Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Janek!
Tutaj jestem, Baronie von Essenbeck.
Pomóż mi.
No dalej, wytrzyj mocno.
Wszyscy przybyli?
Nie wszyscy, sir.
Kogo brakuje?
Pana Bruckmanna i Lieut. Aschenbacha, pochodzącego z Oberhausen.
A ten starzec? Baron Joachim?
No dalej! Mów!
Baron jest w swoim apartamencie.
Jest gotów do obiadu jak wszyscy inni.
Co z moim synem?
Nie słyszał pan o nim?
Gunther? Gunther?
Słucham, Thilde?
Chodź!
Podejdź i spójrz.
Co takiego?
Spójrz!
Tak samo co w tamtym roku, Thilde.
Tak, ale wtedy byłam widzem, tego roku jest inaczej.
Mam nadzieję, że nie zapomnę swojej kwestii.
To będzie wielki debiut. Jutro twoje nazwisko będzie w gazetach.
Jest świetnie. Dziękuję.
Przez te wszystkie ustępstwa stracimy nawet nasze stołki.
Tak, kochanie.
Prawie jestem gotowa.
Wiesz, że wujek Joachim ceni punktualność, zwłaszcza dzisiejszego wieczoru.
Pomożesz mi z rękawem?
Kochanie, jeśli nie możesz zostać...
Dziękuję. Nie zawsze można o tym rozmawiać. To nie są rozsądni ludzie.
Nigdy nie są zadowoleni.
Wujek Joachim kierował nimi ponad 40 lat... zachowując równowagę.
Równowaga to najwłaściwsze słowo.
Uprzejmy dla Liberałów, inny dla Narodowych Socjalistów.
Życzliwy dla mnie, wyjątkowy dla Konstantina.
Jesteś niesprawiedliwy. Wujek nigdy nie poświęcał swego czasu dla tego faceta.
Ponieważ on jest snobem. Gdyby Hitler nie był chrzestnym ojcem jego córki,
stanąłby z nim twarzą w twarz.
Ale zawsze cię słuchał i nigdy nie finansował nazizmu.
Tylko dlatego, że jest zbyt ubogi.
A co z dziewczynkami?
Potrafią zaskoczyć każdego.
Są bardzo ruchliwe i żywiołowe.
Chodźmy.
Dziękuję.
Chodź, Herbercie.
... dziękuję również tym, którzy zorganizowali to przyjęcie urodzinowe,
niech rok będzie dla was pomyślny.
W tą wyjątkową noc zaśpiewamy te słowa, żeby państwo zobaczyli,
jaką sprawia to radość dziadkowi i przyjemność nam.
Wszystkiego najlepszego, Dziadziusiu.
Dziękuję ci. Chodź do mnie.
Najlepsze życzenia urodzinowe.
Niech dam ci buziaka. Dziękuję.
I dziękuję ci, kochanie. Mojej małej Erice.
Wszystkiego najlepszego, sir.
Janek!
Słyszysz ich obydwu?
Tak.
Od narodzin była nazywana najbardziej rozumną, najbardziej bogatą,
najgodniejszą podziwu. Baronowa von Essenbeck.
Mogę ją spytać, jak została panią Bruckmann?
Żona kierownika fabryki, która nosi jej nazwisko?
Jesteś zbyt wymagający dla siebie. Wujek Joachim ci ufa ... Nikt nie podejmuje
decyzji bez twojej akceptacji.
Czy tak nie jest?
Tak, ale to nie wystarczające dla Sophie.
To prawda, że wysoko zaszedłem, ale ciągle jestem jej podwładnym.
Gdybyśmy zdecydowali się na ślub, straciłbym zaufanie i przyjaźń barona.
Chce, żeby Sophie do końca życia grała niepocieszoną wdowę po jego synu.
Idiota!
Najprawdopodobniej by mnie wylał.
Mylisz się. Nawet dzisiaj, ze swoimi niewolnikami, swoimi milionami,
swoimi zamkami, nie jest wystarczająco potężny, by cię wyeliminować. Władza w naszych rękach.
I chcemy cię tam, gdzie jesteś.
Albo jeszcze wyżej w drabinie władzy.
Mam ukraść Herbertowi pracę?
Fakt, że Herbert musi odejść jest tajemnicą poliszynela.
Jego wrogość do nazizmu jest nadzwyczaj widoczna.
Ale Konstantin...
Nie uważasz, że jest zbyt ważny?
Jest w SA.
Jest bardzo blisko Rohm'a.
Nasz przemysł potrzebuje ludzi takich jak ty.
A nasz kanclerz ma słabość do wielkiego przemysłu.
Tak czy inaczej, nie chcę rozmawiać o Konstantinie.
...jaką sprawia to radość dziadkowi i przyjemność mi...
Myślisz, że będą bisy?
Conajmniej jeden. Ale raczej ich nie pytaj!
Dobrze, muszę się obyć bez tego.
Byłaś znakomita, Thilde. Usiądź tutaj ze mną. Jeszcze raz dziękuję.
Nauczycielka również była znakomita. Dziękuję!
Bardzo dobrze.
Nie osiągnąłeś jeszcze wszystkiego, co możesz.
Nie jesteś ambitny, jesteś tylko towarzyskim perweniuszem. Sophie tego nie aprobuje.
Martwisz się Herbertem i Konstantinem, ale tam jest ktoś
dużo ważniejszy: Joachim.
Obecnie w Niemczech może zdarzyć się wszystko, a dopiero zaczęliśmy.
Prywatna moralność nie istnieje. Wybieramy kogo chcemy, bardzo proszę.
To słowa Hitlera. Ty również powinieneś je przemyśleć.
Na przykład dzisiejszego wieczoru.
Dobra robota, Gunther. Grałeś wspaniale. Dziękuję.
Wiem, że o to nie dbasz, ale twój syn ma talent muzyczny.
Dobry wieczór.
- Dobry wieczór - - Dobry wieczór -
Przepraszam. Wzywają mnie do telefonu.
Wiosna nadeszła, wróbelek śpiewa, jestem zakochana, ale w kim?
Nieważne czy jest bogaty, ponieważ sama miłość mi wystarczy.
Guy, dziś wieczorem zamierzam wybrać sobie właściwego mężczyznę.
Guy, mam dość chłopców. Chcę prawdziwego faceta.
Mężczyznę z gorącym sercem i oczami płonącymi ogniem.
Mężczyznę, który umie i chce się całować. Prawdziwy mężczyzna.
Tam są tylko chudzi, tłuści, duzi, mali i słabi ludzie.
Mój musi być przystojny, elegancki, nieśmiały albo śmiały.
Jego twarz nie jest ważna, w każdym razie chcę takiego.
Guy, dziś wieczorem zamierzam wybrać sobie prawdziwego mężczyznę.
Guy, mam dość chłopców, chcę prawdziwego faceta.
Proszę o ciszę!
Reichstag płonie.
Mężczyznę z gorącym sercem i oczami płonącymi ogniem.
Proszę o ciszę! Powiedziałem, cisza!
Ogień wybuchł pół godziny temu.
To spisek, ale osoby za to odpowiedzialne zostały już zatrzymane.
Dutchman zwerbowany przez Partię Komunistyczną.
Komunista, jakżeby inaczej.
Kolejna zbrodnia komunistów przeciw nowemu rządowi.
Cholera!
Nie mogli wybrać innego dnia na spalenie Reichstagu?
Zepsuli twoje urodziny.
W Berlinie była moja główna kwatera.
Nie zdążyli jeszcze ugasić ognia.
A berlińczycy cieszą się na ten widok ze swoich balkonów.
Nie mogę tu zostać. Może SA wróci z powrotem do koszar.
Ucisz się, Konstantin, mistrzowskie posunięcie "d'e'tat" zawiodło.
Do dziś twój rewir bojowy nigdy nie sięgnął Berlina.
Jeśli już znaleźli konspiratorów, to znaczy, że
spisek był tylko pretekstem.
To arbitralne stwierdzenie.
Stwierdzenia Herberta zawsze są arbitralne.
To prowokacja, która może pochodzić tylko ze źródeł antyrządowych.
Twój kanclerz nie służy rządowi.
Herbert, proszę!
Każdy wie o listach wyjętych spod prawa.
Służą do zgniatania opozycji w zarodku, podczas gdy Europa się temu przygląda.
Europa nie jest zainteresowana praworządnością wewnątrz Niemiec.
Praworządnością, która pozwala zabijać ludzi w ich domach?
Herbert, proszę!
Goering poprzysiągł zemstę wrogom Trzeciej Rzeszy.
Tracisz głowę, Herbercie.
Goering odwołuje się do komunistów. Jesteś jednym z nich?
Dzisiaj jest ich kolej. Może jutro?
Nie martw się jutrem. Ktoś w Berlinie się o to zatroszczy.
Dobrze powiedziane, kuzynko Sophie.
Powinieneś martwić się tylko świętowaniem urodzin wuja.
Nawet jeśli ten wieczór jest zwyczajny.
Czekałem na możliwość wygłoszenia mowy od dawna.
Dramatyczny wieczór, który zabrał nam czas ostatnich kilku godzinach,
zmusił mnie do pokonania całego wahania i niepewności
bym przemówił do was jasno.
Przez wszystkie te lata przyświecał mi tylko jeden cel.
Utrzymać jedność i prestiż naszej firmy.
To dlatego czyniłem tak, żeby nasza praca i nasze struktury
mogły dostosować się zawsze do zmieniających się okoliczności.
W czasie wojny, w czasie pokoju i w nadchodzącym kryzysie.
Teraz, w świetle ostatnich dramatycznych wydarzeń,
czuję, że trzeba konieczniej niż kiedykolwiek chronić naszą stalownię
przed każdym możliwym naciskiem politycznym.
Albo nawet poważniejszym ryzykiem.
Musicie zdać sobie sprawę, że nigdy popierałem obecnego rządu.
I jak wszyscy wiecie, nigdy nie miałem
ani nie pragnąłem mieć żadnego kontaktu z pewnym dżentelmenem.
Wbrew temu wszystkiemu, dbając o interesy firmy, musimy
utrzymywać codzienny kontakt z tymi ludźmi.
Dlatego czuję, że to istotne, mieć po swojej stronie człowieka,
popieranego przez rząd, który może nam to zagwarantować...
Jestem gotowy zrezygnować ze stanowiska, jeżeli tego zachcecie.
Jestem zmuszany to zrobić, Herbert, z żalem i bez przekonania.
Ale stalownia
przetrwa, dobra albo zła. Takie jest wasze kredo.
Wysłałeś nawet swojego syna na śmierć, by móc powiedzieć, że
Essenbecks przyszedł na świat grzebać armaty i potomków
z takim samym uczuciem.
Przepraszam.
Moje gratulacje, Konstantin. Będziesz wiceprezesem, na jakiego zasługujemy.
Chodźmy, Herbert, proszę.
Mam nadzieję nie pójść w ślady mojego poprzednika.
Racja, Friedrich?
Guy, dziś wieczorem zamierzam wybrać sobie właściwego mężczyznę.
Guy, mam dość chłopców, chcę prawdziwego faceta.
Aschenbach wbiłby mi nóż w plecy, gdyby mógł coś na tym zyskać.
Ale nie tym razem. Jest po naszej stronie, Sophie.
Herbert ma rację. Był jednym z tych, którzy spalili Reichstag.
Jestem pewien, że Aschenbach wie, co się wydarzy.
Rozmawiał z nami obydwoma, Joachimem ze stalowni.
Ale w gruncie rzeczy mówił coś całkiem innego.
Że dzisiejszego wieczora dostanę nadzwyczajną okazję,
z której albo skorzystam albo nie.
Z nimi albo przeciwko nim.
Rozumiesz, Sophie?
Nie mogą wpisać Joachima na listę wyjętych spod prawa.
Być może Herbert. Całkiem możliwe, że Herbert mógłby.
Dziś wieczór wydarzą się wielkie rzeczy.
Przegrają ci, którzy zostaną z boku. To tak, jakby
ofiarowali mi kredyt zaufania i jeżeli go przyjmuję, schwytam
okazję, będę miał ich poparcie.
I nigdy więcej więcej nie będzie tam Herberta.
Ani Konstantina, ani Joachima.
Będę jedyny w ataku.
Będę podejmował wszystkie decyzje
tylko z twoją pomocą, Sophie.
Co więc zdecydowałeś uczynić?
Po raz pierwszy podjąłem decyzję bez twojej pomocy.
Będę ci pomagać, nawet jeśli nigdy nie pomogę ci wystarczająco mocno.
Trzymaj kurs do gorzkiego końca!
Żaden z nich nie jest wart połowy ciebie.
Miałeś słuszność zawsze mówąc 'tak', ale teraz musisz zmusić ich do zapłaty.
Herbert zawsze cię odpychał na bok, a Joachim
cię upokarzał ale Konstantin jest najgorszy z nich wszystkich.
Nie bój się, Friedrich.
Nie boję się.
Jest tylko jedna sprawa.
Trzymaj swego syna w ryzach,
żebym mogł zrobić to, co muszę.
Zaopiekuję się Martinem.
Dokładnie wiem, co lubi.
On nie ma zna się na wartościach.
Stalownia albo nowy Rolls są dla niego warte tyle samo.
Zarzucimy na niego przynętę. Niech się na nią złapie.
Boo!
Wygrałam!
Gdzie jest Erika?
Wychodź, Erika! Wygrałyśmy.
Erika, gdzie jesteś?
Tutaj.
Tam jesteś, ty mała figlaro! Chodź! Teraz twoja kolej.
Zasłoń oczy i odliczaj głośno do 100.
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14.
Erika, szukaj!
Nalej siebie drinka. Dyskusja skończona. Ruszaj!
Nie chcę zostawiać szkoły.
Opuścisz tamtą brudną norę. Wywlokę cię, jeśli będzie to konieczne.
I zaciągnę cię za sobą do stalowni. Gwarantuję,
że za dziesięć lat przejmiesz to wszystko i mnie wyrzucisz.
Rozbiję ci twoją wiolonczelę na głowie, jeśli tego nie rozumiesz.
Jesteś taki sam, jak twoja matka, z tym sam delikatnym żołądkiem.
Nigdy nie chciała postawić stopy w fabryce.
Od ciepła pieców kręciło jej się w głowie.
Posłuchaj, tato, zdecydowałem się.
Tylko ja mogę decydować za siebie.
Wiem, że mnie nie znosisz.
Ale nie każę ci mnie kochać. Wręcz przeciwnie.
Tylko, że nie zamierzam trzymać ciepłej posadki dla Friedricha
a tym bardziej dla Martina.
Wolę raczej przybić cię gwoździami do tego stołka, jeśli będzie trzeba.
Te bękarty zatruły twój mózg, ale co do twojej szkoły,
to rozwalę ją na kawałki z tymi wszystkimi jej przeklętymi książkami.
Gunther!
Erika!
Nie pozwól, żeby cię usłuszała. Chcesz, żeby nas tak szybko znalazła?
Wejść.
Gunther?
Wejdź.
Tak? Bardzo dobrze.
Tak jak myślałem, przed świtem Herbert zostanie aresztowany.
Biedny Herbert! Pomyśleć, że jesteśmy tak blisko celu.
Czy to rodzaj oskarżenia? Tak, zostanie sprawdzony.
Myślę, że takie formalności nie są konieczne.
Interesuje nas tylko treść.
A sens jest taki.
Zanim płomienie dosięgną Reichstag eliminując go z gry,
orędownicy starych Niemiec zredukują się do popiołów.
Jednak pozory legalności mogą być czasami
użyteczne.
Jestem zmęczony i chciałbym odejść.
Sophie.
Friedrich.
Jeśli będziesz mnie potrzebować...
Zmykają jak złodzieje...
Nie jesteś jedyna, Elisabeth.
Każdego dnia ludzie muszą opuszczać swe domy w całej Europie.
Mamy szczęście. Mamy przynajmniej dokąd pójść.
Mamy przyjaciół.
Jak szybko musimy wyjechać?
Jak tylko się spakujemy i przekażemy stery fabryki innym.
Wszystko skończone, Gunther.
To jest błąd nas wszystkich, mój również.
Nie ma sensu podnosić głosu, skoro jest już za późno.
Daliśmy Niemcom chorą demokrację.
Groźba rewolucji, która zmusiła nasze ręce do oddania władzy w ręce
Lewych, była zbyt silna. Teraz również jest za późno, żeby coś zrobić.
Stworzyliśmy nazizm, zaczął się od naszych fabryk.
Był karmiony naszymi pieniędzmi.
Myślę, że nie powinienem uciekać.
Może czujesz do mnie pogardę.
Nie, wujka Herbercie. Ja...
Będziemy w kontakcie, dobrze?
Dobrze.
Jeszcze nie śpisz, Erika? Co tu robisz?
- Gdzie jest Thilde? - Nie wiem.
Thilde? Gdzie ona poszła?
- Wiesz? - Nie.
Herbert, przyszli po was. Nie mamy czasu do stracenia.
Elizabeth!
Nie, nie!
Musisz uciekać, pośpiesz się!
Zwariowałeś biorąc to ze tobą?! Pozbędę się tego. Teraz ruszaj!
Proszę, Herbert, pośpiesz się!
Uważaj na dziewczynki.
Pośpiesz się, mój drogi! Idź, idź!
Herbert, nie, nie, tędy!
Otwierać! Otwierać!
Rozpoznajesz tą broń?
Tak.
Broń została rozpoznana jako własność Herberta Thallmana.
Mam kontynuować?
Urzędnik pana zastąpi.
Pan Thallman zabrał kompromitujące dokumenty ze sobą.
Papiery dotyczące działalności stalowni, których może użyć.
W żadnym konkretnym celu.
Napisać: "Do Prokuratora Publicznego.
18-ty luty, 1933.
W sprawie oskarżenia Herberta Thallmana, zbiegłego sprawiedliwości,
o morderstwo drugiego stopnia na baronie Joachimie von Essenbeck."
Wiem, co czujesz, Martin.
Ale jednostka nie może podejmować się za każdym razem
tak ogromnej odpowiedzialności
bez wrażenia poczucia konsternacji.
Ale Friedrich i ja nie opuścimy cię w tej chwili.
Właśnie uzgodniliśmy, że będziesz miał czas na skończenie studiów.
I zaznajomienia się z problemami nękającymi firmę.
Oni nie są głupi, wierzcie mi.
Tymczasem Friedrich i ja utrzymamy to miejsce w działaniu,
jak zawsze w przeszłości.
Nigdy nie spodziewałem się zostać prezesem stalowni
w tak tragicznych okolicznościach.
Na nieszczęśliwie jestem zmuszony to zrobić.
Dziadek miał rację.
Od dziś, nasza firma...
mam na myśli, że mamy aprobatę rządu, aprobatę lub nasz interes...
...nasze zyski...
Nie znam się wcale na biznesie ani polityce, ale wiem jedno.
Że mamy specjalny rodzaj produkcji.
Że mamy problemy techniczne.
Brawo! Dobrze powiedziane!
Piękne przemówienie od Throne!
Ale teraz nie przesadzajmy.
Nadajmy temu spotkaniu bardziej familijny ton.
Intencją Joachima...
Konstantin, proszę.
Martin nie skończył. Ma coś jeszcze do powiedzenia.
Dobrze, posłuchajmy.
Pragnę respektować życzenia Dziadka w każdy możliwy sposób.
Mianował cię wiceprezesem i miał rację tak robiąc.
Ale w takich czasach
prezes powinien być raczej technikiem.
Czy to żart?
To nie jest żart, zainwestowano tu ogromne sumy:
A Martin myśli...
Po raz pierwszy Martin pomyślał posiadaną głową.
Dziedziczę większość udziałów, więc taka jest moja decyzja.
Mianuję Friedricha Bruckmanna prezesem na tej łajbie,
i dyrektorem naczelnym Stalowni Essenbeck,
i każdej spółki z nią związanej.
Friedrichu Bruckmann, zrobiłem cię takim, jakim jesteś, z niczego.
Pistolet Herberta, legitymacja Aschenbacha,
przynależność do SS.
Doskonale.
Masz również dużą wyobraźnię.
Ty, chodź ze mną.
Dzisiaj nauczysz się czegoś, czego nie uczą w szkole.
Chodź.
Zapomnij o nadziei. Ta wojna właśnie się zaczęła.
Gunther, rusz się tutaj!
Za pierwszy model.
Mam nadzieję usłyszeć wkrótce jego muzykę.
Długo trwało ostatnie przyjęcie?
Twoje miejsce jest tutaj, Martin, nie możesz odejść.
Świetnie, jak sobie życzysz.
Panie Bruckmann, na pewno zdaje pan sobie sprawę,
że spotkałem pana ojca na froncie francuskim w 1916 roku.
Prawdziwy Essenbeck i bohaterski oficer.
Wiem.
Szefowie Personelu są nieugięci. Albo idzie Rohm albo my.
To szantaż. SA reprezentuje prawdziwą groźbę.
Dlatego musimy zapobiec temu, by ciężka artyleria znalazła się w ich rękach.
To pana osobista opinia?
Także Szefów Rządu,
i w szczególności Kanclerza, jeśli mogę tak to ująć.
Armia jest armią, SA jest SA.
Nie podlegamy ich prawom i rozkazom, ale nie chcemy wyrzekać się
naszych instytucjonalnych obowiązków.
Instytucjonalnych obowiązków?
Gdzie byli pruscy generałowie, gdy sprzątaliśmy w Niemczech?
Ten kraj nigdy nie będzie dość czysty.
Niewątpliwa zasługa SA.
Nie byłoby nas tutaj, gdyby nie działania SA.
Tak czy inaczej, ciężka artyleria nie jest potrzebna do utrzymania praworządności.
Rozejrzyjcie się wokół.
Niemcy są najbardziej uporządkowanym krajem na świecie, amerykańscy i angielscy
turyści kochają tu przyjeżdżać.
Czego chcemy więcej?
Więc wszyscy się zgadzamy.
Ani jedna partia ciężkiej artyleria nie opuści tej fabryki
bez zgody Szefów Rządu.
Nadchodzą wybory i musimy je wygrać,
jeżeli nie chcemy być ostatni.
Ale pochłonie to mnóstwo pieniędzy.
Stalownia Essenbeck je da.
Joachim, swoim uporem, spowodował nasze położenie.
Wszyscy inni przemysłowcy muszą płacić im udziały, podczas gdy my...
Nie możesz dysponować takimi wielkimi sumami bez wpisów do książki rachunkowej.
To kapitał spółki akcyjnej.
A Konstantin mógłby, w swoim czasie, stać się problemem.
Nie mówiłem, że każdy problem musi być zawsze rozwiązany?
Nie zgodzisz się?
Rząd musi zgnieść nawet niewinny kwiat, jeśli stoi na jego drodze.
Nie jestem rządem.
Robię to, o co byłem pytany, ale nie chcę być w to dłużej zamieszany.
Nie bierz mnie zbyt dosłownie. To są słowa Hegla, nie moje.
Przewróciłby się w grobie, gdyby wiedział jak porównujemy
Konstantina do niewinnego kwiatu.
Nie masz nic przeciwko, że... Robi się późno.
Tak, idź już Martinie.
Dziękuję. Do wiedzenia.
Będziesz musiał odpowiedzieć za wszystko, co się tu zdarzyło, i nie zapomnij o tym.
Hermannstrasse. Pośpiesz się!
Młoda pani wyszła.
Tak, wiem. Dziękuję pani.
... Niemcy, mający za sobą setki flag partyjnych Berlina.
Jedna za drugą, flagi zabierane z kompeksów sportowych
i obwożone dokoła miasta całą noc.
Dookoła ludzie, z przodu i z tyłu, z hasłami o wielkich Niemczech.
Thomas i Heinrich Mann...
Walter Rathenau...
Erich Maria Remarque...
Arnold i Stefan Zweig....
Andre...
Helen Keller...
Margaret Sanger...
Jack Londyn...
George Bernard Shaw...
Emile Zola...
Marcel Proust...
Wejdź.
Musiałem to przeczytać. Przepraszam.
Jestem zmuszony to przczytać.
Przychodzą zza granicy.
Herbert Thallman jest moim wujkiem.
To absurd, którego nie mogę pojąć...
Gdyby twój wujek miał odrobinę zdrowego rozsądku, nie napisałby tu do ciebie.
Gdzie rzekomo do mnie napisał?
To prośba o pomoc. Bardzo wyraźna.
Nie chcę nic o tym wiedzieć, ani o tym dyskutować.
Chcę tylko uniknąć mieszania mojej szkoły w tą sprawę.
W każdym razie odmawiam uwierzenia w to, o czym napisał twój wujek.
Mogę odejść, sir?
Możesz i przekaż moje uszanowanie Essenbeckom.
Tak, sir.
Tak, to wszystko jest tutaj: wniosek o ponowne rozpatrzenie, opłata, znaczek skarbowy.
Powód podróży?
Wakacje.
Jedzie pani sama, pani Thallman?
Z córkami.
Thilde, jedenastolatka. Erika, która ma osiem lat, zgadza się?
Tak.
Planuje pani połączyć się z mężem?
Nie.
Nie? Nie wie pani, gdzie on jest?
Co pan chce przez to powiedzieć?
Nie widzę, w czym problem. Chcę tylko wyjechać.
Ktoś robi jakieś trudności?
Nie, rzeczywiście nie.
Jest pani świadoma, że pani mąż jest oskarżany o morderstwo?
To absurd. To zniesławienie.
Proszę go więc przekonać do powrotu, żeby mógł udowadnić swoją niewinność.
Nie wiem, gdzie on jest. Dlaczego wplątuje pan w to mnie i córki? Jesteśmy podejrzane?
Chcemy tylko wyjechać.
Jest pani zmuszona do wyjazdu?
Nie, przeszkadzają mi...
Kto pani przeszkadza?
Elisabeth Thallman.
Co pani chce przez to powiedzieć?
Proszę odpowiedzieć, bez strachu.
Dzień dobry.
Twojej przyjaciółki nie ma. Powiedziała, że wróci bardzo późno.
Rozumiem.
... noszący purpurowy płaszcz.
Kim jest ten mały człowiek stojący sam w lasku?
W purpurowym płaszczu?
Mały człowiek stojący w lasku na jednej nodze.
Na głowie ma mały czerwony kapelusz.
Lisa, spójrz co ci przyniosłem.
Śliczny mały konik do zabawy. Podoba ci się?
Tak, dziękuję.
Możesz go głaskać. Chodź, Lisa. Jest tylko twój. Podoba ci się?
Lubisz go?
Musisz być dla niego miła. Musisz go bardzo kochać.
Ponieważ on kocha ciebie.
Lisa? Lisa?
Dlaczego nie odpowiadasz?
Zaraz ci pokażę.
Przestań płakać.
Marnujesz czas.
Spędzasz cały dzień na zabawie.
To nie powód do płaczu, rozumiesz?
Nigdy nie będziesz się uczyć?
Powiedziałam ci, żebyś posprzątała. Spójrz na ten bałagan.
Masz się mnie słuchać, rozumiesz?
Rusz się!
I przestań płakać. Zacznij pracować. Rób coś.
Martin.
Martin?
To ty!
Nie oczekiwałam, że cię tu zostanę.
Która godzina?
Późno. Prawie druga.
Druga?
Jestem kompletnie wyczerpana. Pracowałam do późna.
Pomóż mi, błagam.
Wiem, że jesteś silniejszy ode mnie i możesz wstrzymać mój wyjazd.
Ale nie widzę takiej potrzeby.
Naprawdę jesteś przestraszony, Herbercie?
Wcześniej raczej tak, ale teraz jego papiery nie są nic warte.
Niemcy mogą robić co chcą.
Ty również robisz co chcesz i nikt w Europie na to nie kiwnie palcem.
To dlaczego nas tutaj trzymają?
Ponieważ był taki dzień, który mogliśmy zapamiętać.
I powiedzieć wszystkim, co wiemy o was i całej reszcie.
Uważasz, że taki dzień nadejdzie?
Nie, niestety nie.
Herbert ciągle kpi z niego, ale ja nie. Nigdy nam nie wierzyłeś.
To dlaczego nas tutaj trzymają?
Moja obecność zdaje się być niepotrzebna, ponieważ zmusza cię do wspomnień.
Ale ja chcę zapomnieć. Pozwól nam odejść, Sophie.
Twoje słowo mi wystarczy.
Idź! Wyjedź, jeśli tego chcesz.
Ale nie rób z siebie głupca.
Kiedy wrócisz, nie zastaniesz takich samych Niemiec, jakie kochałaś.
Tamte Niemcy odeszły na zawsze. Zastaniesz tylko takie jak teraz.
Nie będziesz mogła tego zaakceptować.
Wkrótce rozciągną się na całą Europą i poza nią.
Porucznik Aschenbach.
Baronowa von Essenbeck.
Lisa, podejdź tu.
Podejdź!
Spójrz!
Podoba ci się?
Dlaczego wczoraj płakałaś? Słyszałem cię, wiesz?
Biła cię? Twoja matka?
Często was bije?
Dlaczego?
Wystarczy, Martin.
Zatrzymaj się, kochanie, muszę wyjechać.
Dokąd się wybierasz?
Pozuję do kilku fotografii.
Pozujesz nago.
Tak, oczywiście. Przecież wiesz.
Zostań trochę dłużej.
Nie mogę. Jestem spóźniona.
Nie miasz jeszcze dość?
Powiedziałam ci przecież, że muszę jechać.
Wystarczy! Dość!
Gdzie jest ta przeklęta suknia?
Powstrzymaj się, proszę.
Przestań. Puść mnie, Martin.
Jeśli chcesz być użyteczny, posprzątaj ten pokój.
Spójrz tylko na ten bałagan.
Ta mała idiotka jest chora.
Kto?
Lisa. Muszę zapłacić za nią lekarzowi.
Co z nią?
Nie wiadomo. Miała gorączkę. Ostatniej nocy bredziła.
Nigdy dotąd tak nie miała.
Martin, o co teraz chodzi?
Dlaczego nie zrobisz jak cię proszę? Spójrz na ten bałagan!
Teraz naprawdę muszę uciekać.
Zamknij drzwi, kiedy wyjdziesz.
Do widzenia.
Lisa?
Lisa?
Spróbuj przyjechać się z nami spotkać.
Oczywiście.
Napiszę jak tylko się będę wybierała.
Obiecaj mi, że przyjedziesz się z nami spotkać.
Obiecuję.
Tęsknimy za tobą.
Jesteś zawsze mile widziany. Herbert i ja będziemy szczęśliwi cię gościć.
Dziękuję.
Gdybyś wiedział jak podekscytowane są dziewczyny, bardziej niż ja.
Przekaż im moje pozdrowienia.
Co się dzieje? Dlaczego tu jesteś?
Czego chcesz ode mnie?
Nic.
Czego chcesz?
Napełnił twój dom podarkami.
Cennymi materiałami.
Nic nie wiem. Co mogę powiedzieć?
Kiedy wynajdowałem to mieszkanie baroni von Essenbeck, wezwałem cię.
Nie chciałem tu tego śmiecia.
Nie zapomniałem, co dla mnie zrobiłaś.
To nie żadna plotka. Tylko stwierdzenie.
Nazwisko mówi za ofiarę.
Za małą dziewczynkę. Nic więcej.
Jednak baron został zatrzymany podczas opuszczania klubu,
jednego z tych specjalnych klubów w Graffenstrasse.
Biorę za wszystko odpowiedzialność.
Przyprowadź ją ze sobą.
Nie pójdę na policję.
Nic nie zrobiłam. Nie chcę iść.
Zostaw mnie! Nie!
Przeczytaj to.
To niewiarogodne.
Ale co to znaczy?
Mnie także to zastanawia.
Co mogło skłanić Martina do takiej inicjatywy?
Zwołał nadzwyczajne zebranie Rady Nadzorczej.
Jest największym akcjonariuszem.
Ma do tego prawo.
Czego może chcieć od Rady Nadzorczej?
Wkrótce się dowiemy.
- Masz pojęcie, gdzie on może być? - Nie -
Szukałem go wszędzie. Nigdzie go nie mogłem znaleźć.
Ostatnio widziano go w sztabie w Dusseldorf trzy dni temu.
Od wtedy ani śladu.
Musimy go znaleźć. Przetrząśniemy Niemcy do góry nogami, jeśli będzie to konieczne.
Ale prezesa...
prezesa tu nie ma! Pod jego nieobecność róbcie jak mówię.
Ale mamy wyraźne rozkazy.
Biorę całą odpowiedzialność.
Cały ładunek ma być zawrócony z drogi do Stuttgartu
i dostarczony do SA. Zrozumiano?
Słucham?
Co się dzieje, Friedrich?
Proszę, uspokój się.
Znajdziemy go. Pół miasta go szuka.
Spróbuj ponownie zadzownić do Aschenbacha.
- Wkrótce tak zrobię.- - Właśnie minęła 03.00. Spróbuj!-
Porucznik Aschenbach. To pilne.
Friedrich!
Dzień dobry, mówi Friedrich Bruckmann z Kleisburg Castle.
Tak, dziękuję, proszę zaczekać.
Martin!
Czego się boisz? Odpowiedz!
Dlaczego Konstantin trzyma cię tu? Czego chce od ciebie?
Konstantin...
co się dzieje? Co ty zrobiłeś?
Boję się. Jestem w jego szponach.
Nie. Nie.
Nie, pomogę ci.
Ale muszę wiedzieć wszystko, żeby ci pomóc. Mów!
Martin! Martin!
Mów. Do kogo napisałeś ten list?
Nie, nie!
Zmusił cię do jego napisania?
Nie!
Nie martw się, Martin.
Twoja matka cię ochroni.
Przyszedł czas na zdeptanie niewinnego kwiatu.
Ponieważ stoi na środku drogi.
Złożyłem podobną propozycję Friedrichowi.
Ale nie załapał jeszcze sensu systemu Hegelian.
Kiedy spotyka się Rada Nadzorcza?
Za miesiąc, jak za czasów spółki.
Jaka będzie procedura?
To proste. Konstantin spyta o sprawdzenie dystrybucji mocy.
Będzie głosowanie i Martin wycofa swoje poparcie dla Friedricha.
I da je Konstantinowi.
Ale jak Konstantin zamierza zaszantażować Martina?
Konstantin jest w SA, ma przyjaciół w Gestapo i policji.
Innę powiązania są rozerwane.
Ale wkrótce akta Martina przejdą do ważniejszych rąk.
Wejdź.
Jest tu wszystko o prywatnych Niemczech. Niczego nie brakuje.
Jest tu nawet twoja sprawa z Friedrichem. Wyobrażasz sobie?
Nie jest trudno dostać się do prywatnego życia ludzi.
Każdy obywatel Niemiec jest potencjalnym donosicielem.
Nasz ludzki instynkt wspólnoty jest oparty na współudziale.
Czy to nie prawdziwy cud Trzeciej Rzeszy?
Jeśli masz ochotę, poczytamy przyszłość Konstantina.
Jeśli ma takową.
Zawsze będzie miał przyszłość, gdy stoją za nim potężni przyjaciele.
Nie byłbym tak pesymistycznie nastawiony.
SA była użyteczna w budowaniu Niemiec.
Aby zdobać świat potrzebujemy armii,
która nie potrzebuje wokół siebie SA. Albo my albo oni, mówią generałowie.
Widziałaś rozczarowanie Kanclerza naszymi odważnymi generałami?
Myślisz, że Hitler jest skłonny odstawić Rohm'a na bok?
Odstawić na bok? To byłoby zbyt głupie i zbyt ryzykowne.
Niektóre prace nie mogą być wykonane połowicznie.
Jeśli Konstantin jest także naszym wrogiem, dla ciebie byłoby to proste.
Nie, Sophie, to nie tak.
Miło z twojej strony, że próbujesz uratować skórę Friedricha.
Ale nasze porozumienie jest proste.
Musimy także dzielić wady naszego przymierza.
Friedrich wykona swój obowiązek.
Ale chciałabym mu oszczędzić takich problemów w przyszłości.
Co dokładnie masz na myśli?
Pomóż nam w oddaniu spółki jednemu właścicielowi.
Friedrich to nie Essenbeck, ale nic jest niemożliwe w Niemczech.
Prosty dekret mógłby dać Friedrichowi nazwisko Essenbeck.
Nie prosisz o zbyt wiele?
Ty również wiele wymagasz.
Wiesz, że jest pewna wrogość przeszkadzająca naszemu związkowi.
Twoja historia jest piękną opowieścią miłosną.
Książkowa historia.
Ale nie widzę, co to ma wspólnego z żywotem Trzeciej Rzeszy.
To nie jest tylko historia miłosna.
Zaczynając wojnę potrzebujesz armat.
A nie będzie wystarczająco wiele .. .. bez Stalowni Essenbeck.
W tych negocjacjach mam więcej asów w rękawie niż ty.
Jak możesz przychodź z tak słabymi koneksjami?
Odpowiedź jest prosta.
Dla każdej potęgi
musi być i alternatywa, nawet jeśli tylko hipotetyczna.
To pierwsza reguła rządzenia.
Tak, wiem. Rozumiem.
Uważam, że nie należy zostawiać wszystkiego w rękach Friedricha.
Włączając w to własność Martina.
On jest twoim synem, Sophie.
Potrzebujesz przypomnienia?
Jak mogę w to uwierzyć? Kiedy?
Wkrótce, Friedrich.
Szybciej niż myślisz.
Co z Aschenbach'em?
Chyba jest temu przeciwny, ale co z tego?
Zostanie postawiony przed faktem dokonanym. Jesteś teraz dużo
ważniejszy niż on.
Aschenbach produkuje słowa, ty produkujesz armaty.
Ten fakt się liczy, zwłaszcza u kanclerza.
Dekret, Friedrich. Wyobraź sobie!
Friedrich von Essenbeck.
Potęga! Wszystko albo nic.
Zapomniałeś o tym?
Wkrótce się pobierzemy, Friedrich.
Ty i ja, razem, na zawsze.
I Martin.
Martin nigdy nie był problemem.
Konstantin także nie jest problemem?
Musisz to zrobić.
To dla ciebie.
Och, Boże!
Nie jestem przestraszony. To nie to.
Nie jestem przestraszony.
Joachim, Konstantin...
Kto będzie następny?
Związany na zawsze.
Wiem, że resztę życia spędzę kurczowo trzymając się Aschenbach'a.
Kiedy będziesz na szczycie, nawet Aschenbach cię nie ruszy.
Och, mój Boże, przystałem na takie bezlitosne zasady.
I nigdy się od nich nie uwolnię.
Och, Sophie!
Kiedy?
Aschenbach powie gdzie i kiedy.
Po raz pierwszy od Monachium,
wracam do Wiednia.
Oni byli tu wiele razy.
Myśląc o Monachium, pamiętam...
Pucz (Monachijski), prostytutkę i celę rojącą się od wszy.
Ja również. Może mieliśmy tak samo.
Gotuj broń!
Ognia!
Von Schleicher to jedyny, któremu nic się nie stało.
Jutro byliby w stanie
powiesić nawet Kanclerza.
To byłby cudowny pomysł. Działa mi na nerwy.
Heil! Heil!
Hagen jest szefem.
Zdobył samochód. Co za szczęściarz!
Heil! Heil!
Cisza!
"SA maszeruje mocnym krokiem.
Nasi towarzysze zabijani przez opozycję,
maszeruj z duchem w naszych szeregach.
Nasi towarzysze zabijani przez opozycję,
maszeruj z duchem w naszych szeregach.
Zrobić przejście na ulicy dla batalionów brązowych koszul.
Zrobić przejście na ulicy dla Sturmabteilungsmann.
Miliony ludzi spoglądają na swastyki z nadzieją.
Dzień walki o wolność jest bliski."
"Wypij bracie, wypij.
Wypij bracie, wypij."
Mój drogi, gdzie znajdę łzy do płaczu?
Och, Roderich, z całego swego serca oczekuję,
że nie wypędzisz mnie z tego miejsca.
Rohm byłby głupi pozwalając Hitlerowi być lepszym od siebie.
To się nie zdarzy. W duszy są kolegami. Nie wiedziałeś?
Jeśli będzie nas powstrzymywał, szybko i niedelikatnie skończy.
I pomyśleć, że jest taki, jakim go stworzyli.
A teraz chce pozbyć się nas, wchłaniając do Wehrmachtu.
To tylko plotka. Jak długo będzie jeszcze trwać to święto?
Zostaniemy tu, dopóki tych dwóch nie dojdzie do porozumienia.
A jeżeli tego nie zrobią?
Wtedy zaczniemy strzelać.
Czy teraz wrócisz do środka?
Brakuje ci najważniejszego.
"...tylko wielkiego zwycięstwa.
Przełamaliśmy więzy niewolnictwa.
To było wielkie zwycięstwo.
Będziemy kontynuować marsz...
dopóki wszystko się nie rozsypie.
Ponieważ dzisiaj Niemcy są nasze.
Jutro zdobędziemy cały świat.
Będziemy kontynuować marsz...
dopóki wszystko się nie rozsypie.
A nawet jeśli cały świat
zostanie zniszczony przez bitwy,
nie mogliśmy zrobić lepiej,
ponieważ odbudujemy go od nowa.
Będziemy kontynuować marsz...
dopóki wszystko się nie rozsypie.
Ponieważ dzisiaj Niemcy są nasze.
Jutro zdobędziemy cały świat.
Będziemy kontynuować marsz .. .. dopóki wszystko się nie rozyspie.
Ponieważ dzisiaj Niemcy są nasze.
Jutro zdobędziemy cały świat."
Do domów, chłopcy!
"Kiedy zdecydował się otworzyć oczy...
widzisz, przyjacielu...
albo nie widzisz....
jak płoną światła...
nawet jaśniej niż przedtem.
Nie widzisz?
Nie widzisz?
Nie widzisz?"
- Normalny sposób? Zejdę.-
Wszyscy są martwi. Ruszajmy!
Ale. Ale to...
Wiedziałem natychmiast co zrobi,
nie wiem dlaczego, ale to czułem.
Nawet nie drgnąłem.
Nie próbowałem go zatrzymać.
Stałem w pokoju Olgi, niezdolny do kiwnięcia palcem.
Dom był zupełnie cichy.
A ja stałem czekając...
Złaź na dół, natychmiast.
Nie jestem tu, żeby cię szantażować.
Konstantin próbował, ale na pewno nie przyniosło mu to szczęścia.
Jak mógłbym sprawiać ci kłopoty, jedynemu prawdziwemu Essenbeck'owi.
Tylko dlatego, że jakieś żydowskie dziecko
zdecydowało się powiesić.
Nie wiedziałeś, że była żydówką?
Zgodnie z nowym prawem, nie popełniłeś zbrodni.
Wprost przeciwnie. Krótko mówiąc jesteśmy przyjacielami, sprzymierzeńcami.
Sprzymierzeńcami?
Oczywiście jeśli chcesz.
Myślałem tak o tobie i Friedrichu...
Też tak myślałem, aż do dzisiaj.
Ale on myśli, że jest niezastąpiony.
I się myli.
Tylko ten, kto zrezygnował z nagłej utraty poparcia
jest naszym przyjacielem.
Ale on, który chce być panem wszystkiego, nawet samego siebie,
który oszukuje sam siebie myśląc, że tylko on może podejmować decyzje,
myśleć niezależnie,
nie jest naszym przyjacielem.
Nie stawiasz żadnych warunków, prawda, Martin?
Nie jest za późno?
Ten dekret...
Ten kawałek papieru ma na pewno ogromną wartość.
Tak długo jak jego posiadacz może cieszyć korzyściami z niego płynącymi.
Planują użyć nazizmu do zaspokojenia własnych ambicji.
Ale tak naprawdę nawet nie wiedzą, czym jest nazizm.
Ja zostałem odepchnięty na bok.
Friedrich został mianowany jego bezpośrednim następcą.
O ile wiem, Friedrich nie ma jeszcze żadnych dzieci,
podczas gdy twoja matka ma jedno.
Ciebie, Martinie.
To byłoby takie proste.
Ale jeżeli się boisz...
Nie boję się.
Czekałem na to od lat.
Mam na myśli strach nie przed Friedrichem, ale przed twoją matką.
Pokazałem to wszystko odbierając jej pewność siebie.
Jej siłę, jej potęgę.
Zawsze popychała mnie w jednym kierunku.
Zawsze próbowała mnie upokorzyć.
Nigdy nie zrozumiała, że ją kochałem.
I że jej potrzebowałem.
Teraz czuję tylko nienawiść.
Nienawidzę jej.
Chcę widzieć jej słabość, ruinę i samotność.
Proszę, pomóż mi, błagam cię.
Zrobię co zechcesz.
Nawet kosztem...
W porządku.
Pomogę ci.
Nie damy jej żadnych szans.
Dlaczego nie słuchasz?
Friedrich ma coś do powiedzenia.
Zakładam, że chce powiadomić o dacie ślubu.
Postaram się tego nie przegapić.
Nie odczujesz różnicy, Martin.
Nie bardziej niż inni.
Masz na myśli trochę lewy?
Wziąłem na siebie pełną odpowiedzialność nie tylko za stalownię,
ale także za całą rodzinę.
Także oczekuję końca nawyków brania pewnych swobód.
Nie zamierzasz włączać mnie do tych, których kontrolujesz, prawda?
Jestem tylko gościem.
Nie, drogi kuzynie, nie śmiałbym.
Ale jeśli będziesz cierpliwy...
Przepraszam.
Gunther! Jeszcze nie skończyłem.
Te sprawy mnie nie dotyczą.
Dotyczą również ciebie, ponieważ mieszkasz w tym domu.
Nie prosiłem, żeby tu zostawać i nie mam zamiaru zostać ani chwili dłużej.
Wracaj na swoje miejsce! To rozkaz!
Powiem wprost.
Żaden z was nie przyszedł na inaugurację
otwarcia nowej fabryki.
Zawiedliście pokładany w was rodzinny obowiązek.
Wasza nieobecność została zauważana.
Żądam więc, żeby takie epizody nie powtórzyły się w przyszłości.
Co masz na myśli mówiąc o pełnej kontroli?
Nagłe wizyty, szpiegowanie?
Śledzenie przez Gestapo moich najbardziej zaufanych współpracowników?
Co to wszystko ma znaczyć?
Fabryki będą uważnie obserwowane.
Nic nie może zdarzać się bez twojej aprobaty. Jakieś pytania?
Zakładam ci, że nikt
nie opuści tego pokoju,
dopóki wszystko co musi być powiedziane
nie zostanie powiedziane.
Mogę usiąść?
Siedziałem tu tamtego wieczoru.
Nie mam wiele do powiedzenia.
Elisabeth i dziewczyny opuściły Salzburg
rankiem 18-tego czerwca,
Nigdy nie wyjechały.
Wiesz, gdzie je zabrano?
Tam, gdzie zdecydowałeś: do Dachau.
Do obozu internowanych.
Nie chciałeś zrobić im krzywdy.
A tylko zmusić mnie do powrotu.
W interesie sprawiedliwości.
I firmy.
I pozbywając się kogoś, kto mógłby powiedzieć,
że to mój pistolet zabił Joachima von Essenbecka.
Ale to zrobił ktoś inny.
Czego chcesz?
Niczego.
Dopiąłeś swego.
Wróciłem oddać się w ręce Gestapo,
które z kolei wypuści dziewczyny.
Nie martw się, nic nie powiedzą.
Zwłaszcza Elisabeth.
Ona nie żyje.
To niemożliwe.
To prawda, Gunther.
Ktoś musi wiedzieć, pamiętać i przekazać to innym.
Ponieważ inni ludzie potrzebują wiedzieć.
I pamiętać.
Wujku Herbercie! Zazekaj na mnie!
Gunther, gdzie idziesz?
Gunther!
Gunther, zostań tu.
Idioto, chcesz wyjechać właśnie wtedy, gdy staje się coraz bardziej ciekawie?
Nie pozwolę ci iść. - Martin!- - Chodź ze mną. -
Spójrz na niego. Tego, który zabił twojego ojca.
On! Własnymi rękami.
Nie wierzysz mi? Spytaj go.
Powiedz mu! Ile razy strzeliłeś?
Powiedz mu. Kto mógłby ci zaprzeczyć?
Dlaczego otworzyłeś swoje usta?
Ponieważ Friedrich powiedział, żebyśmy powiedzieli wszystko, co było do powiedzenia.
Właśnie to zrobiłem. Nie on jeden tego chciał?
Zapłacisz za to, śmierdząca świnio.
Nie widzisz, że coś się tu zmieniło? Już się ciebie nie boję.
Ironia losu, ale jedynym, który powinien od tej pory się bać
jesteś ty. Ty również, Matko.
Czego ty chcesz od Friedricha?
- Wszystkiego. - - Jesteś obłąkany. -
Zamierzam odebrać wszystko, co należy do mnie.
Nie pozwolę ci na to.
Matko!
Błagaj o przebaczenie, na kolanach!
Matko!
Klękaj i błagaj o przebaczenie.
Nie, Martin, nigdy! Klękaj.
Nie.
Jutro Martin będzie żałował. I będzie błagał o moje przebaczenie.
Będzie żałował.
Chodź.
Gunther?
Jeśli chcesz, zabiję go.
Widzisz, Gunther, dziś wieczór przeżyłeś coś nadzwyczajnego.
Brutalność twojego ojca, ambicja Friedricha,
nawet okrucieństwo Martina,
są niczym w porównaniu z tym, co teraz czujesz.
Nienawiść, Gunther.
Czujesz czystą, absolutną, świeżą nienawiść. Ale bądź ostrożny.
Ta furia jest zbyt ważna, by zmienić się w twoją
osobistą zemstę. To byłby luksus, bezużyteczne marnotrastwo.
Do zniszczenia Friedricha wystarczy ukąszenie węża.
Pójdziesz ze mną.
Nauczymy cię, jak zarządzać tak ogromnym bogactwem jak twoje.
Prawidłowo inwestować.
Rozumiesz, prawda?
Podejdź.
Gunther?
Podejdź.
Martin, co ty tu robisz?
Odejdź, Matko, proszę.
On cię przysłał?
Dlaczego aż tak go nienawidzisz?
Nienawidzisz również swojej matki?
Odejdź, Matko, błagam cię.
Nie widzisz ryzyka, gdy kroczysz po stronie Aschenbacha?
Jak możesz mu ufać?
Oczekujesz, że zaufam tobie?
Posłuchaj, Martin.
Słucham. To nie Aschenbacha ani Friedrich się boję.
Tylko ciebie, Matko. Zawsze byłaś nocną marą,
ze swoimi despotycznymi środkami. Zawsze chciałaś mnie ujarzmić.
Dowolnymi środkami. Z twoim śmiesznymi perukami, twoim malowaniem się.
Nigdy mnie nie kochałaś.
Zawsze wolałaś jego.
Dawałaś mu wszystko, co należało się mnie.
Moją fabrykę, moje pieniądze, mój dom, nawet moje nazwisko.
I twoją miłość.
Jesteś najgorsza z nich wszystkich razem wziętych!
To ciebie nienawidzę.
Nie możesz sobie nawet wyobrazić, jak ja cię nie cierpię.
Zniszczę cię, Matko.
Martin.
Martin! Nie!
Sophie, musimy coś zrobić.
Nie możemy pozostać tu w zamknięciu.
Odizolowani, uwięzieni we własnym domu.
Pod kontrolą, właśnie tak, jak planował Aschenbach.
Sophie.
Odmawiam śmierci w ten sposób.
Sophie, nauczyłem się zabijać.
Zabawa ciągle trwa, a ja będę bawić się do gorzkiego końca.
Ale musisz być po mojej stronie.
Musisz mi pomóc.
To na pewno nie będzie Martin,
na pewno nie będzie tym, któty pozbawi mnie wszystkiego, co dokonałem.
Pokonam go.
Ale potrzebuję ciebie.
Potrzebuję tylko ciebie.
Sophie...
Potrzebuję cię.
Sophie, potrzebuję cię!
Nie zawiedź mnie teraz.
Nie zawiedź mnie teraz.
Błagam cię, nie zawiedź mnie zbytnio.
Nie opuszczaj mnie.
Przyprowadziłem ze sobą kilku przyjaciół.
Im więcej nas tym weselej...
Wyglądasz na przygnębionego.
A to twoje wesele .. .. Friedrichu von Essenbeck.
Dziękuję ci bardzo.
To był tylko kawałek papieru. Byłeś głupi licząc na coś więcej.
W dzisiejszych czasach nikt nie powinien zbytnio ufać dekretom.
Aschenbach mówi, że nie rozumiesz, o co chodzi w naziźmie.
A to nie jest takie trudne do zrozumienia.
Nawet ja to zrozumiałem.
Pośpiesz się. Matka na ciebie czeka.
[Delikatnie, mięciutko słyszałbym twój głos powtarzający mi na ucho]
[...'bez ciebie życie jest dla mnie nie do zniesienia'].
[Nocą dzwoniłby telefon].
[Słodkich snów. Moją miłością możesz być tylko ty].
Zapal świece.
[Zawsze do ciebie dzwoniłem...]
[...pamiętasz?]
[Czasami rozmawialiśmy całymi godzinami...]
[...to było cudowne.]
[Spotykaliśmy się wieczorem...]
[...odprowadzałem cię do domu.]
[A kiedy twoje kroki rozbrzmiewały z odległości...]
[...nasza mała gra była daleko poza nami.]
Ruszajmy.
Chodźmy!
[...bez ciebie życie jest dla mnie nie do zniesienia.]
[Nocą dzwoniłby telefon.]
[Słodkich snów. Moją miłością możesz być tylko ty.]
Oświadczasz, że jesteś prawdiwą aryjką/aryjczykiem?
Tak.
Tak.
Czy jakiś członek twojej rodziny cierpiał na choroby dziedziczne?
- Nie. - - Nie. -
Dziękuję za przybycie.
Dziękuję.
[Nocą dzwoniłby telefon.]
[Słodkich snów. Moją miłością możesz być tylko ty.]
[Zawsze do ciebie dzwoniłem. Pamiętasz?]
[Czasami rozmawialiśmy całymi godzinami...]
[...to było cudowne.]
[Spotykaliśmy się wieczorem...]
[...odprowadzałem cię do domu.]
[A kiedy twoje kroki rozbrzmiewały z odległości...]
[...nasza mała gra była daleko poza nami.]
[Delikatnie, mięciutko słyszałbym twój głos powtarzający mi na ucho:]
[...'bez ciebie życie jest dla mnie nie do zniesienia'.]
[Nocą dzwoniłby telefon.]
[Słodkich snów. Moją miłością możesz być tylko ty.]
[Nocą dzwoniłby telefon...]
[...wiedziałbym natychmiast, że to mogłaś być tylko ty.]
[Delikatnie, mięciutko słyszałbym twój głos powtarzający mi na ucho:]
[...'bez ciebie życie jest dla mnie nie do zniesienia'.]
[Nocą dzwoniłby telefon.]
[Słodkich snów. Moją miłością możesz być tylko ty.]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.