All language subtitles for Der Geist im Glas.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Merkuriuszu, Merkuriuszu, już ducha wygnać czas.

Merkuriuszu, Merkuriuszu, nieszczęście ściągasz wraz.

Wasza wysokość, cesarski powóz gotowy.

PIOSENKA: Veith okrutnikiem był i wszystkim rządzić miał.

Panował też nad wioską i robił to, co chciał.

Duch słuchał go bez słowa, i ludzi dręczył tu.

Veith wszystko im zabierał, na złocie smacznie spał.

Merkuriuszu, Merkuriuszu, już ducha wygnać czas.

Merkuriuszu, Merkuriuszu, nieszczęście ściągasz wraz.

Lecz żyli brat i siostra, co Veitha pokonali.

Lekarz i zielarka zastraszyć się nie dali.

Odwagą i podstępem, gdy Veith do uczty siadł,

złapali Merkuriusza i w szkle zamknęli - prask!

Reżyseria

Panie doktorze, może wypuści mnie pan z tej butelki?

Pana siostra Eda byłaby zadowolona.

Nie mam z nią nic wspólnego.

Chciałbym wszystko naprawić.

Od 20 lat tkwię w butelce. To straszne.

Okrutne i przerażające.

Okrutne i przerażające było to, co robiłeś ludziom w wiosce.

To wina Veitha! Wykonywałem tylko rozkazy.

Dlatego zostaniesz tam, gdzie jesteś.

Doktorze Roth? Jest pan tam?

Już idę.

Tak się boję, panie doktorze!

Witaj, Sophio.

Oto płótno i butelki, które mieliśmy przywieźć.

I list dla pana doktora.

Od mojego ojca.

Dziękuję.

Nie ma za co.

Mam coś dla ciebie.

Musisz jeszcze poćwiczyć.

Za dużo podagrycznika.

Jako mój uczeń powinieneś to wiedzieć.

Zioła dla wiedźmy - ty jej daj.

To nie wiedźma, tylko zielarka.

Wiedźma to wiedźma.

Eda? Proszę, zamówione zioła.

Cudownie.

I drobiazg dla was.

Proszę.

Dziękujemy.

Chyba nie przyjmiesz pieniędzy od wiedźmy?

Nie od niej, tylko od ciebie.

Panie doktorze.

Od twojego ojca?

Pewnie chce się dowiedzieć, jak dajesz sobie radę.

Dobrze, że pozwolił ci studiować medycynę.

Jest tylko biednym drwalem.

Będzie dumny, gdy otworzysz własny gabinet.

Ja też.

Jak się nazywa maść, którą zastosowaliśmy?

Balsam vulneraria. Strona 345.

Przyrządź go.

Mogę?

Całkiem sama?

Pod jednym warunkiem.

Nie zbliżam się do szafki.

Otóż to.

[westchnienie]

Leczenie ran i samoleczenie.

Panie doktorze.

Panie doktorze, proszę, jedno pytanie.

Proszę.

Panie doktorze...

Witaj, moja piękna.

Jeszcze się nie spotkaliśmy.

Proszę wybaczyć, jestem duch Merkuriusz.

A ty?

To odpowiednia chwila, żebyś zdradziła mi swe imię.

Sophia.

Pracuję tu.

A ty jesteś duchem, którego schwytał doktor Roth z siostrą.

Zaraz, czekaj.

Pozwól mi wyjaśnić, jak było naprawdę.

Przez pomyłkę wylądowałem w butelce.

Nigdy, przenigdy nie zrobiłem nic złego.

Nigdy.

Sophia! Przecież prosiłem!

[huk rozbijanej butelki]

[szyderczy śmiech]

Jak przyjemnie.

Pięknie dziękuję.

Z powrotem do butelki. Ale już!

Panie doktorze, przecież pan wie, że ktoś na mnie czeka.

Było miło. Żegnam i do widzenia.

Siekiera w domu oszczędza człowieka w lesie.

Cieślę, matołku.

Sam popatrz.

[śmiech]

Następnym razem zostaw siekierę w domu.

Co to?

[przeraźliwe okrzyki]

Co to?

Merkuriusz.

Ten duch?

Ktoś jeszcze tak się nazywa?

Chyba był taki jeden.

Daj spokój!

[szyderczy śmiech]

Czuję się przeszczęśliwy, bo znów jestem wolny.

[śmiech]

Wiesz, co się wtedy działo?

Znam piosenkę.

Nawet w części nie opisuje, jak cierpieli mieszkańcy.

Byli zaklęci i musieli oddać Veithowi cały majątek.

Niektórzy już więcej nie zobaczyli swoich bliskich,

bo zamienił ich w kamień.

Wstań, kiedy z tobą rozmawiam!

Zaufałem ci.

Miałem cię za odpowiedzialną i rozsądną osobę.

Tymczasem postąpiłaś wbrew moim zaleceniom.

To niewybaczalne.

Ojciec napisał, że nie stać go na opłacenie roku praktyk.

Jutro wracasz do domu.

[śmiech]

Oto, szanowne panie i szanowni panowie,

brama numer jeden.

Doskonale zabezpieczona, więc nikt przez nią nie przejdzie -

poza mną.

Taka też jest brama numer dwa.

Fex!

Ma rację, ja też wracam do domu.

Nic się tu nie dzieje.

[śmiech]

Już do Veitha spieszę, to mój pan, więc bardzo się cieszę.

Mój kochany Merkuriusz!

Bą-żur, dzień dobry, miło mi, mój przemądry, przezłośliwy

i wytęskniony panie.

Wrócił mój Merkuriusz.

Co to za straszydło?

Fex.

Gdzie się podziewałeś?

W butelce.

Codziennie cię wzywałem, bo nie mogłem stąd wyjść,

przez te głupie bramy.

Miały pana chronić.

A moje rozkazy?

Odbijały się od szkła!

Ale dzięki sztuczce udało mi się uwolnić.

A lekarz i wiedźma?

Lekarz ledwie kuśtyka, a wiedźma przepadła.

Pokłócili się - prawie na noże.

Bardzo dobrze.

Jestem głodny.

Pamięta pan?

Im więcej życzeń, tym bardziej muszę wysilać mózg.

Proszę wypowiedzieć życzenie.

Pieczeń z kluseczkami i kapustą oraz wino.

A dla Fexa kawał mięsa.

I nowy strój.

Tak, mój panie.

Mój panie, podano w salonie.

Mam nadzieję.

Odsuńcie się, z drogi.

Czego tu chcesz?

Merkuriusz zjawił się przed moją chatą.

Jak to możliwe? Butelkę zamykało zaklęcie.

Magiczne zaklęcie.

Inaczej nigdy byśmy go nie schwytali.

To moja wina.

Upuściłam butelkę.

Natychmiast wyruszę i schwytam Merkuriusza.

Nie dotrzesz nawet do pierwszej bramy.

Wyjątkowo masz rację, i wiem, komu to zawdzięczam.

Ktoś musi pójść za Merkuriuszem.

Ktoś, kogo on nie zna.

Ty! Ktoś mądry, dzielny i odważny.

Ty!

Ale my musimy jeszcze...

Niestety, ma rację.

Zostańcie tu. Zostańcie.

Ja pójdę.

A ja z tobą.

Ja też.

Nie, Ella, nie pójdziesz.

Wy dwoje się nadacie.

Jutro ściągniesz tu piekarza, kucharza i cieślę.

Znów ich zniewolę.

Wszystko im odbiorę - pieniądze, strawę i plony.

Chcę mieć wszystko!

A jeśli nie posłuchają, zamienię ich w kamień!

Mam też ściągnąć doktora i wiedźmę?

W żadnym wypadku!

Myślisz, że mogą nam zaszkodzić?

Ależ skąd.

Proszę wypowiedzieć życzenie.

Chcę, żeby mieszkańcy wioski znów dla mnie harowali.

Mają mi oddać wszystko, aż nie zostanie im nic.

Niech się stanie!

Merkuriusz należy do rodziny mniejszych duchów.

Ma średnią moc, ale jest niebezpieczny.

Bezwarunkowo służy swojemu panu - dobremu czy złemu.

Wcześniej służył francuskiemu księciu i był przyjacielski.

Gdy książę zmarł, ducha zabrał wędrowny handlarz

i sprzedał Veithowi.

Jak go złapaliście?

Merkuriusz jest tchórzem.

Bez swego pana zawsze się boi.

Podałem Veithowi silny środek nasenny,

a Merkuriusz chciał wrócić do butelki.

Masz jeszcze ten lek?

Nie, ale przyniosłem butelkę.

Musi być pękata, żeby zaklęcie podziałało.

Tak piszą w księgach. A korek ma być z drewna.

To złoty proszek.

Wszystko, co się nim posypie, zmienia się w złoto.

Wtedy powiecie: Zastygnum.

- Zastygnum. - Zastygnum.

Tak unieszkodliwicie najwyżej krowę.

Ma być na zawsze.

A to tutaj.

To łzy mamuta.

Użyj ich tylko w największym zagrożeniu.

Ale stracą moc, jeśli poczujesz zwątpienie.

Więc ufaj!

To wszystko bajki.

Macie tu opatrunki - bardziej się przydadzą.

Dziękuję.

Jeśli Merkuriusz się pojawi, osobiście go zmiażdżę.

A on ze strachu narobi w gacie.

Zobaczysz.

Merkuriusz, ratuj się, kto może!

[krzyki]

Ty, ty...

wy i wy.

[śmiech]

Wsiadać na wóz z rzeczami.

Jazda!

Panie.

Panie.

Mój pan będzie zachwycony.

Szybciej.

No już, byle szybko.

Hrabia się ucieszy.

I to jak! Tak, tak.

Zanim zamknęliśmy Merkuriusza,

zabezpieczył kryjówkę Veitha dwiema magicznymi bramami.

Rzućcie duchowi wyzwanie.

Im więcej życzeń spełnia, tym bardziej jest zdezorientowany.

Będziemy nad wami czuwać.

Jest!

Już był we wsi.

Pójdziemy za nim.

A ja zajmę się magiczną butelką.

Wezmę swoje rzeczy.

Uważajcie na siebie!

A ty?

Sprawdzę, czy pokonają pierwszą bramę.

Mapa to pokaże?

Nie mogą być daleko, ślady są świeże.

Umiesz czytać tropy?

Nauczyłem się od leśników w Alpach. Spędziłem tam zimę.

Też byłam we Francji.

Cztery lata studiowałam medycynę w Montpellier.

Cztery lata w jednym miejscu?

Studia długo trwają. Dużo się nauczyłam.

Nie było nudno?

Zawsze interesowałam się medycyną.

Ale ojciec nie ma już pieniędzy.

A doktor Roth mnie wyrzucił.

Musisz zrezygnować?

Przekonam doktora.

I rozwiążę kwestię pieniędzy.

Leśnicy nie nauczyli cię czytać śladów wozu.

Specjalnie je ominąłem, pani doktor.

Jasne, panie zielarzu.

[śmiech]

Stuku - puku.

Tu się przedstawicie,

bo przez pierwszą bramę przechodzicie.

Jak mamy przejść?

Teraz!

Mamy ducha.

Podoba mi się Sophia.

Wyrzuciłem ją.

Ma talent i jest zaangażowana. Nie możesz jej zwolnić.

Stać.

I nie ruszać się.

Nikt nie wierzy, pomagierzy.

Ty jesteś pomocnicą doktora.

To ty mnie wypuściłaś.

Jestem lekarką, więc poszłam z nimi.

Sam tak chciałeś.

Oczywiście, jestem prawdziwym łobuziakiem.

- Czego szukasz w torbie? - Niczego.

Ciebie jeszcze nie poznałem.

A może coś źle widzę?

Jestem magikiem.

Pokazać ci sztuczkę karcianą?

Uwielbiam takie sztuczki.

Teraz uważaj i patrz na kartę.

Gdzie jest król kier?

Nie wiem.

Zakręciło mi się w głowie.

Nie znasz takich sztuczek?

Znam. Niech pomyślę.

Zastanowię się.

Jak on to zrobił? Jak?

Przeżuj kwiatek, byle dokładnie.

Gdzie ta karta?

Ze wsi?

Mam cię!

Wcale nie zabrałem was z wioski.

Wysłali was doktor i wiedźma.

Co tam jecie?

To część sztuczki.

Przestańcie. To niedopuszczalne.

Jakob? Co?

Stać! Zróbcie coś!

Gdzie oni zniknęli?

Są niewidzialni.

Nie mogą po prostu zniknąć.

Pojawią się za dwadzieścia uderzeń powiek.

Oby po drugiej stronie bramy.

Zróbcie coś. Szukajcie ich. Złapcie!

A wy!

Niewidzialni! Znajdę was.

Stać!

Mówcie, gdzie się ukryliście. Ale już!

Natychmiast!

Mam was.

Myślicie, że wywiedziecie mnie w pole.

- Gdzie jesteśmy? - Nie wiem.

To bramy? Musimy tam wejść?

Gdzie oni są?

Gdzie jesteście?

Gdzie lekarka i magik?

Czyżby tu dotarli?

A może nie?

Gdy was znajdę, gorzko pożałujecie.

Co jest? Szybciej. Szybciej.

Jazda, lenie!

Widzę ich.

A nie mówiłam?

Coś jest nie tak z mapą.

To badanie lekarskie?

Byliśmy niewidzialni.

Dzięki kwiatom epimedium.

Istnieje naukowe wyjaśnienie? Jak działa ta roślina?

Magicznie.

Magia nie istnieje.

Jasne.

Co się dzieje?

Merkuriusz mnie trafił, pani doktor.

Zajmę się magiczną butelką.

Obiecuję, że nic złego się nie stanie.

A jeśli jednak tych dwoje ucierpi?

Już dość namieszałaś swoimi czarami - jak z moją nogą.

Tak mi przykro,

ale więcej nie popełnię tego błędu.

Nareszcie - grzeczny duch.

Mój panie, wszystkich sprowadziłem.

Najwyższy czas.

Powiedz im, co mają robić.

Brać się do roboty,

pracować na rzecz pana, by dwór błyszczał do rana.

Błysku błysk. Błysku błysk.

A ja się teraz zdrzemnę.

Często myślę o dawnych czasach, gdy snuliśmy wspólne plany.

Sprawy potoczyły się inaczej.

Tu więc rozchodzą się nasze drogi?

Nie, bo pójdę z tobą.

Już nie uważasz magii za bzdury?

Chcę zobaczyć na mapie, jak daleko dotarli Sophia i Jakob.

Chodź.

Tu jest otwór, jak dziurka od klucza,

ale klucza nie mamy.

Jeśli posypiemy wrota złotym proszkiem...

To będziemy mieć złotą bramę, a nie drewnianą.

Zorientujmy się w sytuacji: jak bada się pacjenta.

Tyle że pacjent właśnie umiera.

Nie przesadzaj, mała rana jeszcze nikogo nie zabiła.

Dziękuję za "współczucie". Nie umiesz dobrze kłamać.

To zagadka, ale gdzie jest klucz?

Wrota są magiczne, podobnie jak pierwsze.

Nie wierzę w magię.

Nie wstawaj.

Kiedyś się zagoi.

Chce mi się pić.

A pytaliście mnie przez te wszystkie lata, czy chcę pić?

Właśnie. Duchu?

Duchu!

Chce mi się jeść i pić.

Znów życzenie. Czuję słabość w głowie.

Nie narzekaj, tylko przynieś mi coś do picia.

Niech się stanie.

Podano w salonie.

Masz gorączkę.

Słyszysz, jak ptaki śpiewają?

Bardzo ładnie.

O wzniosła wróżko,

jak błyszczą twe włosy w świetle księżyca.

To klucz.

RAZEM: Klucz.

Klavikula - obojczyk.

Musi gdzieś tu być.

Kręgosłup - nie. Obojczyk.

Udało się. Jesteśmy uratowani.

Chodź.

Ostrożnie.

Zostań ze mną.

Nie zasypiaj.

Muszę powstrzymać krwawienie.

Powinnam zszyć ranę, ale...

Zostań ze mną.

Zaraz dojdziemy.

Spójrz tam.

To środek przeciwbólowy, obniży też gorączkę.

Tort śmietanowy z kiełbaskami?

To przewspaniały przemieszany miszmasz.

Przynajmniej się najadłem.

Fex, co się dzieje?

Duchu, Fex chce jeszcze zrobić rundkę.

Duchu!

[szczekanie]

Jakob.

To wilk.

Raczej pies.

Zaczekaj.

Cześć.

Jesteś głodny?

Należysz do Veitha? Pewnie cię nie karmi.

Chodź tu.

Grzeczny piesek.

Wcale nie jesteś groźny.

[westchnienie]

Znalazłaś nowego przyjaciela?

Jesteś zazdrosny?

Lepiej się prześpij.

Szybciej wyzdrowieję.

Jasne.

Duchu, obudź się.

Fex nigdy na tak długo nie znikał.

Coś się tam dzieje.

Pewnie myszka, zajączek albo jelonek.

Albo doktor i wiedźma.

Nie.

Przecież powiedziałem, że nigdy, przenigdy nie opuszczą wioski.

Wolę sam się przekonać.

To znaczy?

Chcę w przebraniu stanąć przed domkiem wiedźmy.

Tylko się nie pomyl.

Duchu - nadal tu jestem.

Przykryj kocioł i pozostaw eliksir w świetle księżyca aż do brzasku.

Proszę wybaczyć.

Dobry wieczór. Skąd prowadzi droga?

Z bardzo daleka, bo wiele mówią o waszych czarach -

o ziołach.

Co dolega?

Krzyż, głowa i wszystkie członki.

Może macie coś na wszelkie bóle?

Mam.

Proszę spocząć.

"Spocząć".

"Eliksir chwytający, jak przepędzić ducha".

Wiedziałem.

Zniszczę ci ten napój.

"Jak wypędzić ducha''.

[śmiech]

To napar, który wczoraj nastawiłam.

Dziwna kobieta.

Wiedźma znów spróbuje zamknąć cię w butelce.

Kim jesteś?

To ja, Veith.

Sam wyczarowałeś mi ten okropny strój.

Przygotowała czarodziejski napar, ale go zniszczyłem.

Megawspaniale. Mogę dalej spać?

Masz posłuchać!

Jutro pójdziesz do moich poddanych w wiosce.

Niech przyniosą wszystko, co najcenniejsze.

Pieniądze, biżuterię, srebro - wszystko.

A teraz odczaruj ten głupi strój.

No już! Chcę spać.

[śmiech]

Trzeba poczekać do rana,

bo wyczerpałem swe magiczne moce, madame.

Nie jestem żadną "madamą"!

Merkuriusz.

Jakob.

Jeszcze żyję?

Nie wiem, jak długo.

Łzy mamuta.

Co?

Mamut!

Ale...

Działają, tylko trzeba uwierzyć.

- Nie potrafię. - Potrafisz.

Wiem to.

- Nie istnieją. - Ależ tak.

Magia istnieje.

"Stracą moc, jeśli poczujesz zwątpienie".

Jakob!

Jakob!

[krzyk]

I raz - wynoście z domów wraz!

Merkuriusz wraca do wioski.

A Veith będzie sam. Idziemy.

Przed chwilą nie mogłeś się podnieść.

Czuję się jak nowo narodzony.

A butelka?

Eda obiecała, że będziemy ją mieć. Zaufaj.

Teraz trzeba zanurzyć butelkę w eliksirze.

Nie!

Tyle z twojej magii.

Malik!

Wczoraj ta staruszka...

Wydała mi się dziwna.

Jakob i Sophia idą do dworu, a Merkuriusz do wioski?

- Co robisz? - Cofam czas.

To ona.

Veith.

Przebrał się za staruszkę i zniszczył eliksir chwytający.

Napar omnipomocny.

Każde zioło ma moc leczniczą, ale też magiczną.

Liście języcznika chronią przed złymi duchami,

a ożanka wzmacnia czary.

Jeśli zdołam wzbudzić magiczną moc naparu,

to nasza jedyna szansa.

Nasze oszczędności trafią do Veitha.

Wszystko, co mamy.

Czemu to robimy?

Bo zostaliśmy zaczarowani.

No tak.

Raz, dwa i trzy, cztery, pośpieszcie się, do jasnej anieli.

Coś tu się nie zgadza.

Stać! Nie w tę stronę.

Odwrócić się.

Odwrócić się.

Odwrócić się!

To był zły kierunek.

A teraz jazda! Hop.

Nie namyślać się!

Łzy mamuta by nie zadziałały.

Serio?

Musiałam cię uderzyć.

Teraz mam złamane żebra.

Nie można polegać tylko na czarach.

Już dwa razy nas uratowałaś.

Z magią czy bez - zawdzięczam ci życie.

Co teraz nam zagrozi?

Nie mamy butelki. Nie wiem, gdzie jest Merkuriusz i...

Jakieś czary.

Było tak źle?

Mam nad tobą kontrolę.

Czyżby?

Dokąd idziesz?

Myślałam, że jestem pod kontrolą.

- Nie chcę sam decydować. - Dlatego musimy się ukryć.

To miałem zaproponować.

[szczekanie]

Aby wzmocnić działanie naparu,

należy dodać trzy krople spirytusu winnego.

O nie.

Nie mam go.

Spiritus vini? Mam go w gabinecie. Przynieść?

Tak będzie szybciej.

Wiem, to za długo trwa.

Życzę sobie, żeby moi poddani natychmiast przynieśli mi prezenty.

Co za kocia przebiegłość, madame.

Nie jestem żadną "madamą" ani kotem.

Całe oszczędności.

Wszystko dla pana.

Tak, tak. Duchu.

Zamień wieśniaków w kamienie.

Nie potrzebuję ich, a działają mi na nerwy.

Ależ panie... moja moc.

Natychmiast wykonaj!

Nie!

Co to było?

Może ta lekarka i magik, których wczoraj...

Co?

Pokaż mi intruzów.

Raz, dwa, trzy.

Udało się!

Eda! Doktorze Roth!

Nie pasuje.

Eda! Doktorze Roth!

Merkuriusz był w wiosce i wszystkich ograbił!

- Co tu masz? - Wyrzeźbiłam.

Możesz trochę zestrugać, żeby pasował do butelki?

Jasne.

- Byle szybko. - Nie ma sprawy.

- Czego tu chcecie? - Chcemy schwytać Merkuriusza.

Wy?

Niby jak?

Gotowy.

Pasuje.

Jak przekażemy im butelkę?

Tak.

Zamień ich w kury, robaki lub kamienie.

Na rozkaz waszej wysokości.

Na co czekasz?

Dzięki magii zamienię was w kury, robaki i kamienie.

Co się dzieje?!

Złoty proszek.

Moja głowa, moja moc.

Daj. Zaufaj mi.

Zaczekajcie!

Zaczekajcie?

Mój panie, wasza dobroć jest powszechnie znana.

Jestem lekarką i chcę wam służyć

do kresu swych dni.

Co ona gada? Zaczaruj ją.

Co? Ale ja...

Stój!

Nie umiesz czarować, prawda? Ty latający strachu na wróble.

Co powiedziałeś?

Dwie bramy, tchórzu.

I jesteś śmieszny.

Panie, on mnie nazwał strachem na wróble.

Przecież ja...

Pocicie się, panie.

Macie gorączkę?

A może boicie się kobiety?

To jakaś przeklęta sztuczka.

Zastygnum. Zastygnum.

[krzyk]

Co zrobiliście z moim panem?

Odmieńcie go.

Zawsze byłem wam wierny jak pudel.

Proszę, błagam. Panie, ożyj na nowo.

Co mam teraz ze sobą zrobić?

Veith nie będzie ci już rozkazywał. Zostałeś sam.

Tak bardzo się boję.

Tutaj...

będziesz bezpieczny.

Nie, nigdy tam nie wrócę.

Nie masz wyboru.

Bez swojego pana jesteś...

Na zawsze nikim i niczym.

Merkuriusz do butelki wejdzie.

I jego czarów już nie będzie.

Jesteśmy uratowani!

Ty żyjesz!

Merkuriusz uwięziony!

A Veith zastygł!

Wiedziałam, że dacie radę.

Ja też.

Mój pobyt dobiegł końca.

Jeszcze dziś wrócę do ojca.

Wykluczone.

Odbędziesz u mnie praktykę.

Nie wyrzucę utalentowanej lekarki.

Naprawdę?

A nie mówiłem?

- Wiedziałem! - Ja też!

[pukanie z butelki]

A co ze mną? Mam tu tkwić przez wieki?

Mam pomysł.

ŚPIEW: Merkuriuszu, Merkuriuszu, już ducha wygnać czas.

Merkuriuszu, Merkuriuszu, obdarz szczęściem nas.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.