All language subtitles for Pink.Floyd.Live.In.Venice.1989.1080p.BluRay.x264.AAC-[YTS.MX]γφεξκφ

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W odległości, wstążka czerni

Rozciąga się do punktu, z którego nie ma wyjścia

Fantazyjny lot nad potarganym od wiatru polem

Stoję samotny, moje zmysły otaczają mnie

Śmiertelny urok trzyma mnie mocno

Jak mam uciec od tego nieodpartego ucisku?

Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba

Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec - ja

Lód tworzy się na czubkach moich skrzydeł

Zignorowane przestrogi, wydawało mi się, że przemyślałem wszystko

Nie mam pilota, który mógłby pomóc mi znaleźć drogę do domu

Rozładowany, pusty i przemieniony w kamień

Dusza w napięciu to nauka latania

Uziemiony ale zdecydowany by spróbować

Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba

Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec - ja

Ponad planetą na skrzydle i w modlitwie

Moja odrażająca aureola, para z ust ciągnie się w pustej przestrzeni

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień

Sen niezagrożony porannym światłem

Może targać tą duszą przez dachy nocy

Nie ma uczycia równającego się z tym

Zatrzymane życie, stan rozkoszy

Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba

Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec – ja

Jeden dźwięk, jeden pojedynczy dźwięk

Jeden pocałunek, jeden pojedynczy pocałunek

Twarz za szybą

Jak do tego doszło?

Człowiek, który biegnie; dziecko, które płacze

Dziewczyna, która słyszała kłamiący głos

Słońce rozpalone aż do czerwoności

Widok pustego łóżka

Użycie siły, on był tak twardy

Ona wkrótce powie, że ma już dosyć

Pochód losu, załamane nadejdzie

Ktoś ciągle kłamie

Śmiał się i płakał

Walczył i poległ

Jest taki jak reszta

Nie jest najgorszy, nie jest najlepszy

I ciągle nieustanny szmer

Bełkot, który muszę znieść

Morza twarzy, uniesiony wzrok

Pusty ekran, puste spojrzenie

Czarny człowiek na śnieżnobiałym koniu

Bezcelowe życie dobiegło końca

Podkrążone oczy, łzy wciąż płyną

Kiedy człowiek bladnie we wschodzącym słońcu

Żal

Słodki zapach wielkiego żalu unosi się nad ziemią

Kłęby dymu unoszą się i łączą na ołowianym niebie

Człowiek leży i marzy o zielonych polach i rzekach

Ale budzi się rano bez powodu

Męczy go myśl o zaginionym raju

W młodości czy śnie nie może być pewien

Odmienił się na zawsze w odchodzącym świecie

To nie wystarczy, to nie wystarczy

Jego krew zamarzła i zastygła z przerażenia

Jego niewytrzymałe kości drżą nocą

Jego ręka słabnie gdy nadchodzi chwila prawdy

Jego krok zanika

Jeden świat, jedna dusza

Czas mija, rzeka płynie

Mówi do rzeki o nieszczęśliwej miłości i poświęceniu

A cisza odpowiada że wirowe zaproszenie

Płynie ciemno i burzliwie po oleistym morzu

Ponurego przeczucia przyszłości

Wiatr wieje nieustannie

I pył na oczach oślepia mnie

Cisza, która mówi głośniej niż słowa

O złamanych obietnicach

Psy wojny

Psy wojny, ludzie zawiści

Nikogo nie pomijamy bez powodu

Odkrycie jest, by zostało odebrane

Nasza dewiza to krew i kości

Piekło otwarte, wystawione na sprzedaż

Zbierzcie się i targujcie

Dla dużej forsy skłamiemy i oszukamy

Nawet przywódcy nie znają sieci, których tkamy

Jeden świat, pole bitwy

Jeden świat a my go zgnieciemy

Jeden świat... Jeden świat

Tajne transakcje, rozmowy na odległość

Fałszywy śmiech w marmurowych salach

Podjęto kroki, słyszysz cichy zgiełk

Psy wojny spuszczono ze smyczy

Nie zatrzymasz tego, co się zaczęło

Dostarczają amnestię — podpisaną i opieczętowaną

Wszyscy mamy ciemną stronę

Robienie biznesu ze śmierci jest naturą bestii

Jeden świat, pole bitwy

Jeden świat a oni go zgniotą

Jeden świat... Jeden świat

Psy wojny nie negocjują

Psy wojny się nie poddają

Oni wezmą, a ty dasz

I musisz umrzeć, by oni mogli żyć

Możesz pukać do każdych drzwi

Ale gdziekolwiek pójdziesz zobaczysz, że oni byli pierwsi

Zwycięzcy mogą przegrać i wszystko może się zmienić

Ale cokolwiek zrobisz, psy pozostaną

Jeden świat, pole bitwy

Jeden świat czy my go zgnieciemy?

Jeden świat... Jeden świat

Kiedy odwracamy się

Od szarych i poniewieranych

Słyszymy słowa, które mówią, ale ich nie rozumiemy

"Nie akceptuj tego co się dzieje

Cierpienie to nie twoja sprawa. "

Wtedy dopiero zrozumiemy, że i my się odwróciliśmy

Grzechem jest to,

że światło zmienia się w cień

I rzuca blask poza cała naszą wiedzę

Nieświadomi tego, w jakim stopniu

Jesteśmy prowadzeni przez kamienne serce

Czujemy się samotnie we śnie dumy

Na skrzydłach nocy

Kiedy wstaje nowy dzień

Oniemiali jednoczą się w cichym porozumieniu

Używajac słów dziwnych dla ciebie

Zahipnotyzowani rozpalają płomienie

Czując wiatr odnowy

Na skrzydłach nocy

Nikt już się nie odwróci

Od słabych i znużonych

Nikt już się nie odwróci

Od wewnętrznego chłodu

Świata, którym wszyscy musimy się podzielić

Nie wystarczy tylko stać i gapić się

Czy to tylko sen,

nikt już się nie odwróci

Czas

Tykanie zegara wypełnia nudny dzień

Marnujesz stracone godziny posuwając się na przód

Okopujesz się na kawałku ziemi w twoim rodzinnym mieście

Czekasz na kogoś lub coś co wskaże ci drogę

Znużony słonecznymi promieniami, zostajesz w domu, aby oglądać deszcz

Jesteś młody a życie jest długie i dziś masz czas do zabicia

Aż pewnego dnia zorientujesz się, że dziesięć lat już za tobą

Nie dowiedziałeś się kiedy zacząć bieg, nie usłyszałeś strzału na start

Biegniesz, biegniesz aby dogonić słońce, ale ono zachodzi

Okrąża ciebie błyskawicznie by znów znaleźć się za tobą

Słońce jest to samo, ale ty jesteś starszy

Masz coraz krótszy oddech a dzień śmierci nadchodzi

Co roku oddychasz krócej, na nic nie masz czasu

Z twoich planów nie zostało nic lub kawałek zabazgranej kartki

Wieszasz w ciszy desperacji - tak po angielsku

Czas minął, piosenka się kończy,

myślałem, że chcę powiedzieć więcej

Więc myślisz, że potrafisz odróżnić

Raj od piekła, błękitne niebo od cierpienia

Czy potrafisz odróżnić zielone polany od

Zimnych, stalowych szyn, uśmiech od maski

Czy myślisz, że potrafisz?

Czy oni kazali Ci przehandlować twoich bohaterów w duchy?

Gorący popiół w drzewa, ciepłe powietrze w chłodny wiatr, zimną satysfakcję na coś innego?

Czy ty zmieniłeś spacer w wojnę - główną rolę w klatce

Tak bardzo bym chciał żebyś tu był, tak bym chciał żebyś tu był

Jesteśmy przegranymi duszami, pływającymi w szklanej kuli, rok po roku

Biegamy po tej samej starej ziemi. Co odkrywamy? Te same lęki

Jak bardzo chciałbym żebyś tu był

Kasa

Kaso, wynoś się!

Dostaniesz dobrą robotę z dużą zapłatą i jesteś O.K.

Kaso to są czcze słowa

Chwyć tamte pieniądze i ułóż w kupki

Nowa bryka, kawior, sen na jawie

Kupię sobie klub piłkarski

Kaso! Wracaj tu!

Ja jestem w porządku, Jack trzymaj się z daleka od mojej części

Pieniądz jest hitem

Nie dawaj mi tego gówna

Podróżuję pierwszą klasą

Ale myślę, że potrzebuję teraz odrzutowca

Pieniądz jest zbrodnią

To co potrzebne jest przyjazne ale nie zabieraj mojego kawałka chleba

Kasa jak oni mówią

Jest korzeniem całego dzisiejszego zła

Ale jeśli poprosisz o podwyżkę to nie zdziwisz się, gdy będą milczeć

Kolejna Cegła W Ścianie

Nie potrzebujemy żadnej edukacji

Nie potrzebujemy kontroli nad naszymi duszami

Nie chcemy czarnego sarkazmu w klasie

Nauczycielu! Zostaw dzieci w spokoju

Hej! Nauczycielu, zostaw dzieci w spokoju

W sumie to tylko kolejna cegła w ścianie

W sumie to tylko kolejna cegła w ścianie

Nie potrzebujemy żadnej edukacji

Nie potrzebujemy kontroli nad naszymi duszami

Nie chcemy czarnego sarkazmu w klasie

Nauczycielu! Zostaw dzieci w spokoju

Hej! Nauczycielu, zostaw dzieci w spokoju

W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w ścianie

W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w ścianie

Przyjemne Otępienie

Halo

Czy jest tam ktoś?

Tylko skiń głową jeśli mnie słyszysz

Czy jest ktoś w domu?

No rusz się

Wiem że jesteś przygnębiony

Mogę złagodzić twój ból

I postawić cię znów na nogi

Spokojnie. Potrzebuję najpierw trochę informacji

Tylko podstawowe fakty

Czy możesz mi pokazać gdzie cię boli?

Odpływasz bez strachu

Jak odległy okręt na horyzoncie

Przedzierasz się przez fale

Twoje usta się poruszają, lecz nie słyszę co mówisz

Kiedy byłem dzieckiem miałem gorączkę

Moje ręce przypominały dwa balony

Teraz czuję się tak samo

Nie potrafię tego wyjaśnić, możesz tego nie zrozumieć

Nie taki naprawdę jestem

Zapadłem w przyjemne otępienie

OK. To tylko małe ukłucie

Nie będzie więcej Aaaaaaaaaaa

Ale możesz poczuć się źle

Możesz wstać?

Powinno zadziałać dobrze

To utrzyma cię na nogach podczas spektaklu

Rusz się, czas iść

Odpływasz bez strachu

Jak odległy okręt na horyzoncie

Przedzierasz się przez fale

Twoje usta się poruszają, lecz nie słyszę co mówisz

Kiedy byłem dzieckiem

Kątem oka uchwyciłem przelotne mignięcie

Odwróciłem się, ale ono zniknęło

Nie mogę teraz tego dotknąć

Dziecko urosło a sen zniknął

Zapadłem w przyjemne otępienie

Piekielny Bieg

Lepiej załóż na twarz

twoją ulubioną maskę

Z zamkniętymi ustami

>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów

Z zamkniętymi oczami

Z tym pustym uśmieszkiem

I głodnym sercem

Poczuj wściekłość

Z twojej nieczystej przeszłości

Z nerwami w strzępach

Jak rozbita muszla

I z walącymi do twoich drzwi młotami

Lepiej uciekaj

Biegnij cały dzień i całą noc

I trzymaj swoje brudne uczucia przy sobie

A jeśli rozmawiasz wieczorem ze swoją dziewczyną

Lepiej zaparkuj samochód tam gdzie nikt nie widzi

Bo jeśli cię złapią na tylnim siedzeniu

Próbującego odpiąć jej zamek

Odeślą cię do mamy, ale w kartonowym pudle

Więc lepiej uciekaj

>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.