Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W odległości, wstążka czerni
Rozciąga się do punktu, z którego nie ma wyjścia
Fantazyjny lot nad potarganym od wiatru polem
Stoję samotny, moje zmysły otaczają mnie
Śmiertelny urok trzyma mnie mocno
Jak mam uciec od tego nieodpartego ucisku?
Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba
Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec - ja
Lód tworzy się na czubkach moich skrzydeł
Zignorowane przestrogi, wydawało mi się, że przemyślałem wszystko
Nie mam pilota, który mógłby pomóc mi znaleźć drogę do domu
Rozładowany, pusty i przemieniony w kamień
Dusza w napięciu to nauka latania
Uziemiony ale zdecydowany by spróbować
Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba
Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec - ja
Ponad planetą na skrzydle i w modlitwie
Moja odrażająca aureola, para z ust ciągnie się w pustej przestrzeni
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
W poprzek chmur kątem załzawionego oka widzę mój lecący cień
Sen niezagrożony porannym światłem
Może targać tą duszą przez dachy nocy
Nie ma uczycia równającego się z tym
Zatrzymane życie, stan rozkoszy
Nie mogę oderwać oczu od wirującego nieba
Zakręcony ze zdrętwiałym językiem przyziemny odmieniec – ja
Jeden dźwięk, jeden pojedynczy dźwięk
Jeden pocałunek, jeden pojedynczy pocałunek
Twarz za szybą
Jak do tego doszło?
Człowiek, który biegnie; dziecko, które płacze
Dziewczyna, która słyszała kłamiący głos
Słońce rozpalone aż do czerwoności
Widok pustego łóżka
Użycie siły, on był tak twardy
Ona wkrótce powie, że ma już dosyć
Pochód losu, załamane nadejdzie
Ktoś ciągle kłamie
Śmiał się i płakał
Walczył i poległ
Jest taki jak reszta
Nie jest najgorszy, nie jest najlepszy
I ciągle nieustanny szmer
Bełkot, który muszę znieść
Morza twarzy, uniesiony wzrok
Pusty ekran, puste spojrzenie
Czarny człowiek na śnieżnobiałym koniu
Bezcelowe życie dobiegło końca
Podkrążone oczy, łzy wciąż płyną
Kiedy człowiek bladnie we wschodzącym słońcu
Żal
Słodki zapach wielkiego żalu unosi się nad ziemią
Kłęby dymu unoszą się i łączą na ołowianym niebie
Człowiek leży i marzy o zielonych polach i rzekach
Ale budzi się rano bez powodu
Męczy go myśl o zaginionym raju
W młodości czy śnie nie może być pewien
Odmienił się na zawsze w odchodzącym świecie
To nie wystarczy, to nie wystarczy
Jego krew zamarzła i zastygła z przerażenia
Jego niewytrzymałe kości drżą nocą
Jego ręka słabnie gdy nadchodzi chwila prawdy
Jego krok zanika
Jeden świat, jedna dusza
Czas mija, rzeka płynie
Mówi do rzeki o nieszczęśliwej miłości i poświęceniu
A cisza odpowiada że wirowe zaproszenie
Płynie ciemno i burzliwie po oleistym morzu
Ponurego przeczucia przyszłości
Wiatr wieje nieustannie
I pył na oczach oślepia mnie
Cisza, która mówi głośniej niż słowa
O złamanych obietnicach
Psy wojny
Psy wojny, ludzie zawiści
Nikogo nie pomijamy bez powodu
Odkrycie jest, by zostało odebrane
Nasza dewiza to krew i kości
Piekło otwarte, wystawione na sprzedaż
Zbierzcie się i targujcie
Dla dużej forsy skłamiemy i oszukamy
Nawet przywódcy nie znają sieci, których tkamy
Jeden świat, pole bitwy
Jeden świat a my go zgnieciemy
Jeden świat... Jeden świat
Tajne transakcje, rozmowy na odległość
Fałszywy śmiech w marmurowych salach
Podjęto kroki, słyszysz cichy zgiełk
Psy wojny spuszczono ze smyczy
Nie zatrzymasz tego, co się zaczęło
Dostarczają amnestię — podpisaną i opieczętowaną
Wszyscy mamy ciemną stronę
Robienie biznesu ze śmierci jest naturą bestii
Jeden świat, pole bitwy
Jeden świat a oni go zgniotą
Jeden świat... Jeden świat
Psy wojny nie negocjują
Psy wojny się nie poddają
Oni wezmą, a ty dasz
I musisz umrzeć, by oni mogli żyć
Możesz pukać do każdych drzwi
Ale gdziekolwiek pójdziesz zobaczysz, że oni byli pierwsi
Zwycięzcy mogą przegrać i wszystko może się zmienić
Ale cokolwiek zrobisz, psy pozostaną
Jeden świat, pole bitwy
Jeden świat czy my go zgnieciemy?
Jeden świat... Jeden świat
Kiedy odwracamy się
Od szarych i poniewieranych
Słyszymy słowa, które mówią, ale ich nie rozumiemy
"Nie akceptuj tego co się dzieje
Cierpienie to nie twoja sprawa. "
Wtedy dopiero zrozumiemy, że i my się odwróciliśmy
Grzechem jest to,
że światło zmienia się w cień
I rzuca blask poza cała naszą wiedzę
Nieświadomi tego, w jakim stopniu
Jesteśmy prowadzeni przez kamienne serce
Czujemy się samotnie we śnie dumy
Na skrzydłach nocy
Kiedy wstaje nowy dzień
Oniemiali jednoczą się w cichym porozumieniu
Używajac słów dziwnych dla ciebie
Zahipnotyzowani rozpalają płomienie
Czując wiatr odnowy
Na skrzydłach nocy
Nikt już się nie odwróci
Od słabych i znużonych
Nikt już się nie odwróci
Od wewnętrznego chłodu
Świata, którym wszyscy musimy się podzielić
Nie wystarczy tylko stać i gapić się
Czy to tylko sen,
nikt już się nie odwróci
Czas
Tykanie zegara wypełnia nudny dzień
Marnujesz stracone godziny posuwając się na przód
Okopujesz się na kawałku ziemi w twoim rodzinnym mieście
Czekasz na kogoś lub coś co wskaże ci drogę
Znużony słonecznymi promieniami, zostajesz w domu, aby oglądać deszcz
Jesteś młody a życie jest długie i dziś masz czas do zabicia
Aż pewnego dnia zorientujesz się, że dziesięć lat już za tobą
Nie dowiedziałeś się kiedy zacząć bieg, nie usłyszałeś strzału na start
Biegniesz, biegniesz aby dogonić słońce, ale ono zachodzi
Okrąża ciebie błyskawicznie by znów znaleźć się za tobą
Słońce jest to samo, ale ty jesteś starszy
Masz coraz krótszy oddech a dzień śmierci nadchodzi
Co roku oddychasz krócej, na nic nie masz czasu
Z twoich planów nie zostało nic lub kawałek zabazgranej kartki
Wieszasz w ciszy desperacji - tak po angielsku
Czas minął, piosenka się kończy,
myślałem, że chcę powiedzieć więcej
Więc myślisz, że potrafisz odróżnić
Raj od piekła, błękitne niebo od cierpienia
Czy potrafisz odróżnić zielone polany od
Zimnych, stalowych szyn, uśmiech od maski
Czy myślisz, że potrafisz?
Czy oni kazali Ci przehandlować twoich bohaterów w duchy?
Gorący popiół w drzewa, ciepłe powietrze w chłodny wiatr, zimną satysfakcję na coś innego?
Czy ty zmieniłeś spacer w wojnę - główną rolę w klatce
Tak bardzo bym chciał żebyś tu był, tak bym chciał żebyś tu był
Jesteśmy przegranymi duszami, pływającymi w szklanej kuli, rok po roku
Biegamy po tej samej starej ziemi. Co odkrywamy? Te same lęki
Jak bardzo chciałbym żebyś tu był
Kasa
Kaso, wynoś się!
Dostaniesz dobrą robotę z dużą zapłatą i jesteś O.K.
Kaso to są czcze słowa
Chwyć tamte pieniądze i ułóż w kupki
Nowa bryka, kawior, sen na jawie
Kupię sobie klub piłkarski
Kaso! Wracaj tu!
Ja jestem w porządku, Jack trzymaj się z daleka od mojej części
Pieniądz jest hitem
Nie dawaj mi tego gówna
Podróżuję pierwszą klasą
Ale myślę, że potrzebuję teraz odrzutowca
Pieniądz jest zbrodnią
To co potrzebne jest przyjazne ale nie zabieraj mojego kawałka chleba
Kasa jak oni mówią
Jest korzeniem całego dzisiejszego zła
Ale jeśli poprosisz o podwyżkę to nie zdziwisz się, gdy będą milczeć
Kolejna Cegła W Ścianie
Nie potrzebujemy żadnej edukacji
Nie potrzebujemy kontroli nad naszymi duszami
Nie chcemy czarnego sarkazmu w klasie
Nauczycielu! Zostaw dzieci w spokoju
Hej! Nauczycielu, zostaw dzieci w spokoju
W sumie to tylko kolejna cegła w ścianie
W sumie to tylko kolejna cegła w ścianie
Nie potrzebujemy żadnej edukacji
Nie potrzebujemy kontroli nad naszymi duszami
Nie chcemy czarnego sarkazmu w klasie
Nauczycielu! Zostaw dzieci w spokoju
Hej! Nauczycielu, zostaw dzieci w spokoju
W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w ścianie
W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w ścianie
Przyjemne Otępienie
Halo
Czy jest tam ktoś?
Tylko skiń głową jeśli mnie słyszysz
Czy jest ktoś w domu?
No rusz się
Wiem że jesteś przygnębiony
Mogę złagodzić twój ból
I postawić cię znów na nogi
Spokojnie. Potrzebuję najpierw trochę informacji
Tylko podstawowe fakty
Czy możesz mi pokazać gdzie cię boli?
Odpływasz bez strachu
Jak odległy okręt na horyzoncie
Przedzierasz się przez fale
Twoje usta się poruszają, lecz nie słyszę co mówisz
Kiedy byłem dzieckiem miałem gorączkę
Moje ręce przypominały dwa balony
Teraz czuję się tak samo
Nie potrafię tego wyjaśnić, możesz tego nie zrozumieć
Nie taki naprawdę jestem
Zapadłem w przyjemne otępienie
OK. To tylko małe ukłucie
Nie będzie więcej Aaaaaaaaaaa
Ale możesz poczuć się źle
Możesz wstać?
Powinno zadziałać dobrze
To utrzyma cię na nogach podczas spektaklu
Rusz się, czas iść
Odpływasz bez strachu
Jak odległy okręt na horyzoncie
Przedzierasz się przez fale
Twoje usta się poruszają, lecz nie słyszę co mówisz
Kiedy byłem dzieckiem
Kątem oka uchwyciłem przelotne mignięcie
Odwróciłem się, ale ono zniknęło
Nie mogę teraz tego dotknąć
Dziecko urosło a sen zniknął
Zapadłem w przyjemne otępienie
Piekielny Bieg
Lepiej załóż na twarz
twoją ulubioną maskę
Z zamkniętymi ustami
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów
Z zamkniętymi oczami
Z tym pustym uśmieszkiem
I głodnym sercem
Poczuj wściekłość
Z twojej nieczystej przeszłości
Z nerwami w strzępach
Jak rozbita muszla
I z walącymi do twoich drzwi młotami
Lepiej uciekaj
Biegnij cały dzień i całą noc
I trzymaj swoje brudne uczucia przy sobie
A jeśli rozmawiasz wieczorem ze swoją dziewczyną
Lepiej zaparkuj samochód tam gdzie nikt nie widzi
Bo jeśli cię złapią na tylnim siedzeniu
Próbującego odpiąć jej zamek
Odeślą cię do mamy, ale w kartonowym pudle
Więc lepiej uciekaj
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>>> nowa wizja napisów
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.