Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tak, dobrze!
Śmiało, Karine! Wybij się z nóg.
Nie możesz tak skakać.
Ruszasz się jak słoń.
- W porządku? - Boli przy lądowaniu.
Od kontuzji minęło pół roku.
- Trzeba coś z tym zrobić. - Wal się!
Tak się nie mówi do trenerki!
Nie gap się, tylko pomóż.
- Boli? - A jak myślisz?
Nie jesteś stąd.
Co robisz w Belfort?
Zwiedzam.
Musi ci się podobać.
Znasz faceta, który się nazywa Franck Rivière?
Pracuje w kawiarni.
Jest otwarta w weekendy. Przyjdź jutro.
Andrea cię zabije.
Nie ona jeździ, tylko ja.
Niech się ode mnie odwali.
Kto to?
Nie wiem. Turystka.
W Belfort niczego nie znajdzie.
Będziesz jutro na imprezie?
- Tak. - Cool.
Jak masz na imię?
Manon.
Bez czapki lepiej, Manon.
Co tu robisz?
Co tu robisz? Jest zamknięte.
- Idź stąd. - Znasz Francka Rivière'a?
- Chyba tu pracuje. - Tak, znam go. A co?
Kiedy przyjdzie?
Nigdy. Teraz robi w szkółce roślin.
- Gdzie? - Czekaj.
- Mogę zrobić zdjęcie? - Tak.
Dziękuję.
Mogę pomóc?
Wiesz, gdzie to jest?
Przy kaplicy.
- Daleko? - 10 minut stąd.
10 minut?
Tak. Samochodem.
- Mogę skorzystać z toalety? - Tylko dla klientów.
Nie przyjmujemy franków szwajcarskich.
Daleko jeszcze?
Nie, na końcu drogi.
Kiedy napada za dużo śniegu, nie ma przejazdu.
O co chodzi?
- Jest Franck? - Czego od niego chcesz?
To mój ojciec.
Słucham?
Pomyliłaś adres. Franck nie ma córki.
Kiedy ostatni raz go widziałaś?
Nie wiem.
Ze trzy lata temu.
Dlaczego nie przyjechałaś wcześniej?
Gdzie mieszkasz?
W Szwajcarii.
Z matką?
Z matką.
Gdzie jest Franck?
Wyjechał...
po drzewka.
Jesteś sam?
No dobra. Cześć.
- Znalazłaś tamtego faceta? - Nie.
Fajna bluza. Której drużyny?
Z Coire.
Gdzie to jest? Nie znam.
W Szwajcarii, w Gryzonii.
- Zadupie. - A Belfort to Nowy Jork?
Rivière...
Twój idol?
To moja bluza. Grałam w tej drużynie.
Z dziewczynami?
- A nie jeździłaś figurowo? - Daj jej spokój, Alex.
Czego chcesz? Spadaj! Nie uderzę dziewczyny.
Kurwa!
Sam się prosiłeś.
Co robisz?
Wychodzę, nie widać?
Postawisz mi drinka?
Nie mam pieniędzy.
Jesteś z Alexem?
Zero szans. Nie mam czasu na facetów.
Zamówisz mi wódkę z tonikiem?
Barman zna trenerkę, doniesie na mnie.
Wódka z tonikiem i szklanka wody.
W Szwajcarii masz chłopaka?
Nie.
Mam, ale to nic na serio.
Boli cię, kiedy trenujesz?
Tak, ale nie mam wyboru.
Muszę teraz zająć trzecie miejsce, żeby wystartować w mistrzostwach Francji.
Grasz w hokeja, tak?
Głupi sport.
Ej, lesby, jedziemy na stare lodowisko.
Tu jest słabo.
Dobra, już.
Idziesz?
Co robimy?
Masz, Szwajcarko.
- Po co z nami jedzie? - A twoja dziewczyna?
- Ale grat! - Nie zmieścimy się.
Uwaga na siedzenia.
Patrz na drogę!
Noah, weź te łapy!
Idę, idę.
- Karine, zaczekaj na mnie! - Pośpieszcie się.
Nie wejdziesz?
No, chodź!
Pokaż, co potrafisz.
Chyba że się boisz.
Gotowi?
Sygnał, już!
Start!
- Dawaj, Noah! - Manon!
Szybciej!
Kurde, Lucas...
- A ty dokąd? - Po drinka.
- Dalej, Noah! - Kurwa!
- Była rysa! - Jasne, tłumacz się!
Kurde, Noah!
Przegrać to nie wstyd. Każdemu się zdarza.
Nieźle, Szwajcarko.
Karine, przestań!
Kurna! Ty debilko!
Tylko się wygłupiam.
- Spadam. - Karine to wariatka.
Gdzie cię podrzucić?
Zostawiłam rower przy lodowisku.
Poradzę sobie.
Przemokłaś. Śpij u mnie.
Pożyczę ci ciuchy.
Nie wezmę cię do siebie. Starzy będą wściekli, że późno wracam.
- Cześć. - No, chodź.
Rodzice ci to wszystko kupili?
Nie mają kasy.
Prowadzą farmę, ale to nie moja bajka.
Obłędnie jeździsz.
W hokeja gram od dzieciństwa.
- Macie tam żeńską drużynę? - Nie.
- Gram z chłopakami. - Serio?
- Trudno ci im dorównać? - Nie.
Co tu robisz? Czemu nie zostałaś w Szwajcarii?
Wdałam się w bójkę.
Za to wylali cię z klubu?
I tak chciałam odejść.
Zabawna jesteś, Szwajcarko.
Dobranoc. Muszę wcześnie wstać na mecz.
Co jest z Karine?
Za duża presja.
Ona i Jenny są tu gwiazdami.
A jej od kontuzji nie idzie.
Co z wami? Ruszać się!
Dobrzy są!
Presja pod bramką!
- Trzymajcie się razem! - Dalej, Lwy!
Jazda, Lwy!
Noah, kryj swojego!
Kurde, chłopacy! Oni mają krążek!
Nie wrócił.
Szwajcarka! Nie wróciłaś w góry?
Chodź, powygłupiamy się przed treningiem.
Nie mam łyżew.
Weź z wypożyczalni.
Znajdziemy ci kij.
Rusz się. Lód wzywa!
Manon, co tu robisz?
Co za bekhend!
Manon, wymiatasz!
Zablokuję ją.
Wykiwała cię!
Podjedź tu!
Gdzie się nauczyłaś tak grać?
W Szwajcarii, w juniorskiej elicie. Z chłopakami.
Jesteś bramkarką?
Nie, skrzydłową.
Ile masz lat?
Siedemnaście.
Chłopcy, przed nami zawody w Colmarze.
Będziemy musieli...
Przedstawiam wam Manon.
Przyłączy się do nas. Grała w elicie juniorskiej w Szwajcarii.
Jest prawą skrzydłową.
Może za nią nadążycie.
Ale serio...
To dziewczyna. Bez ostrych ataków.
Ja gram na prawym skrzydle. Gdzie będzie ona?
W tym sezonie strzeliłeś dwie bramki.
Nie idzie ci.
Nikt jeszcze nie ma pewnego miejsca w składzie. Zostało kilka meczów.
Jeśli ich nie wygramy, wypadniemy z ligi.
Mnie czeka zmiana pracy,
a was - rajtuzy i figurówki. Jazda, trenujemy!
Dalej! Z życiem!
Dobra robota! Doskonale!
- Górą. - Nie ma ochroniarzy?
Spoko, Szwajcarko, to mój teren.
- Co jej znowu dajesz? - Nic.
W porządku, chodź już.
Co się dzieje?
Dziewczyńskie fochy.
Ale z ciebie debil.
Wyluzuj!
Paskudny, prawda?
Nie.
Nie lubię dziewczyn.
Ja też nie.
- Kurde, facet! - Odbiło ci?
Są razem?
Nie.
Zawsze między nimi iskrzy.
Znają się od dzieciństwa.
Ładna z nich para.
Baby są głupie!
Znowu jesteś sam?
Chcesz trochę?
Czym się bawisz?
Kiedy wróci tata?
Dalej!
Gol! Czwarty.
Ale by było, gdybyś tak grał w hokeja!
Tobie też nie idzie.
Daj mi pięć euro.
Na co? Woda jest za darmo.
Zaraz mamy trening.
Odwal się.
Dziękuję.
Nie musisz jej dawać kasy.
To tylko piwko.
Wszyscy są przeciwko mnie!
Nie rób młynka!
Kiepsko wam dziś idzie.
Chcę zagrać.
No to już.
Nie! Pogięło cię?
Daj mi spokój.
Graj, jak trzeba.
- Nie wyżywaj się na piłkarzykach. - Co się gapisz?
Nie gapię się. Świrujesz.
Kurwa, Manon, przestań!
Uważa się za Beyoncé.
Wal się.
Przejdzie jej.
Gramy.
Dawaj, Manon.
Przeginasz.
Czego chcesz?
- Nie możesz prowadzić. - Spadaj!
Co ci zrobiłam?
Kurwa!
Pogięło cię?
Przepraszam.
Daj spokój.
Co ty wyprawiasz? Oszalałaś?
Co robisz z moim autem?
- Puszczaj! - Wariatka!
Chodź.
Siadaj.
Dziękuję.
Gdzie jest Franck?
Dlaczego masz szwajcarski dowód tożsamości?
- To naprawdę pani córka? - Pasierbica. Jej matka jest Szwajcarką.
- A ojciec? - Wyjechał na kilka dni.
Na pewno chce pan złożyć skargę?
Inaczej kto mi zapłaci za lusterko?
Zapłaci mu pani?
W porządku?
Wyżyłaś się?
Zniszczyłaś go.
Chodź jeść, nie będziemy czekać.
Nie ma go od kilku tygodni.
To nie pierwszy raz.
Zawsze wraca, gdy nie ma gdzie się podziać.
Czemu okłamałaś gliny?
Dlaczego cię obchodzę?
Nie zostawiłabym cię z nimi samej.
Jesteś siostrą Lou.
I pomyślałam, że skoro tu jesteś, to on może wróci wcześniej.
Dlaczego podałaś mój adres?
Mieszkam w domu dziecka.
- A twoja matka? - Co, moja matka?
Co zrobiłaś?
Uciekłaś z domu?
Manon!
Gramy! Z życiem!
Manon, wyrwij się im.
Dobrze, Manon!
Alex, uspokój się!
- Manon! - Nie prowokuj!
Zejdź z lodowiska.
Ja? To on mnie sprowokował.
Mówiłem: nie za ostro. Ciebie to też dotyczy.
W Szwajcarii grałam z lepszymi.
Może, ale teraz grasz w Belfort.
Dalej, chłopcy.
- Brakuje jednego gracza. - Jedź z nim!
Przepraszam za wtedy.
Nie chciałam cię urazić.
To ze stresu przed zawodami.
W porządku?
- No, szybciej! - Przestań.
Belfort nie jest takie złe.
Łatwo cię zadowolić.
Tutaj się urodziłam.
Serio?
Wyjechaliśmy, kiedy miałam pięć-sześć lat.
Spokojnie tu.
Zwykle nie wychodzę.
Lodowisko, liceum...
nigdzie więcej nie bywam.
Jeśli się nie zakwalifikuję, to przez ciebie.
Dlaczego wróciłaś?
Nie wiedziałam, dokąd pojechać.
Straciłam mamę, kiedy byłam mała.
- Współczuję. - To było dawno.
Idziemy?
Weźmiesz kije?
W tym cholernym autobusie nigdy nie ma miejsca.
Położymy je z przodu.
Cześć, ludzie.
Daj swój kij.
Gotów?
- Hej, trenerze. - Gotów?
Jesteś gotowa, Manon?
Pamiętajcie o kryciu!
Kurde!
Żenada!
Zostawiacie gracza z krążkiem! Nie ma komu podać!
Róbcie to, co trenowaliśmy.
Współpracujcie!
Boją się, a ja sam nie dam rady. Niech pan ją wpuści na lód.
Przygotuj się.
- Uważaj, ostro grają. - To nic.
Dobrze, Manon!
Świetnie, świetnie!
Tak trzymać!
Nie popisuj się, Szwajcarko!
Tak. Super!
Napnij mięśnie. Nogi proste.
Rozciągaj...
Super, tylko popraw wyjazd.
Chodź, Manon! Dzięki tobie wygraliśmy!
Masz coś?
No, daj. Nie wyrabiam ze skokami.
- Nic nie mam. - Czego chcesz?
- Obciągnąć ci? - Nie. Co z tobą?
Musisz z tym skończyć.
- Spoko, ogarniam. - Wcale nie.
Spójrz na siebie.
Jesteś zazdrosna? Moja kontuzja cię urządza.
Jesteś królową.
Karine, co się dzieje?
Dość tych pytań. Wkurzacie mnie.
Nareszcie.
A to dranie!
Zero kondycji!
Już nie mogę.
Jesteś do niczego.
- Zostałeś aptekarzem? - To witaminy.
Jasne, wciskaj mi kit.
No co?
Nigdy niczego nie brałaś?
Tylko kreatynę. To nic.
Cholera, nawet tym się popisujesz.
Co dajesz Karine?
Nic.
Ty niczego nie bierzesz?
Jadę na naturalnych środkach.
Położę się.
To ty?
Chciałabym. To w Kanadzie.
UPOMNIENIE
To Franck kupił motocykl?
Mogłaś uprzedzić, że późno wrócisz.
- Nie mam dziesięciu lat! - Nie bądź głupia.
Postaraj się trochę. Nie jesteś tu sama.
Nie dziwię się, że tata zniknął. Jesteś upierdliwa.
Hola!
Nie znasz mnie! Nic o nas nie wiesz.
On nie zniknął, tylko kupuje drzewka.
Kurwa, obudź się! Głupia jesteś?
Ojciec jest tchórzem. Nie dba o innych.
Opuścił mnie i moją matkę, a teraz robi to samo.
Chcesz mi pomóc?
Chodź.
Włóż je.
Pokryj tym całą ziemię.
To chroni przed chłodem.
Będzie dobrze rosło nawet zimą.
Ohyda! Nie kupię tego.
Co mam zrobić?
Nie wymyślę ci stroju.
Śmierdzi!
Nic nie poradzę.
Wcale sobie nie kpię.
Mogłaś pomyśleć wcześniej.
Tu nie ma wyboru.
Andrea, spoko. Zdążymy przerobić.
Muszę kończyć.
Cześć.
Ale tandeta!
- Wszystko brzydkie. - Fakt.
Ta by ci pasowała.
Patrz.
Cudo.
- Mam też taki model. - Nie.
Jest łyżwiarką, nie dziwką.
Przepraszam.
Chyba już pójdziemy.
Dziękujemy. Do widzenia.
Okulary!
Biegiem!
- Późno skończyłyście. - Tak.
Wyglądasz na zmęczoną.
Andrea mnie wykańcza
głupimi ćwiczeniami. I boli mnie kostka.
Andrea chce, żeby ci się udało. Dużo poświęciłaś,
szkoda byłoby to zmarnować.
Może, ale ona mnie wkurza.
- Jeździsz figurowo? - Gram w hokeja.
Jadę do szpitala. Nie czekaj.
W lodówce masz coś do odgrzania.
- Twoja mama jest lekarką? - Radiolożką.
Nie cierpię jej prawie tak jak Andrei.
- Jak można nie cierpieć matki? - A co, twoja była idealna?
Często wyjeżdżałaś?
Zaliczyłam mnóstwo hoteli i lodowisk.
Nieźle, co?
- Zostaniesz w Belfort? - Mam nadzieję, że nie.
Dlaczego pytasz?
Nie chcę się przywiązać.
Jak to sobie zrobiłaś?
Matka prasowała moją bluzę do hokeja. Powiedziałam, że tego się nie prasuje.
To nie jej wina. Była chora.
Niepotrzebnie się odezwałam.
Nie było jej ze mną łatwo.
Na co chorowała?
Nie wiem.
Kiedy wyszłam ze szpitala,
wydzwaniała do mnie, ale nie chciałam jej widzieć.
Zamieszkałam w domu dziecka. Powtarzała, że jak nie wrócę, to się zabij
Zrobiła to.
- O, cycek. - Cycek!
Jesteś obrzydliwa.
- Co ci jest? - Nic.
Kurde...
Pasujemy do siebie.
Boli?
Trochę, ale się przyzwyczaiłam.
Przepraszam.
Jestem przy tobie.
Popatrz na mnie.
Szybko, jedzie samochód!
Co jest?
Przestań dawać Karine prochy.
- Że co? - Nie kpij sobie.
Zaraz cię strzeli z byka.
Chcesz?
Pomagałem jej przed zawodami.
Akurat.
Nie pieprz jak Jenny. Na miejsce!
Nie mów tak do mnie.
- Wszystko w porządku? - Tak.
No co?
Podaj!
Nie byłem kryty.
Ej, dupku! Podjedź!
Przestań!
Przestań, bo dostaniesz karę.
Nie wychodzi mi salchow.
Skończ na dzisiaj. Jesteś zmęczona.
Muszę przećwiczyć program.
Pójdziemy do ciebie?
- Pójdziemy do ciebie? - Po co?
Tam jest kiepsko. I to nie mój dom.
Macochy nie ma?
Nie widzę jej auta.
Nie masz nic innego?
Nie wiem.
Kto to?
Co ty tu robisz?
Chodź.
Sophie, Lou jest sam. Co mam zrobić?
Nie możesz go tak zostawiać.
To twój brat?
Co ona odwala?
Spoko.
Pewnie się dobrze bawi.
Przy tobie by nie mogła.
Żartuję.
Nie wypij wszystkiego.
Na butelkę wódki trzeba zasłużyć.
Cwaniara!
Jasne, opluj mnie.
Wpadasz w alkoholizm.
Muszę się wysikać.
- Nie rób obrażonej miny. - Nie robię.
Cholera.
- Wszystko gra? - Tak, zaraz wyjdę.
- Na pewno wszystko w porządku? - Już idę.
Muszę lecieć.
Odbiło ci? Puszczaj!
- Opróżnij kieszenie. - Nie.
To dlatego chciałaś tu przyjść?
Nie praw mi kazań.
Popatrz na siebie. Uzależniłaś się od prochów.
- Powinnaś rzucić łyżwiarstwo. - Zamknij się! Gówno wiesz!
Tłumaczysz się kontuzją. Ćpunka!
Przestań, Karine.
Kurwa, zareaguj!
Zrób coś!
To ty jesteś chora!
Wszędzie masz blizny.
To nie twoja wina.
Twoja matka miała świra.
A ty byłaś dla niej za łagodna.
Tak jak dla mnie teraz.
Jak pies.
Zapomnij o niej i o mnie.
Chyba jesteś zmęczony.
Dlaczego pozwoliłaś mu odjechać?
Wróci.
Spójrz na siebie. Skamlesz do niego jak pies.
Co robisz?
Spadam. Jak mój ojciec.
Powiedział, gdzie będzie?
Nie.
Zaczekaj, Manon.
On naprawdę chce się zmienić.
A ty naprawdę nic nie rozumiesz. Idiotka.
Zostań, proszę.
Daj mi spokój.
Cześć, Stef.
Cześć, Pat. Ktoś śpi w damskiej szatni.
Manon?
Wybierasz się w podróż?
Chodź ze mną.
Grał pan w Kanadzie?
Tak.
Byłem też trenerem.
Są tam profesjonalne żeńskie drużyny.
Tak.
I teraz za grę jest kasa.
Myśli pan, że bym się nadawała?
Przebierz się, poćwiczymy.
- Teraz? - Masz coś innego do roboty?
I wracaj!
Wracaj!
Wracaj!
Pilnuj krążka!
I powrót!
Brakuje ci odwagi.
Nie skończyłaś.
Chwila przerwy.
Co tu robisz?
- Jak to? - Co tu robisz?
Nie wiem. Chcę grać w hokeja.
- W drużynie Lwów? - Nie.
Więc na co czekasz?
Nie jestem tu z wyboru.
Myślisz, że tam się załapiesz?
Jestem gotowa i gram lepiej niż chłopacy.
No to pokaż.
Brak ci odwagi!
Jazda!
Uspokój się.
- Puszczaj! - Uspokój się.
Manon, Manon...
Wystarczy. Uspokój się.
Twoje miejsce jest na lodowisku.
Gdy to zrozumiesz, będziesz mogła grać, gdzie zechcesz.
W Kanadzie, gdziekolwiek.
Teraz ty.
Skoncentruj się. Daj z siebie wszystko.
Idź na całego.
Dobrze, Karine.
Naprawdę nieźle.
Jeszcze program dowolny - i się załapiesz.
Ej, Karine.
Wyjeżdżamy za godzinę.
- Która jest Karine? - Druga.
Dobrze jej poszło. Zaraz program dowolny.
Spryciarz! Ja też mogłem jeździć figurowo.
Za chwilę - programy dowolne.
Gdzie Karine?
Karine?
Karine!
Jestem przy tobie.
Pomocy!
Oddychaj.
Już po operacji. Jenny mówi, że się udało.
Bądźcie dumni, że gracie w tej drużynie.
Że jesteście Lwami!
Śmiało, chłopcy!
Przygotujcie się.
Dalej, Manon!
Sędzio!
Uspokójcie się.
Chłopcy!
Karny!
Karine, co robisz na dworze?
Zaraz wrócę.
Kojarzy mi się z Andreą.
Upierdliwa baba.
Myślałam, że nie lubisz dziewczyn.
Nie lubię dziewczyn.
Tylko ciebie.
Szwajcarko, chodź szybko! Spóźniłaś się!
Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLAND
Tekst: Karolina Bober
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.