All language subtitles for Das Märchen von den zwölf Monaten.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[pogodna muzyka]

Najpiękniejsze baśnie: Królowa dwunastu miesięcy

[głośne rozmowy]

WYSTĘPUJĄ

[kicha]

Na zdrowie.

Luty, nareszcie!

Mam robotę na zamku.

Jak miewa się królowa Klara?

Dary pomogły?

Niestety nie.

Ni ciastka od Grudnia, ni suknia od Lipca, ni skarpety od Listopada.

Inne bzdety też nic nie dają.

Wciąż nie odzyskała magii?

Rok przestępny. Ciemne moce księcia Mroza działają.

Jest 29 lutego.

Jeśli do wieczora nie zdoła przestawić rocznego zegara...

...nastanie koniec jej... i nasz.

Musimy poszukać rozwiązania.

Wracam na zamek.

Mamy ci towarzyszyć?

Nie. To mój miesiąc.

Nic tam po was.

[magiczny dźwięk]

Herbata według starego przepisu klasztornego, królowo.

Paproć, kurze ziele, orlik i olejek z mandragory.

Jesteś taki troskliwy, ojcze Martinie.

Luty, jesteś.

Co mówią Miesiące?

Martwią się.

Robią wszystko, by przywrócić ci zdrowie, wasza królewska mość.

Wiem.

To dary od serca, lecz nie pomagają.

Pijcie herbatę.

Wtedy odzyskacie magię.

[szczekanie psa]

Spokój, Antonio.

Strzeże was.

Dzisiaj o szóstej musicie przestawić roczny zegar.

Jutro święto na powitanie wiosny. O ile do niego dojdzie.

Czasu niewiele.

Może twoja herbata pomoże mi odzyskać magię.

[magiczny dźwięk]

Płatki zegara nie chcą się rozchylić.

Nie przestawię go na kolejny miesiąc.

Pani...

Moce księcia Mroza nigdy jeszcze nie były tak silne.

Zupełnie jakby był blisko.

Niemożliwe.

Straże przeszukały zamek.

Jestem coraz słabsza.

Przejdźmy do salonu, tam odpoczniecie.

Pomóż mi.

Co to za księga?

Znalazłam w skrzyni na strychu.

"Księga wieczności".

Racja.

Stary zbiór przepisów na wszystko.

Może tu coś odkryjemy.

Moja Lipiec zrobiła dla królowej etolę.

Ładna

Ładna?

Jest cudowna.

Od czego zaczniemy?

Od pierwszej strony. Żeby niczego nie przeoczyć.

Przepis numer jeden.

Drażni mnie ten habit.

A kaptur drapie.

Moje uznanie, ojcze Martinie.

Czy raczej "książę Mrozie"?

Milcz!

Mój magiczny wzrok w tym roku przestępnym

okazuje się niezwykle potężny.

Słusznie połączyliśmy siły.

Królowa darzy cię zaufaniem.

Wypiła całą herbatkę.

"Stary przepis klasztorny. Paproć, kurze ziele i olejek z mandragory".

Sucha kora i tłuszcz mleczny.

Dziś wieczorem przejmę władzę w królestwie.

My.

My przejmiemy.

Raz jestem dzień dłużej, a raz krócej, lecz nigdy tyle, co inni.

Teraz Luty nastanie po wieki.

Będzie zimno i ciemno.

Zgłodniałem.

Chodźmy do kuchni.

[bulgotanie]

Valentin.

Przynoszę jajka.

Przełóż do koszyka.

Może podziękujesz?

Dziękuję.

Tylko tyle?

Zimą kury tyle nie znoszą.

Ciemno, zimno...

Potrzebuję pięćdziesięciu na tort wiosenny.

Spytam kur, czy zniosą.

Dasz parę jabłek i marchewek dla zwierząt?

[brzęk naczyń]

Ty ofermo. Co robisz?

Wybieram suszone owoce na ciasteczka wiosenne.

Wyglądają apetycznie.

Fantazja.

Niestety święta nie będzie.

Czemu?

Odbywa się co rok.

Jak się nazywasz?

Luise.

Dostarczam jajka.

Ta zima jest surowa, trzeba oszczędzać.

Tylko królowa dostaje wszystko.

Urżnij mi plaster tej szynki.

Dwa plastry.

Do tego chleb i wino.

Królowa dostaje tylko kawałek jabłka.

Jeszcze tu jesteś...

jajkowa?

Zmykaj.

Luise dobrze mówi. Królowa dostaje tylko kawałek jabłka.

Tym razem dostanie całe jabłko.

Posiłek to dla nas wspaniały.

Chleb, szynka i wino.

[chrzęst zamka]

Kradniesz?

Przestań.

Przecież widziałem.

Parę jabłek.

To nasze ostatnie.

Sarny, zające i ptaki nie mają co jeść.

Nam też brakuje.

Mnich obżera się do syta.

Słyszałam, jak mówił do Lutego.

Nie zmieniaj tematu.

Jabłka!

Brawo.

Znalazłyśmy!

Chodźcie szybko!

Znalazłyśmy przepis na napój, który uodporni królową na ciemne moce.

Czytaj i zaraz go przyrządzimy.

To nie takie proste.

Słuchajcie:

"pięciu proroków różanych - towarzyscy, a zarazem spragnieni.

Trzy orzechy ziemi - soczyste, lecz nie sycą".

I co jeszcze?

"Całe czy wyciśnięte, lubiane przez pszczoły, ludzi i zwierzęta".

Jeden egzamin na porę.

Zimą nie możemy wypuścić owoców.

Przepis na to zezwala, pod jednym warunkiem.

"Za wiedzę Miesiąc pomoże.

Ostatnie płatki śniegu stopi i siły królowej przywróci".

Ludzie muszą sami odkryć składnik?

No nie wiem.

Łatwo nie będzie, lecz dadzą radę.

Wtedy możemy im pomóc.

Wątpię, by ktoś taki się znalazł.

Udam się na zamek.

To nic, że Luty się krzywi.

Królowa musi wybrać z poddanych. Natychmiast!

Cała Marzec.

Wszystko chce sama.

Jestem kolejnym miesiącem.

Poza tym wiosna to najważniejsza pora roku.

Ja zaś jestem najpiękniejszy.

W czerwcu ciepło, słonko świeci. Prawda, myszko?

Lato jest ulubioną porą roku.

Oczywiście, myszko.

Dzieci najbardziej lubią jesień.

Bawią się na wietrze i puszczają latawce.

Ja pójdę.

Z każdej pory pierwszy miesiąc.

Grudzień bawi się choinką.

Luty jest już na zamku.

On będzie reprezentował zimę.

[magiczny dźwięk]

Rodzina zajęcy już tu była.

Sroka też.

Chodź do mnie.

Dobrze trafiłaś.

Niestety nie mam wiele.

Ostatnie jabłka.

Luise jak zwykle przy zwierzętach.

[magiczny dźwięk]

Skąd to się tu wzięło?

No wiesz!

Dziwne.

Muszę wracać.

[stukot]

Goście do królowej.

Jacy goście?

Królowa nie przyjmuje.

Sporządzę maść.

Roztarte kły nietoperza, wołu żółć i gęsi smalec.

Czerwiec, Marzec, Wrzesień...

Królowo...

Nasza królowo...

Cześć, Antonio.

Czego chcecie? Przecież mówiłem...

A wy kto?

Nasz dobry ojciec Martin.

Sprowadziłem go, bo ma wiedzę, dzięki której uleczy królową.

Terminowałem u ojca Benedykta.

Przekazał mi wszystkie swoje przepisy.

Tylko nasz uodporni królową na moc księcia Mroza.

Znalazłyśmy go w "Księdze wieczności".

Wasza wysokość odzyska siły i wieczorem przestawi zegar.

Przejdźmy do sali tronowej.

- Przy takim osłabieniu... - ...lepiej leżeć.

Przyjmę ich...

jak na królową przystało.

Na tronie.

Przeniosę was.

Szarmancki jak zawsze.

"Za wiedzę Miesiąc pomoże.

Ostatnie płatki śniegu stopi i siły królowej przywróci".

Herbatka?

Na księcia Mroza?

Nawarzyłem takiej dosyć.

Ja was uleczę.

To nie herbatka, tylko napój.

Ludzie sami muszą dojść do tego, o które składniki chodzi.

Jeden egzamin na porę.

Sprowadźcie mi najmądrzejszego z poddanych.

Wiem, kto się nada.

Ja też.

Kucharzu...

w samą porę.

Straże!

Dajcie to do biblioteki.

Ale to dla królowej.

Oczywiście.

No tak...

jabłko...

może zostać.

Ty pójdziesz ze mną.

Wykonasz zadanie dla królowej.

Chcesz, by wróciła do zdrowia?

Nieustraszony i bystry Valentin będzie w sam raz.

Tak jak Luise.

Jajkowa? Po co?

[skomlenie psa]

Najpierw królowa.

Wasza królewska mość.

Czeka was niebezpieczne zadanie.

Jesteście gotowi?

Kucharz nie potrzebuje tej tutaj.

A jednak.

Niech idą razem.

Musicie odnaleźć składniki leczniczego napoju dla królowej.

Lecz przepis jest zawiły.

A czas goni.

[bicie dzwonów]

"...i siły królowej przywróci".

Prorocy, orzechy...

Co to ma być?

Rozwiążemy tę zagadkę.

Trzeba wyruszyć natychmiast.

Napój musi powstać.

I to szybko. By królowa odzyskała siły i przestawiła zegar na Marzec.

Wybiło południe. Macie sześć godzin.

Straże!

Weźcie ten zegar.

Dziękujemy.

[magiczny dźwięk]

Oto przepis.

Przyda wam się.

Odprowadzimy was.

Powodzenia.

Mam dobre przeczucie.

Bardzo dobre.

Podzielam wasze zdanie.

Mając ostatni składnik...

...sami zobaczycie.

Powodzenia.

Prawie wygadałaś, że możemy im pomagać.

Muszą dojść do tego sami, inaczej napój nie podziała.

Marzec wyczarowała im przepis.

Musiałam.

"Pięciu proroków różanych - towarzyscy, a zarazem spragnieni".

Wiem, gdzie rosną krzewy różane.

Mamy iść na to zimno?

Możesz zostać.

Czekaj!

Nie wytrzymam.

Oto idą nasi bohaterowie.

Zawiodą.

Mimo iż są we dwoje.

[szyderczy śmiech]

Albo właśnie dlatego.

[wzdycha z uznaniem]

Tutaj przynosisz karmę dla zwierząt?

To z naszych zapasów? Siano, orzechy?

Zjawiły się nagle.

Z IRONIĄ: Jasne, oczywiście.

Naprawdę.

Po co tu przyszliśmy?

Wiosną kwitną tu róże.

Wiele nam to nie pomoże.

Może ty masz pomysł?

Że niby renifer mówi?

Nie renifer, tylko sarna.

I tak - mówi, ale inaczej.

Masz lepsze pomysły?

"Pięciu proroków różanych - towarzyscy, a zarazem spragnieni".

Może chodzi o to, że rosną tam, gdzie jest woda.

Blisko wodopoju dla zwierząt.

Znam tylko staw na bagnach.

Chodźmy.

Na bagna? Oszalałaś?

Dochodzi pierwsza Zostało pięć godzin.

Trzeba wykorzystać ten czas mądrze.

Właśnie.

[magiczny dźwięk]

Lipiec, myszko.

Cały przemarznięty.

[odgłos puszczania wiatrów; śmiech]

Nie pora na kwietniowe psikusy!

Coś taka poważna?

Królowa wybrała ludzi, którzy udali się na poszukiwanie składników.

Stało się coś?

[śmiech]

[szum wiatru]

A ty co?

Chrust zbierasz?

Modrzew - nadaje kiełbasie aromat.

Teraz myślisz o kiełbasie?

Kucharz myśli o jedzeniu zawsze.

Zabiorę w drodze powrotnej.

Nie byliśmy tu?

Valentin!

Gdzie jesteś?

Tutaj.

A ty?

Tutaj.

- Nie widzę cię. - Ani ja ciebie.

Co teraz?

Idź dalej i trzymaj się ścieżki.

Valentin!

Jestem tutaj.

Ale gdzie tutaj?

Nic nie widzę.

Jak tu cuchnie!

Zgnilizną.

To bagna.

Jesteśmy po środku.

Luise!

Patrz pod nogi.

Valentin!

[okrzyk przestrachu]

Dzieje się coś?

To niebezpieczny etap.

Czemu?

Bo muszą wejść na bagna.

No tak, stare bagna.

Są przepiękne.

Latem kumkają tam żaby i fruwają motyle.

Czerwiec się nie zna.

Zna się na włosach.

Przestań czepiać się moich włosów!

Przecież nic nie mówię.

Valentin!

Ja tonę!

Na pomoc!

Nie mogę wyjść!

Wyciągnij mnie!

Nie szarp się, bo cię wciągnie!

Utknęłam!

Mówiłem, że zimą jest niebezpiecznie.

Dopiero wiosną coś widać.

Wiosną...

Wtedy wszystko kwitnie.

"Towarzyscy, a zarazem spragnieni".

To nasze rozwiązanie!

Idę do domu. Zawołajcie jakby co.

Odkryli, o co chodzi z prorokami!

Na co czekasz?!

[magiczny dźwięk]

Fiołki.

Są towarzyskie i spragnione.

Potrzebują wilgoci.

A wiosną kwitną wszędzie i szukają towarzystwa.

Towarzystwa róż. Stąd Różani Prorocy.

Właśnie.

Pani Marzec!

Jak ty wyglądasz?

Wpadłaś do bagna?

Zimą bardzo tu niebezpiecznie.

Dałam radę.

No dobrze, Valentin mnie wyciągnął.

[magiczny dźwięk]

Dziękuję.

Jeszcze się przeziębisz.

Odkryliście, o który kwiat chodzi w przepisie.

Zdaliście egzamin wiosenny, więc oto nagroda.

"Za wiedzę Miesiąc pomoże".

To ci dopiero!

Marzec wypuściła fiołki.

W środku zimy.

Szybko na zamek, zanim zamarzną.

Najpierw trzeba znaleźć drogę.

Pójdę przodem.

Nie wiem, gdzie jesteśmy.

Zamiast zbierać chrust, mogłem patrzeć na drogę.

Byłoby rozsądniej.

Tam.

Nie usłyszę "brawo" albo "dziękuję, bohaterze"?

Żadna to rewelacja.

A jednak.

Chodź szybko.

Luise i Valentin wrócili.

Z kwiatami!

Pierwszy składnik napoju dla królowej.

Fiołki. Nic trudnego.

No nie wiem.

Najpierw zajmiemy ziemie królowej Klary.

Potem podbijemy te na północ od rzeki.

Plan to genialny.

Moje...

Nasze włości podwoją się, a nawet potroją.

Pasterka i kucharz wrócili.

[niepokojąca muzyka]

Ten mnich jest podejrzany.

Macie pierwszy składnik napoju?

Tak.

Fiołki.

Jak pachną.

Cudnie.

Daj, przekażę je.

Zaniesiemy sami.

Królowa ucina sobie królewską drzemkę.

[bicie zegara]

Naprawdę rosły na starych bagnach?

Luise aż wpadła, ale zdążyłem ją uratować.

Nie było źle.

Jesteście tacy dzielni.

Zaniosę je do sali tronowej.

Dziękuję.

[szczeka]

Sprawdź, czy płatki zegara już się rozchyliły.

Tak, wasza wysokość.

Pójdziemy z tobą.

Wam zostały tylko trzy godziny.

Zdążymy.

Dajcie im prowiant.

Tyle, ile chcą.

Jak myślisz, Luty, dadzą radę?

Na pewno, wasza wysokość.

Na pewno.

Włóż je do tej misy.

Spójrz!

Płatki nieco się rozchyliły.

Pilnuj fiołków.

Chodź, jeszcze trzy składniki.

"Trzy orzechy ziemi - soczyste, lecz nie sycą".

Wolnego!

Mieliście wziąć prowiant.

Właśnie. Rozkaz królowej.

Uwiniemy się.

[szczeka]

Szynka?

Wolę chleb.

To za mało.

Każę zrobić zupę.

Nie stanie czasu.

Ależ stanie.

Każę zrobić gulasz.

Tyle wystarczy.

I budyń waniliowy.

Zrób coś.

Ale co?

Coś podłego.

Mówię ci, ten mnich coś knuje.

Zachowuje się dziwnie.

Ciągle kombinuje, jak tu nas zatrzymać.

- Nie uda mu się. - Czekaj...

Dokąd teraz?

Na twoją łąkę. Jak zwykle.

Czarny...

czy różowy?

Kochanie, ty zawsze jesteś szykowny.

Wiem, ale czeka mnie ważne zadanie, więc musi być idealnie.

Chcę wyglądać poważnie. Czarny...

czy różowy?

Różowy.

A to czemu?

Czarny zły? Nie leży mi?

Kotku, oba są ładne.

Albo...

pójdę w innym kierunku.

Nie wygląda za ciekawie.

Masz rację.

Nuda.

Co myślisz?

Nie wiem.

Szał.

Ideał.

Wyglądasz w nim nieco blado.

Mówisz?

Wokół nosa.

Aż promienieję!

Nie przesadzasz troszeczkę?

Wcale.

Ochładza się.

Nawet zwierzęta pouciekały.

Lepiej przeczekać.

Zostało dwie i pół godziny.

Co to za orzechy ziemi?

Wiem, gdzie stoją drzewa orzechowe.

Daleko?

Średnio.

W tym kapeluszu wyraźnie mi do twarzy.

Zyskuje z każdą chwilą.

Jak ty wyglądasz?

Wspaniale, nieprawdaż?

Nie pasuje do pogody.

Valentin i Luise muszą zdać egzamin letni.

Nie chcę wyglądać jak strach na wróble.

[szum wiatru]

Czemu Luty ściąga te chmurzyska?

Chce się wykazać.

To jego ostatni dzień.

Na moje oko zachowuje się jakoś dziwnie.

Ten mnich zresztą też.

Zajmując wioski za górami, zyskamy kolejnych dwustu poddanych.

Dwustu?

Niebywałe.

Jak podoba ci się pogoda?

Czyż nie piękna lutowa burza?

Trzeba im utrudnić.

- Sypnij śniegiem. - Śnieg?

- Nie nabiorą podejrzeń? - Nie gadaj.

Toż to świetna myśl.

No to sypnę.

Więcej.

Od tego jesteś Lutym!

[szum wiatru]

Daleko jeszcze?

Już nie.

Na pewno.

Dobrze idziemy?

Nie wiem.

Co? Jak to nie wiesz?

Bo nic nie widzę.

Schronisko.

To znaczy, że jeszcze minimum pół godziny.

Pół godziny?

Nie zdążymy!

To koniec.

Nawet nie wiemy, czego szukać.

Zjedz coś.

Teraz myślisz o jedzeniu?

Marsz wycieńcza.

- Szynki? - Nie lubię.

Daj chleb.

Suszone owoce też dobre.

Zbierałem latem do ciastek.

Jak znalazł.

Nie nasycą cię.

"Nie sycą".

Właśnie mówię.

Wrr!

Nic się nie dzieje.

Pysiu, ten kapelusz jest niepraktyczny.

I jeszcze to piórko...

w lesie o wszystko będzie zaczepiać.

Wszyscy bohaterowie mają piórka.

Skoczę po twój szczęśliwy.

Pójdę z tobą. Ogrzeję się.

Zaraz tu wrócimy.

[magiczny dźwięk]

"Trzy orzechy ziemi - soczyste, lecz nie sycą".

Truskawki. Są soczyste i nie sycą.

A te żółte pesteczki są jak orzeszki.

Ale suche królowej nie pomogą.

"Za wiedzę Miesiąc pomoże".

Gdyby chodziło o truskawkę, to Miesiąc by pomógł.

Letni miesiąc.

Czerwiec!

Czerwiec!

Co tam?

Gdzie Czerwiec?

Poszedł z Lipcem do domu.

Zegar świeci na żółto!

Valentin i Luise odgadli składnik!

Nie wytrzymam!

Co jest z wami?!

Skoczyliśmy tylko po inny kapelusz.

Valentin i Luise odgadli truskawki, a ty szukasz kapelusza?

Szybko!

Przecież idę.

[szum wiatru; magiczny dźwięk]

To nie truskawki.

Coś już by się stało.

Bonjour.

Oto jestem.

Czerwiec!

Zgadza się.

Jaki szykowny.

W końcu jestem najpiękniejszym z miesięcy.

Inne też lubię.

Marzec była bardzo miła.

Marzec...

Czerwiec jest inny.

Słońce, ciepło, światło, ważki fruwają...

no cóż.

A więc odgadliście, czym są orzechy ziemi?

- Potrzebujemy trzech truskawek. - Trzech?

Co tak skromnie?

Voila!

Chodź!

Trzymaj.

Dziękujemy. Jesteś bardzo hojny...

Wpół do piątej.

Powrót zajmie dobrą godzinę.

A tu jeszcze dwa składniki.

Damy radę.

Truskawki potrzebują ciepła.

Czerwiec się wywiązał.

A coście myślały?

Już jestem, kochanie.

Wierzyłam w ciebie.

Valentin i Luise mają drugi składnik?

Luise uznała, że wyglądam szykownie.

Zostanę tu i przypilnuję zegara.

Ty też zadajesz szyku.

Idziesz?

Tak.

Złap mnie za rękę.

Dam radę.

Szkoda.

Czas ucieka, a naszych bohaterów nie widać.

Teraz nikt nie powie, że Luty jest brzydki.

Przeciwnie.

Jest tak piękny, że będzie panował przez cały rok.

A to co?!

Macie drugi składnik?

Trzy truskawki.

Dobre wieści, wasza wysokość.

Zostało pół godziny.

Dacie radę.

Idźcie już, królowa musi odpocząć.

Zaniosę truskawki do misy.

- My to zrobimy. - Przecież...

Idźcie...

nim będzie za późno.

Wezmę te truskawki.

[trzask ognia]

[szczeka]

Zajmij się tym królewskim psem i weź truskawki.

Drogi Luty...

jestem taka słaba.

[skomle]

Włożę truskawki do fiołków.

Daj.

Orzechy ziemi.

Wyglądają apetycznie.

Co robisz?

Jem truskawkę.

Zauważą.

Bez truskawek nie będzie ratunku dla królowej.

Jedz.

Dzięki, ale mam alergię.

No to ja zjem.

Jedną zostawimy.

Nie jesteśmy tacy źli.

[szyderczy śmiech]

[kicha]

"Całe czy wyciśnięte, lubiane przez pszczoły, ludzi i zwierzęta".

Chodź już.

Czekaj.

Nie mamy czasu!

Daj pomyśleć.

Fiołki wiosną, truskawki latem...

Następna jest jesień.

Co rośnie jesienią, panie kucharzu?

Kapusta?

Sok z kapusty?

Marchewki...

sok, ciasto...

Może być.

Ale pszczoły ich nie lubią.

To może sałata?

Sok z sałaty?

Może w kuchni coś znajdziemy.

Valentin!

Co znowu?!

I jak?

Dzieje się coś?

Już!

Czas ucieka!

Luty musi sypnąć ostatnie płatki śniegu.

Nie ufasz mu?

Nie ufam temu mnichowi.

Pójdę z tobą na zamek.

Ja też.

Szybko.

[magiczny dźwięk]

"Całe czy wyciśnięte.

Można jeść, wyciskać sok, lubią je pszczoły, ludzie, zwierzęta

i rosną jesienią.

Ostatnie jabłko na zamku.

Na szczęście nie dałaś go zwierzętom.

A te i tak się najadły.

To ty wyczarowałaś karmę?

Mniejsza o to.

Macie trzeci składnik.

Valentin odgadł.

Jabłko.

Nawet nie musiałam go czarować.

Bo jabłka wytrzymują zimę.

- Fajnie? - Bardzo.

- Gdzie pozostałe składniki? - W sali tronowej.

- A królowa? - W salonie. Osłabiona.

Znaleźli trzeci składnik.

I tak się nie uda.

Powiedz mi, jak wyglądam na tronie.

Pasuje mi.

Ja też taki chcę.

A wy co tu robicie?

Strzeżemy składników.

Rozsiadając się po meblach?

Macie trzeci składnik?

Jabłko.

Sam kazałeś dać je królowej.

Przeczucie.

Miejsce dla królowej!

Zostało 10 minut.

Brakuje dwóch truskawek!

Co?! Jak to?!

Możecie to wyjaśnić?

Mieliście ich strzec!

- Nie wiem, jak to się stało. - Kto je ukradł?!

Pewnie pies.

Wierzysz mu, Luty?

Luty!

[kicha]

Obawiam się, że to koniec królowej.

Czerwiec dał nam tyle truskawek, że wziąłem więcej do ciastek.

Nawet nie zauważyłam.

Jeszcze tylko czwarty składnik.

Myślcie szybko.

"Ostatnie płatki śniegu stopi i siły królowej przywróci".

Egzamin zimowy!

Ostatni śnieg Lutego!

Zgadłaś!

Na co czekasz?

[magiczny dźwięk]

Odgadli ostatni składnik.

No co jest?

Sypnij ostatni śnieg.

Co mam zrobić?

Nic!

[śmiech]

Oto koniec wasz i waszej królowej.

Od tej chwili to ja rządzę królestwem!

[okrzyki przestrachu]

To ty?

Książę Mróz.

Luty był tak dobry, że wprowadził mnie na zamek.

Jak mogłeś?

Tak...

pomogłem.

I nareszcie mam przyjaciela.

Co ty pleciesz?

Bo nikt mnie nie chce!

Mroczny, zimny Luty!

Dlatego mam najmniej dni.

Za to Mróz...

on mnie rozumie.

Co teraz?

Co Luty wyprawia?

Nie sypie śniegiem?

Zegar na wieży lada chwila zabije.

[naśladuje bicie zegara]

Sześć razy.

Wtedy wszystko będzie moje.

- Luty, chcesz tego?! - Tak.

Tego właśnie chce.

Cały rok mroczny...

i zimny.

A wy odejdziecie w niepamięć.

Jestem wam obojętny.

Mylisz się. Potrzebujemy cię.

Dwanaście tworzy całość.

Jesteś jednym z nas.

Działamy tylko razem.

Nasz los zależy od ciebie.

Los królowej, ludzi i zwierząt.

Jestem ważny?

RAZEM: Tak.

Nie.

Nieprawda.

Nie daj się nabrać.

To mnie musisz słuchać.

Co?

Nic nie muszę.

Nie słucham nikogo!

Jesteśmy równi.

[drwiący śmiech]

Naiwny.

Król może być tylko jeden.

Nie!

[budująca napięcie muzyka]

Luty, nie!

Rozkazuję ci przestać!

[bulgotanie]

Nie przejdziesz!

Nic z tego!

Luty, przyjacielu, przecież chciałeś rządzić, władać.

Ale nie tak.

Pijcie, królowo.

Luty...

głupcze!

Wszystko psujesz!

Pani...

Nie zbliżaj się!

Pijcie szybko.

Potrzebujemy was.

Musicie walczyć.

Jestem książę Mróz i zniszczę was!

DONOŚNIE: Nie!

Nigdy!

[wrzeszczy]

[stęka]

[chrzęst]

Mróz pokonany!

Królowa uratowana!

Niech żyje królowa!

Dzięki wam napój powstał w samą porę.

Mróz podszedł niebezpiecznie blisko.

Błagam o wybaczenie.

Nie chciałem tego.

Myślałem...

że mnie nie lubią.

Ja cię lubię.

I to bardzo.

Wracaj do pozostałych.

Lada chwila wybije szósta.

[magiczny dźwięk]

Uratowaliście królestwo.

RAZEM: Drobiazg.

A jednak.

Byliście dzielni i mądrzy.

Za to wam dziękuję.

Jesteś mi winna pięćdziesiąt jaj na tort.

Już mówiłam, trzeba spytać kur.

[skrzypienie]

[bicie dzwonów w oddali]

[oklaski]

Wybaczcie mi.

Już dobrze.

Twoja kolej, Marzec.

Nawet się cieszę.

Ten rok był bardzo męczący.

Sam jesteś sobie winien.

Od jutra zacznę wypuszczać krokusy i tulipany.

Jeszcze tylko Kwiecień, Maj i nasza kolej, myszko.

Najpierw ja...

...potem ja.

Piękny Czerwiec o pięknych włosach.

Twoje potargane też mi się podobają.

Naprawdę?

Jesteś ładna taka jak teraz.

Jutro święto wiosny.

Dołączycie?

Czy wolicie się kłócić?

My się nie kłócimy.

Tworzymy całość.

Wszyscy.

[okrzyk]

Prima Aprilis.

Kwiecień, jesteś jak dziecko.

[świergot ptaków]

Miałeś łeb z tymi truskawkami.

Jednak miewam dobre pomysły.

Głównie wtedy, gdy chodzi o jedzenie.

Cały dzień myślę o twoich ciasteczkach.

Musisz jeszcze poczekać.

[stukot]

Królowa!

Twoje kwiaty mogą kwitnąć.

Nigdy jeszcze tak się nie cieszyłam.

Święto wiosny czas zacząć!

Niech żyje królowa Klara!

Co najpierw? ciastka, tort czy owoce?

wszystko

Dobrze.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.