Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[przeraźliwe glissando]
[Maciuś] No. Gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul.
Brawo!
[śmieje się]
Sebastian,
ty jesteś elegancki chłopak, prawda? A nie, kurwa, tam żaden menel, tak?
Tak.
Ty, Gizmo, a powiedz mi jedną rzecz.
Latałeś kiedyś?
- Nie! Nie latałem. - [śmieją się]
A chciałbyś polatać?
- Co? - Nie, nie, nie, nie, nie!
- Pojebało cię? - A może, kurwa, mu się odkręci, co?
[Jarecki] Tobie się, kurwa, we łbie odkręci.
[Maciuś] Kurwa, sam ci się odkręci. Będzie w końcu normalny.
- [śmieje się] - [Maciuś] Kurwa.
- Gizmo! - [Jarecki] Ja pierdolę.
[Maciuś] Pij, bracie… Pij, bracie, do dna.
Dawaj, dawaj, dawaj, dawaj.
- [chłopak] Ja pierdolę. - Ja pierdolę, stary!
Ale ci się, kurwa, chciało pić, stary.
Jasny chuj…
- O kurwa. - [chłopak] Teraz to będą jaja.
[śmiech]
- [senna, dudniąca muzyka] - [senna kobieca wokaliza]
[zniekształcony śmiech]
[zniekształcony, niezrozumiały gwar]
[drżący oddech]
[Daria, echo] O kurwa!
Pojebało was?
Sebek!
Sebek, wszystko dobrze? Seba! Chodź do domu, chodź.
Jesteście, kurwa, wszyscy pojebani!
[sapiący oddech]
[ćwierkanie nietoperzy]
- [muzyka gra dalej] - [wokaliza rozbrzmiewa dalej]
[wilcze wycie]
[kobiecy szept, echo] Seba.
Seba!
[wokaliza cichnie]
[jęczy]
[dudnienie]
[tajemnicza muzyka]
[lis sapie]
[nietoperze ćwierkają]
[kapanie wody]
[ćwierkanie nietoperzy]
[niezrozumiały szept]
[Gizmo] Hmm…
[damskim głosem] Panie, poszliśmy złą drogą.
[mężnym głosem] Ona [akcentuje] jest tutaj. Wiem to! Czuję ją.
[postękuje]
- [lisica] To chyba nie tędy. - [postękuje]
[krakanie wron]
Nasza odpowiedzialność jest dużo większa.
Panie, nie jesteś wystarczająco silny.
Jeszcze nie.
[warczenie]
[przeraźliwe hukanie]
- [kobieta, chropowatym głosem] Chłopcze… - Hm?
- [stęka bojowo] - [kobieta] Lisica ma rację.
Nic dobrego się nie stanie,
gdy tam pójdziesz.
Tam są upiory!
One są znacznie silniejsze od ciebie.
To moja siostra! Nie zostawię jej.
[kobieta wzdycha]
[lisica] Wytłumacz mu, pani. Ma dobre serce, ale… to serce głupca.
[jęczy]
[kobieta] Och. Nie.
On musi robić to, co uważa za słuszne.
[śmieje się gardłowo]
[przeraźliwe hukanie]
[muzyka przechodzi w tkliwą]
[hukanie]
[kobieta] Tam.
[niepokojący kobiecy śmiech]
[chichot]
- Cicho. Słyszę je. - Co to?
[głos Jareckiego] …królem jaszczurem!
[lisica] Panie, stój!
- [męskie śmiechy] - [lisica] Poczekaj!
[głos Jareckiego] Jestem królem jaszczurem!
[głos Maciusia] Taka jesteś cwaniara?
[upiór] To był zły pomysł. Co ty robisz?
- [upiór Jarecki] Jestem królem! Królem! - [upiór] Co ty, kurwa, robisz?
Ona się nie rusza.
- Za mocno jej przyjebałeś. - [upiór Maciuś] Udaje!
[warczy] Zostaw ją!
- [upiór Jarecki] Ty, patrz. - [upiór Maciuś] Debil.
[stęka] Zostaw ją!
Debil! Debil!
- Chodź tu! - [upiór się śmieje]
- [Gizmo warczy] - [upiór Maciuś] Chodź tu!
[lisica] Ja nie mogę nic zrobić.
[Gizmo pojękuje]
[skrzeczący śmiech]
[Gizmo pojękuje dalej]
[tkliwa muzyka narasta]
[Gizmo] Zostaw ją!
Daria!
Nic nie mogę zrobić. Moja moc tu nie działa.
[kwik upiora]
[Gizmo jęczy przeciągle]
[jęczy ciężko]
[jęk]
[stęka]
- [warczy] - [ryczy]
[Gizmo] Zostaw ją!
- [skrzeczy słabo] - [upiór] Chodź tu.
Za późno, rycerzu.
[śmieje się] Nie uratujesz nikogo!
- [upiór] Nikogo i niczego. - [upiór Maciuś] Nikogo!
Daria!
[Gizmo płacze przeraźliwie]
[muzyka przechodzi w ponurą]
[pobrzmiewające, głośne psie poszczekiwanie]
[płacz Gizma w oddali]
[kraczą]
[muzyka cichnie]
- [cichy świergot ptaków] - [bicie dzwonu w oddali]
[cichy żabi rechot]
[narastające bicie dzwonu]
[ziewa]
[cichy świergot ptaków]
[dmucha ciężko]
[wzdycha]
[wzdycha]
[psie poszczekiwanie]
[sygnał połączenia]
[złowieszcza muzyka]
[sygnał połączenia rozbrzmiewa dalej]
[dzwonek telefonu]
[muzyka gra dalej]
[dźwięki wyciszone]
[muzyka przechodzi w niepokojącą]
[muzyka gra dalej]
[wzdycha]
[muzyka cichnie]
[Grzesiek] Już wstałaś?
- Kawki? - Uhm.
[wzdycha ciężko]
[nalewanie]
Nie mam pojęcia, gdzie on, [cicho] kurwa, może być.
[wzdycha, prycha]
- Nie odpisuje, nie odbiera telefonu… - Też się o niego martwię.
Myślisz, że wyjechał z Zyborka?
[mruczy sceptycznie] Może.
[Justyna wzdycha]
- [cicho] Kurwa. - A może nie.
[muzyka budująca napięcie]
Powinnam o czymś wiedzieć?
Jest jedno takie miejsce.
Możemy tam pojechać.
- [muzyka gra dalej] - [dźwięki wyciszone]
[dźwięki nadal wyciszone]
[Grzesiek] Witaj, księciu złoty. Przeszkadzamy?
[chłopak] Co jest, kurwa?
- Był tu mój brat? - [Justyna] Grzesiek, spokojnie już.
Był czy nie? No pytam się, kurwa, bo ci ryj połamię.
- [chłopak] Stary. - Co „stary”, kurwa?
Co ty myślisz, że ja, kurwa, głupi jestem?
- Grzesiek, kurwa! - Puszczaj!
Jezu, mordo. Był tu, okej?
Wczoraj.
- Sprzedałeś mu coś? - Dwa gramy heleny.
[bezgłośne]
Ja pierdolę, kurwa.
No co? Nie mówiłeś, żeby mu nie sprzedawać.
Zresztą dwa gramy to jak dla dziecka!
[Justyna] Co ty, kurwa, powiedziałeś?
Co ty, kurwa, powiedziałeś, co?
Śmieszy cię to, kurwa, ćpunie pierdolony?
Zajebię was wszystkich! Kurwa!
[przykra muzyka]
[metaliczny stukot]
[dyszenie]
Co za gnój!
[pociąga nosem]
Kurwa!
Obiecał mi. Obiecał mi, rozumiesz?
Kurwa, pięć lat poświęcenia.
Kurwa, pięć lat podcierania mu dupy.
Wszystko dla Mikołaja.
To nie jest tak, że to od niego silniejsze?
„Jestem czysty, Justyna. Kurwa, znowu zjebałem.
Znowu, kurwa, jestem czysty. Kurwa, to jest moje nowe życie, Justyna.
Przepraszam, że cię traktuję jak gówno rano, wieczór i południe.
Ale wiesz co, Justyna, kurwa, jestem na odwyku
i czuję się fatalnie, Justyna!”.
„Ale jasne, Mikołaj, rzucaj sobie, kurwa, patelnią!
Bo przypaliłeś sobie jajecznicę! Ja cię bardzo, kurwa, kocham!”
Cicho, cicho, cicho. Cii, cii.
[Justyna szlocha]
- [Grzesiek] Ćśś… - [dyszy]
[Grzesiek] Cśś.
[Justyna dyszy]
Dobra. Przepraszam. [pociąga nosem]
Jedźmy do Wrocławia. [pociąga nosem]
A Mikołaj?
Mikołaj ma nas w dupie.
[pociąga nosem]
[muzyka cichnie]
[mężczyzna] A strzały?
[Tomasz] Cyganie strzelali.
[mężczyzna] Są świadkowie?
[Tomasz parska] Przecież tam było pół miasteczka.
[mężczyzna] Pytanie, czy potwierdzą pańskie zeznania.
[Tomasz] Nie wiem.
Jedni potwierdzą, inni nie potwierdzą. Wie pan, jak to jest.
Ale przecież to w ogóle nie o to chodzi.
[wzdycha]
A o co chodzi?
Przecież to jest proste.
Im dłużej tu posiedzę, tym więcej czasu oni mają,
żeby zebrać dowody w sprawie śmierci Filipa Bernata.
Przecież podrzucił mi skurwysyn ten drut.
Ja to wiem.
Moja synowa go nagrała.
Powiedział wszystko.
To wszystko szalenie interesujące, co pan opowiada, panie Tomaszu.
Tylko że ja potrzebuję…
konkretu.
Ja muszę mieć coś, żeby pana stąd wyciągnąć.
No to mówię panu.
Strzelali Cyganie,
policja podrzuciła mi dowody,
synowa ma nagranie. Taka jest prawda.
A jak się pan czuje?
[spowalniająca, rozstrojona muzyka]
Od tego zaczniemy.
Zajmiemy się pana zdrowiem.
[stęka]
Widzi pan…
Pan przecież przed chwilą miał zawał.
Nie może pan tu być.
[pisk opon]
[Justyna] Panie mecenasie!
Panie mecenasie!
Dzień dobry.
- A! Dzień dobry, pani Justyno. - Dzień dobry. Mam jeszcze jedną rzecz.
To coś da?
[Dobociński] A ten debil dostanie współudział.
Ale tobie i twojemu mężowi może się jeszcze udać.
Jeśli w tym momencie
spierdolicie z miasta.
Eee… To jest lokalny komendant policji.
Pani teść mówił mi o tym nagraniu.
Czy ten policjant wiedział, że go pani nagrywa?
No to chyba oczywiste, że nie.
Brzmi, jakby był pijany.
Pewnie był.
Dobrze, możemy spróbować.
Ja nie wiem, czy prokurator to w ogóle weźmie pod uwagę.
- No ale to jakie są szanse? - [pikanie zamka auta]
Pani Justyno, pani nie wie, jak to jest?
- Trzeba na spokojnie. - [prycha]
Na spokojnie, tak.
Co pani tu w ogóle robi?
- Tu mam rodzinę. - Ale ja pytam o tę sprawę.
Widzi pan,
chyba uwierzyłam w sprawiedliwość.
Ajajajajajajajaj.
- To współczuję. - [brzdęk kluczyków]
[otwieranie drzwi auta]
[ponura muzyka]
[chucha]
[cicha, senna kobieca wokaliza]
[muzyka gra dalej]
[Justyna] Był tu Mikołaj?
[prycha] Był?
Narobił gnoju i prawie go zabili.
[psikanie spryskiwacza]
Gdzie on może być?
A skąd ja mam to, kurwa, wiedzieć?
[Justyna] Widziałam, jak na niego patrzysz.
Patrzyłam na ciebie.
[prycha]
Co?
Chciałabym być taka jak ty.
[prycha]
Nie polecam.
[muzyka cichnie]
[psie poszczekiwanie w oddali]
[hukanie sowy]
[dzwoni, wibruje]
Mikołaj?
Halo, tu Krymski. Jestem po rozmowie z prokuratorem.
[wzdycha]
Przepraszam. [odchrząkuje]
Jak wygląda sytuacja?
Uparł się, chuj, a jeszcze go podkurwiło, że jestem z Warszawy.
A nagranie?
Powiedział, że bez badania technicznego nie dopuści tego materiału dowodowego.
I tak się wyjebie, bo Dobociński zezna, że był pod wpływem alkoholu.
I co robimy?
Nie wiem, będę próbował wyżej.
„Wyżej” to znaczy gdzie?
[smętna muzyka]
[mężczyzna] Przeginasz, kurwa. Przeginasz. Prosiłem cię: „Nie rób mi gnoju”.
- Jak mam… - [Justyna] Dobra!
Ja rozumiem, że cię wykorzystuję, ale ja wiem, co robię, okej?
Halo! Tymek, jesteś tam, kurwa, czy nie?
- Zapisz adres. - Zajebiście. Czekaj.
- No? - Rybczyńska 2A.
O 22 wychodzi z psem. Zawsze punktualnie.
Najbezpieczniej to złapać go na ulicy.
Zajebiście, stary. Dzięki. Będę tam.
Nie powinnaś tego robić.
A on nie powinien siedzieć w więzieniu.
I ty też nie!
Justyna, kurwa mać, to jest prokurator generalny.
[wzdycha] Wiem.
Dobra, nie dzwoń do mnie więcej. Uważaj na siebie.
[przekręcanie kluczyka]
- [muzyka gra dalej] - [szczęk zamka]
[brzdęk kluczy]
- Chodź, chodź, chodź, chodź! - [sapie, szczeka]
[wycie alarmu auta w oddali]
[Justyna] Ładny piesek.
- Dziękuję. - Jak ma na imię?
- A, to… [chichocze] - [szczekanie]
- Justyna Głowacka, Gazeta Krajowa. - SOP będzie tu za dziesięć sekund.
Bardzo dobrze, więcej nie potrzebuję.
- [wycie alarmu ustaje] - [pikanie blokady]
Za nękanie jest do pięciu lat więzienia.
- [piesek poszczekuje] - Tam nic nie ma.
Byłeś tam. Nie wiem, co tam robiłeś, nie wiem, czy dotykałeś tych dzieci,
ale wiem, że tam byłeś. Mam zdjęcia, mam materiały.
Mam wszystko.
Moja gazeta się was przestraszyła, ale ja się nie boję.
Wrzucę to sama wszystko do internetu.
Zdjęcia, nagrania, materiały, zeznania…
- Nawet jeśli będziesz mnie próbował… - Nie pieprz.
Czego chcesz?
Tomasz Głowacki. Jest w areszcie we Wrocławiu.
Jest niewinny.
[wdycha ciężko] W więzieniu są wszyscy niewinni.
Wydasz prokuratorowi polecenie służbowe. Ma wycofać akt oskarżenia.
A ja ci oddam wszystkie materiały.
Nie jesteśmy na ty.
Chodź.
- [muzyka się urywa] - [otwarcie drzwi]
[sygnał połączenia]
[głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj. Nie ma mnie.
[brzdęk szkła]
[pukanie do drzwi]
[Justyna] Mikołaj.
[redaktor] Proszę, powiedz, że tego nie zrobiłaś.
Miałeś tu nie przychodzić.
Kurwa, Justyna, to jest pierwszy prokurator w Polsce.
Minister sprawiedliwości. Czy ty jesteś…?
[wzdycha]
Ja pierdolę, bo normalna chyba nie.
- A być może skończona. - Nie mów tak do mnie.
- Musiałam to zrobić. - Co?
Co musiałaś?
Spieprzyć śledztwo, nad którym siedzisz dwa lata?
Nie bądź śmieszny.
A co Krajowa by z tym zrobiła?
Ktoś by go skazał? Pociągnął do odpowiedzialności?
Zjebałaś to.
Zjebałaś wszystko.
Nikt poważny nie będzie chciał z tobą teraz rozmawiać.
O niczym.
[leniwa, przygnębiająca muzyka]
Wyjdź.
Głuchy jesteś? Wyjdź stąd!
[kroki]
[pociąga nosem]
- [muzyka gra dalej] - [dźwięki wyciszone]
[wyciszone]
[muzyka gra dalej]
[krakanie wron]
[muzyka cichnie]
[żabi rechot]
- [Jasiek] Nie oddam ci! - [śmiech]
Jasiek! Nóg sobie nie połamcie.
[niezrozumiały głos spikera radiowego]
[spiker] Dzień dobry słuchaczom…
- Grzesiek! - [Grzesiek] Hm?
Ty tam nie sypałeś rybkom, jak mnie nie było, co?
- Ale co, są głodne? - No. Ciebie o coś poprosić…
Jak tam, Elka? Co tam, jak to wygląda?
No mamy już wszystkie podpisy. Wiesz, to jest tylko formalność.
Yyy… Wojewoda musi wyrazić zgodę.
[Tomasz] No to wyrazi, no przecież teraz to już nas nie zatrzymają.
No i musimy pojechać do urzędu, żeby zatwierdzić inicjatywę mieszkańców.
Tomasz nigdzie nie pojedzie.
Lekarz ci zabronił.
Elka pojedzie.
Yyy… Nie, ale Tomek, bo jeżeli ty masz kandydować…
- Ela! - Lepiej… No a…
Wystartujesz w tych wyborach.
I je wygrasz.
- [Elka] Że c… [odchrząkuje] Że co? - Że co?
Że dasz radę, bo jesteś najlepsza.
Tomek…
jesteś pewien?
- Od początku. - [otwarcie drzwi]
- [Justyna] Dzień dobry. - [Agata] Dzień dobry.
- [Justyna] Cali i zdrowi? - No. Cali i zdrowi. A ty?
[Justyna wzdycha]
To ty załatwiłaś, co?
- [prycha] - Coś tam potrafię.
Dzięki.
[wzdycha]
[Justyna] Mam ten artykuł. Chcesz przeczytać?
[śmiejąc się] No jasne!
[Justyna] Już wysłałam do Newsweeka. Mam nadzieję, że ci się spodoba.
No dobra, dawaj.
[Justyna] A! Yyy…
Mikołaj się odzywał?
Nie odzywał.
Okej.
[głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj. Nie ma mnie.
[wzdycha ciężko]
Mikołaj.
Naprawdę, kurwa, przestało mnie to bawić.
Nie wiem…
Może sobie coś wyprojektowałam, może sobie coś wymyśliłam.
Wydawało mi się, że dam radę.
- Że potrafię. - [natarczywe dzwonienie do drzwi]
[Justyna] Ale ciebie, kurwa, stary…
naprawdę nie potrafię.
[otwarcie drzwi]
- [kobieta] Dzień dobry. - [Tomasz] Dzień dobry.
[kobieta] Ja nie wiem… nie wiem, do kogo z tym pójść.
- Mój mąż zginął. - [zamknięcie drzwi]
[Tomasz] Co się stało?
[Grzesiek] Pewnie śpi gdzieś u jakichś ludzi.
Nie no, Grzesiek, ja wiem, że on ma opinię, ale on nie wrócił od festiwalu.
[Tomasz] No to trzeba to zgłosić na policję.
Niech pani idzie do tego Winnickiego, to on coś pomoże.
Nie, nie, on zginął jak…
jak Bernat.
[Tomasz] Pani Jarecka, trzeba to zgłosić. Agata, pojedź z panią tam. Zawieź panią.
[Jarecka] To nie ma sensu. Przecież oni nic nie zrobią.
[Tomasz] Spokojnie. Powiedziałem: to najpierw trzeba zgłosić
i zobaczymy, co dalej.
[Agata] Spokojnie.
[Jarecka] No dobrze, to je… jedźmy szybko.
- [tajemnicza muzyka] - [tajemnicza kobieca wokaliza]
[dźwięki wyciszone]
[muzyka cichnie]
[Justyna] Słuchajcie, tu się dzieje coś bardzo dziwnego.
Mąż tej Jareckiej, co tu była.
- Zaginął, prawda? - [Grzesiek] To jest menel.
Raz na tydzień ginie.
- [męski głos z TV] O! [chichocze] - Biedna ta dziewczyna jest, naprawdę.
[Justyna] Poczekaj.
Mikołaj mi coś takiego powiedział, jak się pokłóciliśmy,
jeżeli go dobrze zrozumiałam, że on, Jarecki, młody Bernat
i ten…
Maciuś chyba, yyy…
że znęcali się nad Gizmem w noc śmierci Darii.
Dali mu narkotyki, LSD.
Co?
Mikołaj ma wyrzuty sumienia, bo obawia się, że to przez niego
ten chłopak zabił siostrę.
Eee… Dobra, kumam, ale…
jaki ma z tym związek Jarecki?
No…
Jarecki zaginął. Młody Bernat zaginął.
- Mikołaj… - Też zaginął.
Tylko że pamiętasz, byliśmy u Rymka.
Słuchajcie, a co, jeżeli ktoś porywa…
ludzi, którzy przy tym byli.
- Chcesz herbatki, Justyna? - [gwizd czajnika]
Nie!
Grzesiek, sam mówiłeś, że Maciuś to jest bandyta.
No do… dobra. Dobra. [chichocząc] Kurwa.
Nawet jeśli…
to… to co miałby z tym wspólnego stary Bernat i ksiądz?
Nie wiem, no może… [zacina się]
…ksiądz rzeczywiście uciekł,
a stary Bernat ich krył?
Justynka.
[wzdycha] Twój mąż dał długą.
- [wzdycha] - [Grzesiek] Musisz odpocząć.
[powiadomienie telefonu]
Mikołaj.
[Tomasz] O!
[zagadkowa muzyka]
No i co pisze?
„Kochanie, przepraszam. Jestem w Warszawie.
Kocham cię”.
[tkliwa kobieca wokaliza]
[Tomasz] Słuchaj, jedź do niego.
Jedź do niego.
Przywieź go tutaj.
Zajmiemy się nim wspólnie. Naprawimy to.
[sygnał połączenia]
[Tomasz] Chłopak potrzebuje pomocy.
[sygnał połączenia rozbrzmiewa dalej]
[śpiew ptaków]
- [sygnał połączenia] - [głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj.
- Nie ma mnie. - [cicho] Ja pierdolę, co za zjeb, kurwa.
[dzwonek telefonu]
No?
[Paweł] Justyna, no jesteś w formie. No mega jest ten tekst.
Do usług.
Tylko żeby, kurczę, nam nowy Lepper się z tego nie urodził.
Wysłaliśmy ci tekst po redakcji, widziałaś?
Wieczorem rzucę okiem, dobra? Będę przy kompie.
No dobra, no tylko wiesz, jak jest. Drukarnia czeka.
- [warkot bezczynnego silnika] - Kurwa! Komputer.
[wzdycha]
Dobra, oddzwonię później, okej?
[warkot silnika jadącego auta]
[klekot drążka]
[napięta muzyka]
[warkot silnika jadącego auta]
[trzask drzwi auta]
[muzyka gra dalej]
[sygnał połączenia]
[dzwonek telefonu]
[sygnał połączenia]
[głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj. Nie ma mnie.
[klekot drążka]
[muzyka się urywa]
[smutna muzyka]
No jak tam…
u ciebie?
No u mnie to [śmiejąc się] jak widać.
[Maciuś jęczy, stęka]
Eee… Musiałem…
to wszystko jakoś…
naprawić.
[rozruch silnika]
Ale już jest dobrze. Już…
Teraz już będzie… spokój.
Wszyscy są w domu.
Mikołaj też.
Mam nadzieję, że…
że jesteś trochę ze mnie dumna.
Jesteś?
[wzdycha]
Brakuje mi ciebie.
[muzyka gra dalej]
A gdybym…
robił coś nie tak…
to dasz mi znać, prawda?
[pukanie w szybę]
- [napięty ton] - [muzyka się urywa]
[kapanie]
[Mikołaj] Tam coś jest, nie pij tego.
[przełyka, wzdycha]
Jestem tu przez twoją książkę.
Przeczytałem ją.
Pomyślałem: „Panie Jezu…
ten dzieciak nic nie wie.
On musi poznać prawdę”.
To jest bardzo prosta historia.
Jeden wieczór.
Kilka osób.
Jedna zła decyzja.
Zobaczyła was…
na dziedzińcu.
Ciebie.
Jego.
[smutna, przykra muzyka]
I tego też.
[rzężący oddech]
[ksiądz] Maciusia.
I Sebka.
Daliście mu kwasa.
Dla śmiechu.
[ponury ton]
[ksiądz] Biednemu chłopcu…
który rozmawiał…
[prycha] …ze zwierzętami.
[ponury ton]
[ksiądz] I zabrała go stamtąd.
Poszli w dół zamkowego wzgórza.
[ponury ton]
[ksiądz] W połowie drogi do domu
auto Maciusia przystanęło obok nich.
[ponury ton]
[ksiądz] Oni byli tam w środku.
Chcieli się bawić.
[ponury ton]
[ksiądz] Nie mogli przestać.
Wciągnęli ją do auta.
- Wciągnęli mnie do auta siłą. - [Daria] Wciągnęli mnie do auta siłą.
[ksiądz] Sebek został sam.
Stał na poboczu i płakał.
Wołał [akcentuje] moje imię.
[oddycha drżąco]
[męski szloch w oddali]
- Nie udawali. - [Daria] Nie udawali.
- W ogóle nie udawali. - [Daria] W ogóle nie udawali.
[złowieszcza muzyka]
Trzeba im to przyznać.
[Daria prycha]
Pierwszy był Bernat.
Od zawsze tego chciał.
Próbowałam go ugryźć w rękę, ale nawet nie zauważył.
Przecież jutro ich zobaczę.
W szkole, na ulicy,
w sklepie, gdziekolwiek – pomyślałam.
Co oni robią?
[rzężący oddech]
[Daria] Następny był Jarecki.
Mówił, że nie chce, ale tylko udawał.
Wkręcił się.
Powtarzał w kółko: „Jestem królem.
Królem jaszczurem”.
A na końcu był Maciuś.
Odwrócił mnie na brzuch.
[ponury ton]
Nie widziałam tego, co już za mną.
Włożył mi…
palce do ust.
A ja ugryzłam bardzo mocno.
Do dzisiaj ma ślad.
[cicha, senna kobieca wokaliza]
[Daria] Uderzył mnie kamieniem w głowę.
Raz.
Drugi.
Trzeci.
Żyłam…
a potem już nie.
A potem pojawił się Sebastian.
[ponury ton]
[Daria] Nie mam pojęcia jak, ale wiedział.
Coś mu powiedziało, gdzie mnie zawiozą.
Zobaczył mnie i zaczął wyć.
[przeraźliwe, głośne wycie Seby]
- [Daria] Cały czas go słyszę. - [Seba] Daria!
- [oddycha drżąco] - [płacz, wrzask Seby]
[łka]
- [ponury ton] - [przeraźliwy płacz Seby]
[Daria] Kiedy Maciuś zobaczył, co się stało…
strasznie się przestraszył.
Nie, jeszcze go tu nie ma, ale zaraz będzie.
[ksiądz] Blady.
Blady.
Co byś zrobił…
Blady, co byś zrobił, jakby cię ojciec stamtąd nie wziął?
[oddycha drżąco]
Co byś zrobił, gdybyś tam został, Blady?
[prycha]
Co?
[ponury ton]
[płacz w oddali]
[muzyka cichnie]
Gdzie jest Mikołaj?
Mówiłem ci, żebyś pojechała do Warszawy.
Ale skoro zostałaś, to musisz to wszystko zobaczyć.
Grzesiek!
[zbliżające się kroki]
Jezus Maria!
[krztuszenie się]
[Maciuś] Nie, kurwa, błagam!
Ludzie, tak nie można, co wy robicie?!
On jest ostatni.
- [Justyna] Co ty mówisz, Tomek? - [Grzesiek] To już ostatni chwast.
[Tomek] Wyciągaj go.
[Maciuś bełkocze]
Kurwa!
Dawaj!
[Maciuś szlocha]
[Grzesiek stęka]
Mikołaj! Mikołaj!
[Grzesiek stęka]
Księdza też.
- [Grzesiek] Na pewno? - Dawaj.
[stęka] Mikołaj!
- [ksiądz łka] - [Justyna] Co wy robicie?
- [łka] - Jezus Maria!
[Grzesiek] Nie jest źle, będzie żył.
[Justyna] Co znaczy „nie jest źle”? Co to, kurwa, ludzie, znaczy „nie jest źle”?
[szlocha]
Wiesz już wszystko?
Wiem.
[Grzesiek] Tata, może niech dojdzie do siebie.
[Maciuś] Kurwa! Błagam! [stęka] Nie! [dyszy]
[ksiądz] Tomek, ja tobie zaufałem!
Ja ci to musiałem wszystko powiedzieć, bo… bo ja nie mogłem dłużej milczeć!
No i bardzo dobrze, że powiedziałeś.
[ksiądz] Ale ja nie wiedziałem, że ty chcesz…
- Tomek! - [Tomasz] Wiesz, dlaczego tu jesteś?
- Przypomnę. - [Maciuś mruczy przecząco]
[Tomasz] Zgwałciliście tę biedną dziewczynę.
A potem ją zabiliście.
A potem zrzuciliście winę na jej brata.
- I co ty myślałeś? Że to się nie wyda? - [Mikołaj] Kiedy się dowiedziałeś?
On mi powiedział.
[tkliwa muzyka]
Jak miałem pierwszy zawał…
przyszedł do mnie z namaszczeniem.
Myślał, że się zawijam i się wyspowiadam.
[oddycha drżąco] Tomek…
A wiesz, ja myślę, że Bóg mnie ocalił,
żebym mógł wymierzyć sprawiedliwość.
Dla mnie to ma sens. A dla ciebie?
[wyciszone]
[Tomasz] „Wierz w siebie.
Wzbudzaj gniew w nieprzyjaciołach.
Ich miasta można zająć.
[Maciuś postękuje]
[Tomasz] Ich kraj można podbić”.
Pamiętasz, Justynka?
Sun Tzu.
[łka]
- Dawaj. - [Maciuś] Nie, błagam!
Nie możecie tego zrobić! Nie!
[Maciuś] Błagam, kurwa, nie! [stęka]
- Zdrowaś Mario… - Mikołaj!
- …łaski pełna. - Zrób coś!
- Mikołaj! - [ksiądz] Pan z Tobą.
Błogosławionaś Ty między niewiastami.
- [Justyna] Zrób coś! - [ksiądz] I błogosławiony owoc…
Moimi nieprzyjaciółmi są ci, którzy są gorsi od zwierząt.
[ksiądz] Matko Boża, módl się za nami, grzesznymi,
teraz i w godzinę śmierci naszej…
To oni są czarną, zimną wodą.
[Justyna] Mikołaj, błagam, zrób coś!
[ksiądz] …łaskiś pełna. Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus.
- Święta Maryjo, Matko Boża… - [Justyna] Nie!
…módl się z nami, grzesznymi.
- Mikołaj, nie! - Teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.
- [Justyna] Błagam, nie! - Zdrowaś Mario, łaskiś pełna. Pan z Tobą…
- [Mikołaj] To był zły pomysł, kolego. - [muzyka się urywa]
[Justyna szlocha]
Co z nią?
Nic, wypuścimy ją.
[cicho] Może gadać.
- To niech gada. - Przecież nikt jej nie uwierzy.
Rozwiążcie ją.
Przygotujcie kanistry.
[świst wiatru]
[Grzesiek] Ćśś, cicho, cicho, Justynka.
[szum, trzaski]
[psie poszczekiwanie w oddali]
[świergot ptaków]
[bzyczenie much]
[bzyczenie cichnie]
[z głośnika] ♪ Jak się masz? Kochanie, jak się masz? ♪
♪ Powiedz mi ♪
♪ Kiedy znowu cię zobaczę ♪
♪ Jak się masz? ♪
♪ Kochanie, jak się masz? ♪
[aplauz]
♪ Powiedz mi ♪
♪ Co zostało z naszych marzeń ♪
♪ Jak się masz? ♪
♪ Kochanie, jak się masz? ♪
♪ Życzę ci, abyśmy byli razem już ♪
Czyli nie hotel, tylko dom seniora, tak?
[mężczyzna] Agata! No chodź!
[Tomasz] O seniorów trzeba dbać.
[partia instrumentalna]
[Kalt] Trzeba…
tych naszych bidoków z kolonii tam pozatrudniać, prawda?
Dogadamy się.
- Dogadamy się. - Bardzo dobrze, panie Tomaszu, wszystko.
- [mężczyzna 2] Brawo! - [aplauz]
Bardzo dziękujemy.
[muzyka wesołomiasteczkowa z głośnika]
Mówił, że jeszcze coś dostanę.
Chcemy wejść za pięć milionów.
Dzisiaj świętujemy, jutro będziemy gadać.
Kochani zyborczanie!
Wygraliśmy!
[wiwatują]
Chcę powiedzieć jedno słowo.
Dziękuję. Bo wygraliśmy dzięki wam.
[wiwatują]
Ale to zwycięstwo nie może spowodować, że spoczniemy na laurach.
Od jutra bierzemy się ostro do roboty!
[wiwatują]
I chcę powiedzieć…
I chcę powiedzieć, że może…
Może nie będzie idealnie.
Ale na pewno będzie bardziej po ludzku.
[aplauz]
Że może wreszcie w tym mieście skończą się rządy silniejszego.
- [kobieta] Łuł! - [mężczyzna 3] Brawo!
[oklaski]
I może skończy się gnojenie i upokarzanie prostego, uczciwego człowieka.
- [aplauz] - [mężczyzna 3] Brawo!
Że może będziemy wspólnie gospodarować tym wszystkim,
słuchając siebie nawzajem i wzajemnie szanując.
[aplauz]
[Tomasz] Jest ze mną
wspaniała, odważna kobieta, Elżbieta Walinowska…
[gorący aplauz]
…która już jutro przejmie fotel burmistrzyni
z ramienia ugrupowania Lepszy Zybork.
[aplauz]
[Tomasz] Moi drodzy, jeszcze korzystając z tej uroczystej chwili,
chciałem powiedzieć, że jest tutaj też z nami mój syn Mikołaj.
Mikołaj, gdzie jesteś?
- [mężczyzna 4] Mikołaj! - [Tomasz] Jest.
Mikołaj, znany pisarz w całej Polsce.
Mikołaj…
zdecydował się wrócić do domu, wrócić do Zyborka.
[aplauz]
[Tomasz] I być może właśnie tutaj, w domu,
napisze kolejną swoją fantastyczną książkę.
[aplauz]
[Kaśka odchrząkuje]
- [Mikołaj odchrząkuje] - [Kaśka] Dobrze wyglądacie.
Zawsze.
A co u was?
No u nas…
chyba wszystko w porządku.
Co nie, Blady?
[łagodna muzyka]
- Zaraz przyjdę, dobra? - Dobra.
Powiedz mi…
dlaczego mnie nie powstrzymałeś? Wiedziałeś o wszystkim.
[Dobociński] Posprzątałeś to, co ja spierdoliłem. Wiesz o tym.
Co teraz będzie? Jesteś z nami?
Tomek.
Przecież to jest nasze miasto.
Mikołaj.
Rozmawiałeś z Kaltem?
- Tak. - I co?
[muzyka cichnie]
Powiedziałem mu, że jak nas oszuka, to go zabijemy.
- [muzyka wesołomiasteczkowa w oddali] - [kobiecy śmiech w oddali]
- [ponura muzyka] - [ponura kobieca wokaliza]
Dzięki, synu.
[gospodarz] Nagrodę za najlepszy reportaż roku
otrzymuje Justyna Głowacka
za tekst Obywatel z Zyborka.
[oklaski]
[muzyka gra dalej]
Dziękuję bardzo z… za tę nagrodę.
To jest wielki zaszczyt i zwieńczenie mojej kariery jako dziennikarki śledczej.
[muzyka gra dalej]
[Mikołaj] Znowu ty.
Znowu ja.
[prycha]
Może się poznamy, co?
Mikołaj.
Justyna.
Czekam na książkę.
Trudno…
o coś mniej oczywistego…
niż sprawiedliwość.
[oklaski]
[redaktor] Jesteś dzielna.
Hm?
[Justyna łka]
Idziemy do domu.
[muzyka gra dalej]
[muzyka cichnie]
[kapanie wody]
[dzwonek telefonu]
[dzwonek telefonu rozbrzmiewa dalej]
[głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj. Nie ma mnie.
[sygnał nagrywania]
[psie poszczekiwanie]
[tęskna kobieca wokaliza]
[wokaliza cichnie]
[spokojna, wibrująca muzyka]
[muzyka cichnie]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.