All language subtitles for Memories.of.a.Burning.Body.2024.MULTi.1080p.WEB-DL.x264-KiT_Legendas01.POL

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam Download
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Halo?

- To się nagrywa? - Tak! Mówią, żeby zaczekać.

Pali się czerwona lampka i nagrywamy.

TEN FILM JEST ROZMOWĄ,

KTÓREJ NIGDY NIE ODBYŁAM Z MOIMI BABKAMI.

KOBIETY, KTÓRE OPOWIEDZIAŁY SWOJE HISTORIE,

CHCIAŁY POZOSTAĆ ANONIMOWE.

Tak jest lepiej, nikt mnie nie rozpozna,

więc mogę mówić swobodnie.

Nie wiedziałam, że ten temat tak mnie krępuje.

Seks w tym wieku?

Co to za pomysł?

Wyobrażacie sobie?

To jak pierwszy raz.

Zamknięty temat.

Jestem już stara.

WSPOMNIENIA PŁONĄCEGO CIAŁA

Świetnie, poprawimy trochę makijaż.

Tędy.

I tutaj.

Cisza!

Idziemy.

Wszyscy są gotowi.

Dźwięk.

Cisza!

Dziękuję bardzo.

Scena pierwsza, ujęcie pierwsze. Kamera?

Poszła.

Akcja!

Jestem zwykłą kobietą, mam swoje marzenia i cele.

Niektóre się spełniły, inne nie.

W tym roku kończę 71 lat.

Mówią, że nie wyglądam na tyle, ale moje ciało wie swoje.

Cudownie jest być kobietą.

Dziękuję Bogu, że nie urodziłam się mężczyzną.

Bycie kobietą jest piękne.

Ale... ma swoje słabe strony. Jesteśmy bezbronne.

Dorastałam na farmie mojego ojca.

Miejsce zapomniane przez Boga. Bez prądu i wody.

Mama i ja prałyśmy ubrania w korycie.

Dwa razy dziennie kąpałyśmy się w rzece.

Wychowywałam się wśród świń i kur.

Matka hodowała 300 świń i 600 kur.

Kiedy świnia się zraniła, zabijaliśmy ją

i wszyscy jedli wieprzowinę.

Z początku świat był cudowny.

Myślałam, że ludzie są dobrzy i wszyscy mnie kochają.

Musiałam jednak negocjować niektóre rzeczy,

by zyskać akceptację i wtedy zaczęły się kłopoty.

Byłam niewinną i bardzo naiwną dziewczynką.

Do dzisiaj, nawet po wszystkich tych latach,

czasami znów się nią czuję.

Nie zależę już od niczego ani nikogo.

Chciałam, by mnie kochano z czułością i delikatnością.

Nie osiągnęłam tego w młodości.

Chciałam, by seks przynosił mi radość.

Ale nie było mi to dane.

Chciałam też mieć bardzo duże piersi,

ale natura miała inne plany.

Nie cierpiałam jednak zbytnio, bo moje piersi były małe, ale ładne.

Wciąż są ładne.

Mieszkałam z moim mężem, aż do jego śmierci.

Był bardzo napalony, nawet za bardzo.

Od 11 - 12 lat jestem sama, tylko Bóg jest przy mnie.

To uspokajające.

Chyba, że pojawi się jakiś wariat i obudzi mnie znowu.

Nie będę nikogo wołać na pomoc, by zgasił ogień, który mam w sobie.

Strażaka! Potrzebny mi strażak!

Samotność jest trudna,

bo zmusza do spojrzenia w twarz sobie samej,

zmierzenia się ze swoim cieniem.

Wierzę, że póki człowiek żyje, potrzebuje seksu.

Ale nikogo już nie ma.

Mieliśmy po dziesięć lat, kiedy się poznaliśmy

i zakochaliśmy się w sobie.

Nikomu o tym nie powiedzieliśmy.

Mamo, chłopiec sąsiadów prosi o cukier.

Jesteś synem Tere?

Wystarczy ci pół szklanki?

To była platoniczna miłość, trwała siedem lat.

Szkoda, że nas nie puścili.

Tak.

Pamiętam, że dał mi papierek,

w który zawinął trochę wyssanego cukierka.

Kuzynko! Zobacz, jak pachnie.

To był test naszej miłości.

Jak pocałunek na odległość.

On ssał tego cukierka przedtem, a ja po nim,

taka wymiana śliny - czyli pocałunek.

Co się stało?

Nic.

Trzymałam ten papierek kurczowo, bo lubiłam tego chłopca.

Nie chce powiedzieć.

W liściku pytał, czy chcę z nim pójść na diabelski młyn.

Idę!

Krzyknęłam "idę!" i wybiegłam.

Czekał na mnie szczęśliwy.

Wsiedliśmy razem do kabiny.

Była bardzo mała, ale dla nas - ogromna.

Strasznie trzęsło,

nie wiedziałam, że była ręcznie napędzana.

Obsługujący widział nas i zrobił nam przyjemność -

przytrzymał nas na samym szczycie.

Dla mnie to było...

Trzymaliśmy się małymi palcami, to był znak miłości.

Kręciło mi się w głowie, uszy mi płonęły.

A kiedy spojrzałam...

Nastąpił nieuchronny koniec, bo na dole czekała moja matka.

Natychmiast do domu!

Chłopiec był dżentelmenem i zniknął.

Nawet się nie pożegnał.

Do bicia matka używała bata domowej roboty,

takiego, jakim chłostało się konie.

Jak ona biła!

Nie czuję się stara,

ale moje życie jakby wyhamowuje.

Menopauza była dla mnie trudna.

Nastroje, nietolerancja, dyskomfort, niecierpliwość.

Nie czułam się dobrze podczas menopauzy.

Libido mi spadło.

Czułam się nieswojo.

Oczywiście, kiedy zmniejsza się ilość hormonów,

starość się zbliża, zaczynasz to zauważać.

Stawiasz czoło rzeczywistości,

szczyty już za tobą.

Zawsze powtarzałam mojej córce:

"kiedy umrę, musisz mi pomalować paznokcie, bądź uważna".

Kiedy umrę, musisz mi pomalować paznokcie.

Wezwij moją fryzjerkę.

Nie chcę być skremowana, pochowaj mnie całą.

Razem z kolczykami, bo istnieje życie po życiu,

a kiedy się spotkamy, sprawdzę to.

Kiedy człowiek się starzeje,

zaczyna przygotowywać swą podróż na pogrzeb.

Łagodnieje, bo jeśli pozostanie taki, jaki był,

nikt nie przyjdzie na jego pogrzeb.

Chciałabym umrzeć tak, jak moja babka.

Siedziała w bujanym fotelu w salonie starego domu

i powiedziała do mamy:

"Mam ochotę na coca-colę".

Mama się zdziwiła.

Babka miała 83 lata.

Mama dała jej szklankę coli i babka wypiła całą.

Mama poszła, żeby jej dolać,

a kiedy wróciła, babcia opadła na bok.

Tak po prostu, umarła w fotelu.

Też bym tak chciała.

Ostatnio pomyślałam...

że samotność jest trochę trudna.

Może pójdziemy gdzieś na kawę?

A po co? Mam kawę w domu.

Skóra robi się jak cebula.

Marszczy się, pojawiają się plamy i brodawki.

Ciało się zmienia, oczy się przymykają.

A miałam wielkie oczy.

Jestem taka stara!

Nie, tu jest złe światło.

Najbardziej boję się,

że coś mi się stanie, kiedy będę sama

i z jakiegoś powodu nie będę mogła do nikogo zadzwonić.

Będę skazana na siebie.

Tego boję się najbardziej.

Jestem żywa i nie chcę być staruszką.

Kiedyś wysłano mnie do pracy w pewnym domu.

Miałam 11 lat.

Widziałam, że dziewczynki zabrano na spacer.

Pan i pani zostali i wzięli mnie do sypialni.

Położyli się i uprawiali seks, a ja musiałam patrzeć.

Byłam zdenerwowana.

Później kazano mi go umyć.

Pani powiedziała: "umyj go porządnie tam, na dole".

I musiałam to zrobić, moimi małymi rękami.

Nikomu o tym nie mówiłam, nawet matce.

Trzeba było milczeć, bo dręczyciel zawsze mówił:

"nie możesz nikomu powiedzieć, bo i tak cię nie posłuchają,

powiedzą, że jesteś złą dziewczynką".

Jesteś złą dziewczynką!

Kiedy w kościele recytujemy akt pokuty,

trzeba powiedzieć:

"moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina".

Uderzamy się wtedy w piersi.

Po tym wszystkim myślałam:

"jaka w tym moja wina?".

Istnieje wiele rodzajów korzeni, zwykle rosną pod ziemią.

Są ukryte, ale rosną.

Korzeń drzewa może podważyć fundament domu albo chodnik.

Poczucie winy jest takie samo.

Nauczyli nas, że jesteśmy winne tylu rzeczy.

Ale nikt nie nauczył nas, jak sobie radzić z poczuciem winy.

W moim wieku widzę obrazy jak na projektorze,

proszę o przebaczenie za to, że mnie bito.

To najgłupsza i najmniej logiczna rzecz

w dzisiejszym świecie.

Ale wtedy mówiłam

"Boże, zrobiłam to i tamto.

Dlatego się rozgniewał!".

Ale gdy się sprzeciwiłam,

kiedy napastowano mnie na wiele sposobów,

odkąd byłam małą dziewczynką...

Postanowiłam to zgłosić na policji.

Pierwszą rzeczą, o jaką mnie zapytano, było

"W jaki sposób sprowokowałaś pożądanie u swojego kuzyna czy wuja?

Musiałaś z nimi flirtować".

Kiedy więc mnie dotykali i molestowali -

to była moja wina.

Zatem lepiej było zamknąć buzię i nic nie mówić.

Trzymałam więc buzię na kłódkę i mówiłam sobie

"To pewnie moja wina.

Miałam za krótką sukienkę, to dlatego, oczywiście".

Tak musiało być.

Wtedy zaczynasz myśleć, że to ty jesteś wszystkiemu winna.

Pamiętam, że tak było przez wiele lat.

Unikałam brudnych spojrzeń i komplementów,

a i tak mężczyźni mnie dotykali.

Starałam się być niewidoczna,

ubierałam się w długie sukienki, zapięte aż pod szyję,

golfy i podobne rzeczy.

Broniłam się przed każdym...

kto chciał mi okazać trochę miłości.

Wciąż to pamiętam... dlaczego nie chcieli mnie słuchać?

Dlaczego mnie nie słuchaliście?

Czas jest jak bańka.

Nie jest linearny.

Fakt, że istnieją wspomnienia...

oznacza, że co jakiś czas mijamy się nawzajem...

poruszamy się wewnątrz tej bańki.

Mamo, podoba ci się?

Co ty z tym robisz? Właśnie to wyprasowałam.

Czas taki już jest.

Zdejmij buty!

Choć nie mam zbyt wiele do roboty, wciąż mam za mało czasu.

Myślę więc, że są rzeczy, takie jak wspomnienia,

które zabierają mi większość dnia.

Wracając na ścieżkę przeszłości,

możemy sobie pozwolić na luksus wyrwania chwastów z tej ścieżki.

Gotowe, mamo, chodź!

Nie znaczy to, że nie wrócą w jakimś momencie,

ale przynajmniej mam wrażenie, że mogę to zrobić.

Oglądam obrazy z mojego życia z pewną nostalgią albo z czułością,

albo ze zrozumieniem.

A czasem wpadam w pułapkę

i chcę zmanipulować pewne wspomnienia.

- Mogę spojrzeć? - Nie.

Czasami, kiedy wracamy do wspomnienia,

które nie było miłe, nagle pojawia się ból albo smutek.

Mamo, nie oszukuj.

I ponieważ to wspomnienie ma głębokie korzenie...

przenosimy ten ból do ciała.

Tutaj?

Zrozumiałam, że możemy posłużyć się słowami,

wyrzucanie ich jest jak wyrzucanie śmieci.

Uczyłam się tego po troszeczku.

Nie, dziękuję. Jedzenie też mam w domu.

Nie będę wychodziła, żeby coś zjeść.

Uwielbiam chować rzeczy w puszkach.

Dotykanie różnych materiałów jest jak naciskanie guzika,

odtwarzacz zaczyna opowiadać historię.

Kochanie, chodź, zobacz go!

Chodź!

Jaki malutki.

- Jak się masz, kochanie? - Dobrze.

Jaki słodki!

Ostrożnie.

Mogę go potrzymać? Mogę?

Dobrze, ale musisz się nauczyć, jak to robić.

Spójrz, to twoja siostra.

Pamiętam, że kiedy urodził się mój brat,

mama mi go podała i powiedziała "potrzymaj",

jakby był lalką.

Zobacz, jakie ubranka ci kupiłam.

Przymierzymy je.

Mama zrobiła dla mnie kilka rysunków

i powiedziała mi, czym się różni mężczyzna od kobiety.

I jak się robi dzieci.

Czemu go rozbierasz? Przeziębi się.

Ale niewiele i powierzchownie.

O ziarenku, które tata zasadził w mamie...

Wyobrażałam sobie mamę jako doniczkę.

Jutro je przymierzysz.

Spójrz, musisz się nauczyć.

Przytrzymaj mu głowę, a potem rączki.

Niania mówiła tylko o modlitwie.

I o Adamie i Ewie i grzechu pierworodnym.

Możesz pomóc mi go wykąpać.

Chciałam przymierzyć mu nowe ubranka.

Jutro, dobrze?

Kiedy byłam mała,

trzymałam się ze starszymi dziewczynkami.

Mama kazała mi z nimi przechodzić przez ulicę.

Słuchałam ich rozmów, ale nie rozumiałam ich,

więc zapytałam: "Co to jest?".

Bardzo się bałam.

Mamo, nie chcę więcej chodzić z Flor.

Dlaczego?

To złe dziewczyny.

Jak to?

Są złe, bo cieknie z nich krew, tam gdzie siusiają.

Umyj ręce, siadamy do stołu.

Kiedy dostałam okres, bardzo się bałam,

bo z jakiegoś powodu sądziłam, że będzie niebieski.

Naprawdę myślałam, że umrę.

Cisza!

Dzień dobry, dziewczynki.

Przyszłam, by porozmawiać z wami o bardzo ważnej chwili,

kiedy przestajecie być dziewczynkami,

a stajecie się młodymi kobietami.

Pamiętam, jak moja mama - nie miałyśmy wtedy podpasek -

brała gazę, wypychała ją watą i wkładała do majtek.

Najgorsze, co mnie spotkało,

to kiedy w kwietniu ćwiczyłyśmy do parady

na święto Juan Santa Maria,

w ciepłych mundurkach szkolnych i czarnych rajstopach,

grałam na bębenku i nie mogłam maszerować,

bo kłąb waty spomiędzy nóg przemieszczał się wszędzie.

W końcu utknął mi na plecach.

Możecie używać go od czterech do ośmiu godzin,

zależnie od ilości...

Dziewczęta, cisza!

Oddaj mi tę kartkę!

Musiałyśmy to też prać. Ohyda.

Zaczynałyśmy wszystkie dojrzewać.

Nie przeszłam wielkich zmian, zawsze byłam chuda.

Moim koleżankom rosły piersi

i chłopcy na ulicy krzyczeli za nimi sprośne uwagi.

Człowiek miał nadzieję na to samo.

Pamiętam, że siostry w szkole coś tam tłumaczyły,

ale to była bardziej anatomia.

Seks stanowił tabu.

Nie tylko dla sióstr, dla rodziców także.

Dziewczęta!

Nikt nam nigdy nie mówił, czym jest relacja z mężczyzną.

Mówili tylko, żeby uważać na chłopców.

Z czego się śmiejecie?

Cisza!

Był w tym strach, że mężczyzna może nam coś zrobić.

Kogo widziałaś?

Dwóch chłopców.

Przystojni!

Pamiętam, że mama...

Byłam jej jedyną córką

i miała wobec mnie wysokie wymagania.

Byłam jednak inna niż oczekiwała.

Pływałam, grałam w koszykówkę, nie podobało jej się to.

Martwiło ją to.

Bardzo trudno było się oduczyć tego,

co wbito nam do głowy o kobietach.

Trudno było nauczyć się,

że nie jestem kobietą, tylko człowiekiem.

Głęboko w sercu nie mam żadnej płci ani wieku,

jestem taka sama, jak wszyscy inni.

Świnia!

Przynieś łyżkę.

W tamtych czasach dzieci były posłuszne rodzicom,

nie było innej drogi.

- Z tamtej szuflady. - Idę!

Ja też słuchałam, ale byłam zbuntowana.

Ciągle zła.

- Przynieś tacę! - Przecież idę.

Robienie tego, co chciałam, miało swoją cenę.

Poczucie winy.

Co na obiad?

Dla ciekawskich tylko skrawki.

On może podjadać?

Zawołam cię, jak będzie gotowe.

Zostaw go!

Dlaczego ja muszę pomagać, a moi bracia nie?

Przynieś ryż!

Wiele osób uważa, że być kobietą oznacza pięknie wyglądać,

nosić makijaż i już.

Dla mnie jednak być kobietą oznacza być silną,

robić z pasją wszystko, co robisz.

Jeśli uprawiasz seks,

to z najlepszym kochankiem pod słońcem.

To samo, jeśli walczysz z wrogiem.

Bądź silnym, potężnym wrogiem.

Chcę jeszcze!

Marzeniem wszystkich dziewczynek w szkole

było wyjść za mąż i mieć dzieci.

Kiedy wyjdziesz za mąż, spraw, by mąż cię lubił.

Lubiłam rysować swojego przyszłego męża i dzieci

na swój sposób.

Sądziłam, że jeśli je zaplanuję, będą dokładnie takie, jak chcę.

Chcesz jeszcze?

Nie, dziękuję, kochanie.

Chciałam, żeby mój mąż był robotnikiem.

Wyobrażałam sobie, że wychodzi do pracy

i całuje mnie na do widzenia.

Wraca do domu brudny, a ja piorę jego ubrania.

Dzieci miały być śliczne, ładnie ubrane i czekać na tatusia.

Koniec historii.

Moje marzenia nie sięgały dalej,

gdy po zapadnięciu zmroku trzeba iść do łóżka.

- Chodź. - Zaczekaj. Nie skończyłam jeść.

To było bardzo dziwne, mama nic mi o tym nie mówiła.

Przyniosła mi książkę o seksualności,

wciąż ją gdzieś mam.

To był temat tabu.

Seks był jak czarna dziura.

Nie istniał, ale połykał cię w całości.

Teraz rozumiem,

że mama nie mówiła mi o tych rzeczach,

ale przekazywała mi własne lęki.

To też.

Wszystko, co wiązało się z seksem, było przestępstwem.

Chowano nas bardzo surowo.

Dziewczynka po prawej, pani w środku.

Mężczyźni też byli nieśmiali i tak naprawdę nie wiedzieli,

jak się zachować przy dziewczynie.

Jeszcze jedno.

Kiedy byłam młodsza, miałam piękne ciało, wąską talię

i długie nogi.

Piękne ciało do eksperymentowania z potęgą kobiecości

i magnetyzmem, który przyciągał.

Patrzcie!

Co to jest?

Całkiem otwarta i pełna włosów.

Twoja też taka jest?

Widzicie niewinność i brak wiedzy?

Myślałam, że słowa "pochewka" i "pochwa" to to samo.

Przez wiele lat nikt nam nie powiedział,

że kobiety też mogą czuć pożądanie.

Mówiłam "och, och" i czułam tylko bicie serca...

wszystko oznaczało grzech.

My, kobiety, postrzegamy silnego, młodego mężczyznę

tylko przez pryzmat miłości.

Przeznaczeniem kobiety jest kochać.

Mężczyźni tego nie rozumieją, Alberto.

Czy to prawda?

Elwiro!

Zawsze musieliśmy się ukrywać, na przykład w kinie.

Kiedy gasło światło, można było pozwolić sobie na więcej.

Odkrywaliśmy pożądanie wśród lęku...

bo czuliśmy tak wiele naraz.

Pamiętam, jak byłam o krok...

właśnie w kinie.

Pierwszą moją fantazją było,

że ktoś na mnie patrzy, kiedy się masturbuję.

Patrzy i czuje moje pożądanie i podniecenie

aż do momentu spełnienia.

Czujesz...

że zaraz eksplodujesz...

napięcie rośnie,

wydaje się, że nie może być już większe...

I wtedy osiągasz szczyt, a cały świat znika.

A, to tak.

Na kawę nie pójdę, ale na drinka owszem.

Jestem bardzo punktualna.

Dam ci 10 minut, na wszelki wypadek.

Przybyła para młoda!

Wychodząc za mąż, byłam bardzo zakochana.

Sądziłam, że dotknęłam ręką nieba.

Ojciec musiał podpisać zgodę na mój ślub.

Pokolenie moich rodziców było bardzo surowe.

Wychodząc za mąż byłam dziewicą.

Nie można było inaczej.

Mój pierwszy taniec zatańczyłam z chłopcem, za którego wyszłam.

Pierwszy chłopiec, pierwszy taniec.

Przestań, mama patrzy.

- Jak się czujesz? - Dobrze.

Trochę za dużo wypił.

Piętą achillesową każdej kobiety jest wielka miłość.

O Boże!

Kiedyś przypadkiem zobaczyłam mojego ojca nagiego.

Ojciec szybko się zakrył,

ale dostrzegłam to wiszące coś w kłębie włosów.

To już cię nic nie zdziwi, co?

Nagi mężczyzna to okropna rzecz!

To musi boleć, tyle włosów w takim miejscu.

Wyobrażacie sobie, jaką byłam idiotką?

Żadne z nas nie wiedziało, jak to zrobić.

Było zupełnie inaczej niż myślałam.

Dziwne, nic nie czułam.

Na pewno zrobił wszystko dobrze?

Zrobiłeś to w dobrym miejscu?

Nie wiem, tak sądzę. Nie było ci dobrze?

Oczywiście, że tak.

Powtarzałam "Oczywiście, że tak"

jeszcze grubo po trzydziestce.

Miałam dwoje dzieci i nie wiedziałam, czym był orgazm.

Podczas miodowego miesiąca mój mąż bardzo jasno postawił warunki.

"Nie rób tego, nie rób tamtego. Tego też nie lubię".

A jednak to ja przejęłam inicjatywę.

Tu jest plama.

Jestem pewna, że były to lekcje,

które dał mu jego ojciec.

Wyszłam za prawiczka i szczerze mówiąc,

przeżywałam wiele frustracji.

Nie dlatego, że nie wiedziałam, czym jest seks,

ale dlatego, że poznałam już orgazm

i mogłam ich mieć tyle, ile chciałam.

Frustracja była tak silna, że rozwinęła się w obsesję,

potrzebowałam orgazmów i zapewniałam je sobie.

Potrafiłam się masturbować tak, że osiągałam siedem orgazmów z rzędu

i nie mogłam przestać.

Masturbacja stała się częścią mojego życia.

Mimo tego, że byłam mężatką.

Pamiętam chwile, gdy uprawialiśmy seks,

a potem ja się odwracałam i masturbowałam tuż koło niego.

Byliśmy dwa lata po ślubie

i ludzie zaczynali pytać, co z dziećmi?

Nie chciałam mieć dzieci.

Byłam w trzecim miesiącu ciąży, gdy rzuciłam pracę,

bo mój mąż nie chciał, bym pracowała.

Chciałam się uczyć angielskiego, ale tego też sobie nie życzył,

wolał, bym uczyła się gotować.

- Już wychodzisz? - Tak.

Kiedy pierwszy raz zaszłam w ciążę, nie wiedziałam, co robić.

Okres mi się spóźniał i bardzo mnie to dziwiło.

Potem urósł mi brzuch i piersi.

Źle się czułam, było mi niedobrze, miałam zachcianki.

Nigdy nie uczono mnie niczego o ciąży ani o porodzie.

Nie wiedziałam, co mnie czeka.

Lekarz zapytał:

"co pani robi na ulicy?

Proszę iść na górę, dziecko wystawia już głowę".

Zawsze myślałam, że będę miała chłopca.

Stare, przesądne kobiety robiły jakieś testy

albo patrząc na brzuch orzekały "To będzie chłopiec".

Widziałam kobiety na sali porodowej,

które trzymały się łóżka i krzyczały,

a lekarz był na nie zły.

Zapytałam: "kiedy mam zacząć krzyczeć?".

Proszę rozsunąć.

Co mam robić?

Przyj.

Mocno.

Mocniej!

Dziecko wyślizgnęło się samo.

Nie krzyknęłam ani razu.

Dziewczynka.

Nie chce jej pani? Ja ją wezmę.

Nie, jest moja!

To takie archaiczne, a tyle w tym heroizmu.

W tamtych czasach dawali kuksańca na pożegnanie,

żeby wyjść stamtąd uśmiechniętym.

Przywieźli mnie do domu i poszłam do sąsiadów,

z dzieckiem w powijakach,

żeby pokazać im, czego dokonałam.

Moje życie całkowicie się zmieniło.

Człowiek nie jest już taki sam. Zaczyna się nowe życie.

Pamiętam, jak przechodziłam kryzys tożsamości.

Nie byłam już młodą kobietą ani żoną,

byłam wyłącznie matką z dzieckiem.

Daje to satysfakcję, ale jest bardzo trudne.

Czułam się niewystarczająca jako matka.

Jakbym się skurczyła i zagubiła,

a ziemia otwarła się pod moimi nogami.

Uczysz się być matką,

ale dziecko też uczy cię wielu rzeczy o tobie samej.

To rodzaj miłości, której nie da się opisać słowami.

Niezwykle głęboka więź.

I wielka odpowiedzialność,

bo nie chcesz, by dziecko przeszło to samo, co ty.

Nie wiesz, jak uczyć to stworzenie, zwłaszcza jeśli to dziewczynka.

Mamo, uczeszę ci włosy.

Nigdzie tego nie uczą.

- Odrobiłaś lekcje? - Nie.

- Na pewno? - Tak.

Wejdź.

Witaj.

I co teraz?

Wejdź, proszę.

Poszliśmy na piwo.

Było uroczo, trzymał mnie za rękę i tak dalej.

Co za odwaga!

Doskonale mi poradziłaś.

Zapytał, czy może mnie pocałować. Odpowiedziałam, że to głupie.

Po pierwsze, nie jest dzieckiem.

A po drugie, po co pytać o pocałunek?

Jak chcesz kogoś pocałować, nie pytaj.

Pytanie to już jest pocałunek.

Ciągle dzwonił i wychodziliśmy razem.

I wiecie co? To już sześć lat.

Za pierwszym razem poszłam do lekarza i powiedziałam:

"Chcę zrobić badania.

Mam nowego partnera, przespałam się z nim".

"W pani wieku?".

"Tak, kochanie, w moim wieku człowiek czuje wciąż to samo

i chce się bawić.

Nie bądź zgorzkniała".

Jakbym jej opowiadała o diabłach.

Chcę zrobić badania.

Mam nowego partnera, przespałam się z nim.

Pomimo tego, że trochę zardzewiałam,

jeśli chodzi o intymne zbliżenia,

wyposażona jestem całkiem nieźle.

Wciąż czuję to samo, tak jak przedtem.

Czasami, nie zawsze.

I w porządku.

A najważniejsze, że nie mam już obsesji

na punkcie tego, czego mi odmówiono.

Mam zwykłe, intymne doświadczenia, łącznie z seksem oralnym.

Uwielbiam to.

A także grę wstępną, daje mi dużo radości.

Teraz, gdy jestem już stara.

Przez wiele lat nie wiedziałam, czym jest orgazm.

Teraz już wiem i dobrze się z tym czuję.

Jest trochę inaczej.

Nie ma już tej napiętej gotowości ani wielokrotnych orgazmów.

Kobieta zaczyna...

nie jest pewna siebie,

piersi już opadły, wstydzimy się.

"Nie zapalaj światła, zostaw zgaszone".

Za pierwszym razem, gdy zdjęłam ubranie,

byłam taka zażenowana...

I niespokojna.

Nie gaszę wszystkich świateł, zostawiam małe,

żeby widzieć, co, z kim i jak robię.

Nie mogę powiedzieć więcej, bo zrobi się z tego film porno.

Spotykamy się w środy.

Wychodzimy razem, słuchamy muzyki.

To jest cudowne.

Przez większość czasu jestem sama, więc mam dużo wolności.

Mówię mu,

żeby zapomniał o związku i mieszkaniu razem.

Małżeństwo to śmierć każdej relacji.

Chcesz stracić urok swojego związku? Wyjdź za mąż!

Przestaniecie być partnerami czy kochankami.

Przedtem przychodzą ładnie ubrani, pachnący wodą kolońską.

Mają czystą bieliznę i nogi im nie śmierdzą.

A kiedy wyjdziesz za mąż... O nie!

Chrapią jak młot udarowy.

Pocą się i nie dbają o to.

Jeśli chcą pierdnąć, pierdzą.

Czy tak samo zachowują się przed ślubem?

Wcale nie.

Nie chcesz być moją pielęgniarką, a to nieuchronnie nastąpi.

Ani ja nie chcę być twoją pielęgniarką.

Bawmy się, póki możemy!

- Masz klucze? - Tak, klucze i portfel.

Każdy w swoim domu i Bóg w każdym domu.

Za każdym razem jest tak samo, jak za pierwszym.

Czujesz podniecenie.

Bierzesz długą kąpiel, bo wiesz, co nadchodzi.

Jaka wspaniała kąpiel!

On mówi: "Jaką piękną noc mieliśmy ostatnio".

Czuję się, jakby prąd mnie przechodził.

To najlepszy czas w moim życiu,

bo mam absolutną wolność.

Większość ludzi myśli,

że romans w tym wieku to już nie dla nich,

bo zniknęła cała energia.

Tyle jest zgorzkniałych, starych kobiet.

Ja uważam, że kobieta jest zawsze w pełnym rozkwicie.

Ogień w nich wygasa,

bo przechodzą w życiu tyle frustracji i upokorzeń,

każde z nich to wiadro lodowatej wody wylane na ogień.

Nalej mi drinka.

Jesteś taka piękna!

Kobieta nigdy nie przestaje czuć życia.

- Jak było? - Dobrze.

Nigdy nie przestaje pożądać, pragnąć uścisków,

pocałunków i miłości.

Ten czas pośrodku bycia kobietą, matką, gospodynią domową...

był najtrudniejszy.

- Jak ci było? Powiedz. - Dobrze, mówiłam!

Nie byłam już małą dziewczynką.

Przestań, dziecko patrzy.

Byłam świadoma zagrożenia.

Musiałam być ostrożna.

Dziecko raczkowało i włożyło paluszek do głośnika.

Chciał uderzyć je śrubokrętem, wrzeszcząc

"puść mnie albo uderzę ciebie!"

To mnie uderz!

Kiedy doświadczasz przemocy domowej, agresji,

na początku sądzisz, że przydarza się to tylko tobie.

Że to tylko twoja historia.

Później zdajesz sobie sprawę, że jest inaczej.

Że tak samo jest w wielu domach.

Był tu twój mąż.

Bardzo płakał.

Nigdy nie wyobrażałam sobie, że mogę być rozwódką.

Matka powtarzała: "wybacz temu biedakowi".

Jak się czujesz, kochanie?

Powiedziałam ojcu, co się stało.

"Czasami człowiek jest zły i nie wie, co robi" - odparł.

Nie, tato. Boję się, że zrobi to samo dziecku.

Chcę się rozwieść, nie chcę umierać.

Mówiłem ci, żebyś za niego nie wychodziła, to zły człowiek.

Nie chciałaś słuchać.

Teraz musisz ponieść konsekwencje. To twój krzyż.

Musisz nieść swój krzyż.

Przez 17 lat żyłam w koszmarze.

Byłam nieustannie gwałcona, czego nie mogłam zrozumieć.

Wychowano mnie w niewiedzy,

nie miałam pojęcia, że własny mąż też może cię gwałcić.

Później zrozumiałam, że pobiłam rekord.

Zawsze było tak, jak on chciał, gdzie i kiedy chciał.

Nie znał umiaru, później sypiał już z wieloma.

Zaczęłam źle się czuć, moje zdrowie się pogarszało.

Lekarz powiedział, że muszę zacząć leczenie, albo umrę.

To zabrzmiało jak dar z niebios.

Może to okropne,

ale dla mnie brzmiało jak wybawienie.

Kiedy czułam się bardzo chora, postanowiłam umrzeć.

Pomyślałam, że w ten sposób nie będę czuła się winna.

Nie poszłam więcej do lekarza i byłam bardzo chora.

Mój zapach był nieznośny.

Miałam raka szyjki macicy.

Nawet wtedy nie przestawał mnie gwałcić.

Zgwałcił mnie nawet w dniu,

w którym wyszłam ze szpitala po histerektomii.

Przez ten gwałt wylądowałam z powrotem w szpitalu,

dzień po operacji.

Czasem zdarzają się rzeczy nieprzewidywalne.

Kiedyś spotkałam przyjaciela, który był lekarzem.

Nie widzieliśmy się bardzo długo.

Pamiętał koleżankę z uniwersytetu i porównał ją z kobietą,

którą miał przed sobą.

Bladą, chudą, chorą.

Poszliśmy na kawę i rozsypałam się.

Powiedziałam mu o wszystkim.

Nie chciałam dłużej żyć, taka była prawda.

Nawet dla moich dzieci.

Uważałam, że będzie im lepiej z kim innym.

Wrócę niedługo.

Dokąd idziesz?

- Dokąd, pytam? - Muszę coś załatwić.

Przeszłam dwie operacje.

Wszystko będzie dobrze.

Kiedy wyszłam ze szpitala, byłam smutna i załamana,

bo nie miałam pojęcia, jak mam tego dokonać.

Chciałam umrzeć.

Jednak w człowieku tli się jakaś energia, duch, nie wiem.

Wyszłam fizycznie wyczerpana,

ale w duszy coś wciąż iskrzyło...

- Gdzie byłaś? - Nigdzie.

Coś, co rosło i dawało mi siłę.

Zaczęłam robić rzeczy, których nigdy nie robiłam

i chodzić w miejsca, do których nigdy nie chodziłam.

Szukałam ochrony dla moich dzieci i dla mojego domu.

Broniłam dachu nad głową.

Z pomocą bliskich mi ludzi udało mi się.

Pozbierałam się.

Podpisz tu.

To był punkt zwrotny.

Szansa, by odzyskać moje życie.

Podpisał!

Mówię, że chciałabym zapomnieć o tym okresie mojego życia,

ale tak naprawdę wcale tego nie chcę,

bo może to dzięki niemu jestem silniejsza.

Powstałam z prochu, jak feniks.

To było cudowne.

Po raz pierwszy poczułam się wolna.

Nie należałam ani do rodziców, ani do męża.

Odzyskałam odwagę i miłość do życia.

Najlepszy z tego wszystkiego jest fakt,

że ten środek życia

nie pozbawił mnie szczęśliwego końca.

Mogę znów się uśmiechać i swobodnie o tym rozmawiać

i jestem z tego dumna.

Dzięki tej wolności mogę czuć się pozbawiona wieku i płci,

opieram się więzom, które nakłada świat,

tak na kobiety, jak i mężczyzn.

Gdyby teraz pojawiła się wróżka

i dała mi możliwość powrotu do dowolnego momentu w moim życiu,

poprosiłabym o inne życzenie.

Tak naprawdę bowiem uwielbiam moment życia, w którym jestem.

Mam nadzieję, że diabeł nie słyszy.

Jestem bardzo szczęśliwa.

Wersja polska: CANAL+

Tekst: Ania Smoczyńska

Napisy: Robert Buczkowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.