Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SERIAL NETFLIX
SEN O TYSIĄCU KOTÓW
Kochanie, chodź do łóżka.
Już idę, skarbie. Dam tylko kociaka do kojca.
Zostaw otwarte drzwi, musi korzystać z kuwety.
Dobranoc, kiciu.
To dzisiaj. Idziesz?
Powinna być zabawa.
Nie mogę się wydostać. Zamknięto wszystkie otwory w ścianach.
Nie wszystkie.
Przezroczysta dziura na górze jest otwarta. Możesz przez nią wyjść.
Spręż ogon, maluchu. Nie możemy tego przegapić.
Niezły skok. Dopracuj tylko lądowanie.
Chodź. Noc nie będzie czekać.
Jaka ona będzie?
Kto wie? Nie ja.
Pozdrowienia, wędrujący nocą.
Witaj. Idziemy ją zobaczyć.
Ja też.
Choć nie widzę w tym sensu.
To czemu tu jesteś?
Być może z ciekawości.
Chcę usłyszeć, co powie.
Jak my wszyscy, dziecko. Jak my wszyscy.
Gdzie ona jest?
Siostry, bracia, pomyślnych łowów.
Niektórzy z was przybyli z daleka, by wysłuchać mych słów.
Zostawiliście ciepłe, przyjemne miejsca, i mam nadzieję, że gdy skończę,
będziecie dzielić mój sen.
Nie zawsze byłam taka, jaką mnie widzicie.
Kiedyś, jak wielu z was, żyłam w ich świecie.
I jak wy się oszukiwałam.
Karmili mnie i zapewniali wygody. Służyli mi.
W zamian prosili jedynie o moje uczucie.
To żadna cena.
Był silny i szybki.
Z pazurami i kłami ostrymi jak zima.
Wybrałam go na kochanka.
Nigdy więcej go nie ujrzałam, ale go nie zapomniałam.
Nie pamiętałam swojej mamy, ale poprzysięgłam być od niej inna.
Uczyłabym je, jak się myć, jak się bezgłośnie zakradać i polować.
Wiedziałaś, że ma ruję.
Czemu nie trzymałaś jej w domu?
Uważam, że są słodkie.
Słodkie? To syjamka czystej rasy.
To mieszańce. Nie są nic warte.
- Co z nimi zrobisz? - Nie martw się.
Zajmę się tym.
Paul!
Z oddali, w ciemności czułam, jak pochłania je zimna woda.
Czułam, jak ślepe szarpią się i drapią.
Czułam, jak wołają mnie przerażone.
A potem… już ich nie było.
Na miłość boską, to przecież nie tak, że ona to rozumie.
Spójrz na nią. Pewnie jej ulżyło.
Kto by chciał tabun rozwrzeszczanych bachorów?
Pewnie masz rację.
Zwyczajnie czuję się winna.
Zrozumiałam wtedy, że się okłamywałam. Że to my jesteśmy poddanymi.
Że dopóki żyjemy z ludźmi, nie możemy nazywać się wolnymi.
I modliłam się.
Modliłam się do ciemności, do nocy.
Modliłam się do Króla Kotów,
który pośród nas kroczy, a my go nie znamy.
I… śniłam.
Czemu przybyłaś do serca Śnienia, mała kotko?
Nic tu po tobie.
Szukam sprawiedliwości.
Objawienia. Mądrości.
Sprawiedliwość to ułuda.
Mądrości też tu nie znajdziesz.
Ale objawienie… to domena Snu,
jeśli masz silne serce i się nie boisz.
Niczego się nie boję.
W górze jest jaskinia. Tam go znajdziesz.
Ale droga jest trudna.
Małej kotce może stać się krzywda, jeśli zboczy z drogi.
Koty chodzą własnymi ścieżkami.
Wędrowałam przez Las Duchów, gdzie szeptali do mnie umarli i zagubieni.
Słyszałam wołanie moich dzieci.
Ale szłam dalej.
Wędrowałam przez Zimne Krainy,
gdzie każdy krok oznaczał ból, każdy ruch torturę.
Wędrowałam przez wodę mrożącą mi łapy i przesiąkającą futro.
A jednak szłam dalej.
Wędrowałam przez ciemność, przez otchłań,
gdzie pozbawiono mnie wszystkiego,
co czyni mnie tym, kim jestem.
A jednak nawet nie wiedząc, czemu idę, nie przerywałam marszu.
Po jakimś czasie powróciłam do siebie i znalazłam się na górze.
Dotarłam na spotkanie Kota Snów.
Czemu mielibyśmy cię wpuścić?
Czemu ktoś taki jak ty miałby mu się naprzykrzać?
Mały kęsek z futra i kości. Ledwie kotek.
Zbyt daleko zaszłam, by zawrócić.
Przedstawię swą sprawę temu, do kogo przyszłam, i tylko jemu.
Jestem kotem. Nie zdradzam swych sekretów.
Wejdź zatem, dumna kotko.
Ale strzeż się.
Sny mają swą cenę.
I poszłam naprzód.
Jestem tu.
Kimże jesteś?
Kotem. Wędrującą w nocy.
Martwy kruk przysłał mnie tu po objawienie.
Chcę wiedzieć, czemu odebrano mi dzieci.
Czemu żyjemy, jak żyjemy?
Nie rozumiem tego.
Kot może patrzeć na króla. Tak powiadają.
Spójrz mi więc w oczy, siostrzyczko. Spójrz mi w oczy.
I w jego oczach ujrzałam wszystko.
Ujrzałam prawdę. Naszą prawdę.
Przekroczyła wszelkie moje wyobrażenia.
Wiele, wiele lat temu koty władały tym światem.
Byliśmy wówczas więksi. Świat był dla nas stworzony.
Ludzie byli małymi stworkami, nie większymi niż my teraz.
Pielęgnowali nas i karmili.
Polowaliśmy na nich przy pełni księżyca.
Bowiem łowy na nich były milsze niż nawet na ptaki.
Miał w oczach radość tamtych dni,
zabawy w kota i człowieka.
Wtem wśród nich pojawił się człowiek,
natchniony snem, który im opowiedział.
Sny kształtują świat.
Co noc tworzą go na nowo.
Nie śnijcie o świecie takim, jaki jest.
Śnijcie o nowym świecie.
O świecie, w którym już na nas nie polują, nie jesteśmy zdobyczą.
Którego będziemy panami.
Wystarczy, że go wyśnimy, a się stanie. Sny kształtują świat.
Wieść rozeszła się wśród ludzi, ale jakiś czas nic się nie działo.
Aż pewnej nocy śniło dostatecznie wielu.
Niespecjalnie wielu, może tysiąc.
Śnili.
I następnego dnia wszystko było inaczej.
Padaliśmy ofiarą ich samych, psów, ich metalowych maszyn.
Byliśmy malutcy, a oni ogromni.
Zatem zmienili świat? Stworzyli taki, jakim jest obecnie?
Nie do końca.
Wyśnili świat, który zawsze był taki jak teraz.
Świat panujących kotów nigdy nie istniał.
Zmienili wszechświat od początku istnienia aż po kres czasu.
Tak zawsze było.
Teraz rozumiesz?
Tak. Rozumiem.
Zatem wiesz, co musisz zrobić. Jakie jarzmo musisz udźwignąć.
Jesteś dość silna?
Tak…
Mam nadzieję.
Zatem obudź się, dziecko. Z moim błogosławieństwem.
Dostrzegłam drugą stronę prawdy, którą mi objawił.
Tamtej nocy odeszłam, by nieść światu dobrą nowinę.
I teraz wędruję z miejsca na miejsce.
Przemawiałam do samotnych drapieżnych kotów na pustkowiach,
wykrzykiwałam moje przesłanie ku gwiazdom.
Szeptałam je kotom w zaułkach.
Gdziekolwiek zaszłam, moje przesłanie było takie samo.
Śnijcie.
Jeśli wyśni to choćby tysiąc z nas, możemy wyśnić świat bez cierpienia kotów,
gdzie kocięta nie mrą w chłodzie i samotności.
Gdzie wszystkie koty będą rządzić.
Oto moje przesłanie.
Będę wędrować i powtarzać je aż do śmierci,
albo aż tysiąc kotów wysłucha mych słów, uwierzy w nie i wyśni.
A my powrócimy do raju.
Proszę pani?
Ja wierzę.
Zatem jest jeszcze nadzieja, dziecko.
Umiała zabawić, przyznaję.
Myślisz, że tak się stanie?
Chciałbym zobaczyć, jak ktoś – prorok, król bądź Bóg,
przekonuje tysiąc kotów, by zrobiły coś jednocześnie.
Wkrótce wzejdzie słońce.
Zaprowadzę cię do domu, maluszku.
Zobacz, wciąż śpi.
Pewnie coś jej się śni.
Ciekawe, o czym śnią koty.
Rusza łapkami, pewnie na coś poluje.
Popatrz na nią. Czy nie jest słodka?
Tak. Prawdziwy słodziak.
KALIOPE
Nie możecie zmusić do czegoś postaci,
tylko dlatego, że ułatwia wam to pisanie.
SIERPIEŃ 2018
Postać ma pierwszeństwo.
Reszta za nią podąża.
KONTROLA NARRACJI
Każdy zwrot akcji, każdy dialog.
Każda… brzemienna, znacząca cisza.
Pytania?
Tak.
Może pan nam opowiedzieć o procesie pisania?
Co poradziłby pan tym, którzy dopiero zaczynają
i z trudnością powstrzymują się, by nie nienawidzić swoich wypocin?
Z przykrością donoszę, że piszę już od bardzo dawna i…
wciąż nie jest to łatwe.
Ale nie trać zapału, gdy jest ciężko.
Moją debiutancką powieść odrzuciło siedmiu wydawców,
nim stała się bestsellerem.
Tyle na dzisiaj.
Przypominam o zadanej pracy. To samo wydarzenie
opowiedziane z perspektywy dwóch różnych postaci.
Zdobyłaś go?
Nie było łatwo, ale…
tak.
Jest…
Idealny. Dziękuję.
Proszę.
To godne podziwu,
jak daleko posunie się pisarz w swych badaniach.
Dobrze jest znać przyszłą lekarkę.
Chciałam zostać pisarką,
ale rodzice chcą, żebym zdobyła zawód.
Wciąż pisuję w wolnych chwilach, ale…
Masz mądrych rodziców.
Wierz mi, tak jest dla ciebie lepiej.
Ile ci jestem dłużny?
- Nic. - Przestań. Nora…
Naprawdę.
I tak pewnie poszedłby do pieca.
Tylko proszę mnie nie wsypać.
Dobrze. Obiecuję.
I… jeśli to nie kłopot,
może pan to podpisać?
KABARET DR. CALIGARI
Oczywiście.
Wie pan, kiedy wyjdzie nowa książka?
Nie. Ale z pewnością znajdziesz się w podziękowaniach.
To kontynuacja?
Czy coś nowego?
To się zobaczy.
Kto tam?
Richard Madoc do Erasmusa Frya.
Już schodzę.
Jesteś sam?
Tak. Mam go.
Zatem wejdź, drogi chłopcze.
Co słychać?
Napisałeś ostatnio coś głębokiego i poruszającego?
Wie pan, że nie.
Nie.
Od roku nie napisałem ani słowa. Wszystko ląduje w koszu.
To okazja, by się napić
i pokazać mi mój prezent. Niekoniecznie w tej kolejności.
Tak.
Brawo, drogi chłopcze.
Prawdziwy trichobezoar.
Słyszałeś o nich?
Usuwa się je z żołądka młodych kobiet,
którym zdarza się połykać swoje włosy.
Syndrom Roszpunki.
Kiedyś uważano, że bezoary posiadają mistyczne moce.
Odwracają działanie trucizny, uzdrawiają chorych.
Edward IV przeżył zranienie zatrutym ostrzem
dzięki posiadanemu bezoarowi.
No tak, znów daję wykład.
Stary pisarz, którego nikt nie słucha, zaczyna lubić brzmienie swojego głosu.
Pewnie chciałbyś teraz swój prezent.
Miałem 27 lat, gdy byłem na górze Helikon.
Zbierałem materiały do kolejnej książki, której miałem nie napisać.
Ta oparta była na mitologii greckiej.
Podczas pobytu odkryłem skarbiec starożytnych tekstów
o muzach oraz sposobie ich kontrolowania
dzięki kwiatom dzikiego czosnku magicznego i pewnym rytuałom.
Najtrudniej było przewieźć ją do Anglii.
Oto ona.
Czego chcesz, Erasmusie?
Mam popisywać się ku twej uciesze?
Czy ten człowiek ma to oglądać?
To Richard Madoc, pisarz.
W każdym razie stworzył jedną niezwykle popularną powieść.
Ale teraz nie potrafi napisać niczego innego.
Richardzie, to Kaliope, najmłodsza z dziewięciu sióstr.
Była muzą Homera. Tobie też powinna służyć.
Kaliope, oddaję cię Richardowi.
Należysz do niego.
Obiecałeś mi, że uwolnisz mnie przed śmiercią.
Nigdy nie ufaj książętom, moja droga.
Ani starzejącym się autorom, którzy nigdy nie przykładali wagi
do dotrzymywania słowa.
Przecież obiecałeś.
Pisarze to kłamcy, moja droga.
Z pewnością już to dostrzegłaś.
Nie martw się. Nie może uciec.
Należy teraz do ciebie, jak należała do mnie.
To czemu ją więziłeś?
Bo nie mogłem znieść widoku
jej nadąsanej, skrzywdzonej twarzy.
Zapewniam, że tobie też się sprzykrzy.
Nie wiem, czy mogę to zrobić.
Oczywiście, że możesz, drogi chłopcze.
Mówią, że trzeba się do nich umizgiwać.
Ale muszę powiedzieć, że najskuteczniejsza jest przemoc.
Nie daj się omamić. Nie jest człowiekiem.
Ma tysiące lat. Została do tego stworzona.
Jej celem jest inspirowanie ludzi jak my.
Dała mi sławę,
chwałę, powieści, wiersze i sztuki.
Sam zobaczysz.
Skoro to prawda, to czemu…
Mój czas minął. Już nie drukują moich dzieł.
Nawet tych zainspirowanych muzą.
Nikt już nie czytuje Erasmusa Frya.
Zabierz tę krowę, Richardzie. Nie chcę już was widzieć.
Jeśli jednak poczujesz w sobie odrobinę wdzięczności,
możesz przekonać swojego wydawcę, by wznowił I zapłonie świeca.
Z tej książki jestem szczególnie dumny.
Ja…
Potrzebuję trochę czasu, by postanowić, co dalej.
Nad czym tu się zastanawiać?
Jestem boginią.
Córą Zeusa.
Nie jestem własnością,
by mnie trzymać, używać czy mną handlować.
Musisz mnie uwolnić.
- Tylko to powiedz. - Powiem. Obiecuję.
Ale…
Mogłabyś mi najpierw pomóc?
Zainspirować mnie?
Tylko do jednej książki, potem cię puszczę.
Masz moje słowo.
„Pisarze to kłamcy”.
Nie wszyscy.
Jedna książka.
Proszę.
Sama wybieram, kogo obdarzam.
Może oboje musimy się zastanowić.
TYTUŁ ROBOCZY – POWIEŚĆ RICHARDA MADOCA
KONTYNUACJA KABARETU?
KABARET DR. CALIGARI
KIEDY DRUGA POWIEŚĆ?
Na granicy, na samej linii bycia ani w jednym, ani w drugim miejscu,
znalazłam się w szarej strefie, gdzie nic nie było oczywiste.
Dla nikogo.
Nie mogliśmy znaleźć, wykrztusić naszych słów.
Nie potrafiliśmy określić, co zrobił, że poczuliśmy się tak nieswojo.
Bob ma cię za świra.
Chcesz mnie kupić prezentami?
Czy nie na tym to polega?
Chyba wiesz, na czym.
Artysta modli się do muz.
Ślubuje służyć i hołubić boginie
w zamian za niebiańską inspirację.
I artysta nie trzyma muzy wbrew jej woli.
Dałaś Erasmusowi Fryowi, czego chciał.
Nie dałam.
Sam sobie wziął.
Wróciłam na górę Helikon.
Do świętych źródeł.
Jak zwykle poszłam się kąpać, odłożywszy zwój na brzegu.
On go tam znalazł.
Przeczytał
i powiedział…
„Kaliope, możesz nazywać mnie panem”.
Później spalił mój zwój, wiążąc mnie z sobą. Teraz z tobą.
Chyba że wypowiesz słowa, że mogę być tak wolna jak ty.
Jestem wolny?
Dwa lata temu dostałem zaliczkę za książkę.
Nawet nie zacząłem jej pisać.
Nie wiem nawet, o czym będzie.
Tonę, Kaliope.
Proszę.
Błagam cię.
Poproś mnie ponownie, gdy będę wolna.
Lepiej, żebyś zapieprzał z pisaniem.
Pisałbym, gdybyś nie dzwonił, żeby mnie nękać.
Twoi wydawcy wciąż mnie nagabują.
Domagają się książki na już.
Potrzebuję tylko paru tygodni.
Ricky, jest dziewięć miesięcy po terminie.
Złamałeś warunki…
Nie wiem, czego się spodziewają. Te rzeczy wymagają czasu.
Ricky, miałeś czas.
Roztrwoniłeś go. Już ci zapłacili.
No wiem.
Musisz coś im dostarczyć…
Cokolwiek. Jeden rozdział. Albo rozwiążą umowę
- i zażądają zwrotu zaliczki. - Ale…
I nic nie będę mógł na to poradzić,
bo nie będę już twoim agentem.
Rozumiemy się?
Nie daj się omamić. Nie jest człowiekiem.
Ma tysiące lat. Została do tego stworzona.
Jej celem jest inspirowanie ludzi jak my.
Rick? Odpowiedz, żebym wiedział, że to rozumiesz.
Rozumiem.
Coś ci wyślę.
Kaliope.
Łaskawe Panie,
matki Kameny, wysłuchajcie mych modłów.
Wzywam was ja, wasza córka Kaliope,
byście uwolniły mnie z tego miejsca.
Panie mądrości, pamięci i pieśni,
wysłuchajcie mnie.
Dobrze. Wystarczy, Pięknogłosa.
Czujemy twój ból, ale nie możemy ci pomóc.
Zostałaś schwytana na Helikonie wedle Misteriów.
Więzi cię prawo.
Ale to niesprawiedliwe, matki me.
Nic nie możecie zrobić?
Nie ma nikogo, kto mógłby mnie wesprzeć?
Niewiele dawnych mocy zechce się mieszać
w sprawy śmiertelników w dzisiejszych czasach, Kaliope.
Wielu bogów umarło, córko. Tylko Nieskończeni nie umrą.
A nawet im ostatnio wiedzie się nie najlepiej.
Lecz każda odrobina pomaga,
jak mawiała stara kobieta, sikając do morza.
Nieskończeni. To jest myśl.
Ostatecznie dawno temu Władca Snów i Kaliope byli ze sobą blisko.
Krótko. I pamiętaj, siostro jaźni, że nie rozstali się w zgodzie.
A jednak…
zrodziła mu szczeniaka.
Chłopca, który wyruszył do Hadesu za swą ukochaną i zginął w Tracji
rozszarpany na strzępy za świętokradztwo.
Piękny miał głos.
Orfeusz.
Król Snu nigdy by mi nie pomógł.
Nie po tym, co mu zrobiłam.
Nienawidzi mnie za to, a ja nim gardzę.
Nie przyjęłabym jego pomocy.
Niemądre dziecię.
Oneiros nie może ci pomóc, nawet gdyby chciał,
a to wątpliwe.
Podobnie jak ciebie pojmali go śmiertelnicy.
Tkwi zamknięty pod ziemią.
Ten świat padł ofiarą choroby sennej.
Sny i Koszmary sieją tu pustoszenie.
Przykro mi, maleńka.
Nie.
Zmarnowałaś swe modły.
Nic nie możemy dla ciebie zrobić.
Proszę.
A tobie zostaje tylko nadzieja.
Nie zostawiajcie mnie tutaj.
Błagam was.
SIERPIEŃ 2020
Prześcigają się w ofertach.
Chce go dla siebie każde studio.
…MIŁA MA, MOJE ŚWIATŁO
Kino, radio, Internet.
Kto wygra?
Ten, co da mu pisać i reżyserować.
Na to nie pozwalają nawet Jo Rowling.
Potrzebuje nowego agenta. Niech do mnie zadzwoni.
Niemożliwe, żeby książka z dziedziny fantastyki
została nominowana, a co dopiero wyróżniona.
Uznano, że nowa książka Madoca przekroczyła granice gatunku.
Przeczytałeś ją?
Oczywiście, że nie.
A ja tak. Ma się wrażenie, że napisał ją zupełnie inny człowiek.
To wspaniała książka.
Niezwykła.
Jest w niej bogactwo treści.
Ale czemu zmienił imię?
- Jak to? - Z Richarda na Ric.
Pewnie ze zgodnym z książką duchu wymyślania się na nowo.
To chyba dowód na pretensjonalność autora.
O czym my to…
Mówiłam, że zachwyciła mnie pańska charakteryzacja Aileen.
W literaturze brakuje tak silnych postaci kobiecych.
Nawet w tej autorstwa kobiet.
Zgadzam się.
A wiem, że przyjęło się mówić,
że tylko kobieta umie autentycznie oddać kobiece doświadczenia,
ale…
Uważam się za pisarza feministę.
Skąd u pana ta perspektywa?
To kobiece spojrzenie?
Od kobiet w moim życiu.
SIERPIEŃ 2022
Kręcę ekranizację w Los Angeles.
Wytwórnia użyczyła mi odrzutowca.
Bez problemu wydostanę cię z kraju.
I kto wie…
ORLE KAMIENIE
Może postanowimy tam zostać.
„My” postanowimy?
Nie możesz zwyczajnie cieszyć się naszym sukcesem?
Choć przez chwilkę?
Opowiadamy historie, które poruszają i inspirują ludzi.
Nie po to stworzono muzy?
Moje siostry i ja zostałyśmy zrodzone, nie stworzone.
Wybacz. To Larry.
Rozmawiałeś z wytwórnią?
PRZEBUDZENIE ŚPIĄCEJ KRÓLEWNY
Nie, muszą już od początku zagwarantować,
że obsada i ekipa będzie składała się przynajmniej w 50% z kobiet
i osób różnego pochodzenia.
Musimy to rozgłosić,
żeby nie zmienili polityki zatrudnienia.
Co z kasą?
Jaja sobie robisz?
Nie.
Wzywam cię, Oneirosie, usłysz me wołanie
i przybądź mi z pomocą, gdy wymawiam imię twoje.
Morfeusz?
Co to ma znaczyć?
To imię boga Snów.
Piszesz do niego list?
Coś w tym rodzaju.
Jesteś moja.
Tak mówi prawo.
Bóg Snów cię nie ocali.
Dziękuję, że gości nas pan w domu.
Dziękuję za promocję mojej książki.
Zacznę pytaniem o pańskie inspiracje literackie.
Nawet nie zająłbym się pisaniem,
gdyby nie lektura dzieł Shirley Jackson,
Margaret Atwood czy Octavii E. Butler.
Po przeczytaniu Orlich kamieni przyszedł mi na myśl
nieżyjący Erasmus Fry.
„Nieżyjący Erasmus Fry”?
On…
nie żyje?
Zmarł zeszłego lata. Znał go pan?
Nie znałem go.
Spotkałem go kilka razy.
Bardzo ciepło wyrażał się o mojej pracy.
Musiał być pod dziewięćdziesiątkę.
Czy umarł ze starości?
Nie.
Otruł się.
Ostatnią rzeczą, jaką zrobił, było wysłanie listu do wydawcy,
w którym błagał, aby wznowiono jego książkę.
Zapewne I zapłonie świeca.
Chyba tak. Jak pan zgadł?
To była chyba moja ulubiona książka, kiedy dorastałem.
Była bardzo poruszająca, szczera i…
dziwna.
Biedny stary.
Szkoda, że przestano go czytywać. Jego dzieła wyszły z mody.
Jako Richard Madoc nie musi się pan o to martwić.
Przepraszam, Ric Madoc.
Dobrze. Następne pytanie.
Przybyłeś.
Wzywałaś mnie.
Powiedziały, że byłeś jak ja więziony.
Nie jak ty.
Moje cierpienie nie równa się twojemu.
Nie mów tak.
Porównywanie cierpienia potęguje je.
Przejęła mnie wieść o twoim nieszczęściu.
Cieszę się, że jesteś wolny.
Prawo wymaga, byś tu była.
Wiem, że nie możesz mnie uwolnić.
Tylko on może to zrobić,
ale może uda ci się go natchnąć?
By mnie puścił.
Zrobię to… i więcej.
Śnie…
Musi zostać ukarany.
Jak? Jaka kara uczyniłaby zadość?
Nawet jego śmierć nie zwróci mi, co mi odebrano.
On nic nie znaczy.
To tylko człowiek.
Nie mogę pozwolić mu odejść wolno.
Czemu? Bo kiedyś byłam twoja?
Bo cię skrzywdził.
Gdy widziałem cię po raz ostatni, poprzysięgłaś ze mną nie rozmawiać.
Przepraszam…
Nie mam do kogo się zwrócić.
Nie zrozumiałaś mnie.
Gdy po tak długim czasie usłyszałem twe wezwanie…
Pozwól mi pomóc.
Proszę.
Jestem ci to winien.
Co mu zrobisz?
Coś ty, kurwa, za jeden?
- Wynoś się z mojego domu. - Ucisz się.
Trzymasz tu kobietę wbrew jej woli.
Przybyłem prosić, żebyś ją uwolnił.
Zwariowałeś?
Dzwonię po policję. Wiesz, kim jestem?
Bardzo dobrze wiem, kim i czym jesteś, Richardzie Madoc.
Wezwiesz policję?
Nie. Nie wezwę żadnej ludzkiej władzy.
Po prostu ją wypuść.
Nie rozumiesz. Potrzebuję jej.
Bez niej nie mógłbym pisać. Nie miałbym pomysłów.
- Mam pieniądze. - Zamilcz.
Żyje w niewoli od ponad 60 lat.
Poniżona, zraniona, bezradna.
A ty jej nie uwolnisz, bo potrzebujesz pomysłów?
Jeśli pragniesz pomysłów, to dostaniesz je…
aż w nadmiarze.
Co mi zrobiłaś?
Dajesz mi teraz koszmary?
Odpowiadaj!
Nic ci nie zrobiłam, Richardzie Madoc.
Spotkałeś Morfeusza.
Rzymianie zwali go „Kształtującym Postaci”.
Był kiedyś moim lubym
i spłodził mi syna.
Nie wiedziałem, że masz syna.
Nic o mnie nie wiesz.
Jednak już za późno, byś miał się tym przejmować.
„A w ciemności
dumał nad historią w każdej gwieździe
przypominającej świetlika.
Mrugającego… blednącego… w noc”.
ORLE KAMIENIE
Jakieś pytania?
Dziewczyna w trzecim rzędzie.
Pańskie dzieła obejmują tak wiele gatunków,
tak wiele światów, różnych ludzkich charakterów.
Mogę spytać, skąd się biorą?
Uważam, że… pomysły nie przychodzą skądś.
Cały czas nas otaczają.
Mógłbym napisać książkę o spotkaniu autorskim.
Coś stało się w świecie na zewnątrz,
jakiegoś rodzaju holocaust, ale publiczność byłaby bezpieczna…
póki autor nie przerwie czytania.
Dziękuję.
Albo o braterstwie krytyków.
Mrocznym, złączonym tajemnymi rytuałami oraz przysięgami krwi.
By zniszczyć autora,
składają w ofierze dziecko i osiągają masę krytyczną.
Lub o mieście, w którym ulice wybrukowane są czasem.
O pociągu pełnym milczących kobiet prowadzonym przez niewidomego maszynistę.
O głowach ze światła… Wybaczcie.
Przepraszam.
O rybołaku, który przy pełni zmienia się w wilka.
O tym, który dziedziczy kartę biblioteczną biblioteki aleksandryjskiej.
O wakacjach dwóch staruszek z łasicą.
Sestynę traktującą o ciszy,
kluczowe słowa: ciemność, szarpie,
nigdy, krzyki, ogień, całuje…
O starcu, co ma wszechświat w słoiku po dżemie.
O zakochanym w papierowej lalce.
Panie Madoc, to ja, Nora. Co pan zrobił z rękami?
Boże. Mam tak wiele pomysłów.
Nie miałem długopisu ani papieru, użyłem więc dłoni.
Mówiłem, że potrzebuję pomysłów, ale zbyt szybko przychodzą.
Musi jechać do szpitala.
Nie. Proszę, idź do mojego domu.
W pokoju na piętrze jest kobieta.
Jest tam zamknięta.
Powiedz, że może odejść, że ją uwalniam.
Nie rozumiem.
Weź moje klucze. Wypuść ją. Niech idzie, musi sobie pójść.
Kiedyś podpisałem ci książkę, prawda?
Błagam.
Dobrze, pójdę.
Powstrzymaj to.
Powiedz jej, że ją przepraszam.
Tradycje magiczne i alchemiczne widziane jako kult cargo.
Spotkamy się w szpitalu.
Zachód nad Partenonem. Zupa z zębów rekina.
Słowik, krzak róż i czarna, gumowa obroża dla psa.
Halo?
I ZAPŁONIE ŚWIECA
Już po wszystkim.
Dziękuję.
Tylko odpowiedziałem na wezwanie.
Co teraz zrobisz?
Muszę się upewnić,
że to już nigdy nikomu się nie przydarzy.
Jak?
Nie wiem.
Zainspiruję ludzkość, by byli lepsi dla siebie i innych.
Zmienię prawa, które mnie tu trzymały.
Spisano je dawno temu i nie miałam z siostrami w tym udziału.
Zrobię tak samo w moim królestwie.
Zmieniłeś się, Oneirosie.
Dawniej zostawiłbyś mnie tu na wieki i nie mrugnąłbyś okiem.
Czy wciąż mnie nienawidzisz za to, że cię opuściłam?
- Że cię winiłam? - Nie.
Wiele się ostatnio nauczyłem i…
Nieważne.
Nie nienawidzę cię.
Powinieneś uwolnić śmiertelnika.
Uwolnił mnie,
a bez przebaczenia rany się nie zabliźnią.
Przebaczysz mu, co ci uczynił?
Nie wybaczę jego czynu,
ale jemu przebaczę.
Nie dla niego.
Dla siebie.
Uwolnisz go?
Jeśli tego sobie życzysz…
tak będzie.
Już jestem, panie Madoc. Jak się pan czuje?
Ja…
Już sam nie wiem. Wciąż próbuję myśleć.
Zrobiłam, jak pan prosił. Byłam u pana.
Była tam tylko książka.
Powiedziała coś…
Kształtujący Postaci.
I imię. Zapisała je w książce.
Chciałbym pamiętać!
Nagle… tak trudno myśleć.
Mam do kogoś zadzwonić?
Odeszła.
A wraz z nią wszystko.
Pomysły, historie.
Wszystkie były jej.
Kogo? O kim pan mówi?
Nie mam pojęcia.
Nie pamiętam.
Mogę odwiedzić cię kiedyś w Królestwie Snu,
byśmy nareszcie pomówili o naszym synu…
i należycie go opłakali?
Może kiedyś, ale…
Rozumiem.
Dziękuję, Oneirosie.
Nie zapomnę tego.
Żegnaj.
Bądź zdrów.
Do widzenia, Kaliope.
Napisy: Marcin Chojnowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.