Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku:
Wasza matka chciała, byście odsłuchali razem wszystkie siedem nagrań.
Muszę wyznać, że nie nazywam się Eleanor.
Wybaczcie, że miałam tyle tajemnic.
Z długów wyciągnie nas jedynie to małżeństwo.
Małżeństwo?
Znam mojego tatę.
Uporządkuje swoje finanse. Nie będzie ślubu.
Obyś miała rację.
Jeśli zmienisz zdanie, znajdź mnie w Londynie.
Ale mój ojciec sprzedał swoją córeczkę.
Ona nie tylko zaginęła. Jest podejrzana o morderstwo.
Jeśli ją znajdziemy, niech Bóg ma ją w swojej opiece.
W Londynie moja współlokatorka, Elly, była najweselszą osobą, jaką poznałam.
Nie chciałabyś studiować geologii na uniwersytecie w Edynburgu?
Chyba żartujesz.
Musisz podążać za pasją.
Za Szkocję.
Ale przynajmniej wiemy, gdzie Covey teraz jest.
Ludzie mówią, że Bunny była za blisko Covey?
Nie muszę ci mówić, jakie to niebezpieczne.
To sklep mojej rodziny.
Już nie.
Elly.
Elly!
Szczęśliwego Nowego Roku.
Elly!
Elly!
20 CZERWCA 1947 R.
Nie tak szybko, Eleanor.
Jak długo tu jestem?
Tydzień.
Jak głowa?
Pulsuje, ale chyba powinnam narzekać.
Jestem tu. Żyję.
Na ból głowy. Proszę.
Tak, miałaś szczęście, że przeżyłaś.
Trójce pasażerów go zabrakło.
Kilka dni temu rodziny pochowały dwóch Szkotów.
A Coventina?
Gdzie ona jest? Chciałabym odwiedzić jej grób.
Cmentarz franciszkański Kirkyard.
Obawiam się, że nie ma nagrobka.
Nikt z rodziny nie zgłosił się po ciało.
Kwestia kosztów, rozumiesz?
Ale nie martw się. Miasto opłaciło wieniec.
Zachowałem dla ciebie wycinki z gazet.
Szkocja była jej marzeniem.
A teraz muszę je przeżyć bez niej.
Nie mam pracy.
Ani gdzie się zatrzymać.
Zorganizowałam zakwaterowanie.
Gdy cię wypiszą, czeka na ciebie pokój.
Jeśli ci się spodoba, możesz zostać tam dłużej.
W torbie znalazłam dyplom pielęgniarki.
Dbamy o swoich.
Wypiszą cię, gdy będziesz w stanie sama dojść do tamtego lustra.
Dobrze.
Powoli, skarbie.
Miałaś ciężką ranę szarpaną prawej nogi.
Odzyskanie pełnej sprawności potrwa kilka tygodni.
Muszę spróbować.
Eleanor.
Nie przesadzaj.
Uważaj na nogę.
Rano spróbujemy jeszcze raz.
Eleanor Douglas była sierotą, pochodzącą z odizolowanej części wyspy.
Dla każdego, kto znał mnie jako Covey Lyncook czy Coventina Brown
byłam teraz oficjalnie martwa.
Otworzyły się przede mną drzwi…
…i teraz sama musiałam przez nie przejść.
Ale gdybym wiedziała, co mnie czeka jako Eleanor Douglas,
nie wiem, czy kiedykolwiek przekroczyłabym ich próg.
Eleanor.
Eleanor.
Eleanor.
Czarny Tort
Czynsz płatny co tydzień gotówką.
Żadnych gości.
I żadnej głośnej wyspiarskiej muzyki.
Jakiekolwiek skargi i szukaj innego miejsca.
Tak jest.
Potrzebujesz pomocy, dziewczyno?
Nie. Poradzę sobie.
Jeśli nie pokonam bólu, nigdy nie wydobrzeję.
Wspólna łazienka na końcu korytarza.
W Edynburgu jest niewielu wyspiarzy, co dopiero w tym budynku,
więc ludzie będą się trochę gapić.
Po prostu spróbuj ich ignorować, OK?
Rozumiem.
Praca na ciebie już czeka, prawda?
Nie pozwalam na opóźnienia w płatnościach.
Mam oszczędności.
Dobrze.
Wrócę za tydzień po odbiór czynszu.
Zapomnij o nim.
Powtarzałam sobie, że by przetrwać,
muszę trzymać dystans od poprzedniego życia,
nie myśleć o przeszłości…
…i skupić na zorganizowaniu życia w Szkocji.
Przepraszam, ale czy mogłaby pani powtórzyć pytanie?
Słucham?
Jeszcze się przyzwyczajam do szkockiego akcentu.
Jest niezwykle piękny.
Jak sobie wyobrażasz pracę jako recepcjonistka w moim kraju,
skoro nawet mnie nie rozumiesz?
Szybko się uczę. Byłam najlepsza w klasie.
W szkole pielęgniarskiej?
Tak.
Na pewno bez problemu zrozumiem pani klientów.
Muszę tylko… spędzać więcej czasu wśród Szkotów.
Nie mogę się tego doczekać.
Powiedz, czemu chcesz być recepcjonistką,
skoro masz wykształcenie pielęgniarki?
Mój stan fizyczny nie pozwala mi na pracę w szpitalu.
Dochodzę do siebie po wypadku kolejowym.
Tak. Czytałam o tym.
Przykro mi, ale to miejsce pracy,
nie organizacja charytatywna.
Już kogoś znaleźliśmy.
Ale widziałem ogłoszenie w dzisiejszej gazecie.
Już nieaktualne.
Źle to wyglądało.
Kończył mi się czas i pieniądze.
Każda odmowa sprawiała, że czułam się coraz mniejsza. Czułam, że…
…znikam.
KLUB PŁYWACKI PORTLAND PARISH
- Będzie grubo. - Dobra.
- W porządku? - Tak.
O Boże.
Tylko nie on.
- Kto? - Kto?
Obserwujesz go od tygodnia.
- Widziałaś jego styl grzbietowy? - Co najwyżej przeciętny.
Co? Czyżbym słyszała zazdrość?
Poza tym to on cały tydzień się na mnie gapi.
To chłopiec.
I jak każdy chłopiec, którego znamy, chce tylko jednego.
Czego? Nie może mu się podobać mój umysł?
Tylko się nie zdziw, jak mu zaczną latać rączki.
Martwisz się, że tak by ci zrobił Jimmy Patterson?
Bo myślę, że jest słodki.
- Cześć, Jimmy. - Przestań.
- O czym ty mówisz? - Daj spokój.
Wszyscy wiedzą, że Jimmy od dziecka się w tobie kocha.
A myślisz, że czemu jest tu co tydzień?
Chce kiedyś zostać trenerem.
To nauka.
Czego? Twojej dupki?
Przestań.
Bunny, przez całe nasze życie był dla nas niezwykle miły.
Daj mu szansę.
Nie jest w moim typie.
Nie masz typu faceta. Nigdy się nie zadurzyłaś.
Mam ważniejsze rzeczy na głowie.
Ale ty?
Śmiało. Zakochaj się w tym nowym.
Zobacz, ile to potrwa,
a gdy tak się stanie, nie mów, że cię nie ostrzegałam.
Zaraz przyjdę.
Hej, nowy.
Będziesz się tak gapił bez końca
czy zamierzasz się przedstawić?
A może jedno i drugie?
Jestem Gibbs. Skrót od Gilbert.
Chyba nie muszę tłumaczyć, czemu lubię skrót?
Mi to nie przeszkadza.
Ty jesteś dziewczyną-delfinem, prawda?
Jestem najszybsza w drużynie.
Ale to już na pewno wiesz.
Obserwowałeś mnie.
Dobra.
Powiedz, jak mogę poznać słynną Covey Lyncook?
Zanim mnie poznasz,
naucz się wymawiać moje imię.
Nie byłam już dziewczyną-delfinem. Nie byłam już słynną Covey Lyncook.
Musiałam przywyknąć do nowej życiowej pozycji.
Jeśli miałam się pomniejszyć, by przeżyć, godziłam się na to.
Czyli chce pani zostać stróżem?
Tak jest.
Zna pani suwak logarytmiczny?
Tak. Był w sklepie, w domu.
Prowadził go chiński kupiec.
To proste, jak się zrozumie zasady.
W domu, na wyspach?
Tak. Pracowałam na pół etatu.
Pracowałam na kasie, pilnowałam inwentarza i sprzątałam.
Do sklepu chińskiego kupca do szkoły pielęgniarskiej.
Co z pielęgniarstwem,
gdy wyzdrowieje pani po wypadku?
Nigdy tego tak naprawdę nie lubiłam.
Większość czasu czyściłam baseny i toalety,
więc stanowisko stróża nie różni się aż tak bardzo.
Trudno mi sobie wyobrazić, jak ktoś taki, jak pani czyści toalety
i taszczy śmieci po schodach przez trzy piętra.
Jeśli widok kogoś takiego jak ja w biurze będzie przeszkadzać,
będę niewidzialna.
Nawet mnie pan nie zauważy.
Eleanor, przykro mi, ale…
Nie mogę pani zatrudnić.
Proszę. Potrzebuję tej pracy. Nie będzie kłopotów.
Nie dość, że masz za wysokie kwalifikacje, to wyraźnie cierpisz i…
…źle bym się z tym czuł.
Rozumiem. Dziękuję za poświęcony czas.
Jeszcze nie skończyłem.
Jesteś mądra, uprzejma, elokwentna.
Nie ma tego w twoim CV,
ale pracowałaś w domu jako pomoc.
Moi księgowi mają zaległości w obsłudze kilku klientów.
- Przydałaby nam się asystentka. - Naprawdę?
Tyle już przeszłaś, Eleanor.
Przeżyłaś straszną katastrofę kolejową.
Z chęcią cię przyjmiemy.
- Dzień dobry. - Cześć.
Przepraszam.
Po raz pierwszy w Szkocji poczułam się widziana.
Dzień dobry. Nazywam się Eleanor Douglas.
Jestem nową asystentką księgową.
Przepraszam, nie powiadomiono was, że zaczynam dziś pracę?
Do wczoraj nie wiedziałyśmy nawet,
że mamy tu wolne stanowisko.
Przełożony łaskawie poinformował,
że zatrudnił do pomocy jednego z kandydatów na stróża.
Teraz wiem dlaczego.
Jestem wdzięczny za tę szansę
i zapewniam, że bardzo ciężko pracuję.
Z radością pomogę działowi, jak tylko będę mogła.
Cudownie. Proszę za mną.
Papier i ołówki są tutaj.
Tusz jest w magazynku.
Jeżeli robisz literówki,
przynieś własny korektor.
Rozumiem. Dziękuję.
To będzie twoje biurko.
Swoją drogą, to ciekawy wybór ubioru biurowego.
Czuję się jakbym była na wakacjach.
Dzień dobry.
Jak tam, dziewczyny?
Dobrze, dziękuję.
Pokazywałam nowej pracownicy biuro.
Bardzo dobrze. Będzie potrzebowała wdrożenia, Beatrice.
Na pewno uda ci się ją wyszkolić do pomocy przy zaległościach.
Oczywiście. Z przyjemnością.
Później pokażę ci, jak wpisywać faktury.
Teraz uporządkuj paragony
i wpisz je do księgi odpowiednich klientów.
Poradzisz sobie z tym?
Oczywiście.
Skoro jesteś taka skora do pomocy,
na pewno reszta dziewczyn też coś ma dla ciebie.
Powinnam była wiedzieć, że to mnie przerasta i odejść.
Ale byłam bez grosza, samotna i zdesperowana.
Tak więc skupiłam się na tym, by przetrwać każdy kolejny dzień.
Nie dostrzegałam grożącego niebezpieczeństwa.
SUMA - 4550 FUNTÓW
3550 FUNTÓW
Dobrze.
Suma - 4550 Funtów
Eleonor.
Eleonor.
Eleonor!
Nie wiesz, jak się nazywasz?
Jasne, że wiem.
Przepraszam. Bardzo się skupiłam na rachunkach.
Spóźnimy się na autobus.
Jeżeli zostajesz dłużej, musisz pozamykać.
Wychodząc, pogaś światła.
Eleanor.
Eleanor.
Eleanor.
Covey.
Covey.
Covey.
Idealnie. Covey jak „lovey”.
Jesteśmy na miejscu. Oto Legendarna grzęda.
Miałeś u siebie klify do nurkowania?
W Galinie? Oczywiście.
Podobno najlepsze na wyspie.
Jeśli się nie boisz za bardzo, może kiedyś do mnie dołączysz.
Pokażesz, co umiesz.
Po co czekać?
Gotowa?
Trzy, dwa, jeden.
To było niesamowite.
Jeszcze raz?
Na razie nie.
Daj mi się nacieszyć.
Trochę mniej teraz tęsknię za domem.
Tęskniłeś za domem?
Dlaczego opuściliście Galinę?
Sprzedaliśmy ziemię.
Przeprowadzka w ostatnim roku szkoły nie była łatwa, ale teraz się cieszę.
Inaczej bym cię nie poznał.
Co będziesz robić po szkole?
Zwiedzę cały świat,
rywalizując w zawodach pływackich w najbardziej egzotycznych krajach.
A ty?
Jadę na studia do Londynu studiować prawo.
Londyn, co?
Brzmi egzotycznie?
Został mi z tobą mniej niż rok.
Aby ci pokazać Portland Parish.
Na szczęście to małe miasto.
Co za fart.
Mam zakaz randek, póki nie skończę szkoły.
Więc tak będzie lepiej.
Tak.
Cholerne szczęście, że to nie randka.
Nie drocz się.
Wracaj.
Mówię ci to, bo będziesz w Londynie,
zanim skończę szkołę.
Wiem, że dopiero się poznaliśmy, ale nie chcę czekać.
Chcę cię poznać.
I chodzić na randki.
I chcę, żebyś mnie pocałował.
Mówiłaś, że masz zakaz randkowania.
Kogo obchodzi, co mówiłam? Czego ty chcesz?
Poznać cię.
Dowiedzieć się o tobie wszystkiego.
Pozwolisz mi?
Dalej nie.
Tata się wścieknie, jak nas zobaczy.
Jasne.
Do zobaczenia, koleżanko.
Gdzie byłaś?
Rety. Śledzisz mnie?
Nie, idiotko. Musiałem iść do sklepu.
Ojciec cię szuka.
Gdzie byłaś?
Pływałaś?
Beze mnie?
Oprowadzałam Gibbsa Granta.
Tego nowego?
Oszalałeś? A twój tata?
Co z nim?
Gibbs był dżentelmenem.
A nie musiał.
Dałam mu mnóstwo szans, by pokazał, że chce tylko jednego.
- A on tylko chce mnie poznać. - Tak mówi.
Nie dąsaj się.
Umówimy się kiedyś na podwójną randkę. Sama zobaczysz.
Ja z Gibbsem i ty z Jimmym.
Skończysz już z tym?
Jimmy mnie nie interesuje, OK?
Znajdzie się ktoś, kto ci się spodoba.
Ktoś jak Gibbs.
To też nie mój typ.
A kto nim jest?
Nie wiem.
Wiesz. Powiedz mi.
Powiedz.
Ty. W porządku? Ty mi się podobasz.
O tym to już wiem.
Na pewno?
Nie możesz tak mówić.
Ludzie giną przez plotki.
To niebezpieczne.
Ale to nic nie zmienia. Taka jestem.
Nie proszę, byś się zmieniła.
Nie, każesz mi się ukrywać.
Dla twojego bezpieczeństwa.
Masz rację, zapomnij o tym.
Czekaj.
Zaczekaj, Bunny.
Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i to się nigdy nie zmieni.
Na zawsze.
I kocham cię. Na mój własny sposób.
Ale nigdy więcej tego nie mów.
W domu poradziłam przyjaciółce, by ukrywała swoją naturę, by przeżyć.
Lata później, w Szkocji, musiałam posłuchać własnej rady.
Miałem zniknąć.
Może to i dobrze, że inne kobiety się mną nie interesowały.
- Dzień dobry. - Dzień dobry, Helen.
Jeśli nie chciały mnie widzieć, uznałam, że pozostanę niewidoczna.
NIEZGODNOŚCI, Styczeń, Luty, Marzec
Cholera!
Eleanor, możesz mi pomóc?
Pozwól.
Helen, poszukaj apteczki w kuchni.
Ostrożnie!
Oczyścimy to.
To zabawne.
Nie znałem pielęgniarki mdlejącej na widok krwi.
NIEZGODNOŚCI, Styczeń, Luty, Marzec
Wyskoczymy dziś na drinka?
- Z chęcią. - Ja też. Tak.
Wracamy do pracy.
Beatrice?
Cześć.
Mam nadzieję, że lunch smakował.
O co chodzi?
Od rana przeglądam dokumentację
i chyba jest problem z klientem Zunwell.
- Zunwell? To mój klient. - Tak.
Dlatego o tym z tobą rozmawiam.
Odkryłem, że niektóre faktury
nie zgadzają się z zapisami z naszych ksiąg.
Niemożliwe.
Sprawdziłam trzy razy.
Bez wątpliwości jest problem.
Chciałam tylko zwrócić ci uwagę,
byś mogła to naprawić.
Nie ma czego naprawiać.
Jak mocno uderzyłaś się w głowę podczas katastrofy?
Masz wpisywać pokwitowania i wypełniać rejestry. Nic więcej.
Ale nie mogę tego zignorować.
To może mi zaszkodzić. Lub tobie.
Nic ci nie zaszkodzi,
bo nikt nie zwraca na ciebie uwagi.
Zanim tu przykuśtykałaś ze smutną minką i żałosną historią,
tego stanowiska w ogóle nie było.
Nie ma znaczenia, czy będziesz siedzieć po godzinach, czy brać więcej pracy,
nigdy nie zmienisz tego, że zatrudniono cię z litości.
Lepiej się dziś nie upijać.
Tak?
Przepraszam. Nie chcę przeszkadzać.
W porządku. Przyda mi się przerwa.
O tej porze wszystko mi się już zlewa.
Tak ciężko pan pracuje.
Tak czy inaczej… znalazłam coś,
o czym powinien pan wiedzieć.
Mam nadzieję, że to nic takiego.
Co znalazłaś?
Niezgodności dotyczące klienta Zunwell.
To na pewno nieporozumienie.
Mówiłaś Beatrice?
Tak, ale…
…chyba nie sądzi, bym umiała to robić lub miała do tego kwalifikacje.
Nie chcę jej denerwować.
I tak ciężko mi pracować,
gdy reszta wyraźnie uważa, że nie zasługuję na tę pracę.
Dobrze, przyjrzę się temu rano.
A na razie posłuchaj: nieważne, co mówią dziewczyny,
zasługujesz, by tu być.
Przepraszam. Ja…
Boże.
Chcesz chusteczkę?
Przepraszam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
Ja chyba wiem.
Tak?
Ma to coś wspólnego z tym, że nie jesteś pielęgniarką?
Słucham?
Wyszkolona pielęgniarka zareagowałaby, gdyby ktoś się skaleczył.
Mówiłam już przecież, że nie polubiłam pielęgniarstwa, prawda?
Tak, ale stałaś tam jak wryta. Jakbyś nie miała żadnego przeszkolenia.
Ma pan rację. Nie jestem pielęgniarką.
Podrasowałam CV, korzystając z doświadczeń przyjaciółki.
Tak desperacko szukałam pracy, że nie wiedziałam, co zrobić.
Ale jeśli da mi pan drugą szansę, będę pracowała dwa razy ciężej.
Będę brać darmowe nadgodziny. Zrobię wszystko.
Proszę mnie nie zwalniać.
W porządku.
Dość się wycierpiałaś.
O ile od teraz będziesz ze mną całkowicie szczera,
nic ci nie grozi.
Mogę ci zaufać, Eleanor?
Oczywiście, proszę pana.
W takim razie koniec tematu.
I Eleanor?
Nie chcę, byś wpadła w to babskie bagno.
Jeżeli czegoś potrzebujesz
i nie możesz ich o to poprosić,
przyjdź do mnie.
Zajmę się tobą.
Dziękuję.
Beatrice?
Beatrice?
Je lunch w socjalnym.
- Beatrice? - Zawołam ją.
Co to za wrzaski?
Cały ranek przeglądałem dokumentację Zunwella.
Odkryłem błąd. Właściwie to serię błędów.
Serię, która prawdopodobnie kosztowała ich tysiące funtów.
A dzięki Eleanor
będę w stanie natychmiast zatamować ten wyciek funduszy.
Czy jest pan pewien?
Cały ranek spędziłem, przeglądając twoją pracę.
Przepraszam. Nie wiem, jak mogłam to przegapić.
Ja wiem. Zignorowałeś koleżankę, który próbowała dbać o ciebie
i o tę firmę.
To się nie powtórzy.
No raczej, do cholery.
Od teraz Eleanor będzie weryfikować całą twoją pracę,
aby upewnić się, że to koniec rozbieżności.
Oczywiście. Zajmę się tym i dziś wieczorem
dostarczę Eleanor całą dokumentację.
Przejrzymy ją razem.
Zostaniemy po godzinach.
Dobra, zaczynaj.
Ale Eleanor nie będzie dziś sprzątać twojego bałaganu.
Zje ze mną kolację.
Do zobaczenia tutaj o 18.30.
Nie wiedziałam, czego oczekiwać.
Ale znał część mojej historii.
Jeśli chciałem, by ją zachował dla siebie, musiałam tylko zjeść z nim kolację.
Plumstead Road.
Na pytania przyjdzie czas później.
Gdzie mnie zabrałeś?
Co to za miejsce?
To moje rodzinne ziemie.
Przychodziłem tu codziennie po szkole.
Myślałem wtedy, że zostanę rolnikiem jak tata.
Wszyscy tak sądzili.
Dlaczego rodzice je sprzedali?
Zmusiła nas firma górnicza.
Zmusili całą wioskę.
Nikt nie wiedział, jak temu zapobiec.
To było upokarzające, zwłaszcza dla taty.
Tu jest pięknie.
Wkrótce to zniszczą.
Chciałem po raz ostatni je obejrzeć z tobą.
Mój tata też wszystko stracił.
Najpierw rodzinę, gdy sprzeciwił się ich woli
i wybrał mamę zamiast nich.
A potem stracił i ją.
Umarła?
Zostawiła nas, gdy miałam 11 lat.
Covey, utrata ziemi to jedno, ale utrata matki?
Niewyobrażalne.
Może gdy Bunny i ja będziemy sławnymi pływaczkami,
pojawi się na zawodach i zaskoczy mnie.
To głupie, wiem.
Nie, to nie głupie.
To miłość.
Wiem, że nie cofnę czasu i nie zmienię historii,
ale… gdy zostanę prawnikiem,
może nie dopuszczę, by spotkało to kogoś innego.
Naprawdę wierzę, że tak będzie.
Wiem o tym.
Będziesz kiedyś wspaniałą matką.
Taką, na jaką zasługujesz.
Masz wielkie serce.
To w tobie kocham najbardziej.
I…
…bardzo mi się podobało poznawanie ciebie.
Ale nawet bardziej niż to…
Covey.
Mogę cię pocałować?
Gibbs widział we mnie osobę, którą byłam i również którą chciałam być.
Gdybym wówczas wiedziała,
że do końca życia będę ukrywać dziewczynę, którą kochał,
zostałabym z nim na tej farmie na zawsze.
Czyż to nie gwiazda?
Chodź. Wejdź, proszę.
Przeczytałam wszystko, co napisano o tej katastrofie.
Dużo pamiętasz, czy wszystko jak przez mgłę?
Staram się o tym za dużo nie myśleć.
Oczywiście. Mąż opowiadał mi o twojej nodze.
Jak sobie radzisz?
Odkąd mam pracę, idzie mi o wiele lepiej.
Nie chcę się przechwalać,
ale to chyba moje zainteresowanie
wypadkiem zainspirowało go, by cię zatrudnić.
Czyżby?
Zapewne tego za bardzo nie widać,
ale mamy tu trochę imigrantów z Karaibów.
Sądzimy, że już pora, by nasi ludzie powitali twoich z otwartymi ramionami.
Zatrudnienie ciebie to tylko początek.
Myślimy o przyjęciu.
Na twoją cześć.
Moją? Dlaczego?
Dziękuję, ale dlaczego?
Aby opisać twoje zmagania jako ocalałej z tego tragicznego wypadku
i uczcić twoje sukcesy, takie jak praca dla firmy handlowej.
Co miałabym zrobić?
Opowiedzieć swoją historię.
Opisać dzieciństwo na wyspie
i dochodzenie do zdrowia po wypadku
połączone z poznawaniem obcego kraju.
Zaprosimy prasę.
Na pewno umieszczą twoje zdjęcie i nazwisko w gazecie.
Odsłonimy wszystko.
Nie wiem, czy sobie poradzę w świetle reflektorów.
Zamykam się w sobie.
Nonsens, jesteś taka elokwentna.
Rozgłos bardzo pomoże firmie.
Może jest inny sposób, by docenić całe dobro, jakie robi ta firma,
poprzez handel z wyspami,
zamiast skupiać się na mnie.
Mądra dziewczyna. Myślę, że masz rację.
Poszerzymy zasięg.
Tak. Tutaj nie musi chodzić o ciebie.
Zorganizujemy zbiórkę w imieniu twojej zmarłej przyjaciółki, Coventiny.
Wyobrażasz sobie pochówek bez nagrobka?
Bezimienny grób! Jakby ta biedna dziewczyna nigdy nie istniała.
To okropne, że jeszcze
nie ufundowaliśmy jej nagrobka.
Nie musisz mówić o sobie, ale możesz
powiedzieć kilka słów o przyjaciółce.
Świetny pomysł.
Co ty na to, Eleanor?
Zgadzam się.
Cudownie.
To będzie zaszczyt.
Dzień dobry. Sprawdziłam mnóstwo ksiąg rachunkowych.
Musi je pan tylko zatwierdzić.
Wejdź.
Zamknij za sobą drzwi.
Wszystko w porządku?
Zdecydowałem, że nie będzie zbiórki.
Przykro mi to słyszeć.
Czyżby?
Słucham?
Sporo myślałem o twojej historii.
Jak przeniosłeś się do Szkocji, gdzie nikogo nie znasz
i jak mogłaś po wypadku po prostu
wrócić do Anglii czy na wyspy.
Do rodziny i przyjaciół.
Wczoraj wieczorem dopasowałem puzzle.
Skłamałaś o szkoleniu
i boisz opowiedzieć swoją historię, bo wciąż kłamiesz.
Uciekasz przed czymś, prawda?
Przed czym uciekasz?
Przepraszam. Tak mi przykro. Nie chciałam sprawić kłopotów.
- Trafię do wyjścia. - Będzie dobrze.
Zaufaj mi.
Nie wiem jak.
Nie, przepraszam. Nie, proszę, przestań.
Poczułam się, jakby wszystko wewnątrz zamarzło.
Jedynym, co wtedy mogłam kontrolować, był mój umysł.
Więc uciekłam…
…najlepiej, jak potrafiłam.
Dorastasz myśląc, że gdy ktoś zrobi ci coś strasznego,
zareagujesz, będziesz się bronić i uciekniesz.
Już udowodniłam, że umiem to zrobić.
Ale tym razem było inaczej.
Panie i panowie, wznieśmy toast.
Za moją żonę!
Wykupiłem tu najlepszy apartament na naszą pierwszą małżeńską noc.
Nie mogę się doczekać.
A ty?
Mam oczy i uszy na całej wyspie.
Sądzisz, że nie wiem o twoich schadzkach z Gibbsem?
Należysz teraz do mnie.
Rozumiesz?
Zapomnij o nim.
Albo zginie.
Uśmiech.
Dobrze.
Wystarczy.
Próbowałam cię ostrzec.
Zaczął poświęcać mi więcej uwagi…
…po tym, jak mąż zostawił mnie i syna bez środków do życia.
Wiedział, że go potrzebuję.
A gdy na mnie natarł…
wiedział, że nikt mi nie uwierzy.
Dlatego wybrał ciebie.
Czemu nie odejdziesz?
Z powodu mego syna.
Nie będę nad tym płakać do końca życia.
Robię, co mogę.
Przychodzę.
Udaję, że nic się nie stało.
Tak zrobisz i ty, Eleanor.
Codziennie.
Aż w końcu naprawdę zapomnisz.
Ale ty nie zapomniałaś, prawda?
Ogarnij się.
Nic ci nie będzie.
Bunny ostrzegała mnie, że chłopcy chcą tylko jednego.
Czy Gibbs był anomalią?
Czy tylko on widział mnie?
Tylko on pragnął więcej, niż tylko mojego ciała?
Nie tylko Bunny mnie ostrzegała.
Mój tata też.
Widziałam ojca w tej lodowatej wodzie.
I w tej chwili zapomniałam o wszystkim.
Chciałem być z nim, gdziekolwiek to było.
Co by pomyślał, gdyby mógł mnie zobaczyć w szkockim morzu?
Przeprosiłby za to, że mnie odepchnął?
Czy objąłby mnie ramionami i nic nie powiedział?
Wciągnąłby mnie pod powierzchnię…
…i zabrał do domu?
Zawsze byłeś tchórzem, Lin, ale to?
Chcę tylko piwo. Przyniesiesz mi?
Żebyś zapił się na śmierć?
Nie zamierzam.
Mam dość pomagania ci niszczyć sobie życie.
Nie znalazłam się tam przypadkowo.
Szukam cię cały dzień.
Policja sądzi, że wie, kto otruł Maluszka.
To był ten Grant?
- Zjawił się? - Nie.
Mówią na niego Krótka Koszula.
Nie wiedzą, jak wtedy załatwił Maluszka, ale mają go na posterunku.
Właśnie go przesłuchują.
Co cię śmieszy?
Ty.
Udajesz, że wierzysz, że to nie Covey, a ktoś zupełnie inny.
Jego aresztowanie na chwilę cię oczyściło.
Na twoim miejscu zniknęłabym, jak twoja żona i córka.
Nie będę już sprzątać twojego bałaganu.
Nie.
Od teraz radź sobie sam.
Co? Odchodzisz? Co będę jadł?
Zaczęłam tu pracować dla Mathildy.
Zostałam dla Covey.
Żeby miała kogoś.
Kogoś innego niż ty, kto by się nią opiekował.
Ale teraz ona nie żyje.
Gdybyś nie przehulał pieniędzy, interesu i godności,
nadal by tu była.
Mathilda wciąż by tu była.
I choć mi ciebie żal, Lin,
nie czuję się zobowiązana, by dla ciebie pracować.
Muszę żyć własnym życiem.
Radzę, abyś zrobił to samo.
Skoro z jakiegoś powodu dostałeś drugą szansę.
Próbowałem pokazać się w Szkocji, ale mi się to nie udało.
Londyn może nie był bezpieczny,
ale było to znane zło.
Nie byłem tam sama.
Mogłam wtopić się w tłum.
Trochę to potrwało.
Właściwie to całe miesiące.
Póki nie zrozumiałam, że im dłużej nikt mnie nie widzi,
tym bardziej się kurczę, aż nic ze mnie nie zostanie.
Aż zupełnie zniknę.
Dajcie swój głos teraz, bracia i siostry. Niech poznają nasze brzemię!
- Milczenie nasila nasz ból! - Tak!
- Chcemy zmiany! - Dlatego pytam: kto nas ocali?
- Chcemy zmian! - My to zrobimy!
Pytam was, bracia i siostry: kto nas ocali?
- Tam go znalazłam. - My!
- Przeszłość stanęła mi przed oczami. - My to zrobimy!
Zupełnie jakbym go tam wyczarowała.
My to zrobimy!
Ale czy nie było za późno?
Po wszystkim co przeszłam, musiałam zadać sobie pytanie:
czy chciałam być widziana?
Napisy: Szymon Cegiełka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.