All language subtitles for Perfect.Match.S01E05.1080p.NF.WEB-DL.AAC2.0.H.264-MrHulk

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali Download
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

CÓRKI PANI LI

GOSPODA PAN

- Powtórz to! - Panie Fan, bądźmy rozważni!

Proszę go puścić. Proszę pomyśleć o mnie.

Rodzina Li? To prości ludzie.

Niech tylko skinę palcem, a przybiegną paść mi w ramiona.

Jesteś pijany!

To mąż pani Fuhui. Waż swoje słowa!

Nie udawaj.

Naprawdę nie wiesz?

Tamte handlarki pachnideł, te tak zwane Jinnu and Yunu,

należą do rodziny Li!

Panie Fan,

to któreś z pańskich bratowych?

Nie prowokuj mnie!

Panie Fan!

Ty już milcz.

Sam pan go słyszał. Proszę mnie nie powstrzymywać!

Nic nowego.

Zawsze plecie od rzeczy, gdy się upije.

Wczoraj szkalował panią Zhang, dzisiaj panią Li.

A jutro – któż wie? Może kogoś z pałacu.

Właśnie.

To bezmyślny głupiec. Zapomni o wszystkim, gdy wytrzeźwieje.

Traktując go poważnie, sami się ośmieszacie.

Racja.

Czyż nie?

Cóż tam panny z Bianjing! W jego pijackich majakach

nawet bogini księżyca nie jest bezpieczna.

Kłapie dziobem jak kaczka.

Mówi głupstwa.

Obudź się, Liang Junqing.

Coś ty powiedział?

To prawda, co mówię…

Jest całkiem pijany! Szybko, zabierzcie go stąd.

Proszę o wybaczenie. Kajam się najmocniej.

Przepraszam.

Słuchajcie.

Słuchajcie!

Pijany gość zaburzył wasz spokój.

- Deqing. - Tak?

Po dwa dania i po dzbanie wina na każdy stół.

Stokrotne dzięki, panie Chai.

- Pójdź ze mną. - Dzięki za hojność, panie Chai.

Głowę bym mu rozbił, gdybyś mnie nie powstrzymał!

Jak on śmiał!

Gdybym cię nie powstrzymał, pobilibyście się przy wszystkich.

A wtedy panny Li wstydziłyby się przestąpić choćby próg swego domu.

Jak one by zniosły taką hańbę?

Wyślę jutro ludzi, niech nauczą tego psa moresu.

Uderzyłeś go. Jeśli jutro ucierpi,

czyż nie rozpozna w tym twojej ręki?

Czniam to! Zięć to jak pół syna. Rodzina Li ma kłopot.

Nie dam z siebie kpić jak tchórz.

Stój!

Jego ojciec i bracia to plebejusze, ale jego wuj służy na dworze.

Rodzina Liang może zaszkodzić rodzinie Li.

Jej ród dopiero co zaznał spokoju. Nie należy działać pochopnie.

Nie da się nic zrobić? Naprawdę mamy to znosić?

Tak, ale godzenie się na coś nie wyklucza zemsty.

Idź już. Muszę to przemyśleć.

- Bracie! - Odejdź!

DOM SIFU

Co ty robisz?

Nareszcie pojmuję.

Panie, cóż ci przyniesie mieszanie się w ich sprawy?

Tylko wodę w twarz albo policzek.

Ta woda pachnie kwiatami śliwy. Czemu to ma służyć?

Nie potrafisz milczeć?

Dostarczyłeś już wino? Nie wyręczaj się innymi.

Tak, tak. Staram się panu pomóc.

Kangning jest sroga.

Same z nim frasunki.

Haode i Leshan jej pilnują.

Jest wystraszona i pobudzona.

To wszystko wina Chaia.

Nieprawda.

To Liang Junqing jest winien,

a nie pan Chai.

Już mówiłam.

Pan Chai wziął na siebie cudzą winę. Został skrzywdzony.

Zadaje się ze złymi ludźmi, więc sam jest nie lepszy.

Dlaczego użyczyłaś mu jadeitowego grzebienia?

Zdemaskujmy go albo każdego nazwie bratem.

Byle nie ukrzywdzić panien Chai.

Nawet skrzywdzony nie uniknie winy za zły osąd.

A gospoda Pan to jaskinia występku.

Zawsze pełna jest pijaczyn, hulaków i starych lubieżników.

- W końcu dosięgnie go kara. - Krzywdzisz niewinnego.

W interesach spotyka się rozmaitych ludzi.

Nie wiadomo, kogo ześle los.

On nie jest mędrcem.

Nie chcę już słyszeć jego imienia.

Czuję się, jakby dawne zadry zalewały mi serce.

Chciałabym móc go znów kopnąć!

W porządku, nie mówmy już o nim. Dobrze?

Shouhua, co zrobimy z Qiongnu?

Matka jest wściekła. Prawie tu przyszła, musiałam ją powstrzymać.

To nie może wyjść na jaw.

Ta kanalia nie ośmieli się obrazić innych rodzin,

woli znęcać się nad nami, obcymi na tej ziemi.

Rodzina Fan to tylko kupcy, nie posuną się za daleko.

Myślę, że Qiongnu może zaczekać.

Ostrożnie, panie.

Wiesz, dokąd zanieść wieści.

Spokojnie, siostro, wiem.

Idź.

- Kangning. - Chodźmy.

Pan Chai?

Kangning. Mogę prosić na słowo?

Chun Lai, zostaw nas.

Wy dwaj, chodźcie ze mną.

Panie Chai, czyżbyś przyszedł

odpłacić mi za tamten policzek? Czy też…

Nie chcesz, by Liang Junqing dostał nauczkę?

Chętnie pomogę.

Spoliczkowałam cię, lecz nie chowasz urazy.

Jesteś skłonny mi pomóc?

Niebywałe.

Podstępem odebrał mi jadeitowy grzebień i oskarżył o nieprzyzwoitość.

Nie wybaczę mu tego.

Kangning, naprawdę chcę pomóc.

Nie zmarnuj szansy.

W jaki sposób chcesz pomóc,

panie Chai?

To zależy od twojej szczerości.

Moje urazy wzięły się z nieporozumień.

Jesteś szlachetnym człowiekiem.

Nie wiń, proszę, mojej nierozwagi.

Przepraszam raz jeszcze.

Umiesz odnaleźć się w otoczeniu, niby woda w naczyniu.

Mogę spytać, jak widzisz swą zemstę?

Dajmy mu jeszcze kilka dni.

Zaczekajmy do festynu Chongyang.

- Poproszę te. - Są może białe?

- Ale pachną! - Bardzo proszę.

- Te też są ładne. - Prawda.

Ciasta Chongyang, prosto z pieca!

Połóżcie je tutaj. Pięknie wyszły.

Chodźmy!

Ciasta Chongyang, prosto z pieca!

Dwadzieścia monet za koszyczek. Świeżo upieczone!

Pani Li, te ciasta to tylko woda i mąka, czyż nie?

- Czemu kosztują więcej niż inne? - Właśnie.

W moich ciastach są wieszczby.

Na tym koszyczku: „Uśmiech losu”.

Pobłogosławił go Król Bodhisattwów, Poskromiciel Lwów.

Jeżeli nabędzie go uczony,

Manjushri ześle nań mądrość,

przyda talentów

i przyniesie chwałę jego przodkom.

Szukam czegoś dla stryjka, urzędnika.

Nie ma pani czegoś innego?

Ależ oczywiście!

Proszę spojrzeć.

Widzi pan te łanie?

„Kto pożywia się łanią,

ucztuje z Opatrznością”.

Darowane urzędnikowi

wyniosą go na szczyty.

Pański stryj to pan Wang, handlarz olejem, czyż nie?

- Tak! - Proszę zatem wziąć to.

Ciasto Dostatku.

Zapewnia szczęście i bogactwo.

Obiecuję!

Poproszę!

Ja też!

Niby tylko ciasto z łanią i słoniem, a jaka głębia znaczeń!

A ty jak zawsze, Kangning. Już tydzień nad tym pracujemy.

Czy to już nie pora na przerwę, Shouhua?

Rodzinny interes kwitnie, a tobie tylko figle w głowie.

Spójrz na Fuhui. Pomaga od białego świtu.

A czy ja nie przyszłam wcześnie?

Proszę, daj nam wyjść!

Nawet lew prosi: „Daj mi wyjść! Chcę się rozerwać!”.

Siostro, spójrz. Ten też jest gotowy.

Podobno lwy spotykają się w świątyni Kaibao.

Chciałabym posłuchać kazania ich mistrza.

Mogę iść?

Shouhua?

Proszę, pozwól mi.

Proszę.

Dzieci już takie są, zawsze by się bawiły.

Pozwól im.

Ale…

macie być grzeczne!

Ja zawsze jestem!

Ty? Żartujesz?

- No już. Uważajcie na siebie! - Chodźmy!

- Szybko! - Zaczekaj!

- Tylko nie za długo! - Czekajcie na mnie!

Spokojnie.

Pamiętasz, jak na zeszłorocznym festynie

Haode poszła do świątyni z matką?

Spotkała przystojnego mnicha i skrycie za nim podążyła.

Szczęściem ktoś ją dostrzegł i sprowadził z powrotem.

Ponoć był on ze starego rodu urzędników.

Ze strachu, że umrze młodo, wychowano go na mnicha.

Qiongnu, pamiętasz, która to rodzina?

Całkowicie mi umyka.

Tak.

Zdaje mi się, że wiem.

Ale też nie mogę teraz przywołać.

Miała ledwie siedem lat, a wpadł jej w oko przystojny mężczyzna!

Nie mówiłaś, że będzie tu pan Chai?

Tak powiedziała służka.

Może jeszcze nie przyszedł.

- Dwie poproszę. - Służę.

ANTYKI Z METALU I KAMIENIA

Ten złoty Mahoraga jest uroczy!

W sam raz dla Fuhui.

Znakomity wybór, panienko.

Inne są z gliny, ale ten jest złoty. Piękny symbol pomyślności i płodności.

Został mi od festynu Qixi, był zbyt drogi.

Pomyślałem więc, że może sprzedam go teraz.

Chciałaby panienka spróbować szczęścia?

- Jak? - Proszę rzucić pięć monet.

Jeśli wszystkie wylądują tą samą stroną do góry,

złoty Mahoraga jest panienki.

Jestem w tym dobra. Spróbujmy!

Proszę.

Panienko, czy…

Śmiało.

Ta sama strona!

Złoty Mahoraga jest nasz.

Chwileczkę!

Uczciwie wygrała.

O co ci więc chodzi?

Jest tylko złocony, a pilnujesz go jak skarbu.

Bo ci zaraz ten kram wywalę!

Przepraszam! Chodzi o to,

że tego Mahoragę

wygrał już pewien młodzian.

Powiedział, że odbierze później.

Myślałem,

że trochę jeszcze na nim zarobię.

Dwakroć zarabiać na tym samym? Wstydu nie masz!

Nie, proszę!

Wygrałem go pierwszy.

Należy do mnie!

Kangning, nie bądź pochopna.

Pamiętaj, po co tu jesteśmy.

Prowadź.

Tędy.

To…

Wiele słyszałem o twej urodzie i dowcipie.

Ale myślę, że we wszystkim się sprawdzasz, poza jednym.

Spotkawszy cię kilkukrotnie, myślę,

że poza rozsądkiem i bogactwem

nie masz niemal nic innego.

Powiedz: jaki był cel tego zaproszenia?

Spójrz tam, Kangning.

On?

Panie Chai, co to znaczy?

Spokojnie. Dowiesz się niebawem.

Bez sztuczek, panie.

Chun Lai, zanieś wiadomość do domu.

Powiedz, że idę wysłuchać kazania,

by matka była spokojna.

Rozumiem.

Niedługo wrócę, proszę nie odchodzić.

- Wspaniałe! - Wspaniałe!

Znakomite!

Wyborne!

Te pierożki z krewetkami są pyszne!

- Proszę. - Rynek jest zatłoczony.

Musimy częściej zachodzić.

Panie Chai, jest już ciemno.

Jak długo już czekamy?

Tak ci spieszno do zemsty?

Gdyby nie czyjaś próżność i brak szacunku dla własności,

rzeczy potoczyłyby się inaczej.

A jednak jej bronisz. Co za głupstwo.

Naturą człowieka jest szukać szczęścia.

Dziewczę pozbawione spadku i wsparcia rodziny

chce kogoś spolegliwego.

To takie niewybaczalne?

Czemu obwiniać ją, a nie winowajcę?

Mówiłbyś to samo, gdyby chodziło o twoją siostrę?

Przyznaję, myliłem się.

Jeśli odejdziesz, ten dzień będzie stracony.

Istotnie jesteś praworządna.

Ale nieodmiennie dumna i uparta.

Pewnego dnia będzie cię to kosztować.

To on.

Idziemy! Chodźcie!

- Kangning. - Kangning.

Proszę.

Myślisz, że bym cię oszukał?

Zapraszamy ponownie!

Dobrej nocy!

Mówiłaś, że masz dwie siostry.

Obie piękności.

Przyprowadź je, proszę! Chciałbym się przywitać.

- Czemu tu tak ciemno? - Zaraz ktoś zapali lampę.

Puśćcie!

- Kto tam jest? - Suko!

Słyszałem plotki, że jesteś niewierna.

- Przyłapałem cię! Związać ich! - Puszczajcie!

Panie!

Jakiś brutal zakradł się tu popełnić niewymowne czyny!

Jestem niewinna!

Puszczajcie mnie!

Oszczędźcie!

Nie udawaj!

Najpierw zajmę się nim, a potem tobą.

No już!

Puszczaj!

Puszczaj!

Wystarczy.

To…?

Nie zgrywaj trupa!

No, dalej!

No to go rozbierzcie i do wspólnego grobu z nim!

- Czy on…? - Bez obaw.

Są wyszkoleni. Znają granice.

Złamią mu nogę, by więcej nikogo nie skrzywdził,

ale go nie zabiją.

Nie obawiasz się jego odwetu?

Napadł na mężatkę i zrujnował jej imię.

Został przyłapany, odpłacono mu za krzywdy.

Nawet jeśli pójdzie przed sędziów,

nie śmie o tym wspomnieć.

Poza tym

o świcie już nas nie będzie. Kto go znajdzie?

Miał po prostu pecha, trafił na złych ludzi.

Ta pułapka brzmi znajomo.

Chciałem odświeżyć komuś pamięć.

Bądź dokładna, nie zostawiaj śladów. Nie daj po sobie niczego poznać.

To dla ciebie.

Naprawdę?

Wysłuchaliśmy kazania, obeszliśmy rynek.

Brak pamiątek byłby podejrzany.

Wracamy.

Chodź.

Proszę, zjedz.

Schudłaś ostatnio i nie wychodzisz wiele.

- Qiongnu, czy… - Shouhua.

Nic mi nie jest.

Nie martw się.

Od dziecka lubiła gęś z rusztu. Chodźmy dziś na rynek.

Gęś pięciu smaków w migdałach babci Ma

jest tak pyszna, że jeden kęs rozwiewa wszelkie troski.

Słyszałam, że Liang

obraził jakąś kobietę

i że złamano mu nogę.

Tej samej nocy uciekł ze strachu do swego domu w Shouzhou.

Więcej go nie zobaczymy.

Co szyjesz?

Ale ładne. Daj mi!

To dla Fuhui.

O? Pozwól zobaczyć.

Aż tak bardzo

zależy ci na twoim skarbie?

Następnym razem dam jej coś lepszego.

To…

Złoty Mahoraga.

Nie mogę tego przyjąć.

Następnym razem przynieś glinianego.

Lepiej ci?

Kangning mówiła, że idziemy wieczorem na rynek.

Znakomicie, pójdźmy razem.

Słyszałam od męża, że były tam jakieś opryszki.

W zamieszaniu uprowadzali zamożne dzieci i młode kobiety.

Miesiąc temu porwali jedynaczkę pana Jianga ze wschodu.

Władze wywiesiły ogłoszenia, ale wciąż jej nie odnaleziono.

Wierzysz mu? Tylko cię straszy.

Co dzień chadzam po mieście,

a niczego takiego nie słyszałam.

To tylko plotka.

Chodźmy.

Chodź z nami, Shouhua.

Zostanę, idźcie same.

Ale dla bezpieczeństwa poproście rodzinę Fan o paru strażników.

No chodź, proszę!

Znakomicie!

Haode, chodźmy się pobawić, proszę!

Pij, póki gorące.

Ostrożnie.

Panie Chai, proszę zaczekać.

Dziękuję za gościnę.

Pożar!

Pożar na ulicy Poprzecznej!

Co to? Ogień!

Pali się!

U kogo tym razem?

To na pewno w kuchni.

Ostatnio, w świątyni Shouning,

ściany zajęły się od pieca.

Co za płomienie! Ta okolica jest pełna budynków.

- Właśnie. - Dom za domem.

Pół miasta może spłonąć.

Bardzo źle!

Nie ma co tu stać!

Nasz dom jest na końcu ulicy! Spieszmy się!

Matka jest w podróży.

Ale twój dom! Twój majątek! Wszystko spłonie!

Szybko! Oszaleję przez ciebie!

- Deqing! - Tak?

Przyprowadź wszystkich z gospody. I zabierz srebro z sejfu.

Nie, to za mało, o wiele za mało.

Sprzedam srebro, spotkamy się potem.

- Rozumiem. - Bracie!

Pożar jest blisko twojego domu!

- Dlaczego opuszczasz miasto? - Szykuj się!

Wy czterej, ze mną!

Nie w tę stronę! Postradałeś zmysły ze strachu?

- Dlaczego teraz uciekasz? - Szybko, na koń! Jazda!

Pani naleśnik.

- Dziękuję. - Musimy tu wrócić.

- Pięknie pachnie! - Dobry pomysł!

- Proszę skosztować. - Dziękuję, nie trzeba.

Patrzcie, gęś z rusztu! Chodźmy!

Szybko!

Zapraszam panie!

- Jeszcze jesteś głodna? - Nie, chcę tylko jeden!

Dość już zjadłaś, wystarczy.

- Dobrze, jak chcesz. - Tylko jeden!

Bułeczki na parze!

Ja zapłacę. Którą chcesz?

Qiongnu, chodźmy.

- Perłowe naszyjniki! - Ja też chciałam.

Perły z Morza Południowego, co jedna, to piękniejsza!

Spójrz na to.

Pasuje ci ten króliczek.

Zobacz, czy coś ci się spodoba.

- Proszę, kupcie sobie jeszcze. - Dziękuję, Fuhui!

- A dla mnie? - To dla nas obu.

Mam jeszcze piękniejsze, panienko. Proszę spojrzeć.

Moja siostra wybierze.

Ma panienka znakomity gust.

Pani, powóz czeka.

Nie każmy panu się martwić.

Późno już, wracajmy do domu. Przyjdziemy za kilka dni, dobrze?

Dobrze.

Dziękuję paniom!

Chodźmy.

Ale ja nie chcę jeszcze wracać!

- Chodź. - Zapraszam ponownie!

Chcę się jeszcze bawić!

Spokojnie, my też chcemy!

Siostro, tam jest teatrzyk cieni! I zaklinacze węży!

- Chodźmy zobaczyć! - Innym razem.

Ty idź do domu, a my popatrzymy!

- Leshan! - Pięknie!

- Miej je na oku. - Oczywiście.

Wracajcie szybko!

Chodźcie!

Pożar! Pożar na północy!

Pożar na północy! Z drogi!

Qiongnu, wsiadaj!

Qiongnu!

Kangning!

Fuhui!

Stać!

- Fuhui! - Kangning!

- Kangning! - Niedobrze!

Zaatakowano je! Wołaj straże!

- Fuhui! - Kangning!

Uwaga, ktoś nadchodzi.

- Spokój! - Nie ruszać się!

Cisza!

Sprytny jesteś, bracie.

Wojsko ugasi pożar.

Nawet jeśli odejdziesz, i tak będziesz zawadzał.

Po tej pożodze północ będzie wymagać napraw.

Panuję nad większością dostaw materiałów budowlanych dla miasta.

W tym jest prawdziwy zysk.

Jeden dom jest niczym.

Zabierzesz potem towar do magazynu. Muszę się z kimś spotkać.

Z kim?

Nie zabieraj gminowi za wiele.

Niech nie mają cię za bezdusznego bogacza.

Zbiję fortunę,

i to nie tylko na możnowładcach.

Ktoś zamelduje o pożarze do pałacu,

Jego Wysokość pozna ogrom zniszczeń

i zniesie podatki na moje materiały budowlane.

Znakomicie.

Pomocy! Porwano moje siostry!

Nie odjechali daleko, wciąż możemy ich złapać!

Błagam o pomoc!

Mamy rozkazy jechać na północ. Nie możemy zwlekać.

Proszę zgłosić to władzom.

- Błagam! - Panie Congyi, jeźdźmy!

Ratujcie je, proszę!

Kangning.

Kangning.

Niech mi ktoś pomoże!

Kangning.

- Jesteś z rodziny Li? - Panie Chai, Kangning…

została porwana! Ratuj ją!

Fuhui też! Uciekają powozem!

- Co? - Szybko, gdzie ten powóz?

Tam! Tam pojechał!

Wiem który!

Deqing, zabierz ją.

- Tak jest. - Reszta za mną!

W prawo, panie.

Kuzynie, ważą się życia. Nie zepsuj tego.

Służą mi od dawna, stawili czoła wielu bandytom.

Bez obaw, są doświadczeni. Jedźmy!

Szybko!

- Zostań ich pilnować. - Tak jest.

A wy zabezpieczcie to miejsce.

Idziemy.

Siedźcie tam!

Schowaj się gdzieś.

Mamy wszystkich!

Oszczędźcie nas, panie!

Litości!

Gdzie moja żona, zbóju?

Pomyślałem, że jest piękna

i że będzie darem dla herszta lub że kupi ją jakiś bogacz,

ale palcem jej nie tknąłem. Zabierzcie ją.

- Oszczędźcie nas! - Właśnie.

Zakneblujcie go.

Panie!

Wygląda, że to mała banda.

Zwiążcie ich i oddajcie władzom. Znajdziemy resztę.

Spokojnie.

Ratujmy moją żonę, potem pomówimy.

Gdy spyta cię, dlaczego jej nie strzegłeś,

wiedząc o zbójach, co jej powiesz?

Albo dlaczego porzuciłeś pracę,

by pić w gospodzie, gdy tylko wyszła? Masz na to wymówkę?

Zamiast słów wdzięczności usłyszysz oskarżenia.

Idź do niej teraz, a żyć ci nie da.

Kangning, posłuchaj mnie. Jeśli los się uśmiechnie, uciekniemy.

Ale jeśli nie, nie porzucaj swego życia.

Rób, co tylko rozkażą.

Złoto, klejnoty… nawet cnota jest bez znaczenia.

Tylko nasze życia się liczą. Tylko tak wrócimy do matki.

Oto żona, jaką znam.

W najgorszym razie

chcę tylko, żeby żyła.

Gdziekolwiek zostanie sprzedana,

odnajdę ją.

Fuhui jest mądra i nieustępliwa.

Niełatwo na nią wpłynąć. Nadal chcesz ją nastraszyć?

Oczywiście. Gdyby była posłuszna, nie cierpiałaby teraz.

Posłuszna żona to najlepsza żona.

Miej zatem odwagę. Jeśli nagle zaczniesz żałować…

Nie bój się, bracie. Przysięgam, nie żałuję.

Słyszałem to tysiąckroć.

- Pamiętaj. - Rozumiem, bracie.

Będę milczał jak grób.

Chodź.

Nie ruszać się!

Pan Zhang czeka za bramą Guangli, daje 200 sznurów monet.

Chce jakąś śliczną młódkę. Róbcie, jak mówię.

Wyślijcie ją dziś, bez ociągania.

Dobrze. Lepiej przepić pieniądze, niż oddać je szefowi.

Ale 200 sznurów to za mało.

Wszak nadstawiamy karku.

Wyciągnijmy z niego więcej.

Głupoty mówisz.

Żadnego picia dzisiaj ani snu.

Pilnujcie jej, miejcie oczy otwarte.

By wytłumaczyć się zwierzchnikom.

I jeszcze jedno.

Szef jeszcze nie wybrał, więc ręce przy sobie.

Na nogi!

Jazda!

Cisza albo zrzucę cię ze skarpy.

Nie próbowałam uciekać.

Robię, co każecie. Czemu mnie dręczycie?

Od dziecka jestem wątła.

Jeśli zemrę w drodze, czyż wasze wysiłki nie pójdą na marne?

Zachowuj się. Słuchaj.

Dobiję targu i pójdziemy w swoją stronę.

Podsłuchałam wcześniej,

za ile mnie sprzedajecie.

Zgadza się. Dwieście sznurów.

Umiem parzyć herbatę i zapalać kadzidła.

Tysiąc byłby uczciwszy.

Ale te kilka sznurów?

Czy to nie obelga?

Pochodzisz znikąd. Nikt się tu nie zna.

Będę szczera.

Jestem trzecią córką z rodziny Li, z Domu Sifu przy ulicy Pan.

Naprzeciw nas mieszka pan Chai, nowy właściciel gospody Pan.

Jest bezwzględny i nie ma wstydu.

Gardzę nim za to, co zrobił mojej rodzinie.

Podstępem odebrałam mu więc fortunę

i ukryłam w bezpiecznym miejscu, gdzie pozostaje do dziś.

Oszczędź mnie,

a dam ci 380 sznurów

w zamian za wolność.

Grasz na czas, aby uciec?

Czemu tak myślisz?

Wiedziałam, że będziesz wątpić.

Dlatego też milczałam.

Pan Chai był wściekły.

Nawet strzaskał swój cenny jadeitowy grzebień.

Teraz szuka kogoś, kto go naprawi. I to ma być podstęp?

Rozejrzyj się, to miejsce jest opuszczone.

Choćbym krzyczała, nikt nie przyjdzie.

Jak śmiałabym kłamać?

Niczego na tym nie zyskam.

Powiedz, gdzie są pieniądze. Wyślę po nie kogoś.

Podejdź, powiem ci.

Bliżej.

Kangning, to ja.

- Należy ci się… - Bezwzględna bezwstydnico.

Wystarczy już.

Igrasz sobie ze mną, draniu?

A więc…

ty możesz mnie uderzyć, zganić i umorusać,

lecz ja nie mogę cię podrażnić?

Kiedy się domyśliłaś?

Który porywacz używa czterech harmonii?

- Co z Fuhui? - Jest bezpieczna u swego męża.

Prosił mnie o dochowanie tajemnicy, żeby mógł zgrywać bohatera.

Chodź, wracajmy do domu.

Trzymaj się. Wracamy.

- To już tutaj. - Dobrze.

Ostrożnie, panie.

Dziękujemy, polecamy swoje usługi. Zawsze bezpieczny przejazd.

Niedobrze. Jeśli ktoś zobaczy mnie z mężczyzną,

plotkom nie będzie końca.

Panie Zhang, to nie koniec pańskiej pracy.

Za kilka dni czeka nas kolejna podróż. Liczymy na pana.

Żadna trudność.

Czy to pan Chai?

Pan Chai, właściciel gospody Pan?

Dawno pana nie witałem.

Proszę odwiedzić mój sklep, gdy będzie pan wolny.

Ostatnio jestem zajęty. Wstąpię innego dnia.

Spieszę oddać służkę w czeladź.

Późno już, nie chcę psuć matce uczty.

Muszę jechać, pomówimy innym razem.

Dobrze, panie Chai. Jedźcie ostrożnie.

Służka?

Kangning.

Nie zrobiłem tego, by się z tobą droczyć, jedynie po to…

by móc spędzić z tobą więcej czasu.

Pójdę już.

Ostrożnie.

Jeśli wasze siostry wrócą, wybaczę.

Jeśli nie,

nigdy was nie znałam.

Matko! Popełniłam błąd!

Już nigdy nie będę się bawić, matko!

Mylisz się, matko.

Nawet gdybyśmy przy nich były, nas też by porwano.

To wina zbójów, nie nasza.

Dlaczego nas obwiniasz, matko?

Przemawia przez ciebie gniew.

Jeśli nie wrócą,

oddam życie w zamian za nie.

Wciąż nie chcesz przyznać, że to twoja wina?

Leshan jest młodsza.

Daj mi połowę razów, nie karz tylko jej.

Matko, nie bij ich. Sióstr to nie wróci.

Czym sobie na to zasłużyłam?

Moje dwie córki.

Jak teraz mam z tym żyć?

Pani! Panienka wróciła!

Wróciła!

Matko!

- Kangning! - Kangning!

Matko!

Kangning!

- Jestem w domu. Już dobrze. - Kangning!

Kangning!

Wróciłam.

Dobrze. Już dobrze.

Wszystko już dobrze.

Nie płacz już.

Myślałam, że przepadłaś.

Tak się bałam.

Już po wszystkim.

Szybko!

Nie!

Chodź tu. Chodź!

Uderz mnie.

Uderz!

Szybko!

Mocno! To ma być dobry cios.

Właśnie tak!

Pani moja, przybywamy z pomocą!

Ostrożnie!

Bez obaw, to ja.

Czy wszystko dobrze, pani?

Skrzywdzili cię? Wystraszyli?

Pani moja?

Pani moja.

Tak długo czekałam!

Nie bój się, pani moja.

To moja wina, ociągałem się.

Nie bój się.

Napisy: Krzysztof Gołębiewski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.