Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Siedem życzeń spełni się,
jak w tygodniu siedem dni.
Pomyśl dobrze, czego chcesz,
zanim powiesz...
Siedem życzeń, życzeń twych,
jak mądrości siedem bram.
Czy potrafisz przez nie przejść,
będąc sobą?
Siedem życzeń! Siedem życzeń!
Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!
Najdalej za 2-3 dni będę w domu. Muszę na wystawie posiedzieć trochę.
- O której masz otwarcie? - Jutro o 11.00.
Gdyby któryś z was zachorował,
róbcie wszystko, żeby chory nie zaraził zdrowego.
Nie kontaktujcie się ze sobą.
Ważne jest racjonalne odżywianie. Jak jest epidemia...
Idę kupić gazety na drogę, a ty zapamiętaj, co mama mówi.
- Dzień dobry. - Dla mnie dwie chusteczki.
Dwie chusteczki i "Politykę".
Pasażerowie odlatujący do Poznania...
Może mi pan "Przekrój" kupić?
- Proszę pana, kolejka! - Ale samolot...
Ja jestem pracownikiem lotniska! Kupię "Przekrój".
Darek, uważaj na ojca.
Niech nie pali papierosów i nie pije tyle kawy.
Ojciec jest w tym wieku, że powinien unikać używek.
- Nie wiem, co to są używki. - Nie udawaj idioty.
Nie było gazet, ale weź chusteczki.
- Po co aż tyle? - Dobrze, dobrze.
Słuchajcie, bądźcie mężczyznami.
- Powodzenia. - Dziękuję.
Rozpoczęliśmy odprawę pasażerów odlatujących do Katowic.
Trzymajcie kciuki.
- Witek, kochasz mnie? - O!
No.
No i dobrze.
Ciekawe, czy trudno jest prowadzić samolot.
Spróbuj, to zobaczysz.
Zaczyna się.
Tata, kiedy mnie wreszcie nauczysz prowadzić poloneza?
Nie umiem tańczyć poloneza.
- Tata, nie wygłupiaj się! Poważnie. - Jak dorośniesz.
A tam!
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Panie inżynierze! Stawia pan samochód w złym miejscu.
Zasłania pan dojazd do zsypu na śmieci.
A w nocy tam jest ciemno i mogą panu samochód... wie pan...
Mam zamontowane urządzenie zabezpieczające. Autoalarm!
Jeszcze jedna zła wiadomość. Pokazały się u nas mrówki faraona.
Mrówki faraona? Pierwsze słyszę.
Podobno są na naszym osiedlu.
Myślałem, że cię to zainteresuje.
Mogę cię zapewnić, że faraon nie miał żadnych mrówek.
Nikt nie każe im pić mleka.
Mogą szaleć w dyskotekach.
Nikt nie sprawdza, czy się myją.
Darek, nakarmiłeś kota?
Mogą chodzić z brudną szyją.
Słyszysz? Mówię do ciebie.
Chcę być dorosły...
Halo.
Dzień dobry.
Darek, telefon.
Już odbieram.
Odłóż.
Halo.
Cześć.
Nie dostaniemy biletu.
Aha. Poczekaj sekundę.
- Tato, mogę iść do kina? - A na jaki film?
- Na "Wyspę skarbów". - Ale zaraz po kinie wracaj do domu.
Okej, mogę iść.
Za 20 minut przed kinem, dobra?
Cześć.
- Masz pieniądze? - Nie.
Trzy dni temu dostałeś swoją pensję.
Ale miałem dużo wydatków.
Gdybyś mi podwyższył pensję, byś nie musiał mi ciągle dawać.
Co pan powie? Masz tu 50 zł i zaraz po kinie wracaj do domu.
A o podwyżce porozmawiamy, jak będziesz starszy.
Dobra.
- Dokąd idziesz? - Do kina.
Jutro środa. Czy masz już jakieś życzenie?
Kiedy miałem pomyśleć? Jak wrócę z kina.
Tata, mogę wziąć twoją parasolkę?
Weź, weź. Możesz nawet zgubić.
Jak będziesz głodny, to sobie weź coś z kuchni.
Tak! Jeszcze sam sobie otwórz lodówkę.
Przytrzymaj drzwi.
- Faraon nie miał żadnych mrówek. - Jak to nie miał?
Instrukcja przyszła dzisiaj, jak z tym walczyć.
- Jak? - Nijak. Takie to świństwo odporne.
No widzi pan.
Jakby was nawet te mrówki ominęły, to myszy będziecie mieli na 100%.
O!
- Dawaj, szybciej! - A jak nie wyjdzie?
Metoda jest opracowana. Szybciej!
- Poczekaj. - Tylko żeby skutecznie.
- Proszę pana. - No?
Da radę za pięć dych?
No dobra, smaruj za kino.
Oto powitanie gościa na dworcu w Warszawie.
Zaraz wejdziemy. Już się kończy kronika.
Darek!
Won mi stąd! Już was tu nie ma! Co wy, gnoje, myślicie?!
Nie mogę!
- Mówiłeś, że to wypróbowany sposób. - Ale nieskuteczny.
Nikt nie każe im pić mleka.
Mogą szaleć w dyskotekach.
Nikt nie sprawdza, czy się myją.
Mogą chodzić z brudną szyją.
Chcę być dorosły,
być dorosły.
Spać się kładą o północy.
Nie drżą w szkole przed półroczem.
Mają wąsy albo brody.
Nawet w zimie jedzą lody.
Chcę być dorosły,
być dorosły.
Chodzą zawsze z gołą głową.
W samochodzie siedzą z przodu.
Żaden z nich nie nosi tarczy.
Zawsze im na kino starczy.
Chcę być dorosły,
być dorosły...
Na tym filmie nie było nikogo bez nóg.
Co ty opowiadasz! John Silver był kuternogą.
Czytałem "Wyspę skarbów" ze sto razy.
Nie można tego filmu zrobić bez niego.
- Ile tam masz? - 36,6.
- Od razu mi się nie podobałeś. - To jest normalna temperatura.
Co my tu mamy?
Wtorek, kolacja:
twaróg ze szczypiorkiem - 112 kalorii...
Darek, chodź, przeczytaj. Oczy mnie bolą.
Ja chcę chleba ze smalcem.
Ja sobie strzelę kawkę. Łeb mi pęka.
Tata, mama powiedziała, żebyś nie używał używek.
Tak, tak.
- Co mu damy? - Jak to co? Kotu się daje mleko.
Kici, kici...
Tata, ty się dobrze czujesz?
Ty zmierz temperaturę.
- Tak? - Mhm.
No dobrze.
Rademenes!
Chodź.
Cholera jasna! A to się matka ucieszy.
38,7! Darek, uciekaj stąd!
Od tej chwili rozmawiamy tylko przez drzwi.
Jak się zarazisz, matka mi tego nie wybaczy.
Nic się nie martw. Poradzimy sobie.
Ja się nie martwię, synku.
Poleżę sobie, odpocznę, poczytam trochę.
Niech się Tatarczyk martwi.
Dariuszu!
- Dariuszu! - Mhm.
Jutro musisz wypowiedzieć życzenie.
- Muszę? - Nie musisz.
Jeżeli się boisz, możesz zrezygnować.
Chciałbym, żeby tata był zdrowy. Ale on jest zadowolony z tej grypy.
Te twoje życzenia więcej kłopotu niż pożytku dają.
To twoje życzenia. Może trzeba je bardziej przemyśleć?
- Rademenes. - Słucham.
Właściwe dlaczego ty jesteś kotem?
Opowiadałem ci przecież. Ciąży na mnie klątwa bogini Bast.
Dlaczego ona się pogniewała na ciebie?
A, to dawne dzieje. Już dokładnie nie pamiętam.
Rademenes, nie traktuj mnie jak dziecko.
Czy mógłbyś się stać znowu człowiekiem?
Chyba mógłbym. Teoretycznie tak. Ale to jest bardzo trudne.
Nie udało mi się to przez prawie 4000 lat.
Dlaczego?
Tego niestety nie mogę ci powiedzieć.
Tego nie mogę. Dobranoc, Dariuszu.
Cześć.
Przychodnia?
Dzień dobry. Chciałem zamówić wizytę domową.
Witold Tarkowski.
Rademenes, chodź!
- Nieprzegotowane! - Nie chcesz?
- Nie będę tego pił. - Ale jesteś wybredny.
- Halo. - Słucham.
- To ja. - Kto mówi?
- Twój kochany inżynier. - Nie poznałam pana.
- Jestem chory. - Coś takiego!
Połącz mnie, Mariolko, z Tatarczykiem.
- Co z tym mlekiem? - Już nalewam.
Rademenes.
Gorące! Piekielnie gorące.
Przez ciebie spóźnię się do szkoły.
- "Dzień dobry, Czerwony Kapturku"... - Leon?
Rzekł wilk.
"Dzień dobry, wilku".
"Dokąd to tak wcześnie, Czerwony Kapturku?"
- Nie wygłupiaj się. Ja chory jestem. - "Do babci".
Tata, wychodzę!
Dariuszu! Dariuszu, życzenie!
"Delikatne stworzonko lepiej mi będzie smakować".
Czerwony Kapturek otworzył szerzej...
"To ja, Czerwony Kapturek.
Przynoszę ciasto i wino. Otwórz, babciu".
"Naciśnij klamkę" - rzekła babcia. "Za słaba jestem, aby wstać".
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Dzień dobry, panie dyrektorze! - Tarkowski!
Jest 8.05. Znów się spóźniłeś.
Przepraszam, ale mój tata jest chory na sing-sing.
Wróć! Nie ma lekcji.
Przez ten przeklęty sing-sing musiałem odwołać do końca tygodnia.
Wszyscy chorują. Wszyscy oprócz mnie.
Dziś zachorował profesor Lubczyk... Znaczy Luba.
Zaraził się od pani Szukalskiej...
- Wrony... Nie! Pani Szukalskiej... - To świetnie.
- Cieszysz się? - Nie! To jest bardzo przykre.
Ale co ja będę robił przez cztery dni?
A ja mam dla ciebie zajęcie.
Napiszesz sobie 127 razy: "Bardzo kocham moją szkołę".
A teraz idź, bo się przeziębisz.
- Uważaj na siebie. - Do widzenia.
Babcia, która miała czepek mocno nasunięty na twarz,
wyglądała bardzo dziwnie.
"Babciu, dlaczego masz takie wielkie uszy?"
Żeby cię lepiej słyszeć.
- "Dlaczego masz takie wielkie oczy?" - Żeby cię lepiej widzieć.
- Z kim on gada? - Nie mam pojęcia.
- Lekarz przyszedł? - Chyba nie.
...żeby cię dobrze pogryźć, Czerwony Kapturku.
Tata, co ci jest?
Mam zablokowany telefon.
Połączony jestem z Czerwonym Kapturkiem.
- Co tu robisz? - Cebula zamknął szkołę. Sing-sing.
Słuchaj, Darek. Słuchaj...
Słuchaj mnie uważnie.
Jestem ciężko chory. Za chwilę przyjdzie tu lekarz.
Zaprowadzisz go do łazienki. żeby mógł umyć ręce.
Dasz mu czysty ręcznik. Wiesz, gdzie są?
- Nie. - Ja też nie wiem. Poszukaj.
Teraz tak... Po wyjściu lekarza weźmiesz dokumentację.
Ja ci wszystko przygotuję i podam przez drzwi.
Pójdziesz do mnie do zakładu pracy.
Odnajdziesz inżyniera Tatarczyka. Na drugim piętrze. Pokój 262.
Dasz mu to wszystko i powiesz, że tatuś jest ciężko chory,
a tu jest cała dokumentacja dla tych Marokańczyków.
Żeby ich przyjął gościnnie i wszystko z nimi omówił.
Jak odblokują mi telefon, zaraz się z nim skontaktuję.
Jak już to załatwisz, skontaktujesz się z biurem napraw.
I zgłosisz uszkodzenie.
Potem pójdziesz do apteki
i kupisz lekarstwa, które lekarz przepisze, jasne?
- Nie wiem, czy sobie z tym poradzę. - Bądź mężczyzną, nie trać głowy.
Pieniądze są w marynarce, w lewej wewnętrznej kieszeni.
A marynarka - w przedpokoju, w szafie.
Zrób mi coś do picia.
I ładnie się ubierz, żebyś wstydu nie zrobił!
No.
Pokój 262 - Tatarczyk,
biuro napraw, apteka, lewa, wewnętrzna, górna,
biuro napraw, apteka...
Ja chcę być dorosły!
Dorosły?
Hathor. Hathor. Hathor.
Coś ty narobił?!
Chciałeś być dorosłym mężczyzną. Wypowiedziałeś takie życzenie.
Ojejciu...
Dlaczego wyglądam tak samo jak tatuś?
A co? Tatuś ci się nie podoba?
Ja uważam, że jest przystojnym mężczyzną.
Poza tym nie miałem pod ręką innego modelu.
Co ja mam teraz zrobić?
Przede wszystkim powinieneś się ogolić.
A potem spróbuj wypełnić rozkazy twego chorego ojca.
- Ty wiesz, jak to się nastawia? - Nie mam pojęcia.
U nas, w Egipcie, używano o wiele prostszych narzędzi.
Darek, znalazłeś ręcznik?
Tak! Porządkuję łazienkę.
A marynarkę?
Tak, tatusiu! Wszystko w porządku!
Trzeba było wziąć ten z gumką.
Twój ojciec robi to trochę sprawniej.
Nie bądź taki mądry.
No, idź otwórz!
Dzień dobry. Tu była zamawiana wizyta.
- Gdzie jest łazienka? Chcę umyć ręce. - Proszę tutaj.
- Od dawna pan choruje? - To nie ja. To mój tatuś jest chory.
A myślałam, że pan ma kłopoty z gardłem.
Wirus sing-sing często atakuje struny głosowe.
- Gdzie jest chory? - Tam, na górze.
Tatusiu, pani doktór przyszła!
Dzień dobry...
Dzień dobry, przepraszam za bałagan,
ale jestem sam z dzieckiem.
Żona musiała wyjechać.
- To pański syn? - Tak. Duży chłopak, prawda?
Tak, duży...
Proszę pokazać gardło i powiedzieć: "A!".
- A! - A!
Tato, herbata!
Dzień dobry, panie inżynierze.
Co pan tak stoi? Nie widzi pan, co się dzieje?
Uciekać mi stąd! Już! Który to zrobił?
- To nie my! - Już was znam!
No!
I widzi pan, jaki mam alarm?
Proszę pana, nikt nie ukradnie. O!
Panie inżynierze...
Ty, patrz!
Dzień dobry, panie inżynierze.
Ten to się trzyma!
NIŻSZYM GŁOSEM: Dzień dobry.
Panie inżynierze, dlaczego pan wstał?
Ja rozumiem, że pan kocha swoją pracę,
ale bez przesady, pana zdrowie jest ważniejsze.
O, ma pan nowe okulary.
- Ale ładnie panu... - ODCHRZĄKUJĄC: Tatarczyk...
Inżynier Tatarczyk jest na montażu z ludźmi z kooperacji.
I prosił, żeby mu to donieść. Pójdzie pan ze mną?
No to chodźmy.
Z indywidualnych: z boku kanapy - hamulec.
Co jeszcze, Witek? Witek!
To wszystko, Witku? Co jeszcze?
Na Afrykę konieczny jest mokry filtr powietrza.
- I dach z odsuwaną klapą. - To detale.
Problem polega na przetłoczeniach w fartuchach przedniego nadwozia,
w belce pod deską rozdzielczą i w podłodze.
Trzeba zgrzać garbowo od śruby i nakrętki.
Ale najważniejsze - gdzie to robić.
Na linii?
Czy też wziąć to na bok i tam dłubać?
Co o tym sądzisz, Witku?
Ja... To znaczy tatuś...
Tu jest wszystko napisane. Źle się czuję.
Jutro odbierasz Marokańczyków. Pamiętaj!
Dzień dobry, panie inżynierze.
- Jak stąd wyjść? - Tam, na prawo.
Dzień dobry panu. Co, inspekcja?
Nie. Chciałem się dowiedzieć, gdzie tu jest wyjście.
Proszę do mnie.
- Przepraszam, ja stałem przed panem. - Przepraszam.
- Dla kogo te lekarstwa? - Dla tatusia.
A ile pański ojciec ma lat?
40.
To znaczy... ma 40 stopni gorączki. Bo lat to ma chyba 70.
Proszę pana, tu są gotowe lekarstwa:
rutinoscorbin, polopiryna C, tabletki przeciw grypie.
- A to proszę odebrać za dwie godziny. - Dziękuję pani.
- Bilety dla pana? - No.
- Jeden? - Tak. Ile?
- Jak dla pana - stówa. - O kurde!
- A co? - No dobrze, niech będzie.
Wejście po kronice, proszę pana.
- Otwarte? - Tak, na miejscu.
- Proszę bardzo. - Może jeszcze paluszki.
- Ile płacę? - 120 zł.
- Dlaczego tak drogo? - Takie są ceny.
- Straszne pieniądze. - Słucham pana.
- Poproszę coca-colę. - Nie ma coca-coli.
- No to piwo. - Proszę bardzo.
- Otworzyć? - Tak.
Słone paluszki i donalda.
4, 45, 85 - 130 zł.
- Słucham pana. - Jedno piwko poproszę.
- Otwarte? - Tak, tak.
- Gdzie byłaś? Co się stało? - Przepraszam, przewróciłam się.
- Nic. Chodź, idziemy. - Proszę bardzo, bileciki.
Już.
- Dziękuję. - Dziękujemy.
Niech pan się zachowuje! To jest kino.
Jak dziecko...
- Co się dzieje? - Na razie wszystko w porządku.
Darek?
Darek, gdzie jesteś?
W łazience! Myję się.
Po ciemku?
Załatwiłeś wszystko? Gdzie byłeś?
Czekałem trzy godziny, aż zrobią syrop.
- A co w fabryce? - Oddałem teczkę temu...
- Tatarczykowi. I co? - Nic.
A Marokańczycy przyjechali?
Nie! Byli ludzie... chyba z kooperacji.
Niedobrze. Nie mogłem się dodzwonić.
A dzwoniłeś do biura napraw?
Zgłosiłeś uszkodzenie telefonu?
Zapomniałem, tatusiu!
Ile razy cię można prosić? Do ciebie nie można mieć zaufania!
- Kiedy ty wreszcie wydoroślejesz? - Tato!
Idź się połóż, bo powiem mamie!
To wychodź, bo ja chcę wejść!
Ale idź do pokoju, bo mnie zarazisz.
Lekarstwa kupiłeś?
Leżą na stole w mojej torbie, w przedpokoju.
No.
Już!
"Bardzo kocham...
swoją szkołę".
Dlaczego ciągle piszesz to samo?
Cebula mnie dorwał dziś rano i znalazł mi zajęcie.
"Bardzo kocham...
Mogę na chwilę wejść?
- On tu zaraz wejdzie. Zrób coś! - Ale co? Nie mam pomysłu.
Darek, czy mogę na chwilę wejść?
O, odblokowali!
Było gorąco.
Halo.
Joanna? A co ty robisz w Warszawie?
W porządku, tak. Chory jestem.
Nie mogę po ciebie przyjechać, bo jestem chory.
Mam gorączkę. Weź taksówkę. 38,7.
Tak, uważamy, nie kontaktujemy się.
No dobrze.
Darek! Mama jest na lotnisku. Zaraz tu będzie.
Ogarnij trochę mieszkanie i zrób sobie kolację.
Tata, mogę wyjść na chwilę z kotem?
Oszalałeś czy co? Nie słyszałeś, co masz zrobić?
Gdybyś był kotem, ucieklibyśmy na dach.
Na dach, na dach!
Ile czasu może jeszcze trwać to zaklęcie?
Aż przepłynie woda w czwartej klepsydrze.
Egipska klepsydra to wasze trzy godziny.
Więc moc bogini Hathor trwa 12 godzin.
Zapragnąłeś być dorosłym o 9.30.
Zatem będziesz nim do 21.30.
Więc jeszcze przez 1/12 klepsydry, to znaczy 15 minut.
Oczywiście!
Rademenes, co jest?
Cztery klepsydry - to może być więcej niż 12 godzin.
360 sekund razy trzy klepsydry to 1080...
- Na Ozyrysa! - Przestań liczyć, to już nieważne.
Chłopcy, otwórzcie! To ja! Darek!
- Darek! Otwórz mamie! - Co się z wami dzieje?
Żarty sobie stroicie?
Otwórzcie szybko!
Witek, czy ty umarłeś? Co tam się dzieje?
Matko Boska! Co za dzieci!
No, nareszcie!
Dzień dobry, chłopcy!
Przecież ty znowu udajesz ojca!
Witek! Nie można was zostawić na jeden dzień!
Nic się nie dzieje.
Ty! Myślałem, że ty się uczysz. Chodź tu!
Zarazisz go! Kładź się do łóżka. Zupełnie jak dzieci!
Matko Boska! Przecież ty masz gorączkę.
Pokaż gardło.
Coś obrzydliwego.
- Jak ty się czujesz? - Dobrze!
W tej chwili kładź się do łóżka!
Zupełnie jak dzieci. Szpital w domu!
Ciekawostka, co by było, gdybym ja wróciła po trzech dniach?
- To wszystko przez ten sing-sing. - Mhm.
Czy mógłbyś podać mi ten dziwny szklany przyrząd?
Ja też nie czuję się najlepiej.
Dziękuję.
Trudno być dorosłym.
Obydwaj nauczyliśmy się czegoś.
Siedem życzeń spełni się,
jak w tygodniu siedem dni.
Pomyśl dobrze, czego chcesz,
zanim powiesz...
Siedem życzeń, życzeń twych,
jak mądrości siedem bram.
Czy potrafisz przez nie przejść,
będąc sobą?
Siedem życzeń! Siedem życzeń!
Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!
Siedem życzeń jak we śnie
albo w bajce, którą znasz.
Los ci dał wielką moc,
czarodziejską.
Siedem życzeń! Siedem życzeń!
Siedem życzeń! Siedem życzeń! Siedem życzeń!
www.tvp.pl/dostepnosc
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.