All language subtitles for Siedem.życzeń.1984.E06.Klątwa.bogini.Bast.WEB_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Siedem życzeń spełni się,

jak w tygodniu siedem dni.

Pomyśl dobrze, czego chcesz,

zanim powiesz...

Siedem życzeń, życzeń twych,

jak mądrości siedem bram.

Czy potrafisz przez nie przejść,

będąc sobą?

Siedem życzeń! Siedem życzeń!

Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!

- Retman i Tarkowski jedzą lody. - Nie znoszę donosicielstwa.

Ale do muzeum nie wolno wchodzić z lodami!

Retman, Tarkowski!

Skończcie lody, zanim wejdziecie, dobrze?

Dobrze, panie profesorze.

- Myślałem, że nie zauważy. - Dobrzyński nas zakablował.

- Tylko się nie udławcie. - Ty śmierdzący kablu!

Co tam się dzieje?

Tarkowski, mówiłem: tutaj zjeść lody.

Hej, klasa! Uspokójcie się!

Kowalska, wstawaj już! Sowiński! Proszę o spokój.

Czekajcie tutaj na mnie. Ja idę...

Sowiński! Ile razy mam powtarzać?!

Telefonowałem w ubiegłym tygodniu. Moje nazwisko Pendzej.

Szkoda, że nie potwierdził pan przybycia.

Mgr Matejko z działu egipskiego musiał wyjść.

- Ma nagranie w telewizji. - To fatalnie.

To fatalnie. Cóż ja teraz zrobię?

Wprawdzie jestem historykiem, ale lepszy jest fachowy przewodnik.

Może posłużyłby się pan kasetą?

Uwaga!

Jak dzieci, co nie?

Przynoszą wstyd całej szkole.

Na twoim miejscu ja bym wszystkich zapisał.

- To skandal! - Ja zapamiętam.

- Proszę bardzo. - Dziękuję.

Widzi pan, panie magistrze, od lat walczę bezskutecznie

o wprowadzenie w muzeum przewodników dźwiękowych.

- W jakim wieku są zwiedzający? - VI klasa.

- O, jest Egipt. - Wie pan, 12-13 lat.

Proszę, wkładamy kasetę.

- Pan tylko naciska klawisz "start". - Dziękuję bardzo.

Będę panu wdzięczny,

jeżeli pan wpisze swoją opinię do tej księgi.

Proszę o spokój!

Zaczynamy zwiedzanie. Tylko bardzo proszę - ostrożnie.

- Co się stało? - Ktoś mi zawiązał kapcie.

Dobrzyński, ty też jesteś niezły ananas.

Chodźcie za mną.

- Ja wiem, kto to zrobił. - Kto?

To była zemsta bogini Bast.

Proszę. Szybciej proszę.

Proszę, ustawcie się tutaj. Uwaga, zaczynamy!

Dzień dobry, dzieci. Witamy w naszym muzeum.

Każde z was z pewnością było na wsi.

Życie na polskiej wsi nie różni się od życia w mieście.

W wiejskich domach są takie sprzęty jak w naszych mieszkaniach.

Również ubiór rolnika jest zgodny z obowiązującą modą.

Spójrzcie przed siebie.

Tak właśnie ubierali się przed laty mieszkańcy...

Po prawej widzicie typowy strój kobiecy.

Składa się z trzech spódnic, gorsetu...

Proszę o spokój. To jakaś pomyłka.

Daj pan sobie lepiej z tym spokój.

To pewnie znowu pan magister wrobił pana w ten magnetofon, co?

- Tak, pan magister. - A tyle razy mu już mówiłem.

Zostaw go pan u mnie. Ja go później odniosę.

- Dziękuję panu. - No dobrze.

Słuchajcie, padliśmy ofiarą nieporozumienia.

To, co tutaj widzicie,

to oczywiście nie są stroje kurpiowskie,

tylko ekspozycja egipska.

Spójrzcie na dół.

To są sarkofagi przedstawiające faraonów,

pochodzące z III wieku przed naszą erą.

- Patrz! Podobna do Wrony. - Wrona jest czarniejsza.

Wierzyli, że warunkiem życia pozagrobowego

jest zachowanie po śmierci niezniszczonego rozkładem ciała.

Dlatego balsamowali zmarłych, a także budowali potężne grobowce,

których zadaniem było chronienie mumii

przed zakłócaniem ich spokoju.

- Piramidy? - Tak, piramidy.

Piramidy, mastaby oraz grobowce skalne.

Pójdziemy na dół.

Zobaczycie tam ślepe wrota mastaby Izi.

Dariuszu!

Dariuszu!

Co jest?

- Na co się tak patrzysz? - Bogini Bast.

Słońce ci mózg wypaliło? Chodź, idziemy.

- Skąd ty go właściwie masz? - Znalazłem.

Ciekawe, czy on rozumie, co my mówimy.

Pewnie, że rozumie. Koty są bardzo inteligentne.

Dobra, dawaj tę gegrę.

Powiedz mi...

Wszystkie planety Układu Słonecznego.

- Ziemia, Księżyc... - Księżyc?

- A nie? - A tak? To jest satelita.

Krąży wokół Ziemi.

Gdybyś taką bzdurę powiedział, taką byś lufę od Cebuli dostał...

Powiedz mi, na czym polega zaćmienie Słońca.

Nie wiem i nie chcę wiedzieć.

Jak jest wizytacja, to Cebula pyta samych pewniaków.

A jak nie będzie wizytacji?

Cebula jest dobrze poinformowany. Wszędzie ma swoich ludzi.

Wiesz, że załatwił Pałac Ślubów Wronie i Lubie?

- Tak? - Wrona cieszyła się jak głupia.

Ciekawe, czy na swój ślub też założy czarne ubranie.

- Zdziwiłbyś się? - Co ty!

Ciekawe, gdzie będą mieszkać.

Podobno u starych. Na mój rozum to się zaraz rozwiodą.

Plotkarze! Plotkują!

Umyjcie ręce i na kolację proszę.

Ja nie mogę, bo mama na mnie czeka.

Szkoda. Przygotowałam fajne parówki.

Może innym razem. Muszę iść do domu.

- Może jednak, Jacek? - Cześć!

- Jacek, idziesz już? - Tak, muszę iść do domu. Mama czeka.

- Cześć! - Powtórz sobie planety!

- Witek, ty piłeś? - Piłem i jeszcze będę pić.

To znaczy wszyscy będziemy pić. Cześć!

Kochani, jedziemy do Maroka!

- Kiedy? - Za kilka tygodni!

- Ty chyba oszalałeś. Dziecku wino? - Dzisiaj jest wyjątkowa okazja.

- Prawda, Daruś? - Pewnie.

Przy takiej okazji powinno być coś wyjątkowego.

- Ale my bardzo lubimy twoje parówki. - Pewnie.

- A wiecie, co to jest parówka? - Nie.

To jest pożegnanie z rówką.

Dobre!

Pa, rówka!

Oho. No to pa, rówka.

Wynajmiemy mieszkanie jakimś frajerom

i każę sobie z góry zapłacić.

I kupię ci futro z nurków.

Witek! Futro w Afryce!

Ja i lwy!

Tylko jest problem - egzamin państwowy z angielskiego.

Po kolacji uczymy się angielskiego. "Wine - no, English - yes".

- Tata, a co będzie z kotem? - Chyba go zabierzemy ze sobą.

Wprawdzie to kłopot, ale nie widzę innego wyjścia.

- Słyszałeś? - Opowiem wam żarcik.

- No, no. - Przychodzi baba do lekarza.

Lekarz pyta: "Co pani jest?".

Baba mówi: "Mieszkam przy autostradzie".

"A to pani nie przeszkadza?" "Nie".

I co dalej?

Darek! Musisz tak hałasować?

Zgadzam się, to nie jest muzyka.

Dobra, dobra. Uciekaj.

Czy rzeczywiście zabierzecie mnie z sobą w tę daleką podróż?

Przecież słyszałeś, co tata powiedział.

Niedługo zobaczysz swoje rodzinne strony.

Z Maroka to już niedaleko do Egiptu.

Z Maroka do Egiptu jest dalej niż z Polski.

Ale zawsze to Afryka.

Twój ojciec znajdował się dzisiaj pod wpływem napoju bogów.

- Do jutra może zmienić zdanie. - Mój tata? Nigdy!

Wiesz? Byliśmy dzisiaj na wycieczce w muzeum.

Widziałem staroegipską rzeźbę kota.

Prawdopodobnie był to wizerunek bogini Bast,

zwanej także Bastis i Bubastis.

To właśnie klątwie bogini Bast

należy zawdzięczać moją obecność w tym domu.

Nawiasem mówiąc, jutro jest środa.

Czy wiesz już, jakie będzie twoje szóste życzenie?

Słuchaj, Rademenes, powiedz mi,

dlaczego ciąży nad tobą to przekleństwo.

Nawet gdybyś ofiarował mi złoto całego Egiptu i Nubii,

zachowam milczenie.

Na samo wspomnienie tej historii burzy się we mnie krew.

Słuchaj, Rademenes, powiedz mi...

Jutro jest środa.

Chcę, żebyś powiedział mi, dlaczego zostałeś przeklęty.

Nieładnie. Nie spodziewałem się,

że wykorzystasz swoje uprawnienia w sposób tak niegodny.

Nie złość się, Rademenes. Chodź!

Chodź, Rademenes! No, chodź!

Rademenes! No, chodź, nie wygłupiaj się.

Rademenes!

Odmień w czasie teraźniejszym czasownik nieregularny "to be".

Na egzaminie nie będą zadawać takich głupich pytań.

Każą mi przetłumaczyć krótki tekst.

- Ciągle pytasz o gramatykę. - Bo jest najważniejsza!

Jak przetłumaczysz tekst,

nie znając czasowników nieregularnych?

- Jesteś zmęczony? Chcesz kawy? - Nie chcę kawy, ja chcę spać.

Jak chcesz się skompromitować przed Marokańczykami,

to proszę bardzo, nie ucz się.

Wszystko mi jedno. Idę spać.

Muszę zadzwonić do ambasady Maroka

i dowiedzieć się, czy pozwalają wwozić koty.

Przestań mnie zagadywać. Odmieniasz ten czasownik "to be"?

No!

I am, you are, he, she, it is.

We are, they are.

We... O Jesus!

Hathor.

Hathor. Hathor.

Rademenes!

Bogowie! Dlaczego pokaraliście mnie takim dzieckiem?

Wstawaj!

Ileż razy mam cię budzić? Znowu się spóźnisz do szkoły.

Co tak się na mnie patrzysz? Wstawaj, ubieraj się!

Przygotowałam ci nowy fartuszek.

Co ci się stało?

On ciągle jeszcze śpi! Bogowie!

Co ty wyprawiasz?

Chłopcy w twoim wieku

nie powinni mieć z tym żadnych problemów.

- Jedzenie gotowe? - Zaraz podam, mój mężu.

Śpieszę się. Zarządca pana K. przyjdzie dziś odebrać rydwan.

- To rydwan wojenny? - Nie, zwykły wóz inspekcyjny.

- Udany. - No...

Hati! Biegnij na podwórko, trzeba wydoić kozę.

Co się stało?

Hati, biegnij wydoić kozę.

- Nie wyprowadzaj mnie z równowagi! - Rusz się!

No!

Znowu to samo!

O, kózki!

Poczekajcie.

Chodź, maleństwo. Chodź, maleństwo.

No.

No, chodź tu! Nie uciekaj! Chodź. Nie chowaj się!

Ach ty!

Jaka ty jesteś głupia!

Co ci jest, mój mężu?

Nie wiem, ile zażądać od pana K. za ten rydwan.

- Nie ustaliłeś ceny przedtem? - Pan K. mówi, żebym podał cenę.

To znaczy, że zapłaci, ile będzie uważał.

Chodź tu!

No, chodź tu! Nastąp się!

Ty diable jeden!

Uważaj!

Kurczę!

- Powinieneś z nim porozmawiać. - Dobrze, zrobię to przy okazji.

Dlaczego nie przyniosłeś mleka?

Koza rozbiła misę. Nie dała się wydoić.

Senusir! Nie bij dziecka!

Co pomyślą w szkole, kiedy Hati przyjdzie posiniaczony?

W całym Egipcie nie ma tak niezdarnego chłopca.

Jedzcie. Ty idziesz do pracy, a ty - do szkoły. Już późno. Siadaj!

Jedz.

Nie jesteś chory?

Przestań mówić o chorobach. Nic mu nie jest.

Powinieneś zaprowadzić go do domu życia.

Chodzenie do lekarzy kosztuje.

- Ci oszuści nic nie zrobią za darmo. - Nie mów tak o kapłanach.

Chcesz, żeby zgasło słońce, jak cztery lata temu?

To banda oszustów i darmozjadów.

Zdzierają skórę z ludzi uczciwie pracujących na chleb.

Mów tak przy dziecku - proszę! Wychodźcie już wreszcie!

Hati! Sandały nakładaj.

Masz nowe tabliczki, nie potłucz ich.

- No idź już, pospiesz się. - Hati, chodź już.

Dlaczego nie przyjechaliście w zeszłym tygodniu?

- Nie było czasu. - Odpowiadam tu za porządek.

Senusir! Mówiłem, żebyście nie stawali przy śmietniku.

- Nie denerwujcie się, już odjeżdżam. - Zatarasowaliście drogę.

Przecież śmieciarze mieli być w ubiegłym tygodniu.

- Ale są teraz. - Tato!

Nie mogę cię zabrać, Hati. Pan K. na mnie czeka.

Wio!

A ty czego się gapisz i śmiejesz? Wynocha stąd!

Dobrze, panie Rosolak.

Do roboty! I to mi zabierać!

Hati!

- Jacek! Cześć! - Jacek? Słońce ci mózg wypaliło?

Siadaj szybko! Jeśli się spóźnimy, to Klepsydra każe nas wychłostać.

Chodź tu szybko!

Hati!

Znowu jesteś ostatni?

Przygotujcie przybory do pisania.

Podyktuję wam teraz hymn ku czci naszego pana,

władcy obu krajów, Amenhotepa III.

Uważajcie, żebyście nie robili błędów,

ponieważ będę musiał was ukarać.

Proszę, zaczynamy.

"On kraje obydwa

siłą napełnił.

On daje życie, które chłodzi nozdrza.

On, więcej niż wielki Nil,

pokrywa Egipt zielonością.

On jest światłem,

które daje życie".

Totmesie!

W wyrazie "obydwa" zrobiłeś dwa błędy.

Pochyl się!

Hati! Dlaczego tak patrzysz?

Podaj mi swoją tabliczkę.

Wstań!

- Odważyłeś się zakpić sobie ze mnie! - Co?

Nie będę cię karał.

Pierwszy nauczyciel porozmawia z tobą.

Zobaczymy, co z tobą zrobić.

A teraz zagramy w piłkę nożną!

Pierwszy nauczycielu!

Pierwszy nauczycielu!

Czego chcesz?

Na mojej lekcji zdarzyło się coś zupełnie niezwykłego.

Proszę, zobacz.

- Kto to zrobił? - Uczeń Hati.

Hati? To znany psotnik. Zawsze trzymają się go głupie żarty.

W pierwszej chwili też tak myślałem,

ale te znaki powtarzają się w pewien określony sposób.

To wygląda na jakiś nowy rodzaj pisma.

Hati i nowe pismo? Nie wierzę.

Może wstąpiły w niego złe duchy?

Spójrz!

Teraz do przodu!

Podaj, podaj! Nie no, kurczę! Jak ty grasz?

Co oni wyprawiają? Co to za szaleństwo?

Wykop! Wykop na środek!

Wykop! I do przodu! Wolny! Stop!

- Kto ich tego nauczył? - Uczeń Hati.

Może rzeczywiście wstąpiły w niego złe duchy.

Teraz jest przerwa.

Ustawiamy piłkę.

No i rozpoczynajcie. No!

Dobrze!

Strzelił gola. Brawo!

U północnych krańców krainy Egiptu rozciąga się wielka zielona woda.

Do niej, na wysokości miasta Sebennytos,

wieloma odnogami wpada nasza święta rzeka.

Za zieloną wodą...

Patrz, urwany ogon ma.

- Zobacz, jaki język! Widziałeś? - Jak się oblizuje!

- A ona gryzie? - Słońce ci mózg wypaliło?

- Pokaż. - Popatrz.

Uczeń Hati!

Powiedz, co wiesz o budowie świata.

Opowiadałem o tym trzy dni wstecz.

Ziemia jest planetą w kształcie kuli.

Ziemia krąży wokół Słońca, a także wiruje wokół własnej osi.

Nie pamiętasz, że Ziemia jest płaskim dyskiem

spoczywającym na sześciu krokodylach,

nakrytym łukowato wygiętym ciałem bogini Nut,

wspartym przez bóstwo przestworzy i powietrza Szu?

Ziemia krąży wokół Słońca, a wokół Ziemi krąży Księżyc.

Ziemia jest planetą, Księżyc - satelitą.

Udajcie się do domów!

A ty, Hati, pójdziesz ze mną.

Hati!

Hati!

Zaczekaj tu na mnie.

Czy mógłbym spróbować?

- Mogę ją nastroić po swojemu? - Jeżeli chcesz.

Hati!

Ja tu jeszcze wrócę.

Dżehutimesie!

To jest właśnie ten uczeń.

Hati.

Dziś w szkole mówiłeś niezwykłe rzeczy

o Ziemi, Słońcu i Księżycu.

Czy mógłbyś to jeszcze raz powtórzyć?

Dobrze. A więc... Ziemia jest kulą i krąży wokół Słońca.

Jak to krąży? Czy potrafisz to wyjaśnić?

Tak, mogę to pokazać.

Jeżeli to jest Słońce, a ja jestem Ziemią,

to Ziemia krąży wokół Słońca, o tak.

Oprócz tego wiruje wokół własnej osi.

A Księżyc?

Księżyc wiruje wokół Ziemi.

O...

Gdy znajdzie się między Słońcem a Ziemią,

następuje zaćmienie.

- Co? - Zaćmienie Słońca.

Gdzie się o tym dowiedziałeś?

- W szkole. - To nieprawda!

On kłamie, Dżehutimesie!

Nie zdradziłbym nikomu naszych tajemnic.

Ziemia jest dyskiem na sześciu krokodylach.

Nauczyłem się tego w szkole, ale nie w tej.

- W jakiej szkole? - W mojej, w Warszawie.

Ani w górnym, ani w dolnym państwie

nie ma miasta o takiej nazwie.

Ja zostałem przeniesiony z przyszłości.

Nie opowiadaj bajek, Hati.

Znamy cię.

Jesteś synem stelmacha Senusira i jego żony Kii.

- Naprawdę! Dzisiaj się obudziłem... - Nie odpowiadaj niepytany.

Pamiętaj, przed kim stoisz.

Zastanów się teraz dobrze, zanim odpowiesz.

Czy znasz Rademenesa?

Rademenesa? Oczywiście, że znam!

Idź teraz na dziedziniec, lecz nie oddalaj się nigdzie.

Czy ja też mam odejść?

Pozostań, Amenemhebie.

Jesteś wprawdzie kapłanem niższego stopnia,

lecz dziś zasłużyłeś sobie

na zaszczyt uczestniczenia w naszych obradach.

Sprawa jest jasna.

To Rademenes przekazał temu chłopcu naszą tajemną wiedzę astronomiczną.

Ale w jaki sposób?

4 lata temu Rademenesa pozbawiono godności kapłańskich i uwięziono.

Widocznie spotkali się już wcześniej.

Rademenes mógł zdradzić tajemnicę jeszcze komuś.

Zawisło nad nami ogromne niebezpieczeństwo.

Chłopiec zna zasadę zaćmienia Słońca.

Gdy ludzie przestaną się obawiać, że zgaśnie życiodajne słońce,

nie będziemy mieć już nad nimi żadnej władzy.

Nie wolno do tego dopuścić!

To Hati!

Powiedz, proszę, faraonie, jak ci siedzi się na tronie.

Rock! To jest egipski rock, staroegipski rock.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

Coś się rusza w papirusach, zabłąkana jakaś dusza.

Rock! Rock! Krokodyle płyną Nilem. Po co tego tutaj tyle? Rock! Rock!

Drogi Sfinksie, mam zagadkę. Kto jest twoim prapradziadkiem?

Szumią mumie na gór szczycie, szumią sobie w dal.

Rock! Rock! To jest egipski rock, staroegipski rock.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

Pilnuj dobrze się, fellachu, żebyś czasem nie spadł z dachu.

Wczoraj jeden hipopotam ledwo się wygrzebał z błota.

Coś się z nieba złego święci, zaprosili mnie do Memfis.

Jedna baba drugiej babie zatrzasnęła drzwi w mastabie.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

To jest egipski rock, staroegipski rock.

Więc nadal twierdzisz, że znasz Rademenesa?

Tak.

Wprowadźcie więźnia.

- Powstań, zdrajco! - Nie.

Amenemhebie, możesz wrócić do swoich zajęć w szkole.

Rademenesie, czy znasz tego chłopca?

Czego chcecie?

Dlaczego zakłócacie mój spokój?

Pytam, czy znasz tego chłopca.

A to dziwne. On twierdzi, że się znacie.

To nie jest tak, jak wy myślicie!

Nie znam go i nigdy go nie widziałem.

Jak w takim razie wytłumaczysz fakt,

że ten chłopiec zna tajemnicę zaćmienia Słońca?

To przecież ty nosiłeś się z szaleńczym zamiarem

wyjawienia ludziom naszej największej tajemnicy.

Zawsze uważałem, że ci, którzy coś wiedzą,

mają obowiązek dzielenia się z tymi, którzy nie wiedzą.

Cieszę się, że tajemnica zaćmienia Słońca

przestała być już tajemnicą.

Choć stało się to bez mego udziału.

Twoja twarz, Dżehutimesie, nic nie wyraża.

Ale wiem, że w głębi duszy

trzęsiesz się ze strachu.

Bogini Bast, której byłeś kapłanem,

czuwa nad przestrzeganiem naszych tajemnic.

Dziś jeszcze oddamy jej tego chłopca.

Co zaś do ciebie...

Kara więzienia, którą odbywasz,

jest niewspółmiernie mała w stosunku do ogromu twojej winy.

Niech więc spadnie na ciebie klątwa bogini Bast.

Gdy umrzesz, odrodzisz się pod postacią kota.

I będziesz się odradzał przez tysiąclecia.

I będziesz cierpiał,

bowiem w głębi duszy pozostaniesz człowiekiem.

Bądź przeklęty!

- Bądź przeklęty! - Bądź przeklęty!

Pani! Przybądź tu w swej zwykłej postaci

i weź to, co jest ci przeznaczone.

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Bast! Bastis! Bubastis!

Hathor! Hathor!

Dariuszu, nie bój się, to ja.

Co to było? Sen?

Nie tylko.

Starałem się spełnić twoje życzenie.

Dlaczego nie chciałeś mi powiedzieć,

za co zostałeś przeklęty?

Po pierwsze - nie lubię się chwalić.

Po drugie - nie zrozumiałbyś tego bez krótkiej wycieczki do Egiptu.

- Jak ci się tam podobało? - Nie za bardzo.

- Tam było strasznie brudno. - Brudno?

Lepiej wyjrzyj przez okno, zobacz, co się dzieje na podwórku.

O!

- Będzie afera. - Tak?

Sto razy panu powtarzałem,

żeby pan tego auta nie stawiał przed śmietnikiem.

- Tak, tak, już. Daruś, siadaj. - Tata, ja pójdę piechotą.

Prosimy, panie inspektorze.

Gdzie ja panów posadzę?

Dmowski! Zrób miejsce!

Klasa, siadać!

Może nie będziemy sprawdzać listy.

- Czy kogoś brak? - Dobrzyńskiego.

Jest chory. Przewrócił się wczoraj w muzeum.

Ktoś mu zawiązał kapcie.

Poprzednim razem omawialiśmy

pewne zagadnienia systemu słonecznego.

Więc może... może...

Tarkowski!

Darku, mam nadzieję, że jesteś przygotowany.

Co wiesz o naszej poczciwej, starej Ziemi?

Ziemi, ojczyźnie ludzi, jak mawiał poeta.

Ziemia jest płaskim dyskiem spoczywającym na 6 krokodylach,

przykrytym łukowato wygiętym ciałem bogini Nut,

wspieranym przez bóstwo przestworzy i powietrza Szu.

My name is Witold Tarkowski.

I am working in FSO.

I am Polish engineer.

Engineer, engineer... Masz okropny akcent.

W Maroku wszyscy mają okropny akcent.

Ty mówisz jak Murzyn.

Tomorrow I go to Morocco with my wife and son.

- To będę udawał białego Murzyna. - Tak?

- Cześć, tata! - Cześć.

Daruś, mamy dla ciebie niedobrą wiadomość.

Też mam dla was niedobrą wiadomość. Dostałem lufę z geografii.

- Z geografii? Za co? - Tu macie napisane.

"Uczeń Tarkowski uważa, że Ziemia jest płaska".

- Co ci strzeliło do głowy? - Żartowałem.

No tak, żarty, żarty, a lufa z gegry jest.

A wasza niedobra wiadomość?

Nie ma co owijać w bawełnę. Jest kłopot z Rademenesem.

Nie będziemy mogli wziąć go do Maroka.

- Co? - Przepisy sanitarne.

To jest strefa chorób zakaźnych. Boją się wszystkich zwierząt.

Nie jadę!

Dareczku, przecież wszystko już postanowione.

Jak nie można, to nie można.

- Nie! - Uspokój się, Darek.

Co ten kot?

Ja mam nieraz takie wrażenie, że on rozumie każde nasze słowo.

Siedem życzeń spełni się,

jak w tygodniu siedem dni.

Pomyśl dobrze, czego chcesz,

zanim powiesz...

Siedem życzeń, życzeń twych,

jak mądrości siedem bram.

Czy potrafisz przez nie przejść,

będąc sobą?

Siedem życzeń! Siedem życzeń!

Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!

Siedem życzeń jak we śnie

albo w bajce, którą znasz.

Los ci dał wielką moc,

czarodziejską.

Siedem życzeń! Siedem życzeń!

Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!

www.tvp.pl/dostepnosc

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.