Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
No dobra. Trzeba coś zjeść.
Otwieramy apkę...
ZAMÓW TERAZ
...i zamawiamy podwójną pizzę...
DODAJ DO KOSZYKA
...paluszki chlebowe i...
wiadomo:
lasagne. No ba!
O! Jest coś nowego?
„Kulki chlebowe z papryczką”.
Warto mieć jakiś akcent sałatki.
A czy coś na deser?
Oho...
Idę na całość! Budyń karmelowy.
Zamówię pięć.
Dostawa na...
Chyba oczywiste. Natychmiast.
JEDZENIE W DRODZE!
Do śniadania na tym przeżyję.
O, cześć! Nie wiedziałem, że już jesteście. Nieważne.
Bo mam dla was naprawdę smakowity kąsek!
Nie, nie dla ciebie.
No dobrze.
W każdym razie wracając do kąska.
Powiem tylko, że czeka was prawdziwa uczta.
To opowieść o mnie, której nikt wcześniej nie słyszał,
i do tego z udziałem kogoś, kogo nawet nie znacie.
Więc nie wiem, jak wy, ale osobiście jestem ciekawy.
O tak...! Drony dostawcze. To właśnie jest przyszłość.
Ale zanim przejdziemy do rzeczy, musimy cofnąć się do samego początku.
Nie. To może kolidować ze smakiem sera.
A jak każda dobra opowieść ta zaczyna się...
w czarną i deszczową noc.
Ty tu zaczekaj, młody.
Ja zaraz wrócę.
A teraz do buzi...
Co tam, maluszku?
Cześć!
Jesteś głodny?
Chciałbyś więcej?
Faktycznie jesteś głodny.
Szybko się pan uwinął, signor Jon.
Musiał pan być bardzo głodny!
Mogę panu coś jeszcze podać?
Tak.
Może... lasagne?
Sì. Jedna porcja, tak?
Albo wie pan – nie.
Jedna, ale rodzinna.
Na wynos. Dzięki.
- A teraz wszyscy razem. - Gdzie on jest?
Znacie słowa!
Wstajemy i śpiewamy! Wszyscy razem!
Nie! Hej!
O nie, ja tańczę. Przepraszam! Pardąsik! Koszmar.
Co? O nie.
Hej!
Hej!
Na wynos dla Jona!
Pańska lasagne, signor Jon.
Porcja w rozmiarze dla cała famiglia! Prego!
Za często jadasz sam.
Idź na randkę z aplikacji!
Jest Bumble, Tinder, Bezglutenowi Single.
Gorące Ciacha.
Tylko wykup abonament premium, kochanie.
Pa!
Hej!
Najważniejsze, że coś zjedliśmy. A raczej ty.
Cóż, to chyba...
chyba się trzeba pożegnać.
Słodki jesteś... ale niestety w moim bloku nie wolno mieć zwierząt.
Więc do następnej okazji. OK?
No leć.
O nie. Nie płacz. Nie płacz...
Nie, nie, nie! O nie!
Czekaj.
Nie masz dokąd iść, prawda?
No i właśnie tak przygarnąłem Jona.
GARFIELD
Teraz zamiast w wynajętym mieszkaniu
mieszka ze mną – w pięknym małym domku na przedmieściach.
I odkąd zrozumiał, kto tu rządzi – powiem szczerze –
żyliśmy jak w słodkim śnie.
Po pewnym czasie nawet zgodziłem się na zwierzątko.
Odie jest niczym idealny stażysta. Miły...
uprzejmy...
i co najważniejsze, nie trzeba mu płacić.
No sami widzicie: po prostu żyć nie umierać.
Gdyby nie te...
PONIEDZIAŁKI
Weterynarz już czeka!
Potrzebna większa waga!
Głośniej, bo może ktoś nie słyszał.
NIENAWIDZĘ PONIEDZIAŁKÓW
Nie, błagam, nie! Parzy! Strasznie boli!
PONIEDZIAŁKI
I dlatego po niedzieli powinien być wtorek.
Dobra. Na czym stanęło?
Kto rano wstaje, ten się naje. Dzień dobry!
ROMEO I KOTULIA
Co? Skąd wziąłeś ten fotel?
KOTOFLIX
To przeznaczenie, że stało się to, co się stało?
- Się stało, bo musiało. - Przecież mówię.
I to mi się podoba.
Pędzisz jak wiatr! Szybciej! Mocniej! Na maksa!
Odie? Zrobisz tak, jak było wcześniej?
Nic tak nie leczy ducha i ciała jak pizza pepperoni.
Nic nie widziałeś.
Do tej pory moje życie było słodkie jak piernik z bezami.
Skąd mogłem wiedzieć, że jest równie kruche?
Wyobraź sobie, że dryfujesz...
po gładkiej tafli ciepłego oceanu.
Nie ma tu żadnych zwierząt, które chciałyby jeść... pić...
lub obciążać twoją kartę kredytową,
zamawiając artykuły żywnościowe w sieci.
A tak. Sorry.
Co? Już pora?
Odie? Odie...
Odie!
Pora na moją przekąskę.
Dzięki, kolego. Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć.
Na co mamy dziś ochotę? Kuchnia francuska?
Włoska? Chińska? Babeczki?
Niech będzie chińska.
Odie! Zgarnij zawartość dwóch dolnych półek i zrób pierożka.
Nocne podjadanko...
Oj niezdrowo, niezdrowo...
To tylko zły sen. Daj mi z liścia, proszę.
Nie. Nadal śnię.
Muszę być w fazie głębokiej.
Chcecie kasy? Nie mam!
Kto dziś nosi gotówkę?
Ale znam numer karty Jona!
5-5-5-2-3-8-5-7-5-5-2-1.
Zapisaliście?
Data ważności 5-5-5.
No to kot wyleciał z worka.
Oby akcja się nam udała, bo szefowa nas dobije
swoimi kąśliwymi uwagami.
Panowie, to jakaś pomyłka!
Musi chodzić o innego uroczego i przystojnego kota.
Ej! Zaraz! A wy dokąd?
Nie, nie! Chwila!
Odie? Ja to załatwię.
Dobra! Koniec żartów!
Macie ostatnią szansę! Liczę do trzech, a wy tu wracacie i nas uwalniacie!
Raz! Dwa! Trzy!
Cztery! Pięć!
Skończyły się żarty!
PEWIEN CZAS PÓŹNIEJ...
...trzysta osiem... trzysta dziewięć...
trzysta...
Nie. To nie działa.
To koniec.
Psst.
Czy ja umarłem?
Jesteś aniołem?
Dobrze. Jestem gotów.
Możesz mnie już zabrać do tego...
nieskończonego bufetu w niebie...
Co?
Skup się! Rozhuśtam was, przetnę liny i wylądujecie na balkonie.
Że co? To trochę ryzykowne!
Nie da się bez przecinania liny 10 metrów nad ziemią?
Nie ma czasu! Szybko, zanim tu wrócą!
Spadamy! Chodź, młody!
Ty tu zaczekaj, młody.
Ja zaraz wrócę.
Ja zaraz wrócę. Ja zaraz wrócę. Ja zaraz wrócę.
Ty...
No cześć. Młody!
Pytasz, kto to?
To Vic. Mój „ojciec”.
Młody, wiem, że mogło ci być przykro.
Dlaczego przykro?
Tylko mnie porzuciłeś, gdy byłem kociakiem!
Nie przesadzajmy!
O nie. Tylko nie ona.
Dobra. Idziemy, młody.
O nie, nie.
Dawno temu straciłeś prawo decydowania o tym, dokąd idę.
Witaj, Vic.
Och ty w ten-ten...
Nagrane!
Szkoda, że nie widzieliście swoich min!
No dobra, chłopaki, pokażcie...
Witaj, Vic.
Och ty w ten-ten...
Wrzućcie to do sieci!
Ale... Hej! Jinx!
Nie widzieliśmy się, kurczę...
Ale wszystko gra, tak?
Niezupełnie.
Chodź tu do mnie!
Powinienem być zły, że nas porwała, ale ma dobrą energię.
Ale gdzie moje maniery?
Raz, dwa, panowie! Ruchy!
MLEKO
Wyśmienite.
Nie wiecie, jak się cieszę, że przyjęliście zaproszenie i tu jesteście.
Z workiem na głowie raczej się nie odmawia.
Vic, kotku, coś taki markotny?
Taki kotek markotek?
Nie smakuje ci mleczko? Wolisz koktajl? Miau-mozę?
Przepraszam. Skąd wy się znacie?
Ja to załatwię, młody.
Żaden „młody”. Masz mi mówić Garfield.
Pan Garfield albo Big Dżi. OK, Big Dżi może nie.
Ktoś mi może powiedzieć, o co tu chodzi?
- Nie musimy wchodzić w... - Ja na to odpowiem.
Serio?
Pochodzę z miasteczka pod Londynem. Pewnie nawet nie znacie jego nazwy.
Od małego musiałam gryźć i drapać,
by móc spełnić swoje jedyne marzenie.
TOP KOT NAJLEPSZY kot Ameryki
Chciałam, by mnie odkryto!
Chciałam coś znaczyć.
Ale... poniosłam porażkę.
A zwycięzcą zostaje...
A potem spotkałam Vica i jego ekipę.
Bandę wałkoni, wyrzutków...
i drani.
Nie mieliśmy wiele, ale mieliśmy siebie.
MLEKO
Byliśmy prawdziwą rodziną.
Vic i rodzina? Akurat, bo uwierzę.
Przepraszam? Garçon...
Kiedy podacie przystawki? Jakieś amuse-bouche?
Wreszcie pewnej nocy...
Zgarnęliśmy tyle mleka,
że starczyłoby nam na miesiąc!
Vic!
SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT
Vic!
Jinx, próbowałem cię uwolnić.
Przecież sama wiesz.
O tak. Piątka za dobre chęci.
Co było dalej?
Wyobraź sobie Alcatraz.
Tylko gorsze.
Zimno.
Samotność.
I smród. Śmierdziało okropnie.
Chcę to podkreślić.
Ale przynajmniej miałam cel. Musiałam się stamtąd wyrwać.
Tylko potrzebowałam wsparcia.
Schronisko dla zwierząt
Tym celem była ucieczka z więzienia i działalność charytatywna?
Nie. Moim celem była...
zemsta.
Myślałem, że to pierwsze.
Oj, żartuję!
Inny upierałby się przy zemście, ale nie ktoś tak...
- Jak to ująć? - Mądry,
dojrzały i niewiarygodnie wielkoduszny jak ty.
Bingo!
Nie mogłam go namierzyć. Ale wiem, że jesteś jego synem,
więc musiałam cię porwać i wykorzystać jako przynętę.
Spoko, ale nie ma problemu.
Normalna sprawa, kiedy zna się Vica.
No dobrze, to czego od niego oczekujesz, żeby mu wybaczyć?
Niech mi zwróci mleko, które przez niego straciłam.
- I będziemy kwita. - A, spoko!
- A mną się zająć nie mógł. - Litr.
- Litr. - Spoko!
- Spoko! - Za każdy mój dzień w pace.
- Że jak!? - Niezły zwrot. Tak trzymaj.
A ile siedziałaś?
- Cztery lata, siedem miesięcy, dwa dni. - Aż tyle!?
No dobra, zaraz to sobie przeliczymy w pamięci.
To będzie mniej więcej... Odie?
1675 litrów mleka.
Dokładnie tak, Odie.
Obliczyliśmy to w tym samym czasie.
A skąd ja wezmę taką ilość mleka?
Mógłbyś wrócić tam, gdzie mnie kiedyś zostawiłeś.
Na tę farmę mleczną!
No to powodzenia, Vic!
Szczegóły dogadacie sobie beze mnie. Nie musicie odprowadzać.
Odie?
Nie. To dotyczy was wszystkich.
Co? Ale dlaczego? On cię zostawił, nie ja!
Ale to nie jest robota dla jednego kota.
Vic na pewno zna mnóstwo dachowców, które mu chętnie pomogą.
Na pewno zna. Ale jeśli mam być szczera,
świadomość tego, jak się ze sobą męczycie, sprawi mi większą satysfakcję.
Cóż, doceniam pani szczerość.
A... jeśli się nie zgodzę?
Zawsze możesz zostać i bawić się z Rolandem i Nolanem.
No już, chłopcy!
Bawimy się.
To dobra okazja, żeby wziąć głęboki, oczyszczający oddech
i powtórzyć sobie swoją uwrażliwiającą mantrę...
Ktoś chce coś powiedzieć?
Nie. Ja nie.
Ale dzięki za ofertę!
Doskonale!
Zostały wam 72 godziny.
Bo jak nie...
Nie do wiary!
Nie ma cię całe lata! Zjawiasz się i zostaję przestępcą!
Też inaczej sobie wyobrażałem to spotkanie.
Tu się różnimy! Bo ja w ogóle nie chciałem się z tobą spotkać!
Rozumiem, co czujesz. Ale daj mi się wytłumaczyć.
Jestem lepszy, niż ci się zdaje.
Ktoś lepszy nie porzuca dziecka na pastwę losu!
- To nie tak. - Dokładnie tak!
- Właśnie nie. Daj mi powiedzieć... - Nie!
Nie słucham! I jeszcze ta sprawa z Jinx!
To twój problem! Nie mój! Chodź, Odie.
Nic z tego, kolego.
- Mamy cię na oku. - Jak jastrząb.
Jest poniedziałek? Bo tak właśnie się czuję!
- Ale jest czwartek. - Dla mnie nie!
Wiem, że to dziwna sytuacja. Ale nie mamy wyboru, więc może...
cieszmy się, że spędzamy razem czas!
Spędzamy razem czas?! O czym ty mówisz?
Jak to się skończy, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! Nigdy!
Dobra... Spokojnie...
Ta farma mleczna to mały, rodzinny interes, zero ochrony.
To będzie szybka akcja. Wejdziemy, wyjdziemy i pa!
Ale jak się dostać na tę farmę?
To jakaś wiocha!
Skakałeś już do pociągu?
Ja w ogóle nie skaczę.
Jeśli się boisz, że sobie nie poradzisz, to mi powiedz!
- A niby co to za problem? - Właśnie!
Będzie świetna zabawa!
Garfield?
Odie? Halo?
Garfield, ile razy mam ci powtarzać, żeby zamykać lodówkę? Gar...
Resztki jedzenia?
On nie zostawia jedzenia.
Garfield?
Garfield?
Garfield? Garfield?
Garfield? Garfield?
Garfield?
- Jeśli mamy skakać, to tutaj! - Sprawdzę kierunek wiatru,
położenie słońca, kąt, pod którym pada światło...
Dobra, jeśli mamy skakać, to tutaj.
- Właśnie to mówiłem. - Widziałem to w TV.
- Potrzebna nam lina. - Aha, lina.
Jasne.
- Przerzucimy ją przez tamtą gałąź... - Aha. Ekstra.
Nadążasz? OK.
I w odpowiedniej chwili bujniemy się nad pociągiem
i wylądujemy na dachu.
- Bum! - Albo... zrobimy tak!
Odie! Hop!
Aż chciałoby mu się pomóc.
Nie... Tylko tak się nauczy.
UŻYWANE KATAPULTY
No nie wiem, trochę drogo. Chociaż działa?
Dobra, biorę!
I co? A nie mówiłem, że będzie świetna zabawa?
Mamy różne definicje „świetnej zabawy”.
Świeży NAWÓZ
Halo?
- Nareszcie! Dzień dobry! - Tu centrum Znajdź Zwierzaka.
- Nie martw się. Pomożemy ci. - Tak! Właśnie! OK.
Mam rudego kota i psa. Nie wiem, gdzie są, i co robić.
Najpierw wybierz odpowiedni przycisk.
By usłyszeć to po hiszpańsku... oprima número dos.
- Co? - W suahili: bonyeza tatu.
- Po krasnoludzku... - Błagam.
- Chcę rozmawiać z człowiekiem! - Jesteś dla nas bardzo ważny.
Przed tobą jest 1346 osób w kolejce.
Co?! Garfield! Gdzie jesteś!?
No dobrze, to na czym stoimy?
Jinx nie można ufać. I za wszelką cenę muszę chronić młodego.
Tylko szkoda, że nadal nie wiem, jak się do tego zabrać!
Mów prawdę! To rzep? Strasznie boli!
Wyrwałeś mi włos!
Czy to robal?
Odie!
OK.
Wiesz co, młody? To ci jednak dobrze zrobi.
Niby co?
To co zrobimy!
Ukradniemy ciężarówkę mleka, by spłacić psychopatyczną kocicę.
Na której części tego planu mam niby skorzystać?
Na całości! Nie wiesz, ilu ważnych rzeczy przy okazji się nauczysz!
Jasne. Wymień choć jedną.
Proszę bardzo. Już wiesz, jak wsiąść do jadącego pociągu.
Mnie to bawiło.
Ja tylko mówię, że włam na farmę mleczną wymaga paru umiejętności,
których taki udomowiony i bardzo dobrze odżywiony kot jak ty
może nie mieć.
I dlatego... trzeba cię zahartować.
Zahartować? Mnie? Ja jestem twardy jak stal!
W pizzerii jak się skończyły paluszki chlebowe, nie płakałem.
Zresztą ja tych umiejętności nie potrzebuję.
A skąd wiesz?
Bo nie planuję włamywać się na farmy. Nie licząc teraz.
Spójrz na to szerzej! Nauczysz się improwizować,
podejmować szybkie decyzje, nabierzesz odruchów, które mogą uratować życie!
Nie musiałem ratować życia, póki się nie pojawiłeś!
Fakt. Wisiałbyś głową w dół w centrum handlowym.
- Nie! Spałbym spokojnie w domu! - Życie przepływałoby ci przez palce!
Jako twój ojciec chcę, żebyś się czegoś nauczył.
O nie, nie. Nie można nadrobić pięciu lat nieobecności.
- Można. - Nie można.
- Można. - No nie.
- Ależ tak! - Naprawdę nie!
Jako ojciec mówię, że tak!
Jasne, masz rację, „tato”! Kurczę! Ale jesteś mądry!
Nie będę słuchać. Nie masz o mnie zielonego pojęcia.
I nie, nie mam nadwagi. A wszystko, co o mnie myślisz, to nieprawda.
OK. Ale od razu mówię, że ten koc to... nie najlepszy pomysł.
Fantastycznie. Dziękuję. Jakoś sobie poradzę.
O nie! Na pomoc!
Zabierzcie je!
Co robisz?
- Co zrobiłeś? - Wiórki cedrowe.
Pająki ich nienawidzą. Widzisz? Kolejna lekcja życia.
Nigdy...
Myślę, że słowa, których szukasz to...
- „Dzięki, tato”. - Nie. Słowa, których szukałem, to...
- O! Nasz przystanek! - Serio? Gdzie?
On sporo się jeszcze musi nauczyć.
WITAJCIE NA FARMIE MLECZNEJ
WATA CUKROWA
MAŁE ZOO
Uśmiech!
Zrobię zdjęcie.
Szczerz się jak do sera!
Tak!
Proszę bardzo!
KURS DOJENIA
Jasne. „Wchodzimy i wychodzimy”, tak?
OK. OK, trochę się tu zmieniło.
Ale czy to coś zmienia?
Wskoczymy na ogrodzenie i...
Zaraz. Czy to Otto?
- Kto? - Otto!
No wiesz „Otto i Ethel”.
Nie znam.
Otto to taka jakby maskotka tej farmy.
Widzisz? Tam, na stodole?
Pewnie wie, jak tam wejść.
Nie zaczepiaj go. Wygląda, jakby właśnie medytował.
- Albo miał depresję. - Nie da się ukryć.
Tu przyda się takt, wrażliwość i dyplomacja.
A niby skąd mamy je wziąć?
Ja już je mam! I to w nadmiarze! Patrz. Może się czegoś nauczysz.
Przepraszam, pan Otto, tak?
- Jestem Garfield. Miło mi... - Idź stąd.
Jestem pana wielkim fanem.
Zjadam wszystko z pana twarzą.
To zamknięty rozdział.
Nawet ten ser, co wycofali, mi smakował.
- Młody. Nie. - No...
Chodzi o to... że ja i moja załoga mamy taką sytuację,
żeby nie powiedzieć komplikację. Ale możesz nam pomóc, wiesz?
Jesteś fanem, tak?
O tak! Na maksa.
To zaśpiewaj dżingla.
Wiesz, tak na komendę to raczej nie. Nie jesteśmy w cyrku.
- No śpiewaj. - Serio?
Śpiewaj!
Mleka dar, mleka dar
- Masła czar, kusi też śmietana - Więcej emocji.
Ten smak będziesz chciał
- Mieć w ustach od rana - Głośniej!
Nabiał cały na biało wchodzi za dwóch Nie dziękuj nam, podziękuje twój brzuch
„Pyszne zdrowie” – nasze motto
Zaśpiewa wam Ethel i Otto!
Ale za co to?
- Nie cierpię tego dżingla. - Gdybyś powiedział, to bym przestał.
No chodź. Dzieciaki czekają.
Odie, zaczekaj! Zostaw go! Też chcesz oberwać?
To była Ethel?
Jakieś trzy lata temu stary właściciel musiał sprzedać naszą farmę.
Korporacja, która ją wykupiła, rozdzieliła mnie z moją słodką Ethel.
Ethel!
Jesteś moim słońcem!
A ty moim księżycem!
UWAGA! ZŁY BYK
Ja trafiłem za druty.
Ją wydano na pastwę okrutnej gawiedzi.
Wielokrotnie próbowałem wrócić tam i ją uwolnić,
ale nigdy mi się nie udało.
Teraz widzę ją tylko przez sześć sekund dwa razy dziennie.
To straszne, Otto.
Dobra, młody, chodźmy. Jakoś się tam włamiemy.
Co was tak ciągnie do tego miejsca?
Parę litrów mleka.
Jak już to parę tysięcy.
- Powodzenia. - Masz jakieś sugestie?
- Nie idźcie tam. - Ale to kwestia życia i śmierci!
To chociaż uporządkujcie kwestie spadkowe.
- A jeśli uwolnimy Ethel? - Albo damy ci pamiątkowy znaczek?
Masz może jakiś fajny breloczek?
No dobra, więc tak. To jest teren zakładów.
A to są dwa miejsca, które was interesują.
Ten kamień to ciężarówka z mlekiem.
A ten delikatny kwiatuszek to moja Ethel.
Moja ukochana, moja gwiazdka na niebie, którą ci barbarzyńcy przetrzymują
w swoim minizoo.
Dokładnie tu.
Ten świerszcz to rozdzielnia elektryczna.
Ślimak to chłodnia.
Muchomor to strefa przeładunkowa. Tam będą kluczyki do ciężarówki.
A szyszka to co?
Magazyn serów i mleka.
Ser to mój język miłości.
Teraz najważniejsze. Przestudiowałem wasze osobowości
i wybrałem pionki, które najlepiej do was pasują.
Ty będziesz mocarną ropuchą.
No masz. Wykapany ja.
Ty będziesz sprytną i ciekawską wiewiórką.
A ty...
Chwila napięcia...
będziesz padliną.
Co?!
A, że taki żart. O ty, figlarzu ty.
Myślałem, że to na serio.
A poważnie? Jaki mam pionek?
To właśnie jest twój pionek.
- By mieć jakąkolwiek szansę... - Ale...
chyba wolałbym coś żywego. Ślimak albo świerszcz?
Mogłeś powiedzieć wcześniej. Na tym etapie to wprowadzi zamęt.
- Dowiedziałem się pięć sekund temu! - Padlina, skup się.
Serio? Vicowi dajesz mocarną ropuchę. Odie jest sprytną i ciekawską wiewiórką.
Za to ja, twój najlepszy kumpel, mam zwłoki?
- Sprawiasz mi przykrość. - Kto mówi, że to zwłoki?
Mam oczy i to widzę!
To jest opos. One tylko udają martwe.
To ten tutaj zasługuje na Oscara!
- Czasem pozory mylą. - Racja. Ale nie teraz.
- Oposy tak mają. - To ma mnie przekonać?
- Że one tak mają? To jest argument? - Tak! Oposy są bardzo mądre!
- Tak, do momentu kiedy wlazł pod tira. - Panu dziękujemy.
Proszę. Mów dalej. A ja odłożę to na miejsce, dobrze?
Najszybsza droga na rampę towarową prowadzi przez ślimaka,
potem tędy do świerszcza, w prawo do muchomora i potem prosto na kamień.
W każdym z pomieszczeń czekają was konkretne wyzwania.
- Nie lepiej przez szyszkę? - Nie idziecie przez szyszkę.
Ale to jest najkrótsza droga.
Nie chcesz zmęczyć nóżek? Wolisz ocean nieskończonego bólu i cierpienia?
- To idź prosto przez szyszkę. - Czyli szyszka niekoniecznie. Jasne.
Jeszcze raz na spokojnie:
idziecie do rozdzielni elektrycznej.
Znajdujecie kanał wentylacyjny.
Wyrywacie kratę i wskakujecie.
Potem czołgacie się przez labirynt przewodów i lądujecie...
w chłodni.
Zawieszeni nad kilkunastometrową przepaścią
przeskakujecie z rury na rurę.
Pokonujecie cały dystans na rękach
i lądujecie prosto... w strefie przeładunkowej.
Tutaj namierzacie kluczyki do ciężarówki z mlekiem.
Jedziecie na zachodnią stronę kompleksu.
Przecinacie kłódkę na bramie.
I uwalniacie najpiękniejszego anioła, który stąpał po ziemi.
Ładujecie moją słodką Ethel na ciężarówkę
i odjeżdżacie ku wolności.
Najlepsi z najlepszych mają szansę zdobyć to mleko
i uwolnić moją Ethel.
On na pewno ma kwalifikacje.
Ale mam bardzo poważne wątpliwości co do...
niego.
Chodzi mu o ciebie, Padlina.
Dobra, do roboty.
Durny opos...
Ej!
Ja tu pracuję!
Zdecydowanie poniedziałek.
TYMCZASEM...
Jesteś dla nas bardzo ważny. Jeśli zginął kot, wybierz jeden.
- Jeśli kot jest rudy, wybierz dwa. - Tak.
To niczego nie zmieni,
ale będziesz miał wrażenie, że nam zależy.
Panowie, to lista umiejętności
SZYBKOŚĆ PEWNOŚĆ SIEBIE – WYTRWAŁOŚĆ
PRACA W ZESPOLE LOJALNOŚĆ – WSPANIAŁOŚĆ
Jeśli chcecie przeżyć, musicie w nich osiągnąć mistrzostwo.
Po pierwsze: niewiarygodna szybkość i refleks.
Powiedz mu, że za rogiem jest spaghetti, a zobaczysz refleks.
Nie, nie. Zależy z czym ono jest.
Ten kamień symbolizuje przeszkody, które możesz napotkać.
Musisz go złapać, zanim on złapie ciebie.
- On złapie mnie? - Nie gadaj, tylko mi go zabierz!
Za wolno!
Ej, co jest!
To, czy uda ci się go zabrać, oznacza różnicę między życiem i śmiercią.
Dobra! Spróbuję jeszcze raz.
Mam go!
- A to za co? - Nigdy nie chodzi tylko o kamień.
- Wszyscy to wiedzą. - Oczy dookoła głowy i to cały czas!
- Masz być gotów na wszystko. - Byłem gotowy. To on zmienił zasady!
Ktoś nie umie przegrywać!
Trzeba być gotowym na wszystko.
- Ale zagadałeś mnie! - Trzeba mieć oczy dookoła głowy.
- Dałeś się zaskoczyć! - Nie gap się! Głowę chroń!
I brzuch!
Tam, dokąd idziecie, śmierć czyha za każdym rogiem!
Musicie być gotowi!
Za wolno! Nawet dziecko by to przewidziało!
Za wolno!
Za wolno!
Za wolno!
Nie macie szans na farmie, jeśli nie przeżyjecie treningu!
Ty tak poważnie?
Co to za mleczarnia?
Taka, w której przeżyć może tylko zgrana drużyna!
Śmierć czyha z każdej strony!
A wy musicie być od niej szybsi!
To może zaboleć!
- Prawa, lewa, prawa, lewa! - W końcu która?
To ja idę do kręgarza...
To się nigdy nie uda, dopóki oni nie zaczną się dogadywać.
Skończyły mi się pomysły. Masz jakiś?
Nie wierzę. Jestem na prowincji
i godzę się, żeby dręczył mnie jakiś byczek z reklamy masła.
Odie? Powiesz mojemu synowi, żeby przestał narzekać?
Powiesz Vicowi, że byłem tu pierwszy? Niech sobie znajdzie inne drzewo.
Odie, powiesz mojemu synowi, że bardzo chętnie znajdę inne drzewo,
kiedy tylko odzyskam czucie w nogach!
Powiedz mojemu ojcu, że nie straciłby czucia w nogach,
gdyby był porządnym kotem i nie niszczył mi życia!
Mógłbyś poprosić mojego synka,
żeby skupił się na własnych problemach?
Odie? Co?
Odie? Ale jak to?
A ja pozwalałem ci sobie służyć...
Co to jest?
Ej! No co jest!
Coś nie tak, Vic?
Czy to ci przeszkadza?
Nie.
Nie... właściwie to nawet mnie to mnie to bawi!
A mnie jeszcze bardziej!
Mógłbym to oglądać cały dzień.
- Przestań ciągnąć! - To ty ciągniesz!
Gdybym ciągnął, to bym wiedział!
Dlaczego ty zawsze musisz wszystko robić źle?
Źle?
Ja zawsze robiłem to, co dla ciebie dobre!
Tak? To czemu dla mnie to się zawsze kończyło bólem?
To nie jest śmieszne, ściągnij to!
Może gdybyś czasem dał mi szansę,
to lepiej by nam się układało.
Tylko że to ty porzuciłeś mnie, a nie odwrotnie!
Nie wiesz, jak było naprawdę!
To proszę bardzo, oświeć mnie.
Czas na mięso emocjonalne.
Normalnie nie musiałbyś odpowiadać, bo cię nie było!
Ale jesteś. Jaka niewygodna sytuacja! Najpierw mnie porzuciłeś,
a teraz chcesz, żebym złamał dla ciebie prawo!
Ekstra. Normalnie materiał na ojca roku, „tato”!
Aż trudno zrozumieć, że na twój widok nie umarłem ze szczęścia!
Tylko że ja wcale cię nie porzuciłem!
Powiedziałeś, że wrócisz,
- i nie wróciłeś! - Nie!
To wcale nie było tak...
Oj, proszę cię...
Pewnie uciekałeś przed kimś w stylu Jinx, a ja cię spowalniałem.
Nie.
Nie, tej nocy...
Tej nocy było inaczej.
TARG RYBNY Świeże ryby
Sio! Już was tu nie ma!
Ty tu zaczekaj, młody. Ja zaraz wrócę.
Ej ty, zjeżdżaj stąd!
No cześć, co słychać?
Nie, przeganiałem kota. Tak. Grzebał w śmieciach.
A ty co teraz porabiasz? Nadal odpoczywasz?
No tak.
Żartujesz, naprawdę? Serio?
No wiem... Tutaj też strasznie leje.
No dobra. To widzimy się. Na razie.
Ja... nie wiedziałem.
Bo niby skąd?
Nie mogłeś mnie odwiedzić?
Odwiedzałem.
Milion razy...
już stałem pod waszymi drzwiami,
ale widziałem, jak dobrze ci się żyje z Jonem, i dotarło do mnie,
że lepiej nie będę się wtrącać.
W mojej ocenie właśnie dokonał się przełom w waszej relacji.
Czy się mylę?
Świetnie.
Po wnikliwej analizie dochodzę do wniosku,
że w zasadzie jesteście gotowi wyruszyć na tę misję.
- Nie wierzę. - A jakie mamy szanse?
Matematycznie? Mniej niż zero.
Ale przy ogromie waszych niekompetencji i braku podstawowych umiejętności...
obliczyłem, że zajęłoby wam jakieś...
siedemnaście lat, żeby odpowiednio się do niej przygotować.
A ponieważ mamy
mniej niż 48 godzin... to zdaliście.
Moje gratulacje.
POSZUKIWANY VIC – DORWAĆ VICA Mleko krzepi!
ZNISZCZYĆ VICA!
Coraz z nią gorzej...
Słucham, o co chodzi?
Zamierzają to zrobić już jutro.
Wyśmienicie.
Wszystko idzie zgodnie z planem.
No to trzeba zadzwonić.
Przepraszam, nosisz ją między tymi fałdami?
Co za ohyda.
Ty! Wybierz numer i włącz głośnik.
Halo?
- Halo? Farma mleczna? - Tak. Słucham?
Mam informację,
że ktoś będzie jutro próbował ukraść jedną z waszych cennych ciężarówek.
Nieważne, kim jestem ani skąd mam tę wiedzę.
Jako odpowiedzialna obywatelka
nie mogę dopuścić do tego, że ktoś złamie prawo. Co więcej...
Miau, miau, miau.
FARMA MLECZNA OCHRONA
Szefowo?
Można panią prosić?
Oczywiście, że tak!
Nareszcie coś się zaczyna dziać!
Miau, miau, miau.
To już trzeci taki telefon.
Pewnie ktoś sobie robi żarty i tyle.
Gdybym w słuchawce słyszała szczekanie, może zgodziłabym się z tą tezą.
Psy z natury są durne i lubią dokazywać.
Ale nie koty... O nie...
Koty to nie są żarty!
TŁUMACZ ZWIERZĄT
Miau, miau, miau.
Powtarzam: ktoś jutro spróbuje ukraść waszą ciężarówkę z mlekiem.
Radzę podjąć odpowiednie kroki i zapobiec tej odrażającej zbrodni.
Skończyłam. Możesz się rozłączyć. Ha, ha. Jestem na wskroś zła.
No i co? Nadal uważasz, że to żart i kpina?
- Zaczynam się wahać. - To jakie podejmiemy kroki?
Takie, że bezzwłocznie udam się z powrotem na miejsce pracy
i sformułuję genialną strategię!
A wy mi nawoskujecie auto!
SKUP SIĘ – ZERO LITOŚCI – BĄDŹ SILNA
Proszę, proszę...
Kto by pomyślał, Margie Malone? Będziemy mieć gości.
Chyba wyjmę z komody najlepszą porcelanę i zaserwuję im na niej...
sprawiedliwość!
NAZAJUTRZ – DZIEŃ AKCJI
- A to po co? - Żeby zachować łączność,
kiedy już będziecie
w jaskini bestii.
OK.
A nie masz może jakichś zestawów słuchawkowych?
Amatorzy... To jest lepsze.
- Bluetooth jest lepszy. - To jest lepsze.
To jest lepsze niż Bluetooth?
Takie samo.
I nie przepłacasz za nazwę.
Złoty Orzeł do Wiewiórki. Słyszysz mnie?
Jasne, że słyszy! Facet stoi pół metra od ciebie!
Ale na optyce nie oszczędzałeś.
Teraz musimy znaleźć...
jakieś wejście.
Ktoś już ci mówił, że robisz bardzo irytujące pauzy?
Tak.
Zaczekajcie!
Ale ekstra!
Bingo.
Dzień dobry, kochani!
Witajcie w naszych pięknych i wyjątkowych zakładach!
Podejdźcie tu bliżej.
Za chwilę rozpocznie się nasze wspólne zwiedzanie.
Wiem, że gdzieś tu jesteście...
Czuję to...
Pokażcie się.
Za chwilę poznamy najbardziej fascynujące tajemnice nabiału.
W tym odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie:
czy twarożek to serwatka?
Ropucha, Wiewiórka, Padlina! Słyszycie mnie?
Ja nie mogę, to naprawdę działa!
Opatentuj to, stary.
Pamiętajcie: żeby zdobyć kluczyki do ciężarówki i uwolnić Ethel,
musicie trzymać się wyznaczonej trasy.
Jeśli choć na chwilę zboczycie,
ochrona od razu was namierzy i będzie po ptakach. Zrozumiano?
No dobra! Teraz uwaga!
Z prawej strony zobaczycie wejście do rozdzielni.
Śmiało, tędy.
ROZDZIELNIA
Idziemy!
OK. Weszliśmy.
Idźcie dalej, na końcu korytarza będzie kanał wentylacyjny.
Musicie się nim dostać do chłodni.
Uwaga. Rozpoczynamy przerwę śniadaniową.
UWAGA
Mógłbyś czasem umyć nogi.
Młody, idziesz czy nie?
Jak się zmieściłeś? Jesteś grubszy.
- Tak myślisz? - Tak!
Widać ten kanał ma inne zdanie.
- Chodź, wciągnij brzuch! - Wciągam!
To może wciągnij też tyłek!
Ropucha!
Co się dzieje?
Wylecieliśmy z kanału...
Ale nie wiem gdzie. To chyba jakaś sala produkcyjna.
Motyla nóżka!
Jesteście w szyszce.
Kurza śledziona!
Nasz włamywacz jest kotem! Mógłby nas zjeść na śniadanie.
Vic!
Strefa rozładunku!
- Nie, młody! Ani kroku! - Co? Dlaczego?
Jesteśmy w środku szyszki! Mieliśmy za wszelką cenę jej unikać!
Błagam! Nie ma żadnej szyszki. Otto to panikarz.
Idę po te kluczyki i koniec.
Nie!
Młody!
Cheddar! Jeden z moich 26 najulubieńszych serów.
Co będzie, jak dojdzie do zera?
Ropucha! Co się dzieje?
Ser porwał Padlinę w stronę szyszki!
Nie możecie przerwać tej misji.
Idźcie do strefy rozładunku, zanim wszyscy wrócą.
To jedyna szansa, by ukraść ciężarówkę.
STREFA ROZŁADUNKU
Nie, nie, nie!
STREFA TARCIA
Sekwencja tarcia rozpoczęta.
Odie!
Dzięki. Chwilowo mam dosyć sera.
Mam zeskoczyć?
A wiesz, że może tak?
Dobrze. Jest bezpieczny.
Moment, zaraz. Dokąd ja jadę?
STREFA FONDUE
Fondue.
Fondue!
Młody!
Parzy! Parzy!
Parzy! Parzy!
Młody!
No to już hardkor, nawet dla mnie.
Dzięki.
Najważniejsze, że coś się dzieje.
- Uwaga. Za 5 minut koniec przerwy. - Co?
Otto, jesteśmy w strefie załadunku.
Gdzie te kluczyki?
Na ścianie powinna być tablica z haczykami.
Jak to „mamy problem”?
- Nie ma kluczyków! - Jak to?
No proszę, a co my tu mamy?
Trzy zbłąkane czworonogi próbują ukraść ciężarówkę z mlekiem.
W tej mleczarni nigdy nie jest nudno, prawda?
Może szukacie tego, tak? Jasne, proszę bardzo.
To jak byście to chcieli rozegrać?
Po dobroci? Czy jak u cioci?
Nie wiecie, co to znaczy? Ciocia wam pokaże.
Ja się nią zajmę.
Co?
Kto następny?
Otto! Strażniczka ma nasze kluczyki!
Oczy wariatki? Fatalny styl?
Tak! Znasz ją?
Marge Malone.
Ethel!
Otto!
Jest moją nemezis. Oraz moim osobistym wrogiem.
Ciekawe, ale co mamy robić?
Zdobyć klucze! Odwrócę uwagę, żebyście mogli wyjechać.
Chodź tu! Ty...
Widziałeś? Kot domowy atakuje!
Nie, nie! Nie ma tak dobrze! Hycel już tu jedzie!
To wasze ostatnie chwile wolności!
Próba wtargnięcia na teren.
Próba wtargnięcia na teren.
Próba wtargnięcia na teren.
Otto.
Próba wtargnięcia na teren.
Próba wtargnięcia na teren.
Młody, przepraszam cię za to.
Za to? Czyli za co?
Vic?
Co robisz?
Vic! Nie rób mi tego!
Vic!
Proszę cię!
Ochrona do strefy załadunku, ale zaraz.
Otto!
Naprawdę chcesz to jeszcze raz przerabiać, byczku?
Brać go!
SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT
Witaj ponownie.
Victor.
Hej... Jinx...
A co ty tu robisz? Zaraz bym ci to przywiózł.
Czyżby?
Naprawdę?
Ale oczywiście, że tak. Umowa to umowa, nie?
To co? Już jesteśmy kwita?
Nie do końca...
Jest jeszcze kwestia tych pięciu lat, które przez ciebie straciłam.
Co?
Przecież miałem to spłacić mlekiem.
Naprawdę myślisz, że chodzi mi o mleko?
Chciałam, żeby cię złapali
i pozbawili wolności!
Tak jak kiedyś mnie.
Bo widzisz, Vic... Zależy mi, żebyś cierpiał.
Jak ja cierpiałam.
Rozumiem.
I zapewne już dokładnie wiesz, jak to powinno wyglądać?
Nie zamierzam ukrywać, że właśnie tak jest.
Nie mogę uwierzyć, że to zrobił...
Zostawił mnie na lodzie.
Kolejny raz.
Myślałem, że się zmienił,
ale właśnie nie.
Ani trochę.
Jak mogłem być tak strasznie naiwny?
Daj spokój, stary. To nie twoja wina.
Wierz mi, że Vic zrobił na szaro nie ciebie jednego.
Dokładnie! On każdego zrobi w bambuko!
O tak! Jedyne, na co można u niego liczyć,
to żeby na nic nie liczyć!
- Taka prawda. - Tak.
Wiem coś o tym.
Wiesz, co ci powiem? Kiedyś należał do naszej paczki.
Ale wyleciał dyscyplinarnie.
- Bo nie można mu było ufać! - Zdążyłem się przekonać.
Znikał w samym środku roboty, żeby zobaczyć dzieciaka!
Że niby tak się o niego martwi. Musi sprawdzić, czy nic mu nie jest.
Właśnie! I żeby go chociaż odwiedził.
Chował się po drugiej stronie ulicy i filował na niego z drzewa!
- Akurat uwierzę. - Patrzył jak dzieciak je...
- ...i je, i je... - I je, i je...
- Wydrapywał kreskę w korze... - ...je...
- ...za każdym razem, kiedy tam był. - Jasne. Już to widzę.
I tak było w każdą niedzielę. Deszcz czy słońce!
Mówił na to, że ma...
...kolację z synem!
Bardzo mi przykro, ale...
gwarantuję wam, że to nie miało miejsca. OK?
To tylko kolejna ściema Vica! Jedna z wielu.
To mu akurat naprawdę wychodzi.
Odie? Odie!
Jak wyszedłeś? Przegryź tę kłódkę!
Garfield, nareszcie!
Jon! Błagam cię, zabierz mnie stąd! Wiesz, co ja przeszedłem?
Tego też pan chce wziąć?
- Tak! - Torturowali mnie!
- Nie miał tabliczki. - Skakałem do pociągu.
Nie, nie. Ma. O tu.
Ja mam obrożę z imieniem? Ale od jak dawna?
Dobrze. Proszę zaczekać.
Nie będę czekać! Już dosyć czekałem! Jona, który czekał, już nie ma!
Czy to jest dla pani jasne?
O tak! Kochanie, wróciłem!
Przecież do ciebie mówię!
Też się za tobą stęskniłem.
Pooky!
Ale się działo. Nigdy mi nie uwierzysz.
Szaleństwo! Spałem na dworze! Dwa razy!
No wiem! Ja!
Mam dla ciebie ten znaczek.
Kolacja!
To ja lecę!
Mów, kiedy dość.
Nigdy, Jon!
Pogrzeb mnie w serze!
W lodówce są jeszcze dwie porcje. Tylko powiedz, kiedy podać.
Sprawdzę, jak deser!
Lojalnie uprzedzam, że ta scena nie nadaje się dla wszystkich.
Jeśli macie dzieci, lepiej niech sobie dokądś pójdą.
Chował się po drugiej stronie ulicy i filował na niego z drzewa!
Wiem, wiem... Wrócimy do tego.
Ale najpierw muszę coś sprawdzić.
Wydrapywał kreskę w korze
za każdym razem, kiedy tam był.
„Wydrapywał kreskę”.
Taaa... no jasne.
Był tutaj.
Patrzył, jak rosnę.
Wow, to jednak piecze.
Dlaczego tego nie przewidziałem?
Jeszcze moment.
Vic nas kocha!
Mnie najbardziej, ale ciebie też!
Ale mnie strasznie! Okropnie!
Zaraz... Ale skoro tak mnie kocha... nas...
to dlaczego nas zostawił w tej mleczarni?
- A może... może chciał, żeby nas złapali!? - Ej!
- Tak! - Uważaj!
Wiedział, że Jinx tak łatwo mu nie daruje!
I że jak nas złapią, to zabiorą do schroniska
i Jon nas wtedy znajdzie!
Rozumiesz, Odie? On chciał nas ocalić!
Głupi kocur!
A teraz to my ocalimy jego.
A teraz najlepszy deser na świecie: Monte Smakoła!
Halo?
No bez jaj!
Co to jest?
DORWAĆ VICA
Pół gwiazdki dla Pizzy Mammy Leoni?
Ale z niej potwór.
Chce go związać...
Wsadzić do pociągu...
A potem zrzucić z mostu w przepaść!
Potrzebne nam wsparcie! Tylko czyje?
Masz sporo woskowiny. Jak czyścisz uszy?
Masz rację. Porozmawiamy o tym kiedy indziej.
Halo? Halo! Słyszy mnie ktoś? Halo!
Nie blokuj linii.
- To żołądź na wyjątkowe sytuacje. - Otto!
Otto! Proszę cię, zaczekaj!
Chcę się wywiązać z naszej umowy.
Ale najpierw mam prośbę.
Rozłączyłeś się, czy robisz dramatyczną pauzę?
Słucham.
Ale wiesz, że to wyłącznie twoja wina, że tu jesteś.
Jasne... Słuchaj.
Musi być jakiś sposób, żeby to naprawić. Na pewno jeszcze coś wymyślimy.
Jasne. Na pewno coś się znajdzie!
Dostaję się do środka,
uwalniam Vica i wyskakujemy w ustalonym miejscu.
Wiewiórka będzie już na was czekać.
Potwierdź, Wiewiórka.
Jeśli wyskoczycie za wcześnie lub za późno, nie traficie w siatkę.
Jasne. Będzie dobrze.
Może przerzucić linę przez gałąź, rozbujać się i wskoczyć na dach?
- Oglądasz za dużo filmów. - Nie oglądałem ani jednego.
- To znacznie lepszy sposób niż lina. - Nawet niezawodna lina?
- Znam temat i wiem, co robię. - Chcesz sam poradzić sobie ze wszystkimi?
Dokładnie tak. Mam plan. Odie?
Zamawiaj.
DOSTAWA NA ZARAZ
Wystrzel mnie w ogólnym kierunku tego pociągu.
Gotowy...
Jeśli polegnę w akcji,
niech świat pozna moją historię. Już!
Padlina! Za ostro! Przelecisz!
Nie, nie! To taka metoda! Nazywa się na rykoszet!
8 KM DO MOSTU
Zbliżamy się do mostu!
Nie wiesz, jaką odczuwam radość na myśl o tym, co się wydarzy!
Ojcze! Przybyłem, aby cię ocalić!
Nie, nie, młody!
- Uciekaj! - Rozwiążę cię
- i wyskoczymy! - Nie!
- Uciekaj! - Nie po to przyleciałem,
żeby cię teraz zostawić!
Chcesz mi wszystko popsuć!
Szybko! Tędy!
Tłusty bałwanie! Łap ich!
5 KM DO MOSTU
Zaraz będzie most! Do ostatniego wagonu!
- Dlaczego? - Zaufaj mi.
Wow!
Ej, kotek! Chciałeś nas sam przechytrzyć?
Nie. Zamówiłem opcję na wynos.
Nigdy nie rozumiałem sensu sałatek, ale teraz mnie olśniło.
1,5 KM DO MOSTU
Biegnij! Szybko!
Za nim!
Tak. Zawsze osobiście gram wszystkie sceny akcji.
Ja...
i Tom Cruise.
Młody!
Zatrzymać go!
OSTRY SOS Mammy Leoni
No, to rozumiem!
Język mi nie działa!
Padlina!
Jesteście w ostatnim wagonie? Gotowi?
Tato! Tato!
Skacz, młody! Ja cię złapię!
MOST
Co teraz?
Teraz to!
Sayonara.
Za duży naciąg!
Siatka ma za duży naciąg!
Słyszałem!
Kogo ja widzę! Witamy z powrotem!
Na czym to stanęło?
- Nie zrzucajcie ich byle jak! - Nie!
Chcę znaleźć odpowiednie miejsce, takie żeby było jak największe plask!
Hej! Młody! Młody.
Gotowi? Jeszcze kawałek.
- Przepraszam, nie dałem rady cię ocalić. - Ale dałeś mi drugą szansę.
To dla mnie najważniejsze.
Teraz! Teraz! Zrzućcie ich teraz!
Co tak stoicie?
To jak się teraz traktują, wskazuje, że mimo dramatycznych okoliczności,
pogodzili się.
- A nawet, że się kochają. - No i?
Jeżeli celem zemsty było im zaszkodzić, to w efekcie jest wręcz odwrotnie!
Klasyczny przykład ironii losu!
I dlatego twój plan już nam się nie podoba.
Jesteście tak samo słabi i trzęsiecie się ze strachu, jak kiedyś w schronisku!
„Nikt nas nie zechce”.
„Mam kompleks na punkcie fałd!”
„Nikt mnie nie zaakceptuje!”
„Niech ktoś mnie pokocha, choć nie umiem usiedzieć w miejscu
i mam koncentrację słabszą niż złota rybka”.
Robiliśmy wszystko, o co nas prosiłaś!
Ja nawet obniżałem głos, bo mówiłaś, że tak brzmi groźniej!
Ale koniec!
Nie będę udawać! Chcę być sobą!
Akceptuję siebie takiego, jakim jestem.
Jestem dużym i odważnym chłopcem, skarbie!
A ja pracuję nad koncentracją!
Ojej, co to, piłka?
Wy dwaj... nie nadajecie się
do niczego!
Chcę tylko powiedzieć, a sam mam dość rubensowskie kształty,
że pana ciało jest piękne.
No ładnie!
Lina. Niezwodny sposób.
Cały czas mam problem z tymi pauzami, ale dziękuję!
Hi, hi!
Wyrzuciłeś mnie z pociągu. Tego się nie spodziewałem!
No bardzo przepraszam, ale trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Jasne.
No wiesz, to jest podstawowa wiedza survivalowa.
Na tym była ptasia kupa!
Hej. Wszystko dobrze?
Nie do końca.
Trzeba jeszcze załatwić jedną ważną sprawę.
Cięcie...
SCENA: MOST. OBRZEŻA MIASTA
To była ciemna i mglista noc.
Powietrze: duszne i cięższe niż złamane serce.
W taką noc wszystkie koty są czarne, a typy spod ciemnej gwiazdy
robią ciemne interesy w ciemnych zaułkach miasta.
Tylko że ta noc miała okazać się inna. Tym razem w menu była sprawiedliwość,
doprawiona odrobiną rewanżu.
Czy to jest to... co myślę?
Zgadza się.
To zgodnie z umową...
- I nikt nie będzie jej szukać? - Nie.
Tak jak kazałeś: spaliłam jej kartotekę.
A potem podarłam. I znowu spaliłam.
Zupełnie jakby nigdy nie istniała.
Nie licząc tego, że jej twarz jest na milionach kostek masła.
To...
spotkanie nie miało miejsca.
Właśnie.
Daruj sobie, królewno. Tak zaplanowałaś skok,
żeby móc zwalić winę na te biedne, niewinne koty!
Twoje pieski mi wszystko powiedziały.
Otto.
Jesteś moim słońcem.
A ty moim księżycem.
Tak... No to jesteśmy.
Jasne. Twój dom.
- Słuchaj, przepraszam. - Chciałem cię przeprosić.
Ty mnie? Niby za co?
Że źle cię oceniłem.
Cóż. Dzięki.
A ja chciałem przeprosić ciebie za...
Za wszystkie złe rzeczy w ciągu ostatnich trzech dni?
Część z nich była wynikiem twoich własnych decyzji, ale...
Przepraszam, że cię w to wciągnąłem.
To jest twoje prawdziwe miejsce.
Twoje, Jona i...
Jak ci tam? Odór?
- To ja już pójdę. - Tak...
- Chyba że... może wejdziesz? - To nie jest dobry pomysł.
- Jestem trochę dziki. - Tak. Jasne.
- Po prostu pomyślałem... - Nie! Rozumiem.
Ale wiesz co?
Akurat mam coś do załatwienia, więc będę się zbierać...
Spoko. Też nie mam czasu, więc...
W kontakcie?
- Wiesz, gdzie mnie znaleźć. - W kuchni, co?
Dobra, trzymaj się.
I pamiętaj: „trzymaj się z dala od szyszki”.
No co? To on nie chciał. Tak będzie lepiej.
Jesteście! Gdzie was wciąż nosi? Nic wam nie jest?
Ale się martwiłem!
Chciałem założyć dodatkowe zamki,
żeby was zatrzymać, ale pomyślałem:
„A może oni chcą wychodzić?” W końcu chcecie czy nie?
Strasznie za wami tęskniłem,
ale najważniejsze, że rodzina jest w komplecie!
Nie macie pojęcia, co tu się działo: telefony, czekanie na połączenie, płacz.
Przestań no! Zapraszałem go.
To on nie chciał!
Mówił, że ma sprawy.
Co ja miałem...?
- Rodzina jest naj... - Zaraz wracam.
Czekaj! Co?
Nieświadomie poruszyłem bolesny temat?
To co? Wejdziesz, czy mam ci wnosić jedzenie na drzewo?
Nie no, już idę.
Tylko najpierw muszę coś zrobić.
Ale wiesz, że te kreski to dowód, że jednak mnie kochasz.
Naprawdę tak to widzisz?
Tak.
Nie... Ja tylko odhaczałem, ile zjadłeś porcji lasagne.
Uzewnętrzniam się przez gotowanie. Moimi kolorami są smaki...
SZEF KUCHNI MIAU
Moja sztuka to sztuka mięsa. W tym wypadku.
Kolacja gotowa!
Synek, nie wiedziałem, że umiesz gotować!
Tak, makaron to moja farba,
a talerz... to moje płótno.
Znalazła się zguba.
Jadłem gorsze rzeczy.
Dziękuję ci, Garfield.
Czy on często będzie się u nas stołować?
No, w końcu to rodzina.
Co? Nie zamawiałem sześciu tysięcy dań dostarczanych dronem!
Kiedy dostarczyć zamówienie?
Jutro – Dziś – Zaraz Złóż zamówienie
100 LAT, GARFIELD
KONIEC
GARFIELD
Nie, nie, nie. Cicho.
Bo jeśli nie zauważyliście...
Na podstawie wersji dubbingowej Bartosza Wierzbięty – napisy: Agata Deka
A WY CO TU JESZCZE ROBICIE?
A! JUŻ WIEM!
CZEKACIE NA SEQUEL!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.