All language subtitles for The.Story.of.Dr.Wassell.1944.(1cd).pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Historia doktora Wassella * 1944

Wiejski lekarz...

zawsze był symbolem odwagi,

oddania i poświęcenia.

Wszyscy go kochają, ale mało kto mu płaci.

Tak, proszę pani, to chłopiec.

Myślę, że około ośmiu funtów.

Sprowadza na świat swoich pacjentów...

i pomaga im, kiedy go opuszczają.

Jest człowiekiem pełnym humoru, o miłym usposobieniu.

Jego zadaniem, w czasie pokoju lub wojny, jest ratowanie życia.

Zatem to całkiem naturalne,

że dr Corydon M. Wassell z Arkansas...

przebywał w niebezpiecznym obszarze Indii Holenderskich,

kiedy potężne japońskie szczypce zamknęły się na Jawie.

Tam garstka okrętów wojennych, holenderskich i amerykańskich,

uwięzionych na Morzu Jawajskim, desperacko stawiała opór...

flocie japońskiej.

Rozbity i płonący statek, trafiony bombami...

dryfował w kierunku południowego wybrzeża Jawy.

Ze zniszczonym sterem, niedziałającym radarem...

i zrujnowanym, podwójnym mostem.

Ogień i woda walczyły o statek.

Straż pożarna i ekipy wyposażone w pompy...

przez dwa dni nieustępliwie walczyły o życie.

Nie zważając na niebezpieczeństwo, ekipy konserwacyjne...

przesiąknięte olejem i oślepione gorącą parą,

ryzykowały życiem próbując zamknąć...

otwarte drogi na burty statku.

Radio Tokyo poinformowało, że został zniszczony podczas działań wojennych.

Ale niesamowite wyczyny tych, którzy utrzymywali go na powierzchni,

uwieczniły nazwę...

amerykańskiego krążownika Marblehead.

Dwa dni później, 6 lutego 1942 r.,

pociąg sanitarny wyczarterowany przez Holendrów...

i dowodzony przez dr Wassella...

zatrzymał się przed Marblehead w Tjilatjap...

aby zabrać rannych.

- Zabierz go. - Ostrożnie, tam na dole.

Uważaj, bo ich wykończysz.

Chwyć go bardzo ostrożnie.

- Zabezpiecz oba wejścia. - Wedle rozkazu.

No to ruszamy.

- Wkrótce będziesz w domu. - Nie rozśmieszaj mnie, doktorku.

W sterowni jest jeszcze trzynastu takich, którzy również wkrótce wrócą do domu.

A co tu się dzieje? Postaw mnie na ziemi.

Niech mi ktoś powie, dokąd mnie zabierają. Co to za dziura?

Jesteś na Jawie, marynarzu. Miałeś mały problem, nic więcej.

- Dokąd doktorze? - Z moimi kolegami proszę.

Będziesz w swoim żywiole. Trzeci wagon.

Doktorze Wassell, oto jeden bez tabliczki.

Wy, Holenderki, jesteście równie piękne, co skuteczne.

- Jest bardzo źle. - Tak.

Czy ktoś zna tego chłopca?

To Hopkins, sir. Z Arkansas.

Człowieku, to mój rodak.

Na ostry dyżur, doktorze?

- Tak, i przygotuj transfuzję. - Tak, doktorze.

Wygląda na martwego.

Opiekuj się nim, siostro.

Ostrożnie...

Teraz jest już dobrze. Zabieraj ode mnie swoje pazury.

Sam jesteś wołowiną w porównaniu z kapitanem.

Chcę się stąd wydostać. Pokażę ci, kto jest zdrowy.

Dobra, uspokój się, człowieku.

Marblehead wraca do domu. Płynę z nimi.

I nikt, nie mógłby mnie powstrzymać.

W porządku, wrócisz do domu,

ale musimy zdobyć kilka japońskich żetonów i zadzwonić do ciebie.

Nikt nie rozłączy mnie z moim statkiem....

Twój statek się rozbił, przyjacielu.

Chyba ja też, trochę.

- Tak jest źle. Z energią. - Na rozkaz.

Widzę, że nadal opiekujesz się bezdomnymi, doktorze Wassell.

Ping!

Ping, jak się tu dostałeś?

Miałem zaszczyt służyć na Marblehead.

Zaciągnąłeś się do Marynarki Wojennej? Co sprowadziło cię z Chin?

Podążałem za tobą, doktorze.

Ale obawiam się, że dalej nie dam rady.

Myślę, że tęskniłem bardziej niż myślisz.

To bardzo pochlebne, doktorze Wassell.

Porozmawiamy o tym wszystkim w pociągu, Ping.

Wybiorę ci jedną.

Hej, ślicznotko, potrzebuję przysługi.

Naprawię ci to w pociągu.

Już mnie naprawili na Marblehead.

Wiesz? Przypominasz mi światło księżyca...

nad rzeką Harlem.

Nie mówmy o tym, co mu przypominasz.

To moje uszy, doktorze. Mnie to zbija z tropu.

- Siostro, zaopiekuj się nim. - Tak.

Noszowi, chodźcie tutaj.

Utrzymuj niską temperaturę.

- Spadła do zera. - Chwyć to.

Jedna chwila! Ten z odznaką lekarza, chodź tutaj!

Moi ludzie są zdruzgotani a ty masz ich w dupie.

Dlaczego tu łazisz? Mężczyźni umierają na pokładzie.

- Zgłoś się do dowódcy pociągu. - Kto jest dowódcą pociągu?

- No chyba ja... - Więc dlaczego...?

Zastanawiam się, jak to się dzieje, że wciąż żyje i krzyczy.

W imieniu kapitana Hudsona, sir.

Zbliżają się niezidentyfikowane samoloty. Prosi o przeniesienie do pociągu.

Musimy ich odebrać. Kto to jest?

Bill Goggins, sir. Dowódca statku.

Musieli przejść przez piekło... Wyrazy szacunku dla kapitana Hudsona.

Gotowy do drogi, doktorze?

Myślę, że wszystko gotowe. Ruszajmy.

Do widzenia, ludzie. Wielkie dzięki za pomoc tym chłopakom.

Tym, którzy wybierają się do Australii, życzę udanej podróży.

Cory!

- Cześć. - Cześć.

Więc zaciągnąłeś się do Marynarki Wojennej.

Ja... Tak. Ping jest tutaj, wiesz?

Tak, zapytał mnie, czy ci wybaczyłam.

Wybaczyłaś?

Dowiedziałam się, że mnie okłamałeś, Cory.

A, to...

Dr Wayne był z tobą, gdy wybuchła wojna.

Wszyscy byliśmy w Hongkongu.

Ale cieszę się, że wyszłaś cało.

Obyście oboje byli bardzo szczęśliwi.

Cory, pociąg!

W Chinach zachowaliśmy się jak głupcy, Cory.

Tak. Zwłaszcza ja.

Przepraszam, czy to nie był Doktor Wassel z Kiangsi?

Tak.

Czy on nie wyjechał pod jakimś...

Wyjechał, bo jego praca była skończona.

Tak, oczywiście, naturalnie.

- A jednak było to coś dziwnego. - Tak.

- Zapomniałeś o czymś, doktorze? - Chciałbym, żeby to było możliwe.

Zaczniemy od krytycznych przypadków, siostro...

Jestem siostra Bettina.

Francis z Idaho.

- Kowboj poszukiwacz przygód, co? - To było za dzieciaka, doktorze.

To było wiele miesięcy temu.

Kraus. Ślady odłamków.

- Skąd jesteś, kolego? - Fond du Lac.

- Będzie dobre łowienie. - Tak jest, do smażenia.

W moiej wiosce są tylko ryby błotne. Potrzebujesz czegoś?

Tak, trochę jajek, bekonu, kobietę-lekarza...

i kolejną szansę na zabicie Japończyka.

Wydaje mi się, że w pociągu nie ma żadnych,

ale zapytam.

- Morgetti. Otwarte złamania. - Witam, doktorku.

Kiedy tu jesz?

Będę musiał najpierw ci coś przygotować, abyś mógł zjeść.

To jest Anderson, doktorze. Z Massa...

Z Massa... wybierz to?

Powiedz to jeszcze raz... Podoba mi się.

Wygląda na to, że mu się podobasz, Bettina.

- Ona mi się podoba, doktorku. - Dziękuję, Massachusetts.

Hej, co robisz po pracy?

Możemy spędzić ten czas razem.

Widzi pan, doktorze Vranken, my, Chińczycy rozumiemy tego wroga.

Uwierz mi, on jest bardziej niebezpieczny niż myśli świat.

Powstrzyma ich Baza Marynarki w Singapurze.

Nie mamy dawcy dla Hopkinsa, doktorze.

Jedyny pasującą grupę ma jawajska pielęgniarka.

- Czy jest gotowa? - Tak, doktorze.

- No to wróć do innych. - Na rozkaz.

Tak długo, jak Singapur zagraża ich flance, Jawa jest bezpieczna.

Ale jeśli upadnie, ten piękny szpital stanie się pułapką,

z której nawet Bóg ich nie wyciągnie.

W moim kraju zawsze mówimy: "To nie może się zdarzyć tutaj".

Brakuje nam miejsca... Myślisz, że zemdlejesz na siedząco?

Doktorze! Jestem dyplomowaną pielęgniarką.

Nie przeszkadzałbym ci, ale mamy mało osocza.

- Jak masz na imię? - Jak ci powiem to się roześmiejesz.

Oczywiście, że nie.

Nazywam się Trzymartini.

Trzy Martini?

Te trzy martini będą dla niego wyglądać jak perły,

skoro uratują mu życie.

Tak się cieszę, że będzie żył dzięki mnie.

Nie trudź się, doktorku.

Trudno będzie umrzeć.

Ale będzie znacznie gorzej, jeśli nadal będę żył.

Myśli, że jest kaleką.

On chce umrzeć.

Czy on jest z Arkansas?

Powiedz, koleś, co ci to przypomina?

To świnia z Arkansas.

Znowu będziesz jadł bekon.

Trochę zapomniałem o Arkansas.

I o mnie, dopóki tej nocy nie zobaczyłem ducha.

Ducha świni?

Nie, ale to świnie pomogły mi wydostać się z Arkansas.

Jak to?

Byłem podróżującym wiejskim lekarzem w Arkansas.

Problem polegał na tym, że wszyscy płacili mi świniami.

Cory, jesteś cierpliwym człowiekiem, aby przyjąć zapłatę w świniach.

Prawda jest taka, że ​​te świnie, które mi dają, nie ważą dużo.

W niektóre dni po prostu żałuję, że zawiesiłem ten plakat.

SPRZEDAM ŚWINIE W DOBREJ CENIE

Zabierz tam Elmera i spójrz na jego opalone, głupie, nieśmiałe spojrzenie.

Dał mi go, za to, że wyleczyłem wujka Henry'ego z reumatyzmu.

Wygląda trochę jak wujek Henry.

A ten został mi dany za przyjęcie na świat sześciorga dzieci.

Na rozwidleniu krykieta.

Czy tak liczysz, Cory? Jedna świnia na sześcioro dzieci?

Zbiory za dzieci były znacznie lepsze niż w ostatnim czasie.

Z powrotem! Wracaj!

- Przyniosłem ci list, Cory. - List?

- Masz na myśli list wysłany pocztą? - No, nie przyszedł frachtem.

To musi być pomyłka, nikt nigdy do mnie nie pisze.

To kolejna ulotka propagandowa.

JEDNA Z NASZYCH PIELĘGNIAREK W CHINACH

Bardzo ładna Chinka.

Jak myślisz Hank, dobrze płacą lekarzom w Chinach?

Nie wiem. Może w kotletach-suey.

Do zobaczenia, Cory.

Wow! Wow! Gdzie idziesz?

Czy to dlatego poszedłeś do marynarki wojennej? By uciec od świń?.

Nie. Świnie skierowały mnie tylko do Chin.

Być może w Chinach zobaczyłeś ładną pielęgniarkę?

No, to już zupełnie inna historia.

A teraz idź spać i policz świnie, gdy wybiegną z zagrody.

Myślę, że lepiej zostań przy nim.

Zawsze jestem przy nim.

Jego krew, moja krew... Wszystko wymieszane.

On jest częścią mnie a ja jego.

Zawsze. To miłe.

Z pewnością chciałbym mieć duży talerz... Co się dzieje?

Właśnie rozeszła się wieść...

"Upadła wielka baza morska w Singapurze."

Singapur!

Niezły sos!

Płuczesz gardło, Murdock?

Dmucham bańki, małpoludzie pokładowy.

Proszę, co to jest?

To jest piłka baseballowa, trzy Martini.

Co to jest piłka baseballowa?

Uderzasz ją kijem.

Jak możesz? Nietoperz lata tylko nocą.

To inne znaczenie...

Dobra, ślicznotko, pomiń to! Wyciągaj dalej.

To od mojego wujka.

Myślę, że twój wujek jest kobietą.

- Może twoją żoną? - Nie. Jeszcze nie.

To mój szczęśliwy talizman. Nic ciekawego.

To tylko błoto... Zwykłe błoto z Arkansas...

Mały kawałek Stanów Zjednoczonych.

Kochasz to miejsce, to... "Arkkumsaw".

Coś w tym stylu.

Co to znaczy "arkkumsaw"?

Niebiosa.

Myślę, że chciałabym być z tobą w 'arkkumsaw'.

Odniosłabyś duże sukcesy w Kobiecym Towarzystwie Pomocy!

Nie muszę widzieć, żeby powiedzieć ci, kto jest kim.

To moja pięcioletnia siostra.

- To piękna dziewczynka. - Tak.

Chciałbym ją znowu zobaczyć.

No to posłuchać.

Tak, tak.

A teraz twój kciuk.

Idzie dobrze. A teraz pozostałe palce.

No, wspaniale!

Wkrótce będziesz mógł pisać tą ręką.

Chciałbym napisać list do...

Do twojej dziewczyny, wiem. Teraz twoja druga ręka.

Jeden palec po drugim.

- Bettina. - Tak.

- Jestem sparaliżowany. - Oczywiście, że nie. Spróbuj, zobaczymy.

Otóż ​​to. Widziałeś to?

To jest cudowne.

Daj spokój, nie wstyd ci?

Próbujesz śmiać się ze mnie!

Kochanie, jest w tobie coś co przypomina światło księżyca...

nad srebrzystą rzeką Harlem.

Mam dla ciebie prezent.

Przypomina mi dziewczynę, którą kochałem w Los Angeles.

Te włosy! Te same oczy.

- Ona ma wodę w mózgu. - Nie, nie.

- Otwórz! - Najpierw to zerwijmy.

Uderz nimi o siebie.

Nie jesteście silni jak jawajscy mężczyźni.

Myślisz, że nie jestem?

Sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy, dobrze wyposażonych.

To stacja PLV4, Jawa.

Zobaczcie, co robią holenderskie dziewczyny. Przesłały chłopcom: tytoń...

Słyszałeś najnowsze wieści?

Miasto huczy od plotek gęstych jak ​​świński ślad. Słyszałem też...

Że Japończycy wylądowali na Jawie?

Na Jawie!

Sześćdziesiąt tysięcy w ciągu ostatnich dziesięciu godzin...

Przewyższając naszych liczebnie pięć do jednego.

Zbliżają się do nas z obu stron wyspy, Cory.

Jeśli nie uda się powstrzymać Japończyków,

żaden z waszych czterdziestu dwóch rannych marynarzy nie będzie mógł uciec.

Niezły sos!

Lepiej jak dam te rzeczy chłopcom.

Tak.

To szalony taniec.

Co masz na myśli mówiąc: szalony? Nie wiesz jak się poruszać?

- To znaczy tańczyć. - Dokładnie.

Nie tańczę tak jak on, ale znam...

kilka pięknych, jawajskich tańców.

Pokażę ci.

- Kiedy zaczynasz? - Tak, kiedy?

Nie w ten sposób! Rozgrzej się!

- Chcielibyście tak jak w filmach! - Tak!

Teraz już wiesz!

Wyczyścić pokład!

Peryskop w dół!

- Zostawcie Tremartini! - Wszyscy do łóżek!

Na krowę pani Murphy, myślisz, że jesteś na siłach?

Poprawię to łóżko.

Obniż temperaturę tych chłopców na 120 F.

To moja wina, doktorze.

Uwolnilibyście to biedactwo, gdyby przyszła główna pielęgniarka.

Co masz, doktorku, papierosy?

I cukierki też, od holenderskich dam.

Kto ma tytoń?

- Dziękuję. - Dzięki, doktorku.

Rozdaj je.

Są też nowo przybyłe przesyłki z Australii. Hoppy.

Alabam, to dla ciebie.

Nie otwieram go, doktorze, po prostu zachowam na później.

Johnny...

Gdzie jest Johnny?

Chyba uczy się jawajskiego, sir.

Powiedz "śliwka", a zobaczysz.

"Śliwka".

Wow, czekaj kochanie, on mnie wzywa!

Daję ci kokos... Ty nic mi nie dajesz.

Doktorze!

Dobra, Johnny... Zdejmuj spodnie.

Doktorze, ja po prostu chodzę we śnie.

Czy śniłeś, że byłeś doniczką?

Wyskakuj z nich!

Och, doktorze, spodnie są święte!

Słyszałeś mnie, Johnny!

- Tak jest. - Siostro.

Wiesz gdzie je umieścić?

- Siostro, schowasz je do sejfu. - Tak, doktorze.

Co za żart!

Dzięki, doktorze.

Doktorze! Przepraszam, czy może pan otworzyć dla mnie list?

Jasne, Hoppy.

Przeczytać go?

Dziękuję, to dla mnie trochę trudne.

To z St. Charles.

Jasne, to od Alice. Co pisze?

"Drogi hoppyboy". Ładny charakter pisma.

"Minęło kilka tygodni, odkąd pisałam, ale był ku temu powód.

Najpierw mama była przeziębiona, ale to nie był powód, dla którego nie pisałam.

Hoppy... Ostatnio miałam czas, żeby wszystko przemyśleć... o tobie i o mnie...

I dlatego czuję, że muszę ci powiedzieć..."

- Powiedz mi co? - Robi się trochę zamazany...

Jak to zamazany? Doktorze, co się stało?

Znasz faceta o nazwisku Dick Lubbock?

Nie.

O tak. pracował ze mną w sklepie. Co z nim?

Wyszła za niego, Hoppy.

Nadszedł czas na twoje lekarstwo.

Posłuchaj, Hoppy...

To zdarza się każdemu z nas... Raz czy drugi.

To jest pół-burtowe szesnaście cali.

Jeśli to działa Marynarki Wojennej, to jak podchodzą bliżej... na szczudłach?

Chcecie założyć się o pięć dolców?

Dbaj o swoje pieniądze. To trening strzelania w Magelang.

Trening strzelania?

Tak, a my jesteśmy celem.

- Wszyscy do schronu. - Tak jest.

To jest alarm. Bombardują flotę.

Nie ulegać panice. Wszyscy znacie zasady.

Rekonwalescenci do schronu.

Inni pod łóżkami.

Tak jest.

Idąc ranni, chodźcie za mną, proszę...

- Noszowi! Noszowi! - Bettina, pomóż doktorowi Wassellowi.

Ustawcie puste łóżka pod oknami.

Pozostałe w kręgu w centrum, Bettina.

Ustawiam łóżka w kółko!

- Chodź, Johnny. - Ale, doktorze...? Moje spodnie!

Zrób sarong z prześcieradła! Idziemy na spacer, Ping.

Wyciągnij Morgettiego z łóżka i przynieś tu jego puste łóżko.

Ping, kiedy wrócimy do Chin, zrobimy własne fajerwerki.

Ale ufam, że nie będą one tak nieumiarkowanych rozmiarów.

Dziękuję, doktorze Wassell.

Wiecie już chłopaki, co mówi Hirohito:

- "Po co chodzić, jeśli można płonąć?" - Oddaj to.

O, uroczy księżycu, który nie znasz mojej... oh!

- Zostań pod łóżkiem. - Tak, panienko.

Johnny, pomóż nam z tymi łóżkami.

- Francis, skończ z tym hałasem. - Tak jest.

- Dlaczego zamykasz drzwi? - Dla bezpieczeństwa.

Zostaw je albo wypełnią twoją twarz kryształkami.

Ostrożnie, Hoppy, powoli...

Pomyślałem, że powinienem ci pomóc.

Wy faceci z oczami... Czy już coś widzicie?

Widzę sprężyny łóżka, Albam. Nic nie tracisz.

Jeśli to sen, wyłącz budzik!

Mam nadzieję, że to mi się śni.

W porządku, sir, teraz pana kolej. Johnny, odłóż to i pomóż mi.

Nie włożysz mnie pod żadne łóżko, sir!

Przepraszam za to... ale jesteś moją ofiarą, a ja jestem twoim lekarzem!

Przypomnę, że jestem oficerem wykonawczym na Marblehead!

Nie jesteśmy na Marblehead. Johnny, złap go!

- Uważaj. - Mam pracę do wykonania!

- To nagły wypadek! - To jest szpital, a nie twoja kwatera.

Cholera, Cory, to bunt i wiesz o tym, prawda?

Wchodź, pod łóżko.

Zamknij się, dobrze? Oni są nad nami!

A karabiny maszynowe?

- Kryj się, Johnny! - Tak jest!

Leci osiem, nie, dziewięć bombowców.

Zbliżają się na piętnastu tysiącach.

A główny pilot ma wystające zęby!

- Schowaj się, powiedziałem! - Tak jest.

Bettina, czy mogłabyś iść do schronu?

Za chwilę będą znosić te duże, żółte jaja!

Po prostu chcesz się mnie pozbyć.

To trzysta funtów.

Ta wykluje się daleko na odludziu, siostro!

Co ci mówiłem?

Wy, faceci, jesteście bezpieczni jak ​​pestka suszonej śliwki.

Nawet nie uderzyli tym w Jawę.

- Czy tak bardzo się boisz jak ja? - Tak, doktorze.

Świetnie.

- Rozdaj maski przeciwgazowe. - Tak.

W porządku, Francis, poswinguj trochę na dudach z Bronxu.

Myślę, że dowódca tego nie lubi.

Tu jest za cicho...

Nie dyskutuj.

Jest tu wspaniały artykuł mówiący dlaczego Japończycy nie rozpoczną żadnej wojny...

Proszę... pociągnij, Mac.

Dziękuję admirale.

- Boisz się? - Tylko o ciebie.

Jesteś zabawnym dzieciakiem, Trzy Martini.

Lubisz mnie?

Gdybyś miała dziecko, nazwałabyś je Martini?

To świetna zabawa, ale to nie jest zdrowe.

Wygląda na to, że wypadł nasz numer! Schyl się!

Wypuśćcie mnie stąd! Pochowają nas w tej norze!

- Spokojnie. - Uwięziłeś nas tutaj!

Wiem wszystko o tobie. W Chinach podkuliłeś ogon.

- Murdock! - Zamknij się!

Słyszałem to i mówię wam. Poniósł klapę w Chinach i poniósł klapę tutaj.

- Murdock! - Biedak, będzie za to wisiał!

Nikt nie będzie wisieć. Może on ma rację.

- Powiem, że mam rację! To on... - Zamknij się, Murdoch!

Jeszcze słowo i skończysz wojnę za kratkami.

Co mnie to obchodzi... I tak jesteśmy wykończeni.

Nie, nie jesteśmy... hałas nie mógłby zabić kotka.

Doktorze Wassell, na zachodnim oddziale są ranni odłamkami szkła.

Dr Vranken pyta, czy możesz do niego dołączyć.

Pewnie... Bettina, zostań przy Murdocku.

Tak, doktorze.

- Bill, ty tu dowodzisz. - Dobra, doktorze, rozumiem.

Idziemy!

Słyszysz mnie, Murdock?

Nie jestem głuchy.

Nierozsądnie jest mówić o tym, czego nie wiesz.

Ping pracował dla doktorka w Chinach. Co powiesz o jego odejściu, Ping?

On by się nie poddał... Ani w tym świecie, ani w przyszłym.

Mówię ci, co słyszałem...

Pracowałem u jego boku dzień i noc.

Polował na nosiciela strasznej choroby,

którą, jak twierdził, można znaleźć w wątrobie ślimaka.

Wątroba ślimaka! Czy myślisz, że to jest zabawne!

Nie, to nie było zabawne.

To było bardzo istotne dla naszego życia i życia wielu innych.

Zbieraliśmy ślimaki wzdłuż rzeki Jangcy, kiedy po raz pierwszy zobaczył Madeline.

To jej zdjęcie sprowadziło go do Chin.

Uczyłem się w szkole misyjnej.

Ona była pielęgniarką w szpitalu misyjnym,

a tego dnia przyprowadziła kilkoro dzieci...

Bardzo zacięta, ale nie wydaje się by miała nam pomóc w naszych badaniach.

Ping! Co u licha...?

- Oh! Panna Madeline! - Eh, eh, ej!

Hej, Ping! Co za cholera!

Wracaj tu i podaj mi rękę!

Twój asystent oferuje przeprosiny, jego głupota jest głęboka.

I to jest fakt!

Obawiam się, że byłam winna...

- Byłaś w okólniku! - Czyżby...?

Byłeś prawie w rzece.

Pozwolę sobie przedstawić najbardziej szacowne...

Och, wiem, proszę pani... Spotkaliśmy się w Arkansas... tak jakby.

- Ale nigdy nie byłam w Arkansas. - Więc pozwól, że ci przedstawię...

Powiedzieli mi o nim w klinice. Ty musisz być dr Wassell.

Tak, łapacz ślimaków.

- Mogę to wziąć? - Nie, to nie nasze.

Czy dołączysz do nas na lunchu, panno...

Madeline Arnold.

Panno Madeline, Ping i ja mamy jakieś kanapki, jeśli zechciałaby pani...

- To zdjęcie w zegarku wygląda jak... - Tak,

w pewnym sensie tak, prawda?

- Zostaniesz? - Jak bym mogła?

- Są takie głodne. - Ping, daj im obiad.

- To było bardzo miłe. - Nie chcesz usiąść?

- Nie mogę znaleźć tego zezowatego ślimaka. - Proszę, utop swoją stratę w herbacie.

Dr Wayne często mówi o twojej teorii ślimaka.

Poważnie?

Ale to tylko teoria. Nie mogę tego udowodnić.

Będziesz największym człowiekiem w Chinach, jeśli to zrobisz.

Zrobisz...? Nie, chyba nie.

- Nie co? - Interesują cię ślimaki?

No, nie do herbaty.

Ale interesuje mnie wszystko, co może pomóc...

w wytępieniu tej okropnej plagi.

To z pewnością zabija wielu ludzi.

Interesuje mnie twój zegarek.

Tak...

Dni przechodziły w tygodnie, a Madeline pracowała u jego boku...

sterylizując probówki i szkiełka mikroskopowe.

Ale nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo ta praca ich do siebie zbliżała.

Myślę, że obiektyw jest pęknięty.

Nie, teraz jest ostre!

Te wici!

Chcę ci powiedzieć, że masz najpiękniejszą...

Najpiękniejszą technikę sterylizacji, jaką kiedykolwiek widziałem.

Nonsens, Cory.

Wiem coś znacznie bardziej ekscytującego niż to.

Rada Gubernatorów spotkała się zeszłej nocy!

- Widziałaś nowe zadania? - Nie,

ale jestem pewna co nimi będzie.

Chyba nie chcesz powiedzieć, że wysyłają cię do jakiegoś...

Mianują nowego szefa badań!

Madeline, chyba nie myślisz...?

Gubernatorzy są pod wrażeniem twojej pracy...

Zwłaszcza doktor Wayne.

Przepraszam za najście.

Dr Holmes prosi o twoją obecność.

- Dr. Holmes! - Cory, mówiłam ci,

załóż inny garnitur. Spójrz na siebie, twój krawat nie jest prosty...

Weź ze sobą notatki.

Doktorze Wassell, doceniamy poświęcenie, jakie okazałeś...

Dziękuję, doktorze Holmes.

Dlatego prosimy cię o przyjęcie bardzo trudnego stanowiska...

Życzymy ci, abyś stał się pionierem kliniki w sercu Kiangsi.

Kiangsi?

To będzie żmudne, a nawet niewdzięczne zadanie...

i nie pozbawione ryzyka.

Myślę, że jakby tak...

Oczywiście, jeśli chcesz, możesz odmówić...

- Nie? Nie. Pojadę. - Mieliśmy nadzieję, że się zgodzisz.

Dr Wayne, nasz nowy szef badań,

dopilnuje, aby dane, które prześlesz, spotkały się z największą uwagą.

Umieścili cię na linii ognia, Dr Wassell...

i zrobili ci mosiężny kapelusz. Przykro mi to mówić.

Oczywiście gratuluję panu, doktorze Wayne.

Zgłoszę się na ochotnika do pomocy Dr. Wassell w Kiangsi!

Słuchaj, doktorze...

dwóch mężczyzn, którzy byli w Kiangsi przed tobą, nie wróciło.

Schistosomatoza zabiła jednego, a gorączka bagienna drugiego.

Nie martw się, jestem z Arkansas.

Oczywiście, podejmiesz wszelkie środki ostrożności w odniesieniu do Madeline.

Ona nie może tam jechać.

Ja też się nią interesuję, Dr Wassell.

Głęboko interesuję.

Ona nadal nie może jechać!

Oczywiście, klinika jest najważniejsza...

ale nie możecie mnie odbijać jak ​​gumowej piłki!

Zostałam przydzielona do doktora Wassella i jadę z nim w górę rzeki do Kiangsi.

Nie możesz... odjechał!

Madeline została tam pracując z doktorem Wayne'em...

podczas gdy dr Wassell popłynął w górę Yagntze tysiąc mil...

w największą przygodę, z jaką człowiek może się zmierzyć...

Udał się rozwiązywać problemy życia i śmierci,

w porównaniu z którymi bomba to tylko hałas...

Ale nikt nie mógł przewidzieć, co się stanie.

Nic nie słyszę... Nie możecie mówić?

Czy wszyscy jesteście martwi?

Francis, wszystko w porządku?

Tak...

A co z pozostałymi? Słyszycie mnie?

- Nie umarłem... chyba... - A ja wciąż tu jestem.

Johnny, sprawdź tam z tyłu.

Ping, a co z tobą? Czy możesz...? Ping!

Bettina, chodź, Ping jest ranny.

Tak. Tak, szefie.

- Wszystko w porządku, Murdock? - Tak.

- Niezły sos! - Trzymaj się, doktorze Wassell.

Cory, chodź tu szybko.

- Przynieś moje hemostatyki. - Tak, doktorze.

Nie będą ci potrzebne...

Doktorze.

Słyszę małe srebrne dzwoneczki...

z Chin...

dzwoniące o zmierzchu...

lub...

Pewnego dnia te małe srebrne dzwoneczki z Chin znów zadzwonią...

Obiecuję ci to, Ping.

Nawet... jeśli już nigdy cię nie zobaczę,

nigdy nie zapomnę, jak...

delikatna i słodka jesteś.

Zmieniłaś najtrudniejszą część mojego życia...

w część najpiękniejszą.

Pewnego dnia w Massachusetts...

- jeśli kiedykolwiek wrócę. - Oczywiście, że wrócisz.

- Wykreśl to. - Jasne.

Po prostu... kiedy tylko zamknę oczy...

chyba zawsze będę widział twoją twarz.

"Twoją twarz".

Tak, zobaczmy...

Co jeszcze mógłbym napisać?

Możesz jej napisać, że ją kochasz.

Tak. Ponieważ...

- "Ponieważ..." - Kocham cię...

Bardzo.

Wiesz? To piękny list.

Myślę, że to ją bardzo, bardzo uszczęśliwi.

- Do kogo to wysłać? - Nie wiesz?

Nie...

Dirk!

- Kleine Bettina. - Och, kochanie.

Jestem taka szczęśliwy!

Jesteś na urlopie?

Nie, Betsie. Przynoszę wiadomość dla komandora Wassella.

O, tak, tak... Znajdę go dla ciebie.

A ty zaadresuj ten list od tego...

bardzo miłego chłopca. Ma na imię Andy.

Miło cię widzieć.

Cześć. Nazywam się Dirk Van Daal.

Tak.

Powiedz... nie jesteś jej bratem, prawda?

Nie, nie jestem.

Nie... Nie sądziłem, że jesteś.

Do kogo mam to wysłać?

Aha, wyślij go do... Susie Glutz, Detroit.

To na Florydzie.

- Podoba ci się Bettina, prawda? - Ona jest w porządku.

Ja też ją lubię.

Skąd miałem wiedzieć, że jest twoją dziewczyną?

Jeszcze nie jest moją dziewczyną, Andy.

Na wojnie nie możemy wiedzieć co nas czeka, prawda?

Więc co?

Jeśli coś pójdzie nie tak,

obaj mamy nadzieję, że ktoś się nią zaopiekuje... prawda?

A kiedy wojna się skończy, wygra ten, który będzie miał szczęście.

Co w tym złego?

Powiem, że zgoda. To jest umowa.

- Komandor Wassel jest w biurze. - Dziękuję.

Jak mówią twoi kowboje: "Powodzenia, partnerze".

- Nie ma się czym martwić. - Co?

Amerykańscy chłopcy wracają do domu. Czy to prawda? Kiedy?

- Właśnie teraz! - Tak się cieszę z ich powodu!

Niemożliwe!

To byłoby straszne!

Czy powiedział, że Japońce nadchodzą?

- Nie gorzej. - Gorzej?

Najgorzej! Wracasz do domu!

Dom!

Żartujesz sobie!

Powiedział siostrze Bettinie. Wszyscy Amerykanie wracają do domu... szybko!

Święty Jacku!

Zabierasz mnie ze sobą do "arkkumsaw"?

Hej, chłopaki. Hej, chłopaki! Johnny!

Whaley, Kraus, słyszeliście?

- Nie. - Wysyłają nas do domu.

- Żartujesz? - Wysyłają nas do domu.

Masz delirium.

- Skąd wiesz? - Nie wiesz, co mówisz.

- On tylko żartuje. - Nie, to na poważnie: Dom!

Ja w to nie wierzę.

Czy wiesz, co zrobię jako pierwsze, po powrocie do domu? Rudzielca.

O co chodzi, Johnny? Czy wojna się skończyła?

Skończyła się dla nas, Albam! Wracamy do domu...

z powrotem na Wall Street.

- To prawda. Niezły sos, to prawda! - Co?

"Udaj się natychmiast do Tjilatjap w celu ewakuacji".

- Co? - Nikt nie zamierza z tym dyskutować.

Co jest w drugiej kopercie?

- Co to jest, doktorze? - To jest korekta tego rozkazu.

"Mogą płynąć tylko ci, którzy są w stanie chodzić.

Wszyscy na noszach muszą pozostać tutaj".

Pokaż mi to.

No tak, to mnie stawia w suchym doku!

Musisz wybrać mężczyzn, których bierzesz, doktorze.

Muszę przygotować pociąg.

Ten rozkaz jest słuszny, Cory.

Potrzebujesz ludzi, którzy mogą walczyć na tym statku.

Niektórym z tych chłopców trudno będzie spojrzeć w oczy...

i powiedzieć im, że mogą już nigdy nie zobaczyć domu.

Wiem Cory, ale to rozkazy.

Idź i wybierz swoich ludzi.

Hej! Wow! Zaczekajcie chwilę!

Hej ty! Uspokój się na chwilę!

Wygląda na to, że wygrywasz grę!

- Co ty do cholery robisz, Johnny? - Jestem Statuą Wolności!

Wskazując drogę do Brooklynu.

- Zejdź stamtąd, już! - Tak jest.

Nie słyszeliście jeszcze złych wiadomości.

Najlepsza zła wiadomość, jaką kiedykolwiek słyszałem!

- Mówię ci, jest w tym haczyk! - Więc powiedz nam, doktorze.

- No dalej, zamknij dziób. - Cicho!

- Widzisz, co się dzieje? - Jesteśmy podekscytowani, doktorze.

Oczywiście, Francis, ale nie możemy z tym ryzykować...

Będę tańczyć, zanim wrócimy do domu!

Jestem już spakowany na podróż, doktorze.

Tak, no cóż.

Panowie...

Tak jak powiedziałeś, doktorze: Będziesz jadł bekon.

Musisz być wystarczająco zdrowy, żeby podejść do stołu, Hoppy!

Kiedy wrócę, nie będzie takiego kto mnie złapie. Nawet bez butów.

Hej, doktorku, kiedy podnosimy kotwicę?

Wiesz, Alabam, ten chiński okulista jest bardzo dobry.

Nie podoba mi się, że przestał cię leczyć.

Nie, sir. Wolę wąchać jaśmin na tylnej werandzie i...

słuchać jak Chuck Wills wrzeszczy w nocy.

Tak...

Myślę, że wielu z nas czuje to samo.

Widzicie chłopaki, muszę zdecydować...

- To znaczy, nie mogę wziąć... - Doktorze...

nie zostawiaj mnie tutaj przez to, co o tobie powiedziałem!

Nie zostawiłbym cię, marynarzu.

Nie zostawiłbym żadnego z was.

Zabieram was wszystkich. Wszystkich, których kiedykolwiek widziałem!

I za to ugotują cię w oleju.

- Przygotuj ich, Bill. - Dobrze.

Uwaga! Przygotujcie się na realizację rozkazów!

Doktorze, proszę. Jadę do... z Hoppy'm do 'arkkamsaw'.

To niemożliwe.

Jego krew jest moją krwią! Nie możesz ich rozdzielić!

Przykro mi, siostro...

Proszę, doktorze. Źle będzie, jeśli mi go zabierzesz.

Źle, źle...

Może i tak... ale nie mamy wyboru.

Zło będzie podążać za tobą...

Wielkie zło przyjdzie do ciebie ... wkrótce.

Przynieś te pudła. Zacznij od amunicji.

Przyjdź tutaj, aby podać pomocną dłoń.

Zabierz to wszystko. Mamy mało czasu.

- Zbierz pozostałych zdolnych do walki! - Tak jest.

- Przygotuj się do załadowania tych tajnych plików. - Tak jest.

- Uzupełnienie Pecos w komplecie, sir. - Pecos wezmą kolejną setkę ludzi.

- Są bardzo zatłoczeni. - Będą zatłoczeni jeszcze bardziej.

- Tak, sir. - Prześlij następujące informacje do Pecos.

Zostało jeszcze trzech, komandorze...

- Jeszcze trzech, komandorze. - Dutton, Easton, Edwards, wasza kolej.

Ruszaj się, Edwards!

Chodź, obudź się, tak chcesz płynąć do domu.

Czy chcesz żeby cię wzięli za kupę noszy?

Czemu nie?

Alabam, nie widzisz nogi sztywnej jak tyczka?

Ty też, Whaley.

- Załadowano amunicję. - Tak jest.

Usiądź, Hoppy.

Nie powinno wyglądać tak, jakbyś nie mógł stać na własnych nogach.

On oszalał.

Jeszcze czterech, komendancie.

Dobra. Fowler, Foxa, Cock i Grossman.

Fowler, twoje rzeczy.

Dzięki, doktorze.

Ci, którzy potrafią chodzić, prawda, dowódco?

Tak, po prostu odpoczywają na noszach.

Zna pan rozkazy, sir.

Było całkiem blisko, Cory.

Nie wierzę, żebyśmy się gdziekolwiek wybierali.

Jestem pewien, że jesteśmy ustawieni w kolejce do szczepienia.

Kierujemy się do domu. Ale jeśli wolisz zastrzyk...

O rany, jak tylko zobaczysz Golden Gate...

Jeszcze trzy, komendancie.

Dobra. Harnish.

- Kent. - Tutaj!

Leinweb. Niezły sos! Gdzie Johnny?

A co z tą łodzią, poruczniku?

Ilu z nich możesz wziąć?

Możemy zabrać całą resztę, poruczniku.

- Wszystkiego najlepszego, dowódco. - Powodzenia, sir.

Dzięki. Dobra, chłopcy, gotowi do wejścia na pokład.

Chodzący, pomóżcie z noszami.

Przynieś nosze. Uśmiechnij się, Murdock.

- Jeszcze nie wypłyneliśmy. - Wyglądaj jak żywy!

- Ty, odwróć się. - Tak jest.

Zaraz, czy wy mnie nie zabieracie?

Hej, chłopaki!

Tak, zaczynamy, kochanie.

Mam cię.

- Jesteś gotowy? - Chciałbym, żebyś mnie zostawił, to wszystko.

Kiedy już wsiądę na pokład tego luggera będę spał przez tydzień!

Tak, jeszcze trzy minuty i zrobię to, Cory.

- Chciałbym zabrać jeszcze jeden czołg. - Ale co z ludźmi?

Kończy się pojemność. Nie mamy czasu.

- Zrozumiano? - Tak jest!

Załatwimy to i...

Na Judasza! Co tu się dzieje? Co to za nosze?

Ranni komandora Wassella.

Mężczyźni ranni na Marblehead i Houston.

Rozkazy mówią, że ludzie na noszach nie mogą płynąć. Zatrzymaj to ładowanie!

Tak jest.

- Nie trać swojego miejsca, Morgetti. - Tak jest.

Doktorze, doktorze, chwileczkę. Nosze nie mogą wejść na pokład.

Już nas złapali.

Już wydałem rozkaz wejścia na pokład, sir.

Przykro mi, sir, ale kapitan zmienił wszystko.

Postaw mnie, Cory.

Zatrzymać wszystko.

- Płyniemy, prawda, sir? - Statek odpływa?

- Zabierzcie stąd te nosze. - Dobra.

Wiadomość od głównodowodzącego, sir.

Nadmiar materiału przekażemy władzom holenderskim.

Kapitanie, moi ranni muszą zostać ewakuowani.

Weź tyle, ile możesz, a resztę zostaw w porcie.

Tak jest.

Rozkaz ewakuacji obejmował tylko pacjentów chodzących.

Ale nie miałem odwagi im powiedzieć.

- Proszę... - Te statki są przepełnione.

- A Pecos... - Jest zarekwirowanym statkiem.

Musi zabrać czterystu pięćdziesięciu rozbitków ocalałych na pełnym morzu.

Będzie bombardowany torpedami.

Moi ludzie walczyli do końca. Nie mogę zostawić ich na plaży.

Wolisz patrzeć, jak umierają na pełnym morzu?

Tak.

Odeślesz tych ludzi z powrotem do szpitala. Moffat!

Umieścimy ich w luku bagażowym i...

Daj tysiąc guldenów lekarzowi dla jego rannych.

Tak jest.

Przykro mi, doktorze.

Nikt nie może cofnąć tych rozkazów oprócz szefa sztabu...

a on już jest na morzu. Twoi ranni pozostaną na Jawie.

- I będą czekać na schwytanie? - Takie są twoje rozkazy.

Pański podpis, sir.

Gdyby leżeli tam moi synowie, nadal nie miałbym innego wyjścia.

- Więc zostanę z nimi. - To znaczy, że zostaniesz złapany.

Chłopcy też. Wtedy będą mnie jeszcze bardziej potrzebować.

- Tu jest tysiąc. - W porządku...

Twoje rozkazy zostały zmienione na następujące:

Cokolwiek się stanie, zostaniesz ze swoimi rannymi.

Dziękuję, sir.

Za kilka minut zostaniesz oficerem amerykańskiej marynarki wojennej na Jawie...

I niech wam Bóg pomoże!

No dalej, ruszać się! Załadujcie wszystko!

To nasza łódź zbliża się teraz?

- Dlaczego nas nie zabiorą? - Uspokój się, Alabam.

Mitchell... krótko... wszyscy chodzący wchodzą na pokład.

- Co z noszami, doktorze? - Zajmę się noszami.

- Do zobaczenia, chłopaki. - Chodźmy.

- No już, wstawaj. - To moja łódź.

Płyniemy łodzią podwodną, ​​doktorze?

Żadna łódź dla świń. Popłynę na Pecos.

- Popłynę czymkolwiek. - Na co czekamy, doktorze?

Ty nie płyniesz.

Tylko ci, którzy mogą chodzić płyną do domu.

Powiedz to jeszcze raz, doktorze.

Tylko... ci... którzy mogą chodzić.

To znaczy... nie płyniemy?

Słyszeliście mnie.

Mogę chodzić.

Nie... Nie! Hoppy! Otworzysz sobie rany!

Ja mogę chodzić.

Muszę dostać się na ten statek.

Idę albo...

Zostań na noszach albo zostaniesz odesłany do domu w sosnowym pudle.

Jeśli tylko dasz mi ramię, kawałek patyka...

- lub cokolwiek. - Murdock!

Pomóż mi proszę.

Mogę to zrobić, doktorze.

Mogę chodzić.

Nie bądź głupi. Masz poważne obrażenia.

- Zrób coś, doktorze. - Hoppy!

Mówię ci, że mogę chodzić... Muszę tylko... trochę poćwiczyć.

Jeśli ktoś mi pokaże, gdzie jest statek.

Pozostańcie na miejscu. Wszyscy pozostać na miejscu.

Podnoszą kotwicę i płyną do Ameryki.

Czy któryś z was, chłopcy, widział kiedyś węża z Arkansas?

Bierze ogon w pysk...

i toczy się w dół, aż...

Spójrz. Zobaczcie.

On może chodzić. Mógł się stąd wydostać!

No dalej, Johnny... Płyń za nimi.

Czy to nie Pecos płynie, doktorze?

Tak, Johnny, to Pecos.

Niezły sos!

Dlaczego nas nie zabiera?

Ścieżka prawdziwej miłości zatrzymała cię zbyt długo, Johnny.

Utknąłeś tutaj!

Tutaj na Jawie? Ale... dlaczego?

Bo to już koniec, marynarzu!

O to właśnie walczyliśmy, żeby zostawili nas na plaży...

Z japońcami nadchodzącymi z obu stron...

- i schodzącymi z nieba... - Odpuść sobie, Murdock.

Dlaczego miałbym to odpuścić?

Wszyscy wiemy, że byłoby nam znacznie lepiej, gdybyśmy byli martwi...

- Morda w kubeł! - Ale, doktorze...

Czas, żebyście coś sobie przypomnieli.

To jest Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych i dopóki...

ty żyjesz i ja żyję będziemy się tak zachowywać!

Pójdziesz tam, gdzie cię wyślą i rób, co ci każą ... tak samo jak i ja!

Możesz być ostatnim z Marynarki Wojennej na Jawie, ale i tak jesteś Marynarką Wojenną!

Wracamy do szpitala do dobrego, czystego łóżka...

- I tydzień lub dwa odpoczynku, i oni... - I oni... Japońce.

Przepraszam, sir, pociąg do Jawy centralnej jest gotowy.

To będzie ostatni, sir. Mosty za nim zostaną wysadzone w powietrze.

Nie obchodzi nas, w której części Jawy będziemy pochowani!

Kazał ci siedzieć cicho!

- Zaraz ruszamy. - Dziękuję, sir.

On odpływa, prawda?

Czy w porcie jest jakiś inny statek?

Nie ma innego statku, koleś...

Myślę, że to moje łóżko, doktorze.

Co za impreza była tu zorganizowana odkąd wyjechaliśmy?

Jasne, wygląda na to, że ktoś tu był i zniknął.

Tak jest.

Wygląda na to, że coś dużego tu wpadło!

Istnieje potrzeba pozamiatania wokół...

Ostrożnie, doktorze! Coś się poruszyło. Kto tam był?

Trzy Martini!

Wiedziałam, że tu wrócisz. Czekałam.

Siostro, na pewno wygrasz konkurs wpatrywania się w kryształy.

Hoppy. Oh, Hoppy!

Hoppy.

Allah jest dobry.

Dzieciaku, jesteś widokiem dla zmęczonych oczu!

Wiedziałam, że do mnie wrócisz.

- Widzisz? - Co?

Och, jaka jesteś słodka!

Gdzie są inni? Czy zostali zabici?

Idą z armią holenderską daleko, w górach.

Japończycy są bardzo blisko... Zajmą to miejsce już wkrótce.

- To pocieszające. - Trzy Martini...

Gdzie jest Bettina? Czy ona...

Porucznik Van Daal zabrał ją na łódź.

W porządku, jesteś główną pielęgniarką. Gdzie jest coś do jedzenia?

Doktorze, mogę wydoić kozę...

Jeśli uda nam się złapać kozę.

Moja jest w pobliżu, gdzieś tutaj...

Zabierzcie tych chłopców do schronu, zanim te latające zbóje ich dosięgną.

Pomóż mu, Johnny... Chodź, trzy Martini...

Tak jest.

Co się stanie, jeśli dostaniemy bezpośrednie trafienie?

Widziałeś, jak bomby przebijały stalowy pokład Marblehead.

Zostaniemy pogrzebani, to się stanie.

Nie zostawiliby nas pod opieką wuja prze...

- Chyba że nas spisali na straty. - Zamknij się, Murdock.

Czy ktoś z was doił kiedyś kozę?

Złą rzeczą jest ustawianie wiadra pod spodem.

Niektórzy stawiają kozę na dwóch krzesłach.

Inni doją ją do płaskiego talerza.

Osobiście, ja...

po prostu trzymam jej ogon jedną ręką, podczas gdy...

Nie chciałem usłyszeć tego, co przed chwilą powiedziałeś.

Ale chcę, żebyś wiedział,

że na twoim miejscu czułbym to samo.

Wiemy, że dałeś z siebie wszystko, doktorze, tylko...

Tylko co, koleś?

Może już czas, żebyś przestał z nas żartować.

Skończyliśmy na dnie dziury, z której nie wyjdziemy,

a jedyne na co możemy mieć nadzieję to, że ktoś z góry przysypie nas ziemią.

Nie wierzę, że chcesz ciągnąć to dalej, prawda, Hoppy?

Dobra.

Daj chłopcom resztę, dobrze?

Ojcze nasz, któryś jest w niebie...

Proszę, nie wsypuj jeszcze tej ziemi...

Nie póki jeszcze żyją...

Może cygaro, Cory?

Ten holenderski tytoń jest w porządku.

Co ty tutaj robisz?

Mniej więcej to samo, co ty.

Będę musiał zabrać cię z powrotem do schronu. Nadal jesteś moją ofiarą.

Doktorze, wydaje mi się, że to ty jesteś tutaj ofiarą!

Kto... ja?

Nie popełnij żadnego błędu, Bill. Wyjdziemy z tego.

Tylko jedna rzecz jest w tym zła. Nie wierzysz w to.

Wiesz co? Coś cię przerosło...

i myślę, że to się stało w Chinach, dawno temu.

Kto ci to powiedział?

Ping zaczął nam mówić, ale...

nigdy nie miał szans, żeby to dokończyć.

Co się stało w Chinach, Cory?

Oh to, to nic nie znaczyło.

Najwyższy czas, żebyś przestał za to płacić!

Co to było... dziewczyna czy wojna?

I jedno, i drugie.

Ale tamta wojna miała w sobie inny rodzaj śmierci.

Powolna, pełzająca śmierć, której nie mogłeś zobaczyć,

ponieważ była ukryta pod skorupą ślimaka.

Ping wspominał o tym.

To świnie wypędziły mnie z Arkansas... Ale ślimaki wygnały mnie z Chin.

Nie sądziłem, że ślimaki są tak szybkie.

Gdzie to było... Szanghaj?

Nie, wysłano mnie tysiąc mil w górę Jangcy...

do ładnej, małej, chińskiej wioski...

ale pod każdym dachem, pod każdym kwiatem, działała śmierć.

Miała pod kontrolą mieszkańców.

Wieśniacy próbowali odeprzeć zarazę za pomocą smoka...

ale ja liczyłem na króliczą łapkę i mój mikroskop.

Skończyłem cały dzień wśród pacjentów...

Zaopiekowałem się kilkoma i wielu pochowałem.

Może moje myśli były gdzieś w dole rzeki...

Moja praca nie postępowała bez Madeline.

Przybył sampan należący do Chińczyków.

Przygotowywali coś na kolację...

i zobaczyłem coś, co podniosło mnie z miejsca.

Ping! Złap tę łódź!

Hej! Skąd wzięłaś...?

Nie, nie, nie próbuję...

Ping, te muszle ślimaków są zupełnie inne! Muszę je mieć...

Niezły sos! Dzięki, jestem bardzo wdzięczny.

Chodź, Ping! Oto rasa, której wcześniej nie widzieliśmy...

Doktorze, musi pan odpocząć. Od trzydziestu godzin pan nie spał.

Spójrz na to i nie mdlej, Ping.

Znaleźliśmy to! Znaleźliśmy to!

Twoje imię będzie wysoko na honorowej liście nauki!

Wreszcie go mam!

Ile on ma ogonów, Ping?

Dwa, jak u małego smoka!

Nie, tylko jeden. Ale rozwidlony.

Ten pasożyt to rozwidlony ogon larwy.

Miło jest myśleć o życiach, które ocalisz.

Tysiące tysięcy...

Kontynuacja kultury trzysta pięć...

"Och, co za ból, dla doktora Wayne'a..."

Zapisz tysiąc pięćset dwadzieścia pięć.

Napisz tysiąc sześćset. Tysiąc sześćset

Postaw to przy drzwiach i odejdź!

Wyszło tysiąc sześćset pięćdziesiąt.

Panna Madeline... To najmilsza niespodzianka.

Ping, zamieniłeś się w smoka! Nie pozwolisz mi się z nim zobaczyć?

Ma ci do powiedzenia najwspanialszą rzecz!

Ale pozwól, że poinstruuję wioślarza, dokąd ma cię zabrać.

Słuchaj, przebyłam tysiące mil w górę rzeki, żeby się z nim zobaczyć i...

Ping! Co to za tajemnica?

On sam musi ci to powiedzieć!

Masz na myśli, że będzie mówił o mnie?

O niczym innym tylko o tobie... I o ślimakach.

O kim najpierw?

Jeśli pójdziesz do świątyni Kwan Yin...

i usiądziesz tam po prawej stronie, pod świętym psem,

obiecuję, że wkrótce przyjdzie i ci powie.

Dobrze, Ping.

Ale nie chcę spędzić wakacji ze świętym psem.

Ale będziesz taka szczęśliwa, kiedy to usłyszysz!

- Będę? - Jak zobaczysz, uwierzysz mi.

To znaczy, jeśli nie...?

Czy dr Wayne nie...

Ale nie zrobiłaś tego... prawda?

W Chinach wszystko może się zdarzyć, Ping.

Powinienem cię zamordować, Ping.

Ona ryzykuje życiem w tej zainfekowanej dziurze...

Jest ostatnią osobą, którą chcę tu zobaczyć...

a ty pozwalasz mi ślęczeć nad bałaganem cerkarii o rozwidlonych ogonach!

Fala mądrości nie powinna być powstrzymywana.

Do diabła z falą mądrości! Gdzie jest mój krawat? Niezły sos!

Tydzień temu nie miałem większego prawa prosić ją o rękę niż...

Przecież nie mogłem jej kupić przejażdżki rykszą...

- Teraz jesteś wielkim człowiekiem! - To nie była moja wątroba, tylko ślimaka!

Z całym szacunkiem sugeruję, że bredzisz.

- Gdzie są moje spinki do mankietów? - Jedna jest w twoim mankiecie...

druga czai się wśród ślimaków.

Święty pies u drzwi księżyca. Święty pies...

O rany, Ping, myślisz, że ona powie tak?

Nie da się zdiagnozować emocji...

ani przewidzieć zachowania kobiet Zachodu.

Dlatego też, jakimkolwiek krokiem nie można...

zwiększyć lub zmniejszyć szans...

osiągnięcia pozytywnej odpowiedzi na naszą prośbę.

Tak więc nieistotne jest to, co się robi.

Ping, jako kupidyn jesteś klapą!

Nie, proszę pana.

Chwileczkę, doktorze!

Czerwony to chiński kolor małżeństwa.

Mam nadzieję.

Bardzo dobrze. Idę do świętego psa.

Niektóre z tych złotych rybek są potężne. Prawie tak ładne jak sum z Arkansas.

Myślałam, że sumy są po prostu koloru błota.

O nie, nie, są złote i srebrne.

I jest jeden rodzaj, który nazwaliśmy sum z obrotowymi wąsami,

cały jest pokryty małymi sznurkami elektrycznych świateł...

- Cory, martwię się o ciebie! - Dobrze.

Złoty sum i noszenie kwiatów...

- To celebracja. - Czego?

Czegoś, co ja wiem, a ty nie.

Co to za sekret, Cory?

Wiem coś, o czym nie wie nikt inny na tym świecie...

a gdy to usłyszysz, założę się, że wejdziesz...

na jednego z tych psów i być może, spadniesz;

wtedy złapię cię i...

Boże, jakie masz dziś piękne włosy.

Cory, pozwól, że zmierzę ci puls.

To wymówki niektórych dam, aby trzymać mężczyznę za rękę!

Wiesz, jest mężczyzna, który chce potrzymać moją.

Doktorze Wassell!

Proszę wybaczyć, ale telegram wydaje się sugerować pośpiech.

Pośpiech jest dla tych, którzy się śpieszą, Ping.

Kogo chciał trzymać cię za rękę?

- Dr Wayne. - Och, on!

On chce również, żebym wyszła za niego.

Biedny doktor Wayne! Mnie, oczywiście, szkoda tego faceta.

- Bo może go zaakceptuję? - Nie. Bo ty tego nie zrobisz.

Ponieważ zamierzasz tylko powiedzieć doktorowi Wayne'owi, żeby skoczył...

Cory, co jest? Co się stało?

Nic... nic, co ma znaczenie...

Czy nie rozmawialiśmy o sumach?

- Sumach? - Tak, to było to...

i opowiadałem o odmianie z koronkowym ogonem, z...

zielonymi i żółtymi gwiazdkami...

Mówiłam ci, że jeden z najwspanialszych mężczyzn w Chinach,

chce się ze mną ożenić!

Nie bardzo rozumiem, jak to...

możliwe, żeby dobra dziewczyna mogłaby mu odmówić, a ty?

Cory, jest coś o czym mi nie mówisz.

Tak, tak... jest.

Wysyłam rezygnację.

Cory! Dlaczego?

Pomyślałem o złożeniu podania do Marynarki Wojennej.

Ale twoja praca!

Madeline, przysięgam na Boga,

nie ma nic, co by mnie choć trochę interesowało.

Nic, Cory?

Teraz weźmy doktora Wayne'a. On jest...

typem faceta do tego rodzaju pracy...

ty i on zajdziecie daleko.

- Wierzę, że naprawdę tak myślisz. - Tak.

Czy panna Madeline jest zadowolona z... cerkarii o rozwidlonych ogonach?

- Nie powiedziałem jej. - Ale...

Ma zamiar poślubić doktora Wayne'a.

Nic jej nie powiedziałeś?

Nie. To było pierwsze.

"Dr Wayne znalazł..."

"Dr Wayne znalazł cerkarie o rozwidlonych ogonach...

Jego genialne osiągnięcie uratuje niezliczone życia w całych Chinach.

Proszę o przesłanie wszystkich danych jakie posiadasz. Holmes. Szanghaj...

Powinieneś jej powiedzieć co się stało.

Gdyby wiedziała, zostałaby z tobą na zawsze!

Tak, zostałaby... Ponieważ byłoby jej mnie żal.

Żaden mężczyzna by tego nie zniósł!

Chyba byłem głupcem... Ale nie ma w tym nic nowego.

Więc będziesz trzymał torbę do końca życia?

Tym razem to nie ja... Chciałbym, żeby tak było.

Tam na dole leży wszystko, co pozostało z Amerykańskiej Marynarki na Jawie.

Dziesięciu bezradnych mężczyzn... Prawie jak martwi!

Japońskie bombowce. Przylatują dokończyć robotę.

To nie mogą być bombowce.

Nikogo nie obchodzą ci faceci z wyjątkiem...

Dlaczego nie bombowce?

Ponieważ to brzmi na drodze. Bombowce latają, pamiętasz?

Ci faceci zapłacą za wszystkich...

- Nie pozwolę na to. - A co zamierzasz zrobić?

Jesteś pewien, że to pojazdy zmechanizowane?

Oczywiście, że jestem pewien. Nie sądzisz, że znam swój biznes?

Nie odpowiadaj na to.

Jeśli to Holendrzy odchodzą, może zostawią nam ciężarówkę?

Oszalałeś, Cory... to jest japońska artyleria! Słyszę keson!

Idę zobaczyć tę kolumnę!

To proste za świątynią Borobudur... trzy mile drogą.

Nie zamierzam iść drogą.

Mam zamiar wsadzić pióro do buta i wypalić linię prostą!

Nie możesz tego zrobić. Twoim rozkazem jest zostać tutaj.

- Moim rozkazem jest zostać z moimi ludźmi. - Wiem, ale...

Pewnego dnia, jeśli się stąd wydostaniemy, stanę przed sądem wojennym. Ale do tego czasu...

Do tego czasu, to wciąż amerykańska marynarka wojenna!

Jasne, i ja tu dowodzę!

- Cory! Cory! - Siedź cicho, Bill...

Dobra, jesteś lekarzem.

Buddo,

ty i ja nie znamy się zbyt dobrze...

ale jeśli w ogóle możesz coś zrobić,

zrób to dla tych na wpół zabitych amerykańskich chłopców, masz szansę...

Nie pozwól, aby ta kolumna była japońska. Nie pozwól.

Nie pozwól na to!

Brytyjczycy! Brytyjskie ciężarówki!

Podziękowania od Marynarki Wojennej!

Proszę wybaczyć, sir... Jestem komandor Wassell.

Miło cię poznać.

Hej, posłuchaj. To sprawa życia i śmierci...

Przepraszam stary, nie spałem od sześćdziesięciu godzin...

- Jesteś dowódcą? - Obawiam się że tak.

Inni oficerowie zostali znokautowani, wiesz...

Mam dziesięciu amerykańskich marynarzy, czy możesz zabrać ich na pokład?

- Oczywiście. - Co? Co powiedziałeś?

Umieść ich na ciężarówkach.

To najlepsze słowa, jakie usłyszałem od...

Czy twoi ludzie mogliby mi pomóc zabrać moich chłopców w drogę?

Są ranni...

- Ranni! - Tak jest.

- Ciężko? - Większość.

Nie wytrzymają trudnego przejścia, stary, po drzewach, przez rzeki...

ale obiecuję ci, że wszyscy mają wspinaczkę we krwi!

To amerykańscy marynarze!

Marynarze, tak? Pogrzeb na morzu i tym podobne rzeczy.

Bainbridge. Bainbridge!

Weź ciężarówkę i zabierz ludzi tego oficera!

- Tak jest! - Dziękuję. Milion razy dziękuję.

- Wsiadaj. - A tak przy okazji, gdzie jedziemy?

- Australia, sir - Australia?

Tak jest. Konwój statków spotka się z nami w Tjilatjap.

Johnny, czy nadal widzisz samochód Hoppy'ego?

Nic mu nie jest, sir. Jest około sześciu ciężarówek za nami.

Co, jankesie? Wygodnie ci?

- Chłopaki, chcecie papierosa? - Oczywiście.

- Dziękuję. - Z tobą wszystko w porządku?

W porządku, "Tommy".

Z wyjątkiem kwadratowych kół.

Jak to się stało, że Hoppy dostał prywatnego jeepa?

Bo jest ranny gorzej niż ty.

Jak to się stało, że dostał damę?

Nie jest taki kiepski, jak ta małpa! Co on ma takiego, czego ja nie mam?

Prywatny jeep i dama!

Zamknij się! Co to jest?

Widzicie coś?

Może to sygnał, żeby rozdać żarcie!

O ile nie jest to japońskie jedzenie...

Komandorze Wassell, sir. Specjalne rozkazy!

- Czy coś jest nie tak? - Japończycy przedarli się...

od północy.

Ciężka bateria już ostrzeliwuje most w Gambong.

Niezły sos! To jeszcze przed nami.

Musimy unikać ostrzału artyleryjskiego. Kierowcy będą jechać w odstępach co pięćdziesiąt jardów...

i za wszelką cenę utrzymywać prędkość kolumny.

Most jest tuż za wioską. Przejedź przez niego na pełnym gazie.

- Dobrze. - Powodzenia, sir.

Czy nie kończy nam się benzyna, Cory?

Jest z górki.

Spójrz w dół!

Ostro w prawo, doktorku!

- Zatrzymaliśmy się na lunch, doktorze? - Cicho!

Hej, Johnny, zaopiekuj się Andym.

- W coś uderzyliśmy. - Chcesz wrócić?

Tak, wezwij mi taksówkę!

Straciłem swoje miejsce.

- O mało nas nie trafił. - Było blisko!

Johnny, czy nadal widzisz Hoppy'ego?

Nie, sir.

Zdejmij nogę z hamulca. Lecisz za nisko!

Jedzie, wszystko jest w porządku, ale nie będzie się wspinać!

Nie zwalniaj tempa, most jest tuż przed tobą!

- Mała pielęgniarka kazała jechać ostrożnie. - Dawaj!

Ech, kierowco. Kierowco!

- Trzymartini, wszystko w porządku? - Tak, Hoppy.

A co z kierowcą?

- Nie żyje. - No dalej... podnieś mnie.

- Muszę wstać. - Proszę, nie!

- Leż spokojnie! - Moja noga!

Spójrz na moją nogę.

Jest złamana, prawda?

- Hoppy, nie widzę tego. - Jest złamana czy nie?

Tak, Hoppy.

Biegnij na most, zobacz, czy uda ci się kogoś przyprowadzić.

Jeep spadł do wąwozu!

Co jest? Nie słyszę cię!

Mały samochód wypadł z drogi!

- Z jednym z naszych chłopaków i dziewczyną? - To wszystko.

Hej, doktorze, Hoppy nie dotarł na most!

On tam z tyłu zjechał z drogi!

Bill, wracam po tego chłopca!

- Możesz tam zawrócić ciężarówkę. - Nie zawracam.

- Johnny, chwyć kierownicę. - Tak jest.

Bill, przejmij kontrolę! Gdy znajdziesz się poza zasięgiem,

zjedź z drogi i poczekaj na mnie godzinę.

A co jeśli nie wrócisz?

Wtedy do zobaczenia po wojnie.

Jesteśmy ostatni, sir. Lepiej wskakuj na pokład.

Daj mi swoją broń i ruszaj!

Żegnaj, Arkansas.

Widziałaś kogoś?

Nic nam nie będzie. Dr Wassell wróci po nas.

On nie wróci.

Na pewno wróci.

Most... zniknął.

- Most. - Ostrzelany...

Wszystko zniszczone. Nie ma innej drogi.

Nie obchodzi cię to?

Jakoś...

od dłuższego czasu... nie wierzyłem, że wyrwę się z Jawy.

Sprawię, że zapomnisz o tym "arkkumsaw".

Słuchaj! Zamieniłbym cię i tysiące takich jak ty...

za garść brudu z Arkansas!

Założę się, że mogę zrobić...

dobrą szynę na nogę z bambusa.

Idę po...

Coś jest w dżungli!

- Gdzie? - Spójrz.

Tam na dole... w pobliżu bambusa. W wysokiej trawie.

Dżungla jest ich pełna!

Nie biorą jeńców, Hoppy...

- Nie w dżungli. - W każdym razie nie biorą nas do niewoli!

Wyciągnij Tommy-gun z wraku!

- Tak, Hoppy... - Idź. Czekaj!

Odetnij te bandaże z mojej ręki! Dalej... przetnij je!

Słuchaj, muszę ci coś powiedzieć.

To nie tak, jak powiedziałem o tobie... i Arkansas.

Nie obchodzi mnie to, że nie wracam.

Dopóki jesteś tu...

tutaj chcę być.

Jestem taka szczęśliwa! Cokolwiek się stanie...

- Teraz jestem szczęśliwa! - Ty jesteś moją dziewczyną.

A teraz weź ten Tommy-gun!

W tej chwili, Hoppy.

- I weź rękawice tego faceta. - Tak, Hoppy.

Pięknie. Załóż je!

Dobra, ślicznotko... nie ranisz mnie.

Hoppy, kocham cię.

Jasne, dzieciaku... ja też.

Staraj się nie zranić rąk...

Stop. Wiadomość dla doktora Wassella.

Jakiś problem?

Zajęliśmy pozycje na bagnach Kali.

Kapitan sugeruje, abyście wybrali dolną drogę i obeszli ją dookoła.

Mówi, że jesteś mile widziany w ciężarówce.

Przegapię transport jeśli będę tu walczył!

Przykro mi to mówić, transport wpadł w kłopoty,

i wszyscy są na dnie Morza Jawajskiego.

Nic nie dotarło do Tjilatjap,

oprócz czegoś starego, przerobionego zwanego Janssenem.

Nawet przerobiona wanna byłaby dla nas dobra.

Odpłynie, gdy tylko zatankuje... Lepiej się pospiesz, sir.

Dziękujemy wam, brytyjczycy, za to, co dla nas zrobiliście.

Proszę to powiedzieć swojemu kapitanowi.

Tak zrobię, sir, i powodzenia! Damy popalić Japońcom.

Doktorze Wassell, jaka szkoda. Przyjeżdżasz za późno.

Niszczyciele Japońców są bardzo blisko.

Nawet gdybyśmy wiedzieli, że przyjedziesz, Janssen nie mógł czekać wiedząc, że nadchodzą.

Japońce wylądują tutaj przed świtem.

Jak dawno Janssen odpłynął?

Mniej niż pół godziny, sir.

Pół godziny...

Zabrał sześćset osób a jest przeznaczony dla czterdziestu.

Kapitan Stall nie mógł...

Tak!

- Widziałem go! - Ten statek nie płynie!

Dlaczego miałaby zakotwiczyć!

Błyskawica pokaże go Japońcom z daleka.

Podejdź tutaj, doktorze.

Mogę cię tam zabrać do tego pływającego kurnika...

ale nie mogą cię zabrać na pokład!

Johnny, cofnij tę ciężarówkę!

Żołnierzu, pomóż mi z tymi chłopcami...

Tak jest.

Wy, ludzie z Marblehead i Houston, wiecie, co nas czeka.

Tam na nas czekają Japończycy.

Teraz, jeśli chcie zostać, zostanę z wami.

Doktorze, wstąpiliśmy do Marynarki Wojennej żeby zobaczyć świat!

Zobaczyliśmy Jawę.

- Wszyscy chcecie wejść na pokład tego statku? - Jasne, chodźmy się utopić!

- Wanna. - I tak już jesteśmy przemoczeni.

Dziękujemy, poruczniku.

- Bądź gotowy, Bill! - Rozumiem!

Ahoj tam! Zaczekaj na nas!

Niezły sos! Spójrzcie kto to.

Czekać!

Johnny, nie możesz wywieźć z kraju tubylczej kobiety.

- Wiem, sir, ale... - Zamknij się.

- Tak jest. - Mówisz po angielsku?

- Przestań chować głowę. Bill nie będzie... - Nie chowam głowy.

- Niezły sos! - Jest amerykańską nauczycielką.

- Ruszajmy, Bill. - Płyniemy.

Przeszła pieszo Jawę.

Na pewno nie poprosimy cię o powrót.

- Tak jest. - Musimy to zrobić.

Wchodzę na pokład jako pierwszy, potem wy, chłopaki, róbcie swoje.

Jestem panu zobowiązany, poruczniku, i dziękuję za moich ludzi tutaj.

Powodzenia, sir.

Musimy działać szybko. Zrobimy to.

Nie nalegaj, doktorze.

Zabranie na pokład twoich ludzi, byłoby morderstwem.

Jesteśmy ostatnim statkiem ewakuującym Jawę.

Będą na nas polować z morza i z nieba.

Byłoby okropną rzeczą widzieć rannych ludzi walczących na morzu.

Tak... pewnie by było.

Co to ma być, hydroterapia?

Hej, ostrożnie.

Podnieść kotwicę, panie Benson! Nie możemy dłużej czekać!

Podnieść kotwicę!

Dla ich własnego dobra. Nie mam wyboru.

Nie, sir. Z pewnością.

Będziesz musiał powiesić się na kratach, partnerze!

Coś pękło w środku.

Nigdy tam nie dotrę.

Andy, spójrz tam.

Bettina tam jest! Ona jest na tym statku!

No dalej, Andy, dasz radę.

Jeden z nas musi się nią zaopiekować... Teraz to zależy od ciebie!

Musisz dostać się na ten statek!

Nie płyniesz?

Spodziewamy się gości. Jestem w komitecie powitalnym...

Jesteś świetnym facetem, Dirk.

Zaopiekuję się nią dla ciebie... Tak czy inaczej...

- Ruszaj, Benson. - Na rozkaz, kapitanie.

Podwój czujność, kolego! Szukaj pływających min!

Podwójne straże! Uważać na miny!

- Trzy stopnie na prawą burtę. - Trzy stopnie na prawą burtę.

Bez świateł!

Przykro mi odmawiać twoim ludziom, ale co się stało to się nie odstanie.

No i dobrze. Co?

To oburzające, sir! To są ranni ludzie, nie wiesz o tym?

Tak, sir, wiem o tym.

Zabierz ich do schronu.

- W schronie jest pełno ludzi. - Więc wyprowadź zdrowych ludzi...

i wprowadź rannych!

Kapitanie Ryk, sir, w niebie, z pewnością będzie specjalne miejsce dla Holendrów.

- Johnny, niech wejdą dzieciaki. - Tak, doktorze.

- Pomóż pielęgniarce. - Tak jest.

- Zawołaj naszego lekarza. - Tak jest.

- Ma krwotok, doktorze! - Nie ruszaj go.

Zdobądź bandaże dla Bettiny.

- Mam latarkę, doktorze. - Będzie potrzebna.

Jeśli możesz... potrzymaj to światło tutaj. To znaczy... zróbcie namiot.

Tak jest.

Nie możemy go ruszyć.

Marynarzu, trzymaj latarkę.

Nie dawaj tyle światła, marynarzu.

- Przebite płuco? - Otrzymał wiele kul.

Daj mi...

Niezły sos! Doktor Wayne.

Czekaj... to dr Wapple, prawda? Albo Wissle...

- Wassell. - Oczywiście.

Nożyce do opatrunków, proszę.

Nie widziałem cię tamtej pory, kiedy Madeline była...

- Dzięki. To wystarczy. - Wszyscy byliśmy raczej zainteresowani ślimakami.

- Twoja żona jest bezpieczna, prawda? - Była dziesięć minut temu.

- Sulfonamidy? - Są na pokładzie.

Cieszę się, że jest bezpieczna.

Dzięki... ja też.

Rozdaj kamizelki ratunkowe.

Chłopie! Było blisko.

Tak... zero... bardzo blisko!

Jeśli mgły opadną, koniec z nami!

Pędzel. Brzytwa.

Hej, czy już mówiłem, że przypominasz mi...?

- Ale co robisz? - Cicho bądź.

- Hej, to moje ucho! - To, co musisz usłyszeć...

to, że przypominasz mi...

światło księżyca nad srebrzystą rzeką Harlem...

Nie, nie. Jesteś inna niż wszystkie...

- Jest w tobie coś takiego, że... - Posłuchaj!

Silniki się zatrzymały.

Może łódź podwodna. Co to jest?

Oczywiście jakieś niebezpieczeństwo.

Ta barka będzie na dnie.

Dlaczego wujek niefart nie zabrał nas na Pecos?

Bylibyśmy już w Australii!

- Rozdaj to, Johnny. - Tak jest.

Chciałbyś być na Pecos? A kto by nie chciał?

Przeszukaliśmy jego wrak zeszłej nocy.

Został zatopiony w zasięgu wzroku z Jawy.

Weź, Frances to dla Murdock'a i Bettiny.

Pecos?

Wszyscy nasi koledzy... Chodzący i...

Prawdopodobnie zostali złapani.

Wierzysz w to, doktorze?

Wierzę, że trochę więcej wiary we Wszechmogącego nikomu z nas nie zaszkodzi.

Z czym mamy do czynienia, doktorze?

Za chwilę się dowiemy.

To niszczyciel. Słyszysz jego dmuchawy?

- Japoniec! - Czy nie mógłby być jednym z naszych?

Nie na tych wodach... Ale jeszcze nas nie widział.

Doktorze Wassell. Doktorze Wassell.

To przyszło przez radio, sir!

Komandor Goggins prosi o natychmiastowe przyprowadzenie pielęgniarki Bettiny!

- Ja? Radio? - Jasne... Bettina.

To brytyjska siedemnastka... Nie mogę podać ci pozycji, stary.

- Szybciej, Bettina! To... - To Jawa, sir.

- Jawa? - Czy mnie słyszysz?

Pilne do przekazania! Czy mnie słyszysz?

- To głos Dirka. - Jasne, to Dirk.

Gdzie on jest?

Wyczyść częstotliwość. Zmiana.

To kapitan, który wyprowadził nas z portu.

Tu pozycja 61. Można się skontaktować z holenderską centralą?

Gdzie jest komunikat sześć-jeden?

Mogę spróbować, stary. Mów dalej.

Japończycy lądują tutaj, na Widara Payung!

Czy możesz policzyć statki?

Widzę siedem transportowców, sir...

konwojowanych przez dwa krążowniki, sześć niszczycieli...

Ich ogień, pokrywający plażę był bardzo ciężki...

Jest pod ostrzałem!

Krążowniki jakiej klasy? Szybciej!

Jeden lekki i jeden ciężki, sir.

Myślę, że ciężki klasy suko...

Grupy wiodące są już blisko brzegu.

Nie są w stanie utrzymać...

Niektórzy z nich są już na plaży.

Naliczyłem czternaście barek...

stu ludzi na barce.

Czternaście barek. Jaka broń? Mów szybko!

Lekka broń, sir.. Nie! Wiele szybkostrzelnych... jak wy to nazywacie...

Tommy-guns, sir. Oddziały szturmowe.

Czy jesteś tam wspierany? Jak jesteś chroniony?

- Jestem sam, sir. - Sam!

Czy możesz poinformować holenderską centralę?

Pilnie muszą wiedzieć...

Zrobiłeś to, co do ciebie należało. Wycofaj się, dobrze?

- Tak, Dirk... - Nie otrzymałem takich rozkazów, sir.

Dirk, proszę, odejdź stamtąd. Proszę idź.

Teraz się rozmieszczają... Przeszli przez fale.

Wyraźnie widzę ich twarze... Bardzo dobrze przygotowani żołnierze.

W imię niebios, chłopcze, wycofaj się, póki możesz!

Teraz mnie widzą.

O Boże kochany! Pomóż mu!

Przekaż, proszę. Przekaż za wszelką cenę!

Żegnam, sir...

Boże chroń królową!

Powinnam z nim zostać.

Powinnam z nim zostać na Jawie...

Oh, Dirk!

Szkoda, że ​​nie dostali mnie... Zamiast niego...

Był świetnym facetem.

Znów jesteśmy w drodze!

Musieliśmy oszukać niszczyciele we mgle!

Tak, ale mgła zniknęła!

Wiedział o tym... dlatego wsadził mnie na pokład...

Bettina.

Żywi idą przed martwymi. Mamy pracę.

- Wracaj do chłopców! - Tak, doktorze.

Leż dalej, Andy. Niech ci się rany nie otworzą.

Widziano samoloty!

Dwa punkty na dziobie prawej burty.

- Czy potrafisz je zidentyfikować? - Wyglądają na Japończyków.

Japończycy!

Wygląda na to, że to "zera"!

- Wszyscy na ziemię. - Wszyscy na ziemię.

- Alarm. - Alarm.

Wszyscy zakładają kamizelki ratunkowe!

- Przestań mnie popychać. - Próbuje tylko dopasować kamizelkę.

Hej, panie. Przyjdź nam pomóc z tymi beczkami.

Pomóż doktorowi Wayne’owi oczyścić salę operacyjną.

Kapitan pyta, czy potrzebujesz pomocy, doktorze?

- Poradzimy sobie. - W pokoju radiowym są hełmy!

Dziękuję kapitanowi.

- Johnny, przynieś te hełmy. - Tak jest.

- Zejdź tam i się nie ruszaj. - W dół przez włazy!

- Mam je, doktorze. - Rzuć je przez barierkę.

Wbijcie to sobie na głowy.

Hej, co się dzieje?

Spójrz, mamo, spójrz.

Mamusiu!

- Chodź, mamo. - Biegnij, kochanie...

Idź razem z innymi.

I nie oglądaj się!

Moja mama upadła.

Chciałbyś służyć w marynarce wojennej?

Wskocz tutaj do tego małego domku.

- Zapewnijcie mu rozrywkę. - Nie ma problemu, doktorze.

- Ja tu rządzę. - Zostaw to mnie.

Weź, załóż to.

- Jesteś z marynarki wojennej? - I ty też możesz tak powiedzieć, chłopcze.

Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych.

Nie możemy pomóc, Johnny.

Doktorze Wassell, dr Wayne został ranny.

Jest w ambulatorium i mocno krwawi.

Zaraz tam będę. Znajdź jego żonę.

Tak, doktorze.

- Pomóż im! - Tak jest.

To kościół, a to dzwonnica. Drzwi się otwierają...

i ludzie wychodzą.

Pokażę mamie mój nowy kapelusz.

Oczyść pomieszczenie dla rannych i asystentów.

Tutaj, doktorze.

Zasłonić te okna!

Bettina... odetnij tę nogawkę! Gdzie jest doktor Wayne?

Tam, doktorze. Spokojnie, będę z tobą.

- Witam, doktorze. - Ach, Wassell.

- Posłałem po twoją żonę. - Moją żonę? Po co?

Ponieważ jest najlepszą pielęgniarką w Chinach! Wrzącą wodę, proszę.

To ostatnia osoba, którą chcę tu widzieć.

Nie kłóć się ze mną! Trzymaj to.

Zaraz wracam.

Zdobądź więcej czystych prześcieradeł.

Nie, nie. Trzymaj jej nogę.

Może pomóc, doktorku?

- Idź zobaczyć, jak się mają inni. - Tak jest.

- Moja noga, nie odcinaj jej. - Pozwól mi się martwić, marynarzu.

- Bettina, chloroform. - Tak, doktorze.

Doktorze Wassell, pani Wayne już tu jest.

Dzięki Bogu! Poluzuj opaskę uciskową.

- Tak. - Pomóż jej.

Spokojnie, tylko spokojnie.

- Ralph. - O, to nic takiego.

Natknąłem się na japońską kulę, to wszystko.

Madeline, cieszę się, że cię widzę. Jest praca dla...

Doktorze, czy jest poważnie ranny?

- Kim pani jest? - Jestem pani Wayne. Czy jest ciężko ranny?

Jesteś panią Wayne!

Niezły sos!

Co się z tobą dzieje Wassell?

Po prostu cieszę się, że poznałem twoją żonę!

Oczywiście.

Chyba Madeline opuściła Jawę przed nami?

- Madeline? - Wiem, kogo ma na myśli.

Widziałeś ją? Odpłynęła w porządku?

Tak, widziałem ją.

Madeline wypłynęła z Jawy... na Pecos.

- Pesos poszedł na dno! - Tak, doktorze.

Twój pacjent jest gotowy, doktorze.

Doktorze Wassell...

Tak, tak, zaraz tam będę...

Skarbie, przynieś mi brandy, dobrze?

- Dopadł go! Dopadł go! - Co za strzał!

Uważaj, Johnny!

To było gładsze golenie niż to, które zrobiłeś mi, Johnny.

Chłopaki, słuchajcie!

Co słyszysz... harfy?

- Słyszę fortece. - Fortece?

Zwariowałeś. To zera.

Mówię wam, słyszę fortece... Latające fortece!

A może. Może ma rację.

Amerykańskie! Fortece!

- Widzisz je? - Tak, trzy punkty...

na prawej burcie!

Cała formacja.

W porządku, chłopaki.

Spójrz, jakie maluchy się pojawiają!

I spójrz na te zera!

Jak sójki uciekające przed orłem!

Jego skrzydła pokrywają cały statek.

Jak wielki ptak!

Tak! To nasze ptaszki i plują ogniem.

Pozdrów ich.

Hurra! Brawo dla wielkich ptaków!

Nie rozumie pan, doktorze?

To amerykańskie samoloty z Australii.

Świetnie... Chyba jesteśmy bezpieczni.

- Tak, jesteśmy bezpieczni! - Skapel.

Proszę o wybaczenie, komandorze Wassell.

- Wejdź. - Wszedłem, sir.

- Z chłopcami wszystko w porządku? - Tak jest.

Admirał pragnie pana widzieć tak szybko, jak to możliwe, sir.

Obawiam się, że wiem, czego on chce.

To bardzo pilne, sir. Jesteś potrzebny natychmiast.

Czy aż tak im się spieszy żeby mnie powiesić?

Czy wiesz, kto zasiada w tym sądzie wojennym?

Przykro mi, sir; nic o tym nie wiem.

Nie winię ich bo to jest fakt.

Właściwie zrozumiałem rozkazy, ale trochę je naciągnąłem.

I ten tysiąc guldenów, który mi dali...

Chyba wiem. Wypadły z kieszeni.

- Brzmi trochę głupio, prawda? - Tak jest.

Tak właśnie myślałem.

O rany.

Chyba mnie mają.

- Na pański rozkaz, admirale. - Spóźnił się pan, doktorze Wassell.

Cóż, to nie potrwa długo. Jestem winny.

Sprzeciwiłem się moim rozkazom.

Myślę, że usłyszymy coś z Waszyngtonu na ten temat.

Waszyngton! Czy to aż tak poważne?

Proszę.

...stosunkowo bezpieczne z wyjątkiem wielkich katastrof...

To prezydent.

Czy on też wie o tysiącu guldenów?

...marynarze i piechota morska walczą z wielką odwagą...

na dalekich frontach...

aby zapewnić nam bezpieczeństwo.

Chciałbym opowiedzieć wam jedną lub dwie historie o ludziach,

których mamy w naszych siłach zbrojnych.

Na przykład,

doktor Corydon M. Wassell.

Był misjonarzem, dobrze znanym ze swoich dobrych uczynków w Chinach.

To prosty, skromny człowiek, który odchodził na emeryturę,

ale wstąpił do służby dla swojego kraju...

i został mianowany komandorem- porucznikiem Marynarki Wojennej.

Doktor Wassell został przydzielony do służby na Jawie,

gdzie opiekował się rannymi oficerami i żołnierzami...

z krążowników Houston i Marblehead,

które brały udział w ciężkiej akcji na morzach Jawajskich.

Kiedy Japończycy posuwali się przez wyspę,

podjęto decyzję o ewakuacji...

jak najwięcej rannych do Australii.

Ale około dwunastu jego ludzi...

bylo tak ciężko rannych, że nie można było ich przenieść.

Dr Wassell pozostał z nimi...

wiedząc, co go czeka gdyby został schwytany przez wroga.

To prezydent.

On mówi o mnie. A niech to!

Dokonał desperackiego wysiłku, aby wydostać tych ludzi z Jawy.

Zapytał każdego z nich, czy chciałby zaryzykować,

i wszyscy się zgodzili.

Najpierw musiał dostarczyć dwunastu mężczyzn na brzeg morza...

Pięćdziesiąt mil dalej. Ludzie cierpieli poważnie,

ale doktor Wassell utrzymywał ich przy życiu dzięki swoim umiejętnościom...

i inspirował ich własną odwagą.

Udało mu się ich wydostać.

Naszym zadaniem jest być na Jawie, kiedy wrócą!

Brzmi interesująco.

- Czy ktoś ma cygaro? - Tutaj, kolego.

Zaczekaj chwilę.

Czy są jakieś wieści o innych?

Czy będziemy jedynymi, którzy przeżyli?

Nie, nie, niszczyciel przyjął wielu innych.

Tak, a było ich więcej bo wiele kamizelek dryfowało.

- Cisza, mówi Prezydent. - Prezydent?

To was zainteresuje, ludzie z Pecos.

Mówi o lekarzu, który zabrał rannych z Jawy.

To było po wypłynięciu. Facet nazwiskiem Wassell.

Doktor Wassell? Czy mogę posłuchać?

Jasne. Czy coś wiesz?

Opowiadał mi o sumach z wąsami.

Wydaje mi się, że potrzebujesz kawy. Joe.

Tak, pewnie.

Osoba, która ma być odznaczona jest obecna, sir.

Sekretariat Marynarki Wojennej, Waszyngton.

Prezydent Stanów Zjednoczonych z przyjemnością wręczy krzyż Marynarki Wojennej...

porucznikowi Corydon M. Wassell'owi, lekarzowi Marynarki Wojennej USA,

za działania, które szczegółowo zostały opisane poniżej.

Poczekaj, aż to się skończy:

"za wzorowe zachowanie i oddanie obowiązkom,

oraz całkowite lekceważenie bezpieczeństwa osobistego, w kontakcie z siłami wroga,

narażony na ataki wrogich samolotów...

podczas ewakuacji rannych marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych z Jawy.

Holenderskie Indie Wschodnie marzec 1942 roku.

W imieniu prezydenta, Frank Knox, Sekretarz Marynarki Wojennej ...

Zatwierdzam.

Doktorze, to ogromna przyjemność nagradzać osoby, które ratują życie.

- Gratulacje, sir. - Dziękuję, sir.

- Jak on wygląda? - Świetnie.

Tłumaczenie stensikora dedykowane zibi1150.

Jeszcze chwileczkę, Panie i Panowie.

Po zakończeniu historii doktora Wassell'a...

dowiedzieliśmy się, że Hoppy wciąż żyje...

i jest jeńcem wojennym Japończyków.

Dziękuję.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.