki.

- Dzień dobry, poruczniku. - Dzień dobry, sierżancie.

- Miło pana wreszcie poznać. - Dziękuję.

Zostaliśmy wezwani. Mówią coś o ewakuacji.

Chodzi o te meteoryty?

Tak myślę.

O co by nie chodziło, mamy coś do roboty.

Prawdopodobnie około godziny 04:42 czasu pacyficznego...

Kto wziął moje tortellini? Macie tortellini?

- To jakieś ćwiczenia, czy co? - Lepiej się przygotuj.

Meteoryty wciąż spadają u wybrzeży Kalifornii,

Irlandii i Zatoki Bengalskiej.

Kapralu.

- Tak? - To tylko ćwiczenia, prawda?

Nantz zajął miejsce Becka. Coś musi być na rzeczy.

Świetnie. Gość chciał odejść z marines, a teraz służy z nami.

Stavs, masz moje tortellini?

Słyszałem, że Nantz podczas ostatniej misji dał czadu.

W pojedynkę zabił dziesięciu chłopa.

To właśnie słyszałeś, Lenihan?

Tak, Johnson z F-ki mówił, że facet szalał jak jakiś...

Przymknij się.

Co ja takiego zrobiłem?

Podczas ostatniej misji zginęło kilku ludzi Nantza.

- O czym ty mówisz? - Zaraz się dowiesz.

Jednym z zabitych był brat Locketta. Nie wiedziałeś...

- Lockett, stary, przepraszam... - Nie przejmuj się.

Pakujemy się w poważne gówno.

Z doświadczenia wiem, poruczniku,

że "poważne gówno" jest strasznie przereklamowane.

Wyjaśnijmy sobie jedno, sierżancie.

Reputacja pana wyprzedza.

Ale to mój pluton. Moi ludzie.

- Nie chcę żadnych problemów. - Żadnych problemów.

Pan tu dowodzi.

Nasze pierwotne założenia były błędne...

Słuchajcie!

Weźcie broń, amunicję i wyjdźcie na plac!

Trochę białego rapu i składanka będzie gotowa.

Dotarły do nas informacje, że na miejsce właśnie dotarło wojsko.

To o nas!

- Wojsko do deszczu meteorytów? - Nie wiem, z czego sie tak cieszą.

Meteoryt właśnie wpadł do oceanu.

Obłoki pary unoszą się nad wodą.

Te obiekty wykryto dopiero, gdy weszły w naszą atmosferę.

NASA podejrzewa, że nie wpadają do wody z prędkością końcową,

ale zwalniają przed samym uderzeniem.

Obiekty te rojami wpadają do oceanu, 10 mil od największych miast.

Na zdjęciach wykonanych teleskopem Hubble'a widać,

że w każdym roju znajduje się obiekt dużo większy od pozostałych.

Wszystkie one mają ten sam kształt.

Zdają się mieć budowę mechaniczną.

To nie jest deszcz meteorytów.

Mamy do czynienia z atakiem terrorystycznym.

Uzbroić się i przygotować do wymarszu.

Czyli szykuje się walka.

Do tego mnie właśnie szkolono.

Jedna z łodzi straży przybrzeżnej nadała sygnał S.O.S.

Ciężko jest... O mój Boże!

Kolejny meteoryt właśnie wpadł do oceanu, o włos mijając łódź.

Meteoryty właśnie uderzyły w...

...informacje ze studio.

O mój Boże!

Bądźcie cicho!

Nadal nas państwo odbierają?

Co to jest?

Nie jestem pewna, ale coś chyba wyszło z meteorytu.

Jakieś niewyraźne postacie. Pięć, sześć, może siedem.

Ciężko powiedzieć.

Co to jest?

Boże!

Baza lotnicza w obozie Pendleton, stan Kalifornia

Ruchy! Ruchy!

Kapral Grayston i kapral Imlay to snajperzy.

Oswald dowodzi zespołem ogniowym.

Lennett to nasz najlepszy strzelec, zaraz po starszym szeregowym Guerrero.

Co o tym sądzisz?

Sam nie wiem. Obcy?

Z kosmosu?

Nie, Imlay, z Kanady.

Musisz rzucić dowcipem, co, Stav?

W szeregu zbiórka!

Jak już pewnie słyszeliście, sierżant Nantz zastąpi sierżanta Becka.

Mamy szczęście, że do nas dołączył.

Sytuacja wygląda następująco:

musimy stawić czoła nieznanemu wrogowi.

Nie wiemy, jaką siłą dysponują, ani do czego są zdolni.

Ale wiemy jedno,

walczymy o naszą ziemię, nasze rodziny, nasze domy

i nasz kraj, do cholery.

Dlatego, czymkolwiek są, pokażemy im jak walczą marines.

- Odwrót? - W życiu!

Do dzieła!

Ostatni idą na pierwszy ogień.

Oddychaj, Lenihan, oddychaj. Trening zadziała.

Dzięki, sierżancie.

Chcesz mi coś powiedzieć, kapralu?

Nie, sierżancie.

Pan dostał medal, a mój brat wrócił do domu w trumnie.

Obcy?

To nie jest możliwe, prawda?

Niedługo się przekonamy, brachu.

Zniszczono jeden z naszych czołgów.

Żeby mogli go zidentyfikować, gdyby urwało mu głowę.

Wolność odnajdę w Chrystusie

Sierżancie.

Niech mi pan obieca, że nie pozwoli, by jakiś predator z kosmosu

wziął mnie żywcem.

Żadnych obietnic na polu walki.

Przestańcie się wygłupiać i skupcie na zadaniu.

Kochana żono...

Subtitles downloaded from www.OpenSubtitles.org

Co się dzieje?

Port lotniczy w Santa Monica Wojskowa wysunięta baza operacyjna

Szybko! Szybko!

Ruchy! Ruchy!

Formuj szyk!

Co mamy?

Sytuacja wygląda następująco:

z Santa Monica ewakuowano większość cywilów.

Ustawiliśmy linię obrony przy Lincoln Boulevard, milę od oceanu.

Na lotniskowcu znajdują się Warthogi i B-52.

O godzinie 19:30 zrównają cały obszar z ziemią.

Zbombardujemy Santa Monica?

Bóg raczy wiedzieć, z czym mamy do czynienia,

ale na pewno nie pochodzą z Ziemi.

Musimy wytoczyć najcięższe działa.

Posiadają wyłącznie piechotę, żadnego lotnictwa.

Nasze siły powietrzne dadzą im popalić.

W powietrzu królujemy.

Większość cywilów?

Zgadza się.

Odebraliśmy sygnał S.O.S. Wysyłamy tam ludzi.

Jednostka G pokryje teren od Santa Monica do Olimpic.

F od Olimpic do Pico.

E od Pico do Ocean Park.

Poruczniku Martinez.

Podzieli pan oddział na drużyny z karabinami maszynowymi.

Waszym celem jest posterunek policji na zachód od Lincoln.

Przy skrzyżowaniu Venice i Amarossa.

Venice i Amarossa.

Oddziały policji zostały rozbite.

Poinformowano nas, że wewnątrz znajdują się cywile.

Nie wiemy, ilu.

Znajdujecie cywili, a my wysyłamy po was śmigłowiec,

który was stamtąd zabiera.

Pamiętajcie, że macie tylko trzy godziny, nim zrzucimy bomby.

Nie popełnijcie błędu,

bombardowanie nastąpi tak czy inaczej.

Dlatego znajdźcie tych cywili i zmywajcie się stamtąd.

Strzelajcie do wszystkiego, co nie jest człowiekiem.

Do roboty!

To nie są ćwiczenia. Macie utrzymać pozycję, zrozumiano?

Tak jest.

Lincoln Boulevard: linia obrony 2:47 h do bombardowania

Wróg kieruje się na przedmieścia.

Obie drużyny zostały rozbite.

Potrzebne natychmiastowe wsparcie z powietrza.

Cywile znajdują się za linią wroga.

Uwaga na granat!

...posterunki wzdłuż każdej znaczącej linii brzegowej.

ONZ zwołało nadzwyczajne posiedzenie w celu ustalenia

sposobu rozdysponowania zasobów...

Uwaga.

Którędy? Tędy?

Jezu Chryste.

Ruszać się!

Żołnierze, właśnie wkroczyliśmy na teren wroga.

Tylko spokojnie.

Ciekawy sposób na zdobycie obywatelstwa.

Wolałbym już być w Afganistanie.

Jak myślisz, ilu cywili jest na tym posterunku?

Nie mam pojęcia, Guerrero. Skup się.

Co to, u licha, było?

Wariactwo.

Bądźcie czujni.

Nieznany wróg znienacka zaatakował nasze wybrzeże.

W chwili obecnej więcej jest pytań niż odpowiedzi.

Jedno jest pewne: światu wypowiedziano wojnę.

Bądźcie ostrożni.

Widzisz coś, Simmons?

Gówno widzę.

Widzisz skrzyżowanie?

Nic nie widzę, poruczniku.

Posterunek jest kilometr na północny zachód stąd.

- Na dwunastej! - Wróg przed nami.

- Tu E-6, potrzebujemy wsparcia! - Wyłącz radio.

To tylko pies.

Zwykły piesek.

Chodź tu. To tylko pies.

Pies!

Jak się wabi? Glenn.

Wolne żarty. Kto tak głupio nazywa psa?

Jak go mieli nazwać? Pimpuś?

Uwaga!

- Skąd strzelają? - Nie wiem!

Są na dachu!

Kryć się!

Są na dachu! Na dachu!

25 metrów!

Lewa flanka, na dachu!

Kryjcie mnie!

Musimy iść.

- Lockett! - Tak?!

- Kryj nas, pójdziemy alejką! - Zrozumiałem!

Idziemy!

Skąd oni strzelają?!

Jesteśmy pod ostrzałem! Nisko głowy!

Pełno ich tu!

Co widzisz?!

Nie wiem. Guzik widzę.

Jak się stąd wydostaniemy?

Poruczniku, gdzie jest wyjście?

Pracuję nad nim.

Zajmę pozycję przy ścianie!

Zasadzka!

- Gdzie oni są? - Nie wiem!

Kryj mnie, Lockett!

Mamy rannego!

- Parzy! - Nic ci nie będzie.

Poruczniku!

Ruchy!

Jest wyjście! Wszyscy do wyjścia!

Odwrót!

Nie zatrzymywać się!

Ruchy! Ruchy!

Nic nie widzę!

Cholera!

Imlay!

O Boże.

Marines! Jest tu ktoś?!

Kuchnia czysta, poruczniku!

Uważać na okno.

Rannych zanieście do kuchni.

Kerns, Lockett, zabezpieczcie tyły.

Tak jest.

Doktorku, ile potrzebujesz czasu?

Dziesięć minut.

Macie na mnie ochotę? To chodźcie i sobie weźcie!

Tutaj jestem!

Co mamy, Imlay?

Nic. Zerowa widoczność.

Uspokój się, Simmons.

Zginiesz, nim zdążysz jakiegoś zastrzelić.

Jakie są rozkazy?

Poprowadziłem ich prosto w zasadzkę.

Mottola, nawiązałeś łączność?

Nie, poruczniku.

Musimy się dowiedzieć, jak się stąd wydostać.

Pan tu dowodzi.

Jakie są rozkazy?

Wezwijcie śmigłowiec.

Cywile swoją drogą, ale musimy ewakuować rannych.

Zrozumiałem.

Chłopaki, gdzie Lenihan?

Nie widziałem, żeby wszedł tu z nami. Gdzie on, u licha, jest?

Widział ktoś Lenihana?

Poszukam go.

Imlay, Harris do mnie. Uprzątniemy te graty.

Zajmę się rannymi. Spotkamy się przy 10 Street.

Zrozumiałem.

Przygotujcie się, niedługo ruszamy.

Cholera.

Mottola?

No dalej.

Mottola, odbiór.

Gdzie ty, u diabła, jesteś?

Sierżant?

Jezu Chryste.

Musiałem wyłączyć radio. One są wszędzie.

Idziemy po ciebie. Gdzie jesteś?

Jestem w pralni jakiegoś budynku.

Ma około trzech pięter...

Jaki kolor budynku, Lenihan? Lenihan?

Lenihan?

Psiakrew.

Cholera.

Lenihan!

Opuść broń!

Nie przestawać!

Chryste, co to, do diabła, było?!

Trafiłem go ze sto razy, a on nadal żył.

Jeszcze raz się odłączysz, a sam cię znajdę i zastrzelę.

Imlay, wrzuć granat do basenu i idziemy.

Trzymam cię.

Granat.

10 Street, Santa Monica, punkt zborny 2 kilometry do posterunku policji

Ulica czysta.

Na ziemię.

Co się dzieje?

Dalej.

Lockett.

Wisisz mi pięć dolców.

Mówiłem ci, że prawiczek nie zginie, póki nie zaliczy.

Którędy na posterunek?

Dobra, idziemy.

Skąd strzelają?!

Skąd padł strzał?

Idziemy! Ruszać się!

Guerrero, Stavrou, zabezpieczcie front.

Dach jest czysty!

Kryję dach.

Harris, powiedz mi skąd padł strzał.

Imlay, pomóż kryć dach.

Kryj dach.

Dach jest czysty.

Lockett, do mnie.

Ktoś widział, skąd padł strzał?

Doktorku, co z nim?

Oparzenia 3-go stopnia na szyi i twarzy.

Wyliżesz się, Simmons.

Wróg na dwunastej!

Przygotować się do strzału!

Czekajcie!

To nasi.

Nasi.

Zawołajcie ich.

Tutaj.

Szybko, na tyły. Do środka.

Jaka jednostka?

Czwarty oddział piechoty.

Gdzie pozostali?

Martwi albo zaginieni.

Natknąłem się na lotnictwo.

Podoficer sił powietrznych Elena Santos. 61 Dywizjon.

Zwiad i rozpoznanie.

Co tu robicie?

Namierzaliśmy sygnał obcych, jakieś 12 przecznic stąd.

Zaskoczyli nas. Jakby wiedzieli, gdzie jesteśmy.

Tylko ja zostałam.

Natknęłam się na nich w drodze do bezpiecznej strefy w Santa Monica.

Gotowa, by trochę postrzelać?

Z całym szacunkiem, nie jestem tu za wygląd.

- Chętnie im się odpłacę. - Świetnie.

Poruczniku.

- Śmigłowiec wyląduje za 25 minut. - Zrozumiałem.

Chodźmy na ten posterunek.

Dobra, bierzmy Simmonsa.

Jest i posterunek.

Znajdźmy tych cywili i wracajmy do bazy.

Ruchy! Ruchy!

Zostanę z rannymi i zaczekam na śmigłowiec.

Ja pójdę po cywili.

- Sierżancie. - Kerns, Stavrou, ze mną.

Santos, gdy śmigłowiec wyląduje, pomożesz mi z noszami.

Marines!

Otwórz drzwi.

Czysto.

Winda czysta.

Brak pulsu.

Drzwi po lewej.

Zamknięte.

- Jak się nazywasz? - Harper.

Będę potrzebował twojej pomocy.

- Śmigłowiec będzie lada moment. - Zrozumiałem.

Imlay, flara.

Drzwi po lewej.

Wyłączcie radio.

Idziemy.

Marines!

- Ile osób? - Pięć. W tym troje dzieci.

Są tu dzieci.

Idziemy.

Dobra robota.

Mamy miejsce tylko dla czterech osób.

Wnieście rannych.

Farciarz.

Guerrero.

Co?

Nagram ci tę składankę.

Przyda się. Nic ci nie będzie.

Lecimy.

Wskakuj.

Wiesz, jak się wywinąć.

- Uważaj na siebie. - Będę.

Do zobaczenia wkrótce.

Tam są jeszcze cywile.

- Nie mamy już miejsca. - To je zróbcie!

Nie możemy. Proszę się cofnąć.

Odsunąć się!

Czekajcie! Jeszcze dziecko!

Wracamy na posterunek!

Wszyscy do budynku!

Powtarzam, wróg ma wsparcie powietrzne. Zestrzelili śmigłowiec.

Wróg krąży wokół naszej pozycji.

Musieliśmy wrócić na posterunek. Są z nami cywile.

Powtarzam, są z nami cywile.

Lockett, Kerns, zabezpieczcie drzwi.

Nic nie może tu wejść. Zrozumiano?

Możecie usunąć ciało, żeby dzieci nie widziały?

Usiądź tam.

Idźcie pod ścianę. Nie podchodźcie do okien.

Przyleci inny śmigłowiec? Wezwaliście jakiś?

Jestem pewna, że po nas przylecą. Wiedzą, gdzie jesteśmy.

Cholera.

- Nic ci nie jest? - Nie.

- Na pewno? - Tak.

- Nie oberwałeś? - Nic mi nie jest.

Przepraszam.

Nie żyją. Wszyscy zginęli.

Lenihan, Guerrero, Grayston...

Nie zasłużyli na to. Nie zasłużyli na taką śmierć!

To mogłeś być ty!

Słyszysz mnie? Przeżyjesz to.

Wydostaniesz się stąd. Poślubisz Cherise.

I wtedy niech ona się o ciebie martwi, bo ja mam już dosyć.

Statek powietrzny wroga jest 4 kilometry od was.

Oni również mają wsparcie z powietrza.

Zestrzelili nasz śmigłowiec.

To tyle, jeśli chodzi o królowanie w powietrzu.

Nie czas na to, poruczniku.

Niedługo zrzucą bomby,

a my jesteśmy w polu rażenia.

Byłem najlepszy na roku,

ale tutaj na nic mi się to zdało...

Niech to szlag!

Straciłem czterech żołnierzy!

Czterech dobrych żołnierzy.

Poszliby za panem do piekła i z powrotem.

- A pan? - Ja również.

Nie pan pierwszy i nie ostatni stracił ludzi.

Nie może się pan obwiniać. Rozumie mnie pan?

W tej chwili pańscy żołnierze czekają na rozkazy.

Nie obchodzi mnie, co pan zdecyduje.

Ale proszę podjąć jakąś decyzję.

Poruczniku.

Kolejny śmigłowiec nie przyleci.

Zestrzeliwują naszych. Dowództwo mówi, że to istna rzeź.

Trzeba znaleźć sposób, by się stąd wydostać.

Musimy dotrzeć do bazy.

Ma pan rację.

Ruszajmy.

Musimy zabrać tych ludzi w bezpieczne miejsce.

Lockett, Kerns!

Stwórzcie na dachu punkt obserwacyjny.

Pójdziemy pieszo. Najszybciej jak się da.

Uważajcie na wrogie pojazdy. Znajdźcie stąd najszybszą drogę wyjścia.

Weź to.

Władze zachęcają, by każdy cywil w promieniu 16 km od wybrzeża

spróbował dotrzeć do wojskowych wysuniętych baz operacyjnych.

To w tej chwili najbezpieczniejsze miejsce.

Wojsko utworzyło linię obrony, by chronić ludność cywilną.

Sprawdzę czy nic ci nie jest, dobrze?

Nie zamykaj oczu.

Już po wszystkim.

Proszę to wziąć, panie Rincon.

- Dziękuję. - Nie ma sprawy.

- Joe Rincon. - Sierżant Nantz.

To mój syn, Hector.

Chcieliśmy podziękować, że po nas przyszliście.

Cześć, Hector. Nikogo nie zostawiamy.

Byliście tutaj, gdy oddziały policji zostały rozbite?

Dobrze, że nic wam się nie stało.

Wszystko w porządku?

Tak, w porządku.

To dobrze.

Gdyby pan potrzebował pomocy...

Dam wam znać.

Aye, aye, sir.

Aye, aye.

Dziękuję.

Dwudziestu obcych. 300 metrów na północ.

Poruczniku, dwudziestu obcych, 300 metrów na północ od nas.

Wygląda na to, że oni też prowadzą obserwację.

Tamten zdaje się im przewodzić, czyli mają dowódców.

Tak jak mrówki, Kerns.

Myślisz, że oni też się boją?

Pewnie nie różnią się od nas. Nagle kazano im walczyć.

Znajdź drogę wyjścia, żołnierzu, bo jesteśmy tu łatwym celem.

Wyciągnęli ich z domów na ulicę, ustawili w linii prostej

i zabili strzałem w tył głowy.

Domyśla się pan dlaczego to zrobili?

Jak wiadomo, nie próbowali nawiązać z nami dialogu.

Nie wysunęli też żadnych żądań.

Najwyraźniej przybyli tutaj dla naszych zasobów naturalnych.

Gdy najazd ma na celu zdobycie zasobów,

najpierw likwiduje się rdzenną ludność.

To podstawowa zasada kolonizacji.

W chwili obecnej dokładnie z tym mamy do czynienia.

Dzielne dzieciaki.

Moje siostrzenice.

Siostra z mężem wyjechała na wakacje.

Mieszkają w Arizonie. Widuję je ze dwa razy do roku, a...

teraz prawdopodobnie nie mają nikogo poza mną.

Ma pan dzieci?

Nie.

Ja też nie.

Do tej pory żałowałam, ale teraz może to i lepiej.

...powierzchnię naszej planety w 70% pokrywa woda.

Dlatego powtórzę raz jeszcze, choć pewności nie ma,

że najprawdopodobniej chodzi im o naszą wodę.

Niedługo nic nie zostanie.

Chyba znalazłem drogę wyjścia.

Co mówisz?

Tam, spójrz. 25 metrów przed tobą.

- Zaraz za budynkiem. - Autokar.

Poruczniku, znaleźliśmy autokar.

Zrozumiałem.

Nasi wypatrzyli z dachu autokar. Może być na chodzie.

Piechotą będzie bezpieczniej.

Baza jest kilka kilometrów stąd, a bomby spadną za godzinę.

Liczy się prędkość.

- Autokar to łatwy cel. - Podjąłem już decyzję.

Biorę na siebie odpowiedzialność.

Stavrou, Harris.

Sprawdźcie ten autokar. Jeśli działa, podstawcie go tu.

Któryś z was potrafi odpalić wóz przez kable?

Stavrou potrafi. Jest z New Jersey.

Panie przodem.

200 metrów.

Ulicą w dół, zobaczycie pickupa, będzie tuż za nim.

Coś się stało.

Musicie iść ze mną.

Harris go wypatrzył. Musicie to zobaczyć.

Wygląda to tak, jakby broń chirurgicznie przytwierdzono do ciała.

Pełne poświęcenie.

Cholera.

- Trzeba to dobić. - Czekaj.

Zatrzelę to paskudztwo.

Karabin wciąż jest rozgrzany.

- Doktorku. - Tak, sierżancie?

Co to jest?

Musimy wiedzieć, w co strzelać, by nie marnować amunicji.

Może zdołam pomóc.

Jestem weterynarzem.

Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?

Byłam pewna, gdy stałam dalej.

Musimy się dowiedzieć, jak je zabić.

W przeciwnym razie nie przetrwamy tam kolejnych 5 minut.

Odchyl.

Ma tu jakiś organ.

Nagrywaj.

Znalazłem kolejny.

Musi mieć jakiś mózg.

Brak płata czołowego, skroniowego, ciemieniowego.

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.

O cholera.

- Widziałeś to samo, co ja? - Co?

Ci, którzy byli na dachu, już na nim nie są, a nadchodzi 20 kolejnych.

Są już na ulicy i idą w naszym kierunku.

- Poruczniku, mamy tutaj ruch. - Zrozumiałem.

Są 300 metrów od nas. Musimy się uwijać.

Zbliżają się, co mamy robić?

Są coraz bliżej, musimy iść.

Sierżancie.

Jak je zabić?

Cholera, Stavs.

Nie widzę ich.

Poruczniku, straciliśmy ich. Nic nie widzę.

Wdarli się do budynku.

Poruczniku, wdarli się północnym wejściem.

Są w budynku.

Zbiorę wszystkich przy południowym wejściu.

Będziemy tuż za wami.

- Adukwu, pójdziesz z nią. - Tak jest, sierżancie.

- Imlay, masz pociski przeciwpancerne? - Bez nich nie wychodzę z domu.

To kryj korytarz. Kup mi trochę czasu.

Gdy zaczną wchodzić, wysadź ich w diabły.

Harris, gdzie ten cholerny autokar?

Stavs, mamy zwiadowcę. Ruszajmy już.

Tak! Tak!

Newark górą!

Poruczniku, mamy autokar. Wracamy.

Autokar już jedzie.

Za 30 sekund idziemy.

Imlay, muszę wiedzieć, jak wygląda sytuacja. Melduj. Odbiór.

Kończy nam się czas.

Idziemy.

Do ataku!

Są w budynku.

Ostatnia szansa.

Zrozumiałam.

Ja też.

To musi być to.

Umiera.

By je zabić, trzeba strzelać na prawo od serca.

Zrozumiałam.

Mam kolejnych trzech!

Zmywajmy się stąd.

Do autokaru! Szybko!

Niech każdy kryje swój sektor!

Żołnierze, strzelajcie na prawo od miejsca, w którym człowiek ma serce.

Tak jest.

Tak można je zabić.

Pamiętajcie, czego was szkolono.

Wrogi statek jakiś kilometr od nas.

Lepiej mieć go na oku.

Tyły zabezpieczone, poruczniku.

Do bazy jest jakieś 10 kilometrów. Czyli ze 30 minut drogi bocznymi uliczkami.

Lotnictwo zrówna ten obszar z ziemią za 40 minut.

Zawieź nas do bazy i to migiem.

A to co, u licha?

Stavrou, zatrzymaj autokar.

Wszyscy na podłogę.

Do wszystkich stacji, tu jednostka F. Odbiór.

Mów, F.

Statek obcych zmierza na wschód, do centrum Los Angeles.

Przyjąłem.

Namierzają nasz sygnał.

Wyłącz radio. Namierzają nas.

Wyłączcie radio, komórki, wszystko!

Wyłącz radio.

- 100 metrów od nas. - Daj mi radio.

- Sierżancie. - Dokąd on idzie?

W razie czego, wysiadamy.

Na dziesiątej, poruczniku!

Widzę, na ósmej. Zmierza na południe.

Zbliża się.

Na mojej szóstej!

100 metrów!

O mój Boże.

Głowy nisko!

Jest cały?

- Przeżył? - Sierżancie.

Tam jest.

Sierżant żyje!

Żyje!

Statek był pusty.

Bezzałogowiec.

Prawdziwy John Wayne z pana, sierżancie.

Nie możemy sobie pozwolić na to, by pana stracić.

To pańscy żołnierze.

Dobra robota, sierżancie!

Tak to się właśnie robi!

- Prawdziwy "Odwrót? W życiu!". - Zgadza się.

Kim, u licha, jest John Wayne?

Miejcie oczy szeroko otwarte. Bądźcie w gotowości.

Dziękuję.

Nie ma za co.

O co chodzi z tym "odwrót? w życiu!"?

Podczas I Wojny Światowej,

oficerowi z mojego pułku nakazano odwrót.

Odpowiedział: "Odwrót? W życiu! Dopiero co tu przybyliśmy."

Lekarz powinien to obejrzeć.

Ty jesteś lekarką.

Tylko od zwierząt i kosmitów.

Będę musiał jakoś przeżyć. Dzięki.

Przepraszam, sierżancie.

- Mówił pan, że to bezzałogowiec? - Zgadza się.

Muszą posiadać niezłe centrum dowodzenia.

Nie byłoby mnie tutaj, gdyby lotnictwo uważało inaczej.

Jak to?

Mieliśmy zdobyć współrzędne niezbędne do nalotu.

Współrzędne?

Koordynaty dla pocisków balistycznych skierowanych w ich centrum dowodzenia.

Ale ich sygnał nagle zanikł i ślad się urwał.

Wszystkie boczne uliczki są zablokowane.

Zostaje nam jedynie autostrada.

W porządku. Decyzja należy do pana.

Stavrou, jedziemy autostradą.

Nie chcemy tu być, gdy zaczną spadać bomby.

Postaraj się nie uderzyć w choć jeden samochód.

Po prostu jedź.

Za 1,5 kilometra powinien być zjazd.

Autostrada nr 10 4 kilometry do bazy

Jezu.

Zjazdu już nie ma, poruczniku.

W porządku.

Za jakieś pół kilometra jest zjazd przy Robinson.

Uwaga! Kryć się!

Nic mi nie jest!

Czołg toczy z nimi walkę. Ewakuacja.

Zapewnimy ogień zaporowy. Ty wyprowadź cywili.

Imley, ze mną.

Imlay, osłaniaj pojazd.

Ruchy! Ruchy!

Zachowajcie spokój.

Dopilnuj tego.

Bezpieczeństwo przede wszystkim, mały.

Poruczniku Martinez, jeśli doprowadzimy cywili do śmigłowca,

zapewnimy im osłonę i spuścimy po linie.

Z tuzin na moście. Schodzą na dół.

Poruczniku!

Rozwalili czołg! Teraz nic ich nie powstrzyma!

Cywile nie dotrą do wraku bez osłony.

Lockett, Kerns, Jibril, idziemy!

- Zabierzcie cywili na dół. - Tak jest.

Wyciągaj liny.

Za autokar! Nisko głowy!

Najpierw dzieci.

Liną wokół ciała i spuszczasz pojedynczo.

Imlay, wejdź na tę śmieciarkę!

Tak jest! Kryjcie mnie!

Pójdziemy za śmigłowiec i spuścimy was po linie. Rozumiecie?

Tak.

Najpierw dziewczynki. Obiecuję, że nic wam się nie stanie.

Głowy nisko.

Poruczniku, ponad dziesięciu ufoli, 400 metrów od nas, zbliżają się szybko!

- Co ty wyprawiasz? - Przyda wam się pomoc.

Na trzeciej.

Na moście.

Uwaga!

Na siódmej!

Przeładowuję!

Celujcie w ich dowódcę!

Kurde! Możesz się tu wygodnie ułożyć.

Ruszajcie!

Tak jest!

Idziemy!

Wsiadam! Kryj mnie!

Postrzelam z pięćdziesiątki!

Pospiesz się!

To mi się podoba.

Cholera.

Co to, do diabła, jest?

Strzelam.

Obwiążę cię, dobrze?

- Nie. Nie. - Nic ci nie będzie.

Trzymam cię. Nic ci nie będzie.

Cholera!

Wszystko będzie dobrze. Trzymaj się.

Boże!

Mam cię!

Walcie w mrówkę, która tym steruje!

- Pomocy! - Mikey, podnieś dupę!

Obraca się w naszą stronę!

Zaraz strzeli. Spadamy stąd!

- Chodź! - Zaklinowałam się!

Uciekaj!

Pocisk!

Gdzie jest Stavrou?

Ile już na dole?

Dwoje. Trzecie w drodze.

Patrz na mnie. Wszystko będzie dobrze.

Gotowy?

Poruczniku, C4.

Wysadźmy drani.

Kryjcie mnie!

Gotowe. Można odpalać.

Kryję cię.

Cholera. Straciliśmy detonator.

- Jesteś cały? - Tak.

- Tato! Tato! - Trzymaj się!

Potrzebuję bandaży z apteczki.

Proszę pana!

O, mój Boże!

Trzeba cię wsadzić do śmigłowca.

Doktorku!

Cholera!

- Kryjcie mnie. - Nie mam amunicji!

Mam jeszcze jeden.

Kopią nam tyłki.

Niech pan idzie, sierżancie.

Przyparli nas do muru.

- Nie zostawię tu pana, poruczniku. - Musi pan ich stąd zabrać.

- Nie zostawię tu pana. - Musi ich pan zabrać!

- Nie ma mowy! - Musi ich pan stąd zabrać!

Nie po raz kolejny!

W autokarze jest torba C4.

Proszę przekazać to mojej żonie

i zabrać ich z tej przeklętej autostrady.

To rozkaz.

Tak jest.

Będę tuż za wami.

Kryjcie porucznika!

Nadchodzą!

Do dzieła.

Tu porucznik William Martinez, kompania E,

drugi batalion, marines.

Hurra!

Wciąż jesteśmy w polu rażenia.

Przygotować się do wymarszu.

Czy on właśnie zostawił porucznika na pewną śmierć?

Na to wygląda.

I to on ma nami dowodzić?

Chodźmy.

To nasze samoloty. Wciąż się bronimy.

Jesteśmy w bezpiecznej strefie. Zróbmy tu postój.

Bomby spadną za 6 minut.

Santos, Kerns, do mnie.

Spróbujcie nawiązać połączenie.

Ale wyłącznie po kablu.

- Czysto u ciebie? - Tak, czysto.

- Jest tu jakaś linia? - Tam.

Mój syn to optymista.

Kiedy to się zaczęło powiedział,

że moglibyśmy spróbować z nimi porozmawiać.

Może chcą zostać naszymi przyjaciółmi.

Hector?

Pójdziemy po wodę i jedzenie dla twojego taty, dobrze?

Idź z panią.

Co mu odpowiedziałeś?

Powiedziałem, że...

skoro do nas strzelają to marni byliby z nich przyjaciele.

Powinienem był od razu pójść do bazy,

a nie zostawać na posterunku, ale za bardzo się bałem.

Głupio zrobiłem.

Zaufał pan intuicji.

Dokonał pan wyboru.

Ja zrobiłbym to samo, by chronić moich żołnierzy.

Podczas ostatniej misji

każda decyzja była niewłaściwa.

Nieważne, co bym wybrał.

Ale przeżył pan.

Tak, przeżyłem.

Chociaż nie powinienem.

Sierżancie Nantz.

Obieca mi pan, że uratuje mojego syna?

Sierżancie, nawiązaliśmy łączność!

Doktorku, zapewnij mu ciepło, słońce zachodzi.

To pana ogrzeje.

Szacuje się, że do chwili obecnej zaatakowanych zostało

20 miast w 17 krajach.

Najeźdźcy próbują nas odciąć.

Czy udało się uzyskać jakieś nowe informacje, profesorze Stavert?

Wygląda na to, że wykorzystują wodę jako paliwo.

Poziom wód w oceanach zdążył się już obniżyć.

Zasilają nią swoje statki, maszyny, a może nawet własne ciała.

Chodzi o jej wyjątkową strukturę. Płynny stan skupienia.

Nigdzie indziej we wszechświecie, H2O nie występuje w formie cieczy

tak blisko powierzchni.

Z raportów wynika, że transportują wodę na statki

poprzez sieć naszych systemów kanalizacyjnych.

Jak udało ci się to uruchomić?

Są wszędzie.

Znajdują się u wybrzeży każdego z 20 krajów.

Nazwali je centrami dowodzenia.

Właśnie to namierzaliście?

Tak.

- Stamtąd kontrolują bezzałogowce? - Zgadza się.

Gdybyśmy zdołali je zdjąć, pozbawilibyśmy ich lotnictwa.

Oby te bomby coś dały.

Ile czasu nam zostało?

Minuta.

Siły Powietrzne dadzą popalić tym kosmicznym draniom.

W porządku. Odwrót?

- W życiu! - Odwrót?

W życiu!

Przygotować się.

Usmażmy skurczybyków.

Po bombardowaniu idziemy do bazy. Uzupełnimy zapasy amunicji.

Wezwiemy cholerne wsparcie.

I cholerne czołgi.

Dziesięć...

Dziewięć...

Osiem...

Siedem...

Sześć...

Pięć...

Cztery...

Trzy...

Skulcie się.

- Powinny już spaść. - Co jest?

Jesteśmy blisko strefy zrzutu.

Poczulibyśmy coś.

Przy takim ładunku, odczuliby to w Nevadzie.

Ten zegarek dobrze chodzi?

- Niby tak. - Może to dobry znak.

Może zaczęliśmy wygrywać. To chyba dobrze, nie?

Masz rację, Imlay. Właśnie skopaliśmy im tyłki.

Czy to możliwe, że zniszczyli nasze lotnictwo?

To się nie dzieje naprawdę.

Chodźmy, tędy.

Port lotniczy w Santa Monica Wojskowa wysunięta baza operacyjna

Teraz już wiemy, czemu nie zrzucono bomb.

Zniszczyli bazę doszczętnie.

Sierżancie, tutaj.

Połóżcie go tutaj.

Trzymaj się, kolego.

Znajdujemy cywili, wracamy do bazy i nikogo nie zastajemy.

Nawet Nantz nas stąd nie wydostanie.

- Były tu tysiące żołnierzy. - Teraz jest nas siedmioro.

Przypomina mi pan starszego brata.

- Jak to? - Też nigdy się nie uśmiecha.

Zabezpieczcie z Harrisem teren.

Imlay, znaleźliście coś?

Nic, sierżancie. Jedynie mapy Santa Monica.

Mapy wschodnich obszarów spłonęły.

Za mną, Imlay.

Pokój dowódcy.

Szukamy map z zaznaczonymi punktami ekstrakcji.

Tak jest.

Zaraz wrócę.

Znalazłem mapę taktyczną, sierżancie.

Zaznaczono rozmieszczenie oddziałów.

Co oznacza ten czerwony kolor?

Że już ich nie ma.

- Znaczy, że się przemieścili? - Że zostały rozbite.

- Wszystkie? - Wszystkie.

Cholera.

Tutaj.

Jeden wciąż funkcjonuje.

Osiem kilometrów stąd.

Sierżancie.

Adukwu, tu jest pełno broni. Znajdź sobie M16.

Pan Rincon nie żyje.

Obudź się, tatusiu.

Nie zostawiaj mnie, proszę.

Nie zostawiaj mnie.

Tak mi przykro, Hectorze.

Przykro mi.

Nie...

Twój tata bardzo chciał z tobą zostać.

Nie chcę tu być!

Już dobrze, kolego.

Twój ojciec był bardzo odważnym człowiekiem.

Przykro mi, Hectorze.

Tak bardzo mi przykro.

Wypłacz się.

Bardzo cię kochał.

Posłuchaj mnie.

Musisz być dzielny.

Musisz być małym żołnierzem.

Dobrze?

Musisz być dzielny dla pozostałych.

Wiesz, dlaczego?

Dlaczego?

Ponieważ marines się nie poddają.

Pamiętaj o tym.

Powtórz.

Marines się nie poddają.

Dobrze.

Zabiorę cię stąd.

Obiecuję.

Chodź, usiądziemy, dobrze?

Nie stracimy więcej żadnego cywila. Zrozumiano?

Nas też pan stąd zabierze, sierżancie?

Czy może jesteśmy zbędni?

Dobrze, Lockett. Załatwmy to tu i teraz.

Pod moim dowództwem zginęli ludzie.

Dzieciaki po osiemnaście lat.

Najlepsi żołnierze jakich znałem.

Myślisz, że nie wolałbym zająć ich miejsca?

Uważasz, że zginęli z mojej winy.

Oni nie żyją, ja tak.

Niczym puenta marnego dowcipu.

Myślisz, że mi się to podoba?

Myślisz, że widok ich twarzy nie nawiedza mnie co dnia?

Dante Tamaste, kapral, numer 1565090396.

Amberster William R., szeregowy, numer 876662354.

Horton Jeffrey H., starszy szeregowy, numer 874273993.

Lockett...

Dwayne G., kapral,

numer 1568709...

55.

Twój brat był wybitnym żołnierzem.

Był moim przyjacielem.

Brakuje mi go każdego dnia.

Przypominasz mi go.

Ale to w tej chwili bez znaczenia.

Ponieważ naszym obowiązkiem jest iść dalej, nie przestawać walczyć.

W ten sposób uczcimy pamięć twojego brata,

porucznika Martineza,

kaprala Stavrou,

starszego szeregowego Mottoli,

ojca Hectora,

który chwycił za broń i zrobił, co trzeba.

Zwykły cywil.

Weźmy się więc lepiej w garść, porzućmy zwątpienie.

Działajmy szybko, w grupie, a zwyciężymy.

Znajdźmy wyjście z tego bajzlu.

Imlay, idziesz ze mną. Wejdziemy na wieżę.

Reszta niech poszuka amunicji i pojazdów.

Jakieś muszą być na chodzie.

Przepraszam. Nie zasłużyłeś na to.

Walczyłeś dzielnie.

Jasna cholera.

Nikt nie spodziewał się chyba takiego widoku.

To nie wygląda dobrze.

Wsparcie.

Zajęli całą plażę.

Jeśli strefa ewakuacyjna wciąż funkcjonuje,

będziemy musieli przejść za linię wroga.

To nie będzie łatwa przeprawa.

Za to nam płacą.

Wszyscy do pojazdu!

Prędko!

Do wszystkich stacji, tu jednostka F2N,

mamy jedenastu pasażerów.

Prosimy o możliwość ewakuacji przy alternatywnym punkcie ekstrakcji C.

Czy w okolicy są jakieś śmigłowce? Odbiór.

F2N, tu 25, dostaliśmy rozkaz wycofania się.

Jeśli nie zdążycie przed 03:00, odlecimy. Odbiór.

Zrozumiałem, najpóźniej o 03:00. Bez odbioru.

Imlay, widziałeś kiedyś, co potrafi zrobić Bushmaster?

- Pewnie, sierżancie. - No to wskakuj.

Do dzieła.

- Nie włączaj świateł, Kerns. - Zrozumiałem.

Ruszajmy.

Bushmaster gotowy do akcji.

Zgotuj im piekło.

Się zrobi.

Dwie minuty.

Wszyscy cali?

Kerns, w lewo.

Przejedziesz trzy przecznice, później pięć.

Skręcisz w prawo i pojedziesz prosto do strefy ewakuacyjnej.

Tak jest.

- Celuj przed siebie! - Zrozumiałem!

Wróg przed nami, sierżancie.

- Co się dzieje? - Nie zostajemy, by się dowiedzieć.

- Wszystko będzie dobrze. - Mamy jakieś 250 naboi.

Co robisz, gdy wyskoczy ci jeleń?

- Przyspieszam. - Otóż to.

No chodźcie!

Trzymajcie się, może trząść.

Padają jak kręgle.

Wykop go!

Przejedź, drania!

Santos, jesteś cała?

Mam usta pełne tego świństwa.

Co cię tak śmieszy?

Pozwalasz mu na to na pierwszej randce?

Wszyscy cali?

Tak.

Wracajmy do domu.

Nie strzelać!

Trzymać się razem!

Niedługo zaroi się tu od wrogich statków!

Ładnie wdepnęliście, sierżancie.

- Co z lotnictwem? - Zawróciło, by ocalić nasze tyłki.

Wycofują nas. Porzucamy Los Angeles.

Idziemy.

Wszystko w porządku?

Ruszajmy.

Co się dzieje?

- Jesteś cała? - Tak.

- Wszyscy cali? - Trzymajcie się mocno.

Co się stało?

Pewnie wysłali jakiś impuls, by odciąć nam zasilanie.

Sierżancie, na dziewiątej.

Mówiłaś, że namierzaliście silny sygnał radiowy?

Jego koncentracja mogłaby chwilowo odciąć zasilanie?

Zdecydowanie. Czemu?

To mogło być ich centrum dowodzenia.

Zabierz mnie tam.

Co?

Muszę zrobić rozpoznanie terenu.

Nie ma mowy. To samobójstwo.

Tylko my zostaliśmy. Pozostałe oddziały wycofano.

Nie możemy wylądować. Mamy za mało paliwa, by ponownie wystartować.

To list do żony Martineza.

Możesz go jej przekazać?

Tak.

Zawiśnij na wysokości 12 metrów.

- Daj mi 20 sekund. - Zrozumiałem.

Adukwu, pomóż mi ją spuścić.

Sierżancie, co pan wyrabia?

Jesteśmy prawie w domu, Imlay.

Teraz ty tu dowodzisz.

Zabierz tych cywili bezpiecznie do domu.

Jesteś najdzielniejszym żołnierzem, jakiego znam, Hector.

Nie.

Kryjcie się.

Chyba kazałem wam zostać?

Cywile są bezpieczni. Martwiliśmy się o pański tyłek.

Myślę, że centrum dowodzenia jest gdzieś w pobliżu.

Na jakim obszarze padło zasilanie?

Jakichś 5 kilometrów, sierżancie.

5 kilometrów...

Idąc wiaduktem pozostaniemy w ukryciu.

Jeśli unieszkodliwimy bezzałogowce,

nasze wojsko będzie mogło wrócić do walki.

Santos.

Gdzie umieściłabyś centrum dowodzenia, gdybyś chciała je chronić?

Pod ziemią.

Ruszamy.

Idziemy.

Cholera.

Musieli wyjść tędy na ulicę.

Myślałem, że poprowadzą nas do centrum dowodzenia.

Niech to szlag!

Idziemy.

Jasna cholera!

Do ataku!

Już wiedzą, że tu jesteśmy.

To ich centrum dowodzenia.

Wychodzimy! Prędko!

Za mną!

Po drabinie!

Po drabinie! Do góry!

Jesteśmy tuż nad nim.

Wszyscy cali? Dobrze.

Idziemy do betonowej płyty na godzinie pierwszej.

Granat!

To da nam kilka minut.

Namierzanie laserowe, sierżancie?

Nie mamy już żadnych samolotów.

Wciąż mogą wystrzelić zdalne pociski z bazy.

Poprosimy ich przez radio o nalot i wskażemy cel laserem.

Aye, aye, sierżancie.

Najlepszy odbiór będzie ze szczytu tamtego budynku.

Ale jest najbardziej odkryty.

Zajmę się tym, sierżancie.

Dokonałem wyboru.

- Santos, masz kody? - Cały zestaw.

Wejdź jak najwyżej.

Gdy włączysz radio, zaczną cię namierzać.

Musisz się uwijać.

Nawiązujesz połączenie i spadasz stamtąd.

Wiecie, co to znaczy.

Musimy ich zatrzymać, póki nie nadlecą pociski.

Bingo.

Żołnierze, zrobimy tu sobie postój,

niech te dranie wiedzą, z kim zadarli.

- Odwrót? - W życiu!

- Na prawo od serca, tak? - Zgadza się.

Przyjdą z tamtej strony.

Weź dwa. Jeden umieścisz tam.

Kolejny po drugiej stronie sterty gruzu.

Trzymaj głowę nisko i sprężaj się.

Za wami!

Uważaj!

Do wszystkich stacji, tu F2N. Odbiór.

Do wszystkich stacji, tu F2N. Odbiór.

F2N, tu YT, mów.

Znaleźliśmy centrum dowodzenia wroga.

Współrzędne: 885342.

Namierzymy cel laserowo. Kod 120.

Powtarzam, namierzymy cel laserowo. Kod 120.

Przyjąłem. Pocisk dosięgnie celu za 3 minuty.

Sierżancie, mamy 3 minuty! Uderzą za 3 minuty!

W porządku. Oznaczmy cel.

Ładny strzał, Kerns. Zabieraj stamtąd dupsko.

Spadaj stamtąd!

Cholera!

Kerns!

Szlag!

Doktorku, ukryj się! Już!

Tam!

Mam ich.

Została minuta.

Psiakrew!

Wracaj za flankę!

- Przeładowuję! - Kryję cię!

Imlay, użyj granatnika!

Robi się!

Cholerna artyleria, powinni już uderzyć.

Spadamy.

Imlay!

Nadlatuje!

Dorwaliśmy ich!

Sierżancie, udało się panu!

Udało się panu!

Tak! Dorwaliśmy ich!

Pocisk trafił?

Tak! Udało się!

Już po wszystkim.

Wyłania się.

Próbują uciec.

Cholerstwo potrafi latać, sierżancie.

Musimy chronić laser. Chodź.

Santos!

Skurwiel.

Bolało!?

Kryj mnie, Lockett!

Bezzałogowce próbują go przemieścić. Musimy natychmiast go zdjąć.

Nadlatuje!

Bezzałogowce kryją statek.

Kończy mi się amunicja!

Santos!

Co z nim?

Wyliże się, sierżancie.

Wariacie, trzeba mnie było tam zostawić.

Kryję!

Granat!

- Sierżancie! - Nie zginiemy tu, Lockett!

Zgadza się, nie zginiemy!

Wymyka się nam! Muszę go zdjąć!

Za słaba siła rażenia! Oszczędzaj amunicję!

Lockett, żyjesz?

Nic ci nie będzie.

To ostatni pocisk.

Santos, zdejmij ten bezzałogowiec!

Odpalam!

- O tak! - Udało się nam!

Sierżancie, udało się panu!

Już nic nie steruje bezzałogowcami.

Żołnierze, do mnie!

Uciekają! Do ataku!

Pustynia Mojave Baza tymczasowa

Uratowaliście nas tam!

- Odwrót? - W życiu!

Skopaliście im tyłki. Witamy w domu.

Dobra robota, żołnierze. Wybitna.

Cywile są bezpieczni.

W każdym mieście już wiedzą, jak załatwiliście ich statek.

Zbieramy żołnierzy i szykujemy się do kontrofensywy.

Zrzućcie te graty, weźcie prysznic.

Śniadanie już na was czeka. Zasłużyliście sobie.

Hurra, 25!

- Trzymaj granat dymny, Imlay. - Mam tu granaty. Ktoś chce?

Tak.

Granaty odłamkowe.

- Imlay, może ci się przydać. - Dzięki.

Wezmę kilka dodatkowych magazynków.

Bardzo ładnie.

- Wszyscy mają amunicję? - Tak, sierżancie.

Co pan wyprawia, sierżancie?

Jedliśmy już śniadanie.

Do śmigłowców!

Pożyczam to.

Śmiało.

Tu Bullpen 23, kto leci ze mną?

Dogpound 21, po twojej lewej.

Miło usłyszeć znajomy głos, Dogpound 21.

Tu Snake Eyes, dołączam do walki.

YF21, po twojej prawej.

Tu F2N, pora odzyskać Los Angeles.

Inwazji dokonał - Chudy devilex@wp.pl

Ataki odpierała - Shylock

.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org

KinoMania.org

Best watched using Open Subtitles MKV Player

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.