Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[przeraźliwe glissando]
[powolna, niepokojąca muzyka]
[muzyka gra dalej]
[świergot ptaków]
[smutna kobieca wokaliza]
[kukanie kukułki]
[narastające dudnienie]
[muzyka przechodzi w złowieszczą]
[wtórująca kobieca wokaliza]
[dźwięki wyciszone]
- [wokaliza się zniekształca] - [muzyka się zniekształca]
[pikanie kardiomonitora]
[muzyka cichnie]
[pikanie kardiomonitora rozbrzmiewa dalej]
- [Dobocińska] Jak się czujesz? - [Tomasz] Dobrze, dobrze. Dzięki.
[Agata] Ty się zawsze dobrze będziesz czuł, co?
- [prycha] - [Agata] Nawet w trumnie.
Jesteś szalony, tato. Serio.
[Agata] Daj spokój, Mikołaj, co?
[Mikołaj] No ale co, przecież…
ja go nie obrażam, no.
Mówię, jak jest, no. Szaleńcy potrafią robić wielkie rzeczy.
[wycie syreny karetki w oddali]
- [Mikołaj] Jesteś szaleńcem, tato. - [otwarcie drzwi]
[Tomasz] No. I co tam?
[wydycha ciężko]
No mów.
Tobka syn złożył zeznania.
Na ciebie.
Twierdzi, że widział cię w noc zaginięcia Bernata.
- [Mikołaj] Co? O czym ty mówisz? - [prycha, pokasłuje]
Jasiek, chodź tu do taty.
[przykra muzyka]
Dwie pieczenie chcą upiec. Pozbyć się ciebie i zakończyć sprawę.
[prycha] Ale przecież to jest… tylko zeznanie. To nic nie daje.
- Ale daje powód do aresztowania. - Na jakiej podstawie?
Na jakiej podstawie…
Co, nie znasz ich?
Już mogą coś podrzucić.
- [Jasiek] Tata, a co to? - Zostaw.
Zostaw, bo to mi daje dodatkowe moce.
[muzyka gra dalej]
Czy tata wyzdrowieje?
Wyzdrowieje. Wasz tata jest bardzo silny.
[muzyka gra dalej]
[wycie syreny policyjnej w oddali]
[głośne wycie syreny policyjnej]
[gaśnięcie silnika]
[wzdycha]
- [Dobociński] Dzień dobry. - [Mikołaj] Dobry.
Mamy nakaz przeszukania posesji.
Ciekawe skąd…
- [Dobociński] Z prokuratury. - Uhm.
Te akurat działają w Polsce bardzo dobrze.
Nie macie prawa.
Mamy wszystkie prawa, żeby tam wejść, a ty nawet nie jesteś tam zameldowany.
[otwarcie drzwi]
[Dobociński] Dwóch do salonu, jeden do kuchni.
[Justyna] Przepraszam.
[napięta muzyka]
[Justyna] Czego wy szukacie?
Subtelniej może, co?
Czego pan szuka w tej książce, co?
- Wykonuję czynności, proszę pani. - [Justyna] To są czynności, tak?
Co ty chcesz tym osiągnąć, co?
[Dobociński] Do piwnicy.
[Justyna] Proszę nakaz.
Jezu, kurwa, cyrk.
[wzdycha]
Spokojnie, będzie dobrze.
Rosołku?
- Jak pan sypia? - Co, co?
Mnie interesuje, jak się śpi, jak się ma tyle na sumieniu.
Szybko. Szybko się śpi, proszę pani.
[Mikołaj] Może wszystkich, kurwa, nas aresztuj, co?
Ciebie? A po co?
- [policjant] Mamy coś! - [kroki]
O. Bardzo ładnie to wygląda.
Na moje pokrywa się z zeznaniami.
Jakimi, kurwa, zeznaniami?
Dobra, zabezpieczyć to i jedziemy do szpitala.
[Justyna] W każdym domu to znajdziecie.
- [Justyna] Kurwa. Co robimy? - [Mikołaj] Jedziemy.
[zamknięcie drzwi]
[Dobocińska] Krzysiek.
Do jasnej cholery! No przecież on jest chory.
Człowieku, czy tobie… [zacina się] …rozum odebrało? Ja cię tam nie wpuszczę.
- Przesuń się, proszę cię. - Nie.
- Jest na OIOM-ie czy nie jest? - Nie jest.
To znaczy, że jego stan zdrowia jest zadowalający.
[senna kobieca wokaliza]
[Dobociński] Tomasz Głowacki, jest pan aresztowany
w związku z zakłóceniem porządku i spokoju publicznego
oraz z podejrzeniem o uprowadzenie i torturowanie Filipa Bernata.
W związku z dowodami dostarczonymi przez pana synową
będzie pan również przesłuchany na okoliczność zaginięcia Marka Bernata.
[senna muzyka]
[dźwięki wyciszone]
[Tomasz] Nic ci nie powiem bez adwokata.
Tomek.
Ja wiem, że ty malujesz to tak:
miasto prywatne,
pazerne elity,
układ cię dojedzie i zajebie.
Ale ja jestem na to za stary.
I mi to się składa.
I ty wiesz, że to się składa.
I ty wiesz, że ja wiem.
Srał cię pies.
[siorbie, przełyka]
[Dobociński] Za godzinę jedziesz do Wrocławia.
Prokuratura potwierdziła.
[wojewoda] Wy tam macie małpi gaj w tym Zyborku.
Festyn. Strzelanina jakaś.
[Bulińska] To wina ludzi,
którzy zrobią wszystko, żeby zakłócić spokój w naszym mieście.
No ja rozumiem.
I wybudujecie piękny, wielki hotel.
Za kasę z naszego funduszu i… i ci ludzie dopiero się rozkręcą.
[Bulińska] Ja myślę, że… rozwiązaliśmy problem.
Mamy już podejrzanego, prowadzimy czynności.
Zresztą, panie wojewodo, mamy też inne pomysły aktywizacji społeczności lokalnej:
yyy, inkubator przedsiębiorczości,
regaty na jeziorze, yyy, wyścigi kajaków może. Koncert.
Koncerty to wam za bardzo nie wychodzą.
Johann Kalt, prywatny inwestor, my się znamy.
Ja bym chciał tutaj rozwiać pewne wątpliwości.
Oczywiście wykonawcą będzie Polbud, firma pańskiego brata.
Bo to chyba o to się rozchodzi z tymi wątpliwościami, prawda?
[napięta muzyka]
Przepraszam. [prycha]
Ale…
Znaczy, firma jest oficjalnie na konkubinę brata, ja wiem, ale…
kto by tam w papiery zaglądał. I ta firma realizuje wszystkie publiczne zamówienia
z poziomu województwa, zgadza się?
[napięta muzyka narasta]
I naszą inwestycję też powierzymy temu sprawdzonemu wykonawcy.
Zasłużonemu dla regionu.
A. I te regaty, o których kolega mówił,
to zrobimy o Puchar Wojewody, co pan na to?
Yyy…
No.
Super. [śmieje się cicho]
Super pomysł, yyy… z tymi regatami. Tak.
Oczywiście osobiście… będę patronował. Tak.
Czekamy na papiery.
Einen schönen Tag noch. Auf Wiedersehen.
Jemy coś?
[zbliżające się kroki]
[Winnicki] A ty jak się masz?
[wzdycha]
[szelest papieru]
Znalazłeś to.
Jakby co.
[tajemnicza muzyka]
[szelest papieru]
[muzyka gra dalej]
[żabi rechot]
[muzyka gra dalej]
- [mlaska] - [Mikołaj] Myślisz, że…
że jesteśmy tacy jak on?
- [Grzegorz] Jak stary? - No.
[chichocze] Blady. [stęka]
[muzyka gra dalej]
On ciśnie do przodu, a my stoimy w miejscu.
Jasiek taki będzie.
No, to już widać.
Wszyscy się go słuchają w klasie.
Ty, kurwa, ostatnio…
jed… dostaje jedynkę od nauczycielki i mówi: „To niesprawiedliwe”.
I każe się odpytać jeszcze raz, i ona go odpytuje.
I dostaje piątkę.
Dlatego ojciec go kocha, bo to widzi.
- A nas? - Co „nas”?
[muzyka przechodzi w tkliwą]
Nas nie kochał?
A ty pamiętasz, żeby jakoś cię specjalnie kochał?
- [Grzegorz gwałtownie bierze wdech] - [odkręcanie butelki]
- Trudno powiedzieć. - [płaczliwie] A chuja trudno!
[pociąga nosem]
[grzechotanie]
[sentymentalna muzyka]
[pociąga nosem]
[dźwięki wyciszone]
[grzechotanie]
[echo] Nie chcesz tego obejrzeć?
Na strychu jest stara kamera.
Ja już widziałam.
Powinieneś to zobaczyć.
Nie mów do mnie.
- Zobacz. - Zamknij się.
[muzyka się zniekształca]
[muzyka gra dalej]
- [śpiew ptaków] - [chlupot wody]
[Justyna] Panie mecenasie, wszystko jest w prokuraturze.
Nakaz aresztowania.
No, z tego, co rozumiem, chcą iść dwutorowo.
[gwar]
[Justyna] No tak, chcą go oskarżyć o przestępstwo
o charakterze terrorystycznym z paragrafu 20.
No i… chcą mu przypiąć morderstwo.
Oczywiście mamy alibi.
[kobieta] Jest sygnał, ale nie odbiera.
[Justyna] Świetnie. Dziękuję. Dobra, będę pod telefonem. Czekam.
Nie, jakby zniknął. Nawet nie zauważyłam, jak wychodził.
[Justyna] Kto?
Dzwoniłam do kurii. Nic.
Wikary mszę odprawia.
Auto nie zniknęło, dalej stoi.
No dobra, zajmę się tym prywatnie. Dobociński i tak nic z tym nie zrobi.
Ale co, ksiądz zaginął?
- Jak jego brat? - [Agata] Ile powiedział?
Co?
Adwokat twój. Ile powiedział?
Dwadzieścia tysięcy.
[oddycha drżąco]
[niezrozumiały męski głos w TV]
Widzieliście gdzieś Mikołaja?
- [brzęk kamery] - [piknięcie przycisku]
[Dobociński] Dobra, to imię i nazwisko.
[policjant] Wiesz, jak on ma na imię i nazwisko.
[zbliżające się kroki]
[Justyna] Co robisz?
Dostałem to od Winnickiego.
[Dobociński] No to powiedz, co tam zrobiłeś… siostrze wczoraj.
Na wzgórzu, co?
[drżący oddech]
[Seba pociąga nosem, oddycha drżąco]
[szlocha]
[narastająco złowieszcza muzyka]
[Seba wzdycha]
[pociąga nosem]
To byli źli…
[wydycha drżąco]
Tam by… były potwory.
[jęczy]
[Dobociński] Co tam, kurwa, robiłeś, świrze?
[głośno wydycha, pociąga nosem, postękuje]
Pytam się jeszcze raz, kurwa: co tam robiłeś?
Nie musimy mieć zeznań, ej.
[Seba jęczy, łka]
[Dobociński] Co za chory świr robi coś takiego swojej rodzonej, kurwa, siostrze?
- [głośny płacz Seby przez głośnik] - Ja pierdolę. Jezus Maria.
[Dobociński] Mów!
[płacze głośno]
Tam…
Tam źli…
Byli źli…
[kaszle]
I tam…
jadą. Jadą, jadą!
I…
ten lis nic nie mógł zrobić.
[pluje] Lis nic nie mógł zrobić!
[krzyczy]
[jęczy, krzyczy]
[krzyczy]
[głośno płacze, krzyczy]
[zamykanie ekranu kamery]
[muzyka przechodzi w przykrą]
To jest moja wina.
Co ty mówisz?
To jest moja wina, Justyna.
Jak twoja wina? Nie ty go bijesz na tym filmie.
[stukot odkładanej kamery]
Tamtej nocy…
była wielka impreza na zamku.
- [dźwięki wyciszone] - [muzyka gra dalej]
[Mikołaj prycha] Jarecki grał koncert.
- Wszyscy tam byli. - [wyciszone]
[Mikołaj] Młody Bernat.
Maciuś.
Kurwa, jak on mi wtedy imponował…
Ciągle przywoził dragi z Wrocławia.
Był Gizmo.
- [piosenka punkowa z głośnika] - [męski wokal] ♪ Tańczę ♪
♪ Ja tańczę… ♪
Dawaj, przyjacielu, kurwa, chodź. Co jest, Gizmo? Ej!
A ty już znalazłeś tego czarnego Murzyna czy jeszcze nie znalazłeś?
[mówi niezrozumiale]
- Daria. - Daria zaraz przyjdzie.
- Blady. - Cześć, młody.
- [Maciuś] Napij się. - [Mikołaj] Nie dawaj mu, bierze leki.
[Maciuś] Chce, kurwa? Chce.
Będziesz go do domu niósł? Będziesz go do domu niósł?
- Człowieku, zastanów się. - Chłopaki, poczekajcie.
Dawaj. Trzy, dwa, jeden, no.
Gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul.
- Brawo! - [śmieje się]
[Maciuś] Sebastian,
ty jesteś elegancki chłopak, prawda? A nie, kurwa tam, żaden menel, tak?
Tak!
Ty, Gizmo, a powiedz mi jedną rzecz.
Latałeś kiedyś?
- Nie. Nie latałem. - [śmieją się]
A chciałbyś polatać?
- [Maciuś] Co? - Nie, nie, nie, nie!
- Pojebało cię? - A może, kurwa, mu się odkręci, co?
[Jarecki] A może tobie się, kurwa, we łbie odkręci.
[Maciuś] Kurwa, sam ci się odkręci. Będzie, kurwa, w końcu normalny.
- [śmieje się] - [Maciuś] Kurwa.
- [Maciuś] Gizmo! - [Jarecki] Ja pierdolę.
[Maciuś] Pij, bracie… Pij, bracie, do dna.
Dawaj, dawaj, dawaj, dawaj.
- [chłopak] Ja pierdolę! - Ja pierdolę, stary!
Ale ci się, kurwa, chciało pić, stary!
Jasny chuj…
- O kurwa. - [chłopak] Teraz to będą jaja.
[Mikołaj] Daliśmy mu kwasa.
[nieprzyjemna muzyka]
Tak dla fanu, nie?
[śmieje się]
[Mikołaj] Naćpaliśmy go.
A potem on ją zajebał.
[zniekształcony dźwięk]
[śmiech]
[Maciuś] Gizmo!
- [gwar] - [głośny oddech]
[chłopak] Jesteśmy pojebani.
[śmiech]
[niezrozumiały męski głos]
- [piosenka punkowa z głośnika] - [męski wokal] ♪ Tańczę ♪
[Daria] O kurwa.
♪ Tańczę ♪
[Daria] Pojebało was?
Sebek.
Sebek, wszystko dobrze? Seba. Wychodzimy.
Jesteście, kurwa, wszyscy pojebani!
[Maciuś] Ja pierdolę, laska, wyluzuj. Zajebiście się bawi chłopak.
Zamknij się, kurwa.
Co mu, kurwa, daliście?
[śmieje się]
[Daria] Ja pierdolę, jacy chorzy…
[Mikołaj] Minęło, kurwa, 20 lat…
i zajebał siebie.
[ponura muzyka]
[wydmuchuje powietrze]
Ja pierdolę, Mikołaj.
Hej.
Nie wiedziałeś.
Skąd mogłeś wiedzieć, kurwa, że on ma to w sobie?
Przecież psychodeliki nie wkładają w ciebie czegoś jeszcze, czego tam nie ma.
One z ciebie wyciągają, kurwa, na zewnątrz.
Naprawdę?
[śmieje się]
[pociąga nosem]
[śmieje się]
Będziesz [akcentuje] mi, kurwa, dawać wykłady, co robią narkotyki?
Jesteś odklejona, kompletnie.
Od czego jestem odklejona, kurwa, co?
Oderwana, kurwa, jesteś!
Kompletnie oderwana od rzeczywistości, od życia!
Się zachowujesz jak te wszystkie wszystkowiedzące idiotki,
kurwa, z Warszawki.
Które przyjeżdżają pierwszy raz, kurwa, do takiej wiochy jak ta.
Co ty myślisz, że, kurwa, staniesz w kolejce do mięsnego po kurze łapki i co?
- Będziesz wiedzieć, kurwa? - Mikołaj, stop! Przestań!
Bredzisz, kurwa.
Jest z tobą źle.
Ze wszystkim jest, kurwa, źle.
Mikołaj, chodź.
Pakujemy się i jedziemy do Warszawy teraz. Okej?
To może zahaczymy po drodze
o twojego pana redaktora, co?
Co?
Myślałaś, że nie wiem?
[śmieje się cicho]
„Tak bardzo tęsknię za twoim zapachem”.
Co? Wołałaś, żebym nie wiedział, nie?
Żeby wszyscy myśleli, że ja jestem z redakcyjnym kurwiszonem.
Przepraszam.
Osobą, która realizuje swoje poliamoryczne potrzeby.
- Jesteś bezczelny, kurwa. - Nie, to, kurwa, ty jesteś bezczelna.
Ty jesteś, kurwa, bezczelna.
Pojebało cię?
Mikołaj, to jest, kurwa, skończone, rozumiesz?
[szlocha] Byłeś, kurwa, w ciągu.
Byłeś cały czas, kurwa, naćpany. Ja byłam w tym sama.
Byłam tak, kurwa, na maksa smutna i byłam w tym sama, rozumiesz?
Gówno wiesz o byciu nieszczęśliwym.
Zejdź mi z oczu.
Won, kurwa.
Tylko ty wiesz, kurwa, tak?
[oddalające się kroki]
[szlocha]
[płacze]
Kurwa mać!
[płacze, pociąga nosem]
[przełyka]
[pociąga nosem, dyszy]
[niezrozumiały głos Agaty w oddali]
[niezrozumiały głos Winnickiego w oddali]
[Agata] Rozumiem, że się do niej dopierdalał,
ale do wojewódzkiej we Wrocławiu?
[Winnicki] W Zyborku nie mogli go trzymać dłużej niż 48 godzin.
[Agata] No i co teraz?
[Winnicki] Wiesz, ja nie cisnę, ale bez Justyny będzie ciężko.
Jeśli dogada się z adwokatem i napisze artykuł, to się tu posrają.
Oni boją się tylko jednego. Że ktoś dorosły się o tym dowie.
- [Agata] Ona nie jest nam nic winna. - Ale chyba jest z rodziny, nie?
Zajmę się tym.
[Agata] Nie musisz, naprawdę.
Załatwione.
Wszystko w porządku?
[dramatyczna muzyka]
[mężczyzna] Ja planu zagospodarowania przestrzennego nie uchwalałem.
[Justyna] Gabinet burmistrzowej?
- [kobieta] Ale mam tam garaż. - Trzeba było się gdzie indziej budować.
Zresztą skupujemy po cenach rynkowych. Nic pani nie straci.
Pani burmistrz nie przyjmuje.
Dzień dobry, Głowacka, z ramienia Gazety Krajowej.
Chciałam z panią porozmawiać.
Przepraszam, ale po prostu nie dało się pani zatrzymać.
[mruczy uspokajająco]
Ja wiem, kim pani jest i po co pani przyszła.
- Zrób nam herbatę. - [mężczyzna] Robi się.
[otwarcie drzwi]
- [zamknięcie drzwi] - Spadek po poprzedniku.
Aha, no tak, to, mmm…
nie jest zbyt fortunne, przyznaję.
[sygnał nagrywania]
Wiem, o czym i o kim chce pani rozmawiać.
Tomasz Głowacki został aresztowany na podstawie zeznań jednego człowieka.
Pani Justyno, inaczej.
Ja naprawdę wszystko rozumiem.
Pani teść to fanatyk.
Fanatycy są groźni.
Dzielą ludzi na dobrych i na złych.
A ludzie nie są dobrzy i źli?
Jeden człowiek jest raz dobry, raz zły. [wydmuchuje]
- Bo życie go zmienia. - [otwarcie drzwi]
- [kroki] - [brzdęk szklanek]
[Bulińska] Wie pani…
- [brzdęk kładzionych szklanek] - …Tomek i Filip…
- [prycha] - [kroki]
Ja tak o nich mówię, bo myśmy razem do jednego liceum w Zyborku chodzili.
- [zamknięcie drzwi] - [Bulińska] Mmm…
Oni się zawsze nienawidzili.
Tomek zazdrościł Filipowi talentu do pieniędzy,
a Filip Tomkowi…
siły. Wypływu, jaki miał na innych ludzi.
Działali razem, bo… wiedzieli, że… że się uzupełniają, że… dużo razem mogą.
Ale…?
Ale Filip miał go dość. [wydmuchuje] Jakiś tydzień przed śmiercią
przyszedł do mnie i powiedział: „Kryśka, po co my się mamy… bić? Po co?
To jest miasto. Ono musi się rozwijać.
Zwalniam wam tę dzierżawę.
Po co mam się szarpać z Głowackim?”.
Pani jest świetnie przygotowana.
I mówi o tym z takim spokojem.
Ale nawet jeśli jest tak, jak pani mówi, to co to zmienia?
Chyba że wprost pani sugeruje, że Głowacki jest winny.
[szelest]
Ja niczego nie sugeruję.
Naprawdę nie chciałam, żeby go aresztowali.
No po co z niego robić męczennika?
Dziękuję. Na razie mi wszystko wystarczy.
[Bulińska] Pani jest fajną osobą.
Mogłybyśmy razem zrobić coś… fajnego.
Po co my mamy się szarpać?
- [kasjerka, z akcentem] Reszta. - [klientka] Dziękuję.
[kasjerka] Dziękuję.
- Redy w miękkim. - [kasjerka] Dobrze.
- [klientka] Chodź, Marysia. - [Marysia] Idę, idę.
[muzyka budująca napięcie]
[kasjerka] Kartką czy gotówką?
Halo!
[stanowczo] Kartką czy gotówką?
Adam Kowalski?
Już, kurwa, mogłeś się swoim nazwiskiem podpisać.
[redaktor] Justyna, muszę cię chronić, mówiłem ci to.
Pójdę z tobą do sądu, Jacek.
Po co? Co chcesz mi udowodnić?
To są bezwzględni, źli ludzie. Oni nie boją się krzywdzić tych, którzy…
Przestań! Przestań!
Justyna, jesteś najlepsza.
Jesteś najlepszą dziennikarką w Polsce.
- Ale czasami… - Wiem.
Nie. Czasami nie wiesz, co robisz.
Wiem, co robię, ty głupi chuju.
[dyszy]
[dzwonek telefonu]
[telefon dzwoni dalej]
Halo!
[Agent 007] Siedzisz?
- Sprzedałem prawa na miniserial. - No to wspaniale.
Trzeba świętować to, co?
No, dobra, tylko wróć w końcu z tej wiochy.
Wracam, wracam.
Jutro dziesiąta u ciebie.
No i super, czekam.
- Jeszcze jedno. - No?
Przelej 20 koła na konto kancelarii Krymscy i partnerzy.
A co, rozwodzisz się?
Przelej 20 koła tytułem „Tomasz Głowacki”.
Na razie.
[glissando kurantowe]
[przeraźliwe glissando]
[niepokojąca muzyka]
[senna kobieca wokaliza]
[Daria] Wdech.
Spokojnie oddychaj, Gizmo. Wdech.
- I wydech. - [Mikołaj] Ej!
- Wdech i wydech. - Daria, ej.
Wdech… Spierdalaj!
- No co ty, no? - I wydech.
- No weź, no co… - Czego, kurwa, chcesz?!
Ej no, ale to nie ja. To był Maciuś.
[Daria] Wypierdalaj, kurwa!
- Wdech… I wydech. - [Tomasz] Mikołaj!
Wdech i wydech.
[Daria] Wdech…
- Chodź. - Zostaw mnie!
[Daria] Oddychaj spokojnie.
[Tomasz] Wsiadaj.
Wsiadaj!
[Daria] Przez nosek… i wydychamy.
Kurwa!
- [muzyka gra dalej] - [wokaliza rozbrzmiewa dalej]
[klekot drążka]
- [muzyka gra dalej] - [wokaliza rozbrzmiewa dalej]
[Mikołaj] Myśmy mu wtedy dali kwasa. Ja, Maciuś i Jarecki.
To jest moja wina, rozumiesz?
Mogłem coś zrobić, powstrzymać ich.
Ale tego nie zrobiłem.
- [muzyka cichnie] - [wokaliza cichnie]
Mikołaj.
Mikołaj…
[niezrozumiała rozmowa w tle]
[Tomasz] Ty wiesz, że to się dzieje naprawdę?
- Co? - To wszystko.
Ty i ja, ta chwila, ten stół.
Tutaj, teraz.
Życie. Rozumiesz to?
Życie. Życie się nie zaczyna wtedy, kiedy jesteś gotowy.
Ono cały czas trwa.
Naprawdę uważasz, że to ty cierpiałeś przez te lata?
Najbardziej ze wszystkich?
A nie pomyślałeś o Masłowskiej?
Przez 20 lat żyła z tym,
że jej syn zabił jej córkę.
Brat siostrę?
Nie pomyślałeś o małej Kaśce? Co ona przeżyła?
Masz brata i siostrę.
Parę dni temu chcieli nam spalić dom.
To są małe dzieci. One tam były w środku.
Pomyślałeś, co by się stało?
Ty w ogóle…
W tym twoim świecie to jest miejsce na jakichś innych ludzi?
Czy tylko ty tam mieszkasz? Co?
Tss… [prycha]
[śmieje się cicho]
Dlaczego ty nie potrafisz być miły?
Miły?
Ja nie jestem, kurwa, obcym człowiekiem. Jestem twoim synem!
Ja mam trzech synów.
I ten najmłodszy jest z was najmądrzejszy.
Najdoroślejszy.
Dlaczego nas nie kochałeś?
„Kochałeś”…
[Mikołaj] Nie.
[bezgłośne]
Nigdy nas nie kochałeś.
Mikołaj…
[łagodna muzyka]
…nie przeginaj.
Nigdy nie kochałeś mnie,
Grześka…
Kurwa, nie przeginaj.
I mamy.
Mamę zostaw w spokoju.
[muzyka przechodzi w sentymentalną]
To jest bardzo proste.
Dokonujesz wyborów.
- A później ponosisz ich konsekwencje. - Nie, kurwa.
Nie.
Nigdy nas nie kochałeś.
[muzyka przechodzi w tkliwą]
[wydycha ciężko]
Dobra.
Czekałem na ciebie przez wszystkie te lata, kiedy cię nie było.
Sto razy wyciągałem do ciebie dłoń.
Za każdym razem mnie odtrącałeś.
Wymeldowałeś się z tego miasta.
Wymeldowałeś się z tej rodziny.
No…
To ja musiałem cię…
[ciszej] wymeldować stąd.
Stąd.
[Grażyna] Po cholerę mi tutaj stoi to?
Kiedy?
Co „szefowa”? Co „szefowa”? O której masz być?
[gwar]
[Justyna] Słyszałam, że pani mąż i mój teść byli skonfliktowani. To prawda?
[Grażyna] Tomasz to potęga, z którą się trzeba liczyć.
A Filip się nie lubił liczyć z nikim.
[prycha] Ze mną też.
Mój teść twierdzi, że pani mąż
trzymał tę działkę w dzierżawie właśnie ze względu na ludzi z kolonii.
[Grażyna prycha, chichocze]
On ich nawet za ludzi nie uważał.
[wzdycha] On się rozglądał, jak zarobić. Zawsze to robił.
To była jego główna pasja.
I gdzie się rozglądał?
[muzyka budująca napięcie]
[powiadomienie telefonu]
[Grażyna] Marek już nie odpisuje.
Myślałam, że ma nowy telefon. Że to…
Nie wiem.
Nie. Nie. Niewa… Nieważne.
Mówiłam mu: z Cyganami się nie zadawaj.
Ale on jak ojciec.
Pieniądz najważniejszy.
Zawsze chodzi o pieniądze.
Ha?
Chce pani powiedzieć, że Marek przyjaźnił się z Romami?
[gwar]
[cisza]
Dzień dobry.
- [Tobek chichocze] - [gwar]
[mówi po romsku]
[po polsku] Zapraszam.
Skąd mieliście telefon Marka Bernata?
[Gawił] Nie mieliśmy.
My nie kradniemy telefonów.
Myślisz, że mielibyśmy taki dom, jakbyśmy telefony kradli?
[Justyna] Ale widzieliście się z nim. Jak przyjechał do Polski.
Kiedyś tam go widzieliśmy.
Teraz. Mam na myśli, że widzieliście go teraz.
Może.
Co to ma za znaczenie?
Jego ojciec chciał wam sprzedać tę dzierżawę.
A potem się rozmyślił?
Stwierdził, że dogada się z ratuszem?
[mówi po romsku]
[Gawił] Tak.
Widzieliśmy go.
Jakoś miesiąc temu.
Ja z nim imprezowałem. Nawet się lubiliśmy.
Miał przekonać swojego ojca, żeby odsprzedał nam dzierżawę.
Mieliśmy wejść do spółki.
Ale to wszystko okazało się ściemą.
Nie rozmawiał z ojcem,
a przyjechał tylko po to, żeby się naćpać za darmo.
Zrobiliśmy grilla,
nażarł się, najebał…
i zaczął krzyczeć, że…
nie chce już uciekać,
że… wraca na stałe.
W nocy dostał jakiejś korby. Wstał i powiedział, że chce jechać.
Ale ten telefon to on cały czas miał.
Nikt mu go nie zabrał.
I gdzie pojechał?
[gaśnięcie silnika]
[zgrzyt hamulca]
- [otwarcie drzwi] - [Justyna] Mikołaj!
[dyszy]
[głośniej] Mikołaj!
[wrzeszczy] Mikołaj!
- Mikołaj! - [Grzesiek] Nie ma go.
Nie widziałeś go?
- Przecież ci mówię, że go nie ma. - Przecież samochód stoi.
No to co?
[bierze głęboki wdech, wydycha] Młody Bernat był w Polsce.
Romowie zawieźli go do Maciusia.
Skąd wiesz?
Byłam tam.
- Gadałaś z nimi? - Ktoś musiał, nie?
Pojedziesz ze mną do niego?
Justyna,
na chuj ci to?
[Justyna] Jedziesz czy nie? Bo mnie zaczynasz wkurwiać już!
[wzdycha]
[niepokojąca muzyka]
[grzechotanie]
[wzdycha]
[muzyka przechodzi w kojącą]
[dźwięki wyciszone]
[dźwięki nadal wyciszone]
[muzyka przechodzi w deliryczną]
[przytłumiony gwar]
[wyraźny gwar]
- [tłuczenie szkła] - [kobiecy pisk]
- [mężczyzna] Ej! - [mężczyzna 2] Pojebało cię?
[Mikołaj] Tak to już jest u nas w Zyborku, nie?
Można naćpać upośledzonego chłopaka tak, że zajebie własną siostrę, i co?
No co?!
Nic, kurwa! Nic!
- [łoskot] - [tłuczenie szkła]
Nic się nie stało.
Życie toczy się dalej, nie?
Ja tu jestem.
Wy tu jesteście.
I co?
Gitara gra, kurwa! Zybork pany!
Co się, kurwa, gapicie?
Co się, kurwa, gapicie, co?
[Kaśka] Lepiej już idź.
Zrobią ci krzywdę.
Wyjdź.
[nuci niewyraźnie]
[piosenka hiphopowa z głośnika, męski wokal]
Ej!
Gdzie jest Maciuś?
[chłopak się śmieje]
- A co, Grzesiu? - [Grzesiek] A gówno!
Ale ty jesteś, kurwa, śmieszny.
Chcemy z nim pogadać tylko.
♪ …już nie krówka Ty krucha czy ciągutka… ♪
Chcemy mu pomóc.
♪ To po twarzy przecież widać ♪
♪ Więc nie pytaj, czy się stało coś ♪
♪ Mało kto wie, co to… ♪
Nie wiem. Gdzieś tam se u Niemca balują.
Na jakiś interes się dogadali.
Wiesz, gdzie to jest?
♪ Przepoczwarzyć się chcę… ♪
Dzięki.
♪ Tak bez czapy W końcu poczuć świeży wiatr na łbie ♪
[warkot silnika jadącego auta]
[J.S. Bach – Suita nr 1, G-dur, BWV 1007]
Dobry wieczór.
W czym mogę pani służyć?
No widzę, że państwo świętujecie.
[Kalt] Tak.
Świętujemy.
Całe miasto powinno świętować.
Wy naprawdę nie umiecie przez jeden dzień dupy wyluzować?
Krzysiu, zamknąłeś starego, to i może…
z tym coś zrobisz, co?
Wy, Głowacki…
jesteście prostym chamem.
Ale po pani to bym się więcej spodziewała.
[Kalt] Poczekaj, poczekaj.
Gości trzeba podejmować.
Nawet tych nieproszonych.
Napije się pani czegoś?
Chcę porozmawiać o młodym Bernacie.
- A co z nim? - [Justyna] Rozmawiałam z Gawiłem.
- I on powiedział, że… - [Maciuś] Tak. Dasz Cyganowi stówę…
To on ci wszystko powie, nie?
Se idź…
i se dalej rozmawiaj z tą kurwą jebaną, rozumiesz?
Przepraszam państwa za język.
Może jednak pani się czegoś napije?
[Justyna] Był tam u ciebie wtedy. Nad ranem.
[napięta muzyka]
[Justyna] Zawiozłeś go do lasu. Nie wiem, sam, może z kimś.
Zabraliście go dokładnie tam, gdzie trzymaliście jego ojca,
i torturowaliście go, żeby zmusić ojca do podpisania dokumentów, a potem co?
Odcięliście mu kawałek ciała i wsadziliście ojcu do gęby?
Dla zabawy?
[suita Bacha cichnie]
Ty kurwo jebana.
- Ty pierdolona kurwo! - [Dobociński] Ej!
[wzdycha]
Dobra, nie wiem, jak was, ale mnie to zaczyna wszystko nudzić.
A może trzeba poprosić państwa, żeby… wyszli po prostu?
Tak, tak.
- Wolałbym, aby było milej. - [Dobociński] A wiesz, co jest ciekawsze?
Że twój teść już się z tego nie wywinie.
Bez względu na to, czy to zrobił, czy nie, jest skończony.
A ten debil dostanie współudział.
Ale tobie i twojemu mężowi może się jeszcze udać.
Jeśli w tym momencie…
spierdolicie z miasta.
- [łoskot] - [brzdęk sztućców]
Won.
[przeładowanie broni]
[suita Bacha powraca]
[suita Bacha cichnie]
[psie poszczekiwanie w oddali]
- [dzwonek do drzwi] - [szczęk zamka]
[muzyka klubowa z głośnika]
[chłopak] Czego?
Wpuść mnie.
[zamknięcie drzwi, szczęk zamka]
[wzdycha, pociąga nosem]
- No, co potrzebujesz? - Oxy albo majkę.
[prycha]
Spierdalaj.
[Mikołaj] Co ty myślisz, kurwa, że ja głupi jestem? Trzymaj hajs.
[chłopak] Aha.
Tylko bratu…
powiedz, że już tego nie mam.
Nie wiem, o czym mówisz.
[dzwonek telefonu]
[zgrzyt zamka błyskawicznego]
[szelest]
[Mikołaj] Ty, kurwa, wszystko z nią okej?
[chłopak] Aaa. [pociąga nosem]
Ta, yyy… Pan Jezus ma na nią… oko.
[śmieje się]
Posłuchaj…
Mam tylko tyle.
[szelest folii plastikowej]
- [zgrzyt hamulca] - [dzwonek telefonu]
[gaśnięcie silnika]
- [mężczyzna] Justyna? - Tak?
- Paweł Żal, Newsweek. Pamiętasz? - [trzask drzwi auta]
Przepraszam, że dzwonię o takiej porze, ale słyszałem, co odjebali w Krajowej.
Klasyczny syf w ich stylu.
Ale myślę, że to naprawdę dobry moment, żebyśmy razem coś zrobili, nie sądzisz?
Mmm, zależy co.
Ja z chęcią wezmę tekst o tym Fromborku.
- To jest megatemat. - Zyborku.
Ta miejscowość się nazywa Zybork.
- Zresztą jestem tu. - Zybork, przepraszam cię bardzo.
- Na kiedy mogłabyś go wysłać? - [mruczy zamyślona]
Dam ci znać?
Jutro?
- Sytuacja jest dość dynamiczna, okej? - Super, czekam.
Czekam. Dobranoc, Justyna. Pa.
[smutna muzyka]
[cykanie świerszczy]
[wzdycha ciężko]
[sygnał połączenia]
- [ćwierkanie ptaków] - [sygnał połączenia rozbrzmiewa dalej]
[muzyka gra dalej]
[głos Mikołaja] Cześć, tu Mikołaj. Nie ma mnie.
[wydycha ciężko]
[muzyka gra dalej]
[zbliżające się kroki]
[mężczyzna] Chciałbyś znać prawdę.
To ci ją pokażę.
Chodź.
[muzyka przechodzi w tajemniczą]
[muzyka gra dalej]
[muzyka cichnie]
[powolna, niepokojąca muzyka]
[muzyka cichnie]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.