All language subtitles for Endeavour - S01E00 - Pilot

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

25

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

/Dzień dobry. /Jest niedziela, 6 rano.

/Czas na poranne wiadomości /w radiu BBC.

/Zagorzałe walki między oddziałami Wietnamu Północnego /i Południowego w prowincji Phuoc Long...

Podwajam.

Wolałbym gotówkę, Emile.

Ale chyba mogę ci zaufać.

ENDEAVOUR PILOT

Piwko, Morse?

Morse.

Piwko?

- Wiesz, że nie piję. - Może zagramy w squasha?

- Sally serwuje. Ta cytata. - Chciałbym, McLeash.

- Naprawdę, ale... - W niedzielę? Pracuś.

Dzięki za zaproszenie, ale może innym razem.

Ostatnio też tak mówiłeś.

/Niniejszym, składam wypowiedzenie /ze skutkiem natychmiastowym.

- Lisa Bainwright? - Obecna.

- Jenny Crisp? - Obecna.

- Pauline Edmonds? - Obecna.

- Valerie Quillen? - Obecna.

- Anne Porter? - Obecna.

Mary Tremlett?

Nie ma Mary?

Czy ktoś ją widział?

- Córka Crispa też tu chodzi. - Nie wiedziałem.

Wiadomo coś o posiłkach?

Wysłaliśmy prośbę do Carshall. Mają przybyć z rana.

Mary Tremlett, lat 15, wyszła do kina w sobotę około 16:00.

Była ubrana w pomarańczową bluzkę i zielone rybaczki.

Od tamtej pory nikt jej nie widział.

Osoby posiadające informacje na temat zaginięcia,

proszone są o kontakt z komisarzem Fredem Thursdayem

z posterunku Cowley w Oksfordzie.

Do pomocy w śledztwie wezwano posiłki z Carshall Newtown.

I tyle.

Słyszałem, że chciałeś zrezygnować.

Morse?

Wilcox, Duffle, Ellis, Wood, przydział do Banbury.

Sierżant McBain czeka na was w stołówce.

Cullen, Boyle, Madden, Mitchell, Kidlington. To sierżant Anthony.

Transport czeka za podwórkiem.

Biegiem. Na jednej nodze.

Wy dwaj za mną.

Pewnie rozpiera was duma.

Marzycie o rozwikłaniu słynnego morderstwa.

- Byciu na łamach gazet? - Tak jest.

Zapomnijcie. Na tym komisariacie jest tylko dwóch detektywów: ja i szef.

Dla was pan Thursday albo "sir".

Wchodźcie.

Jesteście tu od czarnej roboty.

Pytania? Nie ma, to dobrze.

Myślałem, że chodzi o zaginięcie.

A pan powiedział, że to morderstwo.

To jest morderstwo. Pewnie na tle seksualnym.

Zważywszy, jak się teraz ubierają.

Nie znaleźliśmy jeszcze ciała.

Przejdźmy do obowiązków.

McLeash, siedzisz w biurze, wyznaczasz zmiany, odbierasz telefony, zbierasz informacje.

- Tak jest. - E. Morse.

Twój szef mówił, że znasz teren.

Studencik, co?

Popytaj po domach. Rozdaj ulotki

Na zdjęciu nie widać, że jest ruda,

rozwinięta, jak na swój wiek. Ktoś musiał ją widzieć.

- Sprawdź sklepy, biura, dworce, komunikację... - Komunikację?

Myśli pan, że jeśli jechała z Oksfordu popołudniowym w sobotę,

widziałby ją ktoś z podróżujących do pracy?

Ja nie myślę, tylko wypełniam rozkazy.

Jak coś, to jestem z szefem.

Trzymałeś to w tajemnicy. Cholerny Oksford.

Mimo swoich wierszy, Ibikos zasłynął własną śmiercią.

Został zamordowany przez rabusiów.

Ranny i umierający, spojrzał w górę i ujrzał lecące nad nim żurawie.

Wykrzyczał: "Te ptaki mnie pomszczą".

Mordercy udali się do Koryntu, gdzie, według Plutarcha,

ujrzeli to samo stado, wtedy jeden z bandytów krzyknął żartobliwie:

"Strzeżcie się mścicieli Ibikosa".

Łazienka jest na półpiętrze. Ale w pokoju ma pan umywalkę.

- Pierwszy raz w Oksfordzie? - Niezupełnie.

To cudownie, kochanieńki.

Ten pokój należał do pana Bleaneya.

Mieszkał tu cały czas, podczas pracy w Bibliotece Bodlejańskiej.

- Wie pan, jak długo tu zostanie? - Obawiam się, że nie.

W tej chwili mieszka tu pan i dwaj inni dżentelmeni.

Panowie Goldberg i McCann. Przemili.

Podwieczorek o 18:30. Mogę też ugotować jajka.

To miło z pani strony, ale będę jadał na mieście.

W takim razie, proszę się rozgościć.

- Nie płacimy za nadgodziny. - Wiem.

Chcesz się podlizać, czy wrobili cię?

Nikt nie jest na tyle głupi, by nadal tu siedzieć.

Oprócz nas.

Chciałem przejrzeć akta sprawy Tremlett.

- Jak się nazywasz? - Morse, sir.

Z Carshall Newtown.

Więc?

Mary Tremlett, 15 lat.

Ostatni raz widziana przez rodziców w sobotę o 16:00.

Rzekomo wyszła do kina z koleżanką, Valerie.

- Valerie... - Quillen.

...Która temu zaprzecza.

Nie miała chłopaka.

Nie sprawiała kłopotów, więc można wykluczyć ucieczkę.

I to wszystko.

Nie za wiele.

Rzadko kiedy jest więcej, przy tego typu sprawach.

Ale nadal szukamy.

Dobranoc.

Jeszcze jedno, sir.

Przeglądałem listę rzeczy znalezionych w domu...

Miała przy łóżku "Antologię poezji brytyjskiej"

oraz "Chłopca ze Shropshire" i tomik poezji Betjemana.

Młode dziewczyny lubią poezję.

Takie jak Mary Tremlett?

Że niby córka robotnika nie rozumie poezji?

Są w twardej oprawie.

Uczennicy na takie nie stać.

Wydało mi się to dziwne.

Może to prezent od rodziców albo dostała jako nagrodę w szkole.

Są ustalone procedury, według których działamy.

Te książki do nich się nie zaliczają.

Panie Tremlett, czy Mary lubi poezję?

Miała ładne pismo.

Nauczyciele ją za to chwalili.

Ostatnio dostała piątkę z plusem.

Moja starsza córka, Sharon, przyjechała w odwiedziny.

Pan jest z policji.

- Miło mi, panno Tremlett. - Właściwie, to pani Veelie.

Czytała swoje wypracowanie przed całą klasą.

Bez niej ten dom nie jest już taki sam.

Proszę ją znaleźć.

Znajdźcie naszą Mary.

- Czego pan szuka? - Próbuję bardziej ją poznać.

Nie było tu pani w sobotę?

Wpadłam po południu na podwieczorek, potem pojechałam prosto do domu.

Koło piątej.

- Gdzie pani mieszka? - W Droitwich.

W niedzielę mieliśmy inwentaryzację.

Jestem zastępczynią kierowniczki u Freemana, Hardy'ego i Willisa.

- A pani mąż? - Sprzedaje dywany.

Dużo podróżuje.

Nie jesteśmy już razem.

- Była pani zżyta z siostrą? - Niezbyt.

To całe zamieszanie... Pewnie to jakiś żart.

- Próba zwrócenia uwagi. - Skąd takie przypuszczenia?

Zawsze taka była.

Gdy mama żyła, strasznie ją rozpieszczała.

Tak samo tata. Miała wszystko.

Ich śliczna dziewczynka.

Głupia krowa.

Była tu policja. Nikt jej nie widział.

- Myślicie, że coś wie? - Niby skąd?

Wewnętrzny 255.

Tak, zaczekam.

Dobry.

- Co tam masz? - Tomiki poezji z domu Mary Tremlett.

- Po co ci to? - Sam nie wiem. Pewnie po nic.

Gdzie byłeś, do cholery?

Samobójstwo we Thrupp. Niezidentyfikowany mężczyzna. Bierz się za to.

Jak mam się tam dostać?

Mam robić wszystko za ciebie? Wymyśl coś.

- Dobry. - Nie dla niego.

- Kim pan jest? - Posterunkowy Morse.

Z komendy w Newtown.

- Pan jest patologiem? - Lepiej, żeby tak było.

Inaczej narobię tu niezłego bajzlu.

Max DeBryn.

To miejsce przestępstwa? Wstępny raport stwierdza samobójstwo.

Na to wygląda. Pojedyncza rana wlotowa na prawej skroni.

Ślady prochu i oparzenia na skórze wokół rany

sugerują, że strzał został oddany z bliska.

- Może pan zerknąć. - Wierzę na słowo.

Wrażliwiec, co?

Nie zostaniesz detektywem, jeśli nie nauczysz się spoglądać śmierci w oczy.

Porozmawiamy, gdy pan skończy.

/CZY KTOŚ JĄ WIDZIAŁ?

- Skończone? - To dopiero początek.

Reszta po południu. Punktualnie o 15:00.

Może mi pan przekazać wyniki przez telefon.

Jest określenie na takich jak pan.

- Jakie? - Nekrofob.

Na takich jak pan również.

Tyle że angielskie, a nie z greki.

Broń to Webley Mark VI, jeśli to pana interesuje.

Kaliber 0.455 cala, standardowe wyposażenie armii.

- Nie jesteś głupi. - Ano nie. Czas zgonu?

Wczoraj między 20:00 a północą.

- Zostawił coś? - Poza mózgiem na trawie?

- Jakąś notatkę. - Nic nie znalazłem.

Proszę się rozejrzeć w jego mieszkaniu. To było w jego kieszeni.

Miles Percival. Adres w Jericho.

Nie podwiózłby mnie pan?

Posterunkowy Morse z komisariatu w Oksfordzie.

- Pan...? - Brian Lomax.

Czy mieszkał tu Miles Percival?

- Kiedy i gdzie? - Zeszłej nocy.

Znaleziono go dziś rano nad rzeką Thrupp.

- Od dawna pan go znał? - Od dwóch lat.

Śpiewaliśmy razem w chórze.

Kiedy widział go pan po raz ostatni?

Wczoraj na uczelni.

Jak się zachowywał?

Był zmartwiony?

- Nie. - A wcześniej?

Zauważył pan coś dziwnego?

Problemy z pieniędzmi, na uczelni, z dziewczyną?

Nic mi nie mówił.

- Pochodzi pan z Australii. - Zgadza się.

- Skąd? - Z Sydney.

I nie zainteresował pana fakt, że nie wrócił na noc?

Byłem w "Bird" aż do zamknięcia.

Gdy wróciłem, myślałem, że już śpi.

- Wiedział pan, że miał broń? - Po dziadku.

- Muszę porozmawiać z jego wychowawcą. - Oczywiście.

Wykłada w Lonsdale.

- Dobry Boże. - Cześć, Alex.

Nie wierzę. Co tu robisz?

Szukam twojego kolegi, dr. Stromminga.

W jakiej sprawie?

Prowadzę pewną sprawę. Jestem policjantem.

Policjantem?

Podobno miałeś wstąpić do Legii Cudzoziemskiej.

Co się stało? Nie przyjęli cię?

To był Królewski Korpus Łączności.

Faktycznie, nie przyjęli mnie.

- Nadal... - Wspinam się po szczeblach kariery?

Zdecydowanie.

Przede mną świetlana przyszłość. Jestem w drodze na sam szczyt.

- Zawsze byłeś ambitny. - Jestem do tego stworzony.

- Zjedzmy razem obiad. - Nie mogę.

Stromming pewnie jest w domu. Portier da ci adres.

Trzeba się dobrze ożenić.

Większość tak robi, jeśli chce się piąć w górę.

- Ty już się zdecydowałeś? - Jeszcze nie.

Pamiętasz tę dziewczynę z St John Street, w której się bujaliśmy?

- Chyba Wendy. - Wolała "Susan".

Faktycznie.

Wolała też ciebie zamiast mnie. Serce nie sługa.

Nie powinienem odciągać cię od...

Fajnie, że się spotkaliśmy. I taka dobra rada.

Cokolwiek cię tu sprowadza, bądź ostrożny.

Nie lubią tu intruzów.

- Zwłaszcza jednego ze swoich. - Nigdy nim nie byłem.

Ano nie.

Musimy się spotkać i pogadać.

Dzień dobry. Szukam dr. Stromminga.

Nie ma go teraz.

- Chodzi o sprawy uczelniane? - Poniekąd.

- Wie pani, o której wróci? - Niestety nie.

Coś mu przekazać?

Będzie lepiej, jak porozmawiam z nim osobiście.

Rozumiem.

- Przepraszam za kłopot. - Nic się nie stało.

- Panna Rosalinda Calloway, prawda? - Teraz pani Stromming.

- Mam prawie wszystkie pani płyty. - Wielkie nieba.

"Madame Butterfly" z 1954.

Gdybym miał wybrać tę jedyną, to byłaby to...

Bardzo mi miło. Rowan pewnie niedługo wróci.

Może chce pan zaczekać?

- Nie tęskni pani za występami? - Na razie nie.

Mam mojego męża.

- To uczciwa zamiana. - Jedno nie wyklucza drugiego.

Nie dla Rowana. Chociaż nie tego oczekiwałam.

Podróże, rozłąka.

Porzuciłabym to wszystko, tylko nie muzykę.

Nadal mam kontakt z muzyką.

W środy i soboty prowadzę zajęcia z chórem.

I mam wystąpić na balu charytatywnym w przyszły poniedziałek.

Denerwuję się tym bardziej niż jakimkolwiek innym występem.

Są jeszcze bilety?

- Rozeszły się. - Oczywiście.

- Rowan, to pan... - Morse.

Chciał z tobą porozmawiać.

- Sprawy uczelniane. - Oczywiście.

- Nie napije się pan? - Nie, dziękuję

Proszę usiąść.

W czym mogę pomóc, panie Morse?

Właściwie, posterunkowy Morse. Z komendy w Oksfordzie.

Jestem tu w sprawie pańskiego studenta, Milesa Percivala.

Naprawdę?

Przykro mi, ale nie żyje. Został znaleziony dziś rano.

Nie żyje?

O mój Boże. To straszne.

Wypadek drogowy?

Przypuszczamy, że samobójstwo.

Domyśla się pan dlaczego chciał się zabić?

Nie.

Ostatnio zaniedbał naukę. Opuszczał zajęcia, pił.

Słyszałem, że miał być zawieszony.

Był dość nerwowy.

Ale nie sądziłem, że mógłby...

Mój Boże, biedaczysko.

Potrzebuję nazwisko i adres autora sobotnich krzyżówek. Oza.

Ma pan pecha. Jak większość, jest anonimowy.

Musi pani gdzieś wysyłać jego wynagrodzenie.

Wynagrodzenie?

To Oksford. Robią to dla chwały.

Jestem bardzo zajęta. Muszę skończyć horoskop.

A dopiero doszłam do byka.

Ludzie chyba nie wierzą w te bzdury?

Zdziwiłby się pan. Kapelan właśnie opowiedział się za reinkarnacją.

Kiedy dostajecie sobotnie krzyżówki?

W środę z pierwszą pocztą. Wysyłamy je do druku w czwartek.

- A w zeszłym tygodniu? - To dziwne.

Przyszły późno, co wprowadziło spory zamęt.

W końcu podrzucił je jakiś młodziak.

- Jak wyglądał? - Jak młodziak.

Chyba student.

Dał to mojej zastępczyni. Ledwo na niego zerknęłam.

Może mógłbym z nią porozmawiać.

Musi pan skoczyć do Cairngorms. Ma urlop od poniedziałku.

W porządku.

- Gdyby coś sobie pani przypomniała... - Oczywiście.

Dziękuję.

- Jak się pan nazywa? - Morse.

- Czemu pani pyta? - Czy my się nie znamy?

Nie przypominam sobie.

Może to było w innym życiu.

Lott jest chory. Masz pojechać po szefa.

Niby jak?

- A gdzie Lott? - Chory, sir.

Nie gadaj. Piątek, pewnie z wołowiną.

Nie mówiłem? Na żonę zawsze mogę liczyć.

Coś nowego?

Chciałbym z panem o czymś porozmawiać.

- Tomiki poezji Mary Tremlett. - Myślałem, że to omówiliśmy.

Są nie tylko w twardej oprawie. To także pierwsze wydania. Dość cenne.

Byłeś u niej w domu?

Opowiesz mi po drodze.

- Dzień dobry, sir. - Dobry.

Zdaję relację panu Crispowi.

Widzę. Myślałem, że jesteś chory.

Źle się poczułem, ale mi przeszło.

Morse, wracaj do zajęć.

Zaczekaj, Arthurze. Wysłuchajmy go, sir.

Chłopak trochę powęszył w sprawie Tremlett.

Opowiedz nadinspektorowi.

Mary Tremlett miała przy łóżku kilka tomików poezji. Pierwsze wydania.

Pozaznaczała niektóre wiersze krzyżówkami wyciętymi z "Oxford Mail".

Wydania sobotnie. Wszystkie ułożone przez niejakiego Oza.

Oz? Jak czarnoksiężnik z bajki?

Tak.

Wypełnia tylko dwa pola.

Zawsze te same. Pierwsze poziomo i ostatnie pionowo.

Hasło pionowo jest zawsze liczebnikiem.

"Pięć złotych obrączek, sześć leżących gęsi"...

Ale hasło poziomo zawsze nawiązuje do Oksfordu i okolic,

miejsc z wierszy.

Fyfield, Cumnor, Godstow.

- To wszystko? - Nie.

Krzyżówka z dnia jej zaginięcia nawiązuje do wiersza Matthew Arnolda,

"Uczony Cygan", w którym mowa jest o Bagley Wood.

- Bagley Wood? - Hasło pionowo to osiem.

Może to czas i miejsce.

To możliwe.

Sądzisz, że umawiała się z kimś na potajemne schadzki?

Poprzez krzyżówki w "Oxford Mail"?

Trochę to dziwaczne.

W życiu nie słyszałem większych bredni, sir.

To dość dziwne, czy wręcz naciągane.

Skończyłeś już tę sprawę z Thrupp?

Więc zajmij się tym, nim zaczniesz ganiać za dziewczynami.

Cholerne krzyżówki, też coś!

Mam zgłoszenie. Turysta znalazł ciało.

Młoda dziewczyna, ruda. Możliwe, że to Mary Tremlett.

Gdzie?

Na Kennington, w Bagley Wood.

Niech fotograf zrobi zdjęcie prawej ręki.

Jest trochę rozmazane.

Zaczyna się od FLA17...

Dalej chyba "B".

Numer rejestracyjny auta?

Albo numer mieszkania? 17B?

Co dalej? Sekcja zwłok?

Zacznij od oficjalnej identyfikacji. Morse mnie odwiezie.

Przypilnuj przeszukania terenu.

Zrób fotki ubrania nim wyślesz je do techników.

Pokażemy je.

- Może to odświeży komuś pamięć. - Oczywiście, sir.

I kto jest teraz mądry?

Sierżancie.

Tutaj.

Ciało dobrze odżywionej kobiety. Lat około 15.

158 cm wzrostu. Waga 60 kg.

Zaczynamy od cięcia bocznego wzdłuż czaszki.

Zdejmujemy skórę, odsłaniając czaszkę.

Nic ci nie będzie.

Ja nie piję, sir.

Godne pochwały. A teraz do dna.

I nie przepraszaj.

- Twój pierwszy trup? - Coś w tym stylu.

Mój był w Afryce północnej.

Pod Longstop Hill.

Chłopak nazywał się Mills.

Gunner Mills.

Nie miał na sobie żadnego śladu.

Myślałem, że śpi.

Dopóki go nie przekręciłem.

Dostał z moździerza.

- Co przegapiłem? - Uduszona. Własnym stanikiem.

Po uderzeniu w tył głowy.

Według dr. DeBryna, nikt jej nie tknął.

To po co ją rozebrał?

Może miał chęci, ale...

Sobotnia noc, popił sobie, miał na nią ochotę.

Gdy mu nie poszło...

Była w ciąży w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

Patolog stwierdził, że miała profesjonalną aborcję.

Więc był jakiś chłopak? Może to ten Oz?

Podczas przeszukania, w pobliżu ciała znaleziono męski zegarek.

Ma rozbite szkiełko, więc znamy czas zgonu.

20:16 w sobotę wieczór.

W jej żołądku znaleziono ćwierć kilo ślimaków.

Pogadaj z jej koleżanką Valerie.

Sprawdź, czy czegoś nie ukrywa.

Może przed kimś bliższym jej wieku bardziej się otworzy.

W porządku.

Mary Tremlett powiedziała ojcu, że w sobotę idziecie razem do kina.

Wiesz, czemu tak powiedziała?

Rozumiem, że chcesz ją chronić.

Może jej reputację.

Ale dziś rano wszystko się zmieniło.

I to niestety na gorsze.

Ona nie żyje?

Więc lepiej powiedz mi prawdę.

Dokąd się wybierała w sobotę?

- Z kim miała się spotkać? - Nie wiem.

Chcę iść do domu.

Jestem zdenerwowana i wstrząśnięta.

Nie może mnie pan przesłuchiwać w takim stanie.

Jest pan tu z powodu Mary?

Nim przyłączyła się do Valerie, byłyśmy przyjaciółkami.

- Nie trzymasz z nimi? - Bez obaw. To ladacznice.

Śmiały się z nas.

Dopiero w zeszłym roku Mary i Val się skumplowały.

Kilka tygodni temu pokłóciły się.

Wiesz o co?

Mary twierdziła, że Valerie chciała odbić jej chłopaka.

O to poszło.

Czy Mary wspominała kiedykolwiek o Ozie?

Możliwe, że to ksywka.

Na pewno nie mnie.

Kim jest chłopak Mary?

Johnny Franks. Jest mechanikiem.

Pracuje w warsztacie w Park Town.

Wszystkie koleżanki Valerie tam chodzą.

Ślicznotka, co?

Ma dziewięć miesięcy, trzy tysiące przebiegu i idzie jak burza.

- Pan Samuels? - Mów mi Teddy.

- Panie... - Posterunkowy Morse.

W czym mogę pomóc?

Chciałbym porozmawiać z Johnnym Franksem.

Ma jakieś kłopoty? Znam kilku waszych.

Powiedzą panu, że działam zgodnie z przepisami, tak jak moi chłopcy.

Zapraszam do środka.

Widziałeś Johnny'ego?

Gdzie pan był w sobotę w nocy, panie Franks?

W "Railway Arms" w Didcot.

- Ma pan świadków? - Resztę drużyny.

Gram w lidze rzutek. W sobotę graliśmy w Didcot.

- O której skończyliście? - Koło 23:00.

W domu byłem koło północy.

- To wszystko? - Jeszcze nie.

- Znałeś Mary Tremlett? - Trochę.

Chyba jednak bardziej niż trochę.

Byłeś jej chłopakiem.

Nie wiem, kto panu tak powiedział.

Miałem kilka dziewczyn na oku, ale na pewno nie Mary.

Gadałem z nią, ale nie byliśmy razem.

- A Valerie Quillen? - Co z nią?

Pokłóciła się z Mary.

O ciebie. Tydzień temu.

Nie wiedziałem o tym.

Kręci się tu sporo młodych dziewczyn.

Wie pan, jakie są w tym wieku. Świrują za chłopakami.

Jak coś sobie ubzdurają, nic nie poradzisz.

Mary miała chłopaka, ale to nie byłem ja.

Miles jakiś tam. Studencik, nazwisko na P.

- Miles Percival? - Zgadza się.

Z nim niech pan gada.

Mary zerwała z Milesem pół roku temu.

- Sypiali ze sobą? - Co to za pytanie?

Miała 15 lat. Chciał się z nią ożenić.

Mówił, że czeka z tym do ślubu.

Czy Miles interesował się krzyżówkami?

Miles? Nie cierpiał ich.

Nie miał do tego głowy.

Doprowadzałem go do szaleństwa.

Serio?

Nie ma pan pojęcia, jaki był. To było okropne.

Po rozstaniu, był albo pijany, albo...

W końcu ubzdurał sobie,

że spotykała się z kimś innym.

Powiedział z kim?

Myślał, że ja...?

To jakaś bzdura.

- Znał ją pan? - Miles zabierał ją na przyjęcia.

Dość sympatyczna i inteligentna.

To był taki głupi pomysł.

Jeden z młodszych profesorów stwierdził,

że przydałoby się więcej takich dziewcząt w Oksfordzie.

- Jakich? - Jej pokroju.

Wszyscy byli trochę podpici, ale...

Reece chciał się założyć, czy z lekką pomocą,

nie przekonalibyśmy kwestora, że jest studentką.

Z koledżu Lady Matyldy.

- Alexander Reece? - Zna go pan?

Tak.

Kwestor wystraszyłby się na śmierć,

gdyby usłyszał najlepsze strofy Pindara,

wymawiane z wiejskim akcentem.

I wystraszył się?

Na śmierć?

Nigdy do tego nie doszło.

Nie dała się nabrać na wasze triki.

Przeciwnie, spodobało jej się to.

Ktoś się nią interesował. Pewnie jej to pochlebiało.

Z pewnością.

Kolejne pytania, musi pan zadać w marszu.

Kiedy po raz ostatni widział pan Mary?

- Na początku roku. - Jak często udzielał pan jej korepetycji?

Raz czy dwa razy w tygodniu.

W domu po wykładach. Zależy jak miałem czas.

Skoro znał ją pan, muszę spytać, gdzie pan był w sobotę wieczorem.

W domu.

- Kto może to potwierdzić? - Moja żona.

W sobotnie wieczory ma próby chóru.

Cokolwiek twierdzi Miles Percival,

mój związek z Mary Tremlett miał czysto akademicki charakter.

Była zdolna?

Łatwo przyswajała wiedzę.

Z czasem to, co wydawało się zabawne, przestało być...

odpowiednie.

Alex?

A któż inny? Dobre wyczucie czasu.

Jedzonko i winko.

Za darmo.

Jeśli nie robi ci różnicy...

Na służbie?

Musimy porozmawiać.

O Mary Tremlett. Chodzi o ten zakład z Rowanem Strommingiem.

Rozumiem.

Donald.

Tak się zastanawiałem, czemu tu węszysz.

Było między nimi coś więcej?

Nie sądzę.

Miała czym oddychać, ale nie przepadam za odaliskami.

Lubiła zjeść.

Słoma z butów.

Kiedyś nie byłeś taki cyniczny.

Biedny Morse.

Nie nadawałeś się na Oksford.

Zawsze byłeś zbyt przyzwoity.

Abingdon 4185.

Tak.

Mam.

Szokujące. /Znaleziono ciało zaginionej dziewczyny.

Nie.

Masz rację.

Właśnie wyjeżdżam do Londynu.

Gdyby coś się wydarzyło, dzwoń pod Flaxman 1788. - zawsze oddzialaj przecinkiem zdanie podrzędne od nadrzędnego w złożonym

Zrozumiano?

/Zaangażowanie sił brytyjskich /jest mało prawdopodobne.

/Dochodzą nas informacje /o walkach pomiędzy

/oddziałami Wietnamu Północnego /i Południowego w Dong Xoai.

/Wczesny szkic "Ozymandiasza" /Percy'ego Shelleya,

/zostanie wystawiony /w Bibliotece Bodlejańskiej w Oksfordzie.

/Przekazany bibliotece w 18...

"Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże. I piaski bielejące w pustyni obszarze".

Posterunkowy Morse.

Co pana sprowadza?

"Podróżnik, wracający z starożytnej ziemi,

Rzekł do mnie: nóg olbrzymich z głazu dwoje sterczy

Wśród puszczy bez tułowia.

A na podstawie napis dochował się cało:

Ja jestem Ozymandiasz, król królów. Mocarze!

Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą..."

- Przykro mi, ale nie... - Rozumie pan, dr. Stromming.

Czy woli pan "Oz"?

Ozymandiasz.

"Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą..."

Twórcy krzyżówek nie narzekają na brak poczucia własnej wartości.

Czcigodny nauczyciel, obdarzający wiedzą młodą, gorliwą uczennicę.

Taki mógł być nawet początek.

Ale koniec był już zupełnie inny.

Co się stało, dr. Stromming?

Szybko się panu znudziła?

- Czy żona zaczęła coś podejrzewać? - Rosalinda nie miała pojęcia...

Może Mary zagroziła, że o wszystkim jej powie?

Nie chciała odejść po cichu. Dlatego zwabił ją pan do Bagley Wood?

Co?

Ma pan tu wszystko czarno na białym.

Jeden poziomo: "Gdzie większość cyganów rozbija swoje namioty".

Odpowiedź: "Bagley Wood".

Ostatnie pionowo: "Ile kowbojek"?

Pięć liter. Odpowiedź: "Osiem".

- Nie rozumiem. - Świetnie pan rozumie.

Spotkał się pan z Mary Tremlett w sobotę o 20:00 w Bagley Wood,

podczas gdy żona była na próbie chóru.

Nie chodziło mi o Bagley Wood.

A już na pewno nie w zeszłą sobotę.

Chodziło mi o Hinksey.

I to była 18:00, nie 20:00.

To krzyżówka na następny tydzień.

Przyszłotygodniowa?

Każdy szanujący się twórca...

ma kilka gotowych krzyżówek.

W razie choroby.

Widzi pan? Hinksey.

18:00. Tę krzyżówkę miałem wysłać.

To dlatego się nie pojawiła.

Wysłałem złą krzyżówkę.

Rowan dał mi kopertę do wysłania.

Ale przez te próby, kompletnie o tym zapomniałam.

I co pani zrobiła?

W środę nadal leżała na kominku.

Już ją miałam sama zawieźć do miasta,

gdy zjawił się jeden ze studentów Rowana.

Ma na imię Miles.

Miles Percival?

Tak. Znam go z prób chóru.

Rowana nie było, więc żeby samej nie jechać,

poprosiłam go o podrzucenie koperty.

Powiedział po co przyszedł?

Pewnie jakieś sprawy na uczelni.

Proszę spytać jego. Na pewno panu powie.

Miles Percival nie żyje.

Zastrzelił się.

W tej sprawie przyszedłem wtedy do pani męża.

Może pani potwierdzić miejsce pobytu dr. Stromminga w sobotę wieczór?

Miejsce pobytu? Był tutaj.

Jest pani pewna?

W sobotnie wieczory ma pani chyba próby chóru?

Był w gabinecie, gdy wychodziłam o 18:00.

Był tam nadal, gdy wróciłam.

- Panie posterunkowy... - O której pani wróciła?

Koło 23:00.

Gdy wyszłam z próby okazało się, że mam przebitą oponę.

Długo czekałam na pomoc drogową.

Do czego pan zmierza?

To delikatne pytanie, ale muszę je zadać.

Jesteście z mężem szczęśliwi?

- Słucham? - Chodzi mi o...

Nie miała pani powodów, by mu nie ufać?

Nigdy!

Nigdy nie miałam powodów, by mu nie ufać.

Ani przez chwilę.

Muszę iść na próbę.

Powiedz nadinspektorowi to, co mnie.

Ma pan chwilę?

Stromming wszystko zaplanował w każdym detalu.

Myślę, że posunął się nawet do przebicia opony w aucie żony,

by być pewnym, że wróci do domu przed nią.

Ona jest przekonana, że był cały czas w domu.

Przepraszam, że przeszkadzam, sir.

Więc, w sobotę wieczór zwabił Mary Tremlett do Bagley Wood,

i zabił ją.

By ich romans nie wyszedł na jaw.

Jakie ma alibi, jeśli mogę spytać?

- Że był w Hinksey. - Co tam robił?

Czekał na Mary.

Twierdzi, że zaplanował spotkanie na dwunastego,

ale przypadkowo wysłał krzyżówkę z dziewiętnastego.

- Czy ktoś go widział w Hinksey? - Nie. Wiem, że kłamie.

Co pan o tym myśli?

Jeśli Stromming jest Ozem...

przesłuchajmy go. Sprowadźcie go tu.

Twierdzisz, że zabił ją w sobotę wieczorem?

To będzie trzeba trochę przystopować, sir.

Na dole jest weterynarz, który przysięga,

że widział Mary Tremlett żywą w niedzielę o szóstej rano.

Dotarłem do Cherriot's Farm około drugiej.

Poród pośladkowy, generalnie nie jest to jakiś problem.

Ale cielak owinął się pępowiną.

Musiało być ciężko.

Ciężko będzie podkręcać piłki podczas gry w krykieta.

Poród zakończył się koło piątej.

Zabrałem rzeczy i wyruszyłem do domu koło 5:30.

Mijałem skręt do Glympton i widziałem ją na przystanku.

- Która była godzina? - Szósta.

Nadawali wiadomości lokalne.

Jak wyglądała ta dziewczyna?

Ruda, tak jak pisali w gazetach.

Była ubrana w takie coś dziwnego...

Nie wiem jak to nazwać. We wzory w kształcie litery V.

Chyba zielono-biały.

Pomyliłeś się o 12 godzin.

Nie zabito jej o 20:16 w sobotę, tylko o 8:16 w niedzielę.

Weterynarz widział ją na przystanku.

- Wierzy mu pan? - Nie mam powodu nie wierzyć.

Rozpoznał sukienkę.

Rozmawiałem z panią Stromming, sir.

O 08:16 oboje byli w kościele.

U św. Zbawiciela. Proboszcz to potwierdza.

To oczyszcza Stromminga.

Mógł mieć z nią romans, ale reszta nie pasuje.

Ale znaleziono ją w Bagley Wood.

Tak jak mówił, dał do gazety złą krzyżówkę.

Mary Tremlett poszła tam, a Stromming się nie pojawił.

Dlaczego nie wróciła do domu? Gdzie była?

Od soboty wieczorem, do niedzieli rano, gdy weterynarz zauważył ją na przystanku?

Nie twierdzę, że wszystko jest jasne.

Może kogoś spotkała.

Jak by na to nie patrzeć, nadal nic nie mamy.

Może coś jest. Ten zegarek, który znaleźliśmy...

Miał z tyłu wygrawerowaną datę, 8 października 1964.

Zegarki często daje się jako prezent na osiemnastkę.

Sprawdziłem to samobójstwo, którym rzekomo zajmuje się Morse.

- Miles Percival. - Co z nim?

To były chłopak Mary Tremlett.

Kto?

Nie uważasz, że powinieneś był o tym wspomnieć?

- Wykluczyłem to. - Doprawdy?

Percival urodził się, 8 października 1943.

Rodzice potwierdzili, że dali mu zegarek, który znaleźliśmy.

Jeszcze o czymś zapomniałeś wspomnieć?

To Miles Percival dostarczył krzyżówkę dr. Stromminga do "Oxford Mail".

Mógł podejrzeć.

Może zrozumiał, jak Stromming kontaktuje się z Mary Tremlett.

Percival nie miał pojęcia o krzyżówkach. Jego współlokator mi o tym powiedział.

Może ten współlokator nie znał go tak dobrze, jak sądził.

Więc czekał w Bagley Wood, aż zjawi się...

Może planował zabić oboje, sir, tylko że Stromming się nie pojawił.

- Pokłócili się, doszło do walki. - Wtedy zgubił zegarek.

Uciekła mu, zaszyła się gdzieś do rana

i próbowała złapać pierwszy autobus do domu.

Tylko że Percival znalazł ją i zaciągnął z powrotem do Bagley Wood.

Miles Percival nadal ją kochał, sir.

Nie skrzywdziłby Mary Tremlett.

Może ci to umknęło, ale Percival palnął sobie w łeb.

Gdy dowiedział się, że ona nie żyje.

- Nie wytrzymał tego. - Ależ to poetyckie.

Tylko, że zabił się, nim odkryliśmy jej ciało.

Nie mógł wiedzieć, że ona nie żyje.

Chyba, że sam ją zabił.

Pani Stromming.

- Powinienem przeprosić... - Powinien pan.

To młoda dziewczyna. A pan wykonywał swoją pracę.

Wyciągnałem pochopne wnioski.

To by było na tyle.

Panie Morse?

Gdy spytał pan o Rowana, czy powinnam...

- Pani Stromming... - Jest mi pan to winien.

- Czy byłam na tyle głupia? - To ja byłem głupi.

Nasza praca polega na żywieniu podejrzeń.

Czyli był pan w błędzie?

Chyba tak.

Przepraszam...

Odchodziłam od zmysłów, po tym, co pan powiedział.

Proszę już o tym nie myśleć.

Mężczyzna, mający taką żonę jak pani, musiałby być głupi, szukając uciech gdzie indziej.

Nie sądzę, by dr Stromming był głupi.

- Mogę postawić pani drinka? - Bardzo miło z pana strony.

Poproszę brandy.

Podobno studiował pan filologię klasyczną w Lonsdale.

- To prawda? - Mniej więcej.

Jak student filologii klasycznej może zostać policjantem?

Sam się zastanawiam.

Myślałam, że może pana ojciec był policjantem.

Nie.

Był taksówkarzem, nim stracił licencję.

A pańska matka?

- Była kwakierką. - Dobry Boże.

Mam nadzieję, że moje dzieci

będą miały o mnie więcej do powiedzenia niż "była anglikanką".

Umarła, gdy miałem 12 lat.

- Nie powinnam była pytać. - Nie szkodzi.

Z każdym rokiem, moje wspomnienie o niej...

Zapamiętałem ją jako...

osobę łagodną.

Pamiętam zapach jej włosów.

Jej czułość.

Lepiej już pójdę do domu.

- Dziękuję... - Nie...

To ja dziękuję za... Po prostu, dziękuję.

Dobranoc.

- Proszę nie mówić mojemu tacie. - Nie powiem.

- Zabije mnie, jeśli się dowie. - Nie powiem. Przyrzekam.

Gdzie byłyście, Jenny?

Mary przedstawiła mnie swojemu znajomemu.

Organizował imprezy.

Taki duży dom w Wolvercote.

Myślałyśmy, że będzie zabawnie.

Ale tak nie było.

Czy Mary była tam w zeszłą sobotę?

Poszłyśmy tam w kilka dziewczyn.

Ja, Val...

Mary wyszła wcześniej.

Koło 19:00.

Wynikła z tego kłótnia.

- Nie chciał, by wychodziła. - Kto?

Kto organizował te imprezy?

Proszę wsiąść. Skórzane fotele,

deska rozdzielcza z drewna. Prawdziwa ślicznotka.

Witam. Zmienił pan zdanie, co do auta?

Wie pan, jaki jest wiek przyzwolenia w tym kraju, panie Samuels?

Co mówi prawo na temat stręczycielstwa?

Len, pomożesz państwu?

Przez pana straciłem świetny interes.

Jak skończę, będzie jeszcze gorzej.

Mary Tremlett była częstym gościem na pana imprezkach,

wraz z innymi dziewczynami ze szkoły w Cowley Road.

Chcę nazwiska i adresy ludzi, dla których pan to robił.

Uważaj, co mówisz, młody.

Myślisz, że możesz mnie obrażać? Nie pozwolę na to.

Jestem szanowanym biznesmenem i tak chcę być traktowany

albo wkrótce skończysz jako krawężnik.

Spadaj stąd, nim ktoś połamie ci nogi.

Jazda stąd.

Byłeś u Teddy'ego Samuelsa.

Organizuje imprezy dla jakichś szych w Wolvercote.

Z nieletnimi dziewczynami.

- Mary była tam w sobotę wieczór. - Nie obchodzi mnie, gdzie była.

Widziano ją żywą w niedzielę rano. Później zgarnął ją Miles Percival.

Musiało go nieźle przycisnąć.

Zwłaszcza, że nie posiadał auta.

- Czym się zajmujesz? - Prowadzę dochodzenie.

- I kto ci na to pozwolił? - Ja.

Idź.

Chciałbyś mi o czymś powiedzieć?

Wie pan, z kim przystaje Teddy?

Wiem, że siedzisz w jego kieszeni.

Już samo przymknięcie oka na lewe przeglądy za 25 funtów co miesiąc, jest złe,

ale tu chodzi o morderstwo dziewczyny.

- Nie tylko ja to robię. - Wiem.

Teddy Samuels ma w kieszeni połowę tego miasta.

Raczej hrabstwa.

Sędziowie, duchowni, radni, parlamentarzyści.

Myślisz, że masz z nim szanse, Fred?

Powinieneś wziąć kilka tygodni urlopu.

Zabierz Irene na kemping i zastanów się nad wcześniejszą emeryturą.

- Oszalałeś? - Albo to, albo przeniesienie.

Twój wybór, ale nie chcę cię tu więcej widzieć.

- Nie chciałbym cię przymknąć. - Nie odważysz się!

- Kto jest właścicielem? - To skomplikowane.

Wedle ksiąg wieczystych,

ziemia należała do De Veresów, hrabiów Oksfordu

dopóki tytuł stał się nieaktywny. Teraz to majątek koronny.

Chyba skarbu państwa.

Herbatki?

Właśnie zagotowałem wodę.

Nie mam mleka. Ale jest cytryna.

Kim pan jest?

Nazywam się Dempsey. Komisarz Thursday, jak mniemam?

I posterunkowy Morse.

- To pan wybił okno? - Co pan tu robi?

Teraz zajmuję się domem.

Ale generalnie, obroną królestwa.

Interes narodowy, pokój i takie tam.

Ze służb specjalnych?

- Tak, a co? - Tracę cierpliwość.

MSW, wewnętrzny 255.

Pułkownik Doleman za mnie poręczy.

Nie?

- Jesteście tu w sprawie dziewczyny. - Co pan o tym wie?

Wyszła stąd cała i zdrowa koło 19:00, w sobotę wieczorem.

Ktokolwiek to zrobił, nie ma z tym nic wspólnego.

- Co znaczy "z tym"? - Dziwki na wysokim szczeblu.

Rządu nie stać na kolejny skandal.

Nadal sprzątamy po aferze Clivedena.

- Szukamy mordercy. - Mam nadzieję, że go złapiecie.

Ale jeśli będziecie węszyć tutaj, zostaniecie odsunięci od sprawy.

Ciekawe jak zareagują gazety na wiadomość, że departament stanu

utrudnia śledztwo w sprawie o morderstwo.

To nie ujrzałoby światła dziennego.

Dostałby pan tylko listę tajemnic państwowych, które złamaliście.

Kogo pan ochrania?

Nie mogę powiedzieć, jeśli mam dobrze wykonywać swoją pracę.

Na pewno nie chcecie herbatki?

Takie gnojki to chleb powszedni.

Rezygnujemy ze sprawy z powodu osiłka chroniącego polityków?

Chcę listę wszystkich odwiedzających pański przybytek.

Wielu z pańskich przełożonych, zalicza się do kręgu moich znajomych.

Rączka rączkę myje.

Nie chcę, by któryś z nich musiał się wstydzić.

Rozumie pan?

Cholera.

Zostawiłem fajkę w aucie.

Poszukasz jej, Morse?

Teraz?

Nadgorliwy ten pański chłopak.

Brak mu doświadczenia.

Napije się pan?

- Szkocką. - Z wodą?

Czystą.

Lepszych od ciebie zeskrobywałem z butów.

Więc posłuchaj, co ci powiem.

Nie obchodzi mnie, czyim jesteś alfonsem.

Zadrzesz ze mną, to cię zniszczę.

Miałem ją w kieszeni.

Panu Samuelsowi poszła krew z nosa.

Doradziłem mu, żeby odchylił głowę do tyłu.

- Już lepiej? - Popełnił pan błąd.

Więc jest nas dwóch. Może pan zatrzymać chusteczkę.

- Sir... - Nic nie mów.

Nie doszedłem tak daleko, żeby się teraz poddać

przez jakichś wysoko postawionych złodziejaszków.

A co z prawem?

Jest dobro i zło.

Wiem, po której jestem stronie.

Naprawdę?

- Nie jestem tym zainteresowany. - Myślę, że będziesz.

Zastanawiałem się, dlaczego nikt nie zainteresował się kimś takim jak Samuels.

Zwłaszcza Crisp.

Mógł mi pan powiedzieć.

Nie wiedziałem, komu z własnego posterunku mogę ufać, a co dopiero obcemu.

Sądzi pan, że to Teddy Samuels zabił Mary Tremlett?

Albo wie, kto to zrobił.

- Komisarz Thursday już jest? - Pojechał do Tremlettów.

Znasz się na kobiecych ubraniach?

- Prócz tego, że lepiej wyglądają bez nich? - Czemu pytasz?

Coś o czym ktoś wspomniał.

Próbuję sobie przypomnieć.

Panie Morse?

Nadinspektor Crisp pana prosi.

Panie Morse.

Odaliska.

Oda co?

- Co to? - Ktoś taki jak Jenkins.

Walijczyk?

Lubiący dobrze zjeść.

Czy to prawda?

Proszę się zastanowić, nim pan odpowie.

To poważna skarga.

Czy komisarz Thursday uderzył Teddy'ego Samuelsa?

Nie, sir.

Opróżnij biurko. Wracasz do Carshall Newtown,

czy skąd tam cię przysłali.

Nic mi po takich wichrzycielach.

Moja rezygnacja. Od tygodnia ciążyła mi w kieszeni.

- Proszę dopilnować, by dotarła, gdzie trzeba. - Wynocha!

Znów oblałeś, studenciaku?

Czytałem twoje akta, chłopcze.

Trzy lata w Lonsdale.

Poddałeś się tuż przed dyplomem.

Taki jest problem z elegancikami. Za grosz inicjatywy.

Zaczynają się problemy i wracacie do domu z podkulonym ogonem.

Nie mam urazy.

Wyświadczyłeś mi przysługę.

Atrakcyjniejsze stanowisko.

W obyczajówce.

I ty, pogrążający się coraz bardziej.

Co będziesz robił?

Chwalił Pana.

Pił.

I wypoczywał.

- Jeszcze jedno? - Muszę wracać na posterunek.

Poczyniłeś jakieś postępy w sprawie tego napisu na ręce?

Jak to szło, FLA...?

17B.

Albo 178.

Szukaliśmy numeru rejestracyjnego FLA 178, ale nic nie znaleźliśmy.

A jeśli to numer mieszkania 17B...

Na końcu czegoś brakowało.

- Kolejnej litery albo cyfry. - Ciężko to stwierdzić.

- Czemu pytasz? - Co?

Nieważne.

To już nie moje zmartwienie.

Powiedz Thursdayowi, że jeśli chce złapać mordercę Mary,

musi sprawdzić skąd pochodzi jej ubranie.

Czy Mary wspominała o Teddym Samuelsie?

Prowadzi komis samochodowy na tyłach Park Town.

Mnie nigdy o nim nie mówiła.

A tobie?

Wpadła w jego sidła?

Interesują nas ludzie, których poznała poprzez niego.

Czy była kiedykolwiek w Wolvercote?

Niestety Rowana nie ma w domu.

Przyszedłem do pani.

Chciałem się pożegnać.

- Opuszcza pan Oksford? - Zarówno Oksford, jak i policję.

Lepiej niech pan wejdzie.

Jeśli pani pozwoli...

Wstydem byłoby przegapić taką okazję.

Rzadko spotyka się własną idolkę.

Idolkę? Na pewno nie.

Jeszcze jak!

Uratowała mi pani życie.

- Dziwnie to zabrzmiało. - Ale to prawda.

Tam, gdzie dorastałem było szaro i nieprzyjemnie.

Aż pewnego dnia usłyszałem pani głos.

I po raz pierwszy w życiu pomyślałem, że na tym świecie...

istnieje piękno.

Podpisze mi ją pani?

To dla mnie wiele znaczy.

Tak.

Tylko spójrz na mnie.

Spoglądam.

I to często.

Flirtuje pan ze mną?

Trochę.

Możliwe.

Tak nie można.

Kocham mojego męża.

I to bardzo.

Wiem.

Co mam napisać?

Zabezpieczenie Samuelsa w razie kłopotów z policją.

Szantaż to paskudna sprawa.

Gdyby to była moja córka, postąpiłbym tak samo.

Spaliłem wszystkie negatywy.

Ani Jenny, ani pan nie musicie się już o nic martwić.

Sir.

Kto jeszcze o tym wie?

My i Morse.

Może pan na nim polegać. To dobry chłopak.

Nie osiągnęlibyśmy tego bez niego.

Dziękuję za kawę i...

Powinien pan sobie znaleźć dziewczynę.

Kiedyś miałem.

- Byliśmy zaręczeni. - I co się stało?

Wrociła do swojego byłego.

Spotykali się na pierwszym roku, później wybrała mnie.

Ale nie wyszło.

Przykro mi.

Naprawdę.

Lepiej jest kochać i utracić miłość.

Też tak słyszałem.

Dobranoc, pani Stromming.

/U mnie w biurze, /punktualnie o 8:00.

To chyba twoje.

Mamy nowe poszlaki.

Musiał za to zapłacić.

Za Mary.

Wiem, że był zły, ale...

Nigdy nie sądziłam...

To jego własna córka.

Nasza córka.

Pani i Teddy Samuels?

To było latem 1949.

Rodzice uznali, że nie powinnam rujnować sobie życia dzieckiem.

Więc ją przysposobili.

Teddy nie chciał mieć z tym nic wspólnego.

Groził mi.

I wtedy pojawił się pan.

Na dźwięk jego nazwiska...

coś we mnie pękło.

Przez wszystkie te lata.

Myśl, że mógł mieć cokolwiek wspólnego z Mary.

Nie żałuję.

To wszystko jest dziwne, Morse.

Rodziny, wstyd...

Czemu winne dziecko?

To jej krew.

Wszyscy przyszliśmy na ten świat w ten sam sposób.

To nie przejdzie.

O co chodzi z ubraniem Mary Tremlett?

Miała rozmiar stanika 36C,

a sukienka, którą miała na sobie była w rozmiarze "S".

Nie wcisnęłaby się w nią za żadne skarby.

- Kupiona przez adoratora? - Tak uważam.

Jeśli chodzi o rozmiary sukienek...

Niech McLeash zrobi listę sklepów.

A my zamienimy słówko z Teddym.

Może dziś będzie z niego więcej pożytku.

Mówi Morse.

Jestem w szpitalu z komisarzem Thursdayem.

Udało się z tym ubraniem?

Próbuj dalej.

Skończyły mi się drobne.

Oddzwoń na numer Otmoor 2270.

O-T-M...

Natychmiast. Muszę coś sprawdzić.

Nieźle go urządziła.

Nawet jeśli przeżyje, zostanie warzywem.

- Ustaliłeś coś? - Percival jest czysty.

Nie tylko nie miał auta,

ale, według Lomaxa, nie umiał prowadzić.

- To nie wszystko. - Co jeszcze?

Pamięta pan napis na ręce Mary?

- FLA178. - Numer rejestracyjny.

To coś zupełnie innego.

FLA to skrót od Flaxman,

numer telefoniczny w Londynie, w rejonie Chelsea.

FLA178? Brakuje jednej cyfry.

McLeash sprawdza wszystkie 10 możliwości.

Flaxman 1788 to londyński numer sir Richarda Lovella,

ministra spraw zagranicznych i radnego Oksfordu Północnego.

- Rozmawiałeś z nim? - Z jego gosposią.

Lovell był w Oksfordzie w zeszłym tygodniu od piątku do niedzieli.

Ma dom w Woodstock o nazwie "Applegate".

Komisarz Thursday.

A to posterunkowy Morse.

Moglibyśmy zamienić słówko?

Ze mną?

Zapraszam.

W czym mogę pomóc?

Interesuje nas, skąd pański londyński numer telefonu

wziął się na ręce uczennicy,

zamordowanej w zeszłą niedzielę w Bagley Wood.

- Mój numer telefonu? - Flaxman 1788.

- To pana numer? - Tak, ale...

nie mam pojęcia skąd go wzięła.

Nazywała się Mary Tremlett.

Ruda.

Poznał ją pan na imprezie organizowanej przez Teddy'ego Samuelsa.

Był pan na niej w sobotę w Wolvercote.

Nie przypominam sobie.

Brzmi nieprzyjemnie.

Przykro mi.

"Przykro panu"? Została uduszona i porzucona w lesie,

a pana stać tylko na "przykro mi"?

Morse!

Zaprzecza pan, że tam był?

Oczywiście.

A skoro nie ma dowodów,

uważam spotkanie za skończone.

Chyba już wiemy kogo ochraniał Dempsey.

Ministra.

Potrzebujemy czegoś więcej niż numeru telefonu.

A co z jej sukienką?

Jeśli to Lovell był jej adoratorem i znajdziemy, kto mu ją sprzedał...

Powiążemy go z Mary Tremlett.

- McLeash ma tę listę sklepów? - Powinien.

Sprawdź to, a ja obgadam to z Crispem.

/ODZIEŻ DAMSKA /TOREBKI

/TEATR

Sprawdziłeś tę sukienkę?

Więc, mamy go.

Co?

Ślimaki.

Ostatni posiłek Mary.

Zjedzony godzinę przed śmiercią.

Ja bym ich nie zjadł na śniadanie.

A pan?

Sugerujesz, że nie zginęła w niedzielę rano?

Weterynarz widział ją na przystanku.

Zgadza się.

I nie.

Jak by nie było, Lovell jej nie zabił.

Najgorsze, że to miał być żart.

Zakład pomiędzy dwoma debilami.

- Ile? - Pięć funtów.

Zakład stoi.

/Pochlebiała jej uwaga Stromminga, /może się w nim durzyła.

/Mary Tremlett zaangażowała się w romans,

/porzucając swojego chłopaka.

Zrozpaczony, Miles Percival zwierzył się ze swoich obaw

jedynej osobie, która mogła położyć kres romansowi.

Pani Stromming, możemy porozmawiać?

Wątpię, by mu uwierzyła.

Ale z czasem, uświadomiła sobie prawdę.

Konfrontacja niosła ryzyko utraty męża,

więc wpadła na inny pomysł.

/I tak to się zaczęło.

Miłego dnia.

/Zamiana krzyżówek była najłatwiejsza.

/Musiała jeszcze znaleźć /kozła ofiarnego.

/Miała idealnego kandydata.

Podrzucisz to za mnie?

- Pewnie. - Dziękuję.

Reszta poszła zgodnie z planem.

W sobotę wieczorem,

Mary Tremlett wyszła z imprezy w Bagley Wood,

planując spotkać się z kochankiem.

Ale na spotkaniu nie zjawił się dr Stromming.

Myślę, że Rosalinda Stromming czekała na nią z łomem.

/Rozebrała Mary /i zostawiła przy ciele sukienkę.

/Miała ich dwie.

/Następnego dnia, /ktoś mijający przystanek,

/zobaczyłby to, /czego chciała Rosalinda Stromming,

/rudą dziewczynę /w zielono-białej sukience.

/I wziąłby ją za Mary Tremlett.

/Peruki i sukienki /pewnie nie znajdziemy.

/Wszystko zostało przygotowane /na ostatni akt.

Zostało tylko dostarczenie nam mordercy.

To było morderstwo doskonałe we wszystkich szczegółach, poza jednym.

Potrzebne były dwie identyczne sukienki.

Nie wzięła pod uwagę,

że jest o dwa rozmiary mniejsza od Mary.

Sprzedawczyni ją zapamiętała.

Piękna kobieta z brylantowymi kolczykami.

Brawo.

Cudownie.

Bosko.

O co chodzi?

O odejście z rządu i życia publicznego.

Że co?

Z powodów zdrowotnych. Oszczędzi to wszystkim wstydu.

Miała 15 lat, Dickie.

- To tylko niewinna... - Zabawa?

Obleśni ramole, biorący do łóżka uczennice to "zabawa"?

Może dla ciebie i twoich koleżków.

- To śmieszne. - Śmieszne?

Minister, biorący udział w orgii.

Zapisujący numer telefonu na ręce nastolatki.

To jest śmieszne.

Póki co jesteś kryty.

Ale jest pewien gliniarz, który węszy.

Morse?

- Wyjaśnij to z nim. - Próbowałem.

Jest nieprzekupny.

Odejdź godnie, to jego szef go powstrzyma.

Zobaczmy, co na to Harold.

Tyle ma do powiedzenia.

Są dwa wyjścia. Rezygnujesz albo będę musiał ubrudzić sobie ręce.

- O której masz pociąg? - Piętnaście po.

Spałeś?

Gdybym rozwikłał to wcześniej...

- Gdybym domyślił się... - Przestań.

Tu nie ma miejsca na gdybanie.

Kontynuujesz, aż rozwiążesz sprawę.

Wiem coś o tym.

Rosalinda Stromming była martwa w momencie, gdy pomyślała o zabiciu tej dziewczyny.

Umierała od środka.

W każdym razie to, co było w niej dobre.

Jedziemy.

Jeśli chcesz złapać pociąg...

Mogę poprowadzić?

Carshall Newtown, tego właśnie chcesz?

Nie wiem.

Myślałem, żeby to rzucić.

Skończyć studia.

Świat jest pełen uczonych, za to brak jest dobrych policjantów.

Mogę cię wziąć na mojego partnera.

Nieźle nam poszło.

Mniej więcej.

Dostałbyś podwyżkę i awans na sierżanta.

Przy odpowiedniej zachęcie, to kto wie?

Zastanów się, gdzie się widzisz za 20 lat.

Morse?

Endeavourze!

Tłumaczenie: delta1908 Korekta: Shylock

www. kinomania. org

www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów. Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.